sobota, 11 maja 2013

Wzmacniacz cyfrowy NuForce DDA-100









Wstęp
Wzmacniacz NuForce DDA-100 to nowość ofercie firmy – pojawił się na rynku jakieś pół roku temu. Przebojem zdobył masę nagród i co najważniejsze – uznanie słuchaczy. W Polsce dostępny jest od mniej więcej dwóch miesięcy. Jako zwolennik firmy NuForce (trochę jej urządzeń już przetestowałem), od razu po informacji prasowej o premierze DDA-100 napisałem list do polskiego dystrybutora marki, firmy Audiomagic.pl z prośbą o wypożyczenie wzmacniacza do testów. Niestety, kolejka oczekujących była spora, więc dopiero po dwóch miesiącach udało mi się pozyskać egzemplarz do testów. Tak oto już go mam - z czego bardzo się cieszę.

Wzmacniacz został wypożyczony od polskiego dystrybutora marki NuForce - firmy Audiomagic.pl.

Wrażenia ogólne
NuForce DDA-100 to wzmacniacz „podwójnie cyfrowy”, bo jego amplifikacja zbudowana jest w oparciu o układy scalone – brak tu jakichkolwiek tranzystorów. A ponadto, do urządzania można podłączyć wyłącznie źródła cyfrowe – komputer (laptop, iPad, etc) poprzez gniazdo USB, bądź sygnał cyfrowy z odtwarzacza płyt CD lub TV satelitarnej. DDA-100 nie akceptuje sygnału analogowego. Wewnątrz ma zainstalowane własne przetworniki cyfrowo-analogowe. Taki typ urządzeń nazywa się z angielska „Power DAC”. Wystarczy podłączyć komputer i kolumny, aby otrzymać pełnowartościowy (i pełnowymiarowy) muzyczny system stereo. Znakomita koncepcja, bo prosta i skuteczna, a jednocześnie redukująca konieczność posiadania dużej ilości sprzętów.

NuForce DDA-100 to małe pudełeczko – wielkości większego zasilacza lub DACa. Dokładnie takich samych rozmiarów jak inny sprzęt NuForce – przetwornik c/a DAC-100. Gdyby nie wiedzieć, że jest to pełnoprawny wzmacniacz z wbudowanym DACiem, to trudno by się tego domyśleć. A tymczasem NuForce DDA-100 oferuje całkiem sporą moc 2 x 50 Wat przy obciążeniu kolumn 8 Ohm i 2 x 75 Wat przy 4 Ohm. To nawet trochę więcej niż ma mocy wzmacniacz tranzystorowy Cyrus 6a (test TU), też przecież niewielki gabarytowo, ale przy DDA-100 wydaje się być gigantem.

Amerykański wzmacniacz/DAC ma estetykę typową dla urządzeń NuForce: skromną, aczkolwiek ładną. Prostą, a użyteczną. Wyważoną i oszczędną. Obudowa wykonana jest w 100 % ze szczotkowanego aluminium.

Najbardziej intrygujący jest front, a to za sprawą nietypowego wyświetlacza. A w zasadzie jego braku, bo za wyświetlacz robią …otworki we froncie, które są odpowiednio podświetlane na czerwono od wewnątrz. Taki zabieg daje bardzo frapujący efekt, a urządzeniu nadaje cech sprzętu droższego, z wyższej półki – klasy premium. Owy wyświetlacz informuje o przyłączeniu do sieci (pali się jedna lampka, dziurka?), wybranym źródle (od C1 do C3 i U) oraz wzmocnieniu sygnału. Co istotne, po włączeniu wzmacniacza, sygnał automatycznie ustawia się na wartość 30. Gałką potencjometru (znajduje się po prawej stronie) dokonuje się regulacji wzmocnienia sygnału (poprzez pokręcanie) oraz wyboru źródła (wciśnięcie gałki). Na froncie pośrodku znajdują się kolejne mini-otworki – to „oko” podczerwieni. Zaś tuż pod nim, wytłoczono dość spore logo „NuForce”.

Z tyłu zamontowano (poprzecznie) gniazdo sieciowe, wyłącznik sieciowy, a także 4. wejścia cyfrowe. Jedno USB, jedno optyczne Toslink i dwa cyfrowe S/PDIF. Jest także jedno wyjście cyfrowe (optyczne Toslink).  Po środku panelu tylnego umieszczono dwie pary terminali głośnikowych - standardowej jakości, można napisać.

W zestawie znajduje się „pilocik” zdalnego sterowania. Ma wielkość znaczka pocztowego i podobną grubość, lecz wyposażony jest we wszelkie potrzebne podstawowe funkcje.

