S

S

MA

MIP

Polpak

sobota, 14 lipca 2018

Kolumny podstawkowe Egretta TS500


Producent rekomenduje podłączać swoje głośniki do elektroniki Olasonic

Sposób ustawiania Egretta (wszystkie powyższe trzy zdjęcia ze strony Egretta)

Wstęp
W drugiej połowie czerwca, od podwarszawskiego dystrybutora Fonnex (zobacz TUTAJ), otrzymałem nietypowe japońskie głośniki Egretta TS500 (zobacz TUTAJ). Marka Egretta należy do dużej innowacyjnej japońskiej firmy Oasa Electronic Co., Ltd. (zobacz TUTAJ) z Hiroszimy i jest w zasadzie zupełnie nieznana poza Japonią. Właściciel Fonnexu, pan Morubasa Mori, postanowił zacząć sprowadzać produkty Egretta do Polski. Dodam, że Stereo i Kolorowo jako pierwsze ma możliwość zapoznawać się z głośnikami Egretta TS500.

Wrażenia ogólne i budowa
Głośniki Egretta dostępne są w kilku odmianach - zaawansowane kolumny TS1000 z głośnikami wstęgowymi i podstawkowe TS500/TS550 (TS550 mają zamontowany DAC). Są też mini-głośniki TA1000 oraz soundbar AR43. Te, które otrzymałem do testu, czyli Egretta TS500, to głośniki podstawkowe, choć takie określenie jest dość nieprecyzyjne. To głośniki tubowe (rurowe?). Obudowa to aluminiowa rura malowana na czarno - wysokotonówki (kompozytowy stożek z włókna bambusowego!) umieszczone są na górze, a nad nimi są zawieszone stożkowe rozpraszacze (za pośrednictwem specjalnych trzpieni umocowanych na aluminiowych tubach). Zaś ujście basów znajduje się na dole rury - na nodze, która jednocześnie jest rozpraszaczem niskich tonów. Bardzo to oryginalne rozwiązanie. W rezultacie dźwięk rozchodzi się równomiernie w promieniu 360 stopni. Głośniki można ustawić na komodzie lub na biurku, albowiem ich wysokość to nie więcej niż 40 cm. Podłącza się do nich tradycyjny wzmacniacz za pomocą zwykłych przewodów głośnikowych. Czułość głośników to 86 dB, impedancja 8 Ohm. Masa jednej sztuki - 2,5 kg. Niestety, inne parametry techniczne i konstrukcyjne są dla mnie nie do pozyskania - istnieje, póki co, wyłącznie japońska strona Egretta.

Design Egretta TS500 zasługuje na szczególne podkreślenie i uznanie. Jak na konstrukcję kolumn głośnikowych jest bardzo oryginalny. Nigdy z takim "tubowym" rozwiązaniem się nie spotkałem, ale rezultat wizualny jest znakomity. Długie (wysokie) aluminiowe cylindry malowane czarnym matem, ze szklaną wstawką u góry i stalowe stożkowe rozpraszacze. Totalne science-fiction zmieszane z high-tech. XXI wiek pełną gębą. Egretta TS500/TS550 otrzymały nagrodę Good Design Award 2013.


Karton prosto z Japoni


Precyzyjny sposób pakowania




"Czapki" nad wysokotonówkami pełnią rolę rozpraszaczy 360 stopni

Dolne stopy są jednocześnie rozpraszaczami niskich tonów

Futurystyczny design


Wysokotonówki to kompozytowy stożek z włókna bambusowego

Made in Japan

Terminale głośnikowe





Nietypowe zestawienie futurystycznych japońskich Egretta TS500 z japońskim amplitunerem Sansui 3000A z ...1968 roku okazało się być wyśmienite! 

Wrażenia dźwiękowe
Egretta TS500 potraktowałem jako normalne głośniki i przyłączałem je do moich testowych wzmacniaczy testowych, czyli do Haiku-Audio Bright MK4, Hegel H160, Cayin CS-120A oraz Pathos One Classic MKIII. Używałem też wintadżowy amplituner Sansui 3000A. (Warto jednak podkreślić, iż producent rekomenduje zestawiać głośniki Egretta z japońską elektroniką Olasonic serii Nanocompo). Przewody głośnikowe to litewskie Perkune Audiophile Cables. Pozostała część sprzętu towarzyszącego wymieniona jest na końcu niniejszego tekstu.

