S

S

Polpak

niedziela, 31 maja 2020

Fidelice Precision Digital-to-Analog Converter, DAC i wzmacniacz słuchawkowy


Dwa zdjęcia ze strony Rupert Neve Designs, LLC


Wstęp
Na początku maja br. od warszawskiego dystrybutora Musictoolz przyjechał do mnie na testy premierowy przetwornik cyfrowo-analogowy i zarazem wzmacniacz słuchawkowy. To amerykański Fidelice Precision Digital-to-Analog Converter (zobacz TUTAJ oraz TUTAJ). To referencyjny konwerter cyfrowo-analogowy bazujący na rozwiązaniach wykorzystywanych w urządzeniach pro-audio tworzonych przez Ruperta Neve. Sprzęt jest wytwarzany przez firmę z Teksasu - Rupert Neve Designs, LLC. Nazwa firmy pochodzi oczywiście od nazwiska konstruktora, czyli pana Ruperta Neve - zasłużonego brytyjskiego inżyniera z dziedziny elektroniki, który od lat 60-tych XX wieku tworzył w Wielkiej Brytanii, a potem, od 1994 roku, w USA. Dla swojej pierwotnej firmy Neve skonstruował wiele legendarnych konsoli miksujących, przedwzmacniaczy mikrofonowych, equalizerów i innych urządzeń przeznaczonych na muzyczny rynek profesjonalny i używanych głównie w studiach nagrań. Neve zostało przejęte przez Siemensa w 1985 roku, a pan Rupert podjął się nowych, ambitnych projektów.

W 1987 roku Rupert Neve otrzymał prestiżową nagrodę Technical Grammy Award. W 2005 roku w teksańskim Wimberley powołał do życie nowe przedsiębiorstwo, właśnie Rupert Neve Designs, LLC. Co istotne, produkty Rupert Neve Designs zdobyły prawie każdą nagrodę, jaką ma do zaoferowania profesjonalny przemysł nagraniowy, w tym szesnaście nagród TEC (Technical Excellence and Creativity) począwszy od 2006 roku...

Można napisać, iż dźwięk "konstruowany" przez pana Neve jest niepodrabialny, jego "analogowe obwody" konsol charakteryzują się niesamowitą wręcz muzykalnością i klarownością brzmienia - z bogatym dołem i jedwabistą górą pasma, co jest słyszane na tysiącach płyt wyprodukowanych na konsoletach Neve. Nie przypadkowo firmowe motto brzmi: "As the Artists Intended" (pol. "Zgodnie z zamierzeniami artystów"). Zamierzeniem Neve jest to, aby dźwięk reprodukowany słyszeć w taki sam sposób, w jaki muzycy i producenci słyszeli go podczas jego tworzenia w studio. Dlatego tak pisze Rupert Neve Designs o swoim DAC-u: "Tak jak te elementy są podstawą do osiągnięcia perfekcyjnego brzmienia podczas rejestracji nagrań, są tak samo ważne podczas odsłuchu nagranego materiału audio, zapewniając wręcz zapierającą dech w piersiach rozdzielczość. Odsłuch z wykorzystaniem konwertera Precision DAC to pełna realizmu scena dźwiękowa i z niczym nie porównywalna głębia".

Niedawno opisywałem inne urządzenie marki Rupert Neve Designs, LLC a mianowicie wzmacniacz słuchawkowy Fidelice Precision Headphone Amplifier (czytaj recenzję TUTAJ).

Wrażenia ogólne i budowa
Fidelice Precision to w pełni funkcjonalny przetwornik cyfrowo-analogowy z wbudowanym przedwzmacniaczem i osobnym, wbudowanym wzmacniaczem słuchawkowym wysokiej klasy. Został zbudowany w oparciu o topologię czystej klasy-A, wykorzystując przy tym złącza XLR wyposażone w zbalansowany transformator, co ma również miejsce w klasycznych konstrukcjach studyjnych projektowanych przez pana Ruperta Neve.

Jak podaje firmowa strona: "Nowa jakość w domenie cyfrowej. Konwerter Precision DAC uwydatni każdy detal w Twojej płytowej kolekcji. W trybie DSD, konwerter jest w stanie pracować na najwyższym z możliwych standardów - DSD512 (22,4 MHz). Z kolei tryb PCM DAC jest w stanie reprodukować dźwięk z jakością 32-bitów (384 kHz). Nieskazitelne taktowanie zintegrowane z topowymi chipami AKM czynią Precision DAC prawdziwie referencyjnym konwerterem. Dodatkowo w tylnej części obudowy został zamontowany pracujący w domenie cyfrowej filtr, pozwalający w jeszcze lepszy sposób dopasować konwerter do współpracującego z nim systemu audio.

