S

S

MA

MIP

Polpak

poniedziałek, 11 marca 2019

Wzmacniacz lampowy Haiku-Audio Origami 6550 SE

Wstęp
Pod koniec stycznia, prosto z Krakowa, dotarł do mnie premierowy wzmacniacz lampowy Haiku-Audio Origami 6550 SE (zobacz TUTAJ). Pierwszy raz usłyszałem "Origamiego" na ubiegłorocznej wystawie Audio Video Show w Warszawie. I natychmiast mnie zafascynował, by nie napisać - zahipnotyzował. Poprosiłem więc konstruktora - pana Wiktora Krzaka, o egzemplarz testowy. Niestety, od razu po Audio Video Show na Haiku-Audio spadła lawina zamówień - musiałem trochę poczekać w kolejce na nowy wzmacniacz. Jednakże po odsłuchach we własnym systemie audio hi-fi, mogę autorytarnie napisać, że wszech miar warto było czekać te długie trzy miesiące na zamówienie. Nowy Haiku-Audio Origami 6550 SE gra rewelacyjnie!

Wrażenia ogólne i budowa
Origami to nowy projekt krakowskiej manufaktury Haiku-Audio. Póki co obejmuje dwa modele wzmacniaczy: na lampach EL34 (Origami EL34 SE) oraz 6550 (tytułowy 6550 SE). SE w nazwie to oczywisty skrót od słów "Single Ended", czyli od technologii, w której cały sygnał każdego kanału przetwarzany jest przez pojedynczą lampę mocy. Oba wzmacniacze występują w odmianach z osobnym przedwzmacniaczem (wersja dzielona) lub zintegrowanym z końcówkami mocy w jednej obudowie. Dla siebie zamówiłem wersję standardową - czyli w jednej obudowie. Jak poinformował pan Krzak, osobny przedwzmacniacz jest konstrukcyjnie identyczny jak ten we wspólnej obudowie. Różnica dotyczy jedynie ilości wejść. W przedwzmacniaczu może być ich więcej, bo w integrze są tylko dwa.

Wzmacniacz dostarczany jest niezbyt dużym, płaskim kartonie - dla bezpieczeństwa transportu wielokrotnie owinięty tzw. folią bąbelkową. Karton zamykany jest na boczne wsuwki. Wewnątrz, pod warstwą cienkiej pianki, znajduje się gruba gąbka z powycinanymi przegródkami. Służy ona do unieruchomienia wzmacniacza w kartonie ("trzymany" przez gąbkę poprzez wystające transformatory), ale wykorzystywana jest także jako stanowisko dla transportu lamp elektronowych - w trzech wyciętych przegródkach znajdują się dwie pary lamp w kartonikach (6550 i  ECC82) oraz osobno jedna 0C3. W jednej z otwartych przegródek dodatkowo umieszczono naklejkę z logo "Haiku-Audio". Fajnie to wygląda.

Aby uruchomić wzmacniacz użytkownik najpierw musi poosadzać lampy w cokołach. Lampy i cokoły są pooznaczane, nie jest to więc czynność trudna. A że Origami wyposażony jest w autobias, nie ma potrzeby dodatkowych regulacji.

Design wzmacniacza jest, można napisać - technicyzujący, bo w prosty sposób wykorzystujący naturalne walory takich elementów konstrukcyjnych jak transformatory kształtowe i lampy elektronowe. Transformatory są po prostu nałożone na obudowę wzmacniacza i niczym nie osłonięte stanowią jego integralny element. Po lewej stronie góry obudowy przykręcono duży transformator sieciowy, a po prawej - dwa głośnikowe. Jedynym elementem zdobniczym są przykręcone doń metalowe "czapki". Rdzenie transformatorów są wystawione na widok zewnętrzny. Podobnie rzecz ma się z lampami elektronowymi - osadzone są wprost na górnej płycie obudowy (w cokołach). Także nie są niczym osłonięte ani przyozdobione. Same w sobie mają stanowić atrakcję - i zapewniam, że stanowią. Konstruktor Haiku-Audio, pan Krzak, w swoich wzmacniaczach Origami postawił na wizualną surowość transformatorów i lamp elektronowych - i taki minimalizm prezentuje się doskonale!