Na początek napiszę, że tytułowe głośniki optymalnie stawiać na biurku (i słuchać na nich kiedy przy nim siedzieć) jako monitory bliskiego pola. Ewentualnie można je ustawiać na komodzie i słuchać w oddaleniu jakichś maksymalnie 2 - 2,5 metra. Wówczas odbiór muzyki jest najlepszy - najpełniejszy i najwiarygodniejszy. Zresztą takie ustawienie TS500 sugeruje sam producent (co widać na rycinie na górze strony).

Sądząc po samym wyglądzie głośników Egretta TS500 trudno wyobrazić sobie jak one mogą brzmieć. Może się nawet wydawać, że grają one jakoś dziwacznie, czy nawet fikuśnie. Nic z tych rzeczy, albowiem TS500 brzmią zupełnie ...normalnie. No może poza tym, że generują bardzo specyficzną przestrzeń jak i ponadnormatywny sweet-spot, bo w związku z tym, że dźwięk promieniuje dookolnie, optymalne stereo daje się odczuwać w sporym rozciągnięciu. Tu nie ma "zwyczajnego" stereo jak w przypadku kolumn z głośnikami umieszczonymi na frontach, czyli w jednym punkcie. Tutaj stereo tworzy pełny półokrąg, o ile nie więcej. Zaiste nieczęsto z takim zjawiskiem można się spotkać w hi-fi - ułuda sceny 3D jest fascynująca. Dodatkowo zarówno wokale jak i instrumenty są w przestrzeni precyzyjnie porozmieszczane i poukładane. Mają wyraźny obrys, zaawansowaną strukturę i wewnętrzną rozbudowaną substancję. Nie są aż tak masywne, aby dawały wielce mocarny obraz, ale są zupełnie wystarczająco potężne dla prawidłowego odbioru muzyki. 

Egretta TS500 mają balans tonalny nieco przesunięty w górę, zupełnie jak typowe monitory studyjne. Jednakże występuje tu też zjawisko wzmocnienia basów, które są akcelerowane rurą korpusu i stożkowymi rozpraszaczami (które są jednocześnie podstawami głośników). Niskie tony są wzmacniane strukturą konstrukcyjną głośników (długą aluminiową rurą), lecz ich jakość nie jest porównywalna do basów produkowanych przez klasyczną membranę głośnikową. Nie przeszkadza to jednak w optymalnym słuchaniu muzyki - tym bardziej, że ogół dźwięku jawi się jako soczysty i naturalny. Zaprawiony powietrzem i detalicznością. Dużą zaletą jest także dobra rozdzielczość i detaliczność brzmienia niepodążająca w stronę ostrości acz w stronę odkrywczości i selektywności. Przynosi to zupełny brak natarczywości czy agresywności przekazu. Ponadto dźwięk charakteryzuje się niezłą swobodę akustyczną, lekkością i nasyceniem tonalnym. Z tonalną sprężystością i dobrą energią grania. O zdrowym wymiarze, zrównoważonym, ale otwartym i czystym. Transparentnym.

Jaka elektronika jest optymalna dla Egretta TS500? Trudno oczekiwać, by napędzać te kolumny pełnowymiarowym wzmacniaczem, choć takie rozwiązane jest całkowicie uprawnione. W teście używałem klasyczne wzmacniacze (przypomnę, były to: Haiku-Audio Bright MK4, Hegel H160, Cayin CS-120A oraz Pathos One Classic MKIII). Jednakże, moim zdaniem, najlepsze byłyby tu mniejsze, dość wydajne wzmacniacze. Producent rekomenduje japoński wzmacniacz Olasonic Nanocompo UA-1, który zresztą kiedyś TUTAJ i TUTAJ recenzowałem. To rzeczywiście może być synergiczne połączenie. Strzał w dziesiątkę. Z innych amplifikacji widziałbym też np. Taga Harmony HTA-700B v.2 (czytaj test TUTAJ), Dayens Ampino (czytaj test TUTAJ) albo zestaw NuPrime DAC-9/STA-9 (czytaj test TUTAJ). Ciekawie też mógłby się komponować Cyrus ONE (czytaj test TUTAJ). Doprawdy, rozsądnych propozycji wzmacniaczy dla Egertta TS500 jest całkiem sporo. Jest w czym wybierać.

