sobota, 18 lutego 2012

Wzmacniacz hybrydowy Xindak XA-6900 (wersja 2011r.)




Wstęp
Już od kilkunastu lat produkty chińskie audio cieszą się sporą popularnością i uznaniem na świecie, często dlatego, że są stosunkowo tanie.  Wiele zachodnich firm audio przeniosło całą lub część produkcji do Państwa Środka, niektóre wstydliwie po cichu, a inne bez skrępowania – jawnie. Duża część firm ukrywa (no powiedzmy, nie chwali się) dalekowschodnią proweniencją przed potencjalnymi nabywcami/użytkownikami – stąd zamawia tam tylko niektóre płytki, zespoły elektroniczne, czy obudowy i dopiero w swoim kraju dokonuje ostatecznego montażu, tak by móc na tabliczce znamionowej postawić stempel inny niż „made in China”. Nie będę przytaczał przykładów, bo myślę, że dla każdego internauty takie śledztwo jest dość proste. Natomiast część firm bez wahania (lub z niewielkim) przeniosło całe linie produkcyjne do ChRL i na tych urządzeniach naturalnie można znaleźć informacje, że dany sprzęt został tam wyprodukowany. Tak czyni z większością swoich modeli np. Yamaha, Rotel, Matantz, Denon, Cambridge Audio, Harman-Kardon i wiele innych. Osobnym zagadnieniem jest fakt, że spora ilość zachodnich firm została przejęta/kupiona przez Chińczyków i pozostała z nich jedynie stara nazwa, a prace konstrukcyjne oraz produkcja odbywa się najczęściej w kraju nowych właścicieli – np. Quad, Sherwood, Castle, etc. Najbardziej interesującym jednak jest to, że wiele przedsiębiorstw audio stricte chińskich, bez niepotrzebnego podszywania się pod zachodnie marki, stopniowo i powoli zdobywają świat audiofili. Są to takie marki jak Cayin Audio, Opera Consonance, Yaqin czy właśnie Xindak, który przez kilkanaście ostatnich lat potrafił zdobyć sobie wielkie uznanie i renomę wśród wielu użytkowników.

Kilka słów o firmie Xindak
Chińskie słowo „xindak”: 求实 求真 oznacza mniej więcej - „poszukiwana realistyczna prawda”.

Firma została założona w roku 1988 w mieście Czengdu (prowincja Syczuan, środkowe Chiny) jako Chengdu Xinda Audio & Lighting Equipment Factory i początkowo zajmowała się produkcją kondensatorów, okablowania oraz elementów oświetlenia. Start w świat hi-fi to rok 1991, kiedy to zaangażowała się z początku w handel urządzeniami audio, a następnie we własne tego typu konstrukcje. W roku 1993 założyciel firmy, pan Ling Junyan opublikował głośny artykuł w lokalnej prasie „Trzy częstotliwości audio i hi-fi” oraz nastąpiła zmiana nazwy przedsiębiorstwa na Chengdu Xinda Audio Manufacturing Co. Ltd, a także została przyjęta ostatecznie marka „xindak” jako nazwa produktów. Dalszy rozwój następował już błyskawicznie – w 1998 roku zostały po raz pierwszy wyeksportowane sprzęty audio – najpierw do Australii, Singapuru oraz Tajwanu, a następnie i do innych krajów. W 1999 roku nastąpiła kolejna zmiana nazwy – tym razem na Xindak Electronic Co. Ltd, którą jest do dziś. Początek XXI wieku to skonstruowanie pierwszego DACa Xindak, uruchomienie produkcji wzmacniaczy lampowych, kabli hi-fi, odtwarzaczy płyt CD oraz jednoczesny sukces marketingowo-sprzedażowy na całym świecie. Dobra passa firmy trwa do dzisiaj – marka Xindak zdobyła zaufanie wielu użytkowników hi-fi oraz jest synonimem solidności i wysokiej jakości konstrukcji przy rozsądnej, konkurencyjnej cenie. Jubileusz 20-lecia powstania segmentu produkcyjnego audio hi-fi Xindak uczcił serią „XX Anniversary” będącą wejściem firmy w segment high-end. Obecnie na rynku dostępnych jest kilkadziesiąt różnych produktów z logo Xindak: wzmacniacze lampowe, tranzystorowe, odtwarzacze płyt CD i sieciowe, kolumny, kable i przewody, listwy zasilające i wiele innych. Duża część produktów zdobyła różnorodne wyróżnienia i nagrody wielu periodyków audio oraz podczas wystaw sprzętu hi-fi.

