S

S

MA

Premium Sound

MIP

Polpak

środa, 15 listopada 2017

Katalog płyt ECM dostępny w Tidal HiFi/Master

Jakoś tak kuchennymi drzwiami kilka dni temu (gdzieś w okolicy 11-12 listopada) weszła do Polski naprawdę duża rzecz. Mianowicie cały (!) katalog monachijskiej kultowej wytwórni ECM pojawił się w serwisie streamingowym Tidal. Pełen katalog dostępny jest w plikach FLAC 16 bit/44,1 kHz, ale co ważniejsze, duża część katalogu została także udostępniona w plikach wysokiej rozdzielczości MQA 24 bit/96 kHz, czyli Tidal Master. Nie wiem dlaczego o tym wydarzeniu cicho w Internecie, nie pojawiła się żadna oficjalna informacja - być może dlatego, że trwają jeszcze testy (?), albo podpisano jakąś umowę warunkową. Czas pokaże, ale dla audiofilów i melomanów najważniejsza przecież jest muzyka, a tej w ECM nie brakuje.

Dla porządku rzeczy dodam, że albumy ECM dostępne są równolegle w serwisach Spotify (ten nie ma plików FLAC, ani tym bardziej HD) i Quobuz (ten jeszcze nie działa w Polsce).

Katalog ECM TUTAJ.

















wtorek, 14 listopada 2017

Wzmacniacz lampowy Yaqin MS-650B

Zdjęcie ze strony Yaqin Audio (TUTAJ)

Wstęp
Na niniejszym blogu opisałem już sporo różnych urządzeń z logo Yaqin. Było to kilka wzmacniaczy lampowych Yaqin, jak i przedwzmacniacz gramofonowy oraz DAC (czytaj recenzje TUTAJ). Miałem nawet przez pewien czas wzmacniacz Yaqin MC-100B, który okazał się być więcej niż wybitny w swojej umiarkowanej cenie. Niestety, dawny polski dystrybutor zrezygnował z importu sprzętów audio, a na nowego przyszło czekać kilka dobrych lat. Tego zadania podjął się dystrybutor 4HiFi (zobacz TUTAJ) z Gliwic, który jednocześnie jest polskim przedstawicielem takich marek jak Audio-gd, CocktailAudio, Felix-Audio i paru innych. Dla 4HiFi opisałem kilka sprzętów z logo Audio-gd, a teraz po paru latach przerwy, przyszła pora na testy wzmacniaczy Yaqin.

W rezultacie powyższego, pod koniec października, 4HiFi przesłał do mnie na testy nowy model wzmacniacza, czyli Yaqin MS-650B (zobacz TUTAJ). To olbrzymia maszyna o nieomal 40 kilogramach masy. Jednakże jej moc wynosi jedynie 2 x 15 Wat, przy czym są to Waty "bezwzględne" uzyskiwane w układzie single-ended, w trybie triodowym, w pełnej klasie A. Każda z końcówek mocy oparta jest o jedną triodę mocy, czyli lampę elektronową 845 (firmy Psvane). To jest całkowicie nowa konstrukcja Yaqin, który do tej pory utożsamiany był raczej z poziomem budżetowym audio hi-fi. Wzmacniacz MS-650B to już krok w stronę high-endu. Z kolei wzornictwo i wykonanie to klasa stricte luksusowa. Tip-top. Ale do rzeczy.

Wrażenia ogólne i budowa
MS-650B dostarczany jest w gigantycznym, podwójnym kartonie rozmiarami przypominającym taki od pralki lub mniejszej lodówki. Transport bez wózka wykluczony. Tym bardziej, że masa własna kartonu wraz z zawartością grubo przekracza 40 kg. W kartonie, oprócz wzmacniacza, znajduje się mnóstwo rzeczy. Jest oczywiście pilot zdalnego sterowania, jest komplet dwóch lamp elektronowych triody 845 marki Psvane (pozostałe są już nasadzone na korpus wzmacniacza), ale są też inne akcesoria. Komplet kluczy imbusowych, śrubokręt (do regulacji BIAS), dwie pary bezpieczników (w osobnych woreczkach), zaślepki do gniazd RCA, kilkanaście zworek, jak i zapasowy ...potencjometr. Są też gwarancja i instrukcja obsługi. Jak widać, wyposażenie jest ponadstandardowe.

