czwartek, 15 czerwca 2017

Aktywne kolumny bezprzewodowe Klipsch The Sixes - z DAC i przedwzmacniaczem gramofonowym MM




Wstęp
Nigdy do tej pory nie opisywałem głośników aktywnych amerykańskiej firmy Klipsch, choć pasywne – jak najbardziej.  Były to podstawkowe Klipsch RP-150M (czytaj test TUTAJ). Przez dłuższy czas kiedyś używałem Klipsch R-15M, które do dziś dobrze wspominam. Dlatego bardzo się ucieszyłem, kiedy kilkanaście dni temu od warszawskiego dystrybutora EIC otrzymałem do testów najnowsze aktywne głośniki bezprzewodowe Klipsch The Sixes (zobacz TUTAJ). Stylistycznie nawiązują do topowej serii Heritage. Zaopatrzone są w wewnętrzny wzmacniacz i DAC, a także w przedwzmacniacz gramofonowy, przez co doskonale współpracują z gramofonem.  Wykonanie, design i prezencja – pierwsza klasa! Wytworne dębowe okleiny, miedziane paski na frontach, ponadstandardowe maskownice z gęsto plecionego materiału. Ale wypada zacząć od początku, czyli zwyczajowego opisu ogólnego.

Budowa i wrażenia ogólne
Kolumny dostarczane są w dużym i dość ciężkim pudle stylizowanym na karton z lat 50-tych XX wieku, co już jest sygnałem, że i wewnętrzna zawartość będzie też taka. Wśród styropianowych form, bezpiecznie spoczywają dwa głośniki opatulone dodatkowo materiałowymi woreczkami. W zestawie znajduje się kilka kompletów różnych przewodów: sieciowy, 2 x RCA – mini-jack, optyczny, USB oraz długi na 5 metrów kabel przyłączeniowy dla drugiej kolumny (nieaktywnej). To solidny przewód w czarnym oplocie z przykręcanymi wtykami typu DIN. Pełna profeska! W komplecie znajduje się także nieduży pilot zdalnego sterowania, instrukcje i gwarancja.

Po wyjęciu kolumn z pudeł, od razu widać, ze ma się do czynienia z nietypowymi, aczkolwiek pięknymi konstrukcjami. Uwagę przykuwa miedziany pasek na froncie lewej kolumny wraz z dwoma (także miedzianymi) pokrętłami i hebelkowym włącznikiem sieciowym. Tamże znajduję się też rząd białych diod oraz „oko” podczerwieni. Dwa pokrętła to regulator siły głosu oraz selektor źródeł (wejście stereo RCA lub mini-jack, Bluetooth, wejście do przedwzmacniacza gramofonowego MM, wejście cyfrowe optyczne lub USB do DAC). Ilość wejść oszołamia. Aktywne wejście sygnalizowane jest podświetleniem właściwej białej diody (można je wyłączyć).
  
Tył lewej kolumny (czyli tej z wewnętrznym wzmacniaczem) to klasyczny panel wzmacniacza. Znajduje się tu gniazdo sieciowe IEC, liczne gniazda wejściowe - 2 x RCA wraz z przełącznikiem „line”/”phono”, mini-jack stereo, dwa cyfrowe - optyczne i USB, jak i zacisk uziemienia, czterobolcowe gniazdo DIN wyjścia głośnikowe do przyłączenia przewodu łączącego drugą kolumnę, a także gniazdo serwisowe USB. Prawa kolumna pozbawiona jest tylu wejść – to głośnik pasywny. Doprowadza się doń przewodem sygnał z aktywnej lewej kolumny. Służy temu czterobolcowe gniazdo DIN na tylnej obudowie.  

Jak już pisałem, The Sixes stylizowane są na konstrukcje Klipscha z lat 40-tych i 50-tych XX wieku oraz na topowe modele serii Heritage. To podobne stojaki, lekko przechylające kolumny do tyłu, piękny wintadżowy fornir typu Walnut, a także wyeksponowane miedziane śruby mocujące górne deseczki obudowy. Całość prezentuje się wspaniale. To piękne wzornictwo oraz ultra-solidne wykonanie. Po prostu rewelacja!   

