sobota, 16 grudnia 2017

Słuchawki Audictus Achiever

Słuchawki Achiever (zdjęcie ze strony Audictus)

Wstęp
Jak by to delikatnie napisać? W tym roku powstała kolejna (kolejna po Krüger&Matz) polska marka słuchawkowa - to Audictus (zobacz TUTAJ). Specjalnie nie piszę, "o polskich słuchawkach", a o słuchawkowej polskiej marce właśnie. Albowiem identycznie jak w przypadku Krüger&Matz, w Polsce, w Audictus opracowywane są koncepcje i projekty słuchawek, zaś te produkowane są na Dalekim Wschodzie. Tak, czy inaczej, to budujące i korzystne, że powstają nowe firmy, których celem i misją jest wytwarzanie słuchawek, Ale wracając do Audictus. Póki co, przedsiębiorstwo ma w ofercie sześć modeli słuchawek - trzy douszne i trzy nauszne. Wszystkie mieszczą się w pułapie cenowym pomiędzy 80 - 250 PLN, co nie jest przecież bez znaczenia. W pełni demokratyczna dostępność hi-fi. To musi cieszyć. I cieszy.

Podczas pierwszego kontaktu z działem marketingu Audictus poprosiłem do testów jakiś model nauszny, ale nie wiedziałem jaki konkretnie wybrać. W rezultacie tego, zamiast jednego, przyjechały aż trzy, czyli wszystkie nauszne. To modele Achiever, Dreamer i Creator z serii City Soul. Słuchawki dotarły w zeszłym miesiącu, czyli w listopadzie. Muszę pochwalić firmę Audictus, bowiem słuchawki kosztują poniżej 250 PLN, a wykonane są doskonale. Bardzo estetyczne opakowania, rzetelna budowa z solidnych materiałów (tworzywo ABS, aluminium i ekologiczna skóra) pierwszorzędny design i niezłe wyposażenie. Model Achiever w komplecie zawiera nawet bardzo poręczne etui transportowe. Ma też odpinany przewód słuchawkowy, zaś same słuchawki mają składaną konstrukcję. Wszystkie modele są fabrycznie wyposażane w regulatory i mikrofony przypinane na przewodzie słuchawkowym.

Ostatecznie na pierwszy testowy ogień wybrałem "topowe" słuchawki Audictus, czyli model Achiever. Pozostałe (Dreamer i Creator) opiszę innym razem. Dlaczego nie opisuję wszystkich razem? Albowiem uznałem, że słuchaweczki te są na tyle interesujące, że zasługują na osobne monografie. Do dzieła więc!

Wrażenia ogólne i budowa
Przy pierwszym kontakcie ze słuchawkami Achiever trudno uwierzyć, że kosztują one około 200 PLN, bowiem ich wysoka jakość wykonania, zastosowane materiały, bogactwo akcesoriów, jak i samo opakowanie zdają się mówić zupełnie coś innego. Prezentują poziom znacznie wyższy niż ich cena (zresztą inne słuchawki marki Audictus także!).

Słuchawki dostarczane są w bardzo estetycznym opakowaniu - rozkładanym kartoniku (na część dolną i wieko). Na szarym, błyszczącym kartonie nadrukowane są duże fotografie Achiever. Bardzo efektownie to wygląda. W pudełku znajduje się etui transportowe (równie estetyczne jak słuchawki i opakowanie). Etui jest świetne - płaskie, wykonane z tkanych materiałów, ale twarde. Odporne ma nawet bardzo silny nacisk lub upadek z dużej wysokości (ale nie z dziesiątego piętra, oczywiście). W dolnej części etui umieszczono wytłoczenia, które są futerałem dla Achiever. Idealnie skrojone pod obrys złożonych słuchawek. Nieczęsto aż tak staranne i przemyślane rozwiązania można spotkać - i to nawet w przedziale do 1 000 PLN (nawiasem mówiąc to ewenement - podobne rozwiązanie przychodzi mi do głowy przy słuchawkach Meze 99 Neo, czy Beyerdynamic T50p).

Wracając do wyposażenia. Oprócz powyżej zachwalanego etui transportowego, w komplecie znajduje się także materiałowy woreczek ochronny. W zestawie jest też instrukcja obsługi, gwarancja i odłączany przewód słuchawkowy z przymocowanym nań mikrofonem oraz regulatorem. Kabel ma długość 120 cm, powleczony jest gumowatym płaszczem - nie plącze się, nie zwija, nie mikrofonuje. Oba wtyki są proste, pozłacane. Tuleje wtyków wykonane są z metalu, a nie z plastiku - brawo.

