piątek, 28 października 2011

W świetle lamp EL34, czyli Yaqin MS-20L





Wstęp
Słowo Yaqin pochodzi z języka arabskiego i oznacza „pewnie” lub „to, co jest pewne”. Inne znaczenie to „elegancki charakter”, ponieważ Ya znaczy w języku chińskim „elegancki” (właściwy), a Qin – „charakter”.

Po raz trzeci przychodzi mi opisywać wzmacniacz firmy Yaqin (poprzednio były to modele MS-34D oraz MC-100B), a po raz czwarty urządzenie tej manufaktury, bo niedawno recenzowałem świetny przedwzmacniacz gramofonowy MS-12B.

W tym roku pojawiło się sporo nowości wśród wzmacniaczy lampowych. Są to modele: MC-50L i MS-110B oparte na lampach KT-88, MC-550B na lampach 300B, a także ciekawy przedwzmacniacz i dwie końcówki mocy – MS-845. Do mnie natomiast trafił nowy MS-20L.

Wzmacniacz MS-20L jest produkowany w Chinach. Zaprojektowany przez chińskich inżynierów, a następnie wytworzony w fabryce, której pełna nazwa brzmi: Foshan Chancheng Yaqin Sound.  Yaqin produkuje cały wachlarz różnych urządzeń audio takich jak wzmacniacze lampowe, odtwarzacze płyt CD, listwy sieciowe, etc. Wiele jego wyrobów na lokalnych rynkach nosi inne nazwy, na przykład w Niemczech – DestinY Audio, a w Kanadzie i USA – Grant Fidelity.

Budowa
Opisywany egzemplarz stanowi konstrukcyjne rozwinięcie wzmacniacza Yaqin MS-34D. Pierwsze, co zwraca uwagę to obecność 8. lamp 61J (zamiast 4. dostępnych w modelu MS-34D) okrytych płytką z przezroczystego tworzywa sztucznego. W odróżnieniu od poprzednika jest wyposażony w metalową klatkę ochronną na lampy EL34, która to, oprócz funkcji zabezpieczającej lampy przed uszkodzeniem lub potencjalnymi intruzami, nadaje Yaqinowi zdecydowany, mocny charakter wizualny. Kolejna, ale i bardzo istotna zmiana to obecność układu elektronicznego opóźniającego załączanie napięć anodowych na rozżarzone wcześniej lampy, co niewątpliwie sprzyja ich żywotności. Na szczęście, wersja dostępna w Polsce ma odczepy głośnikowe osobne dla 4 Ohm i 8 Ohm – wersja chińska ma natomiast wspólne terminale głośnikowe dla obu oporności kolumn.

Nie muszę dodawać, że wzmacniacz prezentuje się bardzo przyjemnie dla oczu, można także powiedzieć, że jest efektowny oraz elegancki – oczywiście w kategorii „wzmacniacz lampowy”. Poza tym jest solidnie wykończony, zadbano o detale typu wycięte laserowo logo „Yaqin” na frontowej dużej płytce z drapanego aluminium oraz schludnie wytoczoną gałkę (także aluminową) potencjometru siły głosu, dodatkowo podświetlaną na niebiesko. Wzmacniacz może pracować w trybie ultralinearnym lub triodowym, przełącznik znajduje się na panelu przednim, a aktualny tryb pracy jest sygnalizowany czerwoną diodą.

Niedogodnością występującą w opisywanym sprzęcie jest …pilot zdalnego sterowania, którego obecność powinna  być przecież ułatwieniem. Nie dość, że jest okrutnie ciężki, bo wykonany z grubego aluminium, to jeszcze trudno nim się posługiwać. Samo wybieranie źródeł jest OK - ta czynność, przy której naciskamy dany klawisz selekcjonera działa poprawnie, ale już regulowanie wzmocnieniem siły głosu jest za mało precyzyjne i w rezultacie możemy pogłośnić (lub ściszyć) dźwięk o duży wolumen lub wcale. Trochę to denerwujące.

Wrażenia z odsłuchów
Nauczony doświadczeniem przy odsłuchach nowych urządzeń „dałem” Yaqinowi kilkanaście godzin na spokojne wygrzanie układów i lamp puszczając na średniej głośności sygnał z tunera analogowego. Dopiero po tej czynności zabrałem się za pierwsze odsłuchy.