Przed uruchomieniem wzmacniacza należy zainstalować dwie lampy elektronowe 845 i ewentualnie pomierzyć BIAS. O ile ta druga czynność jest nieskomplikowana (dwa punkty pomiarów, każdy powinien wskazywać 2,7 V; kiedy BIAS jest za wysoki świeci się czerwona dioda, optymalny - zielona dioda), to z tą drugą jest nieco zabawy. Przed instalacją lamp trzeba zdemontować dwa wielgachne "kominy" ochronne z aluminium. W tym celu najpierw należy poodkręcać po cztery śruby je mocujące, a że mało miejsca do manipulacji, więc czynność ta jest upierdliwa. Trochę to trwa. Potem z dużą uwagą wkręcić należy lampy elektronowe 845 (a to są wyjątkowo duże lampy - około 25 cm długości). Następnie powinno się ponownie przykręcić ochronne tuleje dla lamp, czego nie uczyniłem, bo po pierwsze - i tak zaraz muszę oddać wzmacniacz po recenzji, a po drugie - bez tych "kominów" MS-650B prezentuje się o wiele lepiej (i mniej groźnie).

Po włączeniu zasilania, wzmacniacz przechodzi w tryb nagrzewania lamp - na panelu zapala się odpowiednia dioda. Przez kilkanaście sekund dostarczane jest do lamp napięcie żarzenia , po czym do lamp podawane jest napięcie anodowe, a wzmacniacz przechodzi w tryb gotowości. Całość trwa około 20 sekund. Takie opóźnienie anodowe ma wielce dobroczynny wpływ na trwałość, czyli żywotność lamp elektronowych.

Design MS-650B nie przypomina żadnych innych wcześniejszych konstrukcji Yaqin. To całkowite novum. Styl ten mogę określić jako awangardowy z lekkim nawiązaniem do amerykańskiej marki Audio Research. Bryła wzmacniacza jest bardzo efektowna - całkowicie wykonana z jasnego aluminium, tylko gdzieniegdzie są wstawki z aluminium anodowanego na czarno. Wszystkie elementy wycięte są bardzo precyzyjnie na cyfrowych obrabiarkach CNS. Front to gruba aluminiowa płyta przymocowana do obudowy; ma nietypowy "schodkowy" kształt. Po bokach jest wyższa i bardziej wysunięta do przodu (u góry jednoczy się z wysuniętymi częściami obudowy będącymi jednocześnie podstawami dla lamp), a pośrodku niższa i zagłębiona. W zagłębieniu tym zamontowano duży VU-mert, przymocowany dodatkowo za pośrednictwem kwadratowej płytki anodowanej na czarno. Na dole frontu znajduje się szeroki czarny panel sterujący, na którym zamontowano (od lewej do prawej) włącznik sieciowy, oko podczerwieni oraz cztery przyciski selekcjonujące źródła - nad nimi zaś niebieskie diody. Pod panelem sterującym umieszczono podświetlane na zielono logo "Yaqin". (Bardzo efektownie to wygląda). Po prawej stronie frontu zamontowano duże pokrętło głośności obwiedzione szerokim pierścieniem z aluminium.

Wszelkie regulacje (poza BIAS, oczywiście) dostępne także z poziomu pilota zdalnego sterowania. To spory kawałek aluminium anodowany na czarno. Jedna uwaga, regulacja głośności via pilot nie jest zbyt precyzyjna. Można ściszyć lub pogłośnić dźwięk ale są to duże skoki, a nie małe. Trochę to uciążliwe.

Na górze obudowy, na dwóch wysuniętych do góry bokach, umieszczono dwa rzędy lamp elektronowych. Z przodu po trzy małe 12AU7 i 12AT7, a z tyłu jednej 845. Wszystkie mają swoje osobne kołnierze (tuleje) ochronne. Na środku obudowy zamontowanie dwa transformatory w klatkach ochronnych, a z tyłu kolejne dwa. W bezpośrednim sąsiedztwie lamp 845 znajdują się dwie diody oraz punkty pomiaru BIAS i jego regulacji. BIAS mierzy się w czterech punktach (po dwa plus i dwa minus). Wartość powinna być zbliżona do 2,7 V. Odpowiedniej regulacji dokonuje się śrubokrętem w odpowiednim gnieździe (pomiędzy punktami plus i minus). Kiedy wartość BIAS jest za wysoka przy lampie 845 dioda świeci się na czerwono; BIAS optymalny to dioda zielona.