Cała, dość płaska obudowa, wykonana jest ze stalowej blachy anodowanej na czarno. Jedynie do wąskiego frontu przykręcono (sześcioma śrubami) aluminiową płytkę. Na tym panelu, po jego prawej stronie, zainstalowano dużą aluminiową gałkę wzmocnienia siły głosu - jest ona w kolorze czerwonym stanowiąc tym samym mocny kontrast z pozostałymi elementami wzmacniacza utrzymanego w kolorystyce srebrno-szaro-czarnej. W lewej okolicy owej czerwonej gałki zmontowano hebelkowy przełącznik dwupozycyjny - to minimalistyczny przełącznik źródeł. Na aluminiowym panelu wymalowano nazwę wzmacniacza oraz wystylizowano duże napisy "Volume" i "Source", które stanowią także element dekoracyjny.

Pośrodku tyłu zamontowano dwie pary metalowych terminali głośnikowych - brak osobnych odczepów dla impedancji kolumn 4 i 8 Ohm. Po prawej stronie umieszczono gniazdo sieciowe IEC zintegrowane z pomieszczeniem bezpiecznika; po lewej - dwie pary gniazd wejściowych RCA. To wszystko.

Kilka słów od producenta: "W Origami 6550 SE droga sygnału składa się z minimalnej liczby komponentów, a każdy z nich jest bardzo starannie dobrany. Origami to propozycja wyjątkowa w swojej klasie, adresowana dla wyrafinowanego wielbiciela muzyki.Stopień wstępny zbudowano na lampach ECC82, znanych ze swoich znakomitych parametrów, a stopień mocy oparto o powszechnie cenione lampy 6550. Lampowy zasilacz zbudowano przy użyciu lampy 0C3.

Moc wyjściowa wynosi 15 Wat. Potencjometr głośności to granatowy Alps, wszystkie rezystory są metalizowane, ceramiczne podstawki ze złoconymi stykami, a gniazda to Neutrik i Schurter. Chassis jest stalowe, lakierowane na czarno. Front i gałka wykonane jest z pełnego aluminium.

Amerykańska lampa 6550 to klasyczna tetroda strumieniowa skonstruowana w zakładach Tung-Sol w 1955 na potrzeby rodzącego się rynku scenicznego, studyjnego i domowego Hi Fidelity. Podczas prac nad jej układem brano pod uwagę rosnące wymagania konsumentów muzyki – zarówno jazzu, raczkującego rocka jak i oczywiście najbardziej wymagającej muzyki klasycznej. 6550 natychmiast trafiła do stopni mocy większości legendarnych wzmacniaczy studyjnych, domowych i scenicznych. W nowoczesnej implementacji lampa jeszcze dobitniej pokazuje swój pazur, tak kochany przez melomanów i audiofilów". Koniec cytatu.

Dane techniczne
Lampy: 2 x ECC82, 2 x 6550, 1 x 0C3
Moc wyjściowa: 15 W
Pasmo (-1 dB): 14 Hz–34 kHz
Pasmo (-3 dB): 7 Hz–50 kHz
Ilość wejść: 2 pary RCA
Ilość wyjść: 1 para
Pobór mocy: 110 W
Masa: 15 kg
Wymiary: 43 x 30 x 19 cm
Front: srebrny

Przesyłka prosto z krakowskiego Haiku-Audio





Bezpieczny i schludny sposób pakowania

Lampy Tung-Sol i Eletro-Harmonix, czyli OK.



