Polpak

EIC

Rafko

poniedziałek, 21 września 2026

Cayin CS-6PH, lampowy przedwzmacniacz gramofonowy



Zdjęcia: Cayin / Zhuhai Spark Electronic Equipment Co., Ltd.



Cayin CS-6PH to w pełni lampowy przedwzmacniacz gramofonowy, zaprojektowany do współpracy z wkładkami z ruchomym magnesem (MM) oraz z ruchomą cewką (MC) – konfiguracja rzadko spotykana w tej klasie urządzeń. Ręcznie montowany z wyselekcjonowanych, wysokiej jakości komponentów, oferuje liczne ustawienia impedancji, pojemności i wzmocnienia, zapewniając szeroką adaptacyjność do różnych typów wkładek i płyt winylowych. Wyposażony jest zarówno w wyjścia symetryczne, jak i niesymetryczne, co ułatwia integrację z różnorodnymi systemami hi-fi. CS-6PH został stworzony z myślą o użytkownikach, którzy chcą maksymalnie zoptymalizować odtwarzanie swoich winyli.
Wstęp
Całkiem niedawno producent głośników Studio 16 Hertz z Tychów i równolegle polski dystrybutor dalekowschodniej marki Cayin dostarczył mi na testy przedwzmacniacz gramofonowy Cayin CS-6PH (zobacz TUTAJ i TUTAJ). To przedwzmacniacz nie byle jaki, bo zaopatrzony w aż osiem (!) lamp elektronowych. Zaś chińskie przedsiębiorstwo Zhuhai Spark Electronic Equipment Co., Ltd. (czyli firma-matka renomowanej marki Cayin) od ponad 30. lat słynie z projektowania i produkcji wzmacniaczy lampowych, gdzie "łączy tradycyjny analogowy dźwięk z nowoczesną inżynierią". A więc ośmiolampowy przedwzmacniacz CS-6PH z pewnością jest urządzeniem wartym bliższego poznania. Zasługującym na obszerną monografię, indywidualną recenzję. Tym bardziej, że jest to projekt ambitny, wszechstronny, audiofilski. Jedyny w swoim rodzaju.

Ten bezkompromisowy przedwzmacniacz opiera się na zaawansowanej architekturze obejmującej dwie lampy 6922EH Electro Harmonix przeznaczonych do wzmocnienia sygnału wkładek typu MC (Moving Coil), dwie lampy ECC83 JJ Electronics do osobnego wzmocnienia wkładek MM (Moving Magnet) z precyzyjną korekcją RIAA, a także stopień wyjściowy oparty na dwóch lampach 12AT7. Z kolei układ prostowniczy wykorzystuje dwie lampy 22DE4 RCA. Tym samym przedwzmacniacz ma zapewniony pełny lampowy tor sygnałowy, który - jak podaje producent - "zachowuje całe ciepło i muzykalność charakterystyczną dla płyt winylowych przy jednoczesnym poszanowaniu wyjątkowej szczegółowości i precyzji."

Podsumowując, osiem lamp elektronowych zainstalowano w następującej konfiguracji:
- dwie lampy Electro Harmonix 6922 dla wzmocnienia wkładek MC,
- dwie lampy JJ Electronics ECC83 zapewniające wzmocnienie wkładek MM z korekcją RIAA,
- dwie lampy 12AT7 w stopniu wyjściowym,
- dwie lampy 22DE4 RCA w układzie prostowniczym.
 
Wrażenia ogólne i budowa
Przedwzmacniacz jest dostarczany w potrójnym pudle (!), choć wszystkie trzy wykonane ze zwykłego kartonu. Widać prymat dokładnego zabezpieczenia urządzenia wygrał nad estetyką, co jest rozsądnym posunięciem. Cayin ułożony został na dnie pudła pośród dwóch piankowych form o wysokiej gęstości i dodatkowo owinięty miękkim materiałem typu flizelina. W zestawie producent dorzuca przewód zasilający, instrukcję obsługi, białe bawełniane rękawiczki oraz ściereczkę do czyszczenia. Dystrybutor dołożył też polską gwarancję. Nie ma pilota zdalnego sterowania (a by się przydał).

