Polpak

EIC

Rafko

sobota, 17 października 2026

15. jubileusz bloga "Stereo i Kolorowo - Underground"

17 października '26 blogowi Stereo i Kolorowo stuknęła piętnastka! Dziś obchodzimy urodziny!



Na początek trochę historii. Projekt "Stereo i Kolorowo - Underground" wystartował 17 października 2011 roku; został oparty na wcześniejszym kooperatywnym portalu "Stereo Underground", czyli internetowej stronie poświęconej testom audio hifi, istniejącej w latach 2009-2011. Strona istniała krótko, ale intensywnie. Twórczo. Po rozwiązaniu "Stereo Underground" postanowiłem założyć własną stronę z recenzjami. Wybrałem dość łatwą i przyjazną platformę "Blogger by Google". Nie jest źle.

Rozpoczynając 15. lat temu pisaninę o sprzęcie audio hifi (i czasem o muzyce) nie przypuszczałem, że aż tak bardzo ona wejdzie mi w krew. Stanie się wręcz codziennym rytuałem, odskocznią od stresującego dnia codziennego, zabieganego życia zawodowego i ciągłej pogoni za "czymś tam". Odsłuchy sprzętu, różne porównania, zestawienia, opisy, edycje tekstu, robienie zdjęć, ich selekcja i wklejanie to żmudna praca, wręcz benedyktyńska, ale przynosząca wiele radości i satysfakcji. Poza tym prowadząc bloga mam wciąż bliski i namacalny kontakt z najróżniejszymi urządzeniami hifi. I mam je "na własność" u siebie w domu na określony czas. To naprawdę duża frajda poszerzająca horyzonty wiedzy o high-fidelity. Wyrabiająca osłuchanie.

15. lat to szmat czasu. Przez ten okres napisałem bardzo dużo recenzji, przerzuciłem wiele sprzętów. Chyba z tonę albo dwie lub nawet trzy. Przez te 15. lat opublikowałem aż 2 290 postów, choć nie wszystkie to były recenzje. Tych by się zabrało około 1 000 (zobacz je TUTAJ). Też sporo jak na jednego człowieka. Owszem, nie dokonuję pomiarów akustycznych, opisuję wyłącznie "na słuch". Robię to subiektywnie i po mojemu. Tak lubię i nie zamierzam tego zmieniać.

Chcę też wyraźnie podkreślić, że projekt "Stereo i Kolorowo - Underground" jest z założenia i praktyki niekomercyjny, to moje prywatne hobby. To prawda, na stronie czasem pojawiają się jakieś reklamy, wiszą też bannery. Bo niektórzy producenci, dystrybutorzy tego potrzebują. Ja, szczerze mówiąc, nie potrzebuję, bo całkiem nieźle utrzymuję się z zupełnie innej działalności. Wiele osób mylnie odczytuje moją stonę jako reklamową, a tak nie jest (choć zdarzają się małe wyjątki). Mam komfort bycia niezależnym recenzentem. Autonomicznym.

"Stereo i Kolorowo - Underground" to mój pamiętnik, osobisty opis przesłuchanych sprzętów, chęć podzielenia się tymi wrażeniami ze światem, czasem pochwalenia się. To dla mnie zrozumiałe i normalne. Wypożyczam na testy wyłącznie te urządzenia, które mnie rzeczywiście interesują, wydają się ciekawe. Nie biorę chałtur i "prac zleconych". Jestem kapryśny względem doboru sprzętów hifi. Od kilku lat w ogóle nie zabieram się za recenzję kabli i różnych dziwnych akcesoriów. Szkoda mi na to pióra, czasu i energii. Zostawiam je wszystkim złotouchym. Niech się dobrze bawią. Moje szczere gratulacje nadprzyrodzonego słuchu nietoperza.

Po piętnastu latach pracy warto też podziękować tym wszystkim producentom, dystrybutorom i salonom audio hifi, którzy zdecydowali powierzyć mi swój sprzęt na potrzeby moich testów i recenzji. Dziękuję też czytelnikom za odwiedzanie bloga w Internecie, za liczne komentarze, listy i feedback. Za wszelkie głosy pochwalne i krytyczne. To wszystko dla mnie ma znaczenie - pozwala lepiej i kreatywniej prowadzić stronę. Dzięki temu zachowuję stosowną pokorę i umiar. Mam więc nadzieję, że starczy mi inwencji i zapału, aby ją poprowadzić przez jeszcze co najmniej kolejne 15. lat. Taki mam zamiar i plan. Przygodo, trwaj!

Od samego początku projekt "Stereo i Kolorowo - Underground" jest graficznie aktywnie wspierany przez ilustratorkę Magdalenę Adamską (zobacz TUTAJ), której niniejszym także serdecznie dziękuję. Niemniej dzisiejsze grafiki to wytwór nieżywej AI. Nota bene, choć oba rysunki stworzyła ta sama sztuczna inteligencja (tzn. ta sama aplikacja), to sportretowany Ludwik Hegel bardzo na nich się fizycznie różni. Zupełnie inaczej wygląda. Wynika z tego, że AI wcale nie jest taka inteligentna jak się powszechnie uważa. Zapewniam też (szczególnie miłe Czytelniczki), że w realu jestem znacznie przystojniejszy! (a przynajmniej tak mi się wydaje).


piątek, 16 października 2026

Paradigm Premier 220B v2, głośniki podstawkowe

Tytułowy głośnik Paradigm Premier 220B v2



Nowe podstawkowe Paradigm Premier 120B v2, czyli model nieco niższy od Premier 220B v2

Cała, sześcioosobowa rodzina nowej serii Premier v2

Podłogowe Premier Paradigm Premier 820F v2, czyli model najwyższy serii (wszystkie powyższe zdjęcia za Paradigm Electronics Inc.)



Wstęp
Dawno na stronach Stereo i Kolorowo nie pojawiały się głośniki szacownego przedsiębiorstwa Paradigm Electronics Inc. z Kanady (Mississauga, metropolia Toronto). Jak sprawdziłem w archiwum bloga, ostatnio testowałem głośniki Paradigm trzy lata temu i były to referencyjne podstawkowe Founder 40B (czytaj recenzję TUTAJ). A że bardzo lubię Kanadę, Toronto Symphony Orchestra i syrop klonowy oraz mam doskonały kontakt z polskim dystrybutorem marki Paradigm, czyli firmą Polpak z Reguł k/Warszawy, niedawno poprosiłem jej przedstawiciela o dostawę "jakichś ciekawych, nowych Paradigmów" na testy. Dodam, że prywatnie jestem od kilku lat szczęśliwym użytkownikiem wspomnianych podstawkowych Paradigm Founder 40B, które wręcz uwielbiam. To są głośniki referencyjne pod każdym względem. Pięknie grające.

Niedawno dotarły do mnie premierowe, nomen omen, Paradigm Premier 220B v2 (zobacz TUTAJ i TUTAJ), czyli głośniki podstawkowe pochodzące ze zmodernizowanej i przekonstruowanej firmowej średniej serii Premier v2. To nowa, ulepszona generacja kolumn głośnikowych zaprojektowanych zarówno do systemów stereo, jak i kina domowego - wykorzystuje technologie przetworników opracowane dla firmowych modeli wyższych. Głośniki Premier v2 zostały wprowadzone na rynek pod koniec czerwca '26.

Wypada przypomnieć, że Paradigm Electronics Inc. jest olbrzymim głośnikowym przedsiębiorstwem, obecnie jednym z największych w Ameryce Północnej (obok Bose, Polk Audio i JBL). Należy do rodzinnej spółki holdingowej PML Sound International, która skupia kilka osobnych marek audio z segmentu premium i high-end. Oprócz firmy Paradigm Electronics Inc. (specjalizującej się w produkcji zaawansowanych kolumn głośnikowych) są też tuataj tak zacne marki jak Anthem Electronics (produkująca wysokiej klasy procesory AV, amplitunery oraz wzmacniacze mocy), MartinLogan (amerykańska marka audio, znana przede wszystkim z produkcji elektrostatycznych kolumn głośnikowych) i GoldenEar Technology (głośniki high-end). Paradigm od wielu ściśle współpracuje z Kanadyjską Radą Badań Naukowych, jest jedną z najbardziej inżynierskich firm na świecie pod względem badań i rozwoju akustyki głośników, obudów i przetworników. Ma też największą prywatną komorę bezechową w Ameryce Północnej...

Kanadyjski producent przygotował odświeżoną, "sześcioosobową" rodzinę modeli Paradigm Premier v2, która obejmuje: kolumny podłogowe Premier 820F v2 i Premier 720F v2, głośniki podstawkowe Premier 220B v2 i Premier 120B v2 oraz głośniki centralne Premier 620C v2 i Premier 520LCR v2. Seria korzysta z innowacyjnych rozwiązań technicznych i patentów Paradigm, między innymi przetworników wysokotonowych z soczewką PPA, falowodem OSW oraz membran AL-MAC, AL-MAG i Carbon-X. Mają one zapewniać jeszcze lepszą kontrolę kierunkowości, większą przejrzystość, niższe zniekształcenia i bardziej spójne przejście między poszczególnymi zakresami pasma.