Z tyłu znajdują się cztery pary gniazd wejściowych RCA, terminale głośnikowe (osobne odczepy dla wartości 4 i 8 Ohm), gniazdo sieciowe IEC, dwa wkręcane mocowania bezpieczników oraz przełącznik 120/230 V. To wszystko. Nie ma żadnych gniazd cyfrowych, bo nie MS-650B nie ma żadnego wewnętrznego DACa. I chwała mu za to!

Wzmacniacz pracuje w układzie single-ended oparty o dwie lampy mocy 845 (triody bezpośrednio żarzone) oraz o lampy sterujące: cztery podwójne triody 12AU7 i dwie podwójne 12AT7. We wzmacniaczu zastosowano osobne transformatory i dławik, Zastosowano kondensatory o dużych pojemnościach w układach filtrujących tętnienia sieci. Transformatory wyjściowe wykonane z japońskiej blachy stalowej (0,35 mm) o specjalnej charakterystyce akustycznej i zaawansowanego emaliowanego drutu zapewniającego szerokie pasmo przenoszenia. Kondensatory to Philips MKP AC, potencjometr - japoński Alps.

Specyfikacja techniczna
- Stopień końcowy wzmacniacza w układzie single-ended o mocy 2 x 15 W (8 Ohm)
- Tryb triodowy w pełnej klasie A
- Końcówka mocy oparta na 1 triodzie mocy 845 na kanał
- Przedwzmacniacz oparty na 2 dualnych triodach 12AU7 oraz 1 dualnej triodzie 12AT7 na kanał
- Zintegrowana końcówka mocy z przedwzmacniaczem
- 4 wejścia RCA
- 2 osobne wyjścia mocy dla impedancji 4 i 8 Ohm
- Zakres częstotliwości pasma przenoszenia - 15 Hz - 30 000 Hz ± 2 dB
- Ręczna regulacja biasu
- Układ chroniący lampy przy włączaniu urządzenia
- Pilot zdalnego sterowania - regulacja wzmocnienia i selektor wejść
- THD <= 1,5 % przy 1 kHz
- SNR >= 86 dB, Klasa A
- Czułość wejścia 4 x AUX: <= 0.2 V
- Zastosowane lampy 845 x 2, 12AT7 x 2, 12AU7 x 4
- Zasilanie AC 110 V / 60 Hz, 220 - 240 V / 50 Hz
- Wymiary: L 420 mm W 420 mm H 300 mm
- Masa: 36 kg

Olbrzymia bańka lampy 845; jak widać, duża męska ręka przy niej wygląda jak dziecięca


Oryginalne lampy elektronowe Psvane 845

Gniazdo lampy 845



Awangardowy design wzmacniacza

Skomplikowane kształty na górnej pokrywie

UV-metr, a pod nim przyciski selekcjonujące źródła

Rząd trzech lampek

Żarząca się lampa Psvane 845 świeci jasno niczym 25 watowa żarówka


Klipsch Forte III SE ze zdjętymi maskownicami



W środku: duże skrzynie Klipsch Forte III SE; na zewnątrz - Living Voice Auditorium R3

Pomieszczenie o powierzchni około 30 m2

Wrażenia dźwiękowe
Do wzmacniacza MS-650B za pośrednictwem przewodów głośnikowych Perkune Audiophile Cables serii Elite (czytaj test TUTAJ) podłączyłem dwie "szafy grające", czyli kolumny Klipsch Forte III Special Edition o wysokiej skuteczności 99 dB, a następnie moje dyżurne Living Voice Auditorium R3 o efektywności 94 dB. Na pewno będą dobrymi kompanami dla MS-650B i jego niezbyt wygórowanej mocy 2 x 15 Wat. Pozostała część sprzętu towarzyszącego wymieniona jest na końcu niniejszego tekstu.

