Polpak

EIC

Rafko

piątek, 9 października 2026

Musical Fidelity M5xi, wzmacniacz zintegrowany




Zdjęcia: Musical Fidelity

 

Model M5xi uosabia filozofię Musical Fidelity: połączenie bezkompromisowej inżynierii z praktyczną użytecznością, dzięki czemu prawdziwie wysokiej klasy konstrukcja wzmacniacza jest tak przystępna cenowo, jak to tylko możliwe. Rezultatem jest wzmacniacz zintegrowany, który zapewnia ogromną moc, wyjątkową kontrolę i niezwykłą przejrzystość. Zaprojektowany dla miłośników muzyki, którzy wymagają niczego mniej niż prawdziwie wysokiej klasy wydajności.
Wstęp
Stosunkowo niedawno, bo 28 kwietnia br., brytyjska firma Musical Fidelity (będąca własnością Audio Tuning Vertriebs GmbH z Austrii) zaprezentowała dwa premierowe modele wzmacniaczy zintegrowanych: M5xi oraz M6xi (a które zastępują poprzednie M5si i M6si). Oparte zostały na nowo opracowanej topologii układów wewnętrznych, koncepcyjnie nawiązujących do flagowych konstrukcji Musical Fidelity.

Zarówno M5xi, jak i M6xi zostały skonstruowane jako dwa niezależne monobloki mocy z osobnym przedwzmacniaczem oraz zamknięte we wspólnej obudowie i niezależnie zasilane. Urządzenia koncepcyjnie czerpią z topologii kilowatowej końcówki mocy TITAN. Model M5xi dysponuje mocą 160 watów na kanał przy obciążeniu 8 omów, zaś M6xi - 220 watów na kanał przy obciążeniu 8 omów. Oba charakteryzują się w pełni dyskretną konstrukcją wzmacniacza mocy typu dual-mono klasy AB. Mają też wbudowane przekonstruowane i ulepszone przedwzmacniacze gramofonowe dla wkładek typu MM i MC.

Najważniejsze innowacje techniczne zmodernizowanych wzmacniaczy M5xi / M6xi obejmują:
• Nowy stopień wyjściowy Darlingtona - klasyczna konfiguracja Musical Fidelity eliminująca artefakty przejścia i minimalizująca zniekształcenia.
• Zoptymalizowany układ PCB - zredukowane nierównowagi obwodów, co pozwoliło ograniczyć potrzebę stosowania korygującego sprzężenia zwrotnego.
• Ekranowanie i czystość - główny transformator oraz zasilacz są teraz zamknięte w metalowych obudowach, co wydatnie redukuje zakłócenia elektromagnetyczne.
• Precyzyjna kontrola głośności - wykorzystanie wysokiej klasy krokowego tłumika Burr-Brown zapewnia idealne dopasowanie kanałów i stabilną scenę dźwiękową.
• Nowoczesna łączność i funkcje "Quality of Life".

Do mnie na testy dotarł wzmacniacz Musical Fidelity M5xi (zobacz TUTAJ i TUTAJ), czyli z tych dwóch nowych katalogowo nieco niższy, ale nadal wysoki. Aktualna cena katalogowa wynosi 9 999 PLN.
Największą zmianą w porównaniu z poprzednim modelem M5si, jest to, że M5xi wykorzystuje teraz całkowicie nową topologię wzmacniacza. Jest ona teraz jeszcze bliższa naszej legendarnej konstrukcji wzmacniacza mocy TITAN. Ta sama topologia, która była wcześniej stosowana w modelu M6si, a obecnie została poddana szeregowi ulepszeń w modelu M6xi, stanowi teraz również rdzeń modelu M5xi, z tym że została dostrojona pod kątem mniejszej mocy wyjściowej.

Model M5xi jest skonfigurowany jako dwa niezależne wzmacniacze mocy typu monoblok z oddzielnym przedwzmacniaczem. W rzeczywistości jest to przedwzmacniacz z dwoma wzmacniaczami mocy typu monoblok, które po prostu dzielą tę samą obudowę. Wykorzystuje on technologie zaczerpnięte z naszego legendarnego wzmacniacza mocy TITAN o mocy 1 kW

Wewnątrz urządzenia udoskonalenia jeszcze bardziej podnoszą wydajność. Główny transformator i płytka drukowana zasilacza są teraz zamknięte w metalowej obudowie, co radykalnie zmniejsza zakłócenia elektromagnetyczne wewnątrz obudowy. To ulepszenie przynosi korzyści każdemu obwodowi we wzmacniaczu, ale szczególnie nowo udoskonalonemu przedwzmacniaczowi gramofonowemu. (Cytat za Musical Fidelity).
Wrażenia ogólne
Wzmacniacz dostarczany jest w dużym, podwójnym pudle. Zewnętrzny karton to zwykły, techniczny, zaś wewnętrzny jest już bardziej elegancki - biały, pokryty niebieskimi napisami charakterystycznymi dla Musical Fidelity. Co ciekawe, na pudle producent wymalował dużymi literami napis "Made in Taiwan", czyli ewidentnie jest to powód do dumy. Sprzęt wewnątrz pudła unieruchomiony jest grubymi formami z gęstej i sprężystej pianki. Wzmacniacz dodatkowo zabezpieczony jest workiem z miękkiego, pluszowego materiału.