Referencyjny wzmacniacz słuchawkowy. Wzmacniacz słuchawkowy wykorzystany w Precision DAC bazuje na wielokrotnie nagradzanej konstrukcji Ruperta Neve'a - RNHP, referencyjnym wzmacniaczu słuchawkowym wykorzystywanym zarówno w studiach nagraniowych jak i podczas odsłuchu w warunkach domowych. Znajdziemy tu te same zbalansowane złącze XLR, sekcję wyposażoną w zbalansowane złącza Pentaconn TRSS oraz standardowe wyjście niezbalansowane 1/4". Dodatkowo wzmacniacz słuchawkowy został wyposażony w dedykowany przycisk wzmocnienia sygnału, dzięki czemu może współpracować nawet z tymi słuchawkami, które już na starcie wymagają większej mocy. Tak doskonałego brzmienia nie znajdziemy nigdzie indziej!

Specyfikacja techniczna. Chociaż finalnym arbitrem każdego audiofilskiego urządzenia są testy odsłuchowe, konwerter Precision DAC może obok doskonałego brzmienia pochwalić się również wysokimi osiągami w sferze technicznej - w torze pomiędzy niezbalansowanym portem wejściowych a takim samym wyjściem THD+N na poziomie 1 kHz jest tak niskie jak 0,0003%, z szumem na poziomie -109 dBV (22 Hz-22 kHz) i odpowiedzią częstotliwościową lepszą niż +/- 0,1dB od 5 Hz do 112 kHz. Nawet w obwodzie zawartym pomiędzy zbalansowanym wejściem, a złączem wyjściowym opartym na pracy zbalansowanego transformatora THD+N na poziomie 1 kHz nie przekracza 0,0005%, z szumem wynoszącym -101,2d BV (22 Hz-22 kHz)". Koniec cytatu.

Fidelice Precision dostarczany jest w dużym pudle z nasuniętą nań kartonową obwolutą pokrytą kolorowymi fotografiami. W pudle, pośród wyciętej czarnej pianki, bezpiecznie spoczywa DAC (dodatkowo owinięty w folię). W zestawie znajduje się przewód zasilający, instrukcja obsługi oraz gwarancja producenta.

Urządzenie prezentuje się solidnie i ma znakomity design. Obudowa to walcowane aluminium 1/8'' ukształtowane w trapez z zaokrąglonymi rogami. Na powierzchni górnej płyty obudowy znajdują się podłużne nacięcia wentylacyjne oraz (po prawej stronie) trójkątna intarsja z drewna mahoniu wraz z wyrytym na niej stylizowanym podpisem "Rupert Neve". W ową trapezoidalną obudowę wbudowane są płyta czołowa i płyta tylna, które mają także trapezowe kształty. Front to również aluminium, acz anodowane na czarno, co tworzy fantastyczny kontrast z jasną obudową.

Na czarnym froncie uwagę przyciąga spora czerwona gałka potencjometru głośności umieszczona po prawej stronie. To tradycyjne pokrętło, bez funkcji przycisku. Na lewo od gałki umieszczono dwa pionowe rzędy kilkunastu diod, które informują o danej częstotliwości próbkowania PCM lub modulacji DSD. Mniej więcej po środku panelu czołowego zamontowano rząd pięciu podświetlanych na pomarańczowo przycisków selekcjonujących wejścia źródłowe (dwa analogowe XLR i RCA oraz trzy cyfrowe - Toslink, coaxial i USB). Na lewo od tych przycisków znajdują się trzy gniazda słuchawkowe: symetryczne XLR 4-PIN i 4,4 mm Pentaconn oraz niesymetryczne 6,35 mm. Po skrajnej lewej stronie zamontowano dwa przełączniki hebelkowe: "Gain" oraz "Line-Out" dla ustawienia wzmocnienia słuchawkowego oraz aktywacji wyjść przedwzmacniacza. Urządzenie pozbawione jest możliwości zdalnego sterowania.

 Z tyłu, po po lewej stronie znajdują się dwie pary analogowych wyjść: symetryczne XLR i niesymetryczne RCA. Pomiędzy nimi zainstalowano przełącznik umożliwiający wyprowadzanie sygnału regulowanego lub stałego z poziomu przedwzmacniacza. Mniej więcej po środku można znaleźć kolejne dwie pary gniazd analogowych, tym razem wejściowych. Są to zbalansowane gniazda combo XLR/TRS oraz niezbalansowane RCA. Pomiędzy nimi znajduje się przełącznik hebelkowy zmiany poziomu dynamiki wejścia. Zaraz obok zamontowano trzy gniazda cyfrowe (USB, Toslink i koaksjalne). Dalej, po prawej stronie znajduje się mini-tabliczka z kilkoma przełącznikami dla ustawiania typu filtra. Potem jest jeszcze gniazdo micro-USB służące do wgrywania aktualizacji oprogramowania. Po skrajnej prawej stronie zainstalowano gniazdo sieciowe IEC oraz główny włącznik zasilania.









Świetny design!




