wtorek, 18 października 2011

Monitory Koda Harmony K-2000B w trzech odsłonach

- czyli próba opisu ich brzmienia z trzema różnymi wzmacniaczami.







Wstęp
Właścicielem głośników Koda Hormony K-2000B stałem się nieco z przypadku. Poszukiwałem bowiem kolumn do amplitunera SABA 9240 S electronic, który to miał nagłaśniać mój tzw. gabinet. Pomyślałem, że dobrym pomysłem będzie budowa minimonitorów DIY, które można by postawić na biurku. Niestety, projekt opóźnił się znacznie (o ponad trzy miesiące) ze względu na brak niektórych zamówionych komponentów. Postanowiłem więc kupić tymczasowo głośniki Koda, których to recenzje w wielu branżowych pismach audio oraz forach internetowych były więcej niż entuzjastyczne. Początkowo zakładałem, że K-2000B będą tylko kolumnami „przejściowymi” – ale, jak później się okazało, tak się nie stało.

Kilka słów o firmie Koda
Pełna nazwa firmy to Guangzhou KODA Electronics Co.,Ltd - jej centrala mieści się w chińskim mieście Guangzhou. Początek jej istnienia datuje się na 1992 rok, a obecnie jej produkty są sprzedawane w około 60 krajach. Jest producentem wielu urządzeń audio takich jak wzmacniacze, amplitunery, sprzęt car-audio oraz kolumny głośnikowe. Jest także producentem komponentów elektronicznych oraz głośników wykorzystywanych przez wielu markowych producentów sprzętu audio.
Link do strony firmowej: http://www.koda.com.cn/en.asp

Pierwsze wrażenia
Kolumny kupiłem bezpośrednio u polskiego dystrybutora (Polpak), który dostarczył je w ciągu dwóch dni od zakupu via Internet i w dodatku pokrył koszt przesyłki kurierskiej (miła rzecz).
Pierwsze co wydało mi się nietypowe to waga kartonu z przesyłką – był baaardzo ciężki! Okazało się, że jedna kolumna waży aż 8kg! Drugi raz zdziwiłem się wyjmując głośniki z pudła, ponieważ nie spodziewałem się, że ich stolarka jest taka porządna i estetyczna (na zdjęciach wyglądała ładnie, ale wiadomo, że zdjęcie nie zawsze mówi prawdę) – przypomina trochę niektóre modele monitorów Zoller lub Sonus Faber, a to już coś - przynajmniej Chińczycy czerpią „inspirację” z dobrych wzorców. Nie będę tu wymieniał wszystkich detali budowy ponieważ ich opisy są dostępne w wielu recenzjach – skupię się wyłącznie na własnych odczuciach. Kody wyglądają na kolumny około trzy razy droższe niż w rzeczywistości są, a okleina drewnopodobna w wyrafinowanej i cieniowanej barwie koloru calvados dodaje swoistej dostojności monitorom. Bardzo dobre wrażenie wywarły na mnie od razu także i zamontowane głośniki: wysokotonowe to tekstylne czarne kopułki z podwójną fałdą, a nisko-średniotonowe - polipropylenowe z prześwitującymi pod nimi żółtymi obręczami tekstylnymi maskującymi karkas. Zastosowane terminale głośnikowe są bardzo solidne, a tylny wylot bas refleksu nieco zaokrąglony i ładny. Wszystko schludnie zmontowane, poskręcane, żadnych szpar czy niedokręconych elementów. Widać i czuć tu solidną oraz przemyślaną pracę inżyniersko-montażową.

Warunki testu
Z ciekawości i w ramach „eksperymentu” postanowiłem po kolei przetestować Kody na trzech wzmacniaczach, które mam u siebie aktualnie na stanie w domu. Oczywiście, zacząłem to doświadczenie od amplitunera SABA 9240 S electronic (z 1979 roku), który mimo, że staruszek to ma całkiem niezłą moc 2x80W przy 4 Ohm, następnie głośniki podłączyłem do wzmacniacza dzielonego Rotel składającego się z przedwzmacniacza RC-03 oraz dwóch mostkowanych końcówek mocy (czyli monobloków) RB-03 o mocy 2x180W przy 8 Ohm, a na końcu do Accuphase E-213 o mocy 2x90W przy 8 Ohm.