Akcesoria - w płaskim, kartonowym pudle typu pizza - leżą na górze piankowych form. Można tu znaleźć pilot zdalnego sterowania (to zupełnie nowy, przeprojektowany sterownik), komplet baterii alkalicznych, dwa przewody zasilające (EU i UK), białe bawełniane rękawiczki, ściereczkę oraz instrukcję obsługi.

Nowy M5xi to atletyczna, wręcz pancerna obudowa ze stali (masa całkowita wzmacniacza wynosi 15 kg) z grubym aluminiowym frontem. Obudowa jest dostępna w dwóch wersjach kolorystycznych: czarnym bądź srebrnym, ale oprócz ładnego designu jej głównym zadaniem jest ochrona przed zakłóceniami elektromagnetycznymi, ma zapewniać stabilność termiczną i mechaniczną. Przedni, wzorniczo dość minimalistyczny, panel został wyfrezowany z masywnego, wytłaczanego profilu aluminiowego o grubości 14 mm.

Zmodernizowany wzmacniacz reprezentuje wzornictwo typowe dla brytyjskiego Musical Fidelity - to stylistyka stonowana, ale elegancka. Dystyngowana, lecz masywna. Dolne i górne fragmenty frontów delikatnie zaokrąglone, małe, ale kontrastowe przyciski oraz duże gałki. A także wyraźnie zaakcentowane firmowe napisy modeli Musical Fidelity (w postaci wklejonych blaszek). Czysto, gustownie, skromnie. Wyrafinowanie. Przyznam, że bardzo lubię design Musical Fidelity. Na szczęście od wielu lat pozostaje niezmienny, czasem jedynie delikatnie uwspółcześniany.

Uwagę zwraca pominięcie montażu jakiegokolwiek ekranu wyświetlacza na froncie, co jest świadomym wyborem konstruktorskim. Musical Fidelity obawia się negatywnych konsekwencji zakłóceń degradujących dźwięk pochodzących z układów wyświetlacza, a które nie są łatwe do eliminacji (zaszumiają elektronikę). Aktualny poziom głośności jest optycznie indykowany wyłącznie przez położenie pokrętła głośności.

Na froncie centralnie zamontowano duże pokrętło głośności wytoczone z aluminium, zaś po obu jego stronach rozłożono w poziomym rzędzie aż 10. przycisków. To selektory źródeł oraz włącznik / wyłącznik zasilania (przycisk położony został skrajnie na lewo). Nad każdym z przycisków znajdują się diody sygnalizacyjne oznaczające wybrane (aktywne) źródło, zaś nad przyciskiem zasilania znajdują się aż trzy diody. Wskazują one tryb "stand-by" wzmacniacza, tryb aktywny i wyciszenia "mute". Na froncie znajduje się jeszcze "oko podczerwieni" (dla komunikacji z pilotem zdalnego sterowania) oraz ozdobna, srebrna blaszka z napisem "Musical Fidelity" oraz nazwą modelu. Ładnie to wygląda.

Na tylnej ściance, w górnym rzędzie, zamontowano dwie pary terminali głośnikowych wysokiej jakości. Zaś między nimi znajdują się porty / gniazda cyfrowe: optyczne Toslink, elektryczne koaksjalne, USB-C oraz port HDMI eARC. Co ważne, nowoczesne, asynchroniczne gniazdo USB-C obsługuje sygnał w wysokiej rozdzielczości do 24 bitów/192 kHz. Z kolei złącze HDMI eARC pozwala na łatwą integrację z telewizorami i systemami kina domowego przy jednoczesnym zapewnieniu wysokiej klasy jakości dźwięku stereo.

W dolnym rzędzie umieszczono aż 7. par gniazd analogowych RCA. Pierwsze od lewej to gniazda wejściowe do wewnętrznego przedwzmacniacza gramofonowego MM/MC. Selekcji trybu pracy MM/MC dokonuje się specjalnym przełącznikiem suwakowym zlokalizowanym tuż obok gniazd RCA, tamże znajduje się zacisk uziemienia. Wewnętrzny stopień gramofonowy to na nowo opracowana firmowa konstrukcja, specjalnie dla wzmacniaczy M5xi / M6xi.

