S

S

MA

MIP

Polpak

sobota, 18 maja 2019

Wzmacniacz hybrydowy Taga Harmony HTA-2500B - zapowiedź testu





Z warszawskiego Polpak Sp. z o.o. właśnie dotarła do mnie przesyłka z najnowszym wzmacniaczem hybrydowym (czyli lampowo-tranzystorowym) Taga Harmony HTA-2500B (zobacz TUTAJ). To wzmacniacz o mocy 2 x 200 Wat o purystycznej konstrukcji dual-mono. Urządzenia wykorzystuje dwie wysokowydajne lampy próżniowe 12AX7-T Psvane Treasure Mark II w sekcji przedwzmacniacza, służące jako bufor lampowy oraz sześć par wysokiej mocy tranzystorów Sankena (2SC4468 / 2SA1695) w stopniu wyjściowym.

HTA-2500B to bardzo zaawansowana konstrukcja, spoglądająca w stronę realnego świata high-fidelity. Najnowszy wzmacniacz Taga Harmony zaopatrzony jest dwa toroidalne transformatory o całkowitej mocy 1 200 W (600 W na kanał), co zapewnia sporą siłę, wysoką stabilność napięcia i bardzo niski prąd tętniący. Odzwierciedlać się to ma wyższą dynamiką i dodatkową mocą oraz zapewniać poprawne wysterowanie nawet bardzo wymagających i mocnych kolumn głośnikowych. Wewnątrz zamontowano audiofilskiej klasy kondensatory ELNA (2 x 80V/10 000 uF / na kanał) poprawiając tym samym brzmienie muzyki i głębię sceny muzycznej (w porównaniu do wcześniejszych wersji HTA). Obudowa została przyobrana w ponadgabarytowy system aluminiowych radiatorów (niezależny radiator dla każdego kanału), co pomaga rozpraszać wewnętrzne ciepło i pozwala na długotrwałą pracę wzmacniacza z dużą mocą przy ograniczonych zniekształceniach.

Należy też podkreślić, iż wzmacniacz ma też wbudowany przetwornik cyfrowo-analogowy bazujący na układach Wolfson WM8805 i Cirrus Logic CS4344 o wysokiej rozdzielczości 24 bit/192 kHz. Jest tu także zaimplementowana łączność Bluetooth v4.0, co stawia HTA-2500B w czołówce innowacyjnych wzmacniaczy dostępnych na polskim rynku. System ten umożliwia łatwe i bezproblemowe przesyłanie muzyki ze smartfonów, tabletów lub komputerów za pomocą technologii bezprzewodowej Bluetooth.

Specyfikacja techniczna
- Typ / Konstrukcja Wzmacniacz hybrydowy
- Klasa A/B
- Dual Mono
- Lampy 2 x 12AX7-T PSVANE Treasure Mark II
- Moc wyjściowa na kanał / impedancja 2 x 200 W 8 Ohm, 2 x 400 W 4 Ohm
- Przetwornik Cyfrowo-Analogowy 24bit / 192 kHz Wolfson WM8805, Cirrus Logic CS4344
- Łączność bezprzewodowa Bluetooth v4.0
- Złącza wejściowe cyfrowe 1 x Optyczne, 1 x Koaksjalne
- Złącza wejściowe analogowe 1 x LINE, CD
- Złącza wyjściowe analogowe 1 x RCA Pre-Out
- 1 x wyjście słuchawkowe:
- Impedancja: 32 - 300 Ohm
- Moc wyjściowa: 350 mW, 300 Ohm
- Pasmo przenoszenia 20 Hz - 35 000 Hz (±0,5 dB)
- ≤ 0.15% (1 kHz/ 1 W)
- Stosunek sygnał-szum 92 dB
- Aluminiowy pilot zdalnej kontroli
- Wymienny kabel zasilania IEC
- Tryb: Direct, Loudness
- Regulacja basów / tonów wysokich
- Zużycie energii 230-240 V 50 Hz, 1 200 W
- Wymiary (W x S x G) 14 x 43 x 44 cm
- Masa 21 kg













czwartek, 16 maja 2019

Kolumny podłogowe PMC fact.8

PMC fact.8, a w tle londyński widok wprost na katedrę św. Pawła. Nieźle, bo... 