Porównywane zestawy kolumn to Usher S-520 oraz Vienna Acoustics Mozart Grand.
Kable głośnikowe Hama OFC 2x2,5mm o długości 3 metrów. Interkonekt Monacor 1m. Za odtwarzacz płyt CD posłużył w każdym przypadku Rotel RCD-06.

Płyty to Depeche Mode „Violator” (remaster z 2006 r.), Tomasz Stańko Quintet “Dark Eyes”, Sade “Soldier of Love”, Randy Brecker i Włodek Pawlik “Nostalgic Journey: Tykocin Jazz Suite” oraz Paul Simon „Graceland” (remaster z 2004 r.)

SABA 9240 S electronic



Po podłączeniu kolumn do amplitunera SABA do uszu dobiega dźwięk przede wszystkim wyjątkowo bezpretensjonalny, swobodny,  miły oraz jednocześnie dosadny, potem ciepły w barwie i plastycznie przestrzenny, a następnie żywy i ze świetną, a nawet kapitalną średnicą. Wokale brzmią bardzo dosadnie, ciepło i wyjątkowo przyjemnie dla uszu. Głośniki polipropylenowe generują bardzo wysokiej jakości dynamiczny bas, którego wcale nie jest mało – wypełnia spokojnie 16m2, a nawet „wylewa się” na inne pomieszczenia. Siedząc w innym pokoju niż odsłuchowy wyraźnie i mocno słychać bas Kody. Monitory ustawione mam na biurku w oddaleniu od ściany ok. 20 cm, więc wydawało mi się początkowo, że niezbędne będzie zatkanie gąbką tylnych otworów bass refleksu po to aby uzyskać lepsze jakościowo niskie tony, ale czynność ta okazała się zbędna – bas jest wysoce poprawny i bez zapchanych otworów – nic nie buczy, nie wibruje nawet przy wyższych poziomach głośności. Amplituner SABA posiada bardzo ciepły i przestrzenny dźwięk, ale w połączeniu z K-2000B dźwięk wydaje się być jeszcze przestrzenniejszy i ocieplony. Scena nieco przybliża się do słuchacza – słuchając płyty z muzyką akustyczną miałem wrażenie dużej bliskości grających muzyków – inaczej niż to jest np. w Usher S-520 gdzie scena jest bardziej oddalona. Niemniej jednak stereofonia jest b. poprawna, a jakość i przyjemność prezentowanych dźwięków muzyki (uwzględniając cenę głośników) więcej niż bardzo dobra. Kody grają „z klasą”, muzykalnie i nie agresywnie – nieomal audiofilsko, można rzec.


Rotel RC-03 i dwa monobloki RB-03
Każda z końcówek mocy Rotel RP-03 (po zmostkowaniu) reprezentuje moc 180W przy obciążeniu 8 Ohm, czyli cały wzmacniacz generuje 2x180W. Przy podłączaniu pierwszy raz głośników Usher S-520 do tej małej „elektrowni” miałem duszę na ramieniu (z uwagi na rekomendację dla S-520 podłączania do wzmacniacza do maksymalnie 100 Wat)  , ale dźwięk okazał się być tak rewelacyjny, że przy tym zestawieniu pozostałem na trwałe. Choć potencjometru nigdy nie "odkręcam" wyżej niż na godzinę 10.00 (z uwagi na bezpieczeństwo głośników). Dlatego również byłem niesamowicie ciekawy połączenia mojej „mini-elektrowni” z Kodami.

System Rotel'a wysterował K-2000B jeszcze pełniej i klarowniej niż SABA, bo szybko narzucił im pełną dyscyplinę. Wszystkie dźwięki stały się bardziej nasycone i obfitsze, a bas lepiej kontrolowany – szybszy i nieco twardszy - w sensie uderzenia, ale także i rytmiczny - żwawy. Stereofonia pozostała bez zmian, czyli bardzo dobra, scena i w tym przypadku była nieco przybliżona do słuchacza. Wysokie tony nie nachalne i nie męczące, nie kłujące w uszy, ale i dobrze przekazujące np. dźwięk czyneli i wyższe tony dęciaków. Wokale nieco ocieplone, ale nie przesłodzone - łagodne i angażujące. Szczegółowość dźwięków dobrze wyeksponowana - ciekawych doznań dostarczyła nawet płyta Depeche Mode "Violator", która nie jest przecież zbyt perfekcyjną realizacją studyjną, a jednak Kody wyeksplikowały poprawnie zarówno wokal Gahana jak i cały elektroniczny sound zespołu Depeche Mode.