Druga od lewej para gniazd RCA to gniazda przemienne: HT "Home Theatre" (czyli zapewniające dostęp do końcówek mocy wzmacniacza na pełnym, stałym poziomie wzmocnienia) lub tradycyjne gniazda regulowane AUX. Tryb pracy jest wybierany stosownym przełącznikiem suwakowym (analogicznie jak przy doborze wkładek gramofonowych MM/MC). Wejście HT całkowicie omija stopień przedwzmacniacza, umożliwiając płynną integrację z procesorami kina domowego i pozwalając M5xi działać jako wysokowydajny wzmacniacz mocy stereo dla lewego i prawego głośnika w systemie wielokanałowym.

Kolejne cztery pary gniazd analogowych RCA to klasyczne liniowe wejścia źródłowe, a następne dwie - wejście "Line-Out" (wyjścia z poziomu przedwzmacniacza, do np. podłączenia zewnętrznego subwoofera / dwóch subwooferów) oraz wyjście "Pre-Out", czyli bezpośrednie wyjście z końcówek mocy wzmacniacza. Jak widać, bogactwo instalacyjne nowego M5xi jest bardzo szerokie, a przez to umożliwiające różnorodne konfiguracje i połączenia. Brak jest jedynie gniazd symetrycznych XLR, co jest nieco rozczarowujące przy wewnętrznej konstrukcji układowej typu dual-mono. W gniazda XLR zaopatrzony jest dopiero model wyższy, czyli M6xi.

W prawym dolnym rogu tylnej ścianki umieszczono pełnowymiarowe gniazdo zasilania 230 V typu IEC. Nieco dziwi brak głównego włącznika / wyłącznika zasilania oraz łatwego dostępu do bezpieczników (brak typowej komory bezpieczników z szufladą). Te schowane zostały wewnątrz obudowy.

Złącza dodatkowe obejmują: 1) wyjście RS232 D-sub, 2) wejście i wyjście Trigger (12V) dla komunikacji / sprzężenia wzmacniacza z innymi urządzeniami Musical Fidelity oraz 3) izolowane wyjście zasilania USB-A (5 V / 2 A). Zaprojektowane zostało jako specjalistyczny, ultra czysty zasilacz, który pozwala na zasilanie nowoczesnych odtwarzaczy strumieniowych USB lub odbiorników Bluetooth bezpośrednio ze wzmacniacza, co pozwala na prostą integrację systemu (i poprawę jakości dźwięku przyłączanego źródła strumieniowego).

Firma Musical Fidelity podaje, że wewnętrzny wzmacniacz mocy skonfigurowany został jako dwie niezależne monoblokowe wzmacniacze mocy (o mocy 160 watów na kanał przy 8 omach i 240 watów przy 4 omach) z oddzielnym przedwzmacniaczem, oparty na technologii wzmacniacza wywodzącej się z prestiżowego wzmacniacza mocy TITAN firmy Musical Fidelity. Zabieg ten zapewnia wyjątkową stabilność, autorytet i kontrolę muzyczną. Model M5xi wykorzystuje niskozniekształceniowy stopień wyjściowy Darlingtona zorganizowany w klasycznej konfiguracji Musical Fidelity, co ma eliminować artefakty przejściowe przy zachowaniu niskiego zniekształcenia resztkowego, tym samym eksponując muzyczne detale i dokładność brzmienia w całym paśmie częstotliwości.

Analogowy przedwzmacniacz charakteryzuje się konstrukcją obwodu o niskim poziomie szumów, która zapewnia czystość sygnału w całym zakresie dynamicznym. Sekcja przedwzmacniacza zbudowana jest z elementów dyskretnych i opiera się na filozofii czystej klasy A. Podczas jej wdrażania inżynierowie zadbali o możliwie krótkie ścieżki sygnału dzięki zoptymalizowanemu układowi płytki drukowanej. Dlatego, niezależnie od tego, czy słuchać przy niskim poziomie głośności, czy przy pełnej mocy wyjściowej, M5xi zachowuje mikrodetale i precyzję harmoniczną przy niskim całkowitym zniekształceniu harmonicznym.

Regulacją głośności zajmuje się wysokiej jakości stopniowy tłumik firmy Burr-Brown, oferujący znacznie dokładniejsze dopasowanie kanałów niż konwencjonalne konstrukcje oparte na potencjometrach.

Dużo uwagi poświęcono też wewnętrznemu układowi płytki drukowanej. Starannie zaprojektowana konstrukcja płytki minimalizuje nierównowagę obwodów, która w przeciwnym razie wymagałaby sprzężenia zwrotnego korygującego, pozwalając wzmacniaczowi działać bardziej naturalnie i przejrzyście. Podczas pracy wszystkie źródła zasilania pozostają czysto analogowe, co zmniejsza szumy wysokoczęstotliwościowe i minimalizuje zakłócenia związane z kompatybilnością elektromagnetyczną (EMC).

(W powyższym tekście wykorzystałem cytaty pośrednie i bezpośrednie - te zaznaczyłem kursywą - ze strony Musical Fidelity; modyfikacje i skróty własne, L.H.).