Na początek podłączyłem do lampowca kolumny Vienna Acoustics Mozart Grand (o skuteczności 90dB oraz impedancji 4 Ohm) oraz odtwarzacz płyt CD Musical Fidelity A1 CD-Pro.

Nie spodziewałem się jakiejś znaczącej poprawy/zmiany słyszanego dźwięku w porównaniu do modelu MS-34D, a przynajmniej jeśli już to niedużej. Yaqin MS-34D produkował bardzo dużo silnego (mocnego) basu trudnego do właściwego utemperowania, „ułożenia” go w pomieszczeniu odsłuchowym, a MS-20L posiada ten bas już „fabrycznie” dostrojony – dynamiczny, punktualny i rytmiczny, ale nie w nadmiarze rozlewający się po pokoju, choć dalej mięsisty oraz wyrafinowanie porozciągany. Dalej ciut „napompowany”, to już w przyzwoitych lampowych wymiarach – nie przeskalowany, o właściwych proporcjach do pozostałych podzakresów i nieprzykrywający ich w nadmiarze.

Wiele osób pewnie zastanawia się, czy istnieje coś takiego jak pojecie „lampowy dźwięk”, który to w potocznym znaczeniu powinien charakteryzować się miękkim i ciepłym, a wręcz słodkim przekazem. Przestrzennym, ale niezbyt dokładnym.  I rzeczywiście, wiele urządzeń opartych na lampach elektronowych można takimi przymiotnikami opisać. Ta popularna opinia jednak nie dotyczy w większości MS-20L, ponieważ ma on faktycznie lekko „słodki” temperament oraz jest miękki i ciepły, ale i jednocześnie dość jasną górę pasma – bardzo czystą i gładką, co wpisuje się w koncepcję „lampowego grania”, ale także przyczynia się do poprawy wyrazistości oraz właściwej konstrukcji panoramy strerofonicznej, a szczególnie zjawisk przestrzennych, w których bez problemu można usłyszeć zarówno głębię, jak i szerokość sceny. 

Średnica jest czysta i klarowna, głosy ludzkie przepięknie fakturowane i wielobarwne. Na płycie Bryana Ferry’ego „Bete Noire” – (EMI Music Japan) głos wokalisty jest niezwykle emocjonująco przedstawiany, energetycznie brzmiący i świetnie zlokalizowany – możemy ulec złudzeniu, że Bryan śpiewa specjalnie dla nas!

Nie będę zanudzał Czytelników sformułowaniem, że nie znam lepszych wzmacniaczy, bo słuchałem takich wiele, ale zapewniam, że firma Yaqin pomimo tego, że jest chińska i „na dorobku” to wie, co słuchaczowi naprawdę podoba się i czego poszukuje. Yaqin znalazł zdaje się złoty środek w dosłownym znaczeniu tego słowa – potrafi tak budować średnicę, że jest ona w jego konstrukcjach przekonująco prawdziwa, szczerze emocjonująca i zawsze wielce miła dla uszu. Obfita i równomierna, harmonijna – bez większych podbić. A to naprawdę wiele!

Do czytnika odtwarzacza płyt CD wkładam płytę Micka Jaggera „Wandering Spirit” – (Atlantic/Warner Music Japan). Głos Micka zabrzmiał bardzo przekonująco, z właściwą i pełnej polotu emfazą, z charakterystyczną delikatną chrypką oraz ze zdecydowanym rockowym charakterem. Mięsiście i dynamicznie. Na wysokim poziomie wzmocnienia głośności nic nietracący z wyrazistości, nietracący kontroli i równomierny. Gitara basowa Flea (basista Red Hot Chilli Peppers) mocno zaznaczona, koturnowa – z odpowiednią zwartością i szybkością, z dużym zróżnicowaniem barw basu, ale nie wybitnie. 