Pozornie wydawać się by mogło, że niezbyt wysoka moc wzmacniacza wynosząca jedynie 2 x 15 Wat nie będzie w stanie porządnie wysterować dużych kolumn głośnikowych. W rzeczywistości MS-650B ma mocy co nie miara! Kiedy podłączyłem doń duże skrzynie Klipsch Forte III Special Edition (o efektywności 99 dB) okazało się, że jest to po prostu petarda. Od razu "wylał się" z nich stuprocentowo doskonały dźwięk - żadnych czasochłonnych przymiarek, dopasowywania się, żonglowania kablami, itp. Podłączyłem kolumny do wzmacniacza i błyskawicznie uzyskałem optymalny dźwięk - piękne rozciągnięcie, wybitne wypełnienie, rewelacyjna soczystość i energia brzmienia. A do tego mięsiste basy, błyszczące blachy oraz gęsta, lecz lekka średnica. Miąższość i świeżość z lekko organicznym ciepłem będącym pochodnym lamp elektronowych. Zresztą o tym jak grają Klipsch Forte III SE z Yaqin w dużym stopniu rozpisałem się TUTAJ. Przypomnę, że uznałem to zestawienie za najlepsze - i to pomimo podłączania do nich znacznie droższych wzmacniaczy (Hegel H160 i Pathos Classic One MKIII).

Trzeba to napisać otwartym tekstem. Nowy wzmacniacz MS-650B to zupełnie inna jakość dźwięku niż dotychczasowe znane mi konstrukcje Yaqin oscylujące, bądź co bądź, w lidze budżetowej. MS-650B pomimo dość umiarkowanej ceny (nieznacznie przekraczającej 7 000 PLN) lokuje się już w klasie wyższej high-fidelity. I to zarówno pod względem wykonawczym, jak i brzmieniowym. Dużo tu zaangażowania dźwiękowego, bezpretensjonalnej ekspozycji bogactwa muzyki, rewelacyjnej barwy instrumentów i wokali, czy doświetlania nawet najmniejszych detali nagrań. Dzięki temu wszelkie dźwięki "obrabiane" przez wzmacniacz przemieniają się w autentyczne muzyczne wydarzenia. Koncertowe granie pełną gębą. Ponadto dochodzi tu naturalny sposób prezentacji połączony z fizycznym i cielesnym wyrazem jej definiowania. To zaawansowana ekspresja i sugestia realizowana w stylu wyrafinowanym i na wskroś kulturalnym. Wciągający dźwięk pełen witalności i życia. Wspaniała rzecz.

Po wspaniałej przygodzie z dużymi kolumnami Klipsch, do Yaqin podłączyłem moje dyżurne Living Voice Auditorium R3 (skuteczność 94 dB) a potem jeszcze podstawkowe Studio 16 Hertz Canto Grand (88 dB). Oczywiście, dźwięk Auditorium R3 nie jest zbieżny z Forte III Special Edition, bo to zupełnie inne konstrukcje, nie więc szansy aby było identycznie. Jednakże wysoka skuteczność kolumn Living Voice powala na bezproblemowe ich wysterowanie przez MS-650B. Mniej jest niskiego basu, odmiennie kreowana scena (jest nieco mniejsza), nie ma aż takiej bezpośredniości i ataku, ale i tak jest co najmniej świetnie. Living Voice czarują przede wszystkim ciepłą i fizjologiczną barwą pełną nasycenia i kolorów, zaskakują ponadzwyczajną harmonią oraz fantastyczną selektywnością, ujmują plastycznością i pełną holografią. To kolumny kochające wzmacniacze lampowe, więc nie jest to przypadek, że i z Yaqin szybko "złapały" bliski kontakt i komunikację. Bas, średnica i soprany - bez zarzutów. Może czasem przydało by się więcej masy i energii, ale to drobnostki przy ogólnie rasowym i dojrzałym brzmieniu zestawu. 