Z drugiej strony przydałby się jeszcze jeden przewód w komplecie - nieco dłuższy niż fabryczny (1,2 m). Optymalne około 2 metrowy. Ale nie ma co zanadto wybrzydzać.

Po wyjęciu Archiever z pokrowca od razu czuć i widać, że ma się do czynienia z rzetelnym produktem. Wszystko jest dokładnie spasowane, wypolerowane i wykonane - żadnych niedoróbek, czy niedociągnięć (jak to mają czasami słuchawki takich tanich marek jak wspominane we wstępie Krüger&Matz, czy dodatkowo Superlux). Może nie jest to przedział premium, ale wykonanie Audictus jest więcej niż poprawne. Solidne, twarde i odporne czarno-matowe tworzywo ABS (kopolimer akrylonitrylo-butadinenowo-styrenowy) zastosowane do budowy muszli, aluminiowe kapsle na zewnętrznych częściach muszli, stalowy pałąk obciągnięty sztuczną skórą (a od spodu z dodatkową poduszeczką), wygodny mechanizm regulacji, miękkie pady (odpinane, trzymają się na czterech zaciskach) ze stosunkowo dużymi poduszkami pokryte ekologiczną skórą miłą w dotyku i estetyczną w prezencji. W cenie 200 PLN naprawdę nie ma się do czego przyczepić. Jest super.

Ważną cechą konstrukcji tytułowych słuchawek jest fakt, iż poszczególne ich fragmenty zostały poskręcane, a nie posklejane. Widoczne są główki śrubek na muszlach (po cztery w każdej) i na pałąku przy mechanizmie regulacji (też po cztery na każdej stronie). Zupełnie jak w np. o wiele droższych Meze 99 Neo. Nieprawdopodobna rzecz.

Ergonomia
Archiever są lekkie, ale wydają się być bardzo trwałe i solidne. Z racji niedużej masy własnej, jak i miękkich, grubych padów oraz szerokiej poduszki pod pałąkiem w zasadzie nie czuć ich na głowie i uszach. Pady wygodnie osiadają na małżowinach usznych dopasowując się do ich kształtu wręcz wzorowo. Słuchawki na czaszce układają się zaś lekko i dokładnie. Nie cisną, nie uwierają. Problem może być jedynie w przypadku dużych głów, albowiem mechanizm regulacji objętości pałąka jest dość ograniczony (u mnie takich problemów nie było). Innymi słowy, na wielkie łby nie nadają się.

Co istotne, tłumienie zapewniane przez pady jest bardzo dobre. Tłumią odgłosy zewnętrzne w sposób rzetelny i istotny. Podobnie w odwrotną stronę - muzyka ze słuchawek "nie ucieka". Można je używać w obecności innych osób, bez przeszkadzania im. To ważna zaleta.

Dane techniczne
• Przetworniki: 40 mm, dynamiczne, zamknięte
• Pasmo przenoszenia: 20 - 20 000 Hz
• Impedancja: 32 Ohm
• Czułość: 103 dB
• Masa (bez kabla): 138 g

Trzech muszkieterów marki Audictus - nauszne Dreamer, Creator i Archiever 


Bogate wyposażenie - etui transportowe, materiałowy woreczek ochronny, wymienny przewód słuchawkowy, instrukcja obsługi, etc.  


Złożone Archiever bezpiecznie spoczywają w pokrowcu transportowym 



Słuchawki tanie, a prezentujące się niczym klasa premium. Niezwyczajna rzecz...

Pad łączony na cztery zaciski; przetwornik na cztery śrubki




Całkiem niezły przetwornik

Łączenie na śrubki, nie na klej







Kilka przykładów słuchanych albumów (via Tidal HiFi)

Wrażenia dźwiękowe
Jako słuchawki porównawcze używałem głównie tańsze modele z mojej kolekcji, czyli Encore RockMaster Live, Senncheiser PX100 oraz Koss PortaPro, ale nie uniknąłem też konfrontacji z droższymi Fostex TH610, Meze 99 Neo i Final Audo Design Pandora Hope VI. Wzmacniacz słuchawkowy to najczęściej Encore mDSD, a potem S.M.S.L. M7 i Pioneer U-05. Źródła to przeważnie iPad Air 2 i iPhone 6S (z serwisem Tidal HiFi), jak i również streamer Auralic Aries Mini.

