Polpak

EIC

Rafko

środa, 20 maja 2026

FiiO FT13, słuchawki dynamiczne zamknięte



Zdjęcia: FiiO (Guangzhou FiiO Electronics Technology Co., Ltd.)




Jeszcze dwa-trzy lata temu zakup słuchawek klasy high-fidelity z drewnianymi muszlami wiązał się ze sporym wydatkiem. Słuchawki takie potrafiły kosztować z 10 000 PLN, a nawet więcej. Przodowały w w tym głównie firmy z USA żądając astronomicznych cen za swoje ekskluzywne wyroby. Z czasem ceny nieco spadły, bo coraz więcej firm zajęło się konstruowaniem i produkcją słuchawkowych "drewniaków". Zabrały się też za to ambitne przedsiębiorstwa z Dalekiego Wschodu, szczególnie z Chin i Tajwanu. Ceny zdemokratyzowały się, stały się dostępne dla zwykłego melomana. 

Jedną z takich dalekowschodnich firm jest FiiO z chińskiego miasta Guangzhou (pol. Kanton). Zresztą ta firma założona w 2007 roku powoli, acz konsekwentnie staje się prawdziwym potentatem w sektorze konsumenckiego high-fidelity. Trudno nie natknąć się na jakiś jej sprzęt przeglądając aktualne internetowe katalogi audio. Wywarza nie tylko słuchawki, ale także wzmacniacze, DAC-i, odtwarzacze cyfrowe, gramofony, głośniki, magnetofony kasetowe... Oraz przeróżne akcesoria audio.

Jakiś czas temu przyjechały do mnie na testy premierowe FiiO FT13 (zobacz TUTAJ i TUTAJ), czyli słuchawki dynamiczne zamknięte z muszlami wykonanymi z litego drewna. To jednak drewno nie byle jakie, a egzotyczne "purpleheart" ("purpurowe serce"; pol. amarant) pochodzące z lasów deszczowych Ameryki Południowej. Ten materiał cechuje się niezwykłą twardością oraz charakteryzuje się unikalną barwą - jasnobrązowy odcień przeobraża się w głęboki, wyrazisty fiolet. Z czasem - pod wpływem światła i powietrza - drewno stopniowo ciemnieje, nabiera głębokiego, kasztanowo-purpurowego odcieniu.

Drewno "purpleheart" wyróżnia się gęstością i twardością znacznie przewyższającą typowe gatunki drewna, dlatego od wielu lat wykorzystywane jest w lutnictwie do produkcji instrumentów muzycznych, którym nadaje specyficznej barwy dźwięku, zaś jego oryginalne właściwości akustyczne pomagają wydatnie redukować szkodliwe rezonanse w obudowie a jednocześnie zapewniają wysokie promieniowanie dźwięku. Nic dziwnego, że konstruktorzy FiiO zdecydowali wykorzystać to drewno jako budulec muszli swych słuchawek FT13. 

Warto też dodać, że zanim drewno "purpleheart" zostanie użyte do wyrobu muszli, najpierw dojrzewa naturalnie przez 90 dni. surowe drewno poddawane jest precyzyjnej obróbce na obrabiarkach numerycznych CNC, a następnie wieloetapowemu procesowi lakierowania na wysoki połysk. Jest wielokrotnie szlifowane i dokładnie polerowane, a jego naturalne pory i nierówności są wypełniane, aż do uzyskania idealnie gładkiej powierzchni. Na końcu procesu nakładana jest warstwa lakieru, która podkreśla wyjątkowy rysunek słojów i naturalną głębię koloru.

Słuchawki FT13 wyposażono w wyjątkowo duże, bo aż 60-milimetrowe przetworniki dynamiczne. (Zazwyczaj słuchawki przecież mają przetworniki nie większe niż 40 - 42 mm). Większa niż standardowa powierzchnia membrany pozwala na generowanie większej mocy i bardziej efektywne przekształcanie sygnału elektrycznego w dźwięk.

Membrany 60 mm przetworników są wyprofilowane na kształt litery "W". Zostały wykonane z kompozytu wełny, nanowłókien i drewna brzozowego. Proces wytwarzania membrany opiera się na tradycyjnej technologii produkcji papieru, stosowanej od ponad wieku i wciąż wykorzystywanej przez czołowe marki hi-fi. Surowce są przetwarzane na masę papierniczą poprzez namaczanie, gotowanie i mechaniczne rozdrabnianie.

