niedziela, 27 stycznia 2013

Wzmacniacz słuchawkowy Schiit Asgard








Kilka słów o firmie Schiit Audio
Kiedy przeglądałem (przed uruchomieniem wzmacniacza) instrukcję obsługi Schiit Asgard, od razu uwagę moją przykuł niesztampowy, oryginalny styl w jakim został opisany sprzęt. Mianowicie, nigdy nie spotkałem się z tak luźnym, a nawet dowcipnym podejściem firmy do wyjaśnienia zasad działania urządzenia. Na przykład (cytuję): „górna przestrzeń wentylacyjna może wyglądać jak wspaniałe miejsce na podgrzewanie twojej kawy, ale to nie jest to. I nie blokuj nigdy tej przestrzeni wentylacyjnej. A jak to zrobisz, to pojawią się nordyccy bogowie i pokiereszują ci twarz. Albo i nie.”

Gwoli wyjaśnienia, trzeba wiedzieć, że wszystkie firmowe sprzęty noszą nazwy zaczerpnięte z mitologii nordyckiej. Stąd np. Asgard, czyli legendarne miasto zamieszkane przez bogów, Vallhala, czyli nordycki raj, czy Mjolnir – młot bojowy króla Thora… Z drugiej strony taka nomenklatura bardziej by pasowała firmie o narodowości norweskiej, czy szwedzkiej, a nie amerykańskiej, lecz zdaje się, że jej właściciel – pan Jason Stoddard jest pochodzenia nordyckiego, gdy popatrzeć na jego nazwisko.

I jeszcze kilka dowcipnych opisów zaczerpniętych instrukcji użytkowania wzmacniacza. 
Wejścia RCA: „tu możesz podłączyć swój MP3 player, odtwarzacz CD, DAC lub serwer muzyczny. Wykorzystując standardowy kabel RCA. Tak, możesz użyć też fantazyjny kabel audiofilski, jeśli tego chcesz”.
Wejście sieciowe: „wetknij tu wtyk zasilający. Włóż drugi koniec kabla zasilającego do gniazdka sieciowego z właściwym napięciem. Próba podłączenia napięcia 115V pod 230V spowoduje przepalenie bezpiecznika oraz unieważnienie gwarancji”.
Pokrętło głośności: „działa dokładnie tak, jak się spodziewasz. Przekręcaj w prawo, aby zrobić głośniej muzykę.  Przestań, zanim dym zacznie wydobywać się spod twoich słuchawek”.
I jeszcze to: „tak, wszystkie produkty Schiit wykonywane są w USA. Tak, głównie używamy podzespołów amerykańskich. Tak, słowo schiit, wymawia się dokładnie tak, jak myślisz. Nie, nie ma nas na Facebook. Nie, nie jesteśmy na Twitter. Nie, nie ma nas na Youtube”.
Na koniec tej części, dodam, że na firmowej stronie jest dostępnych wiele żartów ze słowa „schiit”, które to pisane z jednym „i” oznacza nie inaczej jak defekat, używając terminologii medycznej.

W Schiit Audio pracują dowcipni i pełni luzu ludzie, ale patrząc na firmową ofertę, zaangażowanie w sprawę audio oraz innowacyjność, widać, że traktują swoje produkty niezwykle poważnie, choć z dystansem podchodzą do marketingu. Schiit Audio to obecnie kilka modeli wzmacniaczy słuchawkowych, kilka przetworników cyfrowo-analogowych oraz różne akcesoria, w tym i interkonekty RCA.

Do mnie zaś trafił wzmacniacz słuchawkowy Schiit Asgard.
Sprzęt został wypożyczony od polskiego dystrybutora marki Schiit Audio, firmy Audiomagic.pl (sklep Earmania.pl).