Specyfikacja techniczna
Moc (1% THD, 1 kHz): 160 W (8 Ω) / 240 W (4 Ω) na kanał
Pasmo przenoszenia: 10 Hz – 20 kHz (+0, –0,1 dB)
Stosunek sygnału do szumu (wejście liniowe): > 105 dB (waga A)
Wejścia cyfrowe: 1 x HDMI, 1 x optyczne, 1 x koaksjalne, 1 x USB-C (24 bit/192 kHz)
Wejście gramofonowe: MM (40 dB, 3 mV) / MC (60 dB, 0,4 mV)
Wyjścia: Pre-Out (RCA), TAPE (fixed), dwie pary wyjść głośnikowych (bananowe 4 mm)
Wymiary (szer. x wys. x gł.): 440 x 100 x 405 mm
Masa: 15 kg (netto) / 18,5 kg (brutto)


Zewnętrzne pudło transportowe i napis "Made in Taiwan"


Podwójny karton


Solidny sposób pakowania

Akcesoria

Wyjmuję wzmacniacz z kartonu

Estetyczna obudowa




Tył wzmacniacza - gęstwina różnych wejść i wyjść




Gigantyczne pokrętło głośności i rząd przycisków po obu jego stronach

Monumentalna obudowa

Porównanie ze wzmacniaczem Haiku-Audio SOL V

2 x Musical Fidelity - wzmacniacz M5xi oraz odtwarzacz A1 CD Pro

Cały system odsłuchowy


Wrażenia dźwiękowe
Jako wzmacniacze porównawcze używałem tranzystorowy Haiku-Audio SOL V i hybrydowy Pathos Classic One MKIII. Wykorzystywane głośniki to podłogowe Living Voice Auditorium R3, Pylon Audio 30 mkII i Pylon Audio Diamond 28 mkII oraz podstawkowe Paradigm Founder 40B i Paradigm Premier 220B v.2. Przewody głośnikowe to za każdym razem XLO UltraPLUS 6U-10. Kompletna lista sprzętu towarzyszącego wymieniona została na końcu niniejszego tekstu.

Na blogu Stereo i Kolorowo przetestowałem i opisałem już kilka wzmacniaczy Musical Fidelity, były to pozycje z różnych przedziałów cenowych i gatunkowych: Musical Fidelity A1, Musical Fidelity M3si, Musical Fidelity M5si oraz Musical Fidelity M6si (ten przedostatni to poprzednik tytułowego M5xi). Dobrze wiem, że to szacowne brytyjskie przedsiębiorstwo przez wiele lat działalności wykształciło własny charakterystyczny firmowy "sound". Wszystkie wzmacniacze (niezależnie od indywidualnych różnic konstrukcyjnych) winny zawierać wspólne identyczne lub bardzo podobne pierwiastki brzmieniowe, które stanowią wzorzec, bazę klasycznego brzmienia "by Musical Fidelity". 

Musical Fidelity to zawsze naturalna muzykalność, barwna plastyczność, wyrafinowana emocjonalność oraz wysoki realizm dźwięku, bo także jednoczesna czystość i transparentność. Brzmienie jest zazwyczaj przyjemnie gładkie i dociążone, z delikatnie ocieploną średnicą oraz bogatym, analogowym przekazem - przypominające tradycyjne wzmacniacze lampowe. Czyli wypisz, wymaluj, dzisiejszy bohater recenzji - Musical Fidelity M5xi! Przy okazji skontestuję, że ten, kto wymyślił nazwę "Musical Fidelity" (pol. muzyczna wierność) był geniuszem - lepiej nie można było scharakteryzować i zdeterminować firmowego dźwięku.

Premierowy M5xi zapewnia zdecydowany, rozbudowany i przestronny przekaz o organicznym, gęstym wypełnieniu tonalnym, który jednak jest optymalnie lekki i napowietrzony (czyli w ogóle nie jest przeciążony!). Wzmacniacz brzmi potężnie i treściwie, bardzo ekspresyjnie i dynamicznie. Wysoce-energetycznie. Przy czym przekaz nie jest agresywny, nie jest męczący. Bo choć dość natężony oraz intensywny (oraz szybki), to nie sztucznie pobudzony bądź nadmiernie rozochocony, a w 100 % harmonijny i naturalny. A nawet wysublimowany. Brzmienie jest szybkie, zwinne, sprężyste - łatwo przyrastające, sprawnie operujące, potoczyste. Wyraziste. Z silnym uderzeniem i szerokim rozmachem.

Średnica jest lekko przybliżona, substancjalna - żywa i warstwowana. Dynamiczna i szczegółowa. Jest - ma się rozumieć - leciutko ocieplona, a nawet ciut posłodzona, emocjonalna i gładka - co jest charakterystyczne dla brytyjskiego Musical Fidelity i ma "lampowe" konotacje. Podobieństwa. Aczkolwiek wspomniane ocieplenie ma umiarkowaną, a nie wysoką temperaturę, zaś słodycz jest stonowana. Przynosi to pogłębione barwy instrumentów i naturalną ciepłotę ludzkich głosów. Pełne analogowe granie, szlachetną muzykalność.