And last, but not least - monitory Studio 16 Hertz Canto Grand. Ich konstruktor - pan Grzegorz Rogala z Tych, tak buduje większość swoich głośników aby dobrze grały zarówno ze wzmacniaczami tranzystorowymi, jak i z lampowymi. I to, mówiąc krótko, słychać. Pomimo że Canto Grand to kolumny podstawkowe nie brakuje im ani basu, ani energii. Są doskonale ustawione pod względem barwy i konturów, mają precyzyjnie wyregulowany dźwięk, zachwycające stereo. Poziom nasycenia brzmienia stoi na bardzo wysokim stopniu - esencjonalna średnica zawiera w sobie mnóstwo dźwięków, które nie kleją się do siebie, a współistnieją istniejąc osobno i jednocześnie korelując ze sobą. Przynoszą realny spektakl - autentyczny, wyrafinowany i bezpośredni. Moim zdaniem, monitory Canto Grand idealne są do pomieszczeń nie większych niż 20 m2, w takich mają szansę na optymalny dźwięk. Potem może być już różnie - mniej basu, większy wysiłek przy wyższych poziomach nagłośnienia, etc.

Konkluzja
Nowy wzmacniacz Yaqin MS-650B na dwóch lampach mocy Psvane 845 to w pełni dopracowana konstrukcja. Nowoczesna bryła wykonana z czystego aluminium, niebanalny projekt i pierwszorzędne wykonanie. Dźwiękowo wzmacniacz plasuje się na wyższym pułapie niż cenowy. Reprezentuje bogaty, wręcz eufoniczny, dźwięk o wspaniałym rozciągnięciu i bogatej soczystości. Energia grania, organiczna barwa oraz potężny bas o świetnej kontroli stawiają go na równi z bardzo zaawansowanymi konstrukcjami. Dla uzyskania najlepszego brzmienia wzmacniacz potrzebuje wysokoefektywnych kolumn - w powyższym teście te kryteria najlepiej spełniły duże amerykańskie skrzynie Klipsch Forte III Special Edition (99 dB). Nirwana, a nie dźwięk! 

Cena w Polsce - 7 290 PLN.

System testowy
Wzmacniacze: Hegel H160 (test TU) i Pathos Classic One MKIII (test TU).
Kolumny: Living Voice Auditorium R3 (test TU), Klipsch Forte III Special Edition (test TU), Studio 16 Hertz Canto Grand (test TU) i Guru Audio Junior (test TU).
Odtwarzacz CD: Musical Fidelity A1 CD-PRO.
Odtwarzacze sieciowe: Pioneer N-70AE (test TU) i Auralic Aries Mini (test TU).
DAC: Pioneer U-05 (test TU), S.M.S.L. M7 (test TU), iFi nano iOne (test TU) oraz Encore mDSD.
Komputery: MacBook Apple Pro i Dell Latitude E6440.
Gramofon: Nottingham Analogue Horizon (test TU).
Wkładka gramofonowa: Ortofon 2M Black (test TU).
Przedwzmacniacze gramofonowe: Musical Fidelity MX-VYNL (test TU) i 1ARC Arrow SE (test TU).
Tunery: Rotel RT-1080, Sansui TU-5900, Tivoli Model One (test TU) i Luxman 5T10.
Magnetofon kasetowy: Nakamichi Cassette Deck 1 (test TU).
Minisystem: Pioneer P1-K (test TU).
Słuchawki: Fostex TH-610 (test TU), Meze 99 Neo (test TU), MEE Audio Matrix 2 (test TU) i Final Audio Design Pandora Hope VI (test TU).
Wzmacniacze słuchawkowe: Pioneer U-05 (test TU), Divaldi AMP-02 (test TU) i S.M.S.L. M7 (test TU).
Kondycjoner sieciowy: Xindak PC-200V (test TU).
Akcesoria: podstawa antywibracyjna Rogoz-Audio 3SG40 (test TU), podstawy głośnikowe Rogoz-Audio 4QB80 (test TU), podstawy głośnikowe Solid Tech, stopy antywibracyjne Rogoz-Audio BW40, szafka audio Solid-Tech Radius Duo 3 (test TU), mata gramofonowa Harmonix TU-800EXi (test TU) i krążek dociskowy do gramofonu Clearaudio Clever Clamp (test TU). 
Zatyczki do gniazd RCA Sevenrods. Zworki głośnikowe Sevenrods Speaker Jumper.

sobota, 11 listopada 2017

[Audio vintage]: radioodbiornik Luxman 5T10



Opisywany egzemplarz pochodzi z warszawskiego salonu i serwisu Nomos Audio Vintage (zobacz TUTAJ).

