S

S

MA

Premium Sound

MIP

Polpak

niedziela, 22 kwietnia 2018

Kolumny Quadral Aurum Rodan 9

Quadral Aurum Rodan 9 w białym wykończeniu (zdjęcie z firmowej strony)

Wstęp
Nie planowałem wcześniej niniejszego testu. A stało się to tak, że po prostu w jakiś piękny poniedziałek marca przedstawiciel dystrybutora EIC Sp. z o.o. zatelefonował do mnie i poinformował, że "ma dla mnie coś specjalnego". Wkrótce pojawił się u mnie w domu z nowymi kolumnami Quadral Aurum Rodan 9 (zobacz TUTAJ), które zresztą niespodziewanie okazały się być polakierowane na czerwony kolor. I to nie jakiś czerwony pastelowy, a wściekle krwisty niczym najnowsze auto marki Ferrari. Co za piękna rzecz! Stolarka Aurum Rodan 9 to prawdziwy majstersztyk sztuki użytkowej. Zresztą niedawno opisywałem równie wspaniale wykonane Quadral Platinium+ Nine (czytaj test TUTAJ) w biało-matowym wykończeniu skrzynek. Wówczas zachwyciło mnie nie tylko perfekcyjne wykonanie Quadrali, ale również ich doskonale skonstruowany dźwięk będący pochodną bardzo zaawansowanej budowy i wysokiej jakości zastosowanych elementów.

Wrażenia ogólne i budowa
Quadral Aurum Rodan 9 to przedstawiciele najwyższej firmowej serii "Aurum", przy czym jest ona bardzo rozległa i zawiera takie referencyjne kolumny jak topowe Titan, wyższe Vulkan i Montan, średnie Rodan, aż do średnio-niższych Wotan. A są tu jeszcze głośniki podstawkowe i subwoofery... Wszystko zaś dostępne w rozmaitych wykończeniach drewnianych fornirów lub w przebogatej palecie RAL! O samej marce Quadral napisałem więcej przy okazji testu kolumn Quadral Platinium+ Nine (czytaj TUTAJ - zapraszam do lektury).

W tym miejscu warto dodać, iż najnowsze głośniki Aurum Rodan 9 to bezpośredni następcy dobrze znanych (i przebojowych) kolumn Rodan wprowadzonych na rynek pod koniec XX wieku. Zmieniono nieco wymiary skrzynek, jak i oczywiście zainstalowano ulepszone, przeprojektowane głośniki z ultra-lekkimi głośnikami, które przynoszą bardziej miękkie i plastyczne brzmienie. I bardziej precyzyjne. Krótko pisząc, zastosowane głośniki to szczytowa technologia firmy Quadral.


Stary i nowy Rodan


Stare versus nowe, czyli Aurum Titan z roku 2018 i Aurum Titan VI z roku 2001 (w tle)

Kolumny dostarczane są w stosunkowo dużych, dwóch kartonach. Paczki są bardzo ciężkie, albowiem jedna skrzynka ma masę powyżej 30 kg, czyli niemało. Aurum Rodan 9 w pudłach są opatulone grubymi płatami piankowych form. Uszkodzenie podczas transportu w zasadzie wykluczone. W komplecie znajdują się specjalne filcowe podstawki (brak kolców!), gwarancja i instrukcja obsługi. Są też dwie maskownice, gdyby ktoś ich potrzebował (np. dla ochrony przed dzieciakami i kotami). Ale kolumny znacznie korzystniej prezentują się bez nich - nawet przez chwilę przez myśl mi nie przeszło, aby je montować do frontów.   

Jak już napisałem we wstępie. To testów otrzymałem Aurum Rodan 9 w czerwonym wykończeniu. To piękna, głęboka czerwień, którą nazwałem krwisto-czerwoną. Ale w istocie rzeczy barwa ta nosi nawę "makowej czerwieni" w palecie RAL. Albo bardzo doń zbliżoną. To nasycona czerwień z lekką nutą pomarańczy i delikatnym pastelem rozświetlonym intensywną purpurą. Efekt, szczególnie na żywo, jest zniewalający. Tym bardziej, że lakier na skrzynkach położony jest ultra-precyzyjnie - gładko, równo i kunsztownie. Nie jest to lakier typu wysoki połysk (high-gloss), a lekki połysk złamany matem. Taka kompozycja czerwieni i "mato-połysku" musi się podobać - i podoba się. Moja żona była zachwycona.

Skrzynki to foremne, kompaktowe (czyli niezbyt wysokie - tylko 99 cm) prostopadłościany, zaś fronty mają lekko ścięte krawędzie. Jedynymi uatrakcyjnieniami są wycięte na frontach wydłużone, owalne otwory, w których zamontowano dwa głośniki niskotonowe oraz umieszczono wylot bass-refleksu. Całość schowana jest za "żaluzją" z cienkich gumowych strun przymocowanych pionowo (równolegle do siebie). Intrygująco to wygląda. Z kolei na krawędzi frontu i górnej pokrywy skrzynek zamontowano stalowe płytki z logo "Quadral" i nazwą modelu. Więcej ekstrawagancji tu nie ma, ale te dwie w zupełności wystarczają i nadają bardzo dużej oryginalności. Pozostałe dwa głośniki na frontach to firmowa wstęga quSENCE (o której więcej poniżej) oraz średniotonowy ALTIMA wykonany ze stopu aluminium, tytanu i magnezu (więcej poniżej). Fronty nie mają żadnych widocznych mocowań dla maskownic. Montuje się je magnetycznie, co sprzyja ogólnej estetyce i harmonii.

Z tyłu, na stalowych płytkach, zamontowano podwójne terminale głośnikowe WBT. Połączone są wysokojakościowymi jumperami. Na owej płytce znajduje się też trójpozycyjny przełącznik hebelkowy (migowy) służący do regulacji najwyższych tonów. Powyżej umieszczono tabliczkę znamionową. A jeszcze wyżej znajduje się przykręcona płytka umożliwiająca dostęp do komory głośników. Skrzynki spoczywają na czterech niewysokich ale szerokich nóżkach. W komplecie znajdują się filcowe podkładki, które należy przykleić. Kolce można opcjonalnie dokupić we własnych zakresie. Gniazda do ich mocowań są już wykonane.

Kilka zdań od producenta na temat przetworników Rodan 9:

Wstęgowy głośnik wysokotonowy: quSENSE
W porównaniu z konwencjonalnym głośnikiem wstęgowym, quSENCE firmy Quadral wykorzystuje krótszą, ale znacznie szerszą wstęgę co powoduje, że powierzchnia pracującej membrany jest większa i ma większą sprężystość. Rezultat jest imponujący: bardzo niskie zniekształcenia, zachowane bardzo dobre promieniowanie pionowe, które jest jak najbardziej pożądane, ale trudne do osiągnięcia w przypadku głośników wstęgowych. Dodatkowo uzyskujemy dźwięk bezkonkurencyjnie szczegółowy i pełen mikroelementów o ogromnej wyrazistości. Front głośnika Quadral quSENCE (aluminium 5 mm) został tak skonstruowany, by był on jak najbliżej głośników średniotonowych, czego rezultatem jest uzyskanie wyraźnego centrum akustycznego i zapewnienie niezapomnianych wrażeń ze słuchania. Grubość wstęgi to zaledwie 8 - 10 µm.