W trakcie procesu produkcyjnego dodawane są lekkie, a zarazem wyjątkowo sztywne włókna węglowe, które wzmacniają strukturę membrany, minimalizują ryzyko pęknięć i poprawiają szczegółowość w zakresie wysokich częstotliwości. Gotowa membrana jest następnie formowana i wypiekana do grubości zaledwie 0,1 mm. Dodatek włókien wełnianych pozwala wykorzystać ich naturalną elastyczność do subtelnego strojenia brzmienia, uzyskania możliwie neutralnego brzmienia.

FiiO FT13 dostarczane są w niedużym tekturowym pudle rozkładanym na spód i wieko. Wewnątrz znajduje się duży, materiałowy pokrowiec (obszyty naturalnym lnem!) marki Yaoli, a dopiero w nim słuchawki. W zestawie producent dostarcza pleciony kabel ze srebrzonej miedzi beztlenowej oraz monokrystalicznej miedzi Furukawa, zakończony wtykiem symetrycznym 4,4 mm Pentaconn Dodatkowo w komplecie można znaleźć aż trzy różne adaptery na wtyk (XLR, 3,5 mm i 6,35 mm), a także trzy zestawy wymiennych padów z zamszu oraz ściereczkę do czyszczenia muszli. Oczywiście, jest też instrukcja obsługi oraz fabryczny certyfikat.

Przewód słuchawkowy wykonano w formie ośmiożyłowego splotu, zawierającego łącznie aż 1 000 żyłek przewodzących (!). Składa się z 500 żyłek wtórnie przetapianej monokrystalicznej miedzi Furukawa oraz 500 żyłek miedzi beztlenowej pokrytej srebrem, każda o polaryzacji 17 AWG. Połączenie wysokiej klasy materiałów i zaawansowanych technik obróbki ma - według producenta - pozwalać uzyskać "wyjątkową jakość dźwięku".

Wzornictwo, wykonanie oraz zastosowane materiały zasługują na duże uznanie. Na pochwałę. Widać, że firma FiiO dużą wagę przykłada do wyrafinowanego projektu, precyzji konstrukcji oraz jej maksymalnego dopracowania. FiiO FT13 to są bardzo ładne słuchawki. Największa w tym zasługa wielkich, drewnianych muszli, ale pałąk i pady też robią swoje. Są estetyczne i jednocześnie ergonomiczne. Pady muszli wykonane zostały ze skóry cielęcej (zapasowe są z zamszu i weluru). Pałąk jest obciągnięty skórą, metalowe szyny regulacyjne nie wsuwają się do wnętrza pałąka, a na jego boki. Nieco fikuśnie to wygląda, ale wszystko dobrze działa, a regulacja objętości pałąka jest łatwa i precyzyjna.

Drewno muszli jest wysokiej i zostało znakomicie obrobione / wypolerowane / polakierowane. Mucha nie siada! Muszle są oprawione w metalowe pierścienie, które łączą się z także metalowymi widelcami. Zaś te połączone są z prowadnicami regulacji objętości pałąka. Mechanizm ten też jest obudowany metalowymi osłonami. Zero tworzyw sztucznych. Jednakże szkielet nośny słuchawek jest nieco luźny, a kiedy wziąć słuchawki do ręki poszczególne ich części obijają się o siebie i klekoczą - nie sprawia do dobrego wrażenia. Można to było zrobić lepiej, zadbać o sztywniejszą konstrukcję.

Ergonomia
Przedmiotowe słuchawki są bardzo wygodnymi. Może nie należą do najlżejszych (masa własna to 356 gramów), ale drewniane muszle muszą przecież ważyć swoje. Ale szerokie, miękkie i głębokie pady oraz szeroki pałąk zapewniają duże pole podparcia na czaszce i równomiernie rozkładają masę na całej jej powierzchni, Słuchawki nie ciążą, nie cisną, nie uwierają. Leżą bardzo komfortowo.

Małżowiny uszne użytkownika w całości mieszczą się w muszlach / padach, a te dokładnie i szczelnie przylegają. Zaś zamknięta konstrukcja korzystnie izoluje słuchacza od środowiska zewnętrznego. Super!