Warto jednak rozszyfrować zastosowane patenty Paradigm. Tweeter AL-MAC to ceramiczna kopułka o średnicy 25 mm; łączy ona aluminium, magnez i ceramikę, aby zapewnić odpowiednią lekkość, sztywność i wewnętrzne tłumienie. Tweeter jest tłumiony i chłodzony ferrofluidem, co jest powszechną praktyką w Paradigm w celu zwiększenia obsługiwanej dynamiki w wysokich częstotliwościach. Tweeter jest otoczony dwoma elementami, które kształtują jego kierunkowość: soczewkami PPA (Perforated Phase-Aligning) i falowodem OSW (Oblate Spheroid Waveguide, spłaszczona sferoida). 

Soczewki PPA (Perforated Phase-Aligning) to charakterystyczne, finezyjnie dziurkowane osłony. Dekoracyjne. Umieszczone przed kopułką działają jak filtr akustyczny, przepuszczają częstotliwości zgodne w fazie i blokują składowe poza fazą, co przyczynia się do spójności frontu falowego w wysokich tonach (wyrównują fazę fal dźwiękowych, mają tworzyć szeroką i trójwymiarową scenę). Z kolei falowód OSW (Oblate Spheroid Waveguide) ma kierować wysokie tony w stronę strefy odsłuchu, tym samym minimalizując negatywny wpływ odbić dźwięku od ścian. Całość uzupełnia druga, mniejsza soczewka PPA.

W nowych konstrukcjach zastosowano głośnik średniotonowy 152 mm, którego membrana wykonana jest z AL-MAG, czyli stopu aluminium i magnezu wybranego ze względu na stosunek sztywności do masy. Centralna część membrany otrzymała soczewkę PPA, identyczną co do zasady z tą zastosowaną w tweeterze, która pomaga wyrównać częstotliwości na wyjściu głośnika. Cewka drgająca ma średnicę 50 mm, jest wielowarstwowa i odporna na wysokie temperatury, aby wytrzymywać skoki poziomu bez kompresji, zamontowana na wentylowanym karkasie Apical.

Za bas odpowiadają głośniki 152 mm, których membrana jest jednoczęściowa Carbon-X, wykonana z jednego elementu w celu zwiększenia sztywności i jednoczesnego ograniczenia masy ruchomą. Zawieszenie wykorzystuje trzecią generację Active Ridge Technology (ART Gen3), czyli rolkowe zawieszenie o wzmocnionym profilu, które Paradigm łączy z pionowym systemem montażu. Całość ma zapewniać duże wychylenie przy niewielkich zniekształceniach harmonicznych przy wysokich poziomach. Cewka drgająca, tym razem o średnicy 25 mm, opiera się na tej samej zasadzie wentylowanego karkasu Apical. Rozszerzenie pasma przy -3 dB schodzi do 27 Hz (pomiar DIN), co jest wartością spójną z kolumną o tej objętości i takim typie obudowy.

Wrażenia ogólne i budowa
Głośniki dostarczane są w dwóch, osobnych pudłach, w których zabezpieczone zostały grubymi formami z gęstej pianki. Dodatkowo owinięte workami z flizeliny i przezroczystej folii. Maskownice są zdemontowane ze skrzynek, zapakowane w worki i wciśnięte w szczeliny obu piankowych form (dolnej i górnej). Załączone akcesoria obejmują dwa komplety śrub montażowych (przeznaczonych do montażu skrzynek do firmowych, opcjonalnych podstawek), gumowe podkładki antywibracyjne oraz dokumenty.

Kiedy popatrzeć na modele Paradigm serii najwyższej "Persona", średniej-wyższej "Founder" czy średniej "Premier v2" od razu widać, że ma się do czynienia z charakterystycznym firmowym wzornictwem, futurystyczną stylistyką "by Paradigm", którą trudno pomylić jakąkolwiek inną na świecie. Wygląd jest oryginalny i niepowtarzalny, bo determinowany przez dwie wyjątkowe soczewki PPA (Perforated Phase-Aligning), czyli wyrafinowane, dziurkowane, dekoracyjne osłony przysłanianiące frontowe przetworniki - zarówno te wysokotonowe, jaki i średnio-niskotonowe (wysokotonowe zamontowane są w głębokim falowodzie). Umieszczone przed przetwornikami działają jak specyficzny filtr akustyczny, przepuszczając częstotliwości zgodne w fazie i blokując składowe poza fazą, co przyczynia się do spójności frontu falowego, poprawia stereofonię i szerokość sceny.

Nowa Premier 220B v2 to elegancka, dwudrożna kolumna podstawkowa z dwoma przetwornikami i tylnym portem bass-reflexu. Ma relatywnie duże wymiary 37,1 x 21,1 x 32,8 cm i sporą masę własną 9,1 kg. Skrzynki to prostopadłościany o klasycznych proporcjach. Obudowy wykonano z płyt pilśniowych średniej gęstości (MDF) z wewnętrznymi wzmocnieniami mającymi neutralizować rezonanse skrzynki. Dostępne są trzy wykończenia: czarny lakier fortepianowy (Piano Black), czarny orzech (Black Walnut) i orzech (Walnut). Wytworny czarny lakier na moich testowych skrzynkach położony został nienagannie i nieskazitelnie, prezentuje się rzeczywiście niczym ten na fortepianie koncertowym Steinway Grand Piano. Jedyną ozdobą frontów (oprócz lakieru fortepianowego i wspomnianych soczewek PPA) jest niewielka srebrna tabliczka z nazwą "Paradigm".

Na tylnej ściance (także pokrytej czarnym lakierem fortepianowym) umieszczono szeroki otwór ujścia bass-refleksu, a pod nim dwie pary bardzo solidnych i uniwersalnych terminali głośnikowych wykonanych z aluminium i stali nierdzewnej (zaciski głośnikowe obsługują bi-wiring i bi-amping). Odpowiednie pary terminali połączono blaszkami - szkoda jednak, że nie fragmentami przewodów, jak to przystało na poważne audio hifi.

Na tabliczce znamionowej stoi napisane dużymi literami: "Designed and Engeenered in Canada, Made in Indonesia", czyli wynika z tego, że głośniki są projektowane w Kanadzie, w zakładach Paradigm, ale produkcja odbywa się już w dalekiej Indonezji. Kilka źródeł w Internecie podpowiada, że jest to przedsiębiorstwo Sinar Baja Electric z miasta Surabaya (Jawa), a to naprawdę znakomity adres. Sinar Baja Electric to renomowany konstruktor i producent głośników (działa na rynku audio nieprzerwanie od 1981 roku), właściciel wielu marek hifi i uznany międzynarodowy wytwórca OEM i ODM (to aż 40% procent produkcji firmy) m.in. dla firm Yamaha, Wilson Audio oraz Steinway Lyngdorf. To także prominentny projektant i producent przetworników marki SB Acoustics (wspólnie z duńskim kooperantem Danesian Audio).


Zdjęcie poglądowe za Paradigm Electronics Inc. (na zdjęciu mniejszy model Premier Premier 120B v2, ale opis techniczny jest identyczny jak w większych 220B v2)


Tweeter 25 mm to kopułka z kompozytu AL-MAC, mieszanki aluminium, magnezu i ceramiki opracowanej przez Paradigm. Taki skład ma zapewnić wysoką sztywność przy niskiej masie, czyli dwie cechy przydatne w zakresie wysokich tonów, gdzie odkształcenia membrany generują słyszalne zniekształcenia. Układ napędowy jest tłumiony i chłodzony ferrofluidem, co stabilizuje jego zachowanie termiczne i ogranicza zmianę parametrów przy długotrwałej pracy z wyższą mocą.

Głośnik nisko-średniotonowy 152 mm wykorzystuje stożek ze stopu aluminium i magnezu (AL-MAG) o bardzo dużym wychyleniu. Jego zawieszenie obwodowe korzysta z trzeciej generacji technologii Active Ridge (ART Gen3) firmy Paradigm, która pozwala stożkowi wykonywać duże wychylenia przy zachowaniu liniowej pracy. System pionowego mocowania głośnika w obudowie przyczynia się do sztywności całego zespołu silnik-membrana. Cewka drgająca o średnicy 25 mm jest wielowarstwowa i odporna na wysokie temperatury, nawinięta na wentylowany karkas Apical w celu odprowadzania ciepła podczas wymagających fragmentów. Przed stożkiem perforowana soczewka fazowa (PPA, od Perforated Phase-Aligning) wyrównuje czasowo fronty fal emitowane przez różne obszary membrany.