Niskotonowe i średniotonowe: ALTIMA – stop aluminium, tytanu i magnezu.

Quadral przeprojektował wszystkie głośniki niskotonowe i średniotonowe wykorzystujące opatentowane membrany ALTIMA. W najnowszych produktach zmieniono, po symulacjach komputerowych kształt membran. Są one jednorodne i nie mają już doklejanych zaślepek przeciwpyłowych. Poprawiono znacznie tłumienie rezonansów pojawiających się wewnątrz membran i poszerzono zakres pracy głośników niskotonowych jako sztywnych tłoków. Udało się zminimalizować zniekształcenia przy zachowaniu charakterystycznych cech jak: ekstremalna dynamika, prędkość i szczegółowość.

Kosz nowych przetworników wykonany jest z odlewu aluminiowego i zaprojektowany tak, by zminimalizować wszelkie zakłócenia wywoływane przepływającym powietrzem. Za dobrą efektywność całości odpowiedzialne są: silne zawieszenia membrany, długa cewka i potężny układ magnetyczny.

I parę słów o samych Aurum Rodan 9. "Mają niewiele więcej niż metr wysokości - ale to może być mylące.... Mimo, że w porównaniu do innych przedstawicieli serii, ich wymiary są zdecydowanie bardziej kompaktowe, to wykorzystując wszelkie nowe rozwiązania charakterystyczne dla serii Aurum 9 (quSENSE; komora ciśnieniowa), potrafią wytworzyć realistyczny wręcz potężny, jeśli jest taka potrzeba, dźwięk wypełniający każdy skrawek pokoju. Potrafią zaskoczyć głębokością i mocą odtwarzania najniższych częstotliwości. Skomplikowana i rozbudowana zwrotnica bierna umożliwia trójstopniową regulację barwy tonu przy wysokich częstotliwościach".


Dane techniczne
Moc maksymalna: 300 W
Głośniki: 2 x 155 mm, 1 x 155 mm, 1 x wstęga
Pasmo przenoszenia: 28 - 65 000 Hz
Skuteczność: 86 dB
Impedancja: 4 Ω
Wymiary: 99 x 22 x 35 cm, W x S x G
Masa netto: 31,50 kg

Piękny czerwony lakier typu "półmat"


Quadral Aurum Rodan 9 to bardzo efektowne głośniki



Wysokotonowy przetwornik to wstęga

Przetworniki niskotonowe i wylot bass-reflexu ukryte są za firanką z gumowych strun

Stalowa płytka z nazwą


Podwójne terminale głośnikowe a w nich Kimber Kable BiFocal X typu bi-wire; powyżej - przełącznik migowy do regulacji sopranów




Aurum Rodan 9 w porównaniu z moimi Living Voice Auditorium R3


Na standach betonowe monitory Industrial Acoustic Concrete 01

Wrażenia dźwiękowe
Najpierw podłączyłem tytułowe kolumny do wzmacniacza hybrydowego Synthesis Roma 37DC, a potem do nowego tranzystorowego Monrio MC207 MKII. Następnie przyłączyłem je do hybrydy Haiku-Audio Bright MK4 i na końcu do Hegel H160. Przewody głośnikowe to przede wszystkim bi-wire Kimber Kable BiFocal X (zobacz TUTAJ). Pomieszczenie 30 m2. Dokładna lista sprzętu towarzyszącego wymieniona jest na końcu niniejszego tekstu.

Hasło, którym producent określa nowe Aurum Rodan 9 brzmi: "So Small, so Big" - i nie ma w nim specjalnej przesady. Pomimo niewielkich gabarytów (99 x 22 x 35 cm) skrzynki dostarczają bardzo duży, bo głęboki i silnie nasycony, dźwięk o rewelacyjnej przestrzenności i pięknej barwie. Nie wiem czy to sprawiła autosugestia związana z bardzo efektowną powłoką cielesną skrzynek, czy immanentna cecha Quadral, lecz dźwięk pod względem jakościowym w odsłuchach jawi się jako super-atrakcyjny - masywny, żywy i sugestywny. Dotyczy to również ogólnego wypełnienia i nasycenia tonalnego. Czuć bardzo dużo obszernego dźwięku, słychać spory rozmach, widać całą masę szczegółów zawieszonych w realnym 3D. Jest przestrzeń, energia i powietrze. Jednocześnie brak tu jakiejkolwiek przesady, dystonii, czy agresywności lub nachalności brzmienia. Całość jest idealnie spójna, wyważona i proporcjonalna. Doskonale harmonijna, ale i wielowarstwowa.

W brzmieniu Aurum Rodal 9 fascynująca jest nie tylko intensywna (chromatyczna) barwa i efektowne nasycenie dźwięku. Dużym atutem w przekazie jest galanteryjne wykańczanie każdego pojedynczego tonu, kunsztowna jego obróbka i delikatne, aczkolwiek ekspresywne, podkreślenie. Indywidualny dźwięk, nawet ten najmniejszy, ma szansę na pełne wybrzmienie, dokładne rozwinięcie się i dokładne istnienie. Dzięki temu realizm brzmienia stoi na bardzo wysokim poziomie jakościowym. Również pogłosy jawią się jako autentyczne i dokładne. Odczucie sal nagraniowej i koncertowej daje namacalność i realność instrumentów i wokali, są plastyczne, obfite i substancjalne. Zaś przestrzeń, w której są zawieszona, dookolna i otwarta. Skonkretyzowana. 

Dźwięk generowany przez Quadral Aurum Rodan 9 całościowo można scharakteryzować jako stricte zaangażowany, dookreślony i wierny. Poszczególne parametry brzmienia są ze sobą harmonijnie powiązane i skomunikowane. Tony wybrzmiewają jednoznacznie, silnie i pełnie; realizm i autentyzm przekazu jest referencyjny. Konsystencja, energia i dynamika są fascynujące, szczególnie pod względem rytmu i natężenia. Wysycenie i soczystość są zaś dobrze zbalansowane z subtelnością i sensualnością dźwięków. A rysunek instrumentów i wokali masywny oraz pełnokrwisty. Rasowy i dojrzały. Jednakże obraz instrumentów jest trochę ograniczony w poziomie (porównywalne głośniki Living Voice Auditorium R3 ów rysunek mają dalszy i szerszy). Równolegle klimat i nastój nagrań jest wiarygodnie oddawany, podawany z wdziękiem, z głębią i z afektem. Każda płyta brzmi na sto procent przekonująco i przejrzyście. Bezkompromisowo, ale i w pełni przyjemnie dla uszu.

Pewnego rodzaju ułomnością (najpewniej wynikającą z niskiej wysokości skrzynek, przypomnę - jedynie 99 cm) jest nieco zmniejszona (ograniczona) siła namacalności basów. Nie żeby były one jakieś niepełne, czy niewiarygodne, bo tak nie jest. Czasem jednak można mieć poczucie mniejszej ich ofensywności, czy niższej głębi rozciągnięcia. Tak jak góra i średnica są doskonale obfite, tak niskie mogą wydawać się spłaszczone (szczególnie te najniższe). Ale ta cecha jest równolegle pewną zaletą - bo konstruktorzy postawili na naturalność niskich tonów. Taką naturalność fizyczną, czyli w granicach normy, bez sztucznej weń ingerencji, niepotrzebnego, czy niefizjologicznego podkręcania. Przynosi to przyjemnie zrównoważoną prezentację, ale jednocześnie z lekkim ograniczeniem basu, który nie jest snujący się, lecz też nie subsoniczny. Taka, a nie inna charakterystyka wydaje się być idealna. Mi to bardzo pasuje, niemniej jednak u osób przyzwyczajonych do basowych ataków może być odwrotnie.