Ogólnie ergonomię i komfort oceniam na bardzo wysoki stopień: 5/5.

Specyfikacja techniczna
Typ słuchawek: zamknięte słuchawki dynamiczne
Pasmo przenoszenia: 7 – 40 000 Hz
Przetwornik: dynamiczny, 60 mm
Impedancja: 32 Ω
Czułość: 98 dB/mW przy 1 kHz, 113 dB/Vrms przy 1 kHz
Masa: ok. 356 g (bez przewodu)
Siła nacisku muszli: 4,2 N ± 0,3 N
Materiał przewodu: wtórnie rafinowana monokrystaliczna miedź Furukawa + miedź beztlenowa pokryta srebrem
Długość przewodu: ok. 1,5 m
Złącze słuchawkowe: podwójne 3,5 mm (TS)
Wtyki audio: 3,5 mm / 4,4 mm
Materiał muszli: drewno amarantowe ("purpleheart")
Kolory muszli: naturalne drewno / czarny

(W powyższym tekście wykorzystałem cytaty i informacje ze strony FiiO Polska).


Duży, efektowny karton ze słuchawkami



A w kartonie elegancki, bardzo ładny pokrowiec



W zestawie są wymienne pady z naturalnej skóry


Pleciony przewód symetryczny oraz aż cztery różne wtyki / adaptery



Piękne i staranne wykonanie, estetyczne wzornictwo 



Muszle z litego drewna egzotycznego "purpleheart" (pol. amarant)

Przyłączam słuchawki do wzmacniacza EarMen CH-AMP Signature


Porównanie ze słuchawkami ZMF Bokeh Open i oBravo HAMT-3 MkII


Matrix Audio TS-1 oraz słuchawki porównawcze ZMF Bokeh Open i Fostex TH610


Na pierwszym planie Austrian Audio The Arranger, wzmacniacz to FiiO K13 R2R


 Austrian Audio The Arranger i Erzetich Charybdis; wzmacniacze FiiO K13 R2R i FiiO K17

A tu jeszcze wzmacniacz Ferrum ERCO z zasilaczem Ferrum HYPSOS



Wrażenia dźwiękowe
Słuchawki przyłączałem do kilku wzmacniaczy: FiiO K13 R2R, FiiO K17, Ferrum ERCO (z zasilaczem Ferrum HYPSOS), EarMen CH-AMP Signature oraz iFi Audio Go bar, a także do streamera Matrix Audio TS-1. Słuchawki porównawcze to: Austrian Audio The Arranger, Fostex TH610, Erzetich Charybdis, SIVGA SV023, SIVGA P2 Pro, oBravo HAMT-3 MkII, Aune SR7000, Aune AR5000 i ZMF Bokeh Open. Źródła to streamery Rose RS150 i Matrix Audio TS-1, używałem też komputer DELL Latitude 5440, smartfon iPhone 16 Pro i tablet iPad Air 4. Serwisy streamingowe Apple Music i Qobuz.

FiiO FT13 mają zamontowane większe przetworniki niż standardowo (60 mm zamiast zwyczajowych 44 lub 40 mm), co w zamiarze producenta ma się przekładać na zwiększenie wrażeń dźwiękowych. Jak można przeczytać w materiałach informacyjnych: "Większa powierzchnia membrany pozwala na generowanie większej mocy i bardziej efektywne przekształcanie sygnału elektrycznego w dźwięk. Efekt? Zredukowane zniekształcenia, szybsza reakcja transjentów oraz głębszy, bardziej wyrazisty bas. Dzięki temu FT13 oferują nie tylko potężne brzmienie, ale także szeroką scenę dźwiękową, która otwiera przed słuchaczem zupełnie nowy wymiar muzycznej immersji".

Mogę potwierdzić, że większe przetworniki w modelu FT13 rzeczywiście generują rozległą i poszerzoną scenę o dużej precyzji oraz pozwalają na uzyskanie wzmożonej dynamiki i mocy grania, a także wyprodukowanie potężnego i elastycznego basu o wzmocnionej sile uderzenia i przebicia. Dzieje się to przy niskich zniekształceniach sygnału, wręcz niesłyszalnych. Przetworniki o średnicy 60 mm z łatwością przekazują kompleksowe natężenie dźwięku - jego pełną energię i zróżnicowanie. Ujawniają szczegóły i detale. Generują dźwięk pełny i nasycony. Kompletny w każdym wymiarze.