Lampy elektronowe są już fabrycznie zamontowane w cokołach, dwie z nich zabezpieczone są piankowymi tulejami (należy je zdjąć przed pierwszym włączeniem CS-6PH), a sześć jest osłoniętych metalowymi nakładkami. (Szkoda, że Cayin nie wysyła urządzenia ze zdemontowanymi lampami, w osobnych kartonikach). Metalowa klatka ochronna też jest zamontowana i dodatkowo chroni lampy przez uszkodzeniem. Na czas transportu i przechowywania w kartonie klatka jest osadzona nie bezpośrednio na obudowie, a na piankowych paskach, które amortyzują i ograniczają potencjalne napięcia i porysowania.

Przedmiotowy CS-6PH jest co prawda stopniem gramofonowym, ale prezentuje się niczym tradycyjny wzmacniacz lampowy: osiem lamp (w dwóch rzędach po cztery) postawionych na sztorc na górnej pokrywie, a za nimi duża puszka transformatorowa, zaś na froncie pokrętło i przyciski. Zresztą wymiary (380 x 177 x 309,5 mm) i spora masa (11,5 kg) też są analogiczne dla lampowej integry, a nie phono-stage. 

Wzornictwo jest typowe dla finezyjnego stylu Cayin à la vintage. Obudowa wykonana została z grubych blach stalowych, pomalowana lakierem o eleganckim, ciemnoszarym kolorze z metalicznym blaskiem. Do wyboru jest czarny lub srebrny panel frontowy z anodowanej, litej płyty aluminiowej (ja otrzymałem wersję czarną). Zespół ośmiu lamp pracuje pod ochronną, perforowaną metalową klatką, którą można zamontować lub zdemontować. Jak to u Cayin, mocowana jest za pomocą wtyków i gniazd bananowych = naprawdę doskonałe, bo praktyczne rozwiązanie! Łatwo można klatkę zdemontować, łatwo założyć z powrotem.

Na froncie, po jego lewej stronie, umieszczono przycisk włączenia zasilania. Przycisk jest obwiedziony białym podświetlanym pierścieniem. Po wciśnięciu ów pierścień zaczyna mrugać białym światłem - przedwzmacniacz podaje prąd stały na lampy elektronowe, wstępnie je rozgrzewa. Układ łagodnego startu (soft-start) chroni lampy i inne komponenty, faza nagrzewania twa aż 60 sekund dla optymalnej stabilności przed rozpoczęciem pracy. Taka troska o długowieczność lamp elektronowych bardzo dobrze świadczy o dbałości konstruktorów Cayin.

Po prawej stronie czołówki zamontowano duże pokrętło - to precyzyjny potencjometr ustawienia impedancji dla wkładek typu MC - do wyboru są wartości 47, 100, 200, 470 i 1 000 Ω. Tuż obok znajduje się pięcioprzyciskowy panel regulacyjny. Przyciski od lewej do prawej to po kolei: 1) przełącznik mute / operate, 2) wybór wejścia MM/MC, 3) regulacja pojemności wejściowej wkładek MM (47 pF lub 100 pF), 4) filtr subsoniczny ("Rumble"), 5) ustawienie poziomu wzmocnienia MC - 57 dB, 61 dB, 65 dB (Gain). 

Takie zaimplementowane bogactwo wielu ustawień i regulacji pozwoli precyzyjnie zoptymalizować i dostroić wydajność praktycznie każdej dostępnej na rynku wkładki gramofonowej - zarówno MM, jak i MC. Oraz, co ważne z punktu wygody i ergonomii, dostęp do tych regulacji jest bezproblemowy, bo wszystkie gałki i przyciski umieszczono na froncie przedwzmacniacza (a nie na jego tylnej ściance, spodzie bądź we wnętrzu urządzenia - bo i takie przypadki znam).

Na tylnej ściance zamontowano dwie pary wejściowych gniazd RCA - osobną dla wkładek MM i osobną dla MC. Jest też stosowny zacisk uziemienia. Tuż obok umieszczono podwójne wyjście audio: jedno wyjście zbalansowane (realizowane na gniazdach XLR, impedancja wyjściowa 600 Ω) i jedno wyjście niezbalansowane (RCA, 200 Ω). Wszystkie gniazda są złocone, wysokiej jakości. 

