RMS

MIP

Polpak

poniedziałek, 31 października 2022

Rupert Neve Designs RNHP, wzmacniacz słuchawkowy

Pan Rupert Neve (1926 - 2021) i jego wzmacniacz RNHP (zdjęcia z firmowej strony)


 
Wstęp
Dwa i pół roku temu opisywałem na Stereo i Kolorowo wzmacniacz słuchawkowy Fidelice Precision Headphone Amplifier (czytaj recenzję TUTAJ), a zaraz potem Fidelice Precision Digital-to-Analog Converter (czytaj TUTAJ), czyli DAC i wzmacniacz słuchawkowy. Testowałem też przedwzmacniacz gramofonowy Fidelice Precision Phono Pre-Amplifier (czytaj TUTAJ). Są to urządzenia profesjonalne, ale przeznaczone też na rynek high-fidelity. Takie równoległe wykorzystanie i przeznaczenie sprzętów audio jest coraz to częstsze, ale to bardzo korzystna informacja dla audiofilów / melomanów - dobry dźwięk wysokiej klasy staje się bardziej dostępny. Egalitarny. 

Urządzenia serii Fidelice są wytwarzane przez firmę z Teksasu - Rupert Neve Designs, LLC. Nazwa firmy oczywiście pochodzi od nazwiska jej konstruktora, czyli pana Ruperta Neve - zasłużonego, czy wręcz kultowego, brytyjskiego inżyniera z dziedziny elektroniki. Pan Neve już od wczesnych lat 60-tych XX wieku tworzył swoje sprzęty studyjne - najpierw w Wielkiej Brytanii, a potem po przeprowadzce za ocean w 1994 roku - w USA. Rupert Neve jest m.in. twórcą legendarnej wielomodułowej konsoli miksującej Rupert Neve Designs RND 5088 (zobacz TUTAJ), która wyznaczyła topowy standard studyjny (i tak zresztą pozostało do dziś). 

Całkiem sporo urządzeń Rupert Neve Designs, i to zarówno tych większych, jak i pomniejszych, jest konstrukcyjnie oparta na wspomnianej konsoli RND 5088 lub mniejszej RND 5060 (która zresztą jest pochodną 5088). Wykorzystuje moduły w nich montowane dla konstrukcji samodzielnych urządzeń (choć nie zawsze jest to oczywistą regułą). Takim sprzętem jest wspomniany wzmacniacz słuchawkowy Fidelice Precision Headphone Amplifier, takimi są DAC Fidelice Precision Digital-to-Analog Converter i przedwzmacniacz gramofonowy Fidelice Precision Phono Pre-Amplifier.

Te trzy wymienione powyżej urządzenia Fidelice, jak już wspominałem powyżej, testowałem na blogu w ubiegłych latach, zaś niedawno dojechał do mnie wzmacniacz słuchawkowy Rupert Neve Designs RNHP (zobacz TUTAJ i TUTAJ). Konstrukcyjnie bazuje na układzie zastosowanym w renomowanym RND 5060 Centerpiece Desktop Mixer; jest wyposażony w wejścia symetryczne liniowe XLR/TRS typu combo, niesymetryczne RCA i stereo jack 3,5 mm.

Wrażenia ogólne i budowa
Wzmacniacz dostarczany jest w białym, schludnym, podłużnym pudełku pokrytym dużymi napisami "RUPERT NEVE DESIGNS" oraz naklejoną nań ilustracją RNHP. Wewnątrz, w dwóch komorach wyciętych w białej ochronnej piance, znajdują się wzmacniacz oraz sporawy zasilacz impulsowy (zapakowany w osobny kartonik). Zasilacz ma nadkładane adaptery dla różnych złączy sieciowych. W komplecie jest jeszcze instrukcja obsługi.

Design wzmacniacza oraz wykonanie obudowy bliższe są raczej segmentowi DIY, ale w urządzeniach PRO to nie dziwi. Tutaj to standard. Ma być przede wszystkim solidnie, praktycznie i odpornie na długoterminowe użytkowanie w trudnych warunkach. Zatem obudowa wykonana została z dwóch skręcanych elementów uformowanych z ciemno-szarych surowych blach stalowych, zaś płyty frontowa i tylna też ze stali, acz malowanej na jasno-szaro. Całość prezentuje się naprawdę rzetelnie i zacnie - całkiem przyzwoicie względem wyglądu oraz schludnie odnośnie budowy i wykonania. 

Stalowa obudowa została zaprojektowana tak, aby chronić złącza, jak i potencjometr głośności przed różnego rodzaju spięciami elektrycznymi oraz zakłóceniami RFI. Dodatkowo wzmacniacz odporny jest na wstrząsy i uszkodzenia niczym mały czołg. Jest masywny, acz chyba niezniszczalny. Nie do zdarcia w pracy studyjnej i profesjonalnej, co jest przecież także dobrą informacją dla jego potencjalnych "normalnych" użytkowników ze świata hifi.

Od spodu obudowa ma przymocowane cztery gumowe nóżki, które amortyzują korpus oraz zabezpieczają go przed niepożądanym przesuwaniem się po blacie. Na spodniej płytce obudowy są też nawiercone cztery gwintowania służące do przymocowania wzmacniacza do np. statywu kamery, racka, pulpitu miksera itp. Może zostać zamontowany na różnego typu statywach wykorzystujących uchwyt zaprojektowany w popularnym standardzie VESA 100.

Na niewielkim froncie, po prawej stronie, przymocowano czerwone pokrętło głośności. Intensywny kolor pokrętła tworzy ciekawy kontrast z jasnoszarą powierzchnią czołówki. Po jej środku umieszczono trzy diody LED, które w rzeczywistości są przyciskami wyboru źródła. Po prostu, aby wybrać jedno z wejść, należy nacisnąć na jedno z nich. Wówczas zapala się ono na zielono. Ciekawe rozwiązanie. Tuż obok diod, po lewej, znajduje się gniazdo słuchawkowe 6,35 mm. (Producent podkreśla, że praktycznie pomijalna impedancja wyjściowa 0,01 Ohm @ 1 kHz oraz zastosowany wzmacniacz prądu stałego gwarantują doskonałe przełożenie dźwięku dla każdej pary słuchawek). Kończąc opis frontowego panelu, warto dodać, że jego powierzchnię pokrywają liczne napisy informacyjne, firmowe logo oraz estetyczna podziałka / skala wymalowana wokół pokrętła głośności siły głosu.