Podział między tweeterem a głośnikiem nisko-średniotonowym odbywa się przy 1,1 kHz za pomocą zwrotnicy drugiego rzędu elektroakustycznego. Określenie to oznacza, że rzeczywiste nachylenie 12 dB na oktawę wynika z połączenia pasywnego filtru elektrycznego i naturalnej charakterystyki głośników, a nie z samego filtru elektrycznego. Wybrana częstotliwość podziału, niska jak na konstrukcję dwudrożną, w dużym stopniu obciąża tweeter, co uzasadnia jego solidną konstrukcję i chłodzenie ferrofluidem.

Pasmo przenoszenia jest określone na poziomie ±3 dB od 58 Hz do 23 kHz na osi odsłuchu oraz ±3 dB od 58 Hz do 20 kHz przy 30 stopniach poza osią. Stabilność odpowiedzi bocznej w wyższym zakresie średnich i wysokich tonów jest przydatna w pomieszczeniach, w których kilku słuchaczy nie znajduje się dokładnie na osi centralnej. Dolna granica wynosi 36 Hz według normy DIN, czyli punkt -3 dB w typowym pomieszczeniu odsłuchowym. Jak na większy głośnik podstawkowy, takie rozciągnięcie basu pozwala obejść się nawet bez subwoofera w pomieszczeniu o umiarkowanej powierzchni, przy założeniu, że odtwarzanie poniżej 40 Hz pozostanie ograniczone pod względem poziomu głośności.

Deklarowana skuteczność przedmiotowych głośników wynosi 91 dB w pomieszczeniu odsłuchowym i 88 dB w pomiarze bezechowym, dla 2,83 V przy 1 m. Te wartości plasują model 220B v2 w komfortowym zakresie: wzmacniacz o umiarkowanej mocy wystarczy, by z powodzeniem osiągnąć realistyczne poziomy odsłuchu. Zalecany zakres mocy wynosi od 15 do 130 W, przy maksymalnej mocy wejściowej 80 W. Impedancja podana jest jako zgodna z 8 omami, co jest dość ostrożnym sformułowaniem producenta wskazującym, że obciążenie pozostaje w łatwym zakresie dla większości wzmacniaczy zintegrowanych i końcówek mocy dostępnych na rynku.

Głośniki podstawkowe Paradigm Premier 220B v2, główne cechy
- Typ: duże, dwudrożne monitory podstawkowe (bass-reflex).
- Nowy tweeter: kopułka AL-MAC (aluminium-magnez-ceramika) – czysta, detaliczna góra.
- Głośnik średnio-niskotonowy AL-MAG (152 mm) ze stopu aluminium i magnez – zapewnia mocny bas i środek.
- Soczewki PPA: perforowane osłony poprawiające stereofonię i szerokość sceny.
- Zawieszenie ART: specjalna konstrukcja resora zwiększająca dynamikę i bas.
- Pochodzenie: w całości projektowane w Kanadzie.
- Brzmienie: głęboki bas (do 36 Hz wg normy DIN 5 500), świetna skala dźwięku i wysoka dynamika.

Dane techniczne
Konstrukcja ogólna
- typ: 2-drożna kolumna podstawkowa z dwoma przetwornikami
- obudowa: bass-reflex
- zintegrowane technologie: AL-MAC, AL-MAG, OSW, PPA
Przetworniki
- tweeter 
- - ceramiczna kopułka AL-MAC 25 mm
- - spłaszczony falowód sferoidalny (OSW)
- - perforowana soczewka fazowa (PPA)
- - tłumienie i chłodzenie ferrofluidem
- głośnik niskotonowy / średniotonowy
 - - stożek AL-MAG o bardzo dużym wychyleniu 152 mm
- - perforowana soczewka fazowa (PPA)
- - Active Ridge Technology Gen3 (ART) z pionowym systemem montażu
- - wielowarstwowa cewka wysokotemperaturowa 25 mm na wentylowanym karkasie Apical
Zwrotnica
- zwrotnica elektroakustyczna 2. rzędu
- częstotliwość podziału tweeter / nisko-średniotonowy: 1,1 kHz
Parametry akustyczne
- charakterystyka częstotliwościowa w osi: ± 3 dB od 58 Hz do 23 kHz
- charakterystyka częstotliwościowa przy 30° poza osią: ± 3 dB od 58 Hz do 20 kHz
- rozszerzenie pasma w niskich tonach: 36 Hz (DIN)
- czułość w pomieszczeniu: 91 dB
- czułość w komorze bezechowej: 88 dB
Specyfikacja elektryczna
- zalecana moc wzmacniacza: 15 do 130 W
- maksymalna moc wejściowa: 80 W
- impedancja: kompatybilna z 8 omami
Cechy fizyczne
- wymiary (wys. × szer. × gł.): 37,1 × 21,1 × 32,8 cm
- masa jednej sztuki: 9,1 kg

(Przy opracowaniu powyższego tekstu korzystałem z informacji i cytatów zapożyczonych ze strony Paradigm Electronics Inc.; modyfikacje i skróty własne, L.H.).


Głośniki dostarczane są w dwóch, osobnych pudłach


Pojedynczy karton, a w nim głośnik wraz z maskownicą

Zdejmuję worki ochronne; od spodu przyklejone gumowe stopy antywibracyjne 

Maskownica



No, no - to się Kanadyjczycy postarali, nowe Premier 220B v2 znakomicie się prezentują!

Zbliżenie na tweeter: to firmowa kopułka AL-MAC (aluminium-magnez-ceramika) umieszczona w falowodzie OSW (Oblate Spheroid Waveguide, spłaszczona sferoida)

Głośnik średnio-niskotonowy AL-MAG (152 mm) ze stopu aluminium i magnez przysłonięty soczewką PPA (Perforated Phase-Aligning, czyli perforowaną osłoną, której zadaniem jest poprawiać stereofonię i szerokość sceny


Efektowne wykończenie skrzynek "piano black"

Z założonymi maskownicami montowanymi na magnesy


Front i tył

Podwójne terminale głośnikowe wysokiej jakości, tunel bass-reflexu umieszczony na przeciwko tweetera

"Designed and Engineered in Canada by Paradigm Electronics Inc. Made in Indonesia"

Zworki łączące terminale - szkoda, że nie przewody




Porównanie z monitorem Paradigm Founder 40B



Porównanie z Pylon Audio Diamond 28 mkII


Dwa spojrzenia na cały system odsłuchowy



Wrażenia dźwiękowe
Głośniki Premier 220B v2 przyłączałem do trzech wzmacniaczy: dwóch tranzystorowych Haiku-Audio SOL V i Musical Fidelity M5xi oraz hybrydowego Pathos Classic One MKIII. Przewody to za każdym razem XLO UltraPLUS 6U-10. Głośniki porównawcze to podłogowe Living Voice Auditorium R3, Pylon Audio Opal 30 mkII i Pylon Audio Diamond 28 mkII oraz podstawkowe MartinLogan Motion 35XTi, MartinLogan Motion B10 i Paradigm Founder 40B. Pełna lista sprzętu towarzyszącego wymieniona została na końcu niniejszego tekstu.

Tytułowe głośniki są dużymi monitorami, ich wymiary wynoszą 37,1 × 21,1 × 32,8 cm, co jak na modele podstawkowe jest dość sporo. Gabaryty klasycznych monitorów zazwyczaj nie przekraczają 30-32 cm wysokości (takie wymiary mają mniejsze Premier 120B v2 - 30,5 cm wysokości). Jednak większe wymiary skrzynek zazwyczaj oznacza też ogólnie "większy" dźwięk - bardziej rozciągnięty i intensywny, o większej skali, cięższy, o niższym basowym zejściu. Łatwiejszy. 

I tak w rzeczywistości dzieje się w nowych Premier 220B v2 - to brzmienie potężne, z soczystym wypełnieniem i mocnym uderzeniem. Atletyczne oraz ekstensywne. Ale też z finezyjnym oddawaniem muzyki, z plastycznym obrazem i wydłużoną perspektywą. To przekaz nasycony i szczegółowy. Dokładny oraz efektywny. Wysokogatunkowy.

Głośniki Paradigm duży nacisk kładą na spektakularność i wiarygodność przekazu, na aktywną siłę dźwięku i jego czynną ekspansywność, lecz zawsze przy zachowaniu takich ważnych cech brzmienia jak klarowność, otwartość i precyzja. Dźwięk jest wzmożony i silny, a jednocześnie gęsty, żywy i bogaty w detale. Bardzo wyrazisty , lecz nie męczący i nie drażniący. Układny. Albowiem przy całej tej energii i rozpędzie dźwięku, jest też jakoś taki przyjemnie miękki, ciałopozytywny i organiczny. Przyjazny. Pomimo dużej potęgi i intensywności potrafi zachować się kulturalnie i subtelnie. Grać na wskroś emocjonalnie. Podsumowując: dźwięk jest gładki i plastyczny, obfity i dobitny. Aktywny i eksponowany. Bardzo kształtny, foremny i trójwymiarowy. Oddychający. 