Trzy gniazda słuchawkowe

Tył urządzenia








R - jak Rupert Neve



Różne słuchawki


Fidelice Precision "robi" za przedwzmacniacz liniowy dla dwóch monofonicznych końcówek mocy SPL Performer m1000


Trzy urządzenia Fidelice Precision

Spojrzenie na cały system odsłuchowy


Wrażenia dźwiękowe
Fidelice Precision Digital-to-Analog Converter używałem jako: 1) DAC w dużym systemie z zastosowaniem wzmacniacza Lyngdorf TDAI-3400 oraz dwóch końcówek mocy SPL Performer m1000, a także głośników Cabasse Murano Alto, 2) jako przedwzmacniacz dla dwóch końcówek mocy SPL Performef m1000 oraz 3) jako wzmacniacz słuchawkowy dla kilku par słuchawek - głównie były to Austrian Audio Hi-X55, Final Audio D8000, Meze 99 Neo, Monoprice Monolith M1060 oraz Ultrasone Edition 8 Classic Ruthenium. DAC-i porównawcze (i wzmacniacze słuchawkowe) to Lampizator Amber 3 DAC, CocktailAudio HA500H, NuPrime DAC-10H, Fidelice Precision Headphone Amplifier oraz iFi Audio ZEN DAC. Pełna lista sprzętu odsłuchowego wymieniona jest na dole niniejszego tekstu.

Pan Rupert Neve znany jest na całym świecie z charakterystycznego "soundu" swoich konsolet studyjnych używanych podczas realizacji i obróbki nagrań. Ten dźwięk można określić jako znakomitą żywą muzykalność z równoległą klarownością brzmienia - z rozbudowanym dołem i aksamitną górą pasma (co jest słyszalne na idących w tysiące płyt wyprodukowanych na konsoletach Neve). I właśnie takie takie brzmieniem odznacza się nowy Fidelice Precision Digital-to-Analog Converter. Niesamowicie dynamiczne, ultra-dokładne granie, ale osadzone na powietrznej poduszce rozległych niskich tonów - zawieszone w gęstej i bogatej średnicy o super-analogowym posmaku. Do tego należy dołożyć referencyjną wręcz rozdzielczość oraz autentyczną scenę dźwiękową o dużej głębi i wielowarstwowej konstrukcji. Za tak fascynująco pełny i soczysty dźwięk odpowiedzialne są analogowe obwody Rupert Neve Designs zbudowane w oparciu o topologię czystej klasy A.

Fidelice Precision DAC zgodnie z ze swoją nazwą (pol. "wierna precyzja") w bardzo wierny sposób przekazuje i pokazuje dźwięk odtwarzany z cyfrowych źródeł. Czyni to precyzyjnie i dokładnie, nie stroniąc od subtelności czy emocji. Buduje bardzo wiarygodny obraz wszelkich zjawisk dźwiękowych pod względem osadzenia ich w przestrzeni i czasie. Scena jest bardzo, ale to bardzo głęboka i referencyjnie zorganizowana. Źródła pozorne mają wiele miąższu, wyraźnie czuć (i słychać) ich strukturę i substancję, mają duży ciężar gatunkowy, ale też oddech i powietrze. Są pokazywane w sposób namacalny i fizyczny. Są skupione i dociążone, acz jednocześnie otwarte, przejrzyste i nie przeciążone. Oczywiście, brzmienie DAC-a pana Neve nie zawsze idealnie mieści się w definicji dźwięku neutralnego, bo jest nieco "podgrzany" i tonalnie dopełniony (szczególnie na poziomie wyższej średnicy), jak i z trochę bardziej podrasowanym basem, acz całość brzmi bardzo naturalnie i fizjologicznie. W stu procentach muzykalnie. Przekonująco.

Dużym atutem teksańskiego konwertera jest nie tylko jego idealna muzykalność i wspaniała rozdzielczość, ale także na różne sposoby rozbudowana barwność. Trzeba zaznaczyć iż, barwy i tonacje instrumentów są wprost idealne. To pełen koloryt z wydobytymi barwami na powierzchnię, całkowite ujawnienie wnętrza kolorów, ich wewnętrzna głębia i polichromatyzm. Zapewnia to piękne obrazowanie dźwięków z mnóstwem powietrza wokół poszczególnych muzyków i ich instrumentów. Świetnie słyszalne wybrzmienia, ciepło dźwięku, różne subtelności tonalne, referencyjnie oddaną akustykę wnętrz, etc. Można napisać, że zapewnia bezpośredni i bliski (wręcz cielesny, a nawet intymny!) kontakt z muzykami/wykonawcami zapisanymi na nagraniach. Wrażenie ich obecności i autentyczności jest niesamowite - tak zawsze powinna brzmieć muzyka!

Powyżej opisałem charakter brzmienia przetwornika cyfrowo-analogowego Fidelice Prcision. Teraz zaś czas napisać kilka słów o jego wzmacniaczu słuchawkowym. Można jego brzmienie opisowo ująć w dwojaki sposób: 1) jako samodzielny wzmacniacz słuchawkowy (jeżeli do Fidelice Precision dostarczać zewnętrzny sygnał analogowy) albo 2) jako wzmacniacz słuchawkowy oparty o DAC (kiedy doprowadzać do urządzenia sygnał cyfrowy do jednego z trzech gniazd). W tym pierwszym przypadku brzmienie tytułowego Fidelice Precistion jest całkowicie zbieżne z firmowym wzmacniaczem słuchawkowym "Headphone Amplifier", który niedawno TUTAJ recenzowałem. Zaś w drugim przypadku to brzmienie nr 1 (wzmacniacza słuchawkowego Fidelice Precision) nałożone na immanentne cechy charakteryzujące DAC, które opisałem powyżej.