Tak można przeczytać na polskiej stronie Klipsch: „Amerykańska firma Klipsch wprowadziła do swojej oferty trzy konstrukcje bezprzewodowe w serii „Heritage”. Nieco starodawny wygląd urządzeń, nawiązujący do lat 50-tych - początków funkcjonowania firmy Klipsch na rynku audio, łączy się z zastosowaniem najnowszych rozwiązań bezprzewodowych, a w modelu „The Three” nawet z wykorzystaniem jeszcze ciepłej technologii DTS Play-Fi®.

„The Sixes” to konstrukcja dwukolumnowa, która może zastąpić rozbudowany tradycyjny wzmacniacz połączony z parą wysokosprawnych monitorów. Dostępne są także: wejście cyfrowe - USB typ „B” (dekodowanie plików 192 kHz/24-bit z PC) i wejście optyczne, a także Bluetooth. Miłośnicy analogowego brzmienia mogą skorzystać z wejścia „Phono” i połączyć aktywne kolumny bezpośrednio z gramofonem. Dostępne jest także wyjście subwooferowe.

W „The Sixes” pracują tytanowe, 1-calowe kopułki wysokotonowe i zdolne do dużych wychyleń nisko-średniotonowce o średnicy membrany 165 mm. Do zasilania zestawów głośników, wykorzystano wzmacniacz o mocy ciągłej 2 x 100 W co pozwala wykrzesać z kolumn aż 106 dB w odległości 1 m. Pasmo przenoszenia wynosi: 40 Hz - 20 000 Hz przy spadku zaledwie 3 dB. Obie kolumny wykończone są naturalnym fornirem, a w jednej z nich wbudowany jest dwukanałowy wzmacniacz i ta też może pochwalić się eleganckimi miedzianymi manipulatorami. Dostępne jest wyjście na zewnętrzny subwoofer. Głośniki wykończone są naturalnym fornirem w kolorze Walnut”.

Dane techniczne
Moc ciągła 100 W
Moc szczytowa 200 W
Pasmo przenoszenia 40 – 20 000 Hz
Maksymalny poziom akustyczny 106 dB
Zasilanie  220 V
Głośnik wysokotonowy 1” (25.4 mm) tytatnowy Tractrix®
Subwoofer 6.5” (165.1 mm) woofer
Wyjście subwooferowe
Wejścia Bluetooth®, Analogowe 3,5 mm (mini jack), Gramofonowe (RCA), USB, Optyczne
Typ obudowy Ported
Wysokość 425 mm
Szerokość 220 mm
Głębokość 279 mm
Masa 15,26 kg
Duży karton

Mnóstwo przewodów i pilot zdlanego sterowania

Przewód głośnikowy z wtykami typu DIN


Miedziany pasek z regulatorami


Piękny drewniany fornir Walnut; stolarka tip-top!

Maskownice są mocowane na magnesy; kolumny dobrze prezentują się zarówno z maskownicami, jak i bez (co jest rzadkością)


Na górze 1” tytatnowy głośnik Tractrix® w tubie; na dole 6.5” woofer

The Sixes grają w dużym pomieszczeniu 30 m2 ustawione na standach firmy Wigg Art

Świetne wzornictwo vintage

Zbliżenie na regulatory - od prawej: hebelkowy włącznik zasilania, pokrętło selektora źródeł i pokrętło siły głosu; wszystko w miedzi

Z old-schoolową stylistyką The Sixes dobrze komponują się wintadżowe sprzęty hi-fi; tu radioodbiornik Sansui TU-5900 z 1977 roku

Klipsch The Sixes ustawione na biurku - z zamontowanymi maskownicami...

...i bez maskownic





Kilka próbek słuchanej muzyki z Tidal HiFi (FLAC 16 bit/44,1 kHz)

Wrażenia dźwiękowe
Postawiłem Klipsch The Sixes na standach głośnikowych polskiej firmy Wigg Art w dużym pomieszczeniu o powierzchni 30 m2, a potem bezpośrednio na biurku w mniejszym - 20 m2. Najpierw podłączyłem doń via Bluetooth iPad Air 2 z serwisem streamingowym Tidal HiFi (FLAC 16 bit/44,1 kHz), potem przyłączyłem gramofon Nottingham Analogue Horizon wraz z wkładką MM Ortofon 2M Black, a na końcu tuner analogowy do wejść liniowych RCA i mini-jack 3,5 mm. Dokładna lista sprzętu towarzyszącego dostępna jest na końcu niniejszego tekstu.

