wtorek, 18 października 2011

Magnetofon Nakamichi LX-3

Niniejszy tekst został przekopiowany z nieistniejącego już portalu Stereo Underground; z testu opublikowanego w 2009 roku.

Nakamichi to marka wybitnie kultowa w kręgach melomanów oraz osób ceniących sobie dźwięk wysokiej jakości. Magnetofony Nakamichi stały się wręcz synonimem słowa magnetofon. Wiele osób na świecie nigdy „nie przesiadło się” na format cyfrowej płyty CD lecz wciąż słucha na analogowych magnetofonach kasetowych, w tym i na tym tu opisywanym.






Budowa
Recenzowany model jest "dwugłowicowcem" (czyli ma dwie głowice), posiada wiele funkcji, które pomocne są w wysterowaniu odsłuchu nagrań, a także do ich realizacji. Na froncie pośrodku umieszczone zostały podstawowe przyciski potrzebne do obsługi kasety, a pozostałe przyciski i pokrętła są schowane pod plastikową klapką, którą otwiera się przez jej naciśnięcie. Kieszeń kasety znajduje się po lewej stronie i jest podświetlana. Na przodzie urządzenia w lewym dolnym rogu znajduje się wyjście słuchawkowe na dużego jack'a, pokrętło wzmocnienia sygnału słuchawkowego ukryte jest już pod klapką. Na czarnym górnym pasku umieszczone zostały czerwone diody sygnalizujące włączenie systemu Dolby, funkcji master fader, nagrywania, cyfrowy licznik przesuwu taśmy oraz dwa wyświetlacze sygnału. Design LX-3 jest moim zdaniem ciekawy, ponadczasowy i dość elegancki – surowy. Nostalgiczny.


W szczegóły budowy oraz techniczne nie zagłębiam się, ponieważ nie jestem specjalistą w tej dziedzinie, a jedynie początkującym amatorem.
 


Wrażenia z odsłuchu
Każdy, kto zetknął się z magnetofonem kasetowym, wie, że dźwięk, który generuje to źródło jest inny w swym charakterze niż ten z płyt CD. Jeżeli format cyfrowy by określić mianem obrazu jakością odpowiadającemu fotografii, to dźwięk magnetofonu można by porównać do rysunku. Ale pozwolę sobie zadać pytanie retoryczne: czy płyta CD rzeczywiście przewyższa jakością dźwięku ten produkowany przez magnetofon? Jestem osobą, która wychowała się już na płycie CD, więc początkowo dźwięk magnetofonów wydawał mi się zdecydowanie uboższy w ingrediencje niż ten z odtwarzacza cyfrowego, ale to było tylko pierwsze wrażenie – i niesłuszne.

LX-3 gra pełnozakresowym dźwiękiem o czystej i klarownej barwie, który po kilku minutach staje się ogromnie wciągający słuchacza, by nie rzec, że jest wręcz ekstatyczny/upojny. Przestrzeń jest wyrażana miękko i holograficznie, nawet można zauważyć często scenę lepszą, niż ta z płyt kompaktowych! Dotyczy to szczególnie momentów kiedy chcemy zlokalizować muzyków na scenie – w LX-3 to zadanie jest łatwiejsze i precyzyjniejsze. Duża zaleta dźwięku to brak wyostrzeń na górze, nic nie syczy, nie jazgocze - można mówiąc o braku „nalotu cyfrowego” - ale w tym przypadku to oczywistość. Nagrania magnetofonowe przegrywanie z płyt z CD wielokrotnie brzmiały lepiej niż z oryginału i to też było dla mnie dużą niespodzianką – ich dźwięk był przyjemniejszy, bo bardziej miękki i plastyczny – „zaokrąglony” (a sam proces nagrywania jest łatwy w realizacji i w wysterowaniu). Bas poprawny, lecz nie tak nisko schodzący jak z cyfry, czasami wręcz miękki ale wielopłaszczyznowy, kiedy potrzeba potężny i dobrze zarysowany. 

