RMS

MIP

Polpak

czwartek, 20 stycznia 2022

Silent Angel Munich M1, streamer z funkcją wzmacniacza słuchawkowego

Kilka zdjęć ze strony Silent Angel



Wstęp
Tuż przed końcem roku 2021 wrocławski dystrybutor Audio Atelier wysłał mi na testy bardzo interesujący odtwarzacz sieciowy o intrygującej nazwie Silent Angel Munich M1 (zobacz TUTAJ). To przede wszystkim streamer sieciowy oraz odtwarzacz plików audio, ale także wzmacniacz słuchawkowy i przedwzmacniacz liniowy. Można go też określić "integratorem audio", bo z powodzeniem spełnia funkcję domowego mini-centrum muzycznego spajającego kilka różnych urządzeń końcowych. Urządzenie to, wbrew swej nazwie gatunkowej "Munich", nie jest produktem niemieckim, a chińskiej firmy Thunder Data Co. Ltd., która to w ostatnich kilku latach przebojem zdobywa światowe rynki oraz równolegle serca i uszy melomanów. Najnowszym produktem jest tytułowy streamer Munich M1, a także jego "kuzyn", czyli transport strumieniujący Munich M1T.

Thunder Data Co., Ltd / Silent Angel
Przedsiębiorstwo Thunder Data Co., Ltd zostało założone w 2017 roku przez panów dr Erica Jian Huanga (literki "dr" pochodzą od uzyskanego doktoratu z informatyki) i Chorusa Chuanga, ekspertów w zakresie inżynierii rozwoju sprzętu informatycznego, jego oprogramowania oraz zarządzania projektami high-tech. Thunder Data Co., Ltd to innowacyjna firma technologiczna, której celem jest zastosowanie technologii pamięci masowej na poziomie korporacyjnym do wysokiej klasy produktów elektroniki użytkowej, w tym dziedziny high-fidelity audio. Dla segmentu audio została stworzona osobna marka, którą nazwano dość poetycko, bo "Silent Angel" (pol. Cichy Anioł).

W ofercie Silent Angel można znaleźć przede wszystkim urządzenia do streamingu, magazynowania oraz przesyłania sygnału muzycznego / dźwiękowego w postaci cyfrowej. Ale są też dostępne zasilacze przeznaczone dla tych sprzętów oraz właściwe im różne przewody. Większość urządzeń nosi związane z Niemcami, albowiem szef firmy ma w swym życiorysie pozytywne wspomnienia pracy dla niemieckich przedsiębiorstw informatycznych. Stąd serwer muzyczny nazywa się Rhein Z1, switch sieciowy to Bonn N8, streamery Munich M1, Munich M1T oraz Bremen B1. Jest też zasilacz Forester F1 oraz przewody zasilające DC Bastei, a także podstawki antywibracyjne noszące już zwykłe oznakowanie Stand S28. Portfolio Silent Angel wciąż się poszerza, w 2022 roku należy się spodziewać rychłych premier.

Wrażenia ogólne i budowa
Munich M1 dostarczany jest w czarnym pudełku przypominającym takie do butów. Po otwarciu wieka widać streamer ułożony w piankowej formie (dodatkowo zawinięty w folię) oraz podłużny kartonik. W nim znajdują się takie akcesoria jak zasilacz wraz z odłączanym przewodem zasilającym oraz przewód ethernetowy na wtykach RJ-45 (całkiem niezłej jakości). W opakowaniu jest jeszcze skrócona instrukcja obsługi oraz gwarancja producenta. 

Kompaktowa obudowa jest raczej niewymyślna - prosta. Cała wykonana z aluminium, na górnej i bocznych ściankach ma powycinane liczne otwory wentylacyjne (sprzęt jest chłodzony pasywnie!). Front z czarnej, aluminiowej płyty także jest wizualnie skromny i ascetyczny. Jest w połowie "złamany" tworząc dwie zbiegające się do środka płaszczyzny. Oprócz efektownego złotego logo "Silent Angel" mało na nim innych rzeczy przyciągających oko. Po prawej stronie umieszczono gniazdo słuchawkowe 6,35 mm, zaś po środku cztery mini-diody. Diody te nie są opisane, ale w instrukcji znajduje się ich indeks. Zielona zaświadcza o przyłączeniu do zasilania, pomarańczowa do lokalnego WiFi, zaś kolejne dwie informują o jakości sygnału i częstotliwości próbkowania.