Z tyłu zamontowano aż trzy różne pary wejść analogowych: A) parę symetrycznych Neutrik NCJ6FA-V typu combo XLR/jack 1/4" TRS, B) parę klasycznych RCA oraz C) gniazdo stereo 3,5 mm na jack. Gniazda A zostały skalibrowane dla sygnałów na poziomie +4 dBu, gniazda B dla sygnałów -10 dBV, zaś C specjalnie skalibrowane pod kątem urządzeń mobilnych: smartfonów, laptopów czy kamer cyfrowych. Wzmacniacz nie ma specjalnego przełącznika wzmocnienia "Gain" dla różych typów słuchawek, co może być pewnego rodzaju ograniczeniem dla wyboru konkretnego modelu. Na pewno premiowane tutaj będą egzemplarze o niższej i wyższej impedancji, ale nie o bardzo wysokiej powyżej 300 Ohm.

Po prawej stronie tylnego panelu znajduje się niewielki włącznik zasilania oraz gniazdo zasilania typu 24 VDC 6 W / 0,25 A. Albowiem RNHP może być prądowo zasilany albo dołączonym do zestawu 6-watowym zasilaczem, albo równie dobrze akumulatorem 24 V / 0,25A (nie jest on dołączony w komplecie i nie jest produkowany przez RND). Opcja możliwości zastosowania zasilania bateryjnego na pewno będzie dla wielu użytkowników bardzo korzystna. Szczególnie dla ortodoksów słuchawkowych.

Na koniec dodam, że wzmacniacz słuchawkowy Rupert Neve Designs RNHP jest pierwotną / studyjną wersją Rupert Neve Designs Fidelice Precision Headphone Amplifier. Ten pierwszy jest oferowany w profesjonalnym firmowym portfolio, zaś drugi - w serii high-endowej "Fidelice". Co więcej, model RNHO jest nieomal połowę tańszy od nowego Fidelice Precision, zaś parametry techniczne obu zdają się być identyczne... 
RNHP bazuje na obwodzie wyjściowym desktopowego miksera Rupert Neve Design 5060 Centerpiece, który z kolei został stworzony w oparciu o słynną konsoletę studyjną Neve 5088. Wykorzystując zasilanie 24V, RNHP jest referencyjnym wzmacniaczem słuchawkowym, umożliwiającym liniowe połączenia symetryczne +4 dBu z wykorzystaniem złącz XLR/TRS, niesymetryczne RCA oraz dając możliwość podłączenia komputera, tabletu lub smartfonu dzięki zamontowanemu złączu jack 3,5 mm. Zamknięty w pancernej stalowej obudowie wzmacniacz może napędzać każdą parę słuchawek, nie uznając po drodze jakichkolwiek kompromisów w kwestii budowy czy ścieżki sygnałowej. Miksowanie, nagrywanie oraz słuchanie muzyki z wykorzystaniem RNHP to po prostu nowy poziom klarowności brzmienia!

Atutem RNHP jest możliwość napędzania nawet najbardziej wymagających, wysoko-impedancyjnych słuchawek, zwłaszcza w trakcie często głośnych sesji nagraniowych, kiedy wymagane są wysokie poziomy monitoringu. Tam gdzie zintegrowane wzmacniacze słuchawkowe nie są w stanie zapewnić odpowiedniej mocy, RNHP idzie o wiele dalej niż wymagany w danym momencie headroom czy poziom głośności, zapewniając stabilne, idealne wręcz warunki odsłuchowe dla każdego typu słuchawek – nawet kiedy pojawiają się głośne szczyty transjentowe. Warto zauważyć, że wzmacniacz może być zasilany z poziomu konsolety lub programu DAW albo w tandemie z jakimkolwiek dostępnym mikserem słuchawkowym, znacząco poprawiając ścieżkę odsłuchową muzyka.
Oprócz możliwości napędzania każdego rodzaju słuchawek bez konieczności poświęcania ich specyficznej charakterystyki, RNHP może jednocześnie odbierać sygnały z trzech niezależnych źródeł, przy czym każde z wejść zostało odpowiednio skalibrowane dla optymalnego poziomu głośności oraz impedancji. Warto zajrzeć do instrukcji obsługi i dowiedzieć się jak wykorzystać wzmacniacz w zależności od potrzeb. (Cytaty ze strony Musictoolz - zobacz TUTAJ).
Dane techniczne (w języku angielskim)
Maximum Input Levels XLR I/P: + 22,8 dBu @ 1 kHz, RCA I/P: +14,7 dBu @ 1 kHz, 3,5 mm I/P: +3,3 dBu @1 kHz 
Output Power: As measured with headphones, Z = 44 Ω: 3,617 VAC RMS @ 1 kHz = 300 mW RMS 
16 Ω typical Load: 1,933 VAC RMS @ 1 kHz = 230 mW RMS 
150 Ω typical Load: 5,108 VAC RMS @ 1 kHz = 175 mW RMS 
Output Impedance 0,08 Ω @ 1 KHz, 16 - 150 Ω load, 0 dBu input 
Frequency Response +/- 0,2 dB from 10 Hz to 120 kHz 
Noise 
With typical headphones, Z = 44 Ω, BW 22 Hz – 22 kHz 
XLR Input: -101,9 dBV, RCA Input: -100,9 dBVdBu, 3,5 mm Input: -88,8 dBV



Opakowanie


W kartonie

Wzmacniacz, zasilacz i instrukcja obsługi

Cztery wymienne wtyki zasilające różnych standardów

Po wyjęciu z kartonu, jeszcze przed pierwszym uruchomieniem

Ciekawy design, choć typowo studyjnej proweniencji

Stalowa obudowa (od spodu znajdują się mocowania do stelaży studyjnych)

Zielone diody jednocześnie są przyciskami selekcjonującymi źródła

Gałka głośności

Tył wzmacniacza



Wykorzystuję słuchawki Ultrasone Edition 15



Źródło to streamer Rose RS150 z Tidal i Apple Music



Odsłuchy porównawcze

Tu dodatkowo streamer / wzmacniacz słuchawkowy Silent Angel Munich M1 (z zasilaczem Silent Angel Forester F1)




Wrażenia dźwiękowe
Do wzmacniacza RNHP przyłączałem kilka par słuchawek: Fostex TH610, Meze 109 PRO, Monoprice Monolith AMT, SIVGA SV023 oraz Ultrasone Edition 15. Wzmacniacze słuchawkowe porównawcze to Ferum ERCO (wraz z zasilaczem Ferrum HYPSOS), NuPrime DAC-10H, Violectric DHA V380², Silent Angel Munich M1 (z zasilaczem Silent Angel Forester F1) oraz iFi Audio GO bar. Źródła to streamery Volumio Rivo, Rose RS150 oraz ponownie Silent Angel Munich M1. Używałem też przetwornik c/a Lampizator Amber 3 DAC, tablet iPad Air 4 (jako źródło i jako streownik dla streramerów) oraz kondycjoner zasilania Black Lion PG-1 Type F. Serwisy streramingowe to Tidal Plus oraz Apple Music.
 
