wtorek, 16 października 2012

Monitory Divine Acoustics Alya



Monitory Alya pozują w towarzystwie żaglowca "Dar Młodzieży"



Wstęp
Niedawno miałem możność bliższego zaznajomienia się z kolumnami Electra firmy Divine Acoustics. Testowałem je wówczas w towarzystwie kilku wzmacniaczy - były to tranzystorowe: Hegel H100, Dayens Ampino, Atoll IN30 oraz lampowy Xindak MT-3. W związku z tym, że producent zaleca przyłączać Electra do amplifikacji nie mocniejszej niż 60 Wat (a większej niż 4 Wat), skupiłem się na trzech ostatnich, a do Hegla H100 podłączałem jedynie eksperymentalnie. 

Wynik owego doświadczenia opisałem TUTAJ, a podsumowałem je takimi słowami: „Divine Acoustics Electra proponują harmonijny dźwięk z dobrze pozszywanymi podzakresami – wydaje się, że gra jeden głośnik, a nie dwa. Bogata średnica z dużą ilością detali i dobrym nasączeniem skali tonów. Soprany rozdzielcze, aczkolwiek nie przykro dominujące. Niskie tony sprężyste z dobrze zarysowanym wyrazem i masą, choć niezapuszczające się w najniższe rejestry. Kolumny wręcz predysponowane do wzmacniaczy lampowych” – najbardziej wówczas przypadło mi ich zestawienie z Xindak MT-3 na lampach EL34. Intrygujące i gorące granie, a jednocześnie czyste i precyzyjne.

Mając na uwadze powyższe korzystne wspomnienia, bardzo ucieszyłem się kiedy dowiedziałem się, że producent Divine Acoustics zaproponował mniejszą wersję udanych kolumn Electra, czyli monitorów, które otrzymały wdzięczne imię Alya. Alya to zaś tradycyjna nazwa (pochodząca z języka arabskiego) obszaru Theta z Gwiazdozbioru Węża.

Monitory Divine Acoustics Alya zostały wypożyczone z salonu audio Hi-Fi Ja i Ty w Gdańsku-Oliwie.

Budowa i wrażenia ogólne
Jak wspomniałem, model Alya to jest monitorowa wersja kolumn Electra firmy Divine Acoustics. Za funkcjonowanie tej manufaktury odpowiedzialny jest pan Piotr Gałkowski – główny konstruktor i założyciel firmy, która zlokalizowana jest w miejscowości Ozimek niedaleko Opola.

Otrzymałem następującej treści list od pana Piotra á propos monitorów Alya, wyjaśniający idę budowy Alya i ich funkcjonalność. Cytuję go w całości. "Długo wahałem się, czy obudowy mają być zamknięte, czy bass-reflex. Użyty głośnik szerokopasmowy posiada parametry, które pozwalały na zastosowanie obu rozwiązań. Jego pasmo użyteczne sięga aż 10 kHz, ale jest łagodnie tłumiony, żeby zgrać się z wysokotonówką gdzieś w okolicach 6 kHz. Głośnik ma membranę papierową niepowlekaną, przetłaczaną z papierową nakładką, wentylowanym układem magnetycznym i „strojonym” koszem. Chciałem, aby Alya była uniwersalna pod względem ustawienia, żeby mogła grać w zestawie kina domowego i w stereo… Dużo tego – im więcej możliwości, tym robi się trudniej.

Priorytetem stała się komunikatywność, otwartość brzmienia i prawidłowa reprodukcja głosu. Alya nie będzie miała przepastnego basu, bo to niemożliwe. Oczywiście, można stłumić wyższą średnicę i przytępić górę, żeby basu było „więcej”, ale wtedy to byłoby brzmienie głuchego radyjka. A przecież nie o to chodzi. Dla głośników Alya wymyśliłem trzy zadania:

1. Zestaw miniaturek stereo, grający z małą lampką, w małym mieszkaniu w bloku. Dla kogoś, kto lubi słyszeć dużo w dźwięku, przebierać między kablami, pielęgnować swój system, ale ograniczony jest miejscem, ma pokój 10 – 12 metrów (jakich pełno w naszych polskich blokach) i ważniejsza jest dla niego transparentność i wykorzystanie pierwszego wata ze wzmacniacza wieczorem, gdy ma chwilę spokoju, niż moc i wielkie poziomy głośności (sam często słuchałem tych maluchów koło 2 -3 w nocy z potencjometrem prawie na minimum – niech będzie to konfiguracja większych wieczornych słuchawek).