Luxman (zobacz TUTAJ) to jedna z najbardziej rozpoznawanych japońskich marek audio hi-fi. Założona została przez braci Hayakawa i Yoshikawa w 1925 roku w Osace w celu importowania ...ramek do zdjęć. Wkrótce jednak zaczęto importować pierwsze radioodbiorniki i podzespoły do raczkującego wówczas radia. Aby móc obniżyć koszty, rozpoczęto we własnym zakresie produkować proste radia. I to był prawdziwy początek Luxman Corporation. Był wówczas rok 1928 - skonstruowano model LUX-735 Radio. Jednakże gwałtowny rozwój przedsiębiorstwa nastąpił dopiero po II Wojnie Światowej, czyli po 1945 roku. Zaczęto produkować rozmaite wzmacniacze oparte na lampach elektronowych, gramofony i inne. Na 50-cio lecie istnienia firmy w 1975 roku, Luxman był już w pełni rozwiniętym przedsiębiorstwem o szerokiej sieci sprzedaży, dużej renomie i wielkich ambicjach. Luxman stał się specjalistą przede wszystkim w produkcji referencyjnych wzmacniaczy lampowych. Jedną z cech urządzeń Luxman z tamtej epoki była wysoka jakość i ciepło lamp elektronowych w połączeniu z rozwiniętą elektroniką półprzewodnikową, jak i pięknymi, często minimalistycznymi projektami obudów. Wprowadzono wzmacniacze klasy A, rozmaite przedwzmacniacze i wzmacniacze mocy (m.in. Luxman C-05 i M-05) ze złotym wykończeniem w kolorze szampana. Projekty te, jak i ich wspaniały dźwięk oraz solidne konstrukcje stały się marzeniem światowych audiofilów na przełomie lat 70-tych i 80-tych i całych 80-tych XX wieku.

Niestety, trendy początków lat 80-tch w audio hi-fi prowadziły w stronę masowej i taniej, niskonakładowej produkcji, zaś Luxman zmierzał dokładnie w drugą stronę. Aby zachować płynność finansową, w 1984 roku połączono firmę z innym japońskim przedsiębiorstwem - z firmą Alpine. Różne zawirowania brandowe, chęć narzucenia prawideł korporacyjnych, etc. o mało co nie zniszczyło marki Luxman, do tej pory postrzeganej jako perfekcyjnej, elitarnej i prestiżowej. Dużo złego przyniosło oznakowanie produktów jako Alpine/Luxman. Na szczęście owo zamieszanie trwało jedynie 10 lat - w 1994 roku Luxman został wydzielony ze struktur Alpine, przywrócono własne logo, z sukcesem rozpoczęto produkcję kilku high-endowych sprzętów. W 2009 roku Luxman stał się własnością International Audio Group (zobacz: IAG) braci Bernarda i Michaela Chang z Tajwanu. IAG jest zarejestrowana w Londynie i obecnie skupia takie marki jak: Luxman, QUAD, Wharfedale, Audiolab, Mission, Castle Acoustics i kilka innych. Przedsiębiorstwo posiada dużą fabrykę w Shenzen (Chiny), gdzie zatrudnia ponad 1 500 pracowników.

Luxman w swej długiej historii wytwarzał kilkadziesiąt modeli radioodbiorników. Wiele z nich było prawdziwymi audiofilskimi perełkami, by wymienić tylko modele Luxman T-310 (rok 1976), T-115 (1981 r.), T-117 (1988 r.), T-14 (1981 r.), czy T-12 (1977 r.). Tytułowy tuner 5T10 przynależy do średniaków, ale w związku z tym, że jest modelem rzadkim i nietypowym, jest dość poszukiwany i osiąga większe ceny na aukcjach niż inne egzemplarze.