Na tylnym panelu dzieje się znacznie więcej niżli na frontowym. Są tam umieszczone aż trzy wyjścia cyfrowe: koaksjalne, AES/EBU oraz I2S realizowane w standardzie HDMI (pozwalają one korzystać z M1 jako transportu streamującego). Oprócz tego są aż cztery porty USB - dwa z nich w standardzie USB 3.0 oraz jeden USB 2.0 - te przeznaczone są do podłączenia zewnętrznych nośników danych / zewnętrznej pamięci. Czwarty opisany został jako USB Audio - to wyjście, które można połączyć z odpowiednim wejściem zewnętrznego przetwornika cyfrowo-analogowego (czyli tzw. USB DAC).

Z tyłu urządzenia zamontowano jedną parę wyjść analogowych RCA - brak wyjść symetrycznych XLR. Tutaj można podłączyć wzmacniacz zintegrowany, ale także końcówkę mocy lub parę głośników aktywnych ponieważ Munich M1 został wyposażony w integralną regulację głośności. Po prawej stronie umieszczono gniazdo zasilania 5 V / 4 A, włącznik zasilania oraz gniazdo LAN RJ-45. Są jeszcze dwa gniazda: MI-O oraz M-LINK. Brak gniazd dla przyłączenia anteny WiFi, komunikacja z Internetem odbywa się wyłącznie przewodowo poprzez LAN.

Jak podaje dalekowschodni producent, Munich M1 dzięki czterordzeniowemu procesorowi ARM Cortex-72 i niskoszumowej pamięci DDR4 DRAM, w rzeczywistości jest komputerem zaprojektowanym do strumieniowania muzyki, z pominięciem wszystkich funkcji niezwiązanych z muzyką, aby zapewnić najlepszą możliwą jakość transmisji danych. Urządzenie wyposażone zostało w zoptymalizowany system operacyjny ViTOS Orbiter firmy Silent Angel z bezpośrednią obsługą Spotify, Tidal, Qobuz, Amazon HD, Roon i AirPlay oraz superszybki terminal sieciowy 1 000 Mbps. Dzięki temu Munich M1 jest w stanie dostarczyć najwyższej jakości transmisję plików tak długo, jak sieć domowa jest w stanie zapewnić optymalny transfer danych. Urządzenie otrzymało całkowicie pasywny system chłodzenia, co pozwoliło wyeliminować jego szum własny.

Jako pełnoprawny odtwarzacz strumieniowy sprzęt jest wyposażony w przetwornik cyfrowo-analogowy, posiada więc bezpośrednie wyjścia analogowe realizowane na gniazdach RCA (jest też dostępny wyłącznie transport sieciowy Munich M1T - bez zainstalowanego wewnętrznego DAC-a). Na pokładzie znaleźć również można wysokiej klasy wzmacniacz słuchawkowy, co jest ergonomicznym i praktycznym rozwiązaniem, albowiem jedna skrzynka służy zarówno do streamingu, cyfrowej obróbki DAC oraz umożliwia odsłuchy na słuchawkach.

Obsługa i użytkowanie
Producent wraz z Munich M1 dostarcza skróconą instrukcję użytkowania - w zależności od zadanego systemu operacyjnego (iOS, Android etc.) należy z Sieci pobrać odpowiednią wersję firmowej aplikacji VitOS Orbiter. Uruchomić ją na urządzeniu peryferyjnym (smartfon, tablet, komputer), w międzyczasie przyłączyć do zasilania i Ethernetu Silent Angel, wyprowadzić zeń sygnał na zewnątrz (przewodem cyfrowym bądź analogowym). Po "odpaleniu" aplikacji VitOS Orbiter Munich M1 prowadzi użytkownika krok po kroku. Cały proces inicjacyjny trwa góra kilkadziesiąt sekund. I to wszystko - można grać muzykę.