Magnetofon Nakamichi rzetelnie przekazuje wszystkie informacje o barwie dźwięku oraz przestrzeni, co oznacza prawidłowe generowanie wyrównanego pasma przenoszenia, choć gdzie nie gdzie wydaje się ono nieco „podkręcone” – wydaje mi się, że słychać to szczególnie na średnicy, ponieważ wokale są dość bezpośrednie i przejrzyste - pierwszoplanowe. Ale uprzywilejowanie to nie oznacza zaburzenia harmonii, czy pominięcia innych pasm – nie, ono zdaje się być naturalne i fizjologiczne.

Dynamikę LX-3 ma dużą i rozbudowaną – zwłaszcza w nagraniach głośniejszych lub głośniej słuchanych słyszalny jest brak zakłóceń dynamiki – dźwięk jest spójny i nasycony. Ogólnie Nakamichi reprezentuje wysoki poziom dźwięku, wprost niewiarygodny w swym charakterze jeżeli pomyśleć, że mamy do czynienia z konstrukcją sprzed nieomal 30 lat! Kulturą dźwięku, jego jakością oraz sposobem przekazu może zawstydzić niejedną współczesną konstrukcję uwzględniając w to także źródła cyfrowe. Oczywiście, cyfra zaoferuje nam większą szczegółowość przekazu, bardziej pogłębioną analizę dźwięku oraz mniejsze zniekształcenia ale to, co decyduje o przyjemności i radości ze słuchania muzyki często jest po stronie zalet opisywanego magnetofonu. On po prostu ma swoją czarującą „duszę” i ona fenomenalnie czuje się w oddawaniu swych ingrediencji słuchaczowi (o ile ten gotów jest ją odnaleźć w zapisie magnetofonowym). A jest to przecież jeden ze „średniaków” stajni Nakamichi, prawdopodobnie więc wyższe modele zaoferują nam jeszcze lepsze doznania soniczne.






Konkluzja
Dobre źródło za rozsądne pieniądze, o klarownym oraz naturalnym dźwięku. Muzykalność na wysokim poziomie – podczas słuchania LX-3 odczuwana jest duża satysfakcja z odbieranej muzyki oraz ze sposobu jej prezentacji. Stereofonia i scena wyśmienita - często lepsza niż z CD. Bas i dynamika inna niż te ze źródła cyfrowego, lecz w wyrazie są one przyjemne i miękkie. Szczegółowość, detaliczność oraz precyzja typowa i charakterystyczna dla zapisu magnetofonowego, czyli nieco gorsza relatywnie niż z płyty kompaktowej, ale to jest oczywiste i nie podlega dyskusji. Moim zdaniem – całościowo udany model zdecydowanie wart bliższej znajomości. Ciekawy model Nakamichi. 

W mojej ocenie nie powinien kosztować więcej niż 500 PLN. Cena powyżej tej kwoty jest kwotą nieusprawiedliwioną oraz przesadzoną, bo najczęściej aukcje sprzętu firmy Nakamichi posiłkują się jej tzw. legendą. 

Dane techniczne na stronie http://www.naks.com/
Strona producenta http://www.nakamichi.com/home.html

Lata produkcji opisywanego modelu: 1982-1984

System testowy:

Odtwarzacz CD:
Musical Fidelity A1 CD-PRO
Wzmacniacz:
Accuphase E-213
Słuchawki:
Sennheiser HD650
Kolumny:
Vienna Acoustics Mozart Grand
Kondycjoner pasywny:
Bada LB-5600
Tuner:
Rotel RT-1080
Okablowanie (IC):
Acrolink 6N A2200 II

Do odsłuchów wykorzystywane były oryginalne kasety z lat 90-tych i kasety nagrane z płyt CD oraz z audycji radiowych II i III PR.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarz będzie oczekiwać na moderację