Na koniec jedna uwaga. Warto dobrać dobry przewód głośnikowy do tytułowych głośników. Mi najlepiej "zagrał" Kimber Kable BiFocal X typu bi-wire. Wyrzuciłem firmowe jumpery Quadral i zamontowałem do terminali przewód Kimber. W rezultacie tego pojawiła się większa, bardziej czytelna przestrzeń. Wyższy poziom nasycenia muzycznego, lepsze dookreślenie i tonalność, jak i wyższy poziom precyzji. Nie były to zmiany kolosalne i mocne, ale zauważalne i słyszalne. Istotne dla ogółu brzmienia. Przewód Kimber Kable BiFocal X, można napisać, zsynchronizował i zoptymalizował dźwięk. Nadał synergię i harmonię. (Niebawem o kablach BiFocal X napiszę więcej w osobnej recenzji - zapraszam).

Konkluzja
Quadral Aurum Rodan 9 to piękne skrzynki o wyjątkowej urodzie, dodatkowo podkreślonej efektownym czerwonym wykończeniem. Jakość zastosowanych materiałów, stolarka, wykonanie i wykończenia na najwyższym, perfekcyjnym poziomie. Dźwięk charakteryzujący się wspaniałą obfitością, wysoką konsystencją, doskonałą spójnością oraz zaawansowaną precyzyjnością i przejrzystością. Wspaniały rozmach, kontent i przestrzenność brzmienia. Pełnokrwista barwa bardzo przyjemna w odbiorze. Nowe Aurum Rodan 9 to głośniki, które najlepiej sprawdzą się w niedużych pomieszczeniach (do 30 m2) w połączeniu z wysokowydajnym wzmacniaczem. Taki zestaw może okazać się stuprocentowo referencyjnym i stricte docelowym. Pełna rekomendacja dla Quadral Aurum Rodan 9!

Quadral Aurum Rodan 9 para kolumn, cena w Europie - 5 687 Euro (wersja czerwona - 6 540 Euro). 
Sugerowana cena w Polsce - sztuka 10 000 PLN (za wersję podstawową).

System testowy
Wzmacniacze: Hegel H160 (test TU), Cayin CS-120A (test TU), Monrio MK207 MKII (test TU), Haiku-Audio Bright MK4 (test TU), Taga Harmony HTA-800, Synthesis Roma 37DC i Pathos Classic One MKIII (test TU).
Kolumny: Living Voice Auditorium R3 (test TU), Industrial Acoustic Concrete 01 (test TU), Martin Logan 35XT (test TU) i Guru Audio Junior (test TU).
Odtwarzacze CD: Musical Fidelity A1 CD-PRO i Synthesis Roma 14DC.
Odtwarzacz sieciowy: Auralic Aries Mini (test TU).
DACi: Pioneer U-05 (test TU), Audio-gd NFB-7.77 (test TUoraz Encore mDSD (test TU).
Komputery: MacBook Apple Pro i Dell Latitude E6440.
Gramofon: Nottingham Analogue Horizon (test TU).
Wkładka gramofonowa: Ortofon 2M Black (test TU).
Przedwzmacniacze gramofonowe: Musical Fidelity MX-VYNL (test TU), Musical Fidelity Nu-Vista Vinyl (test TU), Taga Harmony TTP-300 (test TU), Audio Analogue AAphono i 1ARC Arrow SE (test TU).
Tunery: Rotel RT-1080, Sansui TU-5900, Sansui TU-70 (test TU) i Tivoli Model One (test TU).
Magnetofon kasetowy: Nakamichi Cassette Deck 1 (test TU).
Minisystem: Pioneer P1-K (test TU).
Słuchawki: Fostex TH-610 (test TU), Fostex T60RP (test TU), Meze 99 Neo (test TU), MEE Audio Matrix 2 (test TU), Audictus Achiever (test TU) i Final Audio Design Pandora Hope VI (test TU).
Kondycjoner sieciowy: Xindak PC-200V (test TU).
Akcesoria: podstawa antywibracyjna Rogoz-Audio 3SG40 (test TU), podstawy głośnikowe Rogoz-Audio 4QB80 (test TU), podstawy głośnikowe Solid Tech, stopy antywibracyjne Rogoz-Audio BW40, szafka audio Solid-Tech Radius Duo 3 (test TU), mata gramofonowa Harmonix TU-800EXi (test TU) i krążek dociskowy do gramofonu Clearaudio Clever Clamp (test TU). Kondycjoner masy dla głośników QAR Dynamit (test TU). Zatyczki do gniazd RCA Sevenrods. Zworki głośnikowe Sevenrods Speaker Jumper.

Przewody audio rozmaite, ale głównie marki Black Rhodium, a potem Perkune Audiophile Cables. Głośnikowe to przede wszystkim Kimber Kable BiFocal X, następnie Black Rhodium Quickstep i XLO UltraPLUS U6-10.


wtorek, 17 kwietnia 2018

Przedwzmacniacz gramofonowy Musical Fidelity Nu-Vista Vinyl

Nu-Vista Vinyl w srebrnej wersji (zdjęcie - Musical Fidelity)

Wstęp
Zupełnie niedawno, bo w marcu br., opisywałem TUTAJ budżetowy przedwzmacniacz gramofonowy MM/MC Taga Harmony TTP-300 kosztujący nie mniej, nie więcej jak 444 PLN. Nie jest to wygórowana cena jak na phono-stage, ale bardzo mało oczywiście też nie. Jednakże jego cena staje się maluczka w zestawieniu z analogowym cackiem, które również do mnie w marcu dojechało a kosztuje 16 995 PLN (czyli ponad 38 x więcej od TTP-300!). To najnowszy brytyjski przedwzmacniacz gramofonowy Musical Fidelity Nu-Vista Vinyl (zobacz TUTAJ) wyglądający jak mały czołg. Masywna obudowa z solidnymi bocznymi radiatorami oraz nieomal 15 kilo żywej wagi robią swoje. Dodam, że karton z phono-stage jest przeolbrzymi i ma masę prawie 21 kg... Taki to drobiazg.

8 marca, białostocki dystrybutor Rafko, wysłał mailowo do mnie informację prasową opisującą tytułowy przedwzmacniacz. Oto ona: " Nu-Vista Vinyl to produkt stworzony na specjalnych warunkach. Musical Fidelity zawsze słynęło z pełnego, ciepłego analogowego brzmienia opartego o lampy nuwistorowe, zaś Anthony Michaelson zawsze darzył przedwzmacniacze gramofonowe wyjątkowym sentymentem. Wszak pierwszym produktem, który stworzył był przedwzmacniacz gramofonowy. Nu-Vista Vinyl jest prawdopodobnie jednym z najlepiej grających i wyglądających pre-ampów gramofonowych dostępnych na rynku. Jego najważniejszą cechą jest praktyczny brak limitów jeśli chodzi o parametry elektryczne wkładek, z jakimi można go parować. Jeśli Twoja wkładka należy do skrajnie trudnych w obsłudze, Nu-Vista Vinyl jest urządzeniem, którego potrzebujesz".