Jako że otrzymałem od dystrybutora fabrycznie nowy, nigdy nie grany egzemplarz Munich M1, na samym początku musiałem wgrać do niego aktualne oprogramowanie (tzw. firmware). W moim testowym nie było jeszcze zainstalowanych wtyczek do streamingu Tidal, Qobuz i Amazon Music HD (i jeszcze kilku nowości). Dlatego najpierw zacząłem od upgrade systemu. I pojawił się problem - nowe oprogramowanie nie chciało się zainstalować na urządzeniu. Wciąż i wciąż zacinało się na poziomie poboru 40%. Napisałem więc kilka prostych słów (wraz ze skanem ekranu z wyświetlanym problemem) do pomocy technicznej Silent Angel. (To w zasadzie proces automatyczny, bo przy jakimkolwiek problemie od razu wyskakuje okienko pomocy wraz z wtyczką /sugestią pomocy). To działo się wieczorem, zaś rano po odpaleniu poczty okazało się, że pomoc już nadeszła. Zainstalowany został odpowiedni program. A ja szybko zaprgrejdowałem system - bez problemu pojawiły się aplikacje Tidal, Qobuz, Amazon Music HD i inne nowości. Tak zawsze powinna działać pomoc techniczna! Poza tym Silent Angel prowadzi na swojej stronie rozbudowane forum dla użytkowników. Można tam sporo wyczytać, dowiedzieć się, podyskutować z innymi.

Aplikację sterującą VitOS Orbiter można uznać za całkiem udaną i ergonomiczną, choć raczej w umiarkowanym stopniu. Poruszanie się po poszczególnych zakładkach jest intuicyjne - nie wymagające wglądu w instrukcję obsługi. Z jej poziomu można sterować głośnością wyjścia słuchawkowego i na RCA, wyborem trybu pracy (z DAC lub bez), radiem internetowym, streamingiem i zawiadować wieloma opcjami obsługi podstawowej i zaawansowanej. Należy podkreślić, iż VitOS Orbiter jest autorską aplikacją stworzoną przez Thunder Data Co., Ltd i nie jest ona oparta na żadnej innej. Co ma swoje liczne plusy (np. szybkość wprowadzania poprawek systemowych), ale czasem i niewielkie minusy (m.in. brak rozbudowy strony graficznej, problematyczna łatwość dostępu). Pozytywem jest też to, iż co rusz pojawia się upgrade systemu, a on wciąż ewoluuje w stronę wyższej doskonałości i uniwersalności.

Proces i przebieg procesu streamingu jest optymalny, acz VitOS Orbiter, póki co, nie ma aż tak rozbudowanej nakładki na Tidal (bo tym serwisem najczęściej się posługiwałem) jakie można spotkać w Auralic, Volumio czy Lumin. Nie da się na przykład skatalogować albumów według daty dodania do bazy, daty wydania itp. Dostępna jest wyłącznie opcja segregacji po tytłach albumów (wg. ich pierwszych liter alfabetu). Nieco to deprymujące, ale jak mniemam, Silent Angel niebawem wypuści odpowiednie poprawki i usprawnienia. Poza tym nie wszystkie albumy w Tidal dają się odtwarzać (w mojej bibliotece albumów w Tidal wynoszącej około 2 500 albumów po drodze spotkałem z 10 -15 w ogóle niegrających na Munich M1). Ale generalnie VitOS Orbiter jest aplikacją przyjazną, logiczną i sprawną. Responsywną. Są gorsze, a nawet znacznie gorsze na świecie...

Najważniejsze cechy
• pasywny system chłodzenia
• zmniejszony w znacznym stopniu szum własny
• 6,35 mm wyjście słuchawkowe
o 33 Ω – 1mW – THD 0,0035%
o max 375 mW – THD 0,002%
o 590 Ω – 275 mW – THD 0,0015%
• software: Spotify Connect, Tidal, Qobuz, Amazaon Music HD, Roon Ready, AirPlay 2
• port Ethernet o szybkości 1000Mb/s
• system operacyjny VitOS Orbiter
• wyjścia RCA – 2 V rms, THD 0,00134% / 0,00164%
• pasmo przenoszenia 20 Hz – 20 000 Hz ±0,5 dB
• SNR 108 dB
• cyfrowe wyjścia sygnału – AES/EBU, I2S, Coaxial wspierają sygnał do PCM 384 kHz i DSD 5,6 MHz (DSD128)
• USB Audio PCM do 768 kHz, DSD 11,2 MHz (DSD256)
• możliwość podłączenia zewnętrznych nośników po USB-A
• analogowe wyjście sygnału
• wys. 50 mm x szer. 155 mm x gł. 110 mm
• masa 1,63 kg


Opakowanie

Skrócona instrukcja obsługi

Praktyczny sposób pakowania

Na pierwszym planie przewód LAN - i całkiem niezłej jakości!

