poniedziałek, 17 października 2011

Trzy tunery vintage: Sansui TU-5900, Rotel RT-425 oraz Rotel RT-850AL






Wstęp
Ponoć złote czasy radia mamy już dawno za sobą; w Polsce coraz mniej ludzi słucha radia, choć oferta odbieranych stacji radiowych ciągle się poszerza. Niemniej jednak sporo osób ciągle uważa, że radio nadal ma swój niewątpliwy czar i nic nie zastąpi w naszych domach tego czarodziejskiego „głosu ze skrzynki" oraz, że  ciągle jest coś magicznego w odbieraniu dźwięku "z powietrza", czyli z eteru. Wiele audycji radiowych niesie za sobą niezwykle wyjątkowe wartości artystyczne jak np.: transmisje na żywo koncertów w II i III programach Polskiego Radia. Wierny i precyzyjny odbiór kanałów radiowych jest zaś decydujący dla przyjemności i pełnego zadowolenia melomana stąd posiadanie wysokiej jakości tunera radiowego ma w tym przypadku głęboki i uzasadni

Tuner Rotel RT-1080 zajmuje główne miejsce w systemie głównym audio-stereo, lecz ostatnimi czasy rozpocząłem poszukiwanie drugiego modelu do innego pokoju w domu. W trakcie tych poszukiwań zainteresowałem się tzw. vintage, a przez moje ręce przewinęło się kilka urządzeń, z czego ostatecznie pozostały trzy, które mam przyjemność tu, na stronach Stereo i Kolorowo - Underground, przedstawić. Są to: Sansui TU-5900, Rotel RT-425 i Rotel RT-850AL. Wszystkie produkcji japońskiej. Poniżej spróbuję opisać pokrótce ich główne właściwości oraz charakterystykę dźwiękową.

Warunki i sposób przeprowadzania testu
Do trzech osobnych wejść przedwzmacniacza Rotel RC-03 (do gniazd „Tuner”, „Aux 1” i „Aux 2”) podłączyłem jednocześnie trzy testowane tu tunery przy pomocy trzech interkonektów Profigold PGA4201 o długości 1 metr. W ten sposób za pomocą pilota mogłem szybko i sprawnie przełączać po kolei każdy opisywany tu tuner.  Za antenę posłużył 3-metrowy kabel miedziany OFC Hama  o przekroju żył 2 x 1,5 mm. Dla zainteresowanych dodam jeszcze, że wysokość miejsca odsłuchów to 30 m n.p.m., a tunery „widziały” bezpośrednio maszt radiowej anteny nadawczej w Chwaszczynie k/Gdańska, który jest zlokalizowany w odległości ok. 11 km.




Rotel RT-850AL
Jest to tuner cyfrowy produkowany w latach 1981-1983, odbierający na falach długich, średnich oraz ultrakrótkich. Jest dość niewysoki w porównaniu do innych tu porównywanych. Posiada cyfrowy wyświetlacz częstotliwości odbieranej stacji, wskaźnik intensywności dostrojenia stacji radiowej w postaci pięciu czerwonych diod oraz zieloną diodę wskazującą odbiór sygnału stereo. Można zaprogramować w pamięci osiem stacji pod osobnymi klawiszami, istnieje możliwość strojenia częstotliwości ręcznie bądź automatycznie za pomocą osobnego przycisku „FM Auto Tunnig”. Za pomocą trzech przycisków wybieramy fale: FM, MW lub LW. Po lewej stronie frontu znajduje się przycisk włączenia/wyłączenia zasilania. Nie ma możliwości pozostawienia urządzenia w trybie „stand-by”.

Dźwięk
Pierwsze co można odczuć w RT-850AL to niesamowicie głęboki i wielopłaszczyznowy bas – można rzec nawet, że nieomal bezkompromisowy. Wiele audycji muzycznych w 3 PR wręcz atakowała basem, który jednak zawsze był mocny, sprężysty i wielokierunkowy, lecz także i łatwy do wysterowania, fizjologiczny. Nigdy nie odczuwałem jego nadmiaru, a obfitość traktowałem jako przyjemną normę. Na tym tunerze bardzo przyjemne są w swym charakterze wokale, które są mocne i świetnie rozciągające się w przestrzeni. Nie sybilizują, nie buczą, nie charczą – zawsze są podawane przez Rotela dosadnie, acz z rozsądnym nie przesterowanym umiarem. Scena jest w odbiorze szeroka, a głębia zaznaczona, lecz bez zbytniego pogłębienia – poprawna. Selektywność i precyzja odbioru częstotliwości radiowych wręcz doskonała.

Rotel RT-425
Produkowany w latach 1975-1977 był dość popularnym tunerem w tamtych czasach, a według wielu opinii i recenzji – bardzo udany.