Masa wzmacniacza to zaledwie 1,2 kg, a wymiary 228 x 216 x 50 mm.











NuForce DDA-100 stoi na przetworniku c/a STELaudio DAC 04 Andrzeja Stelmacha, zaś obok niego małe pudełeczko NuForce Air DAC

Dźwięk
Patrząc na niewygórowaną cenę wzmacniacza (mniej niż 2 000 zł) można by spodziewać się dźwięku ze słyszalnymi ograniczeniami, kompromisami sonicznymi lub mało wciągającego przekazu. Tymczasem do uszu dociera pięknie zrównoważony i płynny, doskonale harmonijny i przekonujący dźwięk. W atrakcyjnym i powabnym stylu, sporą muskulaturą, a także z niezłą dynamiką oraz rozciągnięciem przekazu. Taki typ przekazu trzeba nazwać dojrzałym, o cechach kwalifikujących go do wiarygodnego stylu hi-fi. Owszem, jest to nadal poziom budżetowy, ale na podstawie umiejętności grania NuForce DDA-100 słychać, że entry level może grać wielce satysfakcjonująco. Doskonale przejrzyście i analogowo. Słowo „analogowo” piszę z rozmysłem, bo wzmacniacz chociaż cyfrowy, to ma w sobie całkiem dużo ciepła oraz pewnej czarującej delikatnej mgiełki, która dodaje organicznej formy, odcienia. To zjawisko jest korzystne dla ogólnego przekazu, bo DDA-100 pozbawiony jest przykrego analitycznego chłodu, czy jaskrawych ostrości.

Co ciekawe, wzmacniacz nie ma większych problemów z budowaniem realnej sceny, wiarygodnym rozmieszczeniem instrumentów, określaniem ich barwy i proporcjonalnej wielkości. Naprawdę, jestem po wrażeniem lekkości grania NuFocre w tej dziedzinie. Naturalnie, DDA-100 nie posiada umiejętności głębokiej analizy dźwięku, ukazywania dalszych pogłosów, czy spektakularnej dźwięczności np. czyneli, ale to, co potrafi i tak zasługuje na duże uznanie.  NuForce oferuje ciekawie wyrafinowany dźwięk - przekaz jest naturalny i całkiem szczegółowy jak na swoją klasę cenową. Ma bogatą paletę barw w połączeniu z radosnym, żywym i soczystym dźwiękiem, chociaż stereofonii czasami przydało by się trochę więcej precyzji. Oczywiście, nie należy się tu spodziewać atomowego basu i huraganowego strumienia akustycznego rozwiewającego włosy na głowie (jak ktoś je ma), ale i tak amerykański wzmacniacz radzi sobie nieźle z głośniejszym graniem i dynamiczną muzyką. Mnie taki sposób prezentacji przekonuje – chwyta za serce (a w zasadzie za ucho).

Konfiguracje
Do wzmacniacza DDA-100 podłączałem po kolei aż 5. par kolumn. Były to Vienna Acoustics Mozart Grand, Pylon Topaz 15 (TU), Studio 16 Hertz Canto Two (TU), Definitive Technology BP6 (TU) oraz Rega RS1 (TU).

W zasadzie wszystkie kolumny dobrze zagrały z amerykańskim wzmacniaczem, ale jedne bardziej synergicznie i pełniej, a inne mniej, choć dalej poprawnie. Najbardziej podobało mi się zestawienie z monitorami Rega RS1 – tu usłyszałem najwięcej magii w dźwięku, bezstresowego przekazu pełnego radości i kultury. Bardzo ładnie (i przekonująco) zabrzmiały wokale. Dobrze zagrały też kolumny bi-polarne Definitive Technology BP6 – owszem, dość mało szczegółowo (bo te kolumny tak już mają), ale za to z dużym basem i ogólnie spektakularnie. BP6 dodają jakby więcej dynamiki – masywności dźwięku. Tak, to jest sztuczny zabieg, ale może naprawdę podobać się, bo brzmi naturalnie, a jednocześnie obszernie.

Wydaje się, że do NuForce DDA-100, dla optymalnego dźwięku, warto podłączać kolumny o wyższej skuteczności – około 90 dB będzie w sam raz.

Warto podkreślić, że wzmacniacz bez problemu współpracuje z tabletem iPad 3 Apple. Podłączony kablem cyfrowym gra bezawaryjnie bez przerw, czy innych zakłóceń. Po prostu "plug and play" - świetny zestaw. Wystarczy dobrać jakieś ciekawe monitorki i system na biurko jest już skonfigurowany. U mnie taki komplet grał z kolumnami Studio 16 Hertz Canto Two i zamiennie - z Rega RS1.