...prawie jak w logo Thames


Kolumna podłogowa PMC fact.8 (zdjęcia ze strony PMC)


Wstęp
W połowie kwietnia od polskiego dystrybutora EIC Sp. z o.o. dotarły do mnie bardzo interesujące kolumny podłogowe PMC fact.8 (zobacz TUTAJ) w luksusowym wykończeniu drewnianej okleiny typu "orzech włoski". To nie są nowe konstrukcje, albowiem weszły na rynek jakieś 10 lat temu, czyli w 2009 roku. Ale nadal są perłami w koronie brytyjskiej The Professional Monitors Corporation Limited, bo tak brzmi pełna nazwa PMC. Przedsiębiorstwo zostało założone w 1991 roku przez dwóch inżynierów - pana  Petera Thomasa, wcześniej pracującego dla BBC, oraz pana Adriana Loadera z FWO Bauch. PMC to synonim dźwięku referencyjnego, znajdującego uznanie wśród wielu użytkowników profesjonalnych, ale także coraz częściej i ze świata audiofilskiego.

Dla porządku rzeczy napiszę, iż głośniki fact.8 to nie są pierwsze skrzynki pochodzące z PMC, które testuję na łamach Stereo i Kolorowo. Wcześniej miałem przyjemność odsłuchiwać różne firmowe monitory: PMC Twenty.21PMC DB1 Gold i PMC Twenty5.22. Zaś fact.8 to są pierwsze podłogówki PMC jakie recenzuję.

PMC Ltd, czyli The Professional Monitors Corporation Limited
To bardzo zasłużona dla sprawy audio angielska firma głośnikowa z podlondyńskiego Biggleswade (przeniesiona tu z Luton). Może pochwalić się profesjonalnym rodowodem i z całą masą rozmaitych wdrożonych oryginalnych technologii i uzyskanych patentów. W 1991 roku rozpoczęła produkcję na rynek PRO i do dziś jest tutaj bardzo popularna, a niekiedy wręcz dominująca. W studiach nagrań posługiwali się głośnikami PMC (i wielu nadal to czyni) podczas obróbki dźwiękowej między innymi tacy artyści jak Stevie Wonder, David Bowie, Bryan May czy Prince oraz wytwórnie płytowe Deutche Gramofon, Decca i Harmonia Mundi, co mówi samo za siebie i więcej słów tu nie potrzeba.

Kolumy PMC są dostępne na całym świecie, są cenione zarówno w studiach nagrań, rozgłośniach radiowych, wśród muzyków i całej rzeczy melomanów i audiofilów. Przedsiębiorstwo mieści się w podlondyńskim Biggleswade. Obecny firmowy zespół pracowników liczy około 70 osób, co jest bardzo dużą liczbą. Ciekawostką jest fakt, że pośród teamu można znaleźć także dwa polskie nazwiska - są to monterzy produkcji: Radosław Kryszczak oraz Krzysztof Tarczyński.

Co ciekawe, na firmowej stronie (zobacz TUTAJ) można dokładnie dowiedzieć się jaką płytę „obrabiano” na konkretnym modelu kolumn PMC. I tak na przykład album Adele „21” miksowano na PMC BB5 XBD Active, podobnie jak płytę Amy Winehouse „Back to Black” . Z kolei albumy Davida Bowiego „Heroes” oraz „Sacry Monsters” były remasterowane na tych samych PMC BB5 XBD Active. Owa lista jest bardzo długa - trudno wszystkie pozycje przytaczać, ale warto jeszcze zwrócić uwagę na takich artystów jak: Coldplay, Florence and the Machine, Queen, Mike Oldfield, Bjork, Elton John, Abba, Feithless, Gorillaz, Iggy Pop, Mike Oldfield, czy Lana del Ray. Nieźle, prawda? (Ofertę głośników profesjonalnych zobacz TUTAJ).