W rezultacie powyższego, od razu bezzwłocznie oraz asertywnie odpisałem Rafko, że chętnie bym przetestował Nu-Vista Vinyl w swoim domowym torze analogowym. Po kilku dniach urządzenie stało już u mnie. Dziś zaś publikuję jego test.

Wrażenia ogólne i budowa
Nieczęsto zdarza się mi opisywać aż tak duży przedwzmacniacz gramofonowy jakim jest Nu-Vista Vinyl, albowiem gabarytami bardziej przypomina jakiś mocny wzmacniacz a nie stopień gramofonowy. Olbrzymia jego bryła obudowy dodatkowo po bokach zaopatrzona jest w wielkie żebra radiatorów...

Na panelu frontowym, wykonanym z grubej, czarnej aluminiowej płyty (a jakże!) zamontowano osiem srebrnych przycisków oraz całą masę diod - zarówno przyciski jak diody są rozmieszczone nieregularnie, w odstępach. Pierwszy przycisk od lewej to włącznik sieciowy. Nad nim umieszczono trzy różnokolorowe diody. Pomarańczową świecącą się w trybie "Stand-by", czerwoną "Mute" - świecącą w czasie rozgrzewania przedwzmacniacza i niebieską - zaświadczającą o gotowości do pracy. Zaraz po przyciśnięciu guzika zasilania wszystkie diody zaczynają rytmicznie falować - bardzo intrygująco to wygląda.

Wracając do opisu przycisków. Kolejny od lewej (ale w prawo za przyciskiem zasilania) odpowiada za wybór pracy dla odpowiedniego typu wkładki: MM lub MC. Oczywiście, właściwy wybór sygnalizowany jest zapaleniem właściwej niebieskiej diody. Idąc dalej w prawo. Tamże znajduje się pojedynczy przycisk (wraz aż ośmioma niebieskimi diodami nad nim) przeznaczony do ustawienia pojemności wkładek MM (w zakresie od 50 pF do 400 pF). Kolejny guzik aktywuje IEC (świeci się niebieska dioda). Następny przycisk pozwala na podbicie dynamiki o 6 dB (tzw. Gain) - jego aktywacja powoduje zapalenie kolejnej niebieskiej diody. Zaraz obok, po prawej znajduje się rząd ośmiu diod wraz z jednym przyciskiem - to ustawienie wkładek MC w zakresie właściwej impedancji (od 10 000 Ohm do 47 000 Ohm). 

Opisując dalej panel frontowy. Ostatnie dwa przyciski po prawej (oraz pięć do nich przypisanych diod) służą do wyboru wejścia - jest ich aż pięć (sic!), a każde zapamiętuje dany nastaw dla wkładki MM lub MC, co pozwala płynnie przełączać się między różnymi wkładkami. Każde wejście może pracować w trybie zbalansowanym lub niezbalansowanym. Co więc istotne, do przedwzmacniacza można podłączyć aż pięć gramofonów z rozmaitymi wkładkami i bezproblemowo, bez konieczności dodatkowej regulacji, szybko móc odtwarzać muzykę z czarnych płyt.

Dalej. Z tyłu, po lewej stronie, zamontowano dwa rzędy wejściowych gniazd RCA. Obok nich znajduje się gniazdo uziemienia. Mniej więcej po środku panelu tylnego umieszczono dwie pary wyjść analogowych RCA i XLR. Po prawej zaś - typowe gniazdo zasilające IEC. Wszystkie gniazda cechują się najwyższą klasą.

W komplecie nabywca otrzymuje kartonik zawierający cztery przykręcane aluminiowe kolce (dodatkowe śruby oraz podstawki/talerzyki pod kolce są w komplecie) lub krążki z grubego filcu wraz z samoprzylepną warstwą kleju, zabezpieczoną papierową naklejką. We własnym zakresie można zdecydować o wariancie ustawienia przedwzmacniacza, albo na specjalnych kolcach (stożkach), albo na filcowych podstawkach. Świetna rzecz - i bardzo praktyczna!

Producent tak pisze o swoim najnowszym dziele: "Nu-Vista Vinyl to przedwzmacniacz najwyższej klasy: zapewnia skrajnie niskie zniekształcenia, perfekcyjną korekcję RIAA aż do 60 000 Hz, kompletny brak słyszalnych dla ludzkiego ucha szumów, najlepszą na rynku separację kanałów oraz olbrzymi margines overload. Nuwistorowe lampy zapewniają jedwabiście miękki dźwięk bez podkolorowań". Od siebie dodam, że urządzenie reprezentuje najwyższą klasę jakościową i wykonawczą - ale to oczywistość.

Lampy nuwistorowe
W tym momencie wypada napisać kilka słów o samych lampach nuwistorowych. Co to konkretnie jest i cóż znaczy. Jako podaje Wikipedia: Nuwistor – mikrominiaturowa próżniowa lampa elektronowa o cylindrycznym układzie elektrod, wykonana w całości z metalu i ceramiki. Charakteryzuje się m.in. niskimi szumami, niskim mikrofonowaniem, wytrzymałością mechaniczną, stabilnością temperaturową oraz wysoką niezawodnością. Zmniejszenie wymiarów oraz odległości między elektrodami umożliwiło użycie tych lamp w wyższych zakresach częstotliwości, rzędu kilkuset MHz. Nuwistory są zazwyczaj triodami lub tetrodami, stosuje się je głównie we wzmacniaczach i generatorach na częstotliwości VHF i UHF. Pierwszym nuwistorem wprowadzonym na rynek był 6CW4 amerykańskiej firmy RCA, w 1959 roku. Ciekawe artykuły w formacie PDF dostępne są TUTAJ oraz TUTAJ. Polecam Czytelnikowi uwadze.

Dane techniczne
Typ Hybrydowy
Zniekształcenia THD < 0.01 %
Impedancja wejściowa MM 47 000 Ohm
Impedancja wejściowa MC od 10 000 Ohm do 47 000 Ohm
Wzmocnienie MM 31dB
Wzmocnienie MC 31 dB
Stosunek sygnał/szum MM > 90 dB
Stosunek sygnał/szum MC > 88 dB
Wyjścia 2 x RCA liniowe 1
Wejścia 2 x RCA liniowe 5
Wyjścia 2 x XLR 1
Każde wejście 2 x RCA może mieć ustawione inne parametry dla innej wkładki
: Precyzyjna korekcja RIAA do 60 000 Hz
: Oparty o lampy nuvistorowe
Zużycie prądu 30 W maksmium
Wysokość 13 cm
Szerokość 48,2 cm
Głębokość 38,5 cm
Masa 14,5 kg



Wygodny i ergonomiczny dostęp do wszelkich ustawień na panelu frontowym


Srebrne przyciski na czarnym panelu frontowym

Schemat funkcyjny (za Musical Fidelity)


Stylistyczne umiarkowanie



Mocarna budowa, gruba blacha, solidne radiatory



Kilka zdjęć wnętrza (fot. Musical Fidelity)



Bogactwo wejść i wyjść - gniazda doskonałej jakości

Audiofilska biżuteria - do wyboru koce/stożki albo filcowe podkładki

Kolec/stożek do wkręcenia od spodu urządzenia

Nu-Vista Vinyl w porównaniu z innymi sprzętami; zdjęcie to doskonale obrazuje duże rozmiary przedwzmacniacza



Kilka zdjęć ogólnych całego systemu odsłuchowego

Wrażenia dźwiękowe
W trakcie testu używałem mój gramofon Nottingham Analogue Horizon wraz z wkładką MM Ortofon 2M Black. Przedwzmacniacze porównawcze to: Musical Fidelity MX-VYNL, 1ARC Arrow SE, Audio Analogue AAphono, Taga Harmony TTP-300 oraz Audion Premier Two Box Line Phono. Przewody z przedwzmacniacza gramofonowego do wzmacniacza to za każdym razem Black Rhodium Symphony 18. Pełna lista sprzętu towarzyszącego dostępna jest na końcu niniejszego tekstu.