Wzmacniacze słuchawkowe tworzone przez Rupert Neve Designs charakteryzuje wyjątkowa cecha brzmienia, dominuje w nich oryginalna specyfika dźwiękowa. To wybitna performatywność, wysoka energia grania oraz piękna analogowa plastyczność. Ekspresyjna powierzchnia zdarzeń dźwięku, aktywny miąższ i głęboki horyzont ich "dziania się", istnienia i rozwoju. Wybujały poziom dramaturgii i emocji. Oraz namacalnego i żywego odsłuchu spektaklu czy koncertu odbywającego się właśnie "tu i teraz". I taki też jest tytułowy Rupert Neve Designs RNHP. Dynamizm, entuzjazm, energia oraz kompletność dźwięku. Autentyzm, nasycenie i dociążenie brzmienia. Ale nie sztucznie przeskalowane, bo zawsze czyste i precyzyjne. Uważne. Jednakże z żywym poczuciem dużej rezerwy mocy i sporego potencjału bytu.

Wzmacniacz gra energetycznie i żywiołowo, ale jednocześnie szczegółowo oraz dokładnie. Buduje obszerną przestrzeń, na której trójwymiarowo i precyzyjnie rozkłada cały dźwięk. Wysyca scenę żyznym przekazem o dużej masie własnej, z rozrośniętą tkanką oraz organicznym wypełnieniem. Wewnętrznym natlenowaniem i ukrwieniem ciała. Czuć tutaj obecność autentycznej muzyki, sporą jej różnorodność oraz intensywną barwność, jednakże bez utraty przezroczystości średnicy oraz dalekosiężności perspektywy. Faktury, kształty i odmiany dźwięku mają staranną artykulację oraz ogromną przestrzeń dla swej egzystencji, rozkwitu oraz rozpędu. RNHP nie tylko dba o ich swobodę i wybrzmienie tonalne, ale także je dodatkowo potencjalizuje, wzmacnia i akcentuje. Dodaje siły dla realistycznego bytu. To spora bezpośredniość kompleksowo obejmująca uszy dźwiękiem pełnym i dokonanym, acz również wyjątkowo tkliwym i żarliwym. Dosłownym oraz skrupulatnym, lecz też ciut miękkim i okrągłym. W 100% fizjologicznym.

RNHP czaruje wysokim poziomem dźwięczności, atletycznym i autentycznym rysunkiem wokali / instrumentów oraz znakomitą, bo realistyczną ich cielistością oraz fizycznością. Źródła pozorne są wzorowo organizowane w symetrycznym układzie 3D, nie są stawiane w jednym rzędzie, a przez to super wiarygodne i przekonujące. Bliskie oraz namacalne - wręcz dotykalne. Lecz równolegle też intymne i klimatyczne. Wielowymiarowe. Całe brzmienie jawi się jako równe i płynące harmonijnie - odbierane w pełnej kolorystyce. Z odpowiednim rytmem, zwartym basem oraz mięsistym bitem, jak i optymalnym rozciągnięciem na szerokiej skali tonalnej. Z odpowiednią odmianą / realizacją pół-tonów, cieni i pogłosów. Symetrycznie i proporcjonalnie. Wiernie. Dokładnie tak, jak to powinno być w słuchawkowym ultra high-fidelity.

Warto napisać, że amerykański wzmacniacz nie generuje żadnego wyczuwalnego szumu tła - jest cichy, cichuteńki. Po włączeniu go do sieci (prądu) i nałożeniu słuchawek w ogóle nie słychać szmerów czy poszumów, a tym bardziej brzęczenia bądź brumienia. Nic, tylko grobowa cisza. Przy takich parametrach dźwięk ma szansę być demonstrowany pełniej i kompletniej, bo jest lepiej słyszalny, ma większy wolumen przy odsłuchach na niższych poziomach głośności, zaś horyzont zdarzeń przekazu jest łatwiej dostrzegalny. Szczegóły i niuanse nagrań są mocniej odciskane na tle, są prawdziwsze i czystsze. Wyrafinowane z masy brzmienia. Zaś ogół perspektywy bardziej przezierny dla dźwięku. Znacznie wyraźniejszy. Przeto analiza dźwięku szybciej i chętniej dokonywana. Ale brzmienie nie staje się ani odrobinę ostrzejsze albo bardziej rozjaśnione. Nadal jest miłe dla ucha. Zmysłowe.

To trzeba wyraźnie podkreślić. Jakość wychodzącego sygnału słuchawkowego zależy wprost proporcjonalnie od dostarczanego źródłowego. Jego treściwość, klasa i rozdzielczość mają fundamentalne znaczenie dla dalszych procesów odbioru. Następstw dźwięku wzmacniacza słuchawkowego. Tutaj, przy wzmacniaczu RNHP, zalecane jest źródło wysokiej klasy, bo urządzenie jest na nie wyjątkowo wrażliwe i wyczulone. Może to być referencyjny odtwarzacz płyt kompaktowych, może streamer high-fidelity, może przetwornik cyfrowo-analogowy o przyzwoitych parametrach i rzetelnej selektywności. Wówczas brzmienie Rupert Neve Designs będzie stało na najwyższym poziomie. Dobrze jest też wykorzystywać wejścia symetryczne XLR / TRS, bo te mają najbardziej korzystne właściwości techniczne. A więc i soniczne.

Jakie słuchawki będą najlepsze dla RNHP? Niestety, w przypadku przedmiotowego wzmacniacza nie napiszę, że "tutaj każde słuchawki będą optymalne", albowiem te o wyższej impedancji (powyżej 300 Ω) mogą mieć nieco problemów z kompletnym wysterowaniem przez układy amplifikacji (choć wcale nie musi to być stałą regułą). Podczas odsłuchów używałem pięć par słuchawek: Fostex TH610 (impedancja 25 Ω przy czułości 98 dB / mW), Meze 109 PRO (40 Ω, 112 dB / mW), Monoprice Monolith AMT (32 Ω, 90 dB / mW), SIVGA SV023 (300 Ω, 105 dB / mW) oraz Ultrasone Edition 15 (40 Ω, 94 dB / mW). Jak widać, przekrój parametrów technicznych oraz cen zastosowanych słuchawek był dość szeroki. W ogólnej zasadzie wzmacniacz dzielnie sobie radził z każdą z par, acz z niektórymi lepiej, z niektórymi gorzej.

