sobota, 4 marca 2017

Wzmacniacz Musical Fidelity M3si - zapowiedź testu

Czas na kolejne marcowe zapowiedzi testów. Tym razem anonsuję brytyjski wzmacniacz zintegrowany Musical Fidelity M3si (zobacz TUTAJ), który przyjechał do mnie w tym tygodniu od białostockiego dystrybutora Rafko. Jest to konstrukcja nie najnowsza, bo sprzed około dwóch lat; zastąpiła egzemplarz oznaczony jako M3i. Model M3si to najniższy serii wzmacniaczy "M". Są tu takie audiofilskie kloce jak końcówki mocy i przedwzmacniacze: M8-500s, M8-700s i M8PRE. Jest wielgachny wzmacniacz zintegrowany M8 500i, czy nieco mniejszy M8si. Jest też wzmacniacz klasy średnio-wyższej M6si (który niedawno opisywałem TUTAJ). Natomiast tytułowy model 3si to przedstawiciel klasy średniej - już nie budżetowej, ale jeszcze nie wyższej.

Tak o Musical FIdelity M3si pisze producent: "To wzmacniacz, który daje posmak prawdziwej hi-endowej konstrukcji dual mono. Jak przystało na poważnego producenta hi-fi Musical Fidelity wprowadzając nowy wzmacniacz w serii M3 ograniczył zmiany zewnętrzne skupiając uwagę inżynierów oraz środki finansowe na wprowadzeniu jak największej ilości zmian w budowie urządzeniach.

W stosunku do poprzednika producent zastosował po raz pierwszy swoją autorską technologię montażu SMD opracowaną pod kątem maksymalizacji jakości dźwięku, która pozwala na skrócenie wybranych fragmentów ścieżki sygnałowej, oraz miniaturyzację mniej istotnych elementów, tak aby możliwe było zainstalowanie jak największych kondensatorów oraz oddzielnie prowadzonych ścieżek zasilania dla każdego kanału, co jest absolutną nowością w stosunku do poprzednika.
Podobnie jak bardzo dobry wbudowany przedwzmacniacz gramofonowy oraz wejście USB 24/96 dla PC-Audio. Dotychczas, tego typu rozwiązanie było dostępne wyłącznie w topowych modelach Musical Fidelity. Dlatego nowy M3si już w swojej specyfikacji budzi bardzo duży respekt - podniesiona o 11 % moc, dwukrotnie lepszy stosunek sygnału do szumu, lepsza dynamika i zdolność do kontrolowania przetworników w kolumnach.

Przedwzmacniacz w M3si posiada oddzielną sekcję zasilania i pracuje w klasie AB, za regulację głośności odpowiada scalona drabinka rezystorowa Burr-Brown. Producent przyłożył zdecydowanie większą wagę do zaizolowania każdego obwodu, aby uniemożliwić jakiekolwiek interakcje między poszczególnymi sekcjami wzmacniacza, tak aby słowo zintegrowany odnosiło się wyłącznie do kompaktowej konstrukcji wzmacniacza".

Dane techniczne
Moc ciągła (RMS): 85 W
Typ: Tranzystorowy
Klasa wzmacniacza: AB
Kontrola tonów: NIE
Wbudowany DAC: TAK
Przedwzmacniacz gramofonowy: TAK MM
Stosunek sygnał/szum: 98 dB
Zniekształcenia THD: 0,014 %
Pasmo przenoszenia: 10 – 20 000 Hz
Napięcie wejściowe MM: 3 mV
Stosunek sygnał/szum MM: 70 dB
Impedancja wejściowa: 40 000 Ohm
Zasilacz: 115/230 VAC 50/60 Hz
Zużycie prądu maks: 320 W
Wysokość: 10 cm
Szerokość: 44 cm
Głębokość: 40 cm
Masa: 9,2 kg
*  *  *

Do wzmacniacza Musical Fidelity M3si podłączyłem już kolumny Living Voice Auditorium R3. Do połączeń użyłem serii przewodów Audiomica Laboratory Excellence w modyfikacji Amber (zobacz TUTAJ), czyli przewody głośnikowe, łączówki oraz kable sieciowe. Jako źródło na razie używam odtwarzacz sieciowy Onkyo NS-6170 (zobacz TUTAJ). Potem podłączę gramofon Nottingham Analogue Horizon z wkładką typu MM Ortofon 2M Black wraz z pre Musical Fidelity MX-VYNL, ale sprawdzę też wewnętrzny przedwzmacniacz gramofonowy w M3si (z których to nota bene Musical Fidelity od dawna słynie). Oczywiście, to wszystko wpięte do kondycjonera sieciowego Xindak PC-200V (zobacz TUTAJ). Zapraszam do lektury recenzji za kilkanaście dni.












Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarz będzie oczekiwać na moderację