Soprany są precyzyjne, dźwięczne i szybkie; dość ofensywne, acz i niejako lekko oddalone w perspektywie. Choć jasne i połyskliwe, to nie wyostrzone i nie nachalne. Są gładkie, czyste i delikatne w charakterze. Są nieco przygładzone i wypolerowane, co eliminuje potencjalną agresję. Mają dużą plastyczność i odpowiednią miękkość, która umożliwia dobrą przylepność i płynność. Selektywność jest umiarkowana, ale nadal znakomita w pułapie cenowym M5xi.

Bas jest wyraźnie wzmocniony; posiada sporą masę, głębię i ciepły charakter. Ma sprężyste wypełnienie, nie ma zbyt twardej precyzji konturów. Jest silny, relatywne ciężki i ekspansywny, lecz dobrze kontrolowany i równy. Zdyscyplinowany. Potrafi atakować dynamiką oraz silnym uderzeniem, lubi bić mocno i natychmiastowo, Aczkolwiek atak jest odrobinę zaokrąglony i elastyczny, a nawet aksamitny, co sprawia, że bas brzmi bardzo naturalnie i analogowo. Niskie Musical Fidelity są genialne!

Należy uczciwie przyznać, że M5xi nie jest wzmacniaczem najprecyzyjniej monitorującym i super-odkrywczym, lecz też na tyle dobrze różnicującym i rozdzielczym, że bez problemów ukazującym nawet złożoność wielowarstwowej muzyki symfonicznej i rozwikłującym zapętlone partie utworów elektronicznych. Przy czym wzmacniacz nie zagląda bardzo daleko w głąb struktur dźwięku, ale za to ładnie je otwiera, przybliża i dystrybuuje do przestrzeni odsłuchowej. Wypuszcza w eter. Detale i szczegóły oczywiście są jak najbardziej widoczne, zaś tonalność - ujawniana, lecz głównie dotyczy to średnicy, i to raczej tej bliższej na scenie, niż dalszej. Nie tej odleglejszej.
 
Innymi słowy, brzmieniowa analiza i dociekliwość - tak, ale nie nadmierne, albowiem wyłącznie takie, które posłużą wiernej muzykalności. Odkrywczości dźwięku jako takiego, a nie obsesyjnie uszczegółowionego, ponad miarę badawczego. Priorytetem dla Musical Fidelity jest obrazowanie całości dźwięku, holistyczne nań spojrzenie, wiarygodność przekazywania muzyki, naturalna przyjemność odsłuchów, a nie zaawansowana analityka typu studyjnego. To nie ten adres. Musical Fidelity to nie Accuphase czy Bryston. To nie profesjonalne studio nagrań. Musical Fidelity obrazuje piękno i naturę duszy muzyki, a nie jej wiwisekcyjną anatomię.

Premierowy model M5xi to także zmodernizowany pokładowy przedwzmacniacz gramofonowy MM/MC. Jak podaje producent: "w porównaniu z przedwzmacniaczem modelu M5si jest to całkowicie nowa konstrukcja. Ulepszona konstrukcja i układ obwodów, w połączeniu z lepszą izolacją i ekranowaniem, znacznie ograniczają szumy i zniekształcenia". I rzeczywiście, w trakcie odsłuchów okazało się, że wewnętrzny nowy phono-stage to nie czczy dodatek, a prawdziwe high-fidelity. Porównywałem go z przedwzmacniaczami Musical Fidelity MX-VYNL, Cayin CS-6PH, Exposure XM3 i Manunta by M2Tech EVO Phono 3, czyli urządzeniami różnych klas i gatunków. 

Wbudowany przedwzmacniacz gramofonowy zapewnił płytom winylowym dźwięk głęboko nasycony, pełen organicznego ciepła i optymalnie dynamiczny. Wokale i instrumenty akustyczne brzmiały naturalnie, wyraźnie, analogowo i blisko słuchacza. Otulająco. Zaś całości korzyści dopełnił niski poziom szumów własnych, "czarne tło", na którym dokładnie słychać niuanse i mikro-elementy tonalne. Bez przykrych sybilantów, bez przydźwięków. To dźwięk finezyjny i kulturalny. Oj, Musical Fidelity potrafi w przedwzmacniacze gramofonowe!

Konkluzja
Musical Fidelity M5xi to zmodernizowany, ulepszony wzmacniacz zintegrowany (względem poprzedniej wersji M5si), z wbudowanym przetwornikiem cyfrowo-analogowym (wraz z dodatkowym wejściem HDMI eARC) i przedwzmacniaczem gramofonowym MM/MC. M5xi koncepcyjnie czerpie z topologii kilowatowej końcówki mocy TITAN, charakteryzuje się w pełni dyskretną konstrukcją wzmacniacza mocy typu dual-mono klasy AB. Skonstruowany jako dwa niezależne monobloki mocy z osobnym przedwzmacniaczem - wyposażone w niezależnie zasilane oraz zamknięte we wspólnej, pancernej obudowie. Wzmacniacz dysponuje nadzwyczajną mocą 160 W na kanał przy obciążeniu 8 Ω i 240 W przy 4 Ω.