Konkluzja
Jeżeli przyjąć, że komuś nie potrzeba wejść analogowych (np. dla gramofonu, czy tunera radiowego), preferuje komputer lub inne źródło cyfrowe jako główne i ma do wydania nie więcej niż 2 000 zł na wzmacniacz plus DAC, a poszukuje urządzenia, które bardzo dobrze, równo gra (a nie pochodzi z Chin), to wybór NuForce DDA-100 może okazać się końcem poszukiwań. Ten wzmacniaczo-DAC to „Best Buy” o rewelacyjnej proporcji jakość/cena. Rekomendacja!

Sprzęt używany podczas testu
Wzmacniacze: Hegel H100 (test TU) oraz Dayens Ampino (test TU).
Kolumny: Vienna Acoustics Mozart Grand, Studio 16 Hertz Canto Two (test TU), Rega RS1 (test TU) oraz Pylon Topaz 15 (TU), a także Definitive Technology BP6 (test TU).
Źródło cyfrowe nr 1: odtwarzacz płyt Musical Fidelity A1 CD-PRO oraz NuForce DAC-100 (test TU) i (zamiennie) STELaudio DAC 04.
Źródło cyfrowe nr 2: iPad 3 Apple (test TU) oraz NuForce Air DAC (test TU).
Źródło cyfrowe nr 3: komputer MacBook Apple oraz konwerter NuForce U192S (test TU).
Źródło analogowe: gramofon Clearaudio Emotion oraz przedwzmacniacz Ri-Audio PH-1 (test TU).
Kable: różnorodne Audiomica Laboratory, cyfrowe Belkin Pure AV oraz interkonekty Acrolink 6N-A2200 II.
Akcesoria: panele akustyczne Vicoustic Wave Wood (10. sztuk) na ścianach, stopy antywibracyjne Rogoz-Audio BW40 (test TU) pod wzmacniaczem Hegel H100, platforma antywibracyjna Rogoz-Audio 3SG40 (test TU) pod gramofonem, zatyczki do gniazd RCA Sevenrods Dust Caps RCA (test TU).

Dane techniczne
Dostępne na stronie dystrybutora marki NuForce - firmy Audiomagic.pl TUTAJ.
Link na stronę NuForce TUTAJ.


5 komentarzy:

  1. a mógłbyś opisać jak grał z Canto Two, gdyż szukam jakiegoś właśnie zestawu biurkowego i się wydaje rozsądną pozycją wśrod amp, szczególnie że lubie charakterystykę grania NuForca, gdyż znam jego większego brata i bardzo mi się to podoba.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzień dobry,

    Monitory Studio 16 Hertz Canto Two dobrze zgrały się z NuForce DDA-100 - dźwięk był przyjemny i płynny, gładki. Jednak sądzę, że DDA-100 to nie jest kompan dla Canto Two, bo to są kolumny z wyższej półki dźwiękowej. Innymi słowy, szkoda je (na stałe, a nie do celów testowych, jak ja to zrobiłem) podłączać do budżetowego wzmacniacza, który nie wydobędzie na wierzch ich wspaniałego potencjału. To tak w skrócie. Dlatego bardziej polecam np. Rega RS1 w takiej konfiguracji z DDA-100.

    Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry wieczór,

      dzięki za opowiedź. Przynajmniej już wiem na co liczyć. Gdyż same Canto Two z twoje recenzji by mi odpowiadały bardzo dźwiękowo, chociaż mój ideał to by było połączenie Canto Two z Canto Three, według tego co napisałeś i bazująć na twoje opinii. Czyli jeśli Canto Two to np jakiś Hegel H70 z tych tańszych czy coś takiego. Ale to już w zupełności przechodzi mój budżet na to. Czyli jeśli coś taniego to np DDA-100 z Rega RS1 i jeszcze o jednych kolumnach myśle o Pylon Pearl Monitor, gdyż podobał mi się ich dźwięk, były napędzone MUSE M21.

      Usuń
  3. Tak, Studio 16 Hertz Canto Two zasługują na wzmacniacz klasy Hegel H70, Cyrus 6a, Baltlab Epoca, etc. Co do połączenia Pylon Pearl Monitor z DDA-100 to może być całkiem OK. Warto posłuchać.

    Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawa recenzja, ale nie znalazłem jednej informacji.
    Jak się ma kwestia zależności jakości przekazu od ustawienia... wzmocnienia?
    Rzadko się przecież gra "na full", a przecież nie ma tam, zapewne, analogowego potencjometru.
    Z góry dziękuję za rozwianie wątpliwości!

    OdpowiedzUsuń

Komentarz będzie oczekiwać na moderację