Efektowna płyta czołowa wykonana jest ze szczotkowanego aluminium, a skala częstotliwości radiowych oraz wskaźnik wychyłowy dostrojenia stacji  podświetlane są na bursztynowo. Poszczególne stacje radiowe są łatwo dostrajane, a po dostrojeniu nie ulegają rozstrajaniu. Pod skalą częstotliwości umieszczona jest czerwona dioda oznajmiająca odbierany sygnał stereo. Skala, wskaźnik dostrojenia oraz dioda „stereo” umieszczone są pod wspólną szybką, która jest oprawiona na froncie urządzenia w dodatkową metalową ramkę o innym odcieniu metalu (bardziej błyszczący) niż reszta frontu. Ten prosty zabieg estetyczno-konstruktorski powoduje podniesienie elegancji tunera i dodaje mu cech dostojności. Po prawej strony frontu znajduje się duża metalowa gałka dostrojenia częstotliwości, która obraca się miękko i łatwo. Tuner odbiera fale ultrakrótkie i średnie. Przełącznik fal to plastikowe małe pokrętło. RT-425 posiada wyłącznik szumów podczas strojenia stacji (bardzo przydatna funkcja przy braku możliwości zaprogramowywania w pamięci częstotliwości) oraz obok przycisk funkcji „Hi-Blend”. Włącznik/wyłącznik zasilania to także przycisk w kształcie metalowego podłużnego sześciokąta.


Dźwięk
Po przełączeniu z tunera Rotel RT-850AL do uszu dociera nieco inny dźwięk – bardziej ciepły i zdaje się, że taki, który można określić słowem – fizjologiczny lub naturalny. Bas jest tu już mniejszy i utemperowany, ale dalej typowo po „rotelowsku” głęboki i twardy. Tuner niesamowicie łatwy do wysterowania – nawet na krótkim kabelku świetnie odbiera – i to jak! Z 3 PR w ogóle nie ma problemów – nic nie szumi, nie ucieka – dźwięk zawsze był mocny, a sygnał silny. Po kilku godzinach odsłuchów muszę kategorycznie stwierdzić, iż RT-850AL mimo, że jest nowszym odbiornikiem niż teraz tu opisywany 425, to jednak posiada dźwięk zbyt ofensywny, by nie rzec za mało naturalny lub nieco podrasowany. RT-425 ze swym bardzo analogowym wyrazem sonicznym jest miłym i przyjemnym źródłem o nasyconych barwach i bogatej przestrzeni, lepiej nakreślonej niż poprzednik, co nie oznacza dyskwalifikacji 850AL, a jedynie inną charakterystykę porównywanych źródeł. W RT-425  reprodukcja sygnału dźwiękowego często okazywała się doskonała w swym wyrazie – plastycznie i wiernie oddająca nagrania znane mi z płyt CD, nawet zaskakująco, a czasami w oddaniu barw instrumentów i wokali przyjemniejsze w odbiorze!

Sansui TU-5900
Od dłuższego czasu „polowałem” na tuner tej firmy i choć początkowo celowałem w model wyższy TU-7900 to, kiedy nadarzyła się okazja zakupu TU-5900 – nie wahałem się ani minuty z decyzją. Kupiłem egzemplarz wyprodukowany w roku 1977.

Wygląd tunera jest dość luksusowy. Piękna metalowa płyta czołowa polakierowana została grubą warstwą czarnej farby dobrej jakości. Po bokach frontu dodatkowo zostały umieszczone listewki z błyszczącego metalu, które dodają jeszcze większej elegancji i stylu. Wszystkie napisy na przodzie nie są, ot tak po prostu, nadrukowane, lecz najpierw wygrawerowane a następnie wnętrze grawerunku pomalowane farbą. Skala częstotliwości została zaprojektowana bardzo efektownie – całość umieszczona jest w szerokim zagłębieniu przykrytym od przodu szybką i  jest podświetlana łagodnym zielonkawym światłem wydobywającym się  ze świetlówki podłużnie umieszczonej pod górną krawędzią zagłębienia.. Dwa wskaźniki wychyłowe informują o sygnale dostrojenia oraz o sile sygnału. Wskaźniki te są osobno podświetlane również blado-zielonkawym światłem lecz o jaśniejszym odcieniu. Obok umieszczona jest czerwona dioda sygnalizująca odbierany sygnał stereo. Po prawej stronie urządzenia pod skalą znajduje się duża gałka z metalowego odlewu, za pomocą której dostraja się częstotliwości. Gałka obraca się z dużą precyzją i gracją, ale również i z pewną swobodną bezwładnością. 