Konkluzja
Egretta TS500 to bardzo innowacyjne i oryginalne głośniki o ponadzwyczajnym designie najwyższej klasy. Futurystyczny kształt i estetyka sci-fi. Wysokiej jakości wzornictwo oraz wyborne wykonanie podążają za kapitalnym brzmieniem. Niesamowita przestrzeń 3D i scena rozciągnięta niczym radziecka nastoletnia gimnastyczka. Brzmienie soczyste i żwawe, mocno selektywne i precyzyjne, ale głównie skupione na średnicy i sopranach. Basy istnieją, ale są akcelerowane poprzez rurę głośników, a nie przez adresowany doń głośnik basowy. Przynosi to ciekawy efekt, który może się podobać lub nie. W moim przekonaniu Egretta TS500 to głośniki, które zdecydowanie zasługują na bliższe poznanie. Brawo Japończycy!

Cena w Polsce - 2 990 PLN (za dwie sztuki).

System testowy
Wzmacniacze: Hegel H160 (test TU), Cayin CS-120A (test TU), Haiku-Audio Bright MK4 (test TU) i Pathos Classic One MKIII (test TU).
Kolumny: Living Voice Auditorium R3 (test TU), Pylon Ruby 25 (test TU), Triangle Genese Quartet, Martin Logan 35XT (test TU) i Guru Audio Junior (test TU).
Odtwarzacze CD/SACD: Musical Fidelity A1 CD-PRO i Pioneer PD-70AE.
Odtwarzacz sieciowy: Auralic Aries Mini (test TU).
DACi: Pioneer U-05 (test TUoraz Encore mDSD (test TU).
Komputery: MacBook Apple Pro i Dell Latitude E6440.
Gramofon: Nottingham Analogue Horizon (test TU).
Wkładka gramofonowa: Ortofon 2M Black (test TU).
Przedwzmacniacze gramofonowe: Musical Fidelity MX-VYNL (test TU), Audio Analogue AAphono (test TU) i 1ARC Arrow SE (test TU).
Tunery: Rotel RT-1080, Sansui TU-5900 i Tivoli Model One (test TU).
Magnetofon kasetowy: Nakamichi Cassette Deck 1 (test TU).
Minisystem: Pioneer P1-K (test TU).
Słuchawki: Fostex TH-610 (test TU), Meze 99 Neo (test TU), MEE Audio Matrix 2 (test TU), Audictus Achiever (test TU) i Final Audio Design Pandora Hope VI (test TU).
Kondycjoner sieciowy: Xindak PC-200V (test TU).
Akcesoria: podstawa antywibracyjna Rogoz-Audio 3SG40 (test TU), podstawy głośnikowe Rogoz-Audio 4QB80 (test TU), podstawy głośnikowe Solid Tech, stopy antywibracyjne Rogoz-Audio BW40, szafka audio Solid-Tech Radius Duo 3 (test TU), mata gramofonowa Harmonix TU-800EXi (test TU) i krążek dociskowy do gramofonu Clearaudio Clever Clamp (test TU). Kondycjoner masy dla głośników QAR Dynamit (test TU). Zatyczki do gniazd RCA Sevenrods. Zworki głośnikowe Sevenrods Speaker Jumper.


niedziela, 8 lipca 2018

[Audio vintage]: amplituner Sansui 3000A


Opisywany egzemplarz pochodzi z warszawskiego serwisu i salonu audio Nomos Audio Vintage.

Sprzęty japońskiej firmy Sansui już kilkakrotnie gościły na łamach Stereo i Kolorowo. Przy czym za każdym razem były to tunery (TU-666, TU-999, TU-70 i TU-5900), nigdy nie opisywałem grup innych sprzętów. Czas więc to zmienić. Dziś przedstawiam amplituner Sansui 3000A pochodzący dokładnie sprzed 50 lat, czyli z roku 1968. Ale zanim o nim samym, najpierw trochę historii.

Historia amplitunerów Sansui jest nieomal tak stara jak sama firma Sansui, która powstała w 1947 roku. Pierwszy zestaw Sansui HPR-100 z 1954 roku miał już sekcję tunera. Wczesne amplitunery lampowe to modele 250, SM320, 500 i 1000. Na początku lat sześćdziesiątych XX wieku Sansui wprowadziła imponującą grupę amplitunerów: SAX-200, SAX-300, SAX-600, SAX-1000 (1000A). Następnym celem Sansui było stworzenie światowej klasy odbiorników tranzystorowych (amplitunerów). Przedsiębiorstwo wprowadziło wiele takich produktów od końca lat sześćdziesiątych do połowy lat siedemdziesiątych. Niektóre z głównych produktów to serie od 1000 do 7000, od 3300 do 5500 Series, Single Number Series, Quad Series, od 221 do 881 Series, od 1010 do 9090 oraz od słynnych G-9000 i G-9700 Series pod koniec lat siedemdziesiątych. Sporo tego. Szczyt technologiczny amplitunerów Sansui został osiągnięty modelami 8080DB, 9090DB , G-8000, G-9000, G-9000DB , G-30000, G-8700DB i G-9700. 