Zasilacz

Dostawa "pod Choinkę"


Po prawej gniazdo słuchawkowe 6,35 mm


Obudowa wentylowana jest pasywnie / grawitacyjne, stąd sporo w niej wycięć


Ascetyczny, lecz estetyczny front

Tył urządzenia - USB-Audio otoczone pomarańczowym obramowaniem


Podłączam zasilacz iFi Audio Power X

iFi Audio Power X już podłączony; przewód LAN to marketowy HAMA


Munich M1 jako transport, DAC to Lunx Hilo LT-USB

W ustawieniach wybieram wyjście USB na Lynx Hilo

A tutaj na Amanero Combo284SE, czyli na ten zamontowany w Lampizator Amber 3 DAC


Dostępnych jest sporo różnych ustawień i opcji




Kilka wersji aplikacji VitOS Orbiter w trakcie streamingu z Tidal (wszystkie zrzuty ekranu z iPad Air 4)


Słuchawki Abyss DIANA V2


Ultrasone Signature Master


QUAD ERA-1


Fostex TH610

Zestaw czterech testowanych słuchawek z Munich M1



Wrażenia dźwiękowe
Silent Angel Munich M1 wykorzystywałem w trzech trybach: 1) jako streamer porównując go z Rose RS150, 2) jako transport strumieniujący łącząc go przewodem USB Fidata HFU2-1M z zewnętrznymi DAC-ami - Lampizator Amber 3 DAC, Lynx Hilo oraz 2MTech Young MKIV i 3) jako streamer oraz wzmacniacz słuchawkowy, gdzie używanymi słuchawkami były Abyss DIANA V2, Ultrasone Signature Master, Fostex TH610 oraz QUAD ERA-1, a wzmacniaczami słuchawkowymi porównawczymi NuPrime DAC-10H oraz Eleven XI Audio Broadway. Jako upgrade zasilania stosowałem zasilacz iFi Audio Power X. Serwis streamingowy to przede wszystkim Tidal Plus, sporadycznie Qobuz. Pełna lista sprzętu towarzyszącego wymieniona jest na końcu niniejszego tekstu.

Najpierw sprawdziłem dźwięk prowadzony z wyjść analogowych RCA (czyli wykorzystując wewnętrzny DAC). A trzeba zaznaczyć, iż Munich M1 nie miał łatwego zadania, bo musiał stawać w bokserskie szranki ze streamerem z wysokiej półki, czyli Rose RS150 (a to znakomity koreański strumieniowiec!). Okazało się jednak, że Silent Angel naprawdę nie ma się czego bać - zaoferował prężny, muskularny i płynny dźwięk o niezłej rozdzielczości oraz dużej głębi tonalnej. Równy, czysty i energetyczny. W analogowy sposób gładki i powabny. Z wyraźnym basem o jędrnej strukturze wraz z nadspodziewanie długim i szerokim rozciągnięciem - a dodatkowo szybkim i punktualnym. Zdyscyplinowanym.

Munich M1 równo operuje po całym paśmie częstotliwości, ale najbardziej podkreśla średnicę, bo w tym paśmie najwięcej dzieje się i odbywa - dźwięk średnicy jest ciut przybliżony, mocniej zaakcentowany i na dobitkę pokolorowany. Aczkolwiek nie są to specjalne odstępstwa od normy - streamery w porównywalnej cenie też tak mają (np. CocktailAudio N25, NuPrime Stream-9 czy Matrix Audio Element I), więc to standard. Dzięki zabiegowi takiego subtelnego ubarwiania brzmienia cały przekaz zyskuje na soczystości i esencji muzycznej. Otrzymuje właściwą wyrazistość i sensualność.

Sporą zaletą "Cichego Anioła" jest również fakt, że jako streamer z DAC bardzo wydatnie określa całościową barwę dźwięku, nasyca ją, eksponuje. W konsekwencji tego instrumenty i wokale brzmią wyjątkowo autentycznie i przekonująco. Istnieją rzeczywiście. Oraz mają głębokie stężenie swych wewnętrznych, swoistych barw. Ma to duże znaczenie przy różnicowaniu nagrań, ich szczegółowym warstwowaniu oraz tonalnym opisywaniu. Owszem, nie jest to poziom stricte high-endowy, acz Munich M1 czyni to bardzo dobrze. Znakomicie.