Co istotne, wzmacniacz słuchawkowy synergicznie współpracuje z każdymi słuchawkami. Czy to dość wymagające energii planarne, czy mniej jej wymagające dynamiczne, to wzmacniacz zawsze gra swobodnie i w pełni harmonijnie. Na całe 100% zaangażowania swoich potencjalnych umiejętności. Z oczekiwaną największą przestrzennością osiągalną dla danych słuchawek oraz z wiarygodną sceną 3D. Z kolei barwa i tonacja instrumentów są idealnie wypoziomowane, a ich dynamika wysoka i zdecydowana. Brzmienie jest transparentne, jednoznaczne i wyraźnie zdefiniowane. Obfite i obszerne. Z bardzo cichymi i niewidocznymi szumami tła, dzięki czemu idealnie słychać też bardzo ciche tony i półtony, subtelne akustyczne zawirowania, pogłosy, szmery, etc.

Konkluzja
Fidelice Precision Digital-to-Analog Converter to referencyjny DAC i wzmacniacz słuchawkowy o niesamowicie pełnym, barwnym i dobitnym dźwięku rewelacyjnie uniwersalizującym każde nagranie, każdy ton, każdą nutę. Tak zawsze powinna brzmieć prawdziwa muzyka! Ode mnie Fidelice Precision Digital-to-Analog Converter uzyskuje najwyższe możliwe noty jako DAC i jako wzmacniacz słuchawkowy. Koniec. Kropka.

Cena w Europie - 5 599 EUR.

System odsłuchowy
Pomieszczenie: 30 m2 z częściową adaptacją akustyczną, ustroje Vicoustic Wave Wood - 10 sztuk.
Wzmacniacze: SPL Director Mk2/SPL Performer m1000/SPL Performer m1000 (przedwzmacniacz/DAC i dwie monofoniczne końcówki mocy - test TU), Lyngdorf TDAI-3400 (test TU), Haiku-Audio Origami 6550 SE (test TU) i Pathos Classic One MKIII (test TU).
Kolumny: Living Voice Auditorium R3 (test TU), Fyne Audio F702 (test TU), Cabasse Murano Alto, Martin Logan Motion 35XTi (test TU), Guru Audio Junior (test TU) i Studio 16 Hertz Canto One New SE (test TU).
Odtwarzacz CD: Musical Fidelity A1 CD-PRO.
Odtwarzacze sieciowe: Auralic Aries Mini, Pro-Ject Stream Box S2 i NuPrime Omnia S1.
DAC-i i wzmacniacze słuchawkowe: NuPrime DAC-10H (test TU), Fidelice Precision Headphone Ampifier, CocktailAudio HA500H (test TU), S.M.S.L.SP200, Lampizator Amber 3 DAC (test TU) oraz Encore mDSD (test TU).
Komputery: Dell Latitude 7390 i MacBook Apple Pro.
Smartfon/tablet: iPhone XR i iPad Air 2.
Gramofon: Nottingham Analogue Horizon (test TU).
Wkładki gramofonowe: Ortofon 2M Black (test TU) i Pro-Ject Pick it DS2 MC.
Przedwzmacniacze gramofonowe: Musical Fidelity MX-VYNL (test TU), Fezz Audio Gaia MM (test TU), Fidelice Precision Phono Pre-Amplifier i Audiokultura Iskra 1 (test TU).
Tunery: Rotel RT-1080, Sansui TU-5900 i Tivoli Model One (test TU).
Magnetofon kasetowy: Nakamichi Cassette Deck 1 (test TU).
Minisystem: Pioneer P1-K (test TU).
Słuchawki: Fostex TH610 (test TU), Meze 99 Neo (test TU), Final Audio D8000, Monoprice Monolith M1060 (test TU), Austrian Audio Hi-X55 (test TU), Ultrasone Edition 8 Classic i Focal Elegia (test TU).
Kondycjoner sieciowy: Xindak PC-200V (test TU).
Listwy sieciowe: Solid Core Audio Power Supply (test TU) i ZiKE Labs Powerbox (test TU).
Akcesoria: podstawa antywibracyjna Rogoz-Audio 3SG40 (test TU), podstawy głośnikowe Rogoz-Audio 4QB80 (test TU), podstawy głośnikowe Solid Tech Radius Stand, stopy antywibracyjne Rogoz-Audio BW40, szafka audio Solid-Tech Radius Duo 3 (test TU), mata gramofonowa Harmonix TU-800EXi (test TU) i krążek dociskowy do gramofonu Clearaudio Clever Clamp (test TU). Kondycjoner masy QAR S-15 (test TU). Zatyczki do gniazd RCA Sevenrods. Zworki głośnikowe Sevenrods Speaker Jumper oraz adaptery głośnikowe bi-wire Perkune Audiophile Cables (test TU).