Wokal Lennego Kravitza (który występuje na płycie gościnnie) – brzmi ekspresyjnie, z dużą rozdzielczością i jest kapitalnie precyzyjny w czasie oraz w przestrzeni. Prawdziwy, ale bez niepotrzebnej neutralności. Cały band Jaggera (niekiedy 7-8 osób na scenie) jest odbierany jako spójny, bez „dziur” w przestrzeni, instrumenty brzmią soczyście oraz żywo, choć także bez rozjaśnienia podzakresów i na pewno nie klinicznie, co przy takim gatunku muzycznym jak rock nie jest wskazane, zrozumiałe. 

Organy elektryczne fenomenalnego Billego Prestona Yaqin reprodukuje niezwykle rasowo, od lewej do prawej strony klawiatury w pełny i nasycony sposób. Żywo i muzykalnie. Emocjonalnie i rasowo, choć należy uczciwie zaznaczyć, że dla Yaqina ważniejsze jest przedstawianie całościowego spektaklu muzycznego, jego nastrój i emocje, charakter i melodia niż skupianie się na subtelnościach i szczegółach przekazu, bo te są oczywiście w nim obecne, ale nie najważniejsze – tworzą tło, a nie są wysuwane do przodu.

Przyszła pora na podłączenie do lampowca kolumn tajwańskiej manufaktury – Usher S-520. Bardzo lubię te głośniki, bo nigdy mnie nie zawiodły pod względem dźwięku, a zestawiałem je od Rotela RA-01, poprzez Yamaha Pianocraft E-810, Yaqina MC-100B, a na Accuphase E-213 i NAD Master Series M3 kończąc. Zawsze grały (i grają) w sposób kulturalny i rewelacyjnie zrównoważony, a jednocześnie dynamicznie i ze świetnym basem oraz ze wzorcową stereofonią. Ushery są przykładem rzetelnej klasy średniej w wydaniu mini.

„Uszatki” podłączone do MS-20L zaprezentowały ciekawy i dość żywiołowy spektakl. Na płycie Eden Atwood „Turn me loose” -  SSJ (Sinatra Society of Japan) można było usłyszeć bardzo dużo szczegółów nagrań, łatwo umiejscowić na scenie poszczególnych rewelacyjnych członków zespołu towarzyszącemu uroczej Eden, której głos odbierany był jako zmysłowo powabny i bliski. Ciepły. 

Przestrzeń i stereofonia – bliska ideałowi, bas – mocny i nasycony, ale niezbyt obszerny na dole, co zrozumiałe przy monitorach. Co istotne, muzyka nie „lepi się” do kolumn, lecz swobodnie od nich się odrywa i płynie w przestrzeń odsłuchową – Ushery „znikają” w pomieszczeniu. Yaqin produkuje „szybki” dźwięk, nie spowalnia go, a Ushery lubią taką dynamikę i odwdzięczają się lampie generując soczysty i nasycony dźwięk, o miłej aparycji i równocześnie pełen pozytywnej energii, która sprawia dużą radość uszom odbiorcy. Emocje dźwięku w tej konfiguracji (głośniki + wzmacniacz) także są definiowane na pierwszej linii, Yaqin koncentruje się na barwach głosów i instrumentów, ich afektywnym wyrażaniu, na dokładnym i fizjologicznym opisie średnicy, a dopiero na drugim miejscu zajmuje się subtelnościami wybrzmień i szczegółów nagrań, które oczywiście są obecne, ale nie na froncie.

Podsumowanie i konkluzja
Yaqin MS-20L to kolejna udana konstrukcja chińskiej manufaktury. Bardziej dopracowana niż poprzednik – model MS-34D, dotyczy to w szczególności konstrukcji wzmacniacza, który w tej edycji wyposażony został w dodatkowe 4. lampy 6J1, co przyniosło bezsprzecznie duży progres w jakości  dźwięku. Zauważalna jest poprawa głównie rozdzielczości i detaliczności przekazu oraz w strukturze basu, który w tej edycji jest znacznie bardziej kontrolowany.

Wzmacniacz, w porównaniu do MS-34D, wyposażony jest w układ opóźniający załączanie napięć anodowych na rozżarzone wcześniej lampy elektronowe - sprzyja to ich żywotności.
Dodatek ochronnej metalowej klatki na lampy (oraz płytek z tworzywa sztucznego) poszerzą na pewno krąg potencjalnych użytkowników mających małe dzieci lub zwierzęta domowe.  