Prawie równolegle z głośnikami profesjonalnymi PMC rozpoczął romans z segmentem domowego hi-fi, a potem także zaczął wytwarzać głośniki instalacyjne (które tutaj pomijam). Aktualnie wytwarzane są cztery główne serie głośników: "twenty5", "fact", "se" i "wafer" (tak są te nazwy stylizowane, pisane zawsze od małej litery), a także pojedyncze (a nie w serii) PMC DB1 Gold, które w zasadzie stoją w rozkroku pomiędzy głośnikami profesjonalnymi i domowego hi-fi.

Najbardziej rozbudowaną serią jest średnia "twenty5" - można tu znaleźć dwa modele monitorów, trzy modele podłogówek, subwoofer i głośnik centralny. "se" to linia referencyjna (profesjonalna i konsumencka zarazem), prawdziwa duma i chwała PMC. Składa się z modeli aktywnych i pasywnych. Warto nadmienić, że koszt topowych kolumn PMC BB5 XBD Active to 275 000 USD...  Z kolei "wafer" to linia smukłych głośników naściennych o zaawansowanej konstrukcji.

I wreszcie seria "fact", do której przynależą tytułowe fact.8. To linia referencyjna, ale typowo audiofilska (w zasadzie bez bezpośrednich konotacji profesjonalnych). Składa się z czterech modeli: monitorów fact.3, podłogówek fact.8 oraz fact.12, jak i głośnika centralnego fact.10c. I jest tu w "fact" jeszcze model zwany fenestria, który nie jest łatwo opisać (zobacz TUTAJ). Sam producent określa go jako " the ultimate musical listening experience", co wiele mówi o fenestria. To ultra-referencja dźwiękowa za około 67 000 Euro za parę (220 000 PLN w Polsce).

Niedawno, bo kilka dni temu, na wystawie High End w Monachium zaprezentowano dwa ulepszone modele fact: fact.8 signature oraz fact.12 signature (czytaj TUTAJ). Będą dostępne w wykończeniu satynowej bieli i satynowej czerni.

Osobne miejsce w katalogu PMC Ltd. zajmuje wzmacniacz Cor (zobacz TUTAJ), co jest pochodną faktu, iż firma ma bardzo długie doświadczenia w konstruowaniu wzmacniaczy studyjnych do swoich głośników profesjonalnych (np. końcówki mocy power2400).

Wrażenia ogólne i budowa
PMC dostarczane są w dwóch osobnych kartonach dodatkowo zabezpieczonych nasuwaną "obwolutą"z grubej tektury. Skrzynki w pudłach unieruchomione są piankowymi formami, dodatkowo powleczone ochronnymi workami z miękkiej tkaniny. W komplecie z głośnikami producent zapewnia sporo akcesoriów. Można tu znaleźć m.in. ściereczkę do czyszczenia forniru, breloczek z logo PMC (sic!), okrągłą poziomicę, zaślepki do terminalów głośnikowych, komplet kolców wraz z podkładkami, instrukcję obsługi, gwarancję producenta.

Aby ustawić głośniki na podłodze, najpierw należy powkręcać kolce do metalowych stelaży/nóżek wystających poza obrys skrzynek (po cztery kolce na każdą skrzynkę). Uwaga! Producent rekomenduje lekko skręcić kolumny do środka względem ich osi. Zaznacza też, że skrzynki przysunięte bliżej tylnej ściany będą generować więcej basów, zaś odsunięte - mniej. Do optymalnej regulacji pasm przenoszenia wysokich i niskich tonów służą dwa przełączniki umieszczone na tylnych ściankach. Ustawienia te zapewnią balans dźwiękowy w każdym pomieszczeniu i z różnorodną kombinacją urządzeń źródłowych (sprawdziłem, system ten sprawdza się doskonale - zwłaszcza w tzw. nowoczesnych pomieszczeniach).