Ostatnim niewiarygodnie wysokiej jakości amplitunerem Sansui był 9900ZDB wprowadzony na początku lat 80-tych. Potem Sansui wciąż produkowało niektóre wysokiej klasy odbiorniki takie jak Z9000 Series, jednak jakość późnego okresu od lat 70-tych do bardzo wczesnych 80-tych nie istniała w przypadku tych późniejszych modeli. Na początku lat 80-tych do połowy lat 80-tych koncepcja elementów systemu przejęła koncepcja produktów typu wieża. Sansui wciąż produkowało kilka amplitunerów; jednak były one używane jako główna jednostka w systemach komponentów hi-fi. Typowe odbiorniki Sansui w tej erze były oznaczane lierą R.

Pod koniec lat osiemdziesiątych cała branża rozpoczęła produkcję systemów mini- i maksi-komponentów. Większość japońskich producentów audiofilskich przeniosła swoje fabryki do innych krajów, by walczyć z rosnącą wartością jena. Sansui nie był tu wyjątkiem. Większość jednostek Sansui, z wyjątkiem produktów najwyższej klasy, takich jak wzmacniacze z serii 07 i wzmacniacze AV, zostało wyprodukowanych za granicą. Skupiano się głównie na tym, jak oszczędzać koszty, a nie jak tworzyć lepsze produkty. Historia Sansui kończy się w roku 1999, kiedy została pochłonięta przez chiński Grande Holdings Ltd. Obecnie Sansui to jedynie kilka modeli telewizorów, głównie oferowanych na rynku amerykańskim. Marka Sansui (wraz z Nakamichi i AKAI) czekają w chińskiej zamrażarce Grande Holdings Ltd. na lepsze czasy... 

Sansui 3000A produkowany był w latach 1967 - 1969, czyli tylko przez dwa lata, co z dzisiejszej perspektywy wydaje się dość dziwne. Ale w tamtych czasach produkcja jednego modelu przez  jedynie dwa lub trzy lata była normalnością, standardem. Stąd spora różnorodność wielu dawnych modeli takich firm jak Sansui, Nakamichi, Akai, Rotel, Pioneer, Marantz i wielu innych.

Model 3000A jest innowacyjnym amplitunerem (jak na czasy kiedy powstawał). Zaopatrzony został w najnowszy obwód wyjściowy SEPP OTL wykorzystujący opracowany przez Sansui transformator napędowy oraz tranzystor krzemowy Mesa typu 2SD45, zapewniający moc muzyczną IHF rzędu 130 Watów, moc RMS 48 Watów i moc stereo stereo RMS 45 Watów x 2. Przepustowość mocy wynosi 20 - 20 000 Hz przy dużym współczynniku tłumienia 15. Ponadto wzmacniacz posiada również nowo opracowany transformator napędowy ze specjalną strukturą nawijania, zapewniającą stabilne i niezawodne działanie obwodu mocy w każdej temperaturze roboczej i otoczenia. Co istotne, model 3000A posiada osobne zasilanie prądowe kanału lewego i prawego (!).

Masa urządzenia to prawie 16 kg, czyli sporo. Rozmiary też są duże (465 x 172 x 381 mm), znacznie większe niż klasycznego wzmacniacza. Amplituner zaopatrzony jest w kilka filtrów, podłączenie dla dwóch par głośników, ochronę przed przepięciami na wyjściach głośnikowych, ustawianie impedancji wyjść głośnikowych (4 i 8 Ohm), wyjście słuchawkowe 6,3 mm, regulację balansu, basów i sopranów, etc.

Wykonanie amplitunera zahacza wręcz o klasę luksusową. Wysoce estetyczny front wykończony aluminium, czarnym tworzywem sztucznym oraz szkłem. Pięknie dobrane gałki i przełączniki hebelkowe. Całości dopełnia wspaniała drewniana skrzynka obudowy z litego drewna. Sprzęt reprezentuje bardzo wysoką ligę designu i wykonania. A do tego posiada niewątpliwe walory zabytkowe. 