Głośniki Usher S-520 w porównaniu do K-2000B w połączeniu z Rotelem miały za każdym razem szerszą  i głębszą scenę (ale i bardziej oddaloną), bas wręcz perfekcyjny, bo bardzo fizjologiczny, ale i jednocześnie pełny i nisko schodzący, co przy uwzględnieniu faktu, że mamy do czynienia z monitorami, uważam za ewenement – wręcz fenomen. Ushery grały także nieco bardziej szczegółowo. Ale za każdym razem Kody grały z Rotelem równo, plastycznie i pełną paletą barw (choć tu i ówdzie „podkolorowaną”) z wybitnie muzykalnym charakterem dającym słuchaczowi niezwykle dużo satysfakcji z odsłuchów.

Accuphase E-213
Z pozoru podłączanie wybitnie budżetowych głośników do „arystokraty”, czyli wzmacniacza Accuphase E-213 wygląda na mezalians, ale sądzę, że taki eksperyment na moim miejscu każdy z czytelników także by wykonał, więc zestawienie to uważam ze całkowicie uzasadnione i uprawnione. Na co dzień mój E-213 współpracuje z kolumnami Vienna Acoustics Mozart Grand – uważam takie połączenie za synergistyczne, o pełnym i nasyconym dźwięku, z głębokim, motorycznym basem, o silnej, ale i ciepłej charakterystyce. Mozarty generują, moim zdaniem, wybitny oraz  „duży” koncertowy dźwięk i trudno mi sobie wyobrazić abym mógł się ich pozbyć, bo oferują mi pełnię wrażeń (także estetycznych) i zadowolenia ze słuchanej muzyki.



Podłączenie głośników Kody do E-213 ponownie przyniosło kolejną niespodziankę. Oczywiście nie spodziewałem się tak spektakularnego dźwięku jak tego z austriackich skrzyń, ale to co usłyszałem jest warte grzechu mezaliansu. Kody złapały drugi oddech i zagrały miękko, spokojnie – można rzec z dużą klasą. Głośniki nisko-średniotonowe Vienna'y i Kody zbudowane są z podobnego gatunku polipropylenu i wydaje się, że i grają bardzo podobnie. Kody generują średnie i niskie tony w zbliżonej sygnaturze do Mozartów – wszelkie wokale są nasycone i dobrze rozciągnięte (umieszczone) w przestrzeni - słucha się ich przyjemnie i bez zmęczenia uszu. Fortepian jest dobrze odwzorowany i słychać wszelkie uderzenia klawiszy. Chóry są odpowiednio zgradiendowane i zfakturowane. Kody mają nieco problemów na przełomie średnicy i wyższych tonów, ale jest to dobrze zamaskowane i nie razi – a przy dłuższych odsłuchach – wada ta nawet zanika (bo słuchacz się przyzwyczaja).  Dźwięk „nie odrywa” się od krawędzi kolumn jak u Vienn'y czy Usher'a, ale trochę się do nich „lepi”. K-2000B bardzo blisko jest dźwiękowo do monitorów Vienna Acoustics Haydn( tak myślę, ponieważ nie mogłem tych kolumn bezpośrednio porównać). A w zasadzie, Kody stoją trochę „w rozkroku” pomiędzy Usher S-520 a Haydn'ami, ponieważ mają one w swym charakterze elementy dźwiękowe obu tych konstrukcji. Dodatkowo posiadają także pewien własny i specyficzny dojrzały „sznyt”, który powoduje, że można je polubić już po pierwszym odsłuchu. Moim zdaniem E-213 wydobył najwięcej dobrych cech endogennych monitorów Koda - dźwięk był najlepiej poukładany w przestrzeni, wymodelowany na granicy możliwości technicznych głośników, ale jednocześnie ciepły, nienachalny, niemęczący - bardzo przyjemny w odbiorze, który często sposobem prezentacji przypominał mi niektóre konstrukcje firm Vienna Acoustics, Spendor lub Usher.