Jeżeli potraktować Munich M1 jedynie jako transport strumieniujący można w dużym stopniu modelować i doskonalić jego brzmienie. W tym celu należy wyprowadzić sygnał cyfrowy (omijając tym samym wewnętrzny DAC) jednym z czterech (!) dostępnych wyjść cyfrowych - koaksjalnym, AES/EBU, IS2/HDMI lub USB-Audio. Swoją drogą Silent Angel proponując aż takie bogactwo wyjść cyfrowych (przy tylko jednej parze wyjść analogowych) zdaje się sugerować odważne korzystanie z zewnętrznych przetworników cyfrowo-analogowych. To duża zaleta. Ja najczęściej wybierałem wyjście USB-Audio przyłączając tam przewód Fidata HFU2-1M i doprowadzając go po kolei do trzech zewnętrznych DAC-ów: Lampizator Amber 3 DAC, Lynx Hilo oraz 2MTech Young MKIV.

Po odsłuchach na zewnętrznych DAC-ach musiałem przewartościować swoje dotychczasowe sądy o Munich M1. Jeżeli dźwięk na wyjściach analogowych mógłbym określić jako bardzo dobry, kompletny i uniwersalny, to z dodatkiem DAC-ów już jako znacząco wybitny. Brzmienie otrzymywało przede wszystkim wyższy poziom rozdzielczości, zdecydowanie głębsze różnicowanie tonalne, bardziej wyrafinowaną substancję wewnętrzną oraz łatwiej dostrzegalną / słyszalną jej strukturę. Zawiłości, detale i akustyczne otoczenie. Wyraźniejszy połysk, nasączenie muzyką oraz wycyzelowanie. Oddech i rozmach.

Oczywiście, skala poprawy dźwięku w istotnym stopniu zależała od zastosowania konkretnego DAC-a, ale to zupełnie zrozumiałe. Od zawsze na Stereo i Kolorowo wołam i krzyczę, aby istotna część inwestycji w nowoczesny system hi-fi (czyli nie gramofonowy) dotyczyła przetwornika cyfrowo-analogowego jako jednego z triady najważniejszych jego elementów (obok głośników i wzmacniacza). DAC dookreśla, pogłębia i doskonali sygnał cyfrowy - doprowadza do optymalnej perfekcji (co przecież wynika z jego konstytucyjnych funkcji). Tymczasem Silent Angel dostarcza wysokogatunkowy sygnał cyfrowy, acz surowy, in statu nascendi. Warto go obrobić, uszlachetnić i wykończyć rasowym konwerterem, bo jest nań szczególnie podatny, wrażliwy oraz łatwo przystosowujący się.

Nie będę pisać, że w największym stopniu dźwięk Munich M1 zyskał po przyłączeniu do Lampizatora Amber 3 DAC, bo to pewnie Czytelnik sam wie. DAC ten od kilku lat jest moim ulubionym, na stałym wyposażeniu odsłuchowym. Ale chciałbym podkreślić, że dopiero w połączeniu Silent Angel + DAC można przekonać się o zaletach streamingu, a w zasadzie o jego wysokiej jakości brzmienia. Pliki grane z Tidal nabierają więcej ciała i ekspresji, są dobitniej osadzane w przestrzeni, mają wyraźniejsze kształty i konkretniej opisywane kontury. Są lepiej różnicowane i definiowane - są gęstsze, są dźwięczniejsze. Wręcz trudno odróżnialne od muzyki odtwarzanej z płyt kompaktowych (i to z odtwarzacza rzetelnej klasy!). Podsumowując, Munich M1 to pełnowartościowy i kompleksowy transport sieciowy jakich dookoła mało.