piątek, 29 maja 2020

iFi Audio ZEN DAC oraz iFi Audio iPower X - wzmacniacz słuchawkowy/DAC i zasilacz


iFi Audio ZEN DAC oraz iFi Audio iPower X (zdjęcia ze strony iFi Audio)



Wstęp
Sprzęty iFi Audio opisuję na Stereo i Kolorowo nieprzerwanie od jakichś 7. lat (w sumie miałem do czynienia z około 20. urządzeniami iFi Audio), ale marka ta wciąż nie przestaje mnie zadziwiać. To, że iFi Audio należy do brytyjskiej Abbingdon Music Research (AMR) jest rzeczą dość powszechnie znaną. Ale to, że z prędkością karabinu wypuszcza wciąż nowe i nowe urządzenia, może już mniej. Czy to wiosna, czy lato, czy jesień, to po iFi Audio nieodzownie zawsze można spodziewać się kilku ciekawych premier...

Warszawski dystrybutor Audiomagic.pl w kwietniu br. dostarczył do mnie aż trzy nowe DAC-i marki iFi Audio (należącej do renomowanej brytyjskiej firmy Abbingdon Music Research). Są to maluśki, przenośny, bateryjny iFi hip-dac (zobacz TUTAJ oraz TUTAJ) oraz dwa nabiurkowe: iFi ZEN DAC (zobacz TUTAJ oraz TUTAJ) i iFi ZEN Blue (zobacz TUTAJ oraz TUTAJ). Ten ostatni to w zasadzie "High-resolution wireless streamer" - jak określa go producent, choć funkcję przetwornika cyfrowo-analogowego oczywiście też pełni.

Co ciekawe, wszystkie trzy są dostępne w jednakowej cenie 699 PLN, ale to oczywiście nie są takie same urządzenia. Nieco się różnią pod względem przeznaczenia i umiejętności. Jednakże wszystkie oparte są o ponad-standardowej jakości układy i ich architekturę zaczerpniętą wprost z high-endowych sprzętów Abbingdon Music Research (tak, tak!). Mają umiejętności dekodowania sygnałów PCM, DSD i MQA, zbalansowane analogowe stopnie wyjściowe, różne zaawansowane funkcje dodatkowe. O ZEN DAC piszę dziś, zaś ZEN Blue i hip-dac opiszę osobno.

Wkrótce po powyższej dostawie Audiomagic.pl dosłał mi też dwa zasilacze iFi Audio: premierowy iFi iPower X i nieco starszy iFi Audio iPower (zobacz TUTAJ). Testowałem te zasilacze równolegle z ZEN DAC i ZEN Blue.

Wrażenia ogólne i budowa
Kto pamięta poprzednie urządzenia iFi Audio (te, które nosiły nazwy micro lub nano), ten wie, że ich obudowy podobne były do większych aluminiowych papierośnic. Szczerze mówiąc, trudno mi było zaakceptować taki design, ale co było robić. Czy to przedwzmacniacz gramofonowy, czy wzmacniacz słuchawkowy, czy zasilacz, czy DAC, to obudowa zawsze była identyczna. Dość nieporęczne płaskie pudełeczko z wytłoczeniami po bokach. iFi Audio jeszcze częściowo wykorzystuje te wzornicze rozwiązania (np. nowy iPhono 3 BL), ale na szczęście większość premierowych urządzeń otrzymuje całkowicie nowy design. W tym wyjątkowo udany w ZEN DAC i ZEN Blue. Ale o tym za chwilę.

Zdjęcie wnętrza ZEN DAC ze strony iFi Audio


ZEN DAC dostarczany jest niedużym białym pudełku z nasuwaną nań papierową obwolutą. Wewnątrz, w kartonowej przegródce, spoczywa DAC, a w osobnym pudełku firmowy przewód USB 3.0 B - USB 2.0, a także łączówka RCA sygnowana logo iFi. Jest też skrócona instrukcja obsługi oraz gwarancja producenta. To wszystko. Nawiasem pisząc, dołączany przewód USB, choć wysokiej jakości (to produkt iFi Audio) jest po prostu za krótki. Ma z jakieś 30 cm, a jeżeli chcieć się cieszyć pełną ergonomią w zestawie nabiurkowym, to jest stanowczo za mało. ZEN DAC przy takiej długości przewodu musi stać bezpośrednio przy komputerze (laptopie) na biurku, a to nie jest wygodne rozwiązanie.

Uwaga! W zestawie nie ma zewnętrznego zasilacza. Ten należy dokupić we własnym zakresie. Choć jeżeli używać iFi ZEN DAC z komputerem, zasilacz taki nie będzie oczywiście potrzebny, ale jeśli z np. iPhonem czy iPadem - to już tak. Urządzenia te mogą mieć za mało mocy, aby optymalnie zasilić nią DAC (w moim przypadku na ekranie iPhone'a wyświetlała się informacja o zbyt małej mocy, zaś iPad zawieszał się). Dobrze jest się zaopatrzyć w firmowy iFi Audio iPower lub iPower X, bo ten kosztuje niewiele, a dodatkowo uniezależnia od "brudnego" prądu komputera i wnosi realne korzyści do dźwięku. Z opcjonalnym zasilaczem wzmacniacz brzmi mniej obciążająco przy wysokich poziomach głośności, jak i zapewnia nieco więcej szczegółów. Lepszy wgląd w strukturę dźwięku.