Jak Czytelnik zauważył w powyższym akapicie, podczas odsłuchów Nu-Vista Vinyl dysponowałem aż pięcioma przedwzmacniaczami gramofonowymi z różnych klas cenowych (w zakresie od 400 PLN do 17 000 PLN), więc miałem go z czym porównywać. Zacznę jednak nie od dźwięku, a od obsługi urządzenia. Życzyłbym każdemu producentowi budować tak ergonomiczne urządzenia jakim jest opisywany Musical Fidelity. Wszystkich ustawień dokonuje się z poziomu panelu frontowego - w sposób jasny i przejrzysty oraz całkowicie logiczny i intuicyjny. Nawet nie potrzeba zaglądać do instrukcji obsługi. Przyciski opisane są precyzyjnie - wybór wszystkich funkcji i nastawów to czynność prosta. Nie ma tu żadnych pokrywanych mikro-suwaków, zworek, tasiemcowych opisów, co z czym połączyć, czy co poprzestawiać, aby uzyskać żądaną pojemność i oporność. To bardzo duży atut Nu-Vista Vinyl. I nie jedyny, bo kolejnym jest jego ekstra-ordynaryjny dźwięk!

Niekiedy podczas testów naprawdę drogich sprzętów zdarza się mi w ich dźwięku nie usłyszeć nic nadzwyczajnego - ot, grają w miarę przyzwoicie, ale bez specjalnej wyjątkowości czy polotu. Kiedyś opisywałem kolumny za 30 000 PLN, które za te pieniądze powinny znacznie lepiej brzmieć. Zdarzyło się też mi się mieć wzmacniacz tranzystorowy za grube 40 000 PLN, który grał dobrze, ale nie rewelacyjnie. Chcę przez to napisać, że nie zawsze cena idzie w sposób proporcjonalny za jakością brzmienia danego urządzenia hi-fi. Ale nie jest tak w przypadku Musical Fidelity Nu-Vista Vinyl. Te jego 17 000 PLN naprawdę słychać - i to jak słychać! Pisząc krótko, tytułowy przedwzmacniacz reprezentuje wybitny poziom dźwięku. W czym to się objawia? Przede wszystkim tym, że mój gramofon Nottingham Analogue Horizon (z wkładką Ortofon 2M Black) zagrał zupełnie inaczej, na wyższym pułapie jakościowym, lepiej, szerzej i głębiej. Czyściej, precyzyjniej i przestrzenniej. 

Nu-Vista dostarcza bardzo precyzyjny dźwięk - dokładnie umocowany przestrzennie i wymiernie odczuwalnie, a także finezyjnie dopełniony i kunsztownie wyszlifowany, można napisać. To również wybitna umiejętność różnicowania tonalnego i barwowego, jak i znakomita rozdzielczość uzupełnione gęstością i intensywnością średnicy - dzięki temu brzmienie jawi się jako soczyste i nasycone, ale jednocześnie jest pierwszorzędnie czytelne i przejrzyste. Na odtwarzanych płytach słychać bardzo dużo muzyki - o wiele więcej niż na przedwzmacniaczach porównawczych. A muzyka ta brzmi nie tylko całościowo i analitycznie, lecz także wyjątkowo atrakcyjnie i kształtnie. Plastycznie i płynnie. Wielowymiarowo i bujnie. To niejako połączenie lupy powiększającej, podpowierzchniowej sondy i akceleratora brzmienia.

Kilka słów o zjawiskach przestrzennych. Nu-Vista Vinyl ma tendencję do specyficznego poszerzania i pogłębiania dźwięku. Nie czyni jednak tego jakoś sztucznie, czy nienaturalnie - nie jest włączany jakiś hipotetyczny pseudoakustyczny, acz zwyczajny (strukturalny) "loudness". Przestrzeń ujawniana jest w sposób naturalny i swobodny, poszerza się linia odsłuchów poza boczne linie głośników i pogłębia daleko do tyłu. Może nie jest to przestrzeń o monstrualnych rozmiarach, lecz wpływ nań przedwzmacniacza jest ewidentny i jednoznaczny. Do tego dochodzi wspomniane już w akapicie powyżej precyzyjne lokowanie (ogniskowanie) poszczególnych instrumentów i wokali w ściśle przyporządkowanym miejscu sceny. Lokalizacja źródeł pozornych jest perfekcyjna, zaś one same mają fotograficzne kształty i doskonałą miąższość. Fizyczny stan skupienia i zaawansowany autentyzm.   

Dodatkowo brytyjski przedwzmacniacz zainstalowany w torze analogowym przynosi swojego rodzaju ukojenie i uspokojenie dźwięku. Nie jest to jednak ani jego przymglenie, czy zmiękczenie, ani tym bardziej oddalenie. Bardziej owo zjawisko można nazwać wygładzeniem i dopracowaniem, a nawet - dojrzałym skorygowaniem. Dźwięk nabiera kształtów, wyobla i dopełnia się, zbite grudy tonalne rozklejają się, a rozmaite subtelności i niuanse - ujawniają się, pojawiają na powierzchni. Zyskuje także barwa - kolory nabierają rumieńców, głosy ludzkie otrzymują głębię i intensywność, z kolei ogólne brzmienie dostaje specyficznego ciepła i nasycenia.

Konkluzja
Musical Fidelity Nu-Vista Vinyl to przedwzmacniacz gramofonowy przeznaczony dla wkładek MM i MC. Świetna budowa, referencyjne wyposażenie, wielofunkcyjność, doskonałe elementy konstrukcyjne (m.in. lampy nuwistorowe). To wszystko powoduje, że dźwięk oferowany przez Nu-Vista Vinyl jest kompletny, barwny, kształtny, przestrzenny, wysoce-selektywny i finezyjny. Tak brzmi pełnokrwisty high-end. Pisząc krótko - najlepszy phono-stage, z jakim miałem do czynienia. Wspaniała maszyna!

Cena w Polsce - 16 995 PLN.