Do moich zaś rąk trafił nowy wzmacniacz hybrydowy Xindak XA-6900… Urządzenie do testu zostało wypożyczone od polskiego dystrybutora marki Xindak – firmę Polpak Polska z Reguł k/Warszawy.

Budowa
Wzmacniacz reprezentuje nową szkołę chińską pod względem designu, bo dotychczasowe wzornictwo sprzętu z tego kraju cechowało się nadmierną ekspresją (delikatnie mówiąc) i często przesadą – chociażby w stosowaniu niebieskich, silnie świecących, lampek lub udziwnieniem kształtów obudowy, które były tak „oryginalne”, że przez to bardzo typowe dla konstrukcji z Państwa Środka. Na szczęście Xindak już kilka dobrych lat temu zaniechał takich praktyk i obecne produkty charakteryzują się większą powściągliwością oraz skromnością formy. Model XA-6900 jest nową wersją poprzedniego (o takich samych symbolach) – jego światowa premiera miała miejsce w zeszłym roku, a polska - kilka tygodni temu.

Xindak XA-6900 prezentuje się bardzo przednie – od razu przypadł mi do gustu pod względem estetyki i wykończenia, która jest wyważona, lecz solidna i schludna. Mam pewne skojarzenia i konotacje dotyczące jego projektu (wyglądu) z urządzeniami angielskiej manufaktury Exposure – prostota linii oraz ergonomia i funkcjonalność. Użyte materiały do budowy są porządne, a sama konstrukcja jest solidnie zbudowana. Masa to 17 kg - sporo!

Na pięknym froncie ze szczotkowanego aluminium centralnie umieszczono dużą gałkę (także aluminiową) potencjometru, a nad nią wyświetlacz skali wzmocnienia świecący mocno, acz nienachalnie czerwonym światłem. Wyświetlacz zresztą można przyciemnić, choć jego blask nie razi oczu nawet w bardzo ciemnym pokoju. Po prawej stronie znajduje się selektor wejść (w postaci aluminiowego przycisku) a nad nim cztery wgłębienia w płycie, wewnątrz których zainstalowano czerwone diody, które indykują aktualnie wybrane źródło. Analogicznie postąpiono po lewej stronie czołowego panelu – przycisk sieciowy, a nad nim dwa żłobienia z diodą sygnalizującą pracę urządzenia oraz odbiornik IR zdalnego sterowania. Sam pilot to dość pokaźnych wymiarów (i masy) kawałek aluminium zawierający podstawowe funkcje. Estetyczny.





Z tyłu znajdują się dwie pary porządnych, zakręcanych terminali głośnikowych a‘la WBT. Co ciekawe, oprócz dwóch wejść analogowych RCA producent umieścił także parę symetrycznych XLR – nieczęsta to praktyka w tej kategorii cenowej. Brawo, bo uważam ten typ gniazd za najbardziej poręczny, niezawodny i solidny, a musi tak być skoro cały świat profesjonalny używa takich wtyków i gniazd, – bo są najmniej narażone na ewentualne uszkodzenie lub zakłócenia a do tego relatywnie tanie. A jeszcze bardziej interesująca jest obecność wejścia USB, do którego można bezpośrednio (za pomocą odpowiedniego kabla, oczywiście) podłączyć komputer - świetny pomysł. Wzmacniacz posiada także wyjście liniowe na subwoofer. Od spodu zamontowano cztery duże (szerokie i wysokie) nóżki od góry chromowane, a od połowy z gumy zaokrąglającej się do dołu. Efektowne. Na zdjęciu poniżej stojące dodatkowo na białych podkładkach Rogoz-Audio BW-40.



Wnętrze wzmacniacza, podobnie jak obudowa, prezentuje się niezwykle pięknie, fantastycznie – proste i logiczne rozmieszczenie układów zasilania oraz wzmacniacza (przedzielone dużym radiatorem), a w nim sekcji przedwzmacniacza i końcówek mocy naprawdę cieszy oczy niczym kunsztowny obraz. Porządek jak w bombonierce, każdy element ma swoje przypisane miejsce. W przedwzmacniaczu umieszczono dwie lampy elektronowe - podwójne triody mocy o średnim wzmocnieniu 6922 rosyjskiego Electro-Harmonixa, a w końcówkach mocy dwie pary tranzystorów mocy Toshiba, które produkują po 100 Wat na kanał przy obciążeniu 8 Ohm. Poza tym, od razu uwagę zwraca obecność dwóch bardzo dużych transformatorów toroidalnych po jednym na każdy kanał – nieczęsto spotykana jest taka „rozrzutność” wśród producentów, a tu w Xindaku ma się dzięki temu gwarancję solidnego prądu dla końcówek mocy napędzających kolumny głośnikowe. Na pokładzie znajduje się także kość DACa, do którego sygnał doprowadzany jest przez wejście USB z zewnętrznego komputera – prawdziwa multimedialność w praktyce. Dodam jeszcze, że zastosowano tu potencjometr cyfrowy.