Nowe Premier 220B v2 grają wybitnie stereofonicznie i przestrzennie, zupełnie jakby były prawdziwymi monitorami studyjnymi. Kreują fantastyczną scenę - nadzwywczajnie głęboką i szeroką. Pięknie rozłożoną daleko poza boczne obrysy skrzynek i hen, hen, sięgającą dalekiego horyzontu. Trójwymiarowość sceny jest bardzo wiarygodna i rzeczywista. Dodatkowo źródła pozorne są na niej wiernie odwzorowane, precyzyjnie ogniskowane, z wyraźną głębię akustyczną. Instrumenty i wokale mają sowite wypełnienie tonalne, są treściwe i napowietrzone - gęste od alikwotów, ale też żywe i strukturalne. Namacalne. Niosą dużo dźwięku i barwy, które optymalnie rozkładają na strukturze 3D przestrzeni. Co prawda, jak to w monitorach, średnie tony są uprzywilejowane na scenie, ale zarówno soprany, jak i basy mają swoje autonomiczne miejsce na scenie. I o których dalej.

Soprany są czytelnie zaznaczone, są kontrastowe i jasne, lekko wysunięte do przodu. Dobrze obrazują wysokie tony takie jak blachy i inne perkusjonalia, metaliczność szarpanych strun, przepływ powietrza w saksofonie, prawe klawisze fortepianu etc. Soprany są różnorodne, rozdzielcze i super-przejrzyste. Selekcja nagrań, wgląd wewnątrz nagrań nie stanowią dla nich żadnego kłopotu. Odkrywają, różnicują, analizują dźwięk niczym zdolny i uważny detektyw. Przy czym owa analiza nie jest przykra dla słuchacza, nie drażliwa dla uszu, albowiem wysokie są pokryte lekkim aksamitem, delikatną organiczną mgiełką, która koi i gasi nadmiar sybilantów. Aczkolwiek rozpęd i siła sopranów jest dość spora, bo tweetery są umieszczone w tubach, więc należy się raczej spodziewać sowitej obecności sopranów w przekazie.

Basy są prężne i potężne, bardzo elastyczne i giętkie. Wysoce plastyczne, sprężyste, sugestywne. Szybkie. Nie eksplodują co prawda jak dynamit i nie są gigantyczne jak Himalaje, ale jak na głośniki podstawkowe zasługują na dużą pochwałę. Ładnie uderzają, są waleczne i mocne. Pulsują zdrowo i dziarsko. Są produktywne i operatywne. Lekko powiększone, ciut wzmożone. Skrzynki Premier 220Bv2 nie są dość duże, więc ich bas też jest większy. Powiększony. Lecz - co należy oddać konstruktorom Paradigm Electronics Inc. - są tak skonstruowane i dostrojone, że niskie brzmią całkowicie naturalnie.

Ale to nie basy, czy soprany determinują brzmienie Paradigm Premier 220B v2. Tutaj średnica jest najważniejsza! Ma ona efektowną, ale też wiarygodną artykulację. A także wyrafinowaną barwę, bo leciutko ciepłą, nasyconą i gładką niczym jedwab. Jest pogłębiona, nasycona, pełna. Kompletna. Lecz średnie tony są proporcjonalnie wyodrębnione na tle sopranów i basów, nie dominują, nie przyćmiewają ich, a idealnie wkomponowują się. Harmonijnie współegzystują nadając jednak mocne akcenty brzmieniowe. Średnica jest dość gęsta, wielowarstwowa, obfita i spontaniczna. Jej muzykalność i swoboda akustyczna doprawdy zadziwiają i czynią z przedmiotowych głośników genialne "skrzynki do grania wszystkiego". Bo każdy gatunek muzyki brzmi znakomicie, przekonująco i namacalnie. Uniwersalnie.

Co ważne, tytułowe Paradigm grają nieomal bez ograniczeń skali głośności. Czy to niski poziom natężenia dźwięku, czy wysoki, głośniki brzmią jednorodnie, spójnie, dynamicznie i wiarygodnie. Przy małej głośności dźwięk jest wyraźny, pełnowymiarowy i dobrze nasycony, a przy dużej i bardzo dużej - stabilny, równy i skoordynowany. Nie traci wyrazistości i proporcji, wciąż jest kształtny i imponujący gęstością. Premier 220B v2 mają bardzo duży zasięg dźwięku i szeroki zakres akustycznej skali. Lubią grać głośno, umieją też cicho. To jest spora zaleta.
 
Monitory Paradigm mają wysoką skuteczność 91 dB, co w powiązaniu z ich naturalną "łatwością grania" czyni je też głośnikami nietrudnymi do pełnego wysterowania nawet dla niezbyt silnego wzmacniacza. Wysoka skuteczność w głośnikach podstawkowych nie jest oczywista, ale Paradigm Electronics Inc. tak przebiegle i inteligentnie projektuje swoje monitory, aby zawsze miały wysoką skuteczność, a więc i łatwość doboru rozmaitej amplifikacji.

Nie będzie pewnie dla Czytelnika zaskoczeniem, jeżeli napiszę, że tytułowe głośniki bez najmniejszego problemu na 100% zagrały z moimi wzmacniaczami testowymi (tranzystorowymi Haiku-Audio SOL V i Musical Fidelity M5xi oraz hybrydowym Pathos Classic One MKIII). W zasadzie nie mam nawet o czym tutaj pisać, bo uniwersalna kompatybilność, niekłopotliwość wzmocnienia i jego wysoka skuteczność z głośnikami Premier 220B v2 była fenomenalna. Wzorcowa. Głośniki szybko i pewnie nabierały ciała i dźwięku, bez żadnego opóźnienia reagowały na każdy impuls przynosząc kompletny, plastyczny i sugestywny przekaz realnej klasy high-fidelity.

Konkluzja
Paradigm Premier 220B v2 to głośniki podstawkowe głośniki podstawkowe pochodzące ze zmodernizowanej i przekonstruowanej średniej serii "Premier v2" kanadyjskiej firmy Paradigm Electronics Inc. To nowa, ulepszona generacja kolumn głośnikowych zaprojektowanych zarówno do systemów stereo, jak i kina domowego - wykorzystuje technologie przetworników opracowane dla firmowych modeli wyższych: "Founder" i "Persona". Premier 220B v2 mają duże rozmiary, zawierają sporo oryginalnych konstrukcji i innowacyjnych patentów. 

Tweeter 25 mm to kopułka z kompozytu AL-MAC, mieszanki aluminium, magnezu i ceramiki opracowanej przez Paradigm. Głośnik nisko-średniotonowy 152 mm wykorzystuje stożek ze stopu aluminium i magnezu (AL-MAG) o bardzo dużym wychyleniu. Jego zawieszenie obwodowe korzysta z trzeciej generacji technologii Active Ridge. Oba przetworniki przysłonięte są dekoracyjnymi, perforowanymi soczewkami fazowymi.

Pod względem dźwięku nowe Premier 220B v2 reprezentują pełny, nasycony i bogaty przekaz o dużej dynamice i energii. To dźwięk masywny i ofensywny, lecz też harmonijny i proporcjonalny. Bardzo przestronny i przestronny. Pięknie rozdzielczy i dokładny. Oraz plastyczny i aksamitny. To brzmienie charakterystyczne dla rasowego high-fidelity. Dlatego Paradigm Premier 220B v2 otrzymują ode mnie najwyższe noty i pełną rekomendację!

Cena w Polsce - 6 199 PLN (za parę)

Paradigm Premier 220B v2 otrzymują ode mnie najwyższe noty i pełną rekomendację!

Za:
- Paradigm Electronics Inc. to kanadyjski, renomowany producent / projektant głośników i przetworników
- jeden z największych na świecie
- Premier 220B v2 to nowa, ulepszona generacja kolumn głośnikowych zaprojektowanych zarówno do systemów stereo, jak i kina domowego
- efektowne wzornictwo, doskonałe wykonanie, przykładna estetyka
- duże rozmiary (37,1 × 21,1 × 32,8 cm)
- Premier 220B v2 wykorzystuje technologie przetworników opracowane dla firmowych modeli wyższych: "Founder" i "Persona"
- korzysta z wielu innowacyjnych rozwiązań technicznych i patentów Paradigm 
- między innymi przetworników wysokotonowych z soczewką PPA, falowodem OSW oraz membran AL-MAC, AL-MAG i Carbon-X 
- które mają zapewniać jeszcze lepszą kontrolę kierunkowości, większą przejrzystość, niższe zniekształcenia i bardziej spójne przejście między poszczególnymi zakresami pasma
- tweeter 25 mm to kopułka z kompozytu AL-MAC, mieszanki aluminium, magnezu i ceramiki opracowanej przez Paradigm 
- głośnik nisko-średniotonowy 152 mm wykorzystuje stożek ze stopu aluminium i magnezu (AL-MAG) o bardzo dużym wychyleniu
- zawieszenie obwodowe korzysta z trzeciej generacji technologii Active Ridge 
- oba przetworniki przysłonięte są dekoracyjnymi, perforowanymi soczewkami fazowymi
- w zestawie maskownice montowane magnetycznie
- zaprojektowano w Kanadzie, wyprodukowano w Indonezji
- atrakcyjna, konkurencyjna cena
- dźwięk klasy high-fidelity
- najwyższa rekomendacja Stereo i Kolorowo!