Pod względem brzmieniowym nowy M5xi to klasyczny "sound by Musical Fidelity": energetyczne granie z szerokim rozmachem, organiczna struktura dźwięku, spore pogłębienie tonalne i przykładna plastyczność. Rozbudowany bas, piękna analogowa średnica, czytelne soprany. Oraz oczywiście super-muzykalność i dogrzana, spektakularna barwa! Polecam nowy Musical Fidelity M5xi, bo to jest fantastyczny kawał sprzętu hifi! Wyrafinowana maszyna do grania prawdziwej muzyki!

Cena w Polsce - 9 999 PLN.

Moja szczera wysoka rekomendacja dla nowego Musical Fidelity M5xi!


Za:
- Musical Fidelity to firma-legenda w światowej społeczności audio hifi
- za którą stoją lata doświadczeń, setki projektów i konstrukcji, setki tysięcy (!) wyprodukowanych urządzeń hifi
- Musical Fidelity jest renomowaną marką brytyjską, ale mającą austiackiego zamożnego protektora (Audio Tuning Vertriebs GmbH)
- wzmacniacz M5xi jest zmodernizowaną, udoskonaloną wersją poprzedniego modelu M5si
- koncepcyjnie oparty na topologii high-endowej kilowatowej końcówki mocy TITAN 
- M5xi dysponuje wydajną mocą 160 watów na kanał przy obciążeniu 8 omów i 240 watów przy 4 omów
- charakteryzuje się w pełni dyskretną konstrukcją wzmacniacza mocy typu dual-mono, klasy AB
- zainstalowano nowy stopień wyjściowy Darlingtona (klasyczna konfiguracja Musical Fidelity eliminująca artefakty przejścia i minimalizująca zniekształcenia)
- optymalizowany układ PCB, co powoduje zredukowane nierównowagi obwodów i pozwala ograniczyć potrzebę stosowania korygującego sprzężenia zwrotnego
- główny transformator oraz zasilacz są zamknięte w metalowych obudowach (redukcja zakłóceń elektromagnetycznych)
- wykorzystanie wysokiej klasy krokowego tłumika Burr-Brown, które zapewnia idealne dopasowanie kanałów
- wbudowane przekonstruowane i ulepszone przedwzmacniacze gramofonowe dla wkładek MM i MC
- pokładowy asynchroniczny DAC 24-bit/192 kHz
- izolowane wyjście zasilania USB-A (5 V / 2 A) zaprojektowane zostało jako specjalistyczny, ultra czysty zasilacz (dla urządzeń zewnętrznych)
- duża liczba różnych wejść i wyjść cyfrowych i analogowych
- w tym wejście cyfrowe HDMI eARC
- a także nowoczesne gniazdo wejściowe USB-C
- solidna, wręcz pancerna obudowa o przyjaznym i czystym designie
- w zestawie pilot zdalnego sterowania (zmodernizowany względem poprzedniej wersji)
- fantastycznie muzykalne brzmienie hifi, rasowy "sound of Musical Fidelity"
- rozsądna proporcja jakość / wykonanie / cena
- zaprojektowano w Anglii, wyprodukowano na Tajwanie
- wysoka rekomendacja Stereo i Kolorowo!

Przeciw:
- brak symetrycznych wyjść analogowych XLR (ma je dopiero droższy model M6xi)
- brak wyjścia słuchawkowego
- umiarkowana detaliczność, nienadzwyczajna selektywność
- dodatkowo wzmocniony bas (zaktywizowany)
- dźwięk charakterystyczny dla Musical Fidelity (spektakularny, płynny, gęsty, dobarwiony) nie każdemu będzie odpowiadać
- a już na pewno nie tym, którzy poszukują wyszukanej precyzji, studyjnej analizy i wzorcowej neutralności brzmienia.