System testowy
Wzmacniacze: Hegel H160 (test TU), Cayin CS-120A (test TU), Monrio MK207 MKII (test TU), Haiku-Audio Bright MK4 (test TU), Taga Harmony HTA-800, Synthesis Roma 37DC i Pathos Classic One MKIII (test TU).
Kolumny: Living Voice Auditorium R3 (test TU), Quadral Platinium+ Nine (test TU), Industrial Acoustic Concrete 01 (test TU), Quadral Aurum Rodan 9, Martin Logan 35XT (test TU) i Guru Audio Junior (test TU).
Odtwarzacze CD: Musical Fidelity A1 CD-PRO i Synthesis Roma 14DC.
Odtwarzacz sieciowy: Auralic Aries Mini (test TU).
DACi: Pioneer U-05 (test TU), Audio-gd NFB-7.77 (test TUoraz Encore mDSD (test TU).
Komputery: MacBook Apple Pro i Dell Latitude E6440.
Gramofon: Nottingham Analogue Horizon (test TU).
Wkładka gramofonowa: Ortofon 2M Black (test TU).
Przedwzmacniacze gramofonowe: Musical Fidelity MX-VYNL (test TU), Taga Harmony TTP-300 (test TU), Audio Analogue AAphono i 1ARC Arrow SE (test TU).
Tunery: Rotel RT-1080, Sansui TU-5900, Sansui TU-70 (test TU) i Tivoli Model One (test TU).
Magnetofon kasetowy: Nakamichi Cassette Deck 1 (test TU).
Minisystem: Pioneer P1-K (test TU).
Słuchawki: Fostex TH-610 (test TU), Fostex T60RP (test TU), Meze 99 Neo (test TU), MEE Audio Matrix 2 (test TU), Audictus Achiever (test TU) i Final Audio Design Pandora Hope VI (test TU).
Kondycjoner sieciowy: Xindak PC-200V (test TU).
Akcesoria: podstawa antywibracyjna Rogoz-Audio 3SG40 (test TU), podstawy głośnikowe Rogoz-Audio 4QB80 (test TU), podstawy głośnikowe Solid Tech, stopy antywibracyjne Rogoz-Audio BW40, szafka audio Solid-Tech Radius Duo 3 (test TU), mata gramofonowa Harmonix TU-800EXi (test TU) i krążek dociskowy do gramofonu Clearaudio Clever Clamp (test TU). Kondycjoner masy dla głośników QAR Dynamit (test TU). Zatyczki do gniazd RCA Sevenrods. Zworki głośnikowe Sevenrods Speaker Jumper.
Przewody audio rozmaite, ale głównie Black Rhodium, a potem Perkune Audiophile Cables. Głośnikowe to przede wszystkim Kimber Kable BiFocal X. 


sobota, 14 kwietnia 2018

Monitory z betonu architektonicznego: Industrial Acoustic Concrete 01

Monitory Concrete 01 - zdjęcie ze strony Industrial Acoustic

Wstęp
Nieczęsto zdarza mi się dawać aż tak precyzyjny tytuł posta jak ten dzisiejszy: "Monitory z betonu architektonicznego: Industrial Acoustic Concrete 01". Czynię to oczywiście na sposobność arcy-rzadkiego i nietypowego budulca skrzynek monitorów, którym jest nic innego jak beton, czyli kompozyt powstały ze zmieszania cementu (spoiwa) i kruszywa (wypełniacza). A ten, jak wiadomo, powszechnie wykorzystywany jest w budownictwie, ale nie w audio hi-fi! Dlatego, kiedy pod koniec lutego br. otrzymałem mail od konstruktora firmy Industrial Acoustics (zobacz TUTAJ) z zapytaniem - czy nie chciałbym posłuchać jego nowych kolumn podstawkowych wykonanych z betonu, oniemiałem. Jak to z betonu? I to ma dobrze grać? Po pewnym czasie jednak dotarło do mnie, że przecież dlaczego skrzynki kolumn, w zasadzie, nie miałyby być budowane z betonu? Materiał powszechnie znany, solidny i twardy. Konstruktor, pan Paweł Zalewski, wyjaśnił mi, że jego kolumny, w przeciwieństwie do innych, podobnych - konkurencyjnych, mają konstrukcję typowo betonową, wykonaną na bazie szalunku traconego, ścianki mają dwucentymetrową warstwę betonu na jednocentymetrowym szkielecie płyt MDF!

W rezultacie powyższego, w drugiej połowie marca br. odebrałem kolumny Industrial Acoustics, przy okazji kolejnego służbowego pobytu w Warszawie. Po przywiezieniu ich do domu, ustawiłem je na specjalnych podstawkach (otrzymałem je w komplecie), podłączyłem do mojego systemu hi-fi i rozpocząłem odsłuchy. Szybko okazało się, że kolumny są wyjątkowo piękne, rzetelnie wykonane i co najważniejsze - w ogóle nie brzmią "betonowo". Wspaniały, bardzo głęboki i stricte akustyczny dźwięk. Ale po kolei.

Industrial Acoustic
Firma została założona stosunkowo niedawno, bo zdaje się, że w zeszłym roku, lecz jej właściciel - pan Paweł Zalewski, ma bardzo bogate doświadczenie w konstruowaniu systemów akustycznych. A że z zawodu i z racji wykonywanej pracy w budownictwie na co dzień ma do czynienia z betonem postanowił zaadoptować ów budulec na rzecz sprawy audio-stereo, czyli skonstruować kolumny na jego bazie. Pierwszymi w ofercie są tytułowe Concrete 01 (ang. concrete - pol. beton). W planach zaś są duże kolumny podłogowe.

Wypada teraz oddać głos samemu producentowi. "Podążając za nowoczesnymi trendami w architekturze, zainspirowani surowym stylem industrialnym i loftowym postanowiliśmy wyjść na przeciw wyzwaniu i stworzyć produkt niepowtarzalny: kolumny głośnikowe wykonane z betonu architektonicznego. Kilka lat prac i testów przyniosło w końcu zamierzony efekt. Udało się uzyskać kolumnę całkowicie wykonaną z betonu na bazie szalunku traconego. Kolumny wyposażone są w najwyższej klasy przetworniki Seas oraz zwrotnice i okablowanie wewnętrzne Jantzen Audio Denmark. Wbrew przekonaniu, że beton może kojarzyć się z ciężkim monolityczny brzmieniem, kolumny grają piękną średnicą, stereofonią i sceną. Oddają ciepły klimat utworów, idealnie komponują się z muzyką jazzową".

Wrażenia ogólne i budowa
Jak już pisałem we wstępie. Kolumny odebrałem w Warszawie, bezpośrednio do producenta. Pan Zalewski osobiście wpakował Concrete 01 (razem ze standami) do bagażnika mojego auta, opatulił je gąbkami, tym samym je unieruchamiając. W ten sposób monitory bezpiecznie pokonały trasę ponad 400 km do Trójmiasta. Wypakowałem je z samochodu i ostrożnie przeniosłem do mieszkania, tam zaś ustawiłem je w na standach w głównym pokoju odsłuchowym. No cóż, nie było to aż tak łatwe przedsięwzięcie, albowiem jedna kolumna ma masę około 20 kg. W końcu to prawie lity beton...