Doskonała, wręcz wzorowa, synergia panowała ze słuchawkami Fostex TH610 oraz Meze 109 PRO, ciut mniejsza z Ultrasone Edition 15 i SIVGA SV023, zaś najmniejsza z Monoprice Monolith AMT. Tym ostatnim nieco brakowało siły i energii grania, czasem gubiły szczegóły, zaś przestrzeń lekko ścieśniła się. Kompresowała. Wydaje się, że słuchawki z membranami typu AMT (Air Motion Transformer) potrzebują innej jakości amplifikacji - mocniejszej, bardziej wydajnej i produktywnej niźli RNHP mógł im zaoferować, dostarczyć. Tak to niekiedy bywa. Monoprice Monolith AMT wymagają alternatywnego adresu wzmacniacza słuchawkowego.

Podsumowując niniejszy rozdział muszę dodać, że tytułowy Rupert Neve Designs RNHP zdaje się grać bardzo, bardzo podobnie do bliźniaczego wzmacniacza Rupert Neve Designs Fidelice Precision Headphone Amplifier (o ile nawet nie identycznie?!). Nie wiem jakie zastosowano konkretnie podzespoły w obu konstrukcjach, acz wydaje się, że RNHP jest po prostu studyjną wersją Fidelice Precision zapakowaną w mniej wyszukaną obudowę, bardziej toporną, bo o stricte profesjonalnym przeznaczeniu. Zaś ceny obu modeli różnią się znacząco. Wersja PRO jest około 50% tańsza - 3 300 PLN versus 6 600 PLN... To naprawdę daje dużo do myślenia.

Konkluzja
Rupert Neve Designs RNHP to profesjonalny wzmacniacz słuchawkowy rodem w USA o zadziwiająco genialnym dźwięku: pełnym, kompletnym i żarliwym. Bardzo uważnym, szczegółowym oraz trójwymiarowym. To brzmienie namacalne, fizyczne, emocjonalne - super barwne i ożywione. Bezpośrednie. Prawdziwe. Polecam Rupert Neve Designs RNHP, bo w jego relatywnie umiarkowanej cenie (jak na standardy high-fidelity) stanowi prawdziwą okazję. To jeden z najfajniejszych wzmacniaczy, jaki przewinął się przez moje recenzenckie ręce (i uszy!).

Cena w Polsce - 3 247 PLN.



Dwa zdjęcia ze strony Rupert Neve Designs

wtorek, 25 października 2022

Phiaton 900 Legacy, słuchawki bezprzewodowe ANC - zapowiedź testu








Niedawno przebywając służbowo w Warszawie odwiedziłem siedzibę główną zaprzyjaźnionego dystrybutora MIP Sp. z o.o. Oddałem po testach wzmacniacz słuchawkowy / DAC Violectric DHA V380² oraz słuchawki Ultrasone Edition 15. Ale równocześnie odebrałem nowe słuchawkowe "trofea"! Wypożyczyłem niesamowite słuchawki Monoprice Monolith AMT na przetwornikach Air Motion Transformer (zobacz TUTAJ) oraz premierowe Phiaton 900 Legacy, czyli kompaktowe słuchawki bezprzewodowe Bluetooth z systemem aktywnej redukcji szumów ANC (zobacz TUTAJ).

Phiaton Corporation jest częścią koreańskiego przedsiębiorstwa Cresyn Co., Ltd. Wytwarza całkiem szerokie spektrum słuchawek różnego asortymentu. Phiaton 900 Legacy są stosunkowo nowym produktem, bo zostały wprowadzone na rynek na początku ubiegłego roku. Cieszą się dużą popularnością i sporą renomą na świecie słuchawkowego hifi; zaś w Polsce są chyba jeszcze mało znane. O ile w ogóle (?).

* * *

Główne cechy słuchawek Phiaton 900 Legacy
- Cyfrowa, hybrydowa redukcja szumów. Redukcja szumów do 98% przy użyciu zarówno zewnętrznego (sprzężenie do przodu), jak i wewnętrznego (sprzężenie zwrotne) mikrofonu. 24-bitowa głębia/częstotliwość próbkowania 192 kHz cyfrowego filtrowania szumów zapewnia 900 Legacy najbardziej precyzyjną i dokładną redukcję szumów spośród wszystkich słuchawek.
- Bluetooth 5.1 umożliwia dłuższy czas pracy na baterii dzięki ulepszonemu zarządzaniu energią.
- Wbudowany kodek aptX HD zapewnia bardziej wydajną platformę cyfrowej transmisji strumieniowej, a 24-bitowa głębia o wysokiej wierności zapewnia doskonałą wydajność akustyczną.
- 40-milimetrowe przetworniki dostosowane do aktywnej redukcji hałasu. Zwiększoną wydajność redukcji szumów i optymalną jakość dźwięku osiągnięto przez połączenie dwóch membran o różnych właściwościach akustycznych.
- Intuicyjna kontrola dotykowa. Ergonomicznie umieszczony i intuicyjny interfejs dotykowy ułatwia sterowanie urządzeniem za pomocą lekkiego dotknięcia lub przeciągnięcia (PLAY, PAUSE, FF, REW, VOL +, VOL-, CALL FUCTIONS)
- 43 godziny pracy i szybkie ładowanie. Do 43 godzin odtwarzania dźwięku z włączoną funkcją redukcji szumów. 10 minut szybkiego ładowania zapewnia do 4 godzin 20 minut odtwarzania














niedziela, 23 października 2022

Volumio Rivo, cyfrowy transport strumieniujący


Trzy zdjęcia ze strony Volumio




Włoskie słowo "rivo" w polskim oznacza "strumień" lub "rzekę".

Wstęp
Na początku zeszłego roku recenzowałem na blogu Stereo i Kolorowo włoski odtwarzacz strumieniowy / sieciowy Volumio Primo (czytaj TUTAJ). Nie ukrywam, że streamer Volumio wówczas bardzo przypadł mi do gustu - łatwość, intuicyjność obsługi oraz uniwersalność dźwiękowa tego malucha jest wprost zadziwiająca. Poza tym ma własną aplikację sterującą i system operacyjny Volumio. Sprzęt został zbudowany na płytce ASUS Tinkerboard S i kości DAC ESS ES9028Q2M. Cudeńko!

Co istotne, firma Volumio przez kilka ostatnich lat wykształciła wokół swoich produktów liczne społeczeństwo aktywnych użytkowników i hobbystów - ponoć osób używających aplikacji Volumio Linux (tej działającej na Raspberry Pi) jest dobrze ponad 450 000! Aplikacja ciągle jest ulepszana, modyfikowana i poprawiana przez włoskich konstruktorów Volumio przy pomocy, sugestiach i współudziale tychże użytkowników na całym świecie. 