System odsłuchowy
Pomieszczenie odsłuchowe: 30 m2, z częściową adaptacją akustyczną - ustroje Vicoustic Wave Wood - 10 sztuk.
Wzmacniacze: Haiku-Audio SOL V (test TU) i Pathos Classic One MKIII (test TU).
Kolumny podłogowe: Living Voice Auditorium R3 (test TU), Pylon Audio Opal 30 mkII (test TU) i Pylon Audio Diamond 28 mkII (test TU).
Kolumny podstawkowe: MartinLogan Motion 35XTi (test TU), MartinLogan Motion B10 (test TU), Paradigm Founder 40B (test TU) i Paradigm Premier 220B v.2.
Odtwarzacz CD: Musical Fidelity A1 CD-Pro (test TU).
Odtwarzacze sieciowe: Rose RS150 (test TU) i Silent Angel Munich M1 (test TU).
Platformy strumieniujące: Qobuz i Apple Music.
DAC-i/wzmacniacze słuchawkowe: Ferrum ERCO z zasilaczem Ferrum HYPSOS (test TU), Henry Audio DA 256, SAEQ PDA-1b / SAEQ Pandora's Box 1 (test TU), FiiO K13 R2R (test TU), FiiO K17, Lampizator Amber 3 DAC (test TU) oraz iFi Audio Go bar.
Komputer: Dell Latitude 5440.
Smartfony / tablet: iPhone 16 Pro, iPhone XR oraz iPad A16.
Gramofony: Nottingham Analogue Horizon (test TU) i MoFi StudioDeck (test TU).
Wkładki gramofonowe: Ortofon 2M Black (test TU) i Ortofon MC X20 (test TU).
Przedwzmacniacze gramofonowe: Musical Fidelity MX-VYNL (test TU), Cayin CS-6PH (test TU), Exposure XM3 (test TU) i Manunta by M2Tech EVO Phono 3.
Radioodbiorniki: Rotel RT-1080, Sansui TU-5900 i Tivoli Model One (test TU).
Magnetofon kasetowy: Nakamichi Cassette Deck 1 (test TU).
Słuchawki: Fostex TH610 (test TU), Austrian Audio The Arranger (test TU), SIVGA SV023 (test TU), SIVGA P2 Pro (test TU), Aune SR7000 (test TU), Aune AR5000 (test TU), Noble FoKus Apollo (test TU), Final ZE8000 (test TU) i Final Audio UX5000 (test TU).
Odbiornik Bluetooth/DAC: iFi Audio ZEN Blue + zasilacz iFi Audio iPower X (test TU).
Głośnik bezprzewodowy: Mooer Silvereye 10 (test TU).
Listwy sieciowe: Solid Core Audio Power Supply (test TU) i ZiKE Labs Powerbox (test TU).
Akcesoria (wybrane): podstawa antywibracyjna Rogoz-Audio 3SG40, podstawy głośnikowe Rogoz-Audio 4QB80, podstawy głośnikowe Solid Tech Model 2/3, szafka audio Solid-Tech Radius Duo 3, mata gramofonowa Harmonix TU-800EXi oraz krążek dociskowy do gramofonu Clearaudio Clever Clamp.

sobota, 3 października 2026

MUSE HiFi 300, nabiurkowy wzmacniacz słuchawkowy / DAC / odbiornik Bluetooth - zapowiedź testu




Zdjęcia: MUSE HiFi

 

Kilkanaście dni temu na niniejszym blogu przedstawiałem Czytelnikowi wyjątkowo interesujący MUSE HiFi M6 Double (czytaj TUTAJ), czyli przenośny, lampowy wzmacniacz słuchawkowy i jednocześnie DAC. Zaś dziś publikuję kolejny anons sprzętu dalekowschodniej firmy MUSE HiFi - tym razem to premierowy MUSE HiFi 300 (zobacz TUTAJ), nabiurkowy wzmacniacz słuchawkowy / DAC / odbiornik Bluetooth.

To nowe urządzenie od MUSE HiHi jest rzeczywiście bardzo ciekawe i nietypowe. Oryginalne. Obudowa ma kształt klinowej konsoli, zaś aluminiowy front jest odchylony do tyłu i zawiera duży wyświetlacz IPS oraz jedno pokrętło / regulator. Sercem MUSE HiFi 300 jest zaawansowany przetwornik c/a ESS ES9039 Ultra (HyperStream® IV), a wewnętrzna architektura układów jest w pełni zbalansowana. Łączność bezprzewodowa oparta jest o kodek Bluetooth QCC3095 z aptX Lossles. Co warte specjalnego podkreślenia, MUSE HiFi 300 ma zainstalowany własny system operacyjny MUSE OS.


* * *

Najważniejsze cechy:
- Pierwszy na świecie DAC/wzmacniacz z adresowanym systemem operacyjnym – MUSE OS eliminuje zbędne procesy w tle na rzecz czystszego sygnału.
- Flagowy przetwornik ESS ES9039 Ultra – architektura HyperStream IV dla szerokiej sceny i naturalnej barwy dźwięku.
- W pełni zbalansowana architektura – od przetwornika po wzmacniacz, dla mniejszych przesłuchów i czystszego sygnału.
- Trzy sprzętowe tryby brzmienia – Balanced, Tube Amplifier i ACG, strojone realnymi komponentami, bez cyfrowego EQ.
- Jedno pokrętło do wszystkiego – zasilanie, głośność, wejścia i tryby brzmienia bez konieczności zaglądania do instrukcji.
- 5-calowy ekran IPS z trzema motywami UI – Cyberpunk, Minimalist i ACG, plus w pełni personalizowany wygaszacz ekranu.
- Flagowy Bluetooth QCC3095 z aptX Lossless – dwurdzeniowy DSP Kalimba, niskie opóźnienia i dźwięk bliski przewodowemu.
- Specjalistyczny, niskotętniący transformator – zaprojektowany wyłącznie pod potrzeby czystego dźwięku hi-fi.
- Obsługa słuchawek do 300 Ω – dynamicznych, planarnych i dokanałowych.