Nie muszę chyba pisać, że jakość zastosowanych materiałów do budowy, konstrukcja skrzynek i ich wykończenie to bardzo wysoka liga. Wszystko jest doskonale spasowane, jakość wykonania poraża dbałością o wszelkie detale, zaś klasa użytych surowców i tworzyw jest wprost zachwycająca. Drewno oklein głośników to luksusowe drewno orzecha ("Rich Walnut") starannie obrobione i wygładzone. Płaty fornirów są tak przycinane i układane, aby słoje stanowiły ciągłość na wszystkich powierzchniach skrzynek. Natomiast okleiny frontów są tak dopasowywane, aby przód każdej z kolumn wyglądał jak lustrzane odbicie (!). Całość jest delikatnie lakierowana super-trwałym lakierem, by nadać im nieskazitelny, pełen głębi, acz naturalny wygląd. Muszę przyznać, iż efekt owych zabiegów jest fenomenalny! Co więcej, skrzynki spoczywają na stalowych stelażach stabilizujących (wystają poza obrys kolumn), które pokryte są szlachetnym chromem. Pierwszorzędnie to się komponuje z drewnem orzecha fornirów.

Na szczupłych frontach zamontowano po trzy głośniki (na górze) oraz stosunkowo duży wylot labiryntowej linii transmisyjnej ATL (na dole). To dwa bliźniacze głośniki basowe i głośnik wysokotonowy ultra wysokiej rozdzielczości zaprojektowany dla linii fact. Dwa głośniki o średnicy 140 mm z 95 mm celulozowymi membranami. Tweeter to kopułka Sonomex klasy high-tech o nietypowej konstrukcji. (Sonomex to szczególnie lekki i jednolity materiał). Kopułka ma średnicę 19 mm, lecz umieszczono ją w dodatkowym korpusie o średnicy 32 mm. Owe precyzyjne głośniki są zintegrowane akustycznie z siecią zwrotnicy 24 dB na oktawę. Jak podaje producent: "Głośniki fact w połączeniu z wyjątkowo stabilną obudową ATL tworzą całkowicie naturalny i wyrafinowany balans, z zawieszonymi w przestrzeni, nieomal namacalnymi partiami wokalnymi". Warto dodać, iż powierzchnia frontowych ścianek skrzynek jest płaska - nie zakłócana przez żadne otwory czy wypustki dla montażu maskownic. Te mocowane są za pomocą magnesów ziem rzadkich schowanych w obudowie.

Kolumny spoczywają na specjalnych podstawach-nóżkach. W szczelinach na dolnej ściance skrzynek zamocowano dwa stelaże z chromowanej stali (o wymiarach 230 x 35 x 9 mm), które zwiększają masę własną, stabilizują obudowy oraz umożliwiają przykręcenie regulowanych kolców. Takie rozwiązanie zapewnia zarówno stabilność, jak i optymalną izolację od powierzchni podłoża (a które jest przecież świetnym przewodnikiem rozmaitych szkodliwych wibracji).

Z tyłu, na metalowej wstawce (panelu), umieszczono podwójne firmowe terminale głośnikowe nazwane "fact® Ag", bo pokryte są warstwą czystego srebra. Połączone są dość lichą metalową blaszką zworną, a nie specjalnymi przewodami (tzw. jumperami). Trochę wstyd PMC! Szczerze pisząc, rekomenduję usunięcie owych blaszek i zastąpienie ich porządnymi jumperami (zastosowałem kabelki firmy SevenRods - zobacz TUTAJ). Wydatek niewielki, a progres w jakości dźwięku naprawdę spory.

Na tylnym panelu znajdują się również dwa małe przełączniki hebelkowe przeznaczone do regulacji jednego z trzech ustawień dla basu (0, -3 dB, -6 dB) oraz wysokich tonów (0, -1 dB, -2 dB); ma to pozwalać na dostosowanie brzmienie do ustawienia kolumn, systemu hi-fi, charakterystyki akustycznej pomieszczenia oraz, co bardzo istotne - osobistych preferencji użytkownika. Od siebie dodam, że takie rozwiązanie sprawdza się doskonale - szczególnie w nowoczesnych wnętrzach o niezbyt optymalnej akustyce własnej (nie wygłuszonych).