Monitory The Sixes nie są małe (42,5 x 22  x 28 cm) i mają stosunkowo wydajny wewnętrzny wzmacniacz (100 Wat mocy ciągłej) - i to słychać. Dźwięk bez problemu nasyca pomieszczenie o powierzchni 20 m2. To brzmienie obfite, żywiołowe, strukturalne i przestrzenne. Kolumny grają dużym dźwiękiem  - realistycznym i bezpośrednim, ale nie agresywnym, czy syczącym i metalicznym. To przekaz swobodny, harmonijny i potoczysty, ale o nieco innym charakterze niż znanym w klasycznych kolumnach pasywnych. Więcej tu żaru, bitu i bliskości. Instrumenty i wokale rysowane są ekstrawersyjnie i komunikatywnie. Mają bezpośredni wymiar, kształt i obrys. Dużą masę, miąższość i ciężar. Ma się wrażenie ich autentycznej obecności – są na wyciągnięcie ręki. Mniej w tym audiofilskiej finezji, a więcej koncertowej spektakularności. Jest moc, jest natężenie, jest radość. Obecna jest plastyczna średnica oraz nieźle rozdzielcze soprany. Na pochwałę zasługuje też rozległa scena oraz zjawiskowa głębia (w cenie kolumn – wręcz rewelacyjna).

Co ciekawe, The Sixies generują bardzo dużo niskich tonów wysokiej jakości. Ujścia bass-reflexów umieszczone są z tyłu, tuż przy górnych krawędziach. Basy schodzą dość nisko, są żywe i sprężyste, ale nie przeładowane, nie buczące. Brzmią naturalnie, są dobrze zszyte ze średnicą. Nie przykrywają swą masą pozostałych podzakresów. W mniejszym pokoju (do 20 m2) niskich tonów jest w sam raz, ale w większym może być już odczuwalny ich deficyt. Remedium na to zjawisko może być dodatek subwoofera (jednostka centralna jest wyposażona w wyjście subwooferowe).

Kilka słów o poszczególnych wyjściach i funkcjach. Wewnętrzny wzmacniacz (100 Wat) w zupełności wystarcza do pełnego wysterowania kolumn (a nawet pewnie i więcej). Grać można naprawdę głośno. Funkcja Bluetooth obsługiwana jest bezproblemowo. Łączenie przebiega szybko i sprawnie, a dźwięk jest stabilny – bez przesterów i bez rwania się. Brzmienie jest obfite, pełne i nasycone. Wejście analogowe stereo (na mini-jack 3,5 mm) kapitalnie nadaje się do podłączenia np. tunera analogowego (jak w moim przypadku). Brzmienie jest łagodniejsze niż z Bluetooth, bardziej przestrzenne i wyraźniejsze. O dziwo, całkiem niezły jest także wewnętrzny DAC (wejścia cyfrowe USB i optyczne Toslink). Po podłączeniu komputera może nie jest to szczyt rozdzielczości i naturalizmu, ale w dźwięku nic nie uwiera, nie przeszkadza. Panuje ład, harmonia i rytm. Występuje tu pewnego rodzaju przybliżenie, czy rozproszenie, ale ogół brzmienia jest zaskakująco harmonijny i plastyczny.