Warto przypomnieć, iż streamer Volumio Primo otrzymał prestiżową nagrodę "EISA Award" za lata 2020-2021 w dziedzinie źródeł cyfrowych. Po tym doniosłym zdarzeniu szef i konstruktor Volumio - pan Michelangelo Guarise - przystąpił wraz z zespołem do jeszcze bardziej zintensyfikowanej pracy nad nowymi urządzeniami. Jej widzialne owoce mają się pojawić na rynku już w październiku tego roku. Anonsowana jest nowa, zmodernizowana wersja streamera Primo, ale ma także zadebiutować wersja streamera z wbudowanym wzmacniaczem Volumio Integro (zobacz TUTAJ) oraz transport strumieniujący Volumio Rivo (zobacz TUTAJ). 

Ten ostatni dotarł do mnie na przedpremierowe testy. Jakiś miesiąc przed oficjalną prezentacją w Polsce. Miałem więc niecodzienną sposobność uczestniczenia w ostatecznym usprawnianiu i dostrajaniu urządzenia, poprawy aplikacji sterującej i udzielania rad użytkowych. Miła i przyjemna, bo konstruktywna funkcja "pilota-oblatywacza" sprzętu hifi.

Wrażenia ogólne i budowa
Volumio Rivo to transport sieciowy pracujący na systemie operacyjnym Volumio 3, zaś użyty procesor to Amlogic S905D3 Quad Core 1,9 GHz (na architekturze Cortex-A55) od amerykańskiej firmy Amlogic z Santa Clara w Kalifornii. Urządzenie do pracy wymaga oczywiście zewnętrzny przetwornik cyfrowo-analogowy, bo jest go konstytucyjnie pozbawiony. Jest wyłącznie transportem cyfrowym. Zewnętrzny DAC można przyłączyć za pośrednictwem całej rzeszy różnych gniazd cyfrowych z izolacją galwaniczną i filtrowaniem zasilania. Wyjście cyfrowe USB Audio posiada osobne filtrowanie zasilania i własny zegar. Bardzo poręczne i praktyczne rozwiązania adresowane specjalnie dla streamingu hifi.
 
Zasilanie jest odseparowane dla każdej sekcji, z jednym oddzielnym dla wewnętrznego zegara, który ma własny stabilizator. Przed zasileniem obwodów przewidziano sekcję filtrującą, opartą na sekwencji cewek indukcyjnych i kondensatorów elektrolitycznych z ogniwami opracowanymi ad hoc. Wszystkie integralne części Rivo mają dzięki temu same w sobie wysoką wydajność i stabilność, co łącznie tworzy całkowicie redukujące hałas i niezawodne urządzenie (cytat za Volumio).

Co istotne, nowy Rivo umożliwia strumieniowanie z wielu różnorodnych serwisów muzycznych, takich jak Spotify, Tidal i Qobuz, a także używanie wtyczek Volumio do łączenia się z wieloma dodatkowymi usługami i funkcjami, takimi jak Youtube, Soundcloud, Mixcloud, Radio Paradise, FusionDSP i nie tylko. Jest też Tidal Connect i Spotify Connect. Urządzenie może odtwarzać i zgrywać płyty CD, odtwarzać dźwięk z synchronizacją Multiroom, synchronizować wszystkie połączone urządzenia i kopie zapasowe w bezpiecznej lokalizacji. Ale jest także wyjście wideo HDMI 2.1/HDCP 2.2 do 4K 60fps. Rivo wyposażony został w łączność bezprzewodową WiFi, AirPlay i Bluetooth 5.0. W razie czego, dostępne jest Centrum Pomocy Volumio (zobacz TUTAJ). Można tu znaleźć wiele informacji, instruktaży oraz filmów.

Rivo odtwarza sygnał cyfrowy wysokiej jakości. W zależności od wyjść parametry przedstawiają się następująco:
• koncentryczne S/PDIF - PCM do 192 kHz / 24 bit,
• AES/EBU - PCM do 192 kHz / 24 bit,
• USB Audio - PCM do 768 kHz 32 bit, DSD512 oraz MQA (wymagany jest DAC USB).

Streamer dostarczany jest w podwójnym kartonie - pierwszy, zewnętrzny to zwykłe czarne pudło, z kolei drugi, wewnętrzny to estetyczne pudełko rozkładane na spód i wieko. Utrzymane jest w spójnej czarnej stylistyce, acz ma nadrukowane kontury Rivo i symbole / litery w czerwono-zielonej kolorystyce. Efektownie to wygląda. W opakowaniu, na tekturowej podkładce (tacce?), spoczywa streamer. Pod podkładką, w małym kartoniku umieszczono zasilacz impulsowy z wymiennymi wtyczkami. Są też dwie antenki WiFi wsunięte od środka tacki (musiałem się namęczyć, aby je odnaleźć - początkowo nawet myślałem, że dystrybutor zapomniał je dodać). W zestawie jest jeszcze instrukcja obsługi. Co ważne i chwalebne, wszystkie opakowania i ich części wewnętrzne zostały wykonane w 100% z materiału nadającego się do recyklingu (czyli z papieru). Żadnych tworzyw sztucznych.

Jak widać na zdjęciach reklamowych, Rivo (oraz wzmacniacz Integro i streamer Primo) otrzymał zupełnie nowy design. Wymyślny kształt obudowy, a także nowoczesną stylistykę oraz odważną kolorystykę. Idzie nowe w Volumio! Za wzornictwo odpowiada renomowana Design Narratives Ltd. prowadzona przez pana Tomasa Ortiza Ferrera, czyli projektanta przemysłowego takich firm jak Philips, Bosch, Huavei czy Ariston. Jednocześnie duży nacisk położono na użycie jak najmniejszej ilości materiału i optymalizację montażu mechanicznego, aby obudowa oraz jej detale nie były drogie w produkcji (i to zarówno pod względem kosztów pieniężnych, czasowych, jak i środowiskowych). 

Jak podaje pan Michelangelo Guarise, główny projektant Volumio, wszystkie nowe produkty przeszły wiele iteracji projektowych, dopóki ich twórcy (i ich partnerzy) nie byli zadowoleni z wyniku. Ostatecznych wersji konstrukcyjnych i programistycznych. Mówi: Zapewniamy, że byliśmy naprawdę wybredni... Ale teraz mamy trzy produkty, z których możemy być naprawdę dumni. 