O tym, że ZEN DAC ma zupełnie nowy dla iFi Audio design, już napisałem wcześniej. Wspomniałem też, iż nowe wzornictwo jest znacznie ładniejsze od poprzedniego. Premierowy ZEN DAC zamknięty jest w płaskiej aluminiowej obudowie o trapezoidalnej konstrukcji  z wydłużonymi bokami. Świetnie to wygląda! Aluminium obudowy jest przyciemnione, matowe. Z kolei panel frontowy i tylny to czyste, szczotkowane aluminium. Urządzenie ma 117 mm długości, 100 mm szerokości i 30 mm wysokości. Chociaż nie jest to najbardziej kompaktowy przetwornik cyfrowo-analogowy / wzmacniacz, z pewnością nadal jest przenośny. Kończąc akapit, należy dodać iż, obudowa spoczywa na czterech silikonowych nóżkach.

Na froncie umieszczono stosunkowo duże pokrętło głośności wytoczone z aluminium. Po jego lewej stronie zamontowano dwa przyciski - jeden większy i drugi mniejszy. Ten większy odpowiada za włączenie firmowego systemu "Truebass" służącemu podbiciu basu. iFi Audio podaje, że TrueBass wzmacnia bas, ale nie zamazuje średniego zakresu. Z kolei mniejszy przycisk to "Power Match", czyli skokowe zwiększenie poziomu mocy dostarczanej dla słuchawek. Po lewej stronie znajdują się dwa gniazda słuchawkowe - to gniazda Pentaconn niezbalansowane 6,3 mm i zbalansowane 4,4 mm.

Wokół pokrętła głośności znajduje się mini-wyświetlacz LED (schowany pod gałką). Świeci kilkoma kolorami w zależności od dostarczonego sygnału do urządzenia. Po włączeniu iFi świeci się zielone światło (sygnał PCM od 44,1 kHz do 96 kHz), żółte (PCM od 96 kHz do 384 kHz), cyjanowe (DSD64 i DSD128), niebieskie (DSD256) lub karmazynowe (MQA). Niezły bajer!

Na tylnym panelu, od lewej do prawej, znajdują się: analogowe wyjście zbalansowane Pentaconn 4,4 mm, przełącznik regulacji wyjść "Variable/Fixed", para analogowych wyjść RCA, wejście cyfrowe USB 3.0 B oraz gniazdo zasilania DC 5 V (Tuż obok gniazda DC znajduje się zielona dioda - kiedy się świeci, informuje, że urządzenie zasilane jest zewnętrznym prądem). Nie ma tu wejść cyfrowych optycznych ani koaksjalnych. Godnym podkreślenie jest jednak fakt, iż ZEN DAC może pracować jako przedwzmacniacz liniowy regulujący głośność np. zewnętrznych monitorów aktywnych postawionych na biurku. Warto też podkreślić, iż analogowy stopień wyjściowy ma w pełni zbalansowany układ. Nie jest to zbyt często spotykana rzecz w urządzeniach klasy cenowej poniżej 1 000 PLN.

Dane techniczne
- Wejście USB 3.0 B (USB 2.0)
- Formaty audio 44.1/48/88.2/96/176.4/192/384 kHz PCM 2.8/3.1/5.6/6.2/11.2/12.4 MHz DSD 353/384 kHz DXD
- DAC Bit-Perfect DSD & DXD DAC by Burr Brown
Sekcja liniowa
- Wyjście Audio RCA (UnBAL) — 2,1 V fixed
- 1 V / 3,3 V max. (variable)
- 4,4 mm Pentaconn (BAL) — 4,2 V fixed
- 2 V / 6,2 V max. (variable)
- Oporność  <= 100 Ohm (UnBAL) <= 200 Ohm (BAL)
- SNR < -116 dB(A) @ 0dBFS (UnBAL/BAL)
- DNR > 116 dB(A) @ -60 dBFS (UnBAL/BAL)
- THD+N < 0,0015% @ 0 dBFS (UnBAL/BAL)
Sekcja słuchawkowa
- Wyjście 6,3 mm (UnBAL) — 1 V / 3,3 V max. 12 Ohm - 300 Ohm Headphone
- 4,4 mm Pentaconn (BAL) — 2 V / 6,2 V max. 12 Ohm - 600 Ohm Headphone
- Moc na wyjściu UnBAL > 280 mW @ 32R, > 36 mW @ 300R, BAL > 380 mW @ 50R, > 70 mW @ 600R
- Impedancja na wyjściu < 1 Ω (UnBAL/BAL)
- THD & N < 0.005% (125 mW @ 32R)
- SNR > 113 dBA (3,3 V UnBAL / 6,2 V BAL)
- Pobór mocy < 1,5 W via USB power lub 5 V DC (power supply not included)
- Wymiary 117(l) x 100(w) x 30(h) mm
- Masa 491 g. (1,08 lbs)


Dostawa trzech urządzeń iFi Audio


W zestawie brak zasilacza

Aluminiowa obudowa, aluminiowy front

Dwa gniazda słuchawkowe Pentaconn - niezbalansowane 6,35 mm i zbalansowane 4,4 mm

Karmazynowa dioda zaśwadcza o dostarczaniu sygnału MQA

Rewelacyjny design, piękne wykonanie!