Przeciw:
- przydałyby się przewody w miejscu zworek łączących terminale głośnikowe
- dość mocno akcentowane soprany
- aktywnie rozbudowany dźwięk, nieco akustycznie podrasowany.

System odsłuchowy
Pomieszczenie odsłuchowe: 30 m2, z częściową adaptacją akustyczną - ustroje Vicoustic Wave Wood - 10 sztuk.
Wzmacniacze: Haiku-Audio SOL V (test TU), Musical Fidelity M5xi, (test TU) i Pathos Classic One MKIII (test TU).
Kolumny podłogowe: Living Voice Auditorium R3 (test TU), Pylon Audio Opal 30 mkII (test TU) i Pylon Audio Diamond 28 mkII (test TU).
Kolumny podstawkowe: MartinLogan Motion 35XTi (test TU), MartinLogan Motion B10 (test TU) i Paradigm Founder 40B (test TU).
Odtwarzacz CD: Musical Fidelity A1 CD-Pro (test TU).
Odtwarzacze sieciowe: Rose RS150 (test TU) i Silent Angel Munich M1 (test TU).
Platformy strumieniujące: Qobuz i Apple Music.
DAC-i/wzmacniacze słuchawkowe: Ferrum ERCO z zasilaczem Ferrum HYPSOS (test TU), Henry Audio DA 256, SAEQ PDA-1b / SAEQ Pandora's Box 1 (test TU), FiiO K13 R2R (test TU), FiiO K17, Lampizator Amber 3 DAC (test TU) oraz iFi Audio Go bar.
Komputer: Dell Latitude 5440.
Smartfony / tablet: iPhone 16 Pro, iPhone 17e oraz iPad A16.
Gramofony: Nottingham Analogue Horizon (test TU) i MoFi StudioDeck (test TU).
Wkładki gramofonowe: Ortofon 2M Black (test TU) i Ortofon MC X20 (test TU).
Przedwzmacniacze gramofonowe: Musical Fidelity MX-VYNL (test TU), Cayin CS-6PH (test TU), Exposure XM3 (test TU) i Manunta by M2Tech EVO Phono 3.
Radioodbiorniki: Rotel RT-1080, Sansui TU-5900 i Tivoli Model One (test TU).
Magnetofon kasetowy: Nakamichi Cassette Deck 1 (test TU).
Słuchawki: Fostex TH610 (test TU), Austrian Audio The Arranger (test TU), SIVGA SV023 (test TU), SIVGA P2 Pro (test TU), Aune SR7000 (test TU), Aune AR5000 (test TU), Noble FoKus Apollo (test TU), Final ZE8000 (test TU) i Final Audio UX5000 (test TU).
Odbiornik Bluetooth/DAC: iFi Audio ZEN Blue + zasilacz iFi Audio iPower X (test TU).
Głośnik bezprzewodowy: Mooer Silvereye 10 (test TU).
Listwy sieciowe: Solid Core Audio Power Supply (test TU) i ZiKE Labs Powerbox (test TU).
Akcesoria (wybrane): podstawa antywibracyjna Rogoz-Audio 3SG40, podstawy głośnikowe Rogoz-Audio 4QB80, podstawy głośnikowe Solid Tech Model 2/3, szafka audio Solid-Tech Radius Duo 3, mata gramofonowa Harmonix TU-800EXi oraz krążek dociskowy do gramofonu Clearaudio Clever Clamp.

piątek, 9 października 2026

Musical Fidelity M5xi, wzmacniacz zintegrowany




Zdjęcia: Musical Fidelity

 

Model M5xi uosabia filozofię Musical Fidelity: połączenie bezkompromisowej inżynierii z praktyczną użytecznością, dzięki czemu prawdziwie wysokiej klasy konstrukcja wzmacniacza jest tak przystępna cenowo, jak to tylko możliwe. Rezultatem jest wzmacniacz zintegrowany, który zapewnia ogromną moc, wyjątkową kontrolę i niezwykłą przejrzystość. Zaprojektowany dla miłośników muzyki, którzy wymagają niczego mniej niż prawdziwie wysokiej klasy wydajności.
Wstęp
Stosunkowo niedawno, bo 28 kwietnia br., brytyjska firma Musical Fidelity (będąca własnością Audio Tuning Vertriebs GmbH z Austrii) zaprezentowała dwa premierowe modele wzmacniaczy zintegrowanych: M5xi oraz M6xi (a które zastępują poprzednie M5si i M6si). Oparte zostały na nowo opracowanej topologii układów wewnętrznych, koncepcyjnie nawiązujących do flagowych konstrukcji Musical Fidelity.

Zarówno M5xi, jak i M6xi zostały skonstruowane jako dwa niezależne monobloki mocy z osobnym przedwzmacniaczem oraz zamknięte we wspólnej obudowie i niezależnie zasilane. Urządzenia koncepcyjnie czerpią z topologii kilowatowej końcówki mocy TITAN. Model M5xi dysponuje mocą 160 watów na kanał przy obciążeniu 8 omów, zaś M6xi - 220 watów na kanał przy obciążeniu 8 omów. Oba charakteryzują się w pełni dyskretną konstrukcją wzmacniacza mocy typu dual-mono klasy AB. Mają też wbudowane przekonstruowane i ulepszone przedwzmacniacze gramofonowe dla wkładek typu MM i MC.

Najważniejsze innowacje techniczne zmodernizowanych wzmacniaczy M5xi / M6xi obejmują:
• Nowy stopień wyjściowy Darlingtona - klasyczna konfiguracja Musical Fidelity eliminująca artefakty przejścia i minimalizująca zniekształcenia.
• Zoptymalizowany układ PCB - zredukowane nierównowagi obwodów, co pozwoliło ograniczyć potrzebę stosowania korygującego sprzężenia zwrotnego.
• Ekranowanie i czystość - główny transformator oraz zasilacz są teraz zamknięte w metalowych obudowach, co wydatnie redukuje zakłócenia elektromagnetyczne.
• Precyzyjna kontrola głośności - wykorzystanie wysokiej klasy krokowego tłumika Burr-Brown zapewnia idealne dopasowanie kanałów i stabilną scenę dźwiękową.
• Nowoczesna łączność i funkcje "Quality of Life".

Do mnie na testy dotarł wzmacniacz Musical Fidelity M5xi (zobacz TUTAJ i TUTAJ), czyli z tych dwóch nowych katalogowo nieco niższy, ale nadal wysoki. Aktualna cena katalogowa wynosi 9 999 PLN.
Największą zmianą w porównaniu z poprzednim modelem M5si, jest to, że M5xi wykorzystuje teraz całkowicie nową topologię wzmacniacza. Jest ona teraz jeszcze bliższa naszej legendarnej konstrukcji wzmacniacza mocy TITAN. Ta sama topologia, która była wcześniej stosowana w modelu M6si, a obecnie została poddana szeregowi ulepszeń w modelu M6xi, stanowi teraz również rdzeń modelu M5xi, z tym że została dostrojona pod kątem mniejszej mocy wyjściowej.

Model M5xi jest skonfigurowany jako dwa niezależne wzmacniacze mocy typu monoblok z oddzielnym przedwzmacniaczem. W rzeczywistości jest to przedwzmacniacz z dwoma wzmacniaczami mocy typu monoblok, które po prostu dzielą tę samą obudowę. Wykorzystuje on technologie zaczerpnięte z naszego legendarnego wzmacniacza mocy TITAN o mocy 1 kW

Wewnątrz urządzenia udoskonalenia jeszcze bardziej podnoszą wydajność. Główny transformator i płytka drukowana zasilacza są teraz zamknięte w metalowej obudowie, co radykalnie zmniejsza zakłócenia elektromagnetyczne wewnątrz obudowy. To ulepszenie przynosi korzyści każdemu obwodowi we wzmacniaczu, ale szczególnie nowo udoskonalonemu przedwzmacniaczowi gramofonowemu.
Wrażenia ogólne
Wzmacniacz dostarczany jest w dużym, podwójnym pudle. Zewnętrzny karton to zwykły, techniczny, zaś wewnętrzny jest już bardziej elegancki - biały, pokryty niebieskimi napisami charakterystycznymi dla Musical Fidelity. Co ciekawe, na pudle producent wymalował dużymi literami napis "Made in Taiwan", czyli ewidentnie jest to powód do dumy. Sprzęt wewnątrz pudła unieruchomiony jest grubymi formami z gęstej i sprężystej pianki. Wzmacniacz dodatkowo zabezpieczony jest workiem z miękkiego, pluszowego materiału.