Wiele czasu i uwagi poświęcono na rozwój opcji "pierwszych pięciu minut kontaktu użytkownika z urządzeniem". Mówi pan Michelangelo Guarise: Chcieliśmy zaoferować klientom (i wszystkim użytkownikom Volumio najprostsze i najbardziej niezawodne doświadczenie po wyjęciu sprzętu z pudełka. Wynika to z nowej aplikacji na Androida / iOS oraz całkowicie przeprojektowany kreator pierwszej konfiguracji. Celem połączonych dwóch elementów jest umożliwienie każdemu (i mam na myśli wszystkich, w tym małpy) rozpoczęcia pracy z Volumio w ciągu pierwszych pięciu minut bez możliwości pomyłki i błędu.

Obudowa wykonana została z czystego aluminium (niemagnetycznego) o lekko niebieskawym kolorze i ma nietypowy, oryginalny kształt. Jest płaska, ale boki są zaokrąglone, a dolne, owale są lekko ścięte do góry. Korpus obudowy jest zintegrowany z nóżkami (to podłużne aluminiowe "płozy"), zaś front (w szarym kolorze) jest umieszczony w zagłębieniu obudowy, która tworzy dlań ramkę. Ciekawy zabieg estetyczny. Na szarym froncie, w centralnym miejscu, umieszczono duży czerwono-pomarańczowy przycisk, a w nim zainstalowano jedną diodę. Przycisk służy do uruchomienia urządzenia (główny włącznik zasilania znajduje się z tyłu Rivo). Kiedy włączyć zasilanie tylnym przełącznikiem, dioda zaczyna świecić czerwonym światłem. Po naciśnięciu pomarańczowego przycisku dioda zmienia kolor z czerwonego na zielony, zaczyna pulsować. Po przyłączeniu do sieci WiFi (lub LAN), nawiązaniu kontaktu operacyjnego zaczyna świecić stałym niebieskim światłem. Rivo jest gotowy do pracy. Można grać.

Na tylnym panelu zamontowano dość spory arsenał różnych wejść i wyjść. Przede wszystkim są to wyjściowe gniazda cyfrowe dla podłączenia zewnętrznego przetwornika cyfrowo-analogowego: AES-EBU, koncentryczne oraz USB-A (oznaczone jako USB DAC). Są też trzy inne gniazda USB: dwa USB-A (3.0 i 2.0) oraz USB-C. USB typu A przeznaczone dla podłączenia pamięci masowej (ale tutaj działa też zewnętrzny DAC - sprawdzałem) oraz drugie typu C, w instrukcji opisane jako "not used" (i rzeczywiście DAC tutaj podłączony nie chce działać). Jest również gniazdo HDMI dla sygnału wideo oraz slot kart microSD. Poza tym są dwa gniazda dla anten WiFi, a także gniazdo sieciowe LAN. Po prawej stronie umieszczono główny włącznik zasilania oraz gniazdo prądowe DC 5 V / 3 A. Zasilacz impulsowy jest w zestawie. Gniazda cyfrowe chronione są izolacją galwaniczną i filtrowaniem zasilania.

Obsługa i użytkowanie
Jak już pisałem wcześniej, mam spore doświadczenie z pierwszym streamerem Volumio, a mianowicie modelem Primo. Jego początkowa obsługa ("pierwszych pięciu minut") mogła być stresująca, a to dlatego, że przy inauguracyjnym uruchomianiu urządzenia przez kilka minut "nic" się nie działo. Primo wymagał wstępnego rozruchu układów, ich ukonstytuowania się. Dopiero po czasie Primo zaczynał wysyłać pierwsze oznaki życia. W nowym Rivo jest już z tym znacznie lepiej. Fakt, że też potrzebuje kilkanaście sekund na pierwsze wybudzenie się, ale potem idzie już jak po maśle. Szybko łączy się z Internetem, nawiązuje kontakt z tabletem bądź smartfonem obsługi urządzenia. Należy z netu ściągnąć aplikację "Volumio", odpalić ją na urządzeniu peryferyjnym, zaś Rivo podłączyć do DAC-a (ewentualnie kablem LAN do Internetu, ale nie jest to konieczne). Aplikacja sprawnie i szybko wyszukuje Rivo. A potem prowadzi użytkownika krok po kroku przez arkany inauguracyjne.

W przeciwieństwie do pierwotnego Volumio Primo, tu w Rivo wszystko jest już spreparowane i gotowe do gry ze wszelkimi funkcjami Volumio Premium z abonamentem "na całe życie", bo nie jest potrzebna osobna, dodatkowa subskrypcja, aby korzystać z serwisów Tidal (w tym Tidal Connect), Qobuz i wszystkich innych funkcji premium. To duże ułatwienie. I przy okazji oszczędność pieniędzy dla użytkownika.

System Volumio jest dość intuicyjny i ergonomiczny w obsłudze i użytkowaniu, a aplikacja sterująca oraz jej interfejs płynne i responsywne, choć nie jest aż tak super-przyjemny i oczywisty jak aplikacje takich Rose Audio, Auralic czy Lumin. Na pewno dużym plusem appki Volumio jest to, że jest dostępna wersja w języku polskim (i wielu innych językach). Podczas inauguracji aplikacji zdarzyło mi się mieć kilka potknięć i doświadczyć zacięcia się systemu, "wywrotki" Tidala, ale proszę pamiętać, że byłem "królikiem doświadczalnym" premierowego testowego systemu, wszystkie usterki na bieżąco zgłaszałem i mają być usunięte, poprawione. (Część ich jest już na pewno usunięta). To normalna rzecz na początku. [Edycja: 25 października została wprowadzona ostateczna aktualizacja firmware korygująca zgłaszane błędy i poprawki wersji beta oprogramowania Volumio].

Niech gwarancją jakości systemu Volumio oraz dużą jego rekomendacją będzie fakt, że jest używany przez tak znane i uznane firmy audio hifi jak Bryston, Musical Fidelity, Pro-Ject, MBL, QUAD, iFi Audio i jeszcze parę innych (zobacz TUTAJ). Volumio pod tym względem jest naprawdę szerokim licencjodawcą streamingowym. Ponadto należy pamiętać, że jest bezpłatnym dostawcą systemowym dla urządzeń Raspberry Pi (zobacz TUTAJ). W tej chwili społeczność ta liczy około 450 000 osób i działa na zasadzie symbiozy. Volumio dostarcza gratisowy system operacyjny, a społeczność Raspberry Pi zwrotnie uwagi, poprawki i sugestie aktualizacyjne. Poprawa oraz jakość systemu Volumio wciąż i wciąż rośnie. Genialne!