Tył urządzenia




Słuchawki Focal Elegia



Monoprice Monolith M1060



Final D8000 oraz komputer Dell Latitude 7390

Zaraz podłączę zasilacz iFi Audio iPower X

Kiedy podłączyć zewnętrzne źródło zasilania zapala się zielona dioda



 Ultrasone Edition 8 Classic Ruthenium



Zasilacz iFi Audio iPower X

iPower X to całkiem spore urządzenie


iPower X wpięty do listwy

I wpięty do ZEN DAC


Wrażenia dźwiękowe
ZEN DAC używałem z komputerem Dell Latitude 7390 lub z iPad Air 2 i iPhone XR. W tym pierwszym przypadku ZEN DAC był zasilany bezpośrednio z laptopa, zaś w tym drugim zasilaczem był iFi Audio iPower X. Do ZEN DAC przypinałem kilka par słuchawek. Głównie były to Austrian Audio Hi-X55, Final Audio D8000, Meze 99 Neo, Monoprice Monolith M1060, Focal Elegia oraz Ultrasone Edition 8 Classic Ruthenium. Z kolei wzmacniacze słuchawkowe porównawcze (z DAC lub bez) to: iFi Audio hip-dac, NuPrime DAC-10H, S.M.S.L. SP200, Fidelice Precision Headphone Amplifier, Fidelice Precision Digital-to-Analog Converter, Soundaware A1, FiiO M11, CocktailAudio HA500H i Encore mDSD. Dodatkowy DAC to Lampizator Amber 3 DAC. Źródło strumieniujące to najczęściej Auralic Aries Mini lub Pro-Ject Stream Box S2. Plus Tidal HiFi/MQA.

Nawet nie chce mi się pisać jakichś wstępów rozwadniających niniejszą recenzję. Nowy ZEN DAC, jak to przystało na iFi Audio, gra po prostu genialnie! (A do tego zapewnia wystarczającą moc dla każdych słuchawek, nawet tych energochłonnych). To wspaniałe barwny i plastyczny dźwięk o muskularnej strukturze i olbrzymiej soczystości, ale także z obfitujący w szczegóły i subtelności tonalne. Jestem pod dużym wrażeniem ekspresyjnej dynamiki iFi i jej zdolności do przekonującego odtworzenia bogactwa harmonicznego wszelkich instrumentów - nawet skomplikowanego fortepianu czy wybuchowej perkusji. Krawędzie dźwiękowe oplatające tony są wyrażane precyzyjne, całość ma świetną spójność i poczucie naturalności. Zrelaksowanie i całkowity brak wyczuwalnych napięć lub rozciągnięć. Tylko harmonia.

Powyższy gatunek brzmienia nieodmiennie musi się kojarzyć z high-endem - i nie ma w takim skojarzeniu żadnej przesady lub nadużycia. Albowiem iFi Audio konstruując swoje budżetowe urządzenia opiera się na architekturze zaawansowanych AMR (czyli firmy-matki Abbingdon Music Research). Owszem, nie ma tu przeniesionych rozwiązań AMR w skali 1:1, ale jest ten sam zamysł i ich idea pomniejszone i skrojone do danego iFi Audio. I to w budżetowym ZEN DAC w stu procentach słychać!

Nowy iFi to także wyborne poczucie gładkości przy wysokich częstotliwościach, które są wyraźne i doświetlone, nie zamazane, a jednocześnie barwne i otwarte. W taki sposób zrównoważone, że nie drażniące i nie kaleczące narządu słuchu. Generalnie pod względem balansu tonalnego ZEN DAC jest prawie neutralny, z odczuwalnym lekkim "lampowym" ciepłem, które jednakże pomaga oswoić ostre wysokie tony. Ale słowo "oswajać", nie oznacza - "przytępiać", albowiem soprany istnieją tu rzeczywiście, bo umieją czasem pokazać i pazur strun elektrycznych gitar, i żywy metal blach perkusji.

Całościowa energia grania wzmacniacza jest zaskakująco dobra - to żywość, ekspresja oraz zaangażowanie. Tu muzyka zawsze jest na wierzchu, biegnie do przodu - szybko, dobitnie i impulsywnie. Jednakże czasem można by było oczekiwać większej odpowiedzi basu (ale nie tak samo/równo we wszystkich słuchawkach). Na szczęście dla osób spragnionych większych pokładów niskich tonów istnieje opcja "TrueBass", która dodaje więcej uderzenia i głębi basów w ich średnich i niskich zakresach. "TrueBass" to przydatna opcja, która pozwala dosterować różne słuchawki do ZEN DAC lub dodawać basu, w takich nagraniach, w których jest go subiektywnie za mało. Mi basu nigdy nie brakowało, nawet bez aktywnej funkcji "TrueBass". Ale co, kto lubi.