Pytanie. Czy budżetowe słuchawki za 200 PLN mogą dobrze grać? Bez żadnych uprzedzeń napiszę, że jak najbardziej tak. Znam tu takie przykłady jak Senneheiser PX100, Koss PortaPro, Encore RockMaster Live, czy Creative Arvana Live! Ale czy nieznane jeszcze w zeszłym roku Adictus Achiever też mogą dobrze zagrać? Odpowiedź brzmi - tak! Tytułowe słuchawki zapewniają bardzo ładny i przyjazny dźwięk - harmonijny, barwny i potoczysty, ale dobrze rozciągnięty oraz masywny. Całość brzmienia jest dobrze ułożona i poukładana. Doskonale czuć strukturę muzyki, substancję instrumentów i wypełnienie wokali. To pozytywna i ważna wartość.

Średnica jest nieco zagęszczona i przybliżona, ale dzięki temu wyraźna i dosadna. Słychać w niej "dużo" dźwięku - jest mięsista i skondensowana. ale nie przeładowana - całkiem rozdzielcza i odkrywcza. Z kolei niskie tony są mocne i żywe, choć nie zapuszczają się w najniższe rejestry. Są sprężyste i giętkie, lecz nie nazbyt (przesadnie) obfite. Nie po atomowemu mocarne. (Tu tzw. basoluby mogą nieco kręcić nosem, ale dla mnie bas jest optymalny). Zaś soprany są raczej jasne i intensywne w wymiarze i strukturze. Pokazują i światło, i nasycenie. Są lekko zaokrąglone, a czasem nawet wycofane. Nie sprzyja to rozdzielczości, ale zapewnia komfort odsłuchów bez wyostrzeń i szkła. Coś, za coś - tu kompromis jakościowy jest widoczny, ale zapewniający dobry balans brzmienia. Ogólnie rzecz biorąc, dźwięk oferowany przez Achiever jest zrównoważony i tonalnie nasączony.

Można mieć zastrzeżenia do szerokości i głębokości sceny, bo ta jest raczej niezbyt rozbudowana, ale dla uczciwości należy napisać, że w porównywalnym poziomie cenowym to norma, standard. Scena bardziej rozkłada się na boki (i to niedalekie), niż w głąb. Nie słychać wyraźnie poszczególnych warstw, nie ma dalekiego tła, czy super głębi - całość przekazu koncentruje się na frontowych obszarach. Przy czym taki, a nie inny charakter soniczny nie przeszkadza w realistycznych i przyjemnych odsłuchach. Po pewnym czasie słuchacz zapomina o efektach 3D, a skupia się wyłącznie na muzyce. A ta przez Archiever jest podawana sugestywnie i ekspresyjnie.

Kilka słów o źródłach. Moim zdaniem głównym przeznaczeniem Archiever będą przede wszystkim smartfony. W takim zestawieniu słuchawki te czują się bezpiecznie i wygodnie. Mój iPhone 6S nie miał żadnych problemów z pełnym i zadowalającym wysterowaniem. Nie brakowało ani pary, ani mocy, ani masy. Słuchawki dużo wybaczają gorszym realizacjom, nie dudniąc i jednocześnie nie sybilizując. Są łatwe w adaptacji i przystosowywaniu się do każdego gatunku muzycznego. Inaczej mówiąc, są uniwersalne. Dźwięk ulega jeszcze lekkiej poprawie, kiedy dodać mobilny wzmacniacz słuchawkowy. U mnie był to Encore mDSD - tu nieco zyskiwała przestrzeń, cyzelunek instrumentów oraz dopełnienie tonalne. Poprawiał się też atak i energia grania. Co do innych wzmacniaczy, czyli znacznie droższych - to używałem ich wyłącznie w celu praktyczno-teoretycznego testu. Nie one są realnym adresem dla Audictus Achiever.

Konkluzja
Audictus Achiever to słuchawki młodej, polskiej firmy spod Poznania. Skonstruowane zupełnie bez żadnych uprzedzeń, kompleksów i zahamowań - i to pomimo niskiej ceny (200 - 250 PLN). Bardzo rzetelna budowa, solidne materiały, niezły design oraz bogate wyposażenie. Dźwięk może niezbyt przestrzenny i z lekkimi ubytkami w selektywności, lecz w swojej ogólnej ocenie więcej niż doskonały. Harmonijny, tonalnie bogaty, z nasączoną średnicą, niezłym basem oraz doświetlonymi sopranami. Pierwszorzędne słuchawki do smatrfonów - można napisać, iż grają z nich muzykę jak ta lala!

Cena w Polsce - 199 - 249 PLN.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarz będzie oczekiwać na moderację