Dane techniczne
Skuteczność 89 dB 1 W/1 m
Impedancja 8 Ω
Pasmo przenoszenia 28 Hz - 30 000 Hz
Częstotliwość podziału zwrotnicy 1,7 kHz
Głośnik wysokotonowy 1× fact 19 mm (0,75") high-res SONOMEX™ soft dome ferro-fluid cooled with 34 mm wide surround
Głośnik niskotonowy 2 × fact 140 mm (5½") precision drivers
Typ gniazda 2 pary terminali 4 mm PMC Ag  (bi-wire lub bi-amp)
Wymiary (S x W x G) 155 x 1 030 x 380 mm
Masa jednej sztuki 20,00 kg

Pudła z fact.8 w "obwolutach" z tektury...

...i po zdjęciu "obwolut"

Widok wewnątrz kartonu

Zestaw akcesoriów






Piękny drewniany fornir o nazwie "Rich Walnut"



Skrzynki stoją na metalowych chromowanych stelażach

Na froncie znaczek PMC oraz szerokie ujście linii transmisyjnej ATL

Porównanie z monitorem Studio 16 Hertz Canto Grand New


Porównanie z monitorem Martin Logan Motion 35XT (i z kolumną Living Voice Auditorium R3)

Eichmann Topper jako upgrade antywibracyjny


Firmowe zworki zastąpiłem jumperami marki Sevenrods; polecam! 


Gram na wzmacniaczu Line Magnetic LM-845IA


Gram ze wzmacniacza Primare I35 Prisma

Szersze spojrzenie na pomieszczenie odsłuchowe


Wrażenia dźwiękowe
Głośniki PMC fact.8 przyłączałem przede wszystkim do trzech wzmacniaczy: Primare I35 Prisma, Line Magnetic LM-845IA oraz Haiku-Audio Origami 6550 SE. Przewody głośnikowe to za każdym razem XLO UltraPLUS U6-10. Główne źródło dźwięku to streamer Auralic Aries Mini wraz z DAC NuPrime DAC10-H. Serwis streamingowy to Tidal HiFi/MQA. Pomieszczenie o powierzchni ok. 30 m2, zaadaptowane 10. panelami akustycznymi Vicoustic Wave Wood. Cała lista sprzętu towarzyszącego wymieniona jest na samym dole niniejszego tekstu.

Kiedy jakieś dziesięć lat temu brytyjski PMC przedstawiał światu luksusowe podłogówki fact.8 wówczas była to spora niespodzianka. Bo jak to? - producent dotychczas kojarzony głównie z głośnikami profesjonalnymi i takimże ich designem, nagle przedstawia elegancki, pełen wdzięku projekt wysokich, acz wąskich (szczupłych) skrzynek. Nowoczesny lifestyle'owy wymóg wzornictwa głośników domowych high-fidelity wyewoluował w stronę wysokich oczekiwań estetycznych dominujących nad wymaganiami rozwiązań akustycznych aplikowanych w produktach studyjnych, więc i stricte studyjny PMC musiał dostosować design swoich kolumn przeznaczonych dla użytku domowego. Trudno przecież oczekiwać, że w nowoczesnym wnętrzu mieszkalnym wymagający meloman postawi sobie nietrakcyjne wizualnie studyjne skrzynie głośnikowe (z oczywistych względów pomijam tu audiofilskich ekstremistów i świadomych masochistów). 