Tytułowe FiiO grają super-przestrzennie, lecz też z lekkiego dystansu. Zapewniają scenę otwartą, doskonale przejrzystą i dynamiczną, która jest nieco oddalona i sięgającą daleko w tył, przez co okazują głębię nagrań w sposób prawidłowy (choć nie wybitny). FT13 nie próbują wchodzić ze słuchaczem w bardziej intymne, cieplejsze relacje, a po prostu przekazują przestrzenny realizm, optymalny trójwymiar 3D, gdzie poszczególne zjawiska są foremne, kształtne i pełnowymiarowe. Namacalne i wiarygodne.

Słuchawki są optymalnie dostrojone, nie grają ani powiększonym ciepłem, ani słodyczą, ich punkt ciężkości tonalnej jest wyregulowany na czystość, precyzję i transparentność brzmienia. Takie cechy sprzyjają ukazywaniu dźwięku autentycznego i wiernego, high-fidelity. Średnica ma świetną gęstość, jest pięknie namacalna i nasycona, niepotrzebne jest jej sztuczne podgrzewanie, zresztą drewniane muszle zdają się wprowadzać dodatkową organiczną nutę w rezonansach, więc tym bardziej naturalność brzmienia nie potrzebuje rasowania, a jedynie uwypuklenia i zaakcentowania, co FiiO bez problemu skutecznie czynią.

Jak napisałem, średnie tony są naturalne, soczyste i wyraźne, potrafią dobrze zagęścić i prawidłowo rozdzielić każdy dźwięk, zadbać zarówno o jego bezpośredniość, jak i wyrafinowanie. Niekiedy wydają się być nazbyt spokojne, aczkolwiek ogólna plastyczność i kształtność średnicy jest znakomita. Mogłaby mieć więcej selektywności, ale naprawdę nie jest źle (szczególnie patrząc na umiarkowaną cenę słuchawek). Zresztą rozdzielcze źródło tę selektywność nieco poprawia (choć jedynie do ograniczonego poziomu, ma się rozumieć).

Wysokie są precyzyjne, szczere i doświetlone; raczej lekkie niż ciężkie, ładnie ujmują rozdzielczość w całościowy obraz. Są dokładne i szybkie, ale nie szorstkie i nie wyostrzone. Mają czysty i ekspresyjny charakter, nie drażnią nawet przy większej głośności. Soprany dobrze grają blachy instrumentów, dokładnie przekazują perkusjonalia i syczenie powietrza, a nawet jakieś przybrudzenia nagrań. Czynią to płynnie i wyraźnie, bez przykrej nadpobudliwości.

Choć dźwięk słuchawek mogę określić jako precyzyjny, żywy i bogaty, to niekiedy brakowało mi galanteryjnego wysublimowania tonalnego, rasowej dojrzałości typowej dla "słuchawek wysokiego lotu", głębszego zaawansowania. Brzmienie rzeczywiście jest pełne, zaangażowane i spójne, ale czasem dość powierzchowne, bez ostatecznego cyzelunku, jakby pośpieszne, nie do końca narysowane. Uniwersalne i bezpieczne. Nie jest to problem, bo dźwięk jawi się jako satysfakcjonujący i zadowalający, ale brak mu tej high-endowej kropki nad "i". Nie wiem, jak to precyzyjniej opisać.

Producent w aktualnym zestawie załącza aż trzy zestawy padów: ze skóry jagnięcej HS-FT13C, z zamszu HS-FT13A i weluru / ultra-suede HS-FT13B (te ostatnie dopiero od niedawna oferowane w komplecie za 1 PLN, przedtem były opcjonalne). Pady łatwo wymienić, są mocowane na wygodne patentowe zatrzaski. Co istotne, poszczególne ich odmiany w znaczący sposób mogą modelować brzmienie słuchawek - wzmacniać basy, dodawać bogactwa wokalom i powiększać poczucie atmosfery. A nawet nieco subiektywnie odejmować wysokich. Muszę przyznać, że najbardziej do gustu przypadły mi welurowe HS-FT13B - pięknie ułożyły i uporządkowały bas, wyprofilowały średnicę i jednocześnie uspokoiły gorące soprany (w nadmiarowych ich fragmentach). Zredukowały odczucie nadmiernej góry pasma, nadały brzmieniu jakby bardziej dojrzałego charakteru.