Dźwięk dynamiczny, otwarty, efektowny i dość rozdzielczy. Z dużym basem i niezłą przestrzenią. O gładkiej (aksamitnej) charakterystyce.

Dane techniczne
Moc: 45 W/kanał @ 8 Ω (stereo)
Pasmo przenoszenia: 15 Hz - 30 000 Hz
THD: 0.8 %
Sygnał wejściowy: 2.5 mV (MM), 150 mV (DIN), 180 mV (line)
SNR: 70 dB (MM), 75 dB (line)
Sygnał wyjściowy: 150 mV (line), 30 mV (DIN)
Wymiary: 465 x 172 x 381 mm
Masa: 15.6 kg

Pełne dane techniczne dostępne na stronie Classic Audio.
Manual serwisowy dostępny jest TUTAJ.
Przy opracowywaniu powyższego tekstu korzystałem ze strony The Best of Sansui.














sobota, 7 lipca 2018

Wzmacniacz lampowy Unison Research Sinfonia Anniversary

Unison Research Sinfonia w wersji Anniversary...

...i w wersji standardowej

Lampy elektronowe (trzy powyższe zdjęcia ze strony Unison Research)

Wstęp
W połowie czerwca br. dojechał do mnie bardzo ciekawy włoski wzmacniacz lampowy Unison Research Sinfonia Anniversary (zobacz TUTAJ i zobacz TUTAJ) - prosto od warszawskiego dystrybutora EIC Sp. z o.o. Ten wzmacniacz oparty jest o cztery lampy elektronowe KT88 marki Gold Lion/Genalex i o dwie pary ECC82 i ECC83. Moc urządzenia to 2 x 25 Wat. Design stanowi najwyższy poziom i wykwit włoskiego wzornictwa użytkowego. (Tym bardziej, że do testów otrzymałem wersję jubileuszową wykończoną miedzianymi płytami). Podobnie zastosowane zastosowane komponenty i materiały do budowy i wykonania. Tip-top. Coś ekstra-pięknego!

Unison Research
Zanim przejdę do opisu wzmacniacza, warto skreślić kilka słów o samej włoskiej firmie Unison Research, albowiem po raz pierwszy pojawia się na łamach Stereo i Kolorowo. Została założona w Treviso w 1987 roku przez pana Giovanniego Marię Sacchettiego (rocznik 1945), uznanego konstruktora wzmacniaczy lampowych. Pan Giovanni to absolwent politechniki o specjalizacji elektronicznej, a także wielki miłośnik muzyki. Pierwszym firmowym wzmacniaczem zintegrowanym jaki został spopularyzowany to Triode 20. Jego następca, czyli model Simply Two, był kamieniem milowym w historii firmy i pozwolił osiągnąć firmie, w stosunkowo krótkim czasie, wielki międzynarodowy sukces. Dzisiaj Unison Research uznawana jest za jednego ze światowych liderów wśród producentów wzmacniaczy lampowych. Nazwa Unison Research to niejako synonim włoskiego designu, włoskiej produkcji i włoskiego brzmienia lampowego. To egzemplifikacja lampowego szyku, stylistyki i piękna.

W ofercie można znaleźć kilkanaście lampowych konstrukcji: wzmacniaczy zintegrowanych, przedwzmacniaczy, przedwzmacniaczy gramofonowych, a także wzmacniaczy mocy, czy odtwarzaczy CD. Od najmniejszej konstrukcji zintegrowanej, pracującego w czystej klasie A, 12 watowego wzmacniacza Simply Italy (który sprzedał się w fenomenalnej ilości 10 000 sztuk!), aż do potężnej konstrukcji dual mono Absolute 845, czy monofonicznych końcówek mocy Reference. W serii Unico znajdują się także wzmacniacze zintegrowane, przedwzmacniacze, wzmacniacze mocy oraz odtwarzacze CD, ale w tym przypadku hybrydowe. W stopniach wejściowych znajdują się lampy elektronowe, natomiast stopnie końcowe zbudowane są z wykorzystaniem tranzystorów MOSFET. W odtwarzaczach CD, stopnie wyjściowe zbudowane są na lampach elektronowych. Co ciekawe, Unison Research to także ceniony konstruktor kolumn głośnikowych (trzy modele w ofercie).