Aplikacja Volumio jest bardzo rozbudowana, można tutaj ustawiać sobie nieomal "wszystko". Tryby głośności, opcje odtwarzania, ustawienia miksera, bufory, formatować szatę graficzną, personalizować system itp. Myślę, że nie ma co tutaj opisywać poszczególnych ustawień i możliwości, bo każdy to sobie wyczyta w instrukcji obsługi, swobodnie pobuszuje w tajnikach i meandrach menu. Dużą pomocą jest możliwość zalogowania w systemie fabrycznym MyVolumio umożliwiającym łatwy dostęp do rozszerzeń, wtyczek i innych. Oraz do ewentualnej pomocy przy obsłudze urządzenia. Za pośrednictwem dowolnej przeglądarki interfejs użytkownika można również wywołać na komputerze (pod adresem http://rivo.local).


Estetyczne opakowanie

W pudełku


Zasilacz impulsowy jest w zestawie


Tuż po wyjęciu z opakowania



Zupełnie nowy design Volumio!

Dioda na czerwonej wypustce świeci w kilku kolorach - w zależności od stanu urządzenia

Obudowa wykonana została z czystego aluminium


Dominują wyjścia cyfrowe

Na sam początek Volumio Rivo otrzymał apgrejd w postaci zasilacza iFi Power X


Volumio podłączam pod DAC / wzmacniacz słuchawkowy Violectric DHA V380², słuchawki to Meze 109 PRO i Ultrasone Edition 15; sterowanie odbywa się za pomocą iPad Air 4


Tutaj wykorzystuję mały iFi Audio GO bar jako DAC i wzmacniacz słuchawkowy; ale super to gra!

Słuchawki Monoprice Monolith AMT

Słuchawki Sivga SV023

A tu dodatkowo Meze 109 PRO

Używam przewód USB Fidata HFU2 1 m.

Na zdjęciu cała słuchawkowa armada

Wybieram wyjście USB w Volumio

Pierwsza strona appki Volumio oraz nakładka Tidal; zrzut ekranu iPhone'a

Strumieniuję muzykę z Tidal Plus; Volumio czyta też kodek MQA

Podłączam iFi Audio GO bar jako DAC i wzmacniacz słuchawkowy



Trzy zrzuty ekranu iPad Air 4

Jedno spojrzenie na cały "system" hifi




Wrażenia dźwiękowe
Volumio Rivo podłączałem do kilku DAC-ów (niektóre z nim to także wzmacniacze słuchawkowe): NuPrime DAC-10H, Violectric DHA V380², Ferrum ERCO (wraz z zasilaczem Ferrum HYPSOS), iFi Audio Go bar oraz Lampizator Amber 3 DAC. Najczęściej wykorzystywałem wyjście USB w Rivo używając przewód cyfrowy Fidata HFU2 1 m. Streamery porównawcze to Rose RS150 oraz Silent Angel Munich M1. Główny serwis streamingowy to Tidal Plus. Bardzo często wspomagałem się zasilaczem iFi Audio Power X. Pełna lista sprzętu towarzyszącego została wymieniona na samym dole niniejszego tekstu.

Volumio Rivo jest li jedynie "surowym" cyfrowym transportem strumieniującym, nie ma wbudowanego pokładowego przetwornika cyfrowo-analogowgo. Proces konwersji cyfra / analog musi być przeprowadzona poza organizmem Volumio przez zewnętrzny DAC. Czynność ta, jak i klasa samego przetwornika naturalnie warunkuje ostateczny szlif dźwięku, determinuje jego walory i cechy zasadnicze. Jednakże DAC to nie wszystko. Tutaj dużo zależy też od natywnego sygnału transportera cyfrowego, który przecież także istotnie wpływa na brzmienie. Jeżeli miałbym się pokusić o określenie jakichś proporcji, to wynosiłyby one około 30/70 (transport/DAC). Jakość i cechy osobnicze transportera mają spore znaczenie dla gatunkowości pierwotnego sygnału, który następnie jest obrabiany przez konwerter c/a.

Aczkolwiek ocena brzmienia w przypadku transporterów cyfrowych jest trudna i nie należy formułować pochopnych ostatecznych wniosków, to bez kozery mogę stwierdzić, iż Rivo dostarcza znakomity sygnał. Pierwszoklaśny! Włoski streamer gra bardzo płynnie i plastycznie. Wybitnie czysto i harmonijnie. Ale także syto i swobodnie. Bez niepotrzebnych zahamowań ograniczających dynamikę, czy energię przekazu. To dźwięk systematyczny, spójny i naturalny. Lekko powłóczysty i cielisty, może nawet ciepławy (!?). Mimo, że cyfrowy w swej istocie (no bo przecież zero-jedynkowy), to dostarczający wzorowy fundament dla budowy pełnego dźwięku analogowego przez układ DAC-a. Rivo oferuje zgrabny, kompletny oraz pełnokaloryczny sygnał, który może być dowolnie formowany i optymalnie modelowany przez zewnętrzny przetwornik c/a. Kontrastowo, rozdzielczo i skrupulatnie. Bez żadnych ograniczeń formalnych i technicznych.

Jeżeli miałbym w kilku słowach scharakteryzować główne cechy brzmieniowe streamera Rivo, to na pewno byłyby to: neutralność, dokładność, gładkość oraz nasycenie. Ale zaraz potem także odczuwalna wielowarstwowość, harmonia i proporcjonalność dźwięku. Głębia tonalna, czytelność i wyrafinowanie. Wszystkie powyższe atrybuty brzmienia sprawiają, że przedmiotowy strumieniowiec pozytywnie wyróżnia się na tle innych, podobnych konstrukcji. Ma zadatki na wzorcowy transport cyfrowy, którego sygnał z dużą łatwością można rasować i profilować dodatkiem DAC-a, albowiem jest bardzo podatny na modelowanie. Skłonny do konstruktywnej współpracy dla dobra kompozycji dźwięku. 

Podczas testów do Rivo podłączałem z rzędu pięć przetworników cyfrowo-analogowych: NuPrime DAC-10H, Violectric DHA V380², Ferrum ERCO (wraz z zasilaczem Ferrum HYPSOS), iFi Audio GO bar oraz Lampizator Amber 3 DAC. To urządzenia z różnych przedziałów cenowych (od około 1 500 PLN za iFi Audio do jakichś 20 000 PLN za Lampizatora) i odmiennych konstrukcji. Jeżeli miałbym teraz dokładnie i szczegółowo opisywać, co wyniknęło z pożenienia Rivo z konkretnym DAC-eim (czyli po kolei z pięcioma różnymi), to wyszłaby mi rozprawa doktorska, a nie klasyczna recenzja. Za dużo tego. Ale najważniejsze jest, że Rivo przez ów rozbudowany eksperyment wyszedł bez szwanku. Udowodnił swą wybitną elastyczność tonalną i wysoki gatunek dostarczanego sygnału cyfrowego.