Gniazda wyjściowe RCA / XLR są przełączane odpowiednim przełącznikiem, więc w trakcie pracy przedwzmacniacza aktywne jest tylko jedno, aktualnie używane wyjście. Po prawej stronie znajduje się gniazdo zasilania IEC zintegrowane z komorą bezpiecznika. Korpus urządzenia posadowiono na czterech stopach antywibracyjnych z aluminiowymi osłonami.
Każdy przedwzmacniacz CS-6PH jest ręcznie składany przez wysoko wykwalifikowanych techników Cayin, co gwarantuje perfekcyjne wykończenie i rygorystyczną kontrolę jakości. Urządzenie przechodzi kompleksowe testy – zarówno funkcjonalne, jak i odsłuchowe – by spełniać najwyższe standardy producenta.

Wykorzystane komponenty świadczą o dążeniu do doskonałości: kondensatory audiofilskie, rezystory węglowe, ceramiczne podstawki lamp oraz wysokiej klasy przekaźniki. Transformator EI, zaprojektowany specjalnie przez Cayin do tego modelu, w połączeniu z niskoszumowym układem stabilizacji napięcia, zapewnia stabilne i czyste zasilanie, minimalizując szumy tła i niepożądane zakłócenia.

Solidna konstrukcja obudowy, dostępnej w wykończeniu srebrnym lub czarnym, uzupełniona jest przez przezroczystą osłonę lamp – praktyczną i elegancką, łączącą ochronę z estetyką i podkreślającą blask żarzących się lamp.

CS-6PH wyróżnia się łatwością obsługi mimo zaawansowanej technologii. Wszystkie regulatory są łatwo dostępne na froncie, co umożliwia precyzyjne ustawienia bez komplikacji. Przedwzmacniacz wyposażono także w funkcję pamięci, która zachowuje ostatnie używane ustawienia po wyłączeniu, eliminując konieczność każdorazowej rekonfiguracji.

Układ łagodnego startu (soft-start) chroni lampy i inne komponenty, zapewniając 60-sekundową fazę nagrzewania dla optymalnej stabilności przed rozpoczęciem pracy. Troska o żywotność komponentów świadczy o dbałości o każdy szczegół konstrukcji.
 
(Kursywą zaznaczyłem cytaty za Cayin).

 

Potrójny karton!


Przedwzmacniacz zabezpieczony jest dwoma piankowymi formami

Na czas transportu klatka na lampy odseparowana jest gąbkami od puszki transformatorowej

Dwie lewe lampy dodatkowo zabezpieczone piankowymi tulejami


Wyjmuję phono-stage z pudła

Zdejmuję klatkę ochronną


Przed uruchomieniem sprzętu należy zdjąć folię ochronną z wierzchu puszki transformatorowej


Klasyczny design "lampowy" - efektowny i ponadczasowy, ładny

Tył urządzenia

Wyjścia niesymetryczne RCA i symetryczne XLR (wraz z odpowiednim przełącznikiem)

Osobne wejścia dla wkładek typu MM i osobne dla MC!


Klika ujęć Cayin CS-6PH

Pokrętło ustawienia impedancji i panel regulacyjny


Przyciski od lewej do prawej: 1) przełącznik mute / operate, 2) wybór wejścia MM/MC, 3) regulacja pojemności wejściowej MM (47 pF lub 100 pF), 4) filtr "przeciwbuczeniowy" (Rumble), 5) ustawienie poziomu wzmocnienia MC - 57 dB, 61 dB, 65 dB (Gain)

Osiem lamp elektronowych


Dwa spojrzenia na przedwzmacniacz bez klatki ochronnej na lampy

...i zamontowaną klatką

Podłączam Cayin CD-6PH pod gramofon MoFi StudioDeck z wkładką MC Ortofon MC X20



Wrażenia dźwiękowe
Przedwzmacniacz Cayin porównywałem z kilkoma innymi: Musical Fidelity MX-VYNL, Exposure XM3 i Manunta by M2Tech EVO Phono 3, a także z wbudowanym we wzmacniacz Musical Fidelity M5xi. Wykorzystywane gramofony to Nottingham Analogue Horizon i MoFi StudioDeck, a wkładki to Ortofon 2M Black i Ortofon MC X20. Pełna lista sprzętu towarzyszącego wymieniona została na końcu niniejszego tekstu.

