sobota, 11 marca 2017

Słuchawki Fostex TH-610 w stałym wyposażeniu Stereo i Kolorowo


Tak to musiało się skończyć. W styczniu br. roku opublikowałem test słuchawek Fostex TH-610 oraz wzmacniacza słuchawkowego Fostex HP-4AB (czytaj test TUTAJ). Zestaw ten okazał się być rewelacyjny - w skali audiofilskiej śmiało można go postawić na półce słuchawkowego high-endu. I to pomimo faktu, że cenowo przynależy do klasy zacznie niższej. Pisząc wprost - TH-610 to fantastyczne słuchawki w przystępnej cenie (2 500 PLN)! Zaraz po napisaniu powyższego testu postanowiłem zamówić u dystrybutora MIP (zobacz TUTAJ) parę słuchawek Fostex - uzależnienie od ich hipnotycznego dźwięku okazało się być zbyt silne. Zresztą posłużę się tu autocytatem:

"Fostex TH-610 oferują dźwięk, który można określić jako dosadny i mocny, a równolegle gładki i fizjologiczny. Bezpośredni, lecz zrównoważony. Co istotne, niskie tony schodzą bardzo nisko, ale ani na chwilę nie tracą kontroli. Są pięknie okrągłe, dobitne i żywe. Mają posmak organiczny – lekko słodkawy, trochę ogrzany, pokolorowany ciepłymi barwami. Basy »mlaskają« niczym dobra lampa elektronowa EL34, wydają taki sam pukający i żwawy rytm. (Nie wiem jak to zjawisko lepiej opisać). W rezultacie brzmienie Fostexów zdaje się być nie tylko równe i harmonijne, ale także bardzo przyjemne, niemęczące, wręcz relaksacyjne. W pełni fizjologiczne, ale nie odchudzone, czy »misiowate«".

Fostex TH-610 poszerzają moją dużą kolekcję słuchawek, ale będą jej niewątpliwym klejnotem. Przypomnę jedynie, że słuchawki te pomimo dość niskiej impedancji 25 Ohm, znacznie lepiej grają podpięte do pełnoprawnego słuchawkowego wzmacniacza stacjonarnego niż do smartfonu. W moim przypadku, funkcję wzmacniacza słuchawkowego będzie pełnić wzmacniacz zintegrowany Hegel H160, który może poszczycić się wyjątkowo rzetelnym wyjściem słuchawkowym.









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarz będzie oczekiwać na moderację