Luxman 5T10 produkowany był w latach 1978 - 1981, czyli w najlepszych czasach przedsiębiorstwa. Jest mniejszym bratem tunera 5T50. (Wchodzi w skład "wieży" Laboratory Reference Series  składającej się m.in. z przedwzmacniacza 5C50, końcówki mocy 5M21, korektora 5G12, kontrolera 5F70 i magnetofonu 5K50). Zawiera firmowe rozwiązanie techniczne znane jako "Accutouch CLL". CLL to skrót od "Closed Loop Locked", czyli blokady zamkniętej pętli. Jest to system automatycznego strojenia częstotliwości oraz blokady na najwyższym z możliwych do uzyskania stopniu dostrojenia. Praktycznie polega to na tym, że podczas ręcznego strojenia częstotliwości mechanizm Accutouch CLL najpierw "łapie", a potem na stałe blokuje najwyższy poziom dostrojenia. Niemożliwe jest dalsze strojenie (kręcenie gałką) bez zdjęcia blokady. Do odblokowania służy specjalny przycisk na froncie, choć oczywiście można zdezaktywować Accutouch CLL (osobnym przyciskiem). Moim zdaniem, jest to bardzo wygodny i korzystny dla dźwięku system. Raz ustawiona stacja (np. Trójka - PR3) bardzo stabilnie trzyma wszelkie parametry i niepotrzebne jest dodatkowe ręczne dostrajanie raz na jakiś czas (jak to ma miejsce w innych tunerach z tamtych lat). CLL gwarantuje stabilny odbiór przez cały czas, nawet jak częstotliwość odbiorcza dryfuje, system automatycznie przywraca najlepszy poziom transmisji (za pomocą sterowania tranzystorowego). Kapitalna funkcja, a jak na rok 1978 - wręcz genialna!

Oprócz "Accutouch CLL" radioodbiornik 5T10 wyposażony jest w jeszcze w kilka dodatkowych usprawnień takich jak IF selektor przepustowości, regulowany poziom wyjścia, FM Muting, Multi Path i inne. Wewnętrzne układy zbudowane są w myśl firmowej zasady "Sonic Excellence". 5-cio gangowy zmienny kondensator został zaprojektowany wyłącznie do odbioru fal FM i umieszczony został z przodu, aby w pełni wykorzystać wszelkie właściwości realizowane na etapie IF. Wysoką i wierną charakterystykę odrzucania interferencji uzyskuje się poprzez poprawę selektywności w każdym poszczególnym obwodzie wzmacniającym RF. Stopień IF jest zaprojektowany w taki sposób, aby z natury miał niskie zniekształcenia. Aby to osiągnąć, łączy się z nim obwód kwadraturowego szerokopasmowego detektora, który nie tylko osiąga wyjątkowo niskie zniekształcenia, ale również wysoki stosunek S/N (red. Signal-to-Noise ratio - stosunek sygnału do szumu).

Design tunera można określić jako typowo "luxmanowski". Trudno uwierzyć, ze jest to design z 1978 roku, bo wygląda na znacznie późniejszy. Skromny, wręcz minimalistyczny, front z szeroką skalą częstotliwości dyskretnie podświetlaną. Pod jej szybką wkomponowane są także różne diody oraz skale dostrojenia i siły sygnału (wraz z właściwymi przyciskami funkcyjnymi). Po prawej stronie znajdują się duża gałka strojenia, dwa hebelkowe przełączniki funkcji "Mode" i "Hi-Blend", przycisk zwalniający blokadę "Accutouch CLL" oraz włącznik sieciowy. Z tyłu znajduje się cały komplet gniazd antenowych oraz dwie pary gniazd wyjściowych RCA. Jedna zwykła i druga z regulacją poziomu sygnału wyjściowego. Stosowna gałka znajduje się tuż obok gniazd. Na uwagę zasługuje także wysoka masa własna radioodbiornika wynosząca aż 7 kg.

Brzmienie tunera mogę określić jako bardzo nasycone, plastyczne i selektywne - dbające o masę i substancję, mające głęboki rytm i bas. Efektownie dźwięczne i szerokopasmowe. Jest to dźwięk z "wyższej półki", zaawansowany i rasowy. Brzmienie godne logo Luxman. Ważnym jest także fakt bardzo łatwego dostrajania i strojenia radioodbiornika. Funkcja "Accutouch CLL" w praktyce sprawdza się znakomicie. Raz "złapana" częstotliwość trzyma na amen. Zaś do otrzymania optymalnego (czyli silnego) sygnału nie potrzeba jakichś wymyślnych anten. Wystarczy zwykły kawałek drutu - i już. Zasoby całego eteru do pełnego wykorzystania.

















Dane techniczne

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...