S

S

MA

Planeta Dźwięku

Premium Sound

Polpak

niedziela, 14 sierpnia 2016

Kolumny głośnikowe Pylon Diamond 28


Różne wybarwienia dębowego forniru uszlachetnianego olejowoskiem (zdjęcie ze strony Pylon Audio)

Wstęp
Około pół roku opisywałem premierowe głośniki Pylon Diamond 25 (czytaj recenzję TUTAJ). Nie ukrywam, że wówczas ich wyrafinowany dźwięk oraz precyzyjne wykonanie bardzo przypadły mi do gustu. Postanowiłem wówczas, że jak Bóg da, to zamówię parę dla siebie jako stałe wyposażenie mojego systemu testowego. Jednak z tego powodu, że mój główny pokój odsłuchowy ma nieco powyżej 30 m2, uznałem iż to większe konstrukcje Diamond 28 będą odpowiedniejsze.

Dla przypomnienia, tak napisałem o Diamond 25 w podsumowaniu testu: "Pylon Diamond 25 to kolumny, które każą przewartościować pojęcie i definicję high-fidelity. Albowiem kosztują około 5 500 - 5 900 PLN (w zależności od wersji wykończenia) a grają jakby nie istniały ograniczenia budżetowe i nie obowiązywały zwykłe prawa fizyki. Diamond 25 to doskonały dźwięk zaproponowany w więcej niż rozsądnej cenie. A do tego pierwszorzędnie wykończenie i piękna prezencja. Czego chcieć więcej? Fantastyczne głośniki. Pełna rekomendacja!".

W związku z powyższym, pod koniec maja br. zamówiłem Pylon Diamond 28 bezpośrednio u jarocińskiego producenta, a pod koniec czerwca kolumny były już u mnie. Najpewniej Czytelnik zapyta, dlaczego musiałem czekać na zamówione kolumny Diamond 28 prawie miesiąc? Nie, nie wynika to z cyklu produkcyjnego Pylon Audio. Po złożeniu indywidualnego zamówienia w innym niż zwyczajowe wykończenie lakieru lub forniru, Pylon Audio zazwyczaj wyrabia się w tydzień, góra w dwa. W moim przypadku najpierw pomyślałem, że fajnie byłoby mieć "diamenty" w białym lakierze fortepianowym, ale potem doszedłem do wniosku, że mam już kolumny w takim wykończeniu (Triangle Esprit Antal EZ) po co więc drugie. Pozwoliłem sobie więc pogrymasić i zmienić zdanie, a załoga Pylon Audio w swej nieograniczonej cierpliwości zmieniła moje wcześniejsze zamówienie. Ostatecznie zdecydowałem się na wykończenie jasnego dębowego forniru uszlachetnionego tzw. olejowoskiem, co jest firmową nowością. Pylon Audio właśnie wprowadza rozszerzoną ofertę dębowych fornirów olejowoskowych - są tu wybarwienia takie jak: Dark Oak, Chocolate, Valnut, Characol, Super White, Smoked Oak i kilka innych. Od razu napiszę, że na żywo prezentują się one zabójczo. Nie bez znaczenia jest fakt, że w 2,5 drożnej konstrukcji zastosowano cenioną 19 mm kopułkę tekstylną firmy Scan Speak, natomiast średnie tony i dół pasma powierzono parze 18 cm przetworników norweskiego Seas. Tym samym przechodzę do szczegółowego opisu Diamond 28.

Wrażenia ogólne i budowa
Kolumny dostarczane są w dwóch gigantycznych pudłach, jednak inteligentny sposób ich zapakowania powoduje brak większych problemów z wypakowaniem i wyjęciem. Wystarczy postawić kartony pionowo (wraz z odpowiednim oznaczeniem góra-dół), otworzyć klapy pudeł i po prostu wysunąć kolumny wraz ich styropianowymi ochronnymi formami. Potem zdjąć górną formę, wyjąć skrzynkę z dolnej, postawić na podłodze i zdjąć worek. Następnie trzeba wkręcić kolce, ustawić na podstawkach. To wszystko. Całość czynności zabiera nie więcej niż 15 minut.  