Komplet pięciu lamp elektronowych



Origami 6550 SE jeszcze bez lamp


Na froncie umieszczono jedynie dużą, czerwoną (!) gałkę wzmocnienia oraz hebelkowy przełącznik źródeł




Surowy, acz piękny design

Transformator sieciowy

Transformatory głośnikowe


Kolumna Audiovector SR 3 Avangarde w wybarwieniu "Piano Midnight Blue"

Na pierwszym planie Line Magnetic LM-845IA


Dwa spojrzenia na cały system odsłuchowy


Wrażenia dźwiękowe
Podczas odsłuchów Origami 6550 SE dysponowałem kilkoma wzmacniaczami lampowymi. Były to Mastersound Dueventi, Unison Research Preludio oraz Line Magnetic LM-845 IA, więc materiał porównawczy dla Haiku-Audio był dobrze zaopatrzony. Miałem także dwa wzmacniacze hybrydowe: Haiku-Audio Bright MK4 oraz Pathos Classic One MKIII. Wzmacniacze tranzystorowe to Hegel H160 i Lector ZAX 70. Kolumny głośnikowe to Living Voice Auditorium R3 (o skuteczności 94 dB) oraz Audiovector SR3 Avangarde (91,5 dB). Przewody głośnikowe to Black Cat Cable Coppertone 2,5 m. (na zmianę z XLO UltraPLUS U6-10). Pozostała część sprzętu towarzyszącego wymieniona jest na końcu niniejszego tekstu.

Origami 6550 SE to brzmienie na wskroś melodyjne i rześkie - plastyczne i soczyste. Przyobleczone w liczne alikwoty, posmarowane lekkim ciepłem oraz pokryte analogową mgiełką. Dźwięk cechuje się gęstą i otwartą średnicą zaprawioną dobrą rozdzielczością oraz wyrafinowanymi, choć nieco cofniętymi, sopranami z dużą zawartością powietrza. Średnie tony są płynne i żyzne, ukazujące zróżnicowane bogactwo muzyki, zabiegające o stricte sensoryczny klimat nagrań. Można tu mieć poczucie autentycznej obecności instrumentów i wokali w pomieszczeniu odsłuchowym. Ułuda realności brzmienia jest wprost fantastyczna! 

Całość przekazu jawi się jako mięsista, z lekką zawartością smacznego tłuszczu (przepraszam za te kulinarne odniesienia). Dobrze przyprawiona szczegółowością oraz nasączona mikroelementami detali. Niczego w brzmieniu nie brakuje, wszystko jest na swoim miejscu. To naturalna harmonia dźwięku oraz doskonała jego fizyczna symetryczność. Równoległa synteza i analiza, można napisać.

Niskie tony generowane przez Origami 6550 SE są wyjątkowo stabilne i plastyczne; w ogóle nie są napompowane twardością ani jakoś nieprzyjemnie konturowe. Owszem, są bardzo sprężyste, ale i lekko po lampowemu zaokrąglone (a nawet niekiedy ciężkawe). Ale jednocześnie nie są rozmazane, bo przejrzyste i wyraźne. Oczywiście, duża w tym zasługi optymalnie zaaplikowanych lamp elektronowych 6550, które znane są z wyjątkowo dobrego basu - o ile wiedzieć jak to poprawnie zrobić. Zaś Haiku-Audio wie! W rezultacie tego wszelkie nagrania grane na wzmacniaczu mają nie tylko masę i kontent średnicy, czy jasność sopranów, ale także spoczywają na grubym podłożu basowym, które mocno je trzyma na swojej soczystej i korpulentnej poduszce. Dopełnia dźwięk, dodaje mu grubości i rozmachu.

Dynamika i energia grania Haiku-Audio stoją na przyzwoitym poziomie - nie na doskonałym, a właśnie przyzwoitym. Krakowski piecyk nie udaje większego niż jest; nie ma brzmienia wyczynowego, ani też tak obfitego i potężnego, aby udawać moc dwa razy większą niż faktycznie ma. Nie sili się na eksplozje i wulkany dźwięku, ale gra równo i potoczyście swoją muzykę. A czyni to wyjątkowo porządnie - zapewnia optymalną kondycję kolumnom o skuteczności powyżej 90 dB. Przynosi dźwięk relaksacyjny, acz pełny w odbiorze. Pełnokrwisty w substancji oraz rasowy w wymiarze. Odsłuchy muzyki akustycznej to piękne doświadczenie poezji i natchnienia. Z kolei rockowym bandom odtwarzanym na Haiku-Audio może czasem brakować pary i pazura, ale na pewno nie zaawansowanej dźwięczności, bo 6550 SE ma jej olbrzymie pokłady. 