MUSE HiFi 300 ma nietypową, klinową sylwetkę – cała przednia ścianka pochylona jest w stronę słuchacza, a jej centrum stanowi 5-calowy ekran IPS o rozdzielczości 480 x 854 pikseli, otoczony solidną, 8-milimetrową aluminiową płytą czołową. Reszta obudowy powstaje z 3-milimetrowego odlewu aluminiowego, poddanego frezowaniu CNC, piaskowaniu i anodowaniu. Całością steruje pojedyncze, podświetlane pokrętło z funkcją przycisku – bez chaosu kombinacji klawiszy i bez zaglądania do instrukcji przy każdej zmianie wejścia.

Wewnątrz pracuje flagowy przetwornik ESS ES9039 Ultra z architekturą czwartej generacji HyperStream IV, redukującą jitter zegara i szum cyfrowy na rzecz szerszej sceny dźwiękowej i bardziej naturalnych przejść tonalnych. Cała ścieżka sygnału – od konwersji cyfrowo-analogowej, przez regulację głośności, aż po sekcję wzmacniacza – zrealizowana jest w pełni różnicowo (fully balanced), co ogranicza przesłuchy i oddaje brzmienie bliższe oryginalnemu nagraniu. Za filtrację odpowiadają dwa układy OPA1612, konwersję I/V dwa ES9603, a sekcję wzmacniacza słuchawkowego dwa TP6120A.

Autorski MUSE OS, zbudowany na 32-bitowym mikrokontrolerze i ponad 200 dedykowanych interfejsach MCU, powstawał przez trzy lata – wyłącznie po to, by muzyka odtwarzana bezpośrednio z aplikacji streamingowych w telefonie brzmiała czysto, bez zbędnych procesów działających w tle. Łączność bezprzewodową zapewnia flagowy chip Qualcomm QCC3095, wyposażony w dwa rdzenie DSP Kalimba pracujące z zegarem 240 MHz, co przekłada się na stabilną transmisję, wyjątkowo niskie opóźnienia i dobrą odporność na zakłócenia. Chip w pełni obsługuje bezstratny aptX Lossless, a w połączeniu z technologią Snapdragon Sound dostarcza bezprzewodowy dźwięk w jakości zbliżonej do połączenia przewodowego – bez kompromisów, do których przyzwyczaiło nas typowe Bluetooth. Chip wspiera także aptX Adaptive, aptX-HD, LDAC, AAC i SBC, gwarantując stabilne połączenie z niemal każdym źródłem.

Zamiast programowego korektora dźwięku, MUSE 300 oferuje trzy sprzętowe tryby strojenia – Balanced, Tube Amplifier i ACG – realizowane fizycznie za pomocą rzeczywistych rezystorów i kondensatorów, a nie algorytmów DSP. Tryb Balanced to neutralność i wierność nagraniu, idealna do muzyki klasycznej i monitoringu. Tube Amplifier dodaje ciepła, pełni brzmienia i lampowej miękkości wokali – bez wad prawdziwych lamp. ACG podkreśla dynamikę i błyszczące góry pasma, myśląc o miłośnikach muzyki z anime, gier i elektroniki.

(Cytaty za MUSE HiFi, modyfikacje i skróty własne, L.H.).



Zewnętrzne pudło z rączką, a nim drugie właściwe

Na przedzie pudełko z europejskim przewodem zasilającym

W zestawie znajduje się m.in. przewód USB



Skrócona instrukcja obsługi


MUSE 300 bezpośrednio po wypakowaniu z pudła

Gniazda słuchawkowe (3,5 mm i 4,4 mm Pentaconn) umiejscowione są na prawej, bocznej ściance


Komplet gniazd cyfrowych, analogowe wyjścia symetryczne i niesymetryczne


Klinowa obudowa z frontem typu konsola; tylko jedno pokrętło regulacyjne, ale wielofunkcyjne

Zdejmuję folię ochronną z ekranu

W zestawie zasilacz i przewód sieciowy, jest też antena Bluetooth (niewidoczna na zdjęciu)


Bogate menu


Kilka trybów graficznych wyświetlacza, w tym emo-cyber-punk

Grafika "cyberpunk" jest nawet dość zabawna, ale też nieco infantylna




Podłączam słuchawki Sendy Audio Egret, za streamer służy iPad A16 z serwisem Qobuz



Dokładam słuchawki Austran Audio The Arranger




Porównanie ze wzmacniaczem/DAC-iem MUSE HiFi M6 Double



Różnorodna grafika ekranu