Na koniec tradycyjne pytanie. Jakie słuchawki są optymalne dla ZEN DAC? Przecież urządzenie to kosztuje niecałe 700 PLN, więc pozornie wydaje się, że idealnie doń pasowały by słuchawki w zbliżonej kwocie. Jednak w czasie testu używałem kilka par różnych klas (magnetoplanarne i dynamiczne) i poziomów cenowych. Najtańszymi były Meze 99 Neo za około 1 000 PLN, potem Austrian Audio Hi-X55 i Monoprice Monolith M1060 (oba za niecałe 1 400 PLN), następnie Focal Elegia za 4 000 PLN i Ultrasone Edition 8 Classic Ruthenium za 5 000 PLN, aż do referencyjnych Final Audio D8000 za ... 15 000 PLN. Na podstawie tych odsłuchów mogę całkiem autorytarnie stwierdzić, iż ZEN DAC synergicznie współpracował z każdą z wymienionych par - niezależnie od ceny, czy klasy, "pompował" w słuchawki pełny i eufoniczny dźwięk o dużej muskulaturze i pięknej konstrukcji tonalnej. Grał na 100%. Brzmienie zawsze było bogate i obszerne a jednocześnie czyste i przyjemne w odbiorze. Oczywiście, te najdroższe zagrały lepiej niż te najtańsze, a główne różnice dotyczyły napełnienia przekazu szczegółami i subtelnościami, jak i zjawisk przestrzennych. Ale to oczywistość.

Co ciekawe, planarne Final Audio D8000 przyłączone do ZEN DAC w żadnym stopniu nie przynoszą rozczarowania pod względem brzmieniowym. Nie jest żadnym nadużyciem (ani tym bardziej profanacją) przypinać D8000 do małego iFi Audio, choć nie należy przypuszczać, że szczęśliwy posiadacz tych wybornych słuchawek będzie na co dzień dokonywać odsłuchów podpinając je do ZEN DAC. To jest mało prawdopodobne. Jeśli jednak tak by się stało, to warto wiedzieć, iż wzmacniacz ten z dużą wewnętrzną godnością i wielkim zapałem postara się optymalnie je napędzić. Acz na miarę swoich możliwości i z pewnymi ograniczeniami, które w ogóle nie umniejszają satysfakcji odsłuchów.

Warto przypomnieć, że iFi Audio ZEN DAC fabrycznie nie jest wyposażany w zewnętrzny zasilacz. Producent kierował się tym, że pewnie i tak większość użytkowników będzie używać to urządzenie w połączeniu z komputerem (jako wzmacniacz i DAC nabiurkowy). Dlatego nie dokłada zasilacza, aby nie generować dodatkowych kosztów. A zawsze jako opcję można go dokupić. Na pewno trzeba to uczynić, jeżeli źródłem ma być smartfon lub tablet, bo owe urządzenia mogą mieć za mało prądu, aby zasilić ZEN DAC. Zaś przy używaniu komputera (jako źródła prądu) nie jest to konieczne, acz zalecane. Nie dość, że takowy zasilacz uniezależnia urządzenie od "nieczystego" prądu komputera, to także wnosi istotne i namacalne korzyści do dźwięku. Generalnie z opcjonalnym zasilaczem wzmacniacz brzmi mniej obciążająco przy wysokich poziomach głośności, jak i zapewnia nieco więcej szczegółów. Lepszy wgląd w strukturę i istotę dźwięku.

Ze swojej strony jako zasilacz do ZEN DAC mogę polecić najnowszy firmowy zasilacz iFi Audio iPower X. Nie dość, że estetyczny i z bardzo długim przewodem zasilającym (co naprawdę często się przydaje w praktyce), to kapitalnie strukturyzujący i porządkujący dźwięk. Przenosi brzmienie na wyższy poziom klasowy, na lepsze umocowanie dźwięku w przestrzeni, zapewnia wyraźniejsze różnicowanie poszczególnych planów, buduje namacalność konturów, widzialność szczegółów, kolejnych planów, etc.

Konkluzja
Najnowsze dzieło Fi Audio, czyli wzmacniacz słuchawkowy i przetwornik cyfrowo-analogowy ZEN DAC, to fantastyczne urządzenie. Pomimo że przynależące do stref budżetowych hifi, to w swojej cenie bez wątpliwości wybitne. Brzmieniowo wykazujące sznyt i posmak realnego high-fidelity. To miąższyste wypełnienie wnętrza zjawisk pozornych, a także ich wybitna strukturalność tonalna przynosząca efektywny i zaawansowany dźwięk sensu stricto. Opcjonalnie ZEN DAC można zaopatrzyć w jeden z firmowych zasilaczy, zaś od siebie polecam iFi Audio iPower X. To skok o klasę dźwięku wyżej. Rekomendacja!

iFi Audio ZEN DAC, cena w Polsce - 699 PLN.
iFi Audio iPower X, cena w Polsce - nieustalona.


Składniki iFi Audio iPower X

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...