Kilka słów o wyjściu słuchawkowym. Thunder Data Co., Ltd zdecydował się umieścić w swym odtwarzaczu sieciowym wyjście słuchawkowe, co w moim przekonaniu było doskonałym posunięciem. W taki sposób Munich M1 staje się pełnowartościowym oraz samowystarczalnym systemem muzycznym "zasysającym" muzykę z czeluści Internetu. Raz, że znakomicie i bezwarunkowo ją strumieniuje via gniazdo LAN, dwa, że obrabia sygnał cyfrowy na analogowy i trzy, że dostarcza tenże od razu na dwa wyjścia: RCA oraz słuchawkowe 6,35 mm. Bezproblemowo można więc podpiąć tutaj słuchawki i momentalnie delektować się muzyką całego świata dostępną na życzenie z wielu serwisów streamingowych. Producent jednak nie zainstalował na obudowie pokrętła głośności, tej należy dokonywać za pomocą sterującego urządzenia zewnętrznego, czyli tego z pobraną aplikacją VitOS Orbiter. 

Silent Angel w swoim Munich M1 wykombinował naprawdę rzetelne wyjście słuchawkowe! Jak już podawałem wcześniej, w trakcie testów używałem przede wszystkim cztery pary nauszników: Abyss DIANA V2, Ultrasone Signature Master, Fostex TH610 oraz QUAD ERA-1. Reprezentują one różne pułapy cenowe (od około 2 500 PLN aż do niecałych 19 000 PLN), a także odmienne konstrukcje (przetworniki dynamiczne lub planarne). Muszę podkreślić, że wszystkie cztery zestawy zagrały w sposób dociążony, rytmiczny i subiektywnie kompletny. Gęsto, przestrzennie i z dobrym rozciągnięciem. W 100% muzykalnie.

Owszem, słuchawki porównawcze najwyższej klasy, czyli Abyss DIANA V2, nieco traciły na swej mistrzowskiej rozdzielczości i selektywności, nie otrzymywały też w pełni rozbudowanej sceny, ale nie sądzę, aby użytkownicy Munich M1 decydowali się sięgać po aż tak high-endowe słuchawki, zaś ja uczyniłem to jedynie w celach poznawczo-testowych. A wstydu naprawdę nie było. Myślę że optymalnie sprawdzą się tutaj słuchawki z przedziału około 2 000 - 3 500 PLN. Wyżej chyba nie warto, niżej nie wypada, albowiem, powtórzę - Silent Angel dysponuje wyjątkowo kompetentnym i sumiennym wzmacniaczem słuchawkowym niezłej klasy hi-fi.

W trakcie odsłuchów nie dysponowałem firmowym zewnętrznym zasilaczem Silent Angel Forester F1, dystrybutor dostarczył mi sprzęt wyposażony w fabryczny zasilacz impulsowy. Nie jest to pospolity zasilacz "komputerowy", widać że producent specjalnie zamawia go dla swoich produktów. Jednakże Silent Angel produkując własny zasilacz Forester F1 zdaje się doskonale wiedzieć, że podrasowanie Munich M1 dodatkowym zasilaczem może przynieść wiele dobrego dla pracy streamera, więc i dla dźwięku. W celach doświadczalnych przyłączyłem swój zasilacz iFi Audio Power X - to stosunkowo niedrogi (około 500 PLN), a dobry power-suply. Cichy i skuteczny. Już przyłączenie Power X do Munich M1 przyniosło delikatnie słyszalną, acz wyraźną poprawę dźwięku. Lekkie jego uspokojenie, wyciszenie szumów tła, minimalne podniesienie dynamiki. Warto iść drogą apgrejdu zasilania!

Konkluzja
Silent Angel Munich M1to streamer z DAC z funkcją wzmacniacza słuchawkowego oraz opcją pracy jako cyfrowy transport strumieniujący. Skonstruowany i opracowany przez przedsiębiorstwo informatyczno-programistyczne Thunder Data Co., Ltd, co skutkuje oryginalnymi rozwiązaniami (m.in. własna aplikacja sterująca VitOS Orbiter) oraz wysokim poziomem know-how procesów digitalowo-multimedialnych. W rezultacie tego Munich M1 jest dopracowanym, specjalistycznym i kompletnym urządzeniem służącym do strumieniowania dźwięku (i odtwarzania plików cyfrowych). Charakteryzuje się rasowym brzmieniem wysokiej klasy - bogatym, rozbudowanym i rozdzielczym. Barwnym i dynamicznym. I to na wszystkich wyjściach (analogowym, słuchawkowym i cyfrowym). Co istotne, Munich M1 jest podatny na dodatek zewnętrznego DAC-a oraz zasilacza - wówczas potrafi zabłysnąć wyjątkowo zaawansowanym dźwiękiem klasy high-fidelity. W ogólnym podsumowaniu recenzji Silent Angel Munich M1 zasługuje na duże uznanie oraz bezkompromisową rekomendację! 
 