Pytanie: jaki wzmacniacz słuchawkowy będzie optymalny dla FT13? Słuchawki teoretycznie sę bardzo łatwe do napędzenia, czemu sprzyja niska impedancja 32 Ω, czułość 98 dB/mW oraz szerokie przetworniki 60 mm. I rzeczywiście - bez problemu można je ładnie wysterować smartfonem bądź odtwarzaczem DAP. Ale prawdziwa zabawa w dźwięk zaczyna się dopiero, kiedy podłączyć przedmiotowe FiiO do wzmacniacza słuchawkowego - najlepiej nabiurkowego lub pełnowymiarowego.

W czasie testów używałem kilku wzmacniaczy słuchawkowych: FiiO K13 R2R, Ferrum ERCO (z zasilaczem Ferrum HYPSOS), FiiO K17, EarMen CH-AMP Signature oraz iFi Audio Go bar. Już dodatek tego ostatniego typu dongle, czyli iFi Audio Go bar powodował wyraźny przyrost jakości dźwięku: muskulatury, pojemności tonalnej, zróżnicowania i nasycenia. Ale jeszcze większy był przy wzmacniaczach stacjonarnych. Nie chcę nikogo namawiać na zakup wzmacniacza za circa 10 000 PLN do słuchawek za 1 500 PLN, ale naprawdę warto zainwestować tyle samo na porządny wzmacniacz. Myślę, że optymalnym wyborem będzie zakup firmowego FiiO K13 R2R - jeszcze nie opublikowałem jego recenzji, ale to znakomity sprzęt słuchawkowy, a do FT13 pasuje jak ulał. Polecam!

Konkluzja
FiiO FT13 to słuchawki dynamiczne o zamkniętej konstrukcji muszli. Muszle wykonane zostały z egzotycznego litego drewna "purpleheart", przetworniki dynamiczne mają większe niż standardowe rozmiary 60 mm, a ich membrany ukształtowane są w literę "W" (wykonane z kompozytu wełny, nanowłókien i drewna brzozowego). To doskonałe materiały, piękny projekt, jeszcze lepsze wykonanie. Wręcz luksusowe. Całości dopełnia symetryczny przewód słuchawkowy wykonany z miedzi srebrzonej i beztlenowej miedzi Furukawa. Bonusem są aż trzy pary różnych padów, które umożliwiają modelowanie brzmienia. Pod względem dźwięku FT13 reprezentują "duży dźwięk": obfity, bogaty, szeroki i głęboki. Zróżnicowany, natlenowany, przestrzenny. Z silną podporą basową, rozbudowaną średnicą oraz nasączoną górą. To dźwięk angażujący, ale komfortowy, w pełni satysfakcjonujący. Rekomendacja dla FiiO FT13!

Cena w Polsce - 1 490 PLN (trzecia para padów w ofercie specjalnej za 1 PLN).

Rekomendacja dla FiiO FT13!


Za:
- FiiO Audio to dalekowschodnia ambitna marka / firma o gigantycznym potencjale w audio hifi, szybkorosnąca i intensywnie inwestująca w rozwój technologiczny
- wytwarzająca szereg różnych wzmacniaczy słuchawkowych oraz słuchawek (oraz inne sprzęty audio)
- FiiO FT13 to dopracowana, głęboko przemyślana i znakomicie wykonana konstrukcja
- doskonałe wzornictwo, piękne wykonanie
- muszle wyrzeźbione z twardego egzotycznego drewna "purpleheart" o znakomitych właściwościach akustycznych
- wyjątkowo duży, bo aż 60-milimetrowy przetwornik dynamiczny
- większa niż standardowa powierzchnia membrany ma zapewniać generowanie większej mocy i bardziej efektywne przekształcanie sygnału elektrycznego w dźwięk
- membrany przetworników uformowane kształt litery "W" 
- wykonane z kompozytu wełny, nanowłókien i drewna brzozowego
- w zestawie materiałowy pokrowiec (obszyty naturalnym lnem!) marki Yaoli
- pleciony kabel ze srebrzonej miedzi beztlenowej oraz monokrystalicznej miedzi Furukawa
- zakończony wtykiem symetrycznym 4,4 mm Pentaconn
- bogactwo akcesoriów
- w komplecie aż trzy różne adaptery na wtyki (XLR, 3,5 mm i 6,35 mm) 
- zestaw wymiennych trzech kompletów padów z zamszu, weluru i skóry cielęcej, które modelują nieco dźwięk
- wysoka ergonomia, komfort użytkowania
- łatwe do wysterowania, synergiczne względem różnych wzmacniaczy słuchawkowych
- wysokiej jakości dźwięk, high-fidelity
- bezkonkurencyjna relacja jakość / cena
- rekomendacja Stereo i Kolorowo!