Przyznam, że od razu polubiłem ten ośmiolampowy przedwzmacniacz gramofonowy. Po przyłączeniu gramofonu, ustawieniu odpowiednich parametrów wkładki i rozpoczęciu słuchania czarnej płyty natychmiast stwierdziłem, że mam do czynienia z wyjątkową konstrukcją, fenomenalną! Ten Cayin CS-6PH gra dokładnie tak, jak lubię! Jest silnie osadzony na naturalnej analogowej barwie, wzmacnia i eksponuje harmoniczne, pogrubia i kontrastuje detale, dba o emocje i muzykalność nagrań, jest wrażliwy na ich piękno i czar. Dźwięk ma rewelacyjny rozmach, skalę i swobodę. Genialną grywalność i śpiewność.

A jednocześnie dalekowschodni phono-stage odznacza się wyrafinowaną dokładnością tonalną, jest ultra-precyzyjny w oddawaniu każdego dźwięku, zapewnia autentyczność i wyjątkową wierność brzmienia. Bo nie przesadza z nadmiernym słodzeniem, zmiękczaniem i ocieplaniem brzmienia, a jedynie intensyfikuje jego substancję i uplastycznia przekaz. A także wzmaga bas (o czym potem). Dodaje muskulatury, sprężystości i energii. Ale robi to z wyczuciem, po mistrzowsku. Finezyjnie.

Tak jest, Cayin CS-6PH jest przedwzmacniaczem lampowym, który nieco dodaje od siebie - podsyca brzmienie na cieplejsze kolory, aktywizuje i energetyzuje przekaz, wzmacnia strukturę i głębię dźwięku, zmiękcza i gładzi ostrości, uzupełnia przestrzeń wyraźniejszą tonalną substancją. Wzmaga, przyśpiesza, umuzykalnia, aromatyzuje brzmienie. CS-6PH nie jest urządzeniem o neutralnym charakterze. Pytanie: czy to dobrze? - czy to źle? Moim zdaniem, bardzo dobrze! Przedmiotowy phono-stage specjalnie jest tak opracowany, by "barwił", rozgrzewał i dopełniał gramofonowe nagrania. Nadawał im więcej życia i cielesności. Taka specyfika jest często pożądana w audio hifi, szczególnie w połączeniu z zimnym wzmacniaczem tranzystorowym lub zbyt neutralnymi i super-rozdzielczymi głośnikami.

Przy całym owym powodowaniu "barwnego ocieplania" brzmienia, Cayin CS-6PH jest urządzeniem bardzo dokładnym, transparentnym i rozdzielczym, selektywnym - umiejącym wydobyć z analogowych płyt sporo szczegółów i niuansów, znakomicie określającym przestrzeń i wyraźnie definiującym tonalność. Cayin gra odkrywczo i płynnie, super-dźwięcznie - akcentuje subtelności, jest wrażliwy na piękno nagrań. Albowiem jego podkolorowanie brzmienia nie jest czczą barokową dekoracyjnością, a doskonałym użyźnieniem muzyki, jej wzbogaceniem, czasem też zaokrągleniem i przybliżeniem. Rozszerzeniem oraz rozwinięciem. Ugładzeniem.

Cayin CS-6PH większość swych lampowych umiejętności inwestuje w średnie tony - nasycony środek gwarantuje pełne i efektywne brzmienie głosów, namacalne źródła pozorne, ale mimo to nie są one przesadnie bliskie, zachowują optymalny dystans i umiar, ale też nadają pożądaną klarowność i artykulację (i niosą również pozytywne emocje i analogowy klimat). Średnica przekonuje wysokim autentyzmem, akustyką i naturalnością; jest wierna w artykulacji, lekka w charakterze, acz ma też ciepłe dopełnienie tym samym skupiając uwagę słuchacza na tym, co naprawdę ważne - na muzyce. Na istocie przekazu, na głębi tonalnej i pełnej obecności dźwięku.

Bas jest ładnie wzbudzony, naładowany sprężystością, uplastyczniony, treściwy - lekko przyśpieszony i ciut pociemniony. Co ważne, niskie tony mają w sobie nie tylko ciężar, nasyconą barwę i teksturę, ale też potrzebną czystość oraz przejrzystość. Są precyzyjne, intensywne i nadzwyczaj ekscytujące. Rozpędzone i masywne, lecz nie nadmiarowe. Idealnie wyważone. Bas oparty jest na ciemnym tle (jest wręcz czarny!). A przy tym smukły i potężny - uderza z dużą siłą przebicia, ale robi to równo i systematycznie, bez rozlewania się i bez odprysków. Operuje z rytmiczną precyzją i niewymuszoną łatwością.

