czwartek, 18 lutego 2016

Słuchawki Meze 99 Classics – zapowiedź testu

W ciągu ostatniego miesiąca, półtora, przez Internet przelała się szeroka fala opisów nowych słuchawek rumuńskiej proweniencji, czyli Meze 99 Classics. Większość testów oscylowała w tonie unisono, na wysokim poziomie zachwytów i wręcz sensacji (i to łącznie z samym Srajanem Ebaenem z 6moons.com). Niedawno zaś napisał do mnie pan Lorand Czibere, szef marketingu firmy Meze, z zapytaniem, czy nie zechciałbym zapoznać się z modelem ...Meze 99 Classics. Po takich optymistycznych recenzjach, przecież każdy by chciał. Odpisałem więc: „oczywiście, że chętnie zapoznam się z Waszymi słuchawkami!”. I tak, wcześniej ustawiwszy się karnie w polskiej kolejce testerów, słuchawki nareszcie dotarły.

Kwatera główna firmy zlokalizowana jest w mieście Baia Mare, w północnej Rumunii. Tworzy ją zaledwie dziesięć osób. Większość z nich zajmuje się pracami projektowymi, marketingowymi i sprzedażowymi. Cała produkcja odbywa się, jak to często ma miejsce we współczesnym świecie hi-fi, w Państwie Środka. Bardzo przypomina to działania naszego polskiego potentata słuchawkowego, firmy Krüger&Matz (czytaj recenzję słuchawek Krüger&Matz KM 665 TUTAJ).

Słuchawki kosztują na stronie producenta 309 Euro (wraz z przesyłką do Polski), czyli przy dzisiejszym kursie złotówki około 1 350 PLN. Nie jest to mało, ale po wyjęciu słuchawek z opakowania i wzięciu ich do dłoni od razu wiadomo za co się płaci. Muszę przyznać, iż Meze reprezentują klasę stricte luksusową a nie quasi jak nasze (skądinąd nie najgorsze) Krüger&Matz KM 665. Są perfekcyjnie wykonane, z wręcz pedantyczną dbałością o detale. Mają ciekawy, oryginalny design. Uznanie budzą też muszle w całości wytoczone w orzechowym drewnie. Naturalne słoje drewna są tak ułożone (na około centralnych mocowań), że sugeruje to ich pionowe wcześniejsze toczenie we fragmencie belki. Orzechowa tarcica jest starannie selekcjonowana, a następnie suszona przez 18 miesięcy. Pozostała część technologiczna trwa następnych 45 dni. Poszczególne elementy są skręcane, a nie klejone... Ale się rozpędziłem w tej zapowiedzi. Kończę, bo nie będzie czego napisać w recenzji.

Dziś wieczorem przyłączę Meze 99 Classics do wzmacniaczy Audeze Deckard oraz Divaldi AMP-01. Potem zaś do innych, a także do smartfonów. Zapraszam do lektury testu za kilkanaście dni. 








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarz będzie oczekiwać na moderację