Oczywiście, wykonawstwo urządzeń użytkowych z betonu architektonicznego wymaga o wiele więcej specjalistycznych umiejętności niż obróbka drewna (która jest też o wiele bardziej popularna). Tu, oprócz materiałoznawstwa i znajomości właściwości betonu, potrzebna jest jeszcze kunsztowna murarka. Ten beton przecież będzie ostatecznie surowy, a nie szpachlowany czy tynkowany gładzią. Struktura betonu musi być pokazana atrakcyjnie i estetycznie - i coś takiego w Concrete 01 udało się w stu procentach. Beton prezentuje się wyjątkowo pięknie - "lekko", szykownie i czysto, choć jest to styl stricte industrialny. A nawet brutalistyczny, czyli surowy. Takie określenie chyba najlepiej tu pasuje. Nie chcę tu czynić wykładów na temat wykorzystywania surowego betonu w architekturze i sztuce użytkowej - zainteresowanych odsyłam do wyszukania w Internecie hasła "Béton brut". Jedno jest absolutnie pewne - beton jako surowiec i budulec ma w sobie niezaprzeczalny wdzięk i piękną strukturę; jest wizualnie i teksturowo fascynujący. Wytwarza się z niego nawet biżuterię. Ale dość o tym, wracam do tytułowych monitorów.

Conrete 01, jak wspomniałem, prezentują się rewelacyjnie. Prostopadłe "skrzynki" wykonane są (odlane?) z betonu, zamocowane na szkielecie z MDF. Struktura betonu jest porowata, włóknista, szorstka i niejednorodna, lecz wizualnie bardzo przyjemna. Beton zaimpregnowany jest bezbarwnym lakierem - specjalnym do betonu. (Otrzymałem wersję szarą kolumn, ale na zamówienie dostępna jest też biała). Z kolei same fronty to grube stalowe płyty, polerowane. Przymocowane do betonowych skrzynek za pośrednictwem piankowych dystansów. Nie przykrywają całych frontów, albowiem dolne fragmenty przednich betonowych ścianek są odsłonięte - i tamże zamocowane są stalowe płytki z logo "Industrial Acoustic". Natomiast w stalowych frontach zainstalowane są po dwa głośniki norweskiego SEAS (Scandinavian Electro Acoustic Systems). Producent nie zdradza jakie to są konkretnie modele, ale zapewnia, że są "wysokogatunkowe".

Całość konstrukcji spoczywa na czterech solidnych i dość wysokich kolcach. Ma to swoje uzasadnienie, bo tunle bass-refleksów skierowane są do dołu - niskie tony "wydmuchiwane" są od dołu, między kolcami. Nieczęste rozwiązanie, ale praktyczne. Warto podkreślić, iż z tyłu, w zagłębieniu, znajdują się pojedyncze terminale głośnikowe wysokiej jakości. Nie mniej jednak bi-wiring wykluczony.

W zestawie testowym otrzymałem standy wykonane ze stali. Nie są to firmowe konstrukcje, ale zostały optymalnie dobrane pod Concrete 01. I bardzo dobrze do nich pasują. Monitory stoją na nich stabilnie, nie chyboczą się. Producent dopasował tu amerykańskie podstawki NorStone Stylum 2 (zobacz TUTAJ), które kosztują około 550 PLN za dwie sztuki. Ale indywidualnie można pokusić się o coś bardziej wymyślnego i designerskiego.

Uwaga! Do testów otrzymałem wersję "produkcyjną", czyli taką nie ostatecznie wymuskaną i do końca pod względem wizualnym dokończoną. Beton zawiera niewielkie ubytki - w normalnej wersji to nie występuje.

Dane techniczne
• Beton architektoniczny w kolorze niejednorodnym szarym z nieregularnymi rakami na całej powierzchni, zaimpregnowany bezbarwnym lakierem do betonu
• Ścianki z betonu o grubości 2 cm
• Fronty ze stali nierdzewnej
• Możliwe wykonanie wersji otynkowanej na gładko w kolorze białym lub czarnym
Budowa: konstrukcja dwudrożna typu bass-reflex - wylot tunelu skierowany w dół
• Głośniki: wysokotonowe: SEAS, średnio/niskotonowe: SEAS
• Impedancja: 8 Ohm
• Masa: 20 kg/szt.
• Wymiary: (W x S x G) 410 x 295 x 220 mm
• Gwarancja: 2 lata na terenie Polski, usługa gwarancyjna wykonywana jest na miejscu u klienta.





Betonowa obudowa


Lekkie ubytki (widoczne m.in. na rogu) występują jedynie w wersji "produkcyjnej", którą otrzymałem do testów

Głośniki to norweskie SEAS


Monitory spoczywają na 4. wysokich kolcach - od spodu znajduje się wylot bass-reflexu



Piękna struktura betonu


Front to stalowa płyta

Podstawka NorStone


Pojedyncze, ale bardzo solidne terminale głośnikowe



Na zewnątrz - kolumny Living Voice Auditorium R3




Czerwone kolumny to kapitalne Quadral Aurum Rodan 9

Wrażenia dźwiękowe
Akurat tak szczęśliwie się złożyło, że testując Concrete 01 miałem w równoległych odsłuchach kilka rozmaitych wzmacniaczy. Podłączałem więc monitory kolejno do następujących wzmacniaczy: Monrio MC207 MKII, Synthesis Roma 37DC, Haiku-Audio Bright MK4 i Taga Harmony THA-800B, a także do moich Hegel H160 i Pathos Classic One MKIII. Przewody głośnikowe to przede wszystkim Black Rhodium Quickstep 3 m. Pozostała lista sprzętu towarzyszącego dostępna jest na końcu niniejszego tekstu.

Od razu napiszę, że Concrete 01 dla optymalnego wysterowania potrzebują silnej, wysokoefektywnej amplifikacji a nie jakiejś słabowitej np. lampowej. Jakieś 2 x 60 Wat będzie mocą wystarczającą, a 2 x 100 Wat i więcej - doskonałą. W rezultacie tego otrzymany dźwięk jest mocny i żywy, energetyczny i dynamiczny, żyzny i obfity. Większy niż by wskazywały gabaryty skrzynek. Co istotne, rozmiar basu także jest duży i bogaty - szeroki i niski, lecz może nie spektakularnie głęboki. Jednocześnie miąższość brzmienia jest świetnie nasycona i dobrze wypełniona - pozwalająca budować realistyczny obraz muzyczny. Jednakże dźwięk nie jest natarczywy, ani agresywny - jest proporcjonalny i wymiarowy. Nie przeskalowany i nie wysilony, a równomierny i harmonijny. Wyrafinowany.

Dużą zaletą tytułowych głośników jest ich umiejętność budowania rozległej i autentycznej sceny. Jej wymiar sięga dalekiej głębi oraz dużej szerokości. (przy czym owa "szerokość" jest szersza niż boczna linia głośników lewego i prawego!). Do tego dochodzi doskonała precyzyjność ułożenia instrumentów w przestrzeni, ich gradacja intensyfikacji i gęstości jest doskonała - podobnie jak przejrzystość i trójwymiarowe wypełnienie (tzn. odczuwalność wiarygodnego brzmienia zawieszonego w 3D). Co istotne, betonowe skrzynki całkowicie "znikają" z pomieszczenia odsłuchowego - tzn. nie słychać skąd wydobywa się dźwięk, bo ten całkowicie (lekko i zdecydowanie) odrywa się od krawędzi kolumn. Powyższe cechy świadczą o bardzo wysokich walorach akustycznych Concrete 01. Całkiem nieźle jak na debiutanta!   