Wrażenia z odsłuchów
Do tej pory nigdy jeszcze nie opisywałem wzmacniacza zintegrowanego hybrydowego (za wyjątkiem wzmacniacza słuchawkowego Musical Fidelity X-Can v.3), czyli urządzenia łączącego w sobie lampy w sektorze przedwzmacniacza oraz tranzystory w sekcji końcówek mocy. Najprawdopodobniej konstruktorom hybryd przyświeca idea połączenia gładkości i miękkości dźwięku lampowego z jednoczesną dużą mocą tranzystora. Zobaczymy!

Po włączeniu przycisku sieciowego zapala się czerwona lampka sieciowa, a druga lampka w selektorze źródła zaczyna mrugać. Dopiero po kilkunastu sekundach z głośników zaczyna dobiegać dźwięk – jest dobrze! Producent wyposażył Xindaka w opóźnienie włączenia, po to by prąd stały najpierw zdążył rozgrzać lampy – rzecz godna uwagi, bo sprzyjająca żywotności lamp oraz dźwiękowi, choć ten swe optymalne parametry osiąga dopiero po kilkunastu minutach wygrzania.

Jako wzmacniacz odniesienia posłużył stricte tranzystorowy Accuphase E-213, a także lampowy Yaqin MC-100B. Korzystałem z odtwarzacza płyt CD Musical Fidelity A1 CD-PRO oraz z gramofonu Clearaudio Emotion. Testowe kolumny to Vienna Acoustics Mozart Grand, Usher S-520 oraz Pylon Pearl Monitor.





Urządzenie, choć niedrogie (około 3 500 PLN) ma wiele do zaoferowania pod względem dźwięku, przede wszystkim jeśli chodzi o tzw. kulturę dźwięku i muzykalność we wszystkich słyszalnych zakresach. Do uszu słuchacza, po wstępnym rozgrzaniu urządzenia dobiega bardzo miły i aksamitny przekaz jednocześnie o dużej dynamice oraz mocnym, wyraźnym basie. Bardzo tu czuć lampową proweniencję, bo taka gładkość w brzmieniu przypomina nieznacznie Yaqin MC-100B, przy czym Xindak zapewnia więcej słyszalnych mini-szczegółow. Ogólnie przekaz jest obfity i bogaty z dużą dozą detaliczności, a także z ciekawą plastyką. Scena rozciąga się zarówno wszerz jak i w głąb, co jest najczęściej przymiotem sprzętów z wyższej klasy. Plastyczność objawia się także przy reprodukcji poszczególnych instrumentów, bo kiedy muzyk gra na gitarze, wyraźnie słychać drgania strun oraz ich rezonans w pudle, a kiedy na trąbce – gradient przyrostu natężenia tonu i aurę wokoło. Fortepian ma zauważalne (rozróżnialne) klawisze lewej i prawej ręki, choć jak to zazwyczaj jest – uprzywilejowana jest prawa ręka, co wynika z większej łatwości odtwarzania (i zapisu) nut z zakresu średniego i wysokiego, niż niskiego (basowego).

Na płycie Julii Hulsmann Trio „Imprint” (ECM/Universal) fortepian pokazany jest niezwykle przekonywująco i blisko, co jest po części także zasługą wybornej realizacji nagrania, ale Xindak tą dobrą rejestrację dodatkowo uwypukla i dodaje jej tzw. powietrza, czyli całościowego nastroju i energii. Perkusja podana jest rytmicznie i bez opóźnień, wszystkie bębny i czynele słychać punktualnie i z dużym bitem, choć nie tak wielkim jak w Yaqin MC-100B, który pod względem produkcji referencyjnego basu jest mistrzem. Kontrabas, podobnie jak perkusja, ma dobre tempo i słyszalne są wszystkie jego, nawet te najniższe, tony, ale nie zawsze są one jednoznacznie sprecyzowane - rozmywają się. Tu trzeba dodać, że separacja dźwięków jest naprawdę niezła, lecz nie tak doskonała jak np. we wzmacniaczu Hegel H200 lub nawet Accuphase E-213, ale Xindak pod tym względem i tak wiele potrafi, wydaje się, że nawet więcej niż konkurencja w podobnym zakresie cenowym.