Pylon Diamond 28 to duże skrzynki, ale ich bryła jest szczupła, a głęboka, w związku z czym nie mowy o optycznym ciężarze. Tym bardziej iż stoją odchylone do tyłu na wydłużonych do tyłu podstawkach (dla zapewnienia stabilności), za pośrednictwem cokołów obwiedzionych aluminiowymi płytkami. Taki zabieg nadaje wizualną lekkość, a jednocześnie zapewnia zrównoważenie fazowe zależności występujących między zamontowanymi głośnikami. Jak już pisałem, kolumny pokryte są jasnym dębowym fornirem uszlachetnionym tzw. olejowoskiem, co jest firmową nowością. Pylon Audio wprowadził rozszerzoną ofertę dębowych fornirów olejowoskowych - są tu wybarwienia takie jak: Dark Oak, Chocolate, Valnut, Characol, Super White, Smoked Oak i kilka innych. Na żywo takie wykończenie prezentuje się znakomicie, niestety żadne zdjęcie nie jest w stu procentach przekazać urody okleiny z pokryciem typu olejowosk. Trzeba to zobaczyć osobiście. Fornir położony jest równiusieńko, czysto i dokładnie. Drewniana okleina na bokach jest ułożona tak, aby słoje układały się poziomo, a na przedniej i tylnej ściance – pionowo. Efekt takiej stolarki jest zachwycający.

Diamond 28 to 2,5 drożna konstrukcja. Podobnie jak w modelu Diamond 25 zastosowano 19 mm kopułkę tekstylną duńskiej firmy Scan Speak D2010/851300, zaś za średnie tony i dół pasma odpowiada para 19 cm przetworników norweskiego Seasa CA18RLY. W kolumnach zwrotnica montowana jest w technice montażu bezpośredniego, zastosowano w niej kondensatory polipropylenowe. Rozmieszczenie cewek zostało zoptymalizowane pod kątem minimalizacji współoddziaływania. Obudowy głośnikowe zestawu Diamond 28 zostały wykonane w identycznej technologii jak w przypadku modelu Diamond 25. Bryła wykonana jest z solidnych płyt MDF, do wytłumienia skrzynek zastosowano maty bitumiczne oraz wełnę owczą. Całość konstrukcji wewnątrz usztywniono dodatkowymi wzmocnieniami.

Kolumny zaopatrzone są w maskownice mocowane za pomocą magnesów, przez to fronty nie są upstrzone żadnymi otworami psującymi estetykę frontów, idealna gładź frontów pozostaje nienaruszona. Maskownice przykrywają jedynie część przednich ścianek, te z głośnikami. Pozostałe fragmenty pozostają odkryte. W komplecie są również kolce (8. sztuk) wraz z talerzykami/podstawkami.

Dane techniczne
Impedancja 4 Ohm
Pasmo przenoszenia 36 Hz - 20 000 Hz
Moc nominalna 120 W
Moc maksymalna 250 W
Efektywność 90 dB
Wymiary [W x H x D] 1 040 x 196 x 370 mm
Masa 25 kg / sztuka
Głośnik niskotonowy 2 x Pylon Audio PSW 18.8.CA (2 x Seas CA18RLY)
Głośnik wysokotonowy Pylon Audio PST 19.T (Scan Speak D2010/851300
Kolumny adresowane są pomieszczeniom o powierzchni 25 - 45 m2
Gwarancja 3 lata + 1 rok (rejestracja produktu)


Olbrzymie kartony z Diamond 28; wysokość to około 1,3 metra

Dzięki umieszczeniu kolumn w solidnych formach, ich wysunięcie z kartonów nie stanowi problemu


2 x Seas CA18RLY i Scan Speak D2010/851300


Kolumny Diamond 28 są stosunkowo szczupłe (19,6 cm), ale bardzo głębokie (37 cm)



Wspaniała stolarka; wykończenie uszlachetnione tzw. olejowoskiem

Tylna ścianka; na samym dole wylot bass-reflexu i pojedyncze terminale głośnikowe


Gram z trzech wzmacniaczy: Hegel H160, Fezz Audio Titania i Pathos Classic One MKIII


Wrażenia odsłuchowe
Powierzchnia pomieszczenia odsłuchowego to 30 m2, kolumny były odsunięte od tylnej ściany o niecały metr i około pół metra od bocznych. Diamond 28 przyłączałem do kilku wzmacniaczy: lampowych Fezz Audio Titania i Cayin CS-55 A oraz tranzystorowych – Hegel H160, Dayens Ecstasy III i Audia Flight FL Three S, a także hybrydowego Pathos Classic One MKIII. Przewody głośnikowe to XLO UltraPLUS i Perkune Audiophile Cables. Dokładna lista sprzętu towarzyszącego dostępna jest na końcu niniejszego tekstu.

Zastanawiam się co tu więcej napisać o odsłuchach Pylon Diamond 28 niż w przypadku Diamond 25. Albowiem brzmienie obu tych konstrukcji jest bardzo zbieżne, przy czym w tej pierwszej jest wszystkiego nieco więcej – dźwięk jest trochę większy, szerszy i głębszy. Bardziej namacalny i bezpośredni - wyraźniejszy. Bardziej obfity, żywszy. Jednak sama barwa, detaliczność, skala i dynamika są niezmienne. Tak, jak w Diamond 25, w dźwięku 28 uderza wysoka plastyczność i euforyczność, piękne obrazowanie sceny, a także swoboda kreowania zjawisk przestrzennych – masywność i substancjalność brzmienia. To bez żadnych wątpliwości bardzo wysoka klasa dźwięku.