Po kilku tygodniach odsłuchów i porównań tak mogę napisać o Concrete 01: przyjemna barwa - szeroki koloryt brzmienia przynoszący plastyczność i ciepło (!), ale również wymierny spokój i naturalność. Dobre wypełnienie dźwięku, szybkość i płynność. Referencyjna konturowość połączona z mikrodynamiką i homogenicznością. Dźwięk ładnie różnicujący pojedyncze tony, rafinujący głębię, ujawniający wybrzmienia - to doskonała selektywność połączona z wiarygodną barwą oraz mięsistością przekazu. Szybkość uzupełniona masywnością oraz bogactwem obrazu mikro- i makro-skali. Ogólnie atrakcyjne brzmienie kierujące się w stronę analityczności i neutralności podparte zaawansowaną tonalnością i bezwarunkową muzykalnością.

Czytelnik zapyta - a jakie wady mają Concrete 01? Na pewno nie jest wadą a cechą lekkie przesunięcie balansu tonalnego do góry, bo monitory już tak immanentnie mają. Basy są nieco od dołu odchudzone - stricte monitorowe. Być może niższa średnica mogłaby być gęstsza, bardziej zróżnicowana i skondensowana - tym bardziej, że w cenie głośników 8 000 PLN dużo dostępnych jest monitorów z większą (ale nie z dużo większą!) intensywnością średnio-niskich tonów. Czasem też brzmienie wydaje się być nieco zdystansowane, odległe - choć to pewnie rozmyślny konstrukcyjny zabieg, aby dźwięk nie grał "na twarz", a w dyskretnym i eleganckim oddaleniu. (Nie mniej jednak osobiście wolę bliższe, bardziej dotykalne brzmienie. Bardziej bezpośrednie). Powyższe nie jest zarzutem, bo całościowo takie, a nie inne brzmienie, jest nieprzypadkowo a celowo skonstruowane - wyważone i zawierające konieczny kompromis akustyczny. Bo inaczej się nie da...

I ostatnie pytanie - jaki testowy wzmacniacz (spośród sześciu: Monrio MC207 MKII, Synthesis Roma 37DC, Haiku-Audio Bright MK4, Taga Harmony THA-800B, Hegel H160 i Pathos Classic One MKIII) najlepiej sprawdził się w połączeniu z monitorami Industrial Acoustics? Już na początku napisałem o warunku sine qua non, czyli wymogu zastosowania mocnego wzmacniacza co najmniej o parametrach 2 x 60 Wat. Tak, więc hybrydowe Taga Harmony HTA-800 i Haiku-Audio Bright MK4 ze swoimi 2 x 50 Wat w naturalny sposób zostały wyeliminowane z tej konkurencji (co nie oznacza, że to gorsze wzmacniacze, lecz potrzebujące innej konfiguracji!). Pisząc otwartym tekstem - najbardziej do gustu przypadło mi zestawienie z dwoma amplifikacjami - z moim hybrydowym Pathos Classic One MKIII oraz z rewelacyjnym włoskim Monrio MC207 MKII - którym to, nawiasem mówiąc, jestem ostatnio zachwycony. To wybujała barwa zaprawiona zaawansowaną dźwięcznością osadzona na mocarnym rytmie oraz referencyjnym wysyceniu tonalnym. Concrete 01 w zestawieniu z Monrio MC207 MKII otrzymały dodatkowy drive i obszerną przestrzeń umocowane na basowej podusze i dalekiej głębi. Nasycenie i sensualność - pełen synergizm grania.

Konkluzja
Industrial Acoustic Concrete 01 to wspaniale wykonane monitory z betonu architektonicznego. Design i wykonawstwo klasy lux. Kolumny do optymalnego wysterowania wymagają silnego wzmacniacza o mocy co najmniej 2 x 60 Wat (a najlepiej 2 x 100 Wat i więcej). W efekcie odwdzięczają się atletycznym brzmieniem o doskonałej przejrzystości i zaawansowanej dźwięczności. Dodatkowym atutem jest piękna, bo nasycona i pełna barwa, a także świetna (szeroka i głęboka) przestrzeń oraz niezła rozdzielczość i selektywność. Industrial Acoustic Concrete 01 to wyrafinowane monitory dla wysublimowanych koneserów. Polecam z całego serca - pod każdym względem wspaniałe głośniki!
Cena w Polsce - 8 000 PLN (bez podstawek NorStone Stylum 2, które kosztują 550 PLN za dwie sztuki).

System testowy
Wzmacniacze: Hegel H160 (test TU), Cayin CS-120A (test TU), Monrio MC207 MKII (test TU), Haiku-Audio Bright MK4 (test TU), Taga Harmony HTA-800, Synthesis Roma 37DC i Pathos Classic One MKIII (test TU).
Kolumny: Living Voice Auditorium R3 (test TU), Quadral Platinium+ Nine (test TU), Quadral Aurum Rodan 9, Martin Logan 35XT (test TU) i Guru Audio Junior (test TU).
Odtwarzacze CD: Musical Fidelity A1 CD-PRO i Synthesis Roma 14DC.
Odtwarzacz sieciowy: Auralic Aries Mini (test TU).
DACi: Pioneer U-05 (test TU), Audio-gd NFB-7.77 (test TUoraz Encore mDSD (test TU).
Komputery: MacBook Apple Pro i Dell Latitude E6440.
Gramofon: Nottingham Analogue Horizon (test TU).
Wkładka gramofonowa: Ortofon 2M Black (test TU).
Przedwzmacniacze gramofonowe: Musical Fidelity MX-VYNL (test TU), Taga Harmony TTP-300 (test TU), Audio Analogue AAphono, Musical Fidelity Nu-Vista Vinyl i 1ARC Arrow SE (test TU).
Tunery: Rotel RT-1080, Sansui TU-5900, Sansui TU-70 (test TU) i Tivoli Model One (test TU).
Magnetofon kasetowy: Nakamichi Cassette Deck 1 (test TU).
Minisystem: Pioneer P1-K (test TU).
Słuchawki: Fostex TH-610 (test TU), Fostex T60RP (test TU), Meze 99 Neo (test TU), MEE Audio Matrix 2 (test TU), Audictus Achiever (test TU) i Final Audio Design Pandora Hope VI (test TU).
Kondycjoner sieciowy: Xindak PC-200V (test TU).
Akcesoria: podstawa antywibracyjna Rogoz-Audio 3SG40 (test TU), podstawy głośnikowe Rogoz-Audio 4QB80 (test TU), podstawy głośnikowe Solid Tech, stopy antywibracyjne Rogoz-Audio BW40, szafka audio Solid-Tech Radius Duo 3 (test TU), mata gramofonowa Harmonix TU-800EXi (test TU) i krążek dociskowy do gramofonu Clearaudio Clever Clamp (test TU). Kondycjoner masy dla głośników QAR Dynamit (test TU). Zatyczki do gniazd RCA Sevenrods. Zworki głośnikowe Sevenrods Speaker Jumper.
Przewody audio rozmaite, ale głównie Black Rhodium, a potem Perkune Audiophile Cables. Głośnikowe to przede wszystkim Kimber Kable BiFocal X.



LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...