2. Drugi zestaw do sypialni – szeroka komoda, głośniki postawione po bokach, stojące niemal przy ścianie, a żona nie marudzi, że coś kanciastego stoi jej w sypialni i zajmuje dużo miejsca… Dźwięk nie męczy, a odpowiednio dobrany repertuar staje się „prorodzinny”.

3. Salon, zestaw kina domowego, który znika w pomieszczeniu. Wtedy z zestawie znajdują się 4 sztuki Alya i centralny Maia (premiera niebawem). Wszystkie głośniki wiszą na ścianach, są płaskie i nie zajmują dużo miejsca. Do tego zestawu dołączony jest subwoofer, wtedy basu nie brakuje, a Alya potrafi zagrać głośno, więc stworzy całkiem przyzwoitą przestrzeń i wrażenia podczas oglądania filmów nawet w 35 metrach powierzchni. A co najważniejsze, dialogi będą zrozumiałe.

Wybór padł na obudową zamkniętą, wtedy Alya powieszona na ścianie nie zmienia wiele w barwie głosu ludzkiego i pozwala na dość swobodne jej ustawienie (powieszenie). W konfiguracji pierwszej, z dobrą lampą i precyzyjnie ustawiona stworzy dobrą scenę i uzyska równowagę w paśmie”.

Od siebie dodam, że podobnie jak Electra, tak i Alya reprezentują wysoki poziom estetyczno – montażowy. Te kolumny są po prostu piękne. A projekt, trzeba przyznać – bardzo nietypowy; nie przychodzi mi do głowy żaden analogiczny przykład. Spłaszczony monitor (a w zasadzie płaski) z zaokrąglonymi bokami w obudowie zamkniętej. Taka mini-odgroda. Do tego przyozdobiona wysmakowanym wzornictwem – imitacja skóry położona na dużej powierzchni i wkomponowana w okleinę drewnopodobną, dobrze drewno naśladującą. Zaś po środku frontów – głośniki przysłonięte metalową, matową siateczką. 

Takie coś musi podobać się naszym kobietom, które zazwyczaj kręcą nosem na zbyt duże konstrukcje kolumn i za bardzo odsłaniające widok, który najbardziej fascynuje audiofilów – nagie membrany głośników. Alya tą cechę ma dyskretnie ukrytą, a same głośniki są wysokiej jakości – pochodzą od renomowanych producentów europejskich - modyfikowane przez Divine Acoustics na potrzeby własne. Monitor można przysunąć blisko ściany – na przykład po postawieniu go na szerokiej komodzie, a nawet zawiesić na ścianie. Z tyłu są przyczepione specjalne zawieszki.

Alya mogą posłużyć jako główne zestawy stereo (raczej w mniejszym pomieszczeniu do 9 – 14 m2) lub jako głośniki efektowe. Producent zapowiada niebawem premierę kolumn centralnych Maia do tej serii. Monitory rekomendowane są do słabych (pod względem generowanej mocy) wzmacniaczy – od 4 do 60 Wat. Ten parametr predysponuje przyłączanie do wzmacniaczy lampowych, wzmacniaczy tranzystorowych pracujących w klasie A i podobnych (nie za mocnych). Co bardzo ważne - aby Alya zagrały pełnią swych możliwości niezbędne jest ich odpowiednie tak zwane wygrzanie, czyli dopasowanie (i optymalne „rozhuśtanie”) mechaniki zawieszenia głośników, elementów elektrycznych i cewek do wzmacniacza. Może to potrwać nawet do kilku tygodni.

Producent podczas konstruowania i montażu kolumn stosuje własne technologie i systemy – w modelu Alya są używane: CRC Design, RF Path, BAD, SGP. Czytelnika zainteresowanego szczegółami zapraszam na stronę firmową do zakładki „Technologie”: TUTAJ. Warto zaznaczyć, że firmowe produkty Divine Acoustics sprzedawane są oprócz Polski, także w Wielkiej Brytanii, Norwegii, Finlandii, Turcji, Rosji i w jeszcze kilku krajach.