Na podstawie powyższego wywodu postawię pytanie. Czy aż tak wąskie kolumny jak fact.8 mogą odpowiednio grać - analogicznie jak klasyczne głośniki pełnozakresowe? Od razu odpowiem - w przypadku PMC, jak najbardziej mogą. Bo znaleziono tu optymalny kompromis, który zapewnia wygodę i atrakcyjny wygląd wraz z harmonijną jakością w dźwięku. Odpowiada za to m.in. opatentowana przez PMC labiryntowa linia transmisyjna ATL. To dobrze wytłumiony labirynt akustyczny z szerokim wylotem umieszczonym na samym dole frontów. Zastosowano tu również specjalną kombinację, która według deklaracji PMC ma redukować podkolorowania dźwięku przy ujściu linii oraz sprawia, że wnętrze kolumny jeszcze bardziej przypomina kręty labirynt. Te rozwiązania techniczne są przeniesione wprost z topowych skrzynek profesjonalnych PMC. A to musi zagrać. I gra!

Po przyłączeniu fact.8 do wzmacniacza i nastawieniu muzyki nie miałem żadnych wątpliwości, że mam do czynienia z wybitną konstrukcją. PMC zaproponowały bardzo wyrazisty i absorbujący dźwięk z substancjalną głębią tonalną. To brzmienie szybkie, transparentne i bardzo dokładne. Z szeroką sceną, bezkresną głębią oraz perfekcyjną lokacją instrumentów i wokali. Brytyjskie głośniki napełniają całe pomieszczenie odsłuchowe trójwymiarowym i pełnym akustycznego powietrza dźwiękiem, który jest definitywnie odrywany od powierzchni skrzynek kolumn i pozbawiany większych podkolorowań. Do tego dochodzi pierwszorzędnie horyzontalna stereofonia, która, można napisać - jest w pełni urzeczywistniona, czyli taka w stu procentach prawdziwa i naturalna. Typowo high-endowa.  

Jedyne podkolorowania dotyczą lekkiego rozjaśniania sopranów, które co prawda nie daje jeszcze krzykliwości, acz niekiedy może wydawać się agresywne. Przy średnich poziomach głośności taki balans tonalny w ogólne nie przeszkadza, a wręcz pomaga w podkreślaniu niuansów nagrań, lecz przy wyższych może czasem zaboleć ucho. Na szczęście z odsieczą przychodzi tu firmowy system regulacji  wysokich tonów (0, -1 dB, -2 dB) zmontowany na tyłach skrzynek. Jeżeli komuś za dużo wysokich, może je obniżyć - bez szkody dla homogeniczności brzmienia (sprawdziłem!).   

Pierwsze skrzypce w przekazie fact.8 gra niesamowita rozdzielczość (uwaga! równolegle średnicy i sopranów) - w reprodukowanej muzyce słychać dużo mikro- i mini-dźwięków, które są precyzyjne, jasne i wyraźne. Świetnie wyeksplikowane i renderowane. Obrazowanie tonalne można przyrównać do barwnej i nasyconej światłem fotografii, albowiem odwzorowanie dźwięków jest w stu procentach staranne i rygorystyczne. Jednocześnie to także pewnego rodzaju gładkość brzmienia, ale nie taka spłaszczająca dźwięk, a go polerująca i sublimująca - zabiegająca o miękkość, płynność i harmonijność. Oferująca stabilną równowagę dźwiękową. 

PMC słynie z wykorzystywania linii transmisyjnych w swoich konstrukcjach po to, aby uzyskać wyjątkowo niski bas ze skrzynek. W fact.8 zaimplementowano całkowicie nową funkcję w projekcie Advanced Transmission Line (ATL). Linia transmisyjna w Fact.8 jest długa na 9,8 stóp (czyli jakieś 3 metry). Na końcu linii znajduje się komora, która została specjalnie wytłumiona, aby wchłaniać niepożądane harmoniczne górnego basu, a które mogą zakłócać klarowność środka i basu. Takie zaawansowane rozwiązanie rzeczywiście ma wpływ na brzmienie niskich tonów, bo te są imponująco pełne i sprężyste, a przecież skrzynki fact.8 są bardzo wąskie w talii. 