Soprany, można napisać, są typowo lampowe - śpiewne, płynące i gładkie. Rozdzielcze, jasne, napowietrzone, lecz też aksamitne. Może nawet miękkie? Poza tym są zorientowane na szczegóły, nakierowane na rozdzielczość, lecz bez uporczywej drażliwości i niepotrzebnej ostrości. Wysokie są odkrywcze, a jednocześnie unikają sybilantów. Pokazują liczne detale i subtelności, wygarniają mnóstwo informacji z analogowych płyt. Są raczej uspokojone, nie wzmożone. Ciut oddalone, bo stoją zawsze krok za średnicą. Lecz schowane też nie są. Są wypoziomowane oraz harmonijne.

Już wspominałem, że przedwzmacniacz jest wyposażony w możliwość licznych regulacji, ustawień i kalibracji. Bez problemu można dopasować nieomal każdą wkładkę, dostosować jej pojemność i oporność, zadbać o optymalne wzmocnienie, skorzystać z filtrów sonicznych etc. To pozytywna wartość i dogodność. W czasie testów używałem dwóch wkładek gramofonowych: jednej typu MM - Ortofon 2M Black i jednej typu MC - Ortofon MC X20. Przedwzmacniacz bez problemu ujawnił i pokreślił ich zalety, zadbał o najwyższą korzyść dla dźwięku. Te dwie wkładki Ortofon są generalnie miękkie i gładkie w brzmieniu, zaś Cayin to wiernie oraz plastycznie pokazał. Dźwięk był obfity i gęsty, bardzo satysfakcjonujący (nie odnoszę się do różnic brzmieniowych MC vs. MM, bo te są oczywiste).

Co niezwykle istotne, przedmiotowy stopień gramofonowy jest bardzo cichy, nie przenosi szumów własnych. Po włączeniu zasilania nie słuchać ni przydźwięku, ni brumu lamp. Cisza jak makiem zasiał! Szum tła w cichych fragmentach przekazu jest ledwo zauważalny i nigdy nie zakłóca muzyki. Równolegle urządzenie nie transferuje zanieczyszczeń winyli i hałasu gramofonu. Przesuw igły w rowkach, toczenie rolek, obrót paska i dźwięki toczenia talerza są bezgłośne, bezszelestne. Owszem, przebijają się niekiedy lekkie szumy i słychać mikro-trzaski igły, ale pozostają one w innym planie, w znacznym oddaleniu. Wszystkie większe / średnie trzaski i pyknięcia igły są minimalizowane, wyciszane - odbywają się w innym wymiarze niż muzyka odtwarzana z płyt.

Kończąc opis, chcę jeszcze raz podkreślić, że tytułowy stopień gramofonowy szczególnie jest przeznaczony dla osób, które poszukują (i lubią) barwny dźwięk, pragną czuć jego głęboką strukturę, cenią sobie wysoką melodyjność i podwyższoną temperaturę przekazu. Albowiem Cayin lubi pokolorować to i owo, kocha przypalić basy, a nawet znacznie posłodzić brzmienie! Zwolennicy stuprocentowej neutralności, wzorcowej liniowości i ascetycznej naturalności nie mają czego tutaj szukać. Polecam im obiektywne i analityczne przedwzmacniacze jak na przykład japońskie TEAC, amerykańskie MoFi lub niemieckie SPL czy Lehmann Audio. Zaś miłośnicy dźwięku barwnego i stricte analogowego będą Cayinem zachwyceni. Lampy elektronowe w Cayin CS-6PH to prawdziwe bajlando! Relaks, luz i dobra zabawa. Tego nie da Wam żaden oziębły i nieczuły tranzystor!

Konkluzja
Cayin CS-6PH to bezkompromisowy przedwzmacniacz gramofonowy MM/MC oparty na aż ośmiu lampach elektronowych: dwóch lampach 6922EH Electro Harmonix przeznaczonych do wzmocnienia sygnału wkładek typu MC (Moving