Akcesoria - w płaskim, kartonowym pudle typu pizza - leżą na górze piankowych form. Można tu znaleźć pilot zdalnego sterowania (to zupełnie nowy, przeprojektowany sterownik), komplet baterii alkalicznych, dwa przewody zasilające (EU i UK), białe bawełniane rękawiczki, ściereczkę oraz instrukcję obsługi.

Nowy M5xi to atletyczna, wręcz pancerna obudowa ze stali (masa całkowita wzmacniacza wynosi 15 kg) z grubym aluminiowym frontem. Obudowa jest dostępna w dwóch wersjach kolorystycznych: czarnym bądź srebrnym, ale oprócz ładnego designu jej głównym zadaniem jest ochrona przed zakłóceniami elektromagnetycznymi, ma zapewniać stabilność termiczną i mechaniczną. Przedni, wzorniczo dość minimalistyczny, panel został wyfrezowany z masywnego, wytłaczanego profilu aluminiowego o grubości 14 mm.

Zmodernizowany wzmacniacz reprezentuje wzornictwo typowe dla brytyjskiego Musical Fidelity - to stylistyka stonowana, ale elegancka. Dystyngowana, lecz masywna. Dolne i górne fragmenty frontów delikatnie zaokrąglone, małe, ale kontrastowe przyciski oraz duże gałki. A także wyraźnie zaakcentowane firmowe napisy modeli Musical Fidelity (w postaci wklejonych blaszek). Czysto, gustownie, skromnie. Wyrafinowanie. Przyznam, że bardzo lubię design Musical Fidelity. Na szczęście od wielu lat pozostaje niezmienny, czasem jedynie delikatnie uwspółcześniany.

Uwagę zwraca pominięcie montażu jakiegokolwiek ekranu wyświetlacza na froncie, co jest świadomym wyborem konstruktorskim. Musical Fidelity obawia się negatywnych konsekwencji zakłóceń degradujących dźwięk pochodzących z układów wyświetlacza, a które nie są łatwe do eliminacji (zaszumiają elektronikę). Aktualny poziom głośności jest optycznie indykowany wyłącznie przez położenie pokrętła głośności.

Na froncie centralnie zamontowano duże pokrętło głośności wytoczone z aluminium, zaś po obu jego stronach rozłożono w poziomym rzędzie aż 10. przycisków. To selektory źródeł oraz włącznik / wyłącznik zasilania (przycisk położony został skrajnie na lewo). Nad każdym z przycisków znajdują się diody sygnalizacyjne oznaczające wybrane (aktywne) źródło, zaś nad przyciskiem zasilania znajdują się aż trzy diody. Wskazują one tryb "stand-by" wzmacniacza, tryb aktywny i wyciszenia "mute". Na froncie znajduje się jeszcze "oko podczerwieni" (dla komunikacji z pilotem zdalnego sterowania) oraz ozdobna, srebrna blaszka z napisem "Musical Fidelity" oraz nazwą modelu. Ładnie to wygląda.

Na tylnej ściance, w górnym rzędzie, zamontowano dwie pary terminali głośnikowych wysokiej jakości. Zaś między nimi znajdują się porty / gniazda cyfrowe: optyczne Toslink, elektryczne koaksjalne, USB-C oraz port HDMI eARC. Co ważne, nowoczesne, asynchroniczne gniazdo USB-C obsługuje sygnał w wysokiej rozdzielczości do 24 bitów/192 kHz. Z kolei złącze HDMI eARC pozwala na łatwą integrację z telewizorami i systemami kina domowego przy jednoczesnym zapewnieniu wysokiej klasy jakości dźwięku stereo.

W dolnym rzędzie umieszczono aż 7. par gniazd analogowych RCA. Pierwsze od lewej to gniazda wejściowe do wewnętrznego przedwzmacniacza gramofonowego MM/MC. Selekcji trybu pracy MM/MC dokonuje się specjalnym przełącznikiem suwakowym zlokalizowanym tuż obok gniazd RCA, tamże znajduje się zacisk uziemienia. Wewnętrzny stopień gramofonowy to na nowo opracowana firmowa konstrukcja, specjalnie dla wzmacniaczy M5xi / M6xi.

Druga od lewej para gniazd RCA to gniazda przemienne: HT "Home Theatre" (czyli zapewniające dostęp do końcówek mocy wzmacniacza na pełnym, stałym poziomie wzmocnienia) lub tradycyjne gniazda regulowane AUX. Tryb pracy jest wybierany stosownym przełącznikiem suwakowym (analogicznie jak przy doborze wkładek gramofonowych MM/MC). Wejście HT całkowicie omija stopień przedwzmacniacza, umożliwiając płynną integrację z procesorami kina domowego i pozwalając M5xi działać jako wysokowydajny wzmacniacz mocy stereo dla lewego i prawego głośnika w systemie wielokanałowym.

Kolejne cztery pary gniazd analogowych RCA to klasyczne liniowe wejścia źródłowe, a następne dwie - wejście "Line-Out" (wyjścia z poziomu przedwzmacniacza, do np. podłączenia zewnętrznego subwoofera / dwóch subwooferów) oraz wyjście "Pre-Out", czyli bezpośrednie wyjście z końcówek mocy wzmacniacza. Jak widać, bogactwo instalacyjne nowego M5xi jest bardzo szerokie, a przez to umożliwiające różnorodne konfiguracje i połączenia. Brak jest jedynie gniazd symetrycznych XLR, co jest nieco rozczarowujące przy wewnętrznej konstrukcji układowej typu dual-mono. W gniazda XLR zaopatrzony jest dopiero model wyższy, czyli M6xi.

W prawym dolnym rogu tylnej ścianki umieszczono pełnowymiarowe gniazdo zasilania 230 V typu IEC. Nieco dziwi brak głównego włącznika / wyłącznika zasilania oraz łatwego dostępu do bezpieczników (brak typowej komory bezpieczników z szufladą). Te schowane zostały wewnątrz obudowy.

Złącza dodatkowe obejmują: 1) wyjście RS232 D-sub, 2) wejście i wyjście Trigger (12V) dla komunikacji / sprzężenia wzmacniacza z innymi urządzeniami Musical Fidelity oraz 3) izolowane wyjście zasilania USB-A (5 V / 2 A). Zaprojektowane zostało jako specjalistyczny, ultra czysty zasilacz, który pozwala na zasilanie nowoczesnych odtwarzaczy strumieniowych USB lub odbiorników Bluetooth bezpośrednio ze wzmacniacza, co pozwala na prostą integrację systemu (i poprawę jakości dźwięku przyłączanego źródła strumieniowego).

Firma Musical Fidelity podaje, że wewnętrzny wzmacniacz mocy skonfigurowany został jako dwie niezależne monoblokowe wzmacniacze mocy (o mocy 160 watów na kanał przy 8 omach i 240 watów przy 4 omach) z oddzielnym przedwzmacniaczem, oparty na technologii wzmacniacza wywodzącej się z prestiżowego wzmacniacza mocy TITAN firmy Musical Fidelity. Zabieg ten zapewnia wyjątkową stabilność, autorytet i kontrolę muzyczną. Model M5xi wykorzystuje niskozniekształceniowy stopień wyjściowy Darlingtona zorganizowany w klasycznej konfiguracji Musical Fidelity, co ma eliminować artefakty przejściowe przy zachowaniu niskiego zniekształcenia resztkowego, tym samym eksponując muzyczne detale i dokładność brzmienia w całym paśmie częstotliwości.

Analogowy przedwzmacniacz charakteryzuje się konstrukcją obwodu o niskim poziomie szumów, która zapewnia czystość sygnału w całym zakresie dynamicznym. Sekcja przedwzmacniacza zbudowana jest z elementów dyskretnych i opiera się na filozofii czystej klasy A. Podczas jej wdrażania inżynierowie zadbali o możliwie krótkie ścieżki sygnału dzięki zoptymalizowanemu układowi płytki drukowanej. Dlatego, niezależnie od tego, czy słuchać przy niskim poziomie głośności, czy przy pełnej mocy wyjściowej, M5xi zachowuje mikrodetale i precyzję harmoniczną przy niskim całkowitym zniekształceniu harmonicznym.

Regulacją głośności zajmuje się wysokiej jakości stopniowy tłumik firmy Burr-Brown, oferujący znacznie dokładniejsze dopasowanie kanałów niż konwencjonalne konstrukcje oparte na potencjometrach.