Elektronika duetu Komendarek/Rudź na płycie „Unexplored Secrets of REM Sleep” (Generator) zagarnęła cały pokój odsłuchowy dla siebie, bo słychać ją było niemal wszędzie, a jej ekspresja oraz natężenie chwilami osiągały wysokie poziomy, co czyniło tę muzykę bardzo prawdziwą i wierną, o ile takiego określenia można użyć dla sztucznych syntezatorów. Nawiasem mówiąc, świetna płyta – polecam.

Osobne omówienie należy się sposobowi reprodukcji wokali przez opisywaną hybrydę. Jak wzmacniacz lampowy komponuje ludzki głos wiadomo – ciepło, a nawet gorąco, z dużymi emocjami i zazwyczaj z piękną barwą. Natomiast Xindak stoi raczej po stronie naturalności i wierności, a nie dodaje od siebie już tej ciepłoty i energii, choć uczciwie należy napisać, że śpiew brzmi wiarygodnie i blisko, ale jednocześnie spokojniej i delikatnie - z dużą swobodą.



Konfiguracje
Co ciekawe, najlepiej zgrywały się z Xindakiem głośniki podstawkowe Pylony Pearl Monitor, które jakby były stworzone specjalnie dla Xindaka XA-6900. Stworzyły frapującą i oryginalną synergię, połączyły swoje silne strony dla korzyści dźwiękowych – ich wspólna energia stworzyła żarliwy i intrygujący dźwięk, który posiadał odpowiednią namacalność, jędrność basów oraz szeroką scenę z dużą ilością barw i tonów.

Z Usher S-520 stało się podobnie jak z Pylonami, ale dźwięk był ciut mniejszy i z bardziej ubogą dynamiką. Natomiast poziom estetyki wokali znacząco zyskał na całej skali. Podobnie jak selektywność instrumentów.

Nie podobało mi się, natomiast zestawienie z kolumnami Vienna Acoustics Mozart Grand. Coś tu się rozchodziło, interferowało, rozłaziło nieco – plastyczność owszem była, ale taka z lekka nadmuchana, bombastyczna, a basy niekiedy wręcz buczały. Mówiąc krótko, te sprzęty nie przystają do siebie, nie zgrywają się. I tak bywa niekiedy, co zrobić. Ale trochę szkoda, bo bardzo lubię głośniki Vienny.

Podsumowanie
  1. Wzmacniacz hybrydowy łączący w sobie delikatność i ciepłotę przekazu lampowego z dużą dynamiką typową dla tranzystora. Sposób gry bardzo oryginalny i jako taki przyjemny, niemęczący o dużej dozie kulturalności i muzykalności. Wysokie tony pozbawione są jaskrawości i krzykliwości.
  2. Budowa, zarówno zewnętrzna i wewnętrzna – wzorowa. Bardzo solidne materiały zastosowane w konstrukcji, a ona sama wykonana niezwykle porządnie i precyzyjnie.
  3. Xindak XA-6900 to urządzenie bardzo uniwersalne, wyposażone w dwie pary wejść RCA, jedno XLR, a także wejście USB do podłączenia komputera. Co ważne, wewnątrz znajduje się DAC, więc po podłączeniu przez wejście USB odpada konieczność zakupu dodatkowego przetwornika cyfrowo-analogowego. Poza tym wzmacniacz ma także wyjście na subwoofer.
  4. Ogólne wrażenia z testu są korzystne – to wzmacniacz z duszą do grania muzyki, wrażliwy i mocny, jednocześnie. Delikatny i energetyczny. Z dobrą, konkurencyjną ceną, choć wymagający trochę uwagi przy doborze optymalnych współpracujących kolumn.

Dane techniczne
Konstrukcja – hybrydowy wzmacniacz zintegrowany
Przedwzmacniacz – lampowy – lampa Electro-Harmonix 6922
Końcówki mocy – tranzystorowe – tranzystory 2SA1943/2SC5200
Moc wejściowa – 2 x 100 W
Zniekształcenia  < 0,15%
Stosunek sygnał-szum > 90 dB
Pasmo przenoszenia – 10 Hz – 100 kHz
Wejścia – 2 RCA, 1 XLR, 1 USB
Czułość wejścia – 300mV
Wymiary (W x S x G) – 148 mm x 430 mm x 401 mm
Masa – 17 kg

Link na stronę producenta: TUTAJ
Zdjęcia własne autora oraz ze strony Polpak Poland

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarz będzie oczekiwać na moderację