Wymiary to: 38 x 26 x 10 cm (wysokość x szerokość x głębokość) – czyli, jak widać, monitory wcale nie są małe, lecz na pewno są niezwyczajnie płaskie. Masa jednej sztuki to 5 kg. Pasmo przenoszenia 55 kHz – 2 kHz. Zalecana moc amplifikacji 4 – 60 Wat.








Wrażenia dźwiękowe
Jako, że otrzymałem monitory nieomal nowe, dałem im czas na adaptację, czyli na wygrzanie – grały kilkanaście godzin przyłączone do wzmacniacza Dayens Ampino (test TU) o mocy 2 x 25 Wat, który sączył sygnał z tunera analogowego.

Na początek odsłuchów postawiłem monitory Alya na szerokiej komodzie w sypialni o powierzchni 18 m2. Jako źródło posłużył serwer muzyczny CocktailAudio X10 (test TU), z którego kablem optycznym sygnał został wyprowadzony do zewnętrznego przetwornika cyfrowo-analogowego Muse Audio Mini TDA1543 DAC (test TU), a stamtąd kablem analogowym do wzmacniacza Dayens Ampino. Nawiasem mówiąc, ten wzmacniacz jest jednym z moich ulubionych.

Dźwięk z Divine Acoustics Alya okazał się być wyjątkowo żywy i zwarty. Bez problemu napełniający szczelnym przekazem cały pokój odsłuchowy. Co ciekawe, szerokość sceny wydawała się być bardzo panoramiczna, a głośniki zupełnie „zniknęły” z pomieszczenia. Źródła pozorne często lokowały się poza linią kolumn, na ich obwodzie – scena natomiast kreślona była z realną ułudą rzeczywistej - na poziomie rzetelnych kolumn klasy średniej. Wiarygodnie i dobrze rozdzielczo. Instrumenty były dobrze odseparowane od siebie i otrzymały ściśle przyporządkowane miejsce w przestrzeni – na tyle dobrze, na ile pozwalał im wzmacniacz, czyli całkiem dobrze jak na standardy audiofilskie, lecz nie wybitnie. Optymalnie, można rzec, bo Dayens Ampino stoi po stronie syntezy, a nie analizy dźwięku – tu nie ma znaczenia jakiej muzyki się słucha, bo zawsze podawana jest ona ze zbliżoną stylistyką tonalną – przyjemną i łatwo akceptowalną, wpadającą w ucho. W związku z powyższym, chcę powiedzieć, że wzmacniacz Ampino i monitory Alya bardzo przypadły sobie wzajemnie do gustu. Wzmacniacz różnicuje nagrania w stopniu, w jakim to jest wymagane, a monitory otrzymawszy taki sygnał reprodukują go na wysokim poziomie spójności, z dobrą równowagą i sporą rozdzielczością.

Tak, jak pisał pan Piotr Gałkowski w swoim liście, nie należy spodziewać się mocarnego basu z Alya, bo nie to było priorytetem w ich konstrukcji. Niskie tony oczywiście są obecne w przekazie i całkiem nie mało ich jest, ale rzeczywiście bas jest mocno ograniczony. W żadnym stopniu to nie przeszkadza w klarownym i pełnym odbiorze muzyki, szczególnie przy niższych natężeniach głośności. Bas w dużym stopniu jest typowy dla takiej konstrukcji skąpy, ale coś za coś – tu dźwięk jest niezwykle komunikatywny, otwarty, a nawet szczery, ale za tą cenę pozbawiony sztucznie napompowanych niskich tonów. Ten kompromis jest korzystny dla wydobywania emocji zawartych w nagraniach, kreowania intymnego nastroju muzyki i jej ogólnej plastyki. Esencji przekazu.

Wokal Diany Krall z płyty "Glad Rag Doll” (Universal - 2012 r.) zabrzmiał soczyście, z wybornym nasyceniem i przekonująco, a zespół towarzyszący przestrzennie i z wiarygodną obecnością instrumentów. Czytelnie. Entuzjastycznie, lecz nie z gigantyczną dynamiką. Perfekcyjnie prawdziwa reprodukcja głosu to silna strona opisywanych kolumn – Diana zaśpiewała w mojej sypialni bardzo charyzmatycznie i intymnie, jednocześnie.