Wrażenia ogólne i budowa
Wzmacniacz dostarczany jest w ciężkim (około 45 kg), gigantycznym kartonie - znacznie większym niż sam wzmacniacz. Spowodowane to jest faktem, iż Sinfonia wewnątrz opatulona jest grubymi gąbkami ochronnymi. Lampy elektronowe zapakowane są w osobny duży karton (umieszczony we wspólnym pudle ze wzmacniaczem). W zestawie znajduje się także przewód sieciowy, instrukcja obsługi oraz bawełniane rękawiczki. Jest też pilot zdalnego sterowania. To, najkrócej pisząc, osobne dzieło sztuki - rzeźba w drewnie, którą można ustawić na sztorc i cieszyć się jej widokiem. Pilot zdalnego sterowania obsługuje wszystkie urządzenia Unison Research, stąd można znaleźć tu także przyciski służące do obsługi odtwarzacza CD, a nie tylko wzmacniaczy.

Napisać, że wzmacniacz Unison Research Sinfonia jest ładny to napisać zdecydowanie za mało. Ten wzmacniacz jest nieziemsko piękny! I piszę to bez żadnej wyegzaltowanej emfazy. Wspaniały design oparty na najlepszych wzorcach włoskiej stylistyki. Obudowa obłożona jest wysoce estetycznym szlachetnym drewnem (front, góra i podstawy metalowych puszek transformatorów), w oba boki wkomponowano metalowe radiatory (nie wystają poza obrys obudowy), zaś górna drewniana pokrywa dodatkowo przykryta jest grubą miedzianą płytą o nietypowym kształcie. W kilku miejscach owa miedziana płyta jest powycinana - to miejsca dla lamp elektronowych (cztery KT88 i po dwie ECC82 i ECC83 - wszystkie od Gold Lion). Zaś z przodu w tej płycie wycięto spory klin, który łagodnie rozchodzi się do tyłu odsłaniając piękne drewno pokrywy oraz efektowne logo "Unison Research". Całość łączy się wizualnie w harmonii i symetrii. Włoskim projektantom udało się zaproponować wielce oryginalny design, który choć skomponowany z wielu materiałów (stal, miedź, drewno), jest pełną jednością. Całości dopełniają cztery stalowe pokrętła zainstalowane na drewnianym froncie. Od lewej to: włącznik/wyłącznik sieciowy, gałka głośności, selektor źródeł i selektor "Source/Monitor" dla magnetofonów. Po środku frontu znajduje się "oko" podczerwieni, a pod nim cztery zielone diody sygnalizujące wybrane źródło.

Z tyłu jest dość ciasno. Oba skrajne boki zajmują gniazda sieciowe - jedno zwykłe IEC, a drugie czterobolcowe typu DIN dla opcjonalnego firmowego zasilacza. Zaraz obok tych gniazd zamontowano po dwa komplety sekcji terminali głośnikowych. I to dla dwóch impedancji 4 i 8 Ohm. Daje to w sumie aż 12 gniazd głośnikowych. Sporo. Po środku tylnego panelu umieszczono dwa rzędy 7 par gniazd RCA. Cztery wejściowe, para pętli magnetofonowej, phono i wyjściowe dla dwóch subwooferów. Taka duża ilość rozmaitych gniazd całkowicie i szczelnie zajmuje tył wzmacniacza.

Dane techniczne
- Stereofoniczny, lampowy wzmacniacz zintegrowany w układzie dual mono
- Stopień wyjściowy wzmacniacza w układzie single-ended paralel, ultralinearnym
- Wzmacniacz pracuje w czystej klasie A
- Moc wyjściowa: 25 W na kanał
- Impedancja wyjściowa: 4 - 8 Ohm
- Impedancja wejścia: 47 kOhm/50 pf
- Wejścia liniowe: 4 x RCA, 1 x pętla magnetofonowa, 1 x wyjście dla aktywnego subwoofera
- Podwójne terminale głośnikowe
- Współczynnik sprzężenia zwrotnego: 14 dB
- Pasmo przenoszenia: 20 – 30 000 Hz
- Lampy sterujące: 2 x ECC82 (12AU7) oraz 2 x ECC83 (12AX7)
- Lampy mocy: 4 x 6550 wymienne z KT88 lub KT90
- Pilot zdalnego sterowania: tak
- Pobór mocy: 500 W
- Wymiary: 21 cm wysokości, 44 cm szerokości, 42 cm głębokości
- Masa netto: 25 kg