Co więcej, integracja niskich tonów z pomieszczeniem odsłuchowym jest optymalna i symetryczna, nic nie buczy, nie wije się, nie snuje po podłodze. Niskie są klarowne, punktualne i rześkie. Szybkie i stanowcze. Żadnego rozlania czy nadmiernej objętości, a jednocześnie bez utwardzenia lub skawalenia. W optymalizacji niskich tonów dodatkowo pomaga firmowy system dostrajania zamontowany na tylnych ściankach (możliwa regulacja w zakresach 0, -3 dB, -6 dB). Zmiany w poziomach basowych są subtelne, lecz jednoznacznie słyszalne. Pomagające w kalibracji systemu.  

Przykład praktyczny. Krawędzie i rdzenie drgających strun kontrabasu nieodżałowanego Charliego Hadena (na płycie "Jasmine" ECM 2010 r. - duet z Keithem Jarrettem) były doskonale słyszalne, odbierane jako substancjalne i masywne. Dobrze wykrawane z pozostałego tła, ale i świetnie z nim skomunikowane. Fortepian Keitha zabrzmiał trójwymiarowo, bez preferencji ani lewych ani prawych klawiszy, z wyraźną głębią i nasyceniem tonalnym. Ukazując naturalne ciepło instrumentu i jego akustyczne wnętrze. Dźwięk całego albumu duetu został przez fact.8 zrekonstruowany i artykułowany jako bardzo przekonujący, wiarygodny i żywy. (I to nawet przy cichszych poziomach głośności podczas odsłuchów).

Nie mogę napisać, że głośniki fact.8 "są łatwe", że od razu doskonale i bezproblemowo zgrywają się z każdym wzmacniaczem świata, bo tak nie jest. Skrzynki PMC wymagają sporej uwagi i dużej staranności w ustawianiu, ale i ciut więcej cierpliwości. W zamian odpłacają się dźwiękiem bliskim ideałowi. Potrzebują wydajnego i dynamicznego wzmacniacza z plastycznym dźwiękiem, który może być lekko ocieplony, ale nie musi. U mnie PMC najlepiej zagrały z mocną tranzystorową integrą Primare I35 Prisma oraz - na równi - ze wzmacniaczem lampowym Line Magnetic LM-845IA. Zaawansowany realizm dźwiękowy podparty bajeczną wręcz tonalnością. 

Konkluzja
Podsumowanie będzie krótkie. fact.8 to jedne z najlepszych głośników, jakie u siebie miałem na testach. Brytyjski PMC w tym modelu zaaplikował całe firmowe doświadczenie pro-audio jednocześnie nadąjac skrzynkom wyszukaną lifestyle'ową fizjonomię. Należy podkreślić, że fact.8 zostały doskonale zaprojektowane - wszystkie zastosowane tu technologie przez PMC zaowocowały całkowicie przekonującym, bo rozległym i substancjalnym dźwiękiem zaopatrzonym zarówno w finezję, jak i delikatność oraz zaawansowaną rozdzielczość. Zaskakuje także głęboki i ekspresyjny bas, którym nie powstydziłyby się nawet znacznie większe konstrukcje. W ogólnym rozrachunku fact.8 zasługują na bezwarunkową rekomendację, co niniejszym czynię z dużą satysfakcją. Brawo!

Cena w Polsce - 29 999 PLN za parę (do niedawna było to 36 000 PLN).

System odsłuchowy
Wzmacniacze: Hegel H160 (test TU), Line Magnetic LM-845IA (test TU), Primare I35 Prisma, Haiku-Audio Origami 6550 SE (test TU) i Pathos Classic One MKIII (test TU).
Kolumny: Living Voice Auditorium R3 (test TU), Martin Logan Motion 35XT (test TU) i Guru Audio Junior (test TU), a także Pylon Audio Pearl 27 (test TU).
Odtwarzacze CD: Musical Fidelity A1 CD-PRO i Primare CD35 Prisma.
Odtwarzacz sieciowy: Auralic Aries Mini (test TU).
DACi: Pioneer U-05 (test TU), NuPrime DAC-10H (test TU), Questyle CMA Twelve, Musical Fidelity M6s DAC oraz Encore mDSD (test TU).
Komputery: MacBook Apple Pro i Dell Latitude E6440.
Gramofon: Nottingham Analogue Horizon (test TU).
Wkładka gramofonowa: Ortofon 2M Black (test TU).
Przedwzmacniacze gramofonowe: Musical Fidelity MX-VYNL (test TU) i Audiokultura Iskra 1 (test TU).
Tunery: Rotel RT-1080, Sansui TU-5900 i Tivoli Model One (test TU).
Magnetofon kasetowy: Nakamichi Cassette Deck 1 (test TU).
Minisystem: Pioneer P1-K (test TU).
Słuchawki: Fostex TH-610 (test TU), Meze 99 Neo (test TU), Fostex TH-909, MrSpeakers Aeon Flow Closed (test TU), Pioneer DHJ-X10 C (test TU), MEE Audio Matrix 2 (test TU) i Final Audio Design Pandora Hope VI (test TU).
Kondycjoner sieciowy: Xindak PC-200V (test TU).
Listwa sieciowa: Solid Core Audio Power Supply (test TU).
Akcesoria: podstawa antywibracyjna Rogoz-Audio 3SG40 (test TU), podstawy głośnikowe Rogoz-Audio 4QB80 (test TU), podstawy głośnikowe Solid Tech Radius Stand, stopy antywibracyjne Rogoz-Audio BW40, szafka audio Solid-Tech Radius Duo 3 (test TU), mata gramofonowa Harmonix TU-800EXi (test TU) i krążek dociskowy do gramofonu Clearaudio Clever Clamp (test TU). Kondycjoner masy dla głośników QAR Dynamit (test TU). Zatyczki do gniazd RCA Sevenrods. Zworki głośnikowe Sevenrods Speaker Jumper oraz adaptery głośnikowe bi-wire Perkune Audiophile Cables (test TU).


poniedziałek, 13 maja 2019

Przetwornik cyfrowo-analogowy Musical Fidelity M6s DAC - zapowiedź testu




Od dystrybutora Rafko Sp. z o.o. do testów właśnie otrzymałem przetwornik cyfrowo-analogowy Musical Fidelity M6s DAC z wbudowanym wzmacniaczem słuchawkowym (zobacz TUTAJ). Urządzenie zostało wyposażone w najnowszy przetwornik ESS Sabre - topowy model ES9028PRO, adresowany do najwyższej klasy urządzeń audiofilskich i studyjnych. M6s DAC wyposażono w komplet wejść cyfrowych, z których każde akceptuje klasyczny sygnał PCM w jakości do 32/768, zaś DSD do 5.6 Mhz (DSD128). Aby poszerzyć funkcjonalność urządzenia doposażono je w wysokiej klasy wzmacniacz słuchawkowy oparty o komponenty z niezwykle cenionego urządzenia MX-HPA. Wyjścia analogowe mogą pracować w trybie liniowym lub przedwzmacniacza, co pozwala podłączyć DAC bezpośrednio pod końcówkę mocy stereo.

Musical Fidelity M6s DAC nie jest najnowszym dziełem zaprezentowanym przez brytyjskiego Musical Fidelity, bo na rynek był wprowadzany pod koniec 2017 roku, czyli jakieś dwa i pół roku temu. Ale nie to jest najważniejsze - DAC ten otrzymał szereg branżowych nagród i wyróżnień. Zaś w międzyczasie - na początku maja 2018 roku - gruchnęła informacja o tym, że założyciel, konstruktor i właściciel Musical Fidelity, pan Antony Michaelson, zdecydował o sprzedaży przedsiębiorstwa austriackiemu Pro-Ject Audio. Jak się wkrótce okazało, nie będzie żadnej prostej fuzji. Musical Fidelity pozostanie odrębną strukturą, z własnym działem inżynieryjno-produkcyjnym. Jednakże nowy zarząd postanowił o rozszerzeniu linii produktowej Musical Fidelity, przywrócono stare modele, utrzymano nowe, usystematyzowano ofertę (zobacz TUTAJ). Uff, co za ulga! Wygląda na to, że powyższa transakcja wyjdzie na dobre marce Musical Fidelity.


















LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...