Alya zapewniają wierne odwzorowanie sceny, ale nie lubią zbytniego rozkręcania gałki potencjometru lub w stopniu umiarkowanym. Ten fakt, nie oznacza, że monitory Divine Acoustics nie potrafią zagrać głośniej (bo potrafią), a jedynie, że optymalne umiejętności pod tym względem umiejscowione są po stronie budowania wyważonego i proporcjonalnego klimatu i nastroju, a nie monumentalności, czy efekciarstwa.






Kilka dni później przeniosłem kolumny Alya do większego pokoju (około 30 m2) zaadoptowanego akustycznie 10. panelami rozproszająco - absorbującymi Vicoustic Wave Wood. Postawiłem je (a w zasadzie przykręciłem) na dedykowanych podstawkach, które otrzymałem bezpośrednio od producenta - firmy Divine Acoustics. Przy okazji warto wspomnieć, że podobnie jak monitory, tak i podstawki reprezentują ten sam, wysoki poziom montażowo – estetyczny. Utrzymane są w tej samej stylistyce – dużo czarnej skóry oraz efektownej imitacji drewna. Wszystko ładnie poprzyklejane i skręcone. Super.
 
Podstawki w środku zasypane są wyprażonym piaskiem, więc ich masa jest dość duża. Od dołu przykręcone są do okrągłego cokołu o owalnym kształcie, do którego od spodu wkręca się 4. wysokie kolce. Cokół pokryty jest czarną skórą (a raczej jej dobrym substytutem). Może być ustawiany szerszą lub węższą częścią do przodu – w zależności od upodobań oraz ilości wolnego miejsca za podstawkami. Wybrałem tę pierwszą wersję, by móc kolumny przysunąć jak najbliżej stolika audio, który tworzył naturalną barierę od tyłu.

Głośniki Alya na firmowych podstawkach stoją bardzo stabilnie (przykręcone 4. długimi śrubami każda), a także, co tu dużo mówić – prezentują się wizualnie atrakcyjnie. W stylu designu włoskiego. Niestety, żadne moje zdjęcie nie jest w stanie oddać ich prawdziwej urody – czarna skóra i ciemny materiał okleiny nie sprzyjają fotoamatorom, dlatego w tym celu posiłkuję się zdjęciami z firmowej strony.

Alya zostały przyłączone do wzmacniacza Naim Nait XS o mocy 2 x 60 Wat, a za źródło posłużył odtwarzacz płyt Naim CD5 XS oraz gramofon Clearaudio Emotion.

System Naima XS wydobył z monitorów dodatkowe warstwy rozdzielczości, zbudował szerszą, ale nie głębszą scenę, a instrumenty wyposażył w bogatszą aurę i pogłosy. Jednak trzeba zaznaczyć, że w pomieszczeniu o większej powierzchni konieczne jest precyzyjne ustawienie kolumn, bo optymalne przynosi więcej informacji i lepiej przestrzennie skupionych. Najwyraźniejszym atutem Alya jest zakres średnio-wysokotonowy (o czym już pisałem wcześniej), tu najbardziej imponuje przejrzystość nagrań, a także spójność i plastyczność dźwięku. Jego szczera naturalność oraz, co chyba najważniejsze – przestrzenność. Jest tu doskonała komunikatywność oraz wiarygodność lokalizacji źródeł pozornych - są czytelnie ogniskowane w trójwymiarze. Efektownie i z dużą emfazą. Słuchanie wokali to prawdziwa przyjemność – soczystość, wyraźność i barwa głosu ludzkiego są wysokiej klasy.
Soprany zapewniają duży wgląd w strukturę muzyki, są doskonale wyraziste, lecz nie kłują przykrą ostrością.

Trzeba również mieć na uwadze, że wzmacniacz Naim Nait XS przekazuje Alya dużo swojej endogennej kultury i indywidualnego czaru - specyficznego, bo stojącego po ciemnej stronie dźwięku – lekko zdystansowanego, a nawet flegmatycznego. Ale i pięknego jednocześnie. Polskie monitory ową angielską manierę przyjęły naturalnie i zapewniły większe otwarcie dźwięku, większą jego dyspersję i szybkość niż Naim im dostarczył. Tak, tu nastąpiła pewnego rodzaju synergia dla obopólnych korzyści.