Na koniec parę zdań o wbudowanym przedwzmacniaczu gramofonowym dla wkładek typu MM (Moving Magnes). Samo przez się rozumie, że w kolumnach aktywnych za 4 200 PLN z DACiem nikt nie zamontuje przedwzmacniacza klasy high-end. Ten wbudowany w The Sixes jest wystarczający do tańszych gramofonów i takichże wkładek. Do poziomu ceny wkładki 200 – 400 PLN nie będzie dramatu, potem może brakować głębi, basu i rozdzielczości. Niemniej jednak ogólny charakter przedwzmacniacza Klipsch jest więcej niż akceptowalny. To brzmienie muzykalne, wyraźne i nasycone, choć pozbawione dalszego tła i wybitnej tonalności. Zdrowe, ale nie galanteryjne. Nieco ubogie i spłaszczone. Producent rekomenduje tu takie gramofony jak Pro-Ject Primary z wkładką OM 5E, czy Pro-Ject Debut. Dla takich podstawowych gramofonów (i wkładek) wbudowany przedwzmacniacz będzie wystarczających, lecz dla tych z wyższego pułapu konieczny będzie zakup dodatkowego zewnętrznego przedwzmacniacza gramofonowego.

Konkluzja
Kolumny podstawkowe Klipsch The Sixex to łatwy i bezproblemowy system stereo wielu zastosowań (wbudowany wzmacniacz, łączność Bluetooth, wewnętrzny DAC, phono-stage, wejście analogowe stereo i pilot zdalnego sterowania – praktycznie brak przewodów). Plug and play.

Design, wykonanie i klasa zastosowanych materiałów (naturalny drewniany fornir, maskownice wzięte prosto z topowej serii Heritage, miedź w elementach wykończenia i regulatorach) są jakością samą w sobie. Po prostu rewelacja!

Brzmienie zestawu jest zaskakująco soczyste, duże i przestrzenne. Ciepłe. To dźwięk obfity, żywiołowy i strukturalny, ale pozbawiony niechcianej agresji. Mucha nie siada.

Zestaw Klipsch The Sixes przeznaczone są dla melomanów ceniących sobie piękny design oraz łatwość (wygodę) obsługi systemu hi-fi. The Sixes łączą w sobie pierwszorzędną stylistykę vintage z multi-funkcjonalnością z ekstraordynaryjnym dźwiękiem (w cenie kolumn). Pełna i zasłużona rekomendacja!

Cena w Polsce – 4 200 PLN.

System testowy
Wzmacniacze: Hegel H160 (test TU), Audion Silver Night 20th Anniversary 300B, Pathos Classic One MKIII (test TU) oraz Cayin A-55 TP (test TU).
Kolumny: Living Voice Auditorium R3 (test TU), Pylon Diamond 28 (test TU), Studio 16 Hertz Canto Grand (test TU), Inaudio FB 200C i Guru Audio Junior (test TU).
Odtwarzacz CD: Musical Fidelity A1 CD-PRO.
Odtwarzacze sieciowe: Onkyo NS-6170 (test TUi Auralic Aries Mini.
Komputery: MacBook Apple Pro i Dell Latitude E6440.
DAC: Questyle CMA400i.
Gramofony: Nottingham Analogue Horizon (test TU) i Pioneer PLX-1000 (test TU). 
Wkładki gramofonowe: Goldring 1042 (test TU) i Ortofon 2M Black (test TU).
Przedwzmacniacze gramofonowe: Musical Fidelity MX-VYNL (test TU) i 1ARC Arrow SE.
Tunery: Rotel RT-1080, Sansui TU-5900 i Revox B 261.
Magnetofon kasetowy: Nakamichi Cassette Deck 1.
Minisystem: Pioneer P1-K (test TU).
Słuchawki: Fostex TH-610 (test TU), Pioneer SE-MHR5 (test TU) i Final Audio Design Pandora Hope VI (test TU).
Wzmacniacz słuchawkowy: Pioneer XDP-300R (test TU).
Kondycjoner sieciowy: Xindak PC-200V (test TU).
Akcesoria: podstawa antywibracyjna Rogoz-Audio 3SG40 (test TU), podstawy głośnikowe Rogoz-Audio 4QB80 (test TU), podstawy głośnikowe Solid Tech, stopy antywibracyjne Rogoz-Audio BW40, szafka audio Solid-Tech Radius Duo 3 (test TU) i mata gramofonowa Harmonix TU-800EXi (test TU). Zatyczki do gniazd RCA Sevenrods. Zworki głośnikowe Sevenrods Speaker Jumper.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarz będzie oczekiwać na moderację