Lampy elektronowe zapakowane są w osobnym pudełku; opatulone grubą warstwą gąbek

Bardzo oryginalny design, ale mocno osadzony we włoskiej stylistyce


Przyzwoite lampy Golden Lion/Genelex

Miedziana płyta, a pomiędzy nią widoczne drewno obudowy i logo "UR"

Drewniany front

Stalowe gałki

Logo "Unison Research"


Radiatory nie wystają poza linię obudowy, są w nią wkomponowane



Tył wzmacniacza gęsto pokryty jest rozmaitymi gniazdami (trzy powyższe zdjęcia ze strony Unison Research)


Porównanie z tranzystorem Hegel H160

W tle odtwarzacz CD/SACD Pioneer PD-70AE

Niedrogie kolumny Pylon Ruby 25 grają więcej niż przyzwoicie - z fantazją, równo i detalicznie


Kolumny Triangle Genese Quartet to bardzo synergiczny wybór dla wzmacniacza Sinfonia


Wrażenia dźwiękowe
Jak widnieje w tytule, niniejszy opis dotyczy wersji Anniversary wzmacniacza Unison Research Sinfonia. Anniversary w porównaniu do wersji klasycznej ma miedzianą płytę przymocowaną do pokrywy obudowy, ale ma także zainstalowane lepsze lampy - w tym przypadku rosyjskie Gold Lion/Genalex.

Do wzmacniacza podłączyłem następujące głośniki: Pylon Ruby 25, Living Voice Auditorium R3 oraz Triangle Genese Quartet - za każdym razem używając przewodów XLO UltraPLUS U6-10 (czytaj test TUTAJ). Wzmacniacze porównawcze to dwa lampowe Cayin CS-120A i Fezz Alfa Lupi, dwa hybrydowe Pathos Classic One MKIII i Haiku-Audio Bright MK4 oraz dwa stricte tranzystorowe Hegel H160 i Monrio MC201. Pozostała lista sprzętu towarzyszącego dostępna jest na końcu niniejszego tekstu.

Sinfonia to wzmacniacz lampowy oparty w stopniach końcowych o bańki KT88, można by więc spodziewać się soundu charakterystycznego dla tych lamp (czyli najczęściej lekkie zaokrąglenie basu, duża dynamika dźwięku, który jednocześnie jest nieco opóźniony i czasem zamglony). Tymczasem tytułowy wzmacniacz prawie w ogóle nie gra w takiej manierze! Czysty i transparentny dźwięk o wspaniałej rozdzielczości i znakomitej przestrzenności (jest głębia, jest rozciągnięcie na boki, jest pierwszorzędna lokalizacja źródeł pozornych). Dopełniony obfitymi, aczkolwiek zróżnicowanym, basami i energetycznym, wręcz atletycznym, obrazem przekazu. Co istotne, dźwięk jest szybki, plastyczny i równo układający się. Kapitalnie nasączony tonalnie zarówno barwą, jak i samą substancją muzyczną. Dźwięk jest gęsty i zawiesisty pod względem kontentu, acz przyjemnie lekki i napowietrzony względem rozdzielczości. Żadnego spowolnienia, a jedynie dźwięczność, ekspresja i dynamika. Plus lekki aksamit i romantyczność pochodzące wprost od lamp elektronowych.

Wielce interesującym (i nietypowym) jest fakt, iż soprany są gładkie, a nawet jedwabiste, ale nie pozostają w korelacji z lampowym pluszem i ciepłem, ani nawet z zbytnią słodyczą (!). Występuje tu zjawisko zupełnie odwrotne - wysokie tony można odczytać jako ciut schłodzone, a równolegle mające w swej żywej strukturze dużą subtelność i niejaką sentymentalność. Równolegle soprany ukazują i różnicują rozmaite mikro- i makro-wybrzmienia, zapewniają lekkie rozciągnięcie i doświetlenie, dodają magii i wymiaru. Ponadto na pewno są detaliczne i wyraziste, nie mają problemów ani z optymalną selektywnością, ani z rozdzielczością w klasycznym jej rozumieniu (aczkolwiek w cenie około 20 000 PLN można znaleźć bardziej rozdzielcze wzmacniacze).

Nie inaczej dzieje się ze średnimi tonami. Nie są typowo po "lampowemu" ani watowate, ani dosłodzone - są w pełni harmonijne i akcelerowane tonalnie. Są szybkie oraz soczyste - po tranzystorowemu dość twarde, lecz rozbudowane i masywne. Dostarczają więc dużo ognia instrumentom, przynoszą im moc i kapitalne wypełnienie. Wnętrze i strukturę. Można napisać, że dzięki tonom średnim "wszytko gra i śpiewa" - i nie będzie to żadna przesada. KT88 śmigają średnicą jak słoń trąbą małym misiem. Szybko, lekko i bez oporów.