Cena w Polsce - 5 999 PLN (za wersję z 8 GB RAM).

System odsłuchowy
Pomieszczenie 30 m2 z częściową adaptacją akustyczną, ustroje Vicoustic Wave Wood - 10 sztuk.
Wzmacniacze: Haiku-Audio Origami 6550 SE (test TU), Canor AI 1.20 (test TU) i Pathos Classic One MKIII (test TU).
Kolumny podłogowe: Living Voice Auditorium R3 (test TU).
Kolumny podstawkowe: Martin Logan Motion 35XTi (test TU), Pylon Opal Monitor (test TU) i Guru Audio Junior (test TU).
Odtwarzacze CD: Musical Fidelity A1 CD-PRO (test TU) i NuPrime CDT-8 Pro.
Odtwarzacz sieciowy: Rose RS150 (test TU).
DAC-i/wzmacniacze słuchawkowe: NuPrime DAC-10H (test TU), Topping E50/L50 (test TU), Lynx Hilo, Lampizator Amber 3 DAC (test TU), M2Tech Young MkIV (test TU), Violectric CHRONOS oraz Encore mDSD (test TU). 
Komputer: Dell Latitude 7390.
Smartfon/tablet: iPhone XR i iPad Air 4.
Gramofony: Nottingham Analogue Horizon (test TU) i TEAC TN-5BB (test TU).
Wkładki gramofonowe: Ortofon 2M Black (test TU), Ortofon 2M Black LVB 250 (test TU) i Ortofon 2M Red.
Przedwzmacniacz gramofonowy: Musical Fidelity MX-VYNL (test TU).
Radioodbiorniki: Rotel RT-1080, Sansui TU-5900 i Tivoli Model One (test TU).
Magnetofon kasetowy: Nakamichi Cassette Deck 1 (test TU).
Minisystem: Pioneer P1-K (test TU).
Głośnik bezprzewodowy: Mooer Silvereye 10 (test TU).
Odbiornik Bluetooth/DAC: iFi Audio ZEN Blue + zasilacz iFi Audio iPower X (test TU).
Słuchawki: Fostex TH610 (test TU), Meze 99 Neo (test TU), Ultrasone Signature Master, Final Audio UX3000 (test TU), Austrian Audio Hi-X65 (test TU), Abyss DIANA V2 oraz QUAD ERA-1.
Listwy sieciowe: Solid Core Audio Power Supply (test TU) i ZiKE Labs Powerbox (test TU).
Akcesoria: podstawa antywibracyjna Rogoz-Audio 3SG40 (test TU), podstawy głośnikowe Rogoz-Audio 4QB80 (test TU), podstawy głośnikowe Solid Tech Radius Stand, szafka audio Solid-Tech Radius Duo 3 (test TU), mata gramofonowa Harmonix TU-800EXi (test TU) i krążek dociskowy do gramofonu Clearaudio Clever Clamp (test TU). I wiele innych.



5 komentarzy:

  1. Mam i bardzo polecam! Testowany M1 gra wyraźnie inaczej niż "goły" transport M1T. Ten drugi w kategoriach bezwzględnych jest lepszy, dźwięk jest jeszcze gęściejszy, bardziej namacalny, szersza scena, doskonała separacja. Tym nie mniej u mnie został opisywany tutaj M1 ze względu na lepsza rytmikę, bas. Oba polecam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak sprawa gapless, MQA? Zastanawiam się nad M1T lub bluesound node.

      Usuń
  2. Jeszcze dodam że na starcie dostał u mnie dobre zasilanie z Kecesa P8. Potem testwo wróciłem do stockowego zasialcza z pudełka i z zaskoczeniem oceniłem go bardzo dobrze. Powrót do Kecesa rozwiał jednak wszytkie wątpliwości. Dobre zasilanie słychać ��!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje za opinie. Moje obserwacje sa dosc zbiezne z Panskimi. Zas optymalne zasilanie jest faktycznie istotne. Pozdrawiam.

      Usuń
  3. W środku jest zwykła Malinka tak btw

    OdpowiedzUsuń

Komentarz będzie oczekiwać na moderację