Dużo uwagi poświęcono też wewnętrznemu układowi płytki drukowanej. Starannie zaprojektowana konstrukcja płytki minimalizuje nierównowagę obwodów, która w przeciwnym razie wymagałaby sprzężenia zwrotnego korygującego, pozwalając wzmacniaczowi działać bardziej naturalnie i przejrzyście. Podczas pracy wszystkie źródła zasilania pozostają czysto analogowe, co zmniejsza szumy wysokoczęstotliwościowe i minimalizuje zakłócenia związane z kompatybilnością elektromagnetyczną (EMC).

(W powyższym tekście wykorzystałem cytaty pośrednie i bezpośrednie - te zaznaczyłem kursywą - ze strony Musical Fidelity; modyfikacje i skróty własne, L.H.).

Specyfikacja techniczna
Moc (1% THD, 1 kHz): 160 W (8 Ω) / 240 W (4 Ω) na kanał
Pasmo przenoszenia: 10 Hz – 20 kHz (+0, –0,1 dB)
Stosunek sygnału do szumu (wejście liniowe): > 105 dB (waga A)
Wejścia cyfrowe: 1 x HDMI, 1 x optyczne, 1 x koaksjalne, 1 x USB-C (24 bit/192 kHz)
Wejście gramofonowe: MM (40 dB, 3 mV) / MC (60 dB, 0,4 mV)
Wyjścia: Pre-Out (RCA), TAPE (fixed), dwie pary wyjść głośnikowych (bananowe 4 mm)
Wymiary (szer. x wys. x gł.): 440 x 100 x 405 mm
Masa: 15 kg (netto) / 18,5 kg (brutto)


Zewnętrzne pudło transportowe i napis "Made in Taiwan"


Podwójny karton


Solidny sposób pakowania

Akcesoria

Wyjmuję wzmacniacz z kartonu

Estetyczna obudowa




Tył wzmacniacza - gęstwina różnych wejść i wyjść




Gigantyczne pokrętło głośności i rząd przycisków po obu jego stronach

Monumentalna obudowa

Porównanie ze wzmacniaczem Haiku-Audio SOL V

2 x Musical Fidelity - wzmacniacz M5xi oraz odtwarzacz A1 CD Pro

Cały system odsłuchowy


Wrażenia dźwiękowe
Jako wzmacniacze porównawcze używałem tranzystorowy Haiku-Audio SOL V i hybrydowy Pathos Classic One MKIII. Wykorzystywane głośniki to podłogowe Living Voice Auditorium R3, Pylon Audio 30 mkII i Pylon Audio Diamond 28 mkII oraz podstawkowe Paradigm Founder 40B i Paradigm Premier 220B v.2. Przewody głośnikowe to za każdym razem XLO UltraPLUS 6U-10. Kompletna lista sprzętu towarzyszącego wymieniona została na końcu niniejszego tekstu.

Na blogu Stereo i Kolorowo przetestowałem i opisałem już kilka wzmacniaczy Musical Fidelity, były to pozycje z różnych przedziałów cenowych i gatunkowych: Musical Fidelity A1, Musical Fidelity M3si, Musical Fidelity M5si oraz Musical Fidelity M6si (ten przedostatni to poprzednik tytułowego M5xi). Dobrze wiem, że to szacowne brytyjskie przedsiębiorstwo przez wiele lat działalności wykształciło własny charakterystyczny firmowy "sound". Wszystkie wzmacniacze (niezależnie od indywidualnych różnic konstrukcyjnych) winny zawierać wspólne identyczne lub bardzo podobne pierwiastki brzmieniowe, które stanowią wzorzec, bazę klasycznego brzmienia "by Musical Fidelity". 

Musical Fidelity to zawsze naturalna muzykalność, barwna plastyczność, wyrafinowana emocjonalność oraz wysoki realizm dźwięku, bo także jednoczesna czystość i transparentność. Brzmienie jest zazwyczaj przyjemnie gładkie i dociążone, z delikatnie ocieploną średnicą oraz bogatym, analogowym przekazem - przypominające tradycyjne wzmacniacze lampowe. Czyli wypisz, wymaluj, dzisiejszy bohater recenzji - Musical Fidelity M5xi! Przy okazji skontestuję, że ten, kto wymyślił nazwę "Musical Fidelity" (pol. muzyczna wierność) był geniuszem - lepiej nie można było scharakteryzować i zdeterminować firmowego dźwięku.

Premierowy M5xi zapewnia zdecydowany, rozbudowany i przestronny przekaz o organicznym, gęstym wypełnieniu tonalnym, który jednak jest optymalnie lekki i napowietrzony (czyli w ogóle nie jest przeciążony!). Wzmacniacz brzmi potężnie i treściwie, bardzo ekspresyjnie i dynamicznie. Wysoce-energetycznie. Przy czym przekaz nie jest agresywny, nie jest męczący. Bo choć dość natężony oraz intensywny (oraz szybki), to nie sztucznie pobudzony bądź nadmiernie rozochocony, a w 100 % harmonijny i naturalny. A nawet wysublimowany. Brzmienie jest szybkie, zwinne, sprężyste - łatwo przyrastające, sprawnie operujące, potoczyste. Wyraziste. Z silnym uderzeniem i szerokim rozmachem.

Średnica jest lekko przybliżona, substancjalna - żywa i warstwowana. Dynamiczna i szczegółowa. Jest - ma się rozumieć - leciutko ocieplona, a nawet ciut posłodzona, emocjonalna i gładka - co jest charakterystyczne dla brytyjskiego Musical Fidelity i ma "lampowe" konotacje. Podobieństwa. Aczkolwiek wspomniane ocieplenie ma umiarkowaną, a nie wysoką temperaturę, zaś słodycz jest stonowana. Przynosi to pogłębione barwy instrumentów i naturalną ciepłotę ludzkich głosów. Pełne analogowe granie, szlachetną muzykalność.

Soprany są precyzyjne, dźwięczne i szybkie; dość ofensywne, acz i niejako lekko oddalone w perspektywie. Choć jasne i połyskliwe, to nie wyostrzone i nie nachalne. Są gładkie, czyste i delikatne w charakterze. Są nieco przygładzone i wypolerowane, co eliminuje potencjalną agresję. Mają dużą plastyczność i odpowiednią miękkość, która umożliwia dobrą przylepność i płynność. Selektywność jest umiarkowana, ale nadal znakomita w pułapie cenowym M5xi.

Bas jest wyraźnie wzmocniony; posiada sporą masę, głębię i ciepły charakter. Ma sprężyste wypełnienie, nie ma zbyt twardej precyzji konturów. Jest silny, relatywne ciężki i ekspansywny, lecz dobrze kontrolowany i równy. Zdyscyplinowany. Potrafi atakować dynamiką oraz silnym uderzeniem, lubi bić mocno i natychmiastowo, Aczkolwiek atak jest odrobinę zaokrąglony i elastyczny, a nawet aksamitny, co sprawia, że bas brzmi bardzo naturalnie i analogowo. Niskie Musical Fidelity są genialne!

Należy uczciwie przyznać, że M5xi nie jest wzmacniaczem najprecyzyjniej monitorującym i super-odkrywczym, lecz też na tyle dobrze różnicującym i rozdzielczym, że bez problemów ukazującym nawet złożoność wielowarstwowej muzyki symfonicznej i rozwikłującym zapętlone partie utworów elektronicznych. Przy czym wzmacniacz nie zagląda bardzo daleko w głąb struktur dźwięku, ale za to ładnie je otwiera, przybliża i dystrybuuje do przestrzeni odsłuchowej. Wypuszcza w eter. Detale i szczegóły oczywiście są jak najbardziej widoczne, zaś tonalność - ujawniana, lecz głównie dotyczy to średnicy, i to raczej tej bliższej na scenie, niż dalszej. Nie tej odleglejszej.
 
Innymi słowy, brzmieniowa analiza i dociekliwość - tak, ale nie nadmierne, albowiem wyłącznie takie, które posłużą wiernej muzykalności. Odkrywczości dźwięku jako takiego, a nie obsesyjnie uszczegółowionego, ponad miarę badawczego. Priorytetem dla Musical Fidelity jest obrazowanie całości dźwięku, holistyczne nań spojrzenie, wiarygodność przekazywania muzyki, naturalna przyjemność odsłuchów, a nie zaawansowana analityka typu studyjnego. To nie ten adres. Musical Fidelity to nie Accuphase czy Bryston. To nie profesjonalne studio nagrań. Musical Fidelity obrazuje piękno i naturę duszy muzyki, a nie jej wiwisekcyjną anatomię.