Konkluzja
  1. Budowa, wykonanie oraz design - perfekcyjne (mając na uwadze coś co kosztowało ok. 1000zł). Już masa pojedynczej kolumny, czyli powyżej 8 kg budzi respekt - rzecz prawie niespotykana w tym i wyższym pułapie cenowym. Wykończenie stolarki doskonałe, głośniki (szczególnie polipropylenowy nisko-średnio tonowy) rewelacyjne, terminale podwójne i dobrej jakości.
  2. Dźwięk trochę podobny do Usher S-520, ale z nieco innym basem, nieco węższą przestrzenią. Dźwięk "nie odrywa" się od kolumn jak w Usher'ach, ale przesuwa się bardziej do przodu "na twarz" co niekoniecznie jest wadą, a jedynie cechą tych głośników. Stereofonia wręcz wzorcowa, lecz głośniki "nie znikają" w pomieszczeniu odsłuchowym jak inne tu porównywane. Muzykalność więcej niż poprawna. Każdy rodzaj muzyki brzmi co najmniej poprawnie, ale najczęściej bardzo satysfakcjonująco i angażująco - bardzo atrakcyjnie.
  3. Barwa dźwięku wciągająca, niemęcząca, miła, wyważona z piękną średnicą i z wymuskanymi ciepłymi wokalami. Przy bezpośrednim porównaniu z Usher S-520 nic nie tracąca, a nawet czasami bogatsza z większą ilością ingrediencji i wybrzmień. W porównaniu z Vienna Acoustics Mozart Grand przegrywająca, lecz honorowo (Vienna także stosuje podobne głośniki nisko-średniotonowe co w Koda Harmony) - dźwięk mniej nasycony, ale przybliżony charakterem do austriackiej manufaktury.
  4. Doskonałe głośniki o uniwersalnym, harmonijnym, dojrzałym dźwięku i (relatywnie) przystępnej cenie. Można je bez wstydu postawić (i wysłuchać) obok monitorów nawet takich za około 3000-4000zł.
Specyfikacja techniczna
Rozmiar w cm (WxSxG)
33,0 × 19,0 × 27,8
Głośnik wysokotonowy
25.5 mm, cewka: 25.5 mm
Głośnik średniotonowy
133 mm, cewka: 25.5 mm
Częstotliwość podziału
1700 Hz
Zalecana impedancja wzmacniacza
4-8 ohm
Średnia impedancja
8 ohm
Pasmo przenoszenia (+/- 2 dB)
48 Hz - 20 kHz
Efektywność (+/- 2 dB)
86 dB
Moc szczytowa
80 W
Moc RMS
50 W
Zalecana moc wzmacniacza
10 - 80 W
Konstrukcja
2-drożna, tylny bassreflex
Waga
16,2 kg para
Grubość ścianek (FxBxT)
25 mm x 25 mm x 25 mm

9 komentarzy:

  1. Mam dwa pytania.
    1.Czy jest sens kupować je bez zamiaru posiadania jakiegokolwiek wzmacniacza, podłączając bezpośrednio do USB DACa? Jeśli nie - to czy dotyczy to wszystkich kolumn pasywnych, czy też znajdę w tej cenie jakieś inne ciekawe rozwiązanie? (tysiąc to absolutny max, właściwie to nawet te 800 za Kodę jest już dla mnie pewnym szaleństwem)


    2. Zamierzam powiesić je na ścianach, na specjalnych uchwytach, lecz tak jakby bokiem, na dwóch przeciwległych ścianach, żeby nie przeszkadzać bass-reflexowi (mam mały pokój, więc takie ustawienie bardzo mi pasuje) - czy takie ustawienie będzie dla nich odpowiednie? Chodzi mi głównie o ten rzekomo konieczny odstęp od ściany.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. został usunięty przeze mnie przez przypadek?
    Dzięki za recenzje!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak. Ja niczego tu nie usuwałem :)
    Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam i nie oddam nigdy. Szkoda tylko, że teraz koda nie produkuje podobnych modeli.

    OdpowiedzUsuń
  6. używam od 6 lat (wcześniej były KIF,DALI) rewelacyjne grały z PM7003 teraz z Pearl Lite

    OdpowiedzUsuń
  7. Czy ten zestaw wciąż u Ciebie gra? Mogę zadać kilka pytań na priv?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli to pytanie skierowane do mnie, to zestaw ten dawno już zmienił właściciela.

      Usuń

Komentarz będzie oczekiwać na moderację