U mnie Origami grający w pokoju o powierzchni 30 m2 (z kolumnami Living Voice Auditorium R3 94 dB) dostarczał tyle mocy i natężenia dźwięku, że więcej naprawdę nie trzeba było. Zapewniał referencyjną wręcz mikro-dynamikę i optymalną zrywność w skali makro. Przekaz był mocarny i plastyczny - obecny na 100 %. A do tego w pełni plastyczny i przestrzenny do sześcianu. Ponadnormatywny w wartościach bezwzględnych.

Konkluzja
Haiku-Audio Origami 6550 SE to bardzo udany wzmacniacz lampowy. Zapewnia dźwięczny i holistyczny przekaz o wspaniałej barwie i wyszukanej głębi tonalnej. Dostarcza obfitą średnicę opartą na grubych basach przynosząc dźwięk pełnokrwisty jak rączy rumak z arabskich stajni. Wystarczy dobrać doń optymalne głośniki, by muzyka całkowicie zahipnotyzowała słuchacza. Polecam nowy Origami 6550 SE, bo to bardzo przyjemny i niedrogi wzmacniacz.

Cena w Polsce - 7 100 PLN.

System odsłuchowy
Wzmacniacze: Hegel H160 (test TU), Haiku-Audio Bright MK4 (test TU), Lector ZAX 70 (test TU), Magnetic Line LM-845IA, Unison Research Preludio, Mastersound Dueventi (test TU)  i Pathos Classic One MKIII (test TU).
Kolumny: Living Voice Auditorium R3 (test TU), Audiovector SR 3 Avangarde, Martin Logan Motion 35XT (test TU) i Guru Audio Junior (test TU), a także Pylon Audio Pearl 27 (test TU).
Odtwarzacz CD: Musical Fidelity A1 CD-PRO.
Odtwarzacz sieciowy: Auralic Aries Mini (test TU).
DACi: Pioneer U-05 (test TU), NuPrime DAC-10H (test TU), S.M.L.S. M8A (test TU) oraz Encore mDSD (test TU).
Komputery: MacBook Apple Pro i Dell Latitude E6440.
Gramofon: Nottingham Analogue Horizon (test TU).
Wkładka gramofonowa: Ortofon 2M Black (test TU).
Przedwzmacniacze gramofonowe: Musical Fidelity MX-VYNL (test TU) i 1ARC Arrow SE (test TU).
Tunery: Rotel RT-1080, Sansui TU-5900 i Tivoli Model One (test TU).
Magnetofon kasetowy: Nakamichi Cassette Deck 1 (test TU).
Minisystem: Pioneer P1-K (test TU).
Słuchawki: Fostex TH-610 (test TU), Meze 99 Neo (test TU), HiFiMAN HE5se, MrSpeakers Aeon Flow Closed, MEE Audio Matrix 2 (test TU) i Final Audio Design Pandora Hope VI (test TU).
Kondycjoner sieciowy: Xindak PC-200V (test TU).
Akcesoria: podstawa antywibracyjna Rogoz-Audio 3SG40 (test TU), podstawy głośnikowe Rogoz-Audio 4QB80 (test TU), podstawy głośnikowe Solid Tech, stopy antywibracyjne Rogoz-Audio BW40, szafka audio Solid-Tech Radius Duo 3 (test TU), mata gramofonowa Harmonix TU-800EXi (test TU) i krążek dociskowy do gramofonu Clearaudio Clever Clamp (test TU). Kondycjoner masy dla głośników QAR Dynamit (test TU). Zatyczki do gniazd RCA Sevenrods. Zworki głośnikowe Sevenrods Speaker Jumper oraz adaptery głośnikowe bi-wire Perkune Audiophile Cables (test TU).


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...