Jeśli natomiast chodzi o niskie tony, to było ich w powyższym zestawieniu mniej niż z Dayens Ampino (i w mniejszym pomieszczeniu, przypominam). Podobnie rzecz miała się z dynamiką i masywnością dźwięku – była, ale nie w nadmiarze. W intymnych ilościach, lecz w stopniu satysfakcjonującym. Akceptowalnym. Z kolei, najlepsza harmonia tonalna (i bit) była odczuwalna przy umiarkowanych poziomach natężenia dźwięku.

Myślę, że warto ustawiać Alya w mniejszych pomieszczeniach, by ich wysoki potencjał brzmienia był w pełni, w 100% wykorzystywany, bo wart jest tego bez żadnych wątpliwości. Na dużej powierzchni powyżej 15 - 20 m2 ich dźwięk może wydawać się „niepełny” – niezbędny jest dodatek skutecznego subwoofera dla zapewnienia komplementarności przekazu i jego odpowiedniego nasycenia.











Podsumowanie
1. Monitory Divine Acoustics Alya to przykład nietypowej konstrukcji á la mini-odgroda, czyli bardzo płaskiej kolumny w zamkniętej w pięknej powłoce. Estetyką przypominającą najlepszą szkołę włoskiego designu i na pewno znajdujące uznanie wśród płci pięknej. Obudowa typu zamkniętego, brak wylotu bass-refleksu. W zestawie dedykowane podstawki (za dodatkową opłatą).
2. Kolumny preferujące zakres górno-średniotnowy. Bas nie jest sztucznie podkolorowany – jest go tyle, ile zdoła wyprodukować głośnik średnio-niskotonowy umieszczony w niedużej obudowie zamkniętej. Można go nazwać fizjologicznym, lecz nienachalnym. Jednak ma miły bit oraz niezłą sprężystość. Alya używane jako głośniki do stereo najbardziej sprawdzają się do pułapu umiarkowanych poziomów głośności – zapewniają gęste, acz harmonijne granie o wspaniałej przestrzeni, bardzo dobrej lokalizacji źródeł pozornych oraz rozciągniętej panoramie stereofonicznej.
3. Alya mogą być aplikowane w różnych konfiguracjach – jako kolumny frontowe w stereo w niedużych pomieszczeniach podłączone np. do wzmacniacza lampowego, jako cztery kolumny powieszone na ścianach w dużym pokoju plus subwoofer i głośnik centralny lub jako zestaw sypialniany zapewniający spokojne, intymne granie. W teście Alya najlepiej wypadły w zestawie z wzmacniaczem niedużej mocy (Dayens Ampino 2 x 25 Wat) w pomieszczeniu około 18 m2. W większym (około 30 m2) brakowało nieco „ciała” oraz niskich zakresów, lecz przekaz przy niższych poziomach głośności można nazwać czarującym.
4. Polski produkt wysokiej klasy, wielofunkcyjny - i co ważne - niebanalnej urody. Szczerze polecam. Najlepiej do niewielkich pomieszczeń.

Sprzęt używany podczas testu
Wzmacniacze: Naim Nait XS, Hegel H100 oraz Dayens Ampino (test TU).
Źródła cyfrowe: odtwarzacz Naim CD5 XS, serwer muzyczny CocktailAudio X10 (test TU), komputer MacBook Apple, a także przetworniki cyfrowo-analogowe Wyred 4 Sound DAC-2 (test TU) oraz Matrix Quattro DAC (test TU), a także Muse Audio Mini TDA1543 DAC (test TU).
Źródła analogowe: gramofon Clearaudio Emotion oraz magnetofon kasetowy Nakamichi Cassette Deck 1 (test TU).
Kolumny: Vienna Acoustics Mozart Grand, PMC Twenty.21 (test TU) oraz Usher S-520.
Okablowanie: Audiomica Laboratory oraz Ear Stream, a także Oyaide Tunami Terzo RR (test TU).
Akcesoria: panele akustyczne Vicoustics Wave Wood - 10. sztuk (test TU), platforma antywibracyjna Rogoz-Audio 3SG40 (test TU) pod gramofonem, stoliki audio Ostoja T3 oraz VAP, standy pod monitory VAP, a także akcesoria firmy Sevenrods – zatyczki do gniazd RCA oraz jumpery do terminali głośnikowych kolumn (test TU).

Dane techniczne
Dostępne na stronie producenta Divine Acoustics TUTAJ.

Zdjęcia nr 4, 5 i 6 pochodzą ze strony Divine Acoustics.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarz będzie oczekiwać na moderację