Premierowy model M5xi to także zmodernizowany pokładowy przedwzmacniacz gramofonowy MM/MC. Jak podaje producent: "w porównaniu z przedwzmacniaczem modelu M5si jest to całkowicie nowa konstrukcja. Ulepszona konstrukcja i układ obwodów, w połączeniu z lepszą izolacją i ekranowaniem, znacznie ograniczają szumy i zniekształcenia". I rzeczywiście, w trakcie odsłuchów okazało się, że wewnętrzny nowy phono-stage to nie czczy dodatek, a prawdziwe high-fidelity. Porównywałem go z przedwzmacniaczami Musical Fidelity MX-VYNL, Cayin CS-6PH, Exposure XM3 i Manunta by M2Tech EVO Phono 3, czyli urządzeniami różnych klas i gatunków. 

Wbudowany przedwzmacniacz gramofonowy zapewnił płytom winylowym dźwięk głęboko nasycony, pełen organicznego ciepła i optymalnie dynamiczny. Wokale i instrumenty akustyczne brzmiały naturalnie, wyraźnie, analogowo i blisko słuchacza. Otulająco. Zaś całości korzyści dopełnił niski poziom szumów własnych, "czarne tło", na którym dokładnie słychać niuanse i mikro-elementy tonalne. Bez przykrych sybilantów, bez przydźwięków. To dźwięk finezyjny i kulturalny. Oj, Musical Fidelity potrafi w przedwzmacniacze gramofonowe!

Konkluzja
Musical Fidelity M5xi to zmodernizowany, ulepszony wzmacniacz zintegrowany (względem poprzedniej wersji M5si), z wbudowanym przetwornikiem cyfrowo-analogowym (wraz z dodatkowym wejściem HDMI eARC) i przedwzmacniaczem gramofonowym MM/MC. M5xi koncepcyjnie czerpie z topologii kilowatowej końcówki mocy TITAN, charakteryzuje się w pełni dyskretną konstrukcją wzmacniacza mocy typu dual-mono klasy AB. Skonstruowany jako dwa niezależne monobloki mocy z osobnym przedwzmacniaczem - wyposażone w niezależnie zasilane oraz zamknięte we wspólnej, pancernej obudowie. Wzmacniacz dysponuje nadzwyczajną mocą 160 W na kanał przy obciążeniu 8 Ω i 240 W przy 4 Ω.

Pod względem brzmieniowym nowy M5xi to klasyczny "sound by Musical Fidelity": energetyczne granie z szerokim rozmachem, organiczna struktura dźwięku, spore pogłębienie tonalne i przykładna plastyczność. Rozbudowany bas, piękna analogowa średnica, czytelne soprany. Oraz oczywiście super-muzykalność i dogrzana, spektakularna barwa! Polecam nowy Musical Fidelity M5xi, bo to jest fantastyczny kawał sprzętu hifi! Wyrafinowana maszyna do grania prawdziwej muzyki!

Cena w Polsce - 9 999 PLN.

Moja szczera wysoka rekomendacja dla nowego Musical Fidelity M5xi!


Za:
- Musical Fidelity to firma-legenda w światowej społeczności audio hifi
- za którą stoją lata doświadczeń, setki projektów i konstrukcji, setki tysięcy (!) wyprodukowanych urządzeń hifi
- Musical Fidelity jest renomowaną marką brytyjską, ale mającą austiackiego zamożnego protektora (Audio Tuning Vertriebs GmbH)
- wzmacniacz M5xi jest zmodernizowaną, udoskonaloną wersją poprzedniego modelu M5si
- koncepcyjnie oparty na topologii high-endowej kilowatowej końcówki mocy TITAN 
- M5xi dysponuje wydajną mocą 160 watów na kanał przy obciążeniu 8 omów i 240 watów przy 4 omów
- charakteryzuje się w pełni dyskretną konstrukcją wzmacniacza mocy typu dual-mono, klasy AB
- zainstalowano nowy stopień wyjściowy Darlingtona (klasyczna konfiguracja Musical Fidelity eliminująca artefakty przejścia i minimalizująca zniekształcenia)
- optymalizowany układ PCB, co powoduje zredukowane nierównowagi obwodów i pozwala ograniczyć potrzebę stosowania korygującego sprzężenia zwrotnego
- główny transformator oraz zasilacz są zamknięte w metalowych obudowach (redukcja zakłóceń elektromagnetycznych)
- wykorzystanie wysokiej klasy krokowego tłumika Burr-Brown, które zapewnia idealne dopasowanie kanałów
- wbudowane przekonstruowane i ulepszone przedwzmacniacze gramofonowe dla wkładek MM i MC
- pokładowy asynchroniczny DAC 24-bit/192 kHz
- izolowane wyjście zasilania USB-A (5 V / 2 A) zaprojektowane zostało jako specjalistyczny, ultra czysty zasilacz (dla urządzeń zewnętrznych)
- duża liczba różnych wejść i wyjść cyfrowych i analogowych
- w tym wejście cyfrowe HDMI eARC
- a także nowoczesne gniazdo wejściowe USB-C
- solidna, wręcz pancerna obudowa o przyjaznym i czystym designie
- w zestawie pilot zdalnego sterowania (zmodernizowany względem poprzedniej wersji)
- fantastycznie muzykalne brzmienie hifi, rasowy "sound of Musical Fidelity"
- rozsądna proporcja jakość / wykonanie / cena
- zaprojektowano w Anglii, wyprodukowano na Tajwanie
- wysoka rekomendacja Stereo i Kolorowo!

Przeciw:
- brak symetrycznych wyjść analogowych XLR (ma je dopiero droższy model M6xi)
- brak wyjścia słuchawkowego
- umiarkowana detaliczność, nienadzwyczajna selektywność
- dodatkowo wzmocniony bas (zaktywizowany)
- dźwięk charakterystyczny dla Musical Fidelity (spektakularny, płynny, gęsty, dobarwiony) nie każdemu będzie odpowiadać
- a już na pewno nie tym, którzy poszukują wyszukanej precyzji, studyjnej analizy i wzorcowej neutralności brzmienia.

System odsłuchowy
Pomieszczenie odsłuchowe: 30 m2, z częściową adaptacją akustyczną - ustroje Vicoustic Wave Wood - 10 sztuk.
Wzmacniacze: Haiku-Audio SOL V (test TU) i Pathos Classic One MKIII (test TU).
Kolumny podłogowe: Living Voice Auditorium R3 (test TU), Pylon Audio Opal 30 mkII (test TU) i Pylon Audio Diamond 28 mkII (test TU).
Kolumny podstawkowe: MartinLogan Motion 35XTi (test TU), MartinLogan Motion B10 (test TU), Paradigm Founder 40B (test TU) i Paradigm Premier 220B v.2.
Odtwarzacz CD: Musical Fidelity A1 CD-Pro (test TU).
Odtwarzacze sieciowe: Rose RS150 (test TU) i Silent Angel Munich M1 (test TU).
Platformy strumieniujące: Qobuz i Apple Music.
DAC-i/wzmacniacze słuchawkowe: Ferrum ERCO z zasilaczem Ferrum HYPSOS (test TU), Henry Audio DA 256, SAEQ PDA-1b / SAEQ Pandora's Box 1 (test TU), FiiO K13 R2R (test TU), FiiO K17, Lampizator Amber 3 DAC (test TU) oraz iFi Audio Go bar.
Komputer: Dell Latitude 5440.
Smartfony / tablet: iPhone 16 Pro, iPhone XR oraz iPad A16.
Gramofony: Nottingham Analogue Horizon (test TU) i MoFi StudioDeck (test TU).
Wkładki gramofonowe: Ortofon 2M Black (test TU) i Ortofon MC X20 (test TU).
Przedwzmacniacze gramofonowe: Musical Fidelity MX-VYNL (test TU), Cayin CS-6PH (test TU), Exposure XM3 (test TU) i Manunta by M2Tech EVO Phono 3.
Radioodbiorniki: Rotel RT-1080, Sansui TU-5900 i Tivoli Model One (test TU).
Magnetofon kasetowy: Nakamichi Cassette Deck 1 (test TU).
Słuchawki: Fostex TH610 (test TU), Austrian Audio The Arranger (test TU), SIVGA SV023 (test TU), SIVGA P2 Pro (test TU), Aune SR7000 (test TU), Aune AR5000 (test TU), Noble FoKus Apollo (test TU), Final ZE8000 (test TU) i Final Audio UX5000 (test TU).
Odbiornik Bluetooth/DAC: iFi Audio ZEN Blue + zasilacz iFi Audio iPower X (test TU).
Głośnik bezprzewodowy: Mooer Silvereye 10 (test TU).
Listwy sieciowe: Solid Core Audio Power Supply (test TU) i ZiKE Labs Powerbox (test TU).
Akcesoria (wybrane): podstawa antywibracyjna Rogoz-Audio 3SG40, podstawy głośnikowe Rogoz-Audio 4QB80, podstawy głośnikowe Solid Tech Model 2/3, szafka audio Solid-Tech Radius Duo 3, mata gramofonowa Harmonix TU-800EXi oraz krążek dociskowy do gramofonu Clearaudio Clever Clamp.