Z kolei niskie tony w ogólnym rozrachunku są co najmniej ...dobre. Nie są aż tak konturowe i obfite jak w porównawczym tranzystorze Hegel H160, nie są tak substancjalne i zróżnicowane jak to mają inne wzmacniacze z pułapu cenowego około 20 000 PLN i wreszcie nie są też tak zwinne i plastyczne. Ale atuty basów Unison Research leżą zupełnie gdzie indziej. Punkt ciężkości niskich tonów przesunięty jest na ukazywanie siły i namacalności niskich tonów - ich rzeczywistej barwy i głębi, soczystości i krągłości. Dzięki temu np. brzmienie kontrabasów jawi się jako realistyczne - żywe i bezpośrednie. Wielowymiarowe i miąższyste. Nie ciągnące się, punktualne i dokonane.

Konkluzja
Unison Research Sinfonia Anniversary to nie jest wzmacniaczem jakich dookoła wiele. To wyjątkowa konstrukcja, która natychmiast zdobywa serce i duszę melomana. Charakteryzuje się ultra-estetycznym designem "Made in Italy", kapitalną budową i precyzyjnym wykonaniem. Dźwięk typu eufonicznego - rozbudowany, szybki i głęboki. Bardzo przestronny i przestrzenny. Zaprawiony nasyconą średnicą, która jest pierwszorzędnie zszyta z pozostałymi zakresami. Mocnymi i plastycznymi basami oraz rozdzielczymi i selektywnymi sopranami. Odsłuchy muzyki na Sinfonia Anniversary to połączenie sensualnego piękna z zaawansowaną przyjemnością. Muzyka zawsze brzmi atrakcyjnie, zjawiskowo i realistycznie. A to właśnie w audio hi-fi jest najważniejsze!

Cena w Polsce: Unison Research Sinfonia Anniversary - 22 000 PLN (wersja standardowa kosztuje 19 000 PLN).

System testowy
Wzmacniacze: Hegel H160 (test TU), Monrio MC201 (test TU), Cayin CS-120A (test TU), Haiku-Audio Bright MK4 (test TU) i Pathos Classic One MKIII (test TU).
Kolumny: Living Voice Auditorium R3 (test TU), Pylon Ruby 25 (test TU), Triangle Genese Quartet, Martin Logan 35XT (test TU) i Guru Audio Junior (test TU).
Odtwarzacze CD/SACD: Musical Fidelity A1 CD-PRO i Pioneer PD-70AE.
Odtwarzacz sieciowy: Auralic Aries Mini (test TU).
DACi: Pioneer U-05 (test TUoraz Encore mDSD (test TU).
Komputery: MacBook Apple Pro i Dell Latitude E6440.
Gramofon: Nottingham Analogue Horizon (test TU).
Wkładka gramofonowa: Ortofon 2M Black (test TU).
Przedwzmacniacze gramofonowe: Musical Fidelity MX-VYNL (test TU), Audio Analogue AAphono (test TU) i 1ARC Arrow SE (test TU).
Tunery: Rotel RT-1080, Sansui TU-5900 i Tivoli Model One (test TU).
Magnetofon kasetowy: Nakamichi Cassette Deck 1 (test TU).
Minisystem: Pioneer P1-K (test TU).
Słuchawki: Fostex TH-610 (test TU), Meze 99 Neo (test TU), MEE Audio Matrix 2 (test TU), Audictus Achiever (test TU) i Final Audio Design Pandora Hope VI (test TU).
Kondycjoner sieciowy: Xindak PC-200V (test TU).
Akcesoria: podstawa antywibracyjna Rogoz-Audio 3SG40 (test TU), podstawy głośnikowe Rogoz-Audio 4QB80 (test TU), podstawy głośnikowe Solid Tech, stopy antywibracyjne Rogoz-Audio BW40, szafka audio Solid-Tech Radius Duo 3 (test TU), mata gramofonowa Harmonix TU-800EXi (test TU) i krążek dociskowy do gramofonu Clearaudio Clever Clamp (test TU). Kondycjoner masy dla głośników QAR Dynamit (test TU). Zatyczki do gniazd RCA Sevenrods. Zworki głośnikowe Sevenrods Speaker Jumper.



LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...