Instrumenty są wybornie dociążone i optymalnie dźwięczne, brzmią naturalnie i harmonijnie. Podobnie jak ich „mniejsi bracia”, Diamond 28 zapewniają przyjemną w odbiorze energię połączoną z łagodnością. To brzmienie wysublimowane, takie które sprawia, że każdy gatunek muzyki zabrzmi co najmniej dobrze, o ile nie fantastyczne. Brzmienie jest odpowiednio wysycone tym, co najważniejsze, czyli muzyką – jej gęstą substancją, dużym jej zróżnicowaniem. Czuć, że głośniki zostały stworzone do grania bez kompleksów, ukazywania radości muzycznej, podkreślania tego co najważniejsze w przekazie – zaawansowanej muzykalności.

Przekaz mimo, że nie jest wyeksponowany, czy agresywny to jest dokładny, precyzyjny i wierny. Odbiorca ma poczucie uczestnictwa w realnym spektaklu lub koncercie, bo dźwięk jest żywy i namacalny. Skierowany prosto na słuchacza, angażujący go nieomal totalnie, choć jest to zdrowy i wyrafinowany poziom ekspresji, a nie impertynencki, czy niegrzeczny. Dzięki temu każdy rodzaj repertuaru brzmi naturalnie i wiarygodnie – przekonująco. Jarocińckie głośniki mają wybornie ofensywny i ekspansywny styl grania, lecz równolegle przyprawiony dużą dozą kultury i ogłady. Panuje tu ogólna spójność i symetria dźwięku. Ład i proporcja.

Dźwięk jest optymalnie rozciągnięty od samej dobrze widzialnej góry, poprzez nasyconą średnicę, aż do niskich basów. Te zaś są muskularne i mocne. Pulsują rytmem niczym ocean falami podczas przypływu. Niskie tony są stabilną konstrukcją dźwięku, na której solidnie opierają się pozostałe zakresy. Należy wspomnieć o tym, że ogólny balans tonalny można nazwać lekko ocieplonym. Soprany są lekko zmiękczone i rozproszone, co nie sprzyja dalekiej analizie i super szczegółowości, ale krzywdą byłoby napisać, że wysokie tony nie są zróżnicowane, bo są i to nieźle. Są jednak nieco zdystansowane, dzięki czemu nie ma mowy o krzykliwości, czy szklistości sopranów.

Kończąc opis, należy zaznaczyć, że Diamond 28 spokojnie można przyłączać do droższej elektroniki niż wynosi ich cena. Owszem, już np. wzmacniacz za około 6 000 PLN dobrze sprawdzi się z Pylonami, ale dopiero droższe konstrukcje (> 10 000 PLN) ujawnią cały bogaty potencjał brzmieniowy jarocińskich kolumn. U mnie Diamondy z najlepszej strony pokazały się ze wzmacniaczami tranzystorowymi Hegel H160 i Audia Flight FL Three S oraz z hybrydą Pathos Classic One MKIII. Najwięcej było tu czaru, smaczków i odczuwalnego zaawansowania dźwięku. Kapitalnie również wypadła polska lampa Fezz Audio Titania.  

Konkluzja
Podsumowanie może być tylko jedne: Pylon Diamond 28 to wybitne głośniki pod każdym względem.

Pylon Diamond 28 to bardzo solidne konstrukcje, wysokiej klasy zastosowane elementy  do budowy, perfekcyjne wykonanie, piękna stolarka w tym i intrygujące wykończenie tzw. olejowoskiem. Diamond 28 to referencyjny dźwięk w swojej klasie: spójny, rytmiczny i barwny. Wspaniałe kolumny – polecam z całego serca! (przypominam, u mnie opisywane Pylony zostają na stałe).

Pylon Diamond 28 w wersji okleiny jasny dąb pokrywany olejowoskiem – cena w Polsce około 6 800 PLN.