Transport synergicznie i symbiotycznie przystosowywał się do każdego używanego konwertera c/a pomagając budować pełny i koherentny dźwięk o solidnej konstrukcji, sugestywnej strukturze i wysyconej substancji. Czy to relatywnie tani iFi Audio, czy droższe Violectric, Ferrum, NuPrime, czy nawet dość kosztowny Lampizator, brzmienie zawsze było energetyczne, naturalne i efektywne. Spójne, czytelne i nienapastliwe. Scena wypełniona, rozbudowana i oddychająca. Z kolei źródła pozorne ekspresyjne i wiarygodne - przenikające się aurą akustyczną, w całości analogowe w odbiorze. Barwne. Atrakcyjne. Gładkie.

Rivo nie reprezentuje poziomu high-endowego takich odtwarzaczy jak wysokie modele firm Auralic, Lumin czy Esoteric, ale nie ma się też czego wstydzić. Fakt, brakuje mu ich zaawansowanej rozdzielczości i selektywności, łatwości ukazywania subtelności i definiowania przełomów akustycznych. Ale Volumio zapewnia kompletny dźwięk o znakomitych parametrach. To dźwięk barwny, nasycony oraz fizyczny, a jednocześnie transparentny, wieloplanowy, pod każdym względem wyrafinowany i sensualny. Działający wprost na zmysły słuchacza. Ujmujący muzykalnością i harmonią. Prawdziwy.

Na koniec jedna ważna uwaga. Volumio Rivo wydaje się być dość wrażliwy na jakość zewnętrznego zasilania. Fabrycznie załączany zasilacz impulsowy jest przyzwoity i wystarczający przy odsłuchach na tańszych DAC-ach, acz przy droższych może być niepotrzebnym ograniczeniem. Kiedy zastosowałem iFi Audio Power X, dźwięk nieco się otworzył, uprzestrzennił i wysmuklał. Optymalnym rozwiązaniem dla Rivo na pewno będzie Ferrum Hypsos, który wydaje się być w tym przypadku idealny. Szczególnie kiedy chcieć używać Volmio z bardziej zaawansowanymi przetwornikami cyfrowo-analogowymi. Jakość zasilania ma fundamentalne znaczenie!

Konkluzja
Premierowy włoski Volumio Rivo to cyfrowy transport strumieniujący, który obsługuje wszelakie formaty PCM / DSD / MQA. Oparty został o system operacyjny Volumio 3, który wciąż jest ulepszany i modernizowany, w tym przez nieomal półmilionową rzeszę użytkowników. Rivo w obsłudze jest wyjątkowo intuicyjny, logiczny i ergonomiczny. Zawiera mnóstwo rozszerzeń, funkcji, opcji, możliwości strumieniowana etc. Pod względem dostarczanego sygnału charakteryzuje się wysoką czystością, dokładnością oraz neutralnością. Pełną harmonią tonalną. Stanowi znakomity substrat dla dalszej obróbki przez zewnętrzne przetworniki cyfrowo-analogowe dając się łatwo modelować i kształtować w odniesieniu do ich umiejętności, sprawności i klasy zaawansowania. Lub ewentualnie indywidualnych oczekiwań odbiorcy. Zaś ode mnie Volumio Rivo otrzymuje bezwarunkową rekomendację. Genialne urządzenie!

Cena w Polsce - 4 890 PLN.

System odsłuchowy
Pomieszczenie 30 m2, z częściową adaptacją akustyczną, ustroje Vicoustic Wave Wood - 10 sztuk.
Wzmacniacze: Haiku-Audio Origami 6550 SE (test TU), Moon 600i V2, Lyngdorf TDAI-1120 (test TU), AVM Inspitation CS 2.3 (test TU) i Pathos Classic One MKIII (test TU).
Kolumny podłogowe: Living Voice Auditorium R3 (test TU) i Audio Physic Classic 35 (test TU).
Kolumny podstawkowe: Martin Logan Motion 35XTi (test TU), Audel U-Basik 5/8 (test TU), Pylon Audio Opal Monitor (test TU) i Guru Audio Junior (test TU).
Odtwarzacz CD: Musical Fidelity A1 CD-PRO (test TU).
Odtwarzacze sieciowe: Rose RS150 (test TU) i Silent Angel Munich M1 (test TU).
DAC-i/wzmacniacze słuchawkowe: NuPrime DAC-10H (test TU), Violectric V380² (test TU), iFi Audio GO bar (test TU), Rupert Neve Designs RNHP i Lampizator Amber 3 DAC (test TU).
Komputer: Dell Latitude 7390.
Smartfon/tablet: iPhone 13 oraz iPad Air 4.
Gramofony: Nottingham Analogue Horizon (test TU) i TEAC TN-5BB (test TU).
Wkładki gramofonowe: Ortofon 2M Black (test TU) i Ortofon 2M Red (test TU).
Przedwzmacniacz gramofonowy: Musical Fidelity MX-VYNL (test TU).
Radioodbiorniki: Rotel RT-1080, Sansui TU-5900 i Tivoli Model One (test TU).
Magnetofon kasetowy: Nakamichi Cassette Deck 1 (test TU).
Minisystem: Pioneer P1-K (test TU).
Głośnik bezprzewodowy: Mooer Silvereye 10 (test TU).
Odbiornik Bluetooth/DAC: iFi Audio ZEN Blue + zasilacz iFi Audio iPower X (test TU).
Słuchawki: Fostex TH610 (test TU), Meze 99 Neo (test TU), Ultrasone Edition 15, SIVGA SV023, Monoprice Monolith AMT, Meze 109 PRO i Final Audio UX3000 (test TU).
Listwy sieciowe: Solid Core Audio Power Supply (test TU) i ZiKE Labs Powerbox (test TU).
Kondycjoner zasilania: Black Lion PG-1 Type F (test TU).
Akcesoria: podstawa antywibracyjna Rogoz-Audio 3SG40 (test TU), podstawy głośnikowe Rogoz-Audio 4QB80 (test TU), podstawy głośnikowe Solid Tech Radius Stand, szafka audio Solid-Tech Radius Duo 3 (test TU), mata gramofonowa Harmonix TU-800EXi (test TU) i krążek dociskowy do gramofonu Clearaudio Clever Clamp (test TU). I wiele innych.



Trzy nowe urządzenia Volumio: Primo, Rivo i Integro (zdjęcie z Facebook Volumio)