Przeciw:
- lekko klekocząca konstrukcja pałąka
- spora masa własna (365 gramów)
- przydałby się drugi przewód słuchawkowy, typowo mobilny
- dźwięk nieco uśredniony, uniwersalny, bezpieczny, obniżony
- nastawiony na satysfakcję słuchacza, a nie na studyjną analizę (co może być zaletą, a nie wadą).

wtorek, 19 maja 2026

Erzetich Charybdis, słuchawki planare - zapowiedź testu



Zdjęcia za Erzetich Audio


Klika lat temu na blogu opisywałem słuchawki pochodzące ze Słowenii: OLLO Reference S4X (czytaj recenzję TUTAJ). Są one produkowane przez firmę OLLO Audio w małej miejscowości Šempeter pri Gorici (tuż przy słoweńsko-włoskiej granicy). Wówczas, pisząc tę recenzję, nie miałem zielonego pojęcia, że w tym - bądź co bądź - niewielkim europejskim kraju zlokalizowana jest też druga, ambitna słuchawkowa manufaktura: Erzetich Audio. Położona jest na zachodzie Słowenii, we wsi Voglarji, tuż przy Trnovo pri Gorici - niedaleko wspomnianej firmy OLLO Audio, bo o zaledwie kilka kilometrów i tyle samo od włoskiej granicy. Ale odłóżmy geografię na bok, warto napisać o historii Erzetich Audio, bo jest ciekawa, sięga czasów dawnej Jugosławii.

Przedsiębiorstwo Erzetich Audio zostało założone w 2012 roku przez pana Blaža Erzetiča, inżyniera dźwięku i muzyka. Blaž nabywał pierwsze doświadczenia muzyczne jeszcze w czasach, kiedy Słowenia była częścią federalnej Jugosławii. Wówczas, z racji trudności dostępu do zachodniego sprzętu audio hifi, mając zaledwie 16 lat własnoręcznie zbudował własny zestaw. Potem rozpoczął studia w zakresie elektroniki, zaczął też udzielać się jako muzyk sesyjny w zespole. Równolegle nabywał doświadczenia jako realizator dźwięku studyjnego, zarówno na scenie, jak i w studio. Ukończywszy studia z dyplomem inżyniera-elektronika zaczął pracę nie w wyuczonym zawodzie, a w dziedzinie designu, ilustracji i fotografii. Wszystkie te doświadczenia ostatecznie skierowały Blaža w stronę założenia przedsiębiorstwa audio hifi, w którym zaczął realizować własne pasje, łącząc muzyczny talent z wiedzą z zakresu elektroniki, akustyki i designu.

Dziś Erzetich Audio już okrzepło i nabyło duże know-how; firmowy katalog obejmuje sześć wzmacniaczy słuchawkowych i cztery modele słuchawek, a także różne akcesoria (głównie przewody). Sprzęty te spotkały się ze sporym uznaniem wielu recenzentów branżowych, profesjonalnych muzyków i - ma się rozumieć - światowych audiofilów. Wzornictwo Erzetich Audio jest dość surowe, nawet brutalistyczne, jak to mówi sam Blaža - gotyckie, o zakręconej stylistyce. Firma szczyci się, że wielu muzyków korzysta z jej produktów (zobacz TUTAJ). Pośród artystów używających na co dzień urządzeń marki Erzetich znajdują się m.in. Ane Brun, zespół Guano Apes, Anneke Van Giersbergen czy sam Nile Rodgers (!).