System testowy
Wzmacniacze: Hegel H160 (test TU), Pathos Classic One MKIII (test TU), Xindak XA6800R (II), Audia Flight FL Three S (test TU), Fezz Audio Titania (test TU), Cayin CS-55 A (test TU), Eryk S Red King Premium (test TU) oraz Dayens Ecstasy III (test TU).
Kolumny: Triangle Esprit Antal EZ (test TU), Studio 16 Hertz Canto One New (test TU), Eryk S Ketsus Special (test TU) i Guru Audio Junior (test TU).
Źródła cyfrowe: odtwarzacz CD Musical Fidelity A1 CD-PRO, Schiit Bifrost Multibit (test 
TU) i NuForce Air DAC (test TU).
Komputery: MacBook Apple Pro, Acer Aspire ES13 i Dell Latitude E6440.
Gramofony: Nottingham Analogue Horizon z wkładką Ortofon 2M Black (test 
TU), Pioneer PLX-1000 z Ortofon Quintet Bronze (test TU) i Lenco L-90 z Goldring Elan (test TU).
Przedwzmacniacze gramofonowe: iFi iPhono2 (test TU
), Primare R32 (test TU), Musical Fidelity MX-VYNL (test TU) i Trilogy 906 (test TU).
Tunery: Rotel RT-1080, Yamaha T-550 i Sansui TU-5900.
Magnetofon kasetowy: Nakamichi Cassette Deck 1.
Minisystem: Pioneer P1-K (test 
TU).
Słuchawki: RHA MA750 (test 
TU), Final Audio Design Adagio V (test TU), Final Audio Design Pandora Hope VI (test TU), Oppo PM-3 (test TU) i AKG K545 (test TU).
Wzmacniacze słuchawkowe: Cayin C5 DAC (test 
TU), S.M.S.L. sAp-8 i Divaldi AMP-01 (test TU).
Okablowanie: Przewody głośnikowe Cardas 101 Speaker (test 
TU) i Melodika Brown Sugar BSC 2450 (test TU). Seria XLO UltraPLUS. Pełne okablowanie AirTech seria Evo oraz Perkune Audiophile Cables.
Akcesoria: podstawa pod gramofon Rogoz-Audio 3SG40 (test 
TU), podstawy głośnikowe Rogoz-Audio 4QB80 (test TU), stopy antywibracyjne Rogoz-Audio BW40, szafka audio Solid-Tech Radius Duo 3 (test TU) i mata gramofonowa Harmonix TU-800EXi (test TU). Zatyczki do gniazd RCA Sevenrods. Zworki głośnikowe Sevenrods Speaker Jumper.







Kilka dodatkowych zdjęć Pylon Diamond 28 podczas testów w salonie Premium Sound w Gdańsku, gdzie zawiozłem je celem dokładniejszych i szerszych odsłuchów (autor zdjęć: Jacek Guzek)


10 komentarzy:

  1. Coś niewiele Pan zalet tych kolumn wymienił. Z resztą niewiele jest zalet to niewiele jest do opisywania... Wypadałoby traktować poważniej ludzi, którzy czytają Pana blog, bo ktoś może odsłuchać kolumny, które Pan zachwala. Smutnie ale dokładny odsłuch Diamondów pozbawia złudzeń na temat firmy Pylon Audio. Tu nie ma co zachwalać. Te kolumny mają fajną scenę, są ładne i to tyle. Euforyczny dźwięk i inne brednie... Tego się nie chce czytać. Czytam Pana blog odkąd testował Pan Yamahę as700 ale "reklama Diamondów" to już przesada.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Al Bundy, prosze moglbys ustosunkowac sie dokladnie dlaczego Diamond 28 to zla kolumna? Oczywiscie w tej cenie. Prawie juz je zamowilem...

      Usuń
  2. Prosze napisac obiektywne, w tej cenie to dobre kolumny czy nie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po prostu wystarczy dokładnie przesłuchać i porównać do konkurencji w tej cenie.

      Usuń
    2. Sluchalem okolo 10modeli i wlasnie Pylon najlepiej brzmial. Na co mam zwrocic uwage by wylapac slabosci tej kolumny? Powiedz prosze.

      Usuń
    3. Bas jest nie do zaakceptowania. Zwłaszcza stopa perkusji. Mała konturowość basu. Bardzo mała detaliczność dźwięku. Instrumenty na niższych zakresach są niewyraźne.

      Usuń
  3. Proszę wierzyć, lub nie, ale PD 28 to wspaniałe kolumny. Mają rewelaycjną scenę.
    Do reszty argumentów nie odniosę się.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Czy mogę prosić o Pana ocenę/porównanie:Pylon Diamond 28 vs Wigg Art Enzo?
    w sumie podobne konstrukcje, chyba że się mylę?
    z góry dziękuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Enzo mają Seasy katalogowo o oczko wyżej od tych w Diamondach, mocniejszą podstawę basową, lepszy rytm. Mają bardziej dociążone brzmienie. Diamondy mają trochę wolniejszy bas, który w rocku potrafi zginąć, kiepską miękką stopę perkusji, bez kopa. Mają trochę lżejsze brzmienie, co sprzyja ciut lepszej przestrzenności.

      Usuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...