Tuner posiada funkcje wyciszania strojenia stacji, filtr zakłóceń MPX oraz wzmocnienie sygnału antenowego. Te trzy funkcje włączane są metalowym przełącznikami hebelkowymi. Następnie, dalej po lewej stronie znajduje się pokrętło wzmocnienia sygnału wyjściowego tunera, które jest funkcją bardzo wygodną ponieważ pozwala dostosować taki sygnał do głośności np. innego tunera lub odtwarzacza płyt CD. Sygnał wyprowadzany jest z tunera w dwójnasób: albo sygnał „normalny” za pomocą dwóch gniazd RCA lub sygnał przefiltrowany przez funkcję Dolby, co powoduje lekkie podbicie dynamiki, lecz w moim przekonaniu, nieznaczne pogorszenie jego (sygnału) jakości. Wyjście Dolby również jest wyprowadzane dwoma gniazdami RCA. Po lewej krawędzi frontu Sansui umieszczony jest kolejny przełącznik hebelkowy – tym razem jest to wyłącznik/włącznik zasilania. Wszystkie przełączniki hebelkowe poruszają się z pewnym eleganckim oporem i delikatnie. Świadczy to dodatkowo o  wykwintnym dopracowaniu szczegółów i „klasie wyższej” opisywanego urządzenia audio.




Dźwięk
Po przełączeniu przedwzmacniacza na kolejne źródło, czyli na tuner TU-5900 do uszu słuchacza zaczyna docierać zupełnie inny sygnał niż ten oferowany przez Rotel'e. Dźwięk po pierwsze jest bardziej gładki, miękki, czysty i subtelny, ale i dosadny jednocześnie; po drugie zdecydowanie bardziej przestrzenny i lepiej poukładany; po trzecie bardziej selektywny i dźwięczny - o większej „masie” instrumentów, wokali – muzyki. Innymi słowy – dojrzalszy. Tu od razu dobitnie i precyzyjnie słychać poszczególnych  muzyków na scenie, a wokalistów przy mikrofonach – ulegałem wrażeniu pozornej obecności muzyków we własnym pokoju – dźwięk produkowany przez Sansui jest dosadny, klarowny o szerokiej i głębokiej scenie. Dużo tu podobieństw do Rotel'a RT-1080, który u mnie gra w zestawie z Accuphase E-213 (i jest przecież sporo droższy!). Sansui posiada doskonałą czułość, a dźwięk bliski jakości płyty CD (charakterem oczywiście, a nie szczegółowością przekazu). Nie ma tu zbytniej ofensywności, agresywności dźwięku, ale jest miła uszom zdecydowana i miękka synteza, bez cech sterylności, czy braku spójności. Dźwięk tunera bez problemu swobodnie penetruje wszystkie zakątki pomieszczenia odsłuchowego czyniąc odbieranie muzyki procesem dopełnionym i nasyconym oraz wyjątkowo przyjemnym.

Podsumowanie
Rotel RT-850AL to porządne źródło o pełnozakresowym dźwięku i mocnym, sprężystym basie. Dźwięk nieco „twardszy”i bardziej ofensywny niż u pozostałych dwóch tu opisywanych tunerach, ale przyjemny w odbiorze i nie męczący – klarowny i precyzyjny.

Rotel RT-425 to relatywnie tani, dość prosty, ale przy tym i niezawodny tuner o miłym miękkim analogowym i naturalnym dźwięku, który może się naprawdę podobać. Design ponadczasowy, moim zdaniem – piękny. Kapitalny stosunek jakości do ceny.

Sansui TU-5900 to zwycięzca tego krótkiego porównania. Tuner oferujący dojrzały, wysublimowany, ale jednocześnie pełnowymiarowy dźwięk o zdecydowanym i pełnym charakterze. Predysponujący do klasy wyższej niż średnia. Wykonanie i wykończenie – luksusowe.

System testowy:

Przedwzmacniacz:
Rotel RC-03
Końcówka mocy:
2 x Rotel RB-03 (zmostkowane)
Głośniki:
Usher S-520
Słuchawki:
Sennnheiser HD650
Kabel sygnałowy:
3 x Profigold PGA 4201 (długość 1 metr)
Kabel głośnikowy:
Hama OFC 2x1,5 mm o długości 2 x 4 metry
Programy radiowe:
Program II PR, Program III PR, czyli Trójka oraz Chilli Zet

6 komentarzy:

  1. Sansui wygląda mistrzowsko. Jednak widze ze jednak Rotel RT-850AL sporo tańszy.
    Czy jest sens kupować Sansui do odsłuch tylko tymczasowego?

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobra, mam na oku w dobrym stanie Sansui TU-3900 ale zastanawiam sie nad tym RT-850AL. Sansui nie miałem więc czy warto z tej dwójki Rotela? Poprosze o w miarę szybką odp (w trakcie zakupu online).

    OdpowiedzUsuń
  3. Ktoś mnie ubiegł z tym 3900, ale mam już w salonie Tu-317. Pytanie do gospodarza - na jakiej antenie FM odbiera - 75ohm czy starego tupu 300ohm na kablu typy "twin"?

    OdpowiedzUsuń

Komentarz będzie oczekiwać na moderację