Anneke Van Giersbergen używa słuchawek Erzetich Mania i wzmacniacza Bacillus Tilia (zdjęcie ze strony Erzetich Audio)

Pan Blaž Erzetič najwyraźniej jest też pasjonatem antycznej Grecji, bo większość swoich sprzętów nazywa imionami zaczerpniętymi z mitologii greckiej lub starożytnej literatury. Podróżuje śladami Odyseusza (Homer, Odyseja) odważnie przepływając swym okrętem pomiędzy Scyllą a Charybdą, czyli wąską cieśniną obfitującą w groźne skały i morskie potwory (dziś cieśnina Messyńska). Jeden ze wzmacniaczy słuchawkowych (najwyższy model) otrzymał nazwę Erzetich Scylla, zaś topowe słuchawki - Erzetich Charybdis. No, cóż trzeba będzie jakoś przepłynąć ten referencyjny dystans między Scyllą a Charybdą, abowiem właśnie przyjechały do mnie na testy flagowe słuchawki Charybdis... (zobacz TUTAJ).

»Pamiętaj Odysseju łódź swoją sterować
Najbliżej po pod Skillę — gdyż większym jest zyskiem
Sześciu ludzi utracić, niż zginąć ze wszystkiem.«

 Skończyła — a jam na to tak jej odpowiedział:
»Boginio! chciej odsłonić prawdę, niechbym wiedział
Czy uchodząc Charybdy łakomego gardła
Mógłbym Skillę ukarać, że moich pożarła?«

(Homer, Odysseja - pieśń dwunasta; tłum. Lucjan Siemieński).


Okręt Odyseusza przepływa cieśninę pomiędzy Scyllą a Charybdą; © George Rinhart - Corbis/Getty Images

* * *

Zaawansowana technologia planarno-magnetyczna. Erzetich Charybdis korzystają z innowacyjnej technologii planarno-magnetycznej, łączącej się z najwyższej jakości materiałami. To połączenie gwarantuje niezrównaną klarowność i szczegółowość dźwięku, przenosząc cię do samej esencji każdej nuty.

Szeroka scena dźwiękowa. Dojrzałe brzmienie Charybdis tworzy obszerną przestrzeń dźwiękową, zapewniając nasycone, gładkie i szczegółowe brzmienie. Kontrola dźwięku utrzymuje się na najwyższym poziomie, pozwalając Ci całkowticie zanurzyć się w muzyce.

Dojrzałe brzmienie, kładące nacisk na muzykę. Specjalnie zaprojektowane dla audiofili o wysokich wymaganiach, słuchawki Charybdis oferują dojrzałe brzmienie, które podkreśla piękno muzyki, jednocześnie zachowując swój unikalny charakter.

Komfort na najwyższym poziomie. Frezowane CNC aluminiowe miseczki solidnie wspierają planarne przetworniki magnetyczne, gwarantując bezkompromisową czystość dźwięku. Grube podkładki zapewniają wygodną odległość od uszu, a miękkie ułożenie na głowie pozwala na sesje odsłuchowe trwające godzinami, bez uczucia dyskomfortu.

Najważniejsze cechy
Przetworniki planarne, magnetyczne
Impedancja 43 Ohm
System nauszników otwarty
Odłączany wysokiej jakości kabel zbalansowany
Adapter zbalansowany na niezbalansowany
Aluminiowe muszle frezowane CNC
Pałąk wykonany z włókna węglowego
Złącza podobne do innych dużych producentów dla łatwej modernizacji kabli
Słuchawki poddano procesowi 12-godzinnego wygrzewania
Charakter dźwięku: szeroki, płynny, szczegółowy i bardzo kontrolowany
Masa 740 g (bez kabla)
Zalecane połączenie z wzmacniaczami Medousa lub Scylla


Słuchawki dostarczane są w metalowej walizce


Słuchawki spoczywają w piankowej formie, akcesoria w komorze wyciętej obok

Akcesoria to przewód symetryczny, wymienne pady, woreczek ochronny i adapter 6,35 mm.



Przewód symetryczny 2 m. wysokiej jakości



Baardzo oryginalne wzornictwo, aluminiowe muszle z grillami w kształcie krzyża

Gniazda słuchawkowe mini-XLR

Bardzo duże pady (z ekologicznej skóry)


Rozłożone słuchawki na płask

Podłączam przewód, zaczynam odsłuchy

Charybdis podłączam do dwóch wzmacniaczy FiiO: K13 R2R oraz K17

Słuchawki porównawcze to FiiO FT13 i Austrian Audio The Arranger