Yaqin MS-20L zapewnia dojrzały i rasowy dźwięk o typowej lampowej proweniencji - emocjonalny, ciepły (a nawet gorący), skupiający się na przekazywaniu piękna muzyki, a nie jej precyzyjnym, klinicznym obrazie. Nie rozkłada poszczególnych składowych dźwięku na frakcje i podfrakcje – podaje je w całości, z dużą dozą  przyjemności z odsłuchów. Niemęcząco i relaksacyjnie, z wyrafinowanym plastycznym lampowym sznytem skłaniającym do bliskich muzycznych kontaktów trzeciego stopnia w poświacie lamp EL34 i 6J1.

Sprzęt użyty podczas testu
Wzmacniacze: Accuphase E-213 oraz Yaqin MC-100B
Odtwarzacz płyt CD: Musical Fidelity A1 CD-PRO
Gramofon: Clearaudio Emotion
Magnetofon: Nakamichi Cassette Deck 1
Serwer muzyczny: CocktailAudio X10 + Matrix mini-i DAC
Okablowanie: różne
Kolumny: Vienna Acoustics Mozart Grand, Koda Harmony K-2000B oraz Usher S-520.

13 komentarzy:

  1. Dzięki za recenzję tego wzmacniacza, jest bardzo przydatna i ciekawa. Też przymierzam się do zakupu YAQIN SM 20L, ale dopiero na lato przyszłego roku...
    Na forum audiostereo też ma dobre opinie.

    PS. Ciekawe dlaczego znane pisma audio nie testują (recenzują) sprzętu YAQIN

    OdpowiedzUsuń
  2. Hi, sorry to write on English.
    Just short question, which one sound better for you MS 20L or MC 100B. Would like to buy one of those two amps.

    Thanks and regards from Croatia

    Danko

    OdpowiedzUsuń
  3. Do kolumn Klipsch F1, pomieszczenia 30m MS-6v6 czy MS-20L?
    Pozdrawiam
    Seb

    OdpowiedzUsuń
  4. Z wielkim zainteresowaniem czytam Twój blog a w szczególności połączenie Janków z Uszatkami.
    Gdybyś miał polecić (subiektywnie) najlepsze zestawienie Usher S-520 z Yaqin'em, jaki byłby to model Yaquina?
    Pomieszczenie niewielkie ok. 15m2. Dzięki z góry za wskazanie Twojego faworyta.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam pytanie czy ten wzmak poradzi sobie z duzymi kolumnami Infinity kappa 7 o skutecznosci 88 db.

    OdpowiedzUsuń
  6. Trochę czasu minęło, mieliście okazje posłuchać nowszego MS-30L? Prócz różnic wizualnych nie widzę istotnych zmian... Ciekawi mnie temat sterowania z pilota podług ms-20l, bo "trzydziestka" podczas zabawy w salonie była precyzyjna.
    Jestem pod dużym wrażeniem jako świeży interesant wzmacniaczami lampowymi jak świetnie radzą sobie z naprawdę dużymi kolumnami o impedancji tak trudnej, że musiałem dużo wybierać przy zakupie tranzystorowego kolegi.
    Zaczarował mnie dynamiką, wypełnieniem i słodkością brzmienia.

    OdpowiedzUsuń
  7. Odnośnie znaczenia 雅琴 czyli jak u nas piszą Yaqin. Jest to oczywiście chińska nazwa i oznacza elegancka cytra (taki tradycyjny chiński instrument 7 strunowy). Jak najbardziej audiofilska nazwa :)

    OdpowiedzUsuń
  8. A jeśli brać pod uwagę obecnie dostępne modele czyli ms13s a ms30l gdzie różnica w cenie jest w granicach 150 złotych to który model?
    Do Dali Zensor 3.

    OdpowiedzUsuń
  9. Różnica w mojej skromnej opinii polega na tym, że MS-13S to Push and Pull a MS-30L to Push and Pull z możliwością przełączenia do Ultralinear co z kolei pewnie mam wpływ na wzrost stabilności i mniejsze zniekształcenia.

    OdpowiedzUsuń

Komentarz będzie oczekiwać na moderację