Budowa i wrażenia ogólne
Wzmacniacz prezentuje się schludnie i elegancko. Mówiąc krótko, wygląda na droższy niż w rzeczywistości jest. Sprzyja temu wrażeniu aluminiowa obudowa z jednej giętej, drapanej płyty, na przednich (górnym i dolnym) rogach nieskręcana, a łagodnie zgięta z zaokrąglonymi rantami.

Na froncie, tuż przy prawym boku znajduje się gniazdo słuchawkowe na tzw. dużego jacka. Obok, po lewej stronie, zamontowano gałkę potencjometru wzmocnienia wykonaną z takiego samego metalu (aluminium) jak obudowa. Na przednim panelu jest jeszcze dioda świecąca białym światłem, zaświadczającym o gotowości do pracy, czyli o przyłączeniu do sieci. Po prawej stronie frontu wymalowano firmowe logo oraz nazwę wzmacniacza.
Na górnej pokrywie (po jej prawej stronie) wmontowano metalową siatkę, która ma za zadanie odprowadzać nadmiar ciepła z wnętrza urządzenia, bo wzmacniacz podczas pracy dość mocno nagrzewa się (klasa A).

Z tyłu umieszczono gniazdo sieciowe IEC, włącznik/wyłącznik sieciowy (oj, niewygodne jest to miejsce na włącznik) oraz parę wejść RCA dla źródła. Trochę szkoda, że nie ma drugiej pary wejściowych RCA lub chociaż tzw. przelotki RCA, czyli wyjścia sygnału.
Od spodu montuje się (przylepia) samodzielnie 4. gumowe podkładki, które są w zestawie.

Schiit Asgard waży 2,3 kg, a jego wymiary to 228 x 171 x 57 mm (szerokość x głębokość x wysokość) – jest, więc dość spory jak na wzmacniacz słuchawkowy.
Urządzenie pracuje w czystej klasie A (stąd i nagrzewa się mocno podczas pracy) w technologii „single-ended” w oparciu o układy dyskretne, bez sprzężenia zwrotnego oraz z wykorzystaniem nieodwracającego, pojedynczego stopnia wzmocnienia napięciowego. Pobór mocy to 35 Wat. Wzmacniacz napędza słuchawki o opornościach od 8 do 600 Ohm.




Zdjęcie ze strony Schiit Audio.

Dźwięk
Jako wzmacniacze odniesienia używałem Musical Fidelity X-Can v.3 z zasilaczem ULPS Tomanek oraz odtwarzacz plikowy HiHiMan HM-601 Slim. Słuchawki to Sennheiser HD650 (z kablem Ear Stream - test TU), Beyerdynamic DT 990 oraz Creative Aurvana Live! z kablem  Sennheiser HD650. Źródło to odtwarzacz CD Musical Fidelity A1 CD-PRO.

Schiit Asgard gra dużym, obfitym dźwiękiem (i dynamicznym) – mocno nasyconym szczegółami i detalami nagrań. Bardzo w tym względzie przypomina Lehmannaudio Black Cube Linear. To ta sama żarliwość, bezkompromisowe natężenie dźwięku, ale także jego duża kultura połączona ze swobodą budowania realnego przekazu. Jest tu spore (i przyjemne) rozciągnięcie basu, jest gęsta średnica, jest wiele mikro-tonów. Jest też ładna harmonia i brak wypychania średnicy na przód, jak to lubią czynić niektóre wzmacniacze (szczególnie lampowe). Można śmiało napisać, że Asgard gra w stylu typowo tranzystorowym – szybko, mocno i rzetelnie. Ekspresyjnie i z silnym wyrazem dźwięku. Ale jednocześnie nie męcząco dla uszu, przyjemnie i śpiewnie. I co najważniejsze (oraz zaskakująco) - wyjątkowo spójnie jak na swoją klasę cenową. Instrumenty mają odpowiedni rozmiar i kolor, a wokale – naturalną skalę i barwę. Aż chce się użyć słowa: przepyszną. Dźwięk jest czysty, ale nie sterylny. Aksamitny.

W tym miejscu należy wspomnieć, że Asgard kreuje naturalną i dużą przestrzeń, ale nie specjalnie pogłębioną. Bardziej ją słychać „wszerz”, niż „w głąb”. Podobnie rzecz ma się z rozdzielczością – niektóre nagrania (szczególnie te gęste np. duże składy orkiestrowe) wzmacniacz pokazuje w zarysie, określa ich rozmiar i akcentuje położenie instrumentów, ale ma trudności z ich dokładnym wydobyciem na wierzch. Za takie cechy, (aby je usłyszeć) trzeba jednak znacznie więcej zapłacić – to potrafią uczynić dopiero słuchawkowce z okolic 5 000 zł.

Trzeba uczciwie przyznać, że producent Shiit Audio rzetelnie informuje, że oporność przyłączanych słuchawek jest w zasadzie bez znaczenia, bo Asgard dobrze i bezproblemowo radzi sobie zarówno z Sennheiser HD650 (300 Ohm) i Beyerdynamic DT 990 (250 Ohm), jak i Creative Aurvana Live! (32 Ohm). Żadna oporność nie jest problemem dla Asgard. To jest silny wzmacniacz.

Piszącemu te słowa, najbardziej podobała się kompozycja Schiit Asgard plus słuchawki Beyerdynamic DT 990. To zestawienie czarowało naturalnością i harmonią dźwięku, ale i dobrą perspektywą sceniczną. Mocnym bitem, z obfitym wyrazem instrumentów oraz wspaniałą barwą wokali. Uwodziło solidną średnicą z dobrym rozciągnięciem, a także żywym przekazem, bez śladów miękkości, czy zmiękczenia, jak kto woli. Stroną ujemną były lekkie niedostatki w szczegółowości, które jednak nie przeszkadzały w rozkoszowaniu się prawdziwie przyjemną muzyką w stylu hi-fi.

Konkluzja
1. Schiit Asgard to rzetelna konstrukcja wzmacniacza  typu „single-ended”, pracujący w klasie A. Solidna i elegancka obudowa. Tylko jedno wejście – para RCA. Brak „przelotki” i zdalnego sterowania. Nie ergonomicznie umieszczony włącznik sieciowy, bo z tyłu. Urządzenie w całości wykonane w USA i głównie na amerykańskich podzespołach.
2. Rasowy, wielopłaszczyznowy dźwięk. Dynamiczny i ze sporym rozciągnięciem. Żywy i łatwo osiągający wysokie natężenia. Solidna średnica – bogata w składniki, ale nie te najmniejsze. Mocny, prężny bas. Przekaz szybki, ale powabny.
3. Ogólnie, Asgard to duża siła dźwięku, a jednocześnie spora kultura muzyczna. Wzmacniacz oferuje przekaz nasycony emocjami i dostarcza ogromnej przyjemności z odsłuchów.
4. Dobra, niewygórowana polska cena (około 1250 zł), choć w USA Schiit Asgard kosztuje 249 USD. Mimo wszystko, korzystna proporcja cena/jakość – uwzględniając cło, koszty przesyłki i inne opłaty.

Sprzęt wykorzystywany podczas odsłuchu
Wzmacniacz słuchawkowy Musical Fidelity X-Can v.3 z zasilaczem ULPS Tomanek (test TU).
Odtwarzacz plikowy HiFiMan HM-601 Slim (test TU).
Odtwarzacz płyt CD Musical Fidelity A1 CD-PRO.
Okablowanie: Audiomica Laboratory oraz Ear Stream.
Słuchawki: Beyerdynamic DT 990, Sennheiser HD650 z kablem Ear Stream (test TU) oraz Creative Aurvana Live! z kablem Sennheiser HD650.
Akcesoria: stolik audio VAP, stojak do słuchawek Woo Audio.

Dane techniczne
Dostępne na stronie polskiego dystrybutora Earmania.pl: TUTAJ.

Strona producenta Schiit Audio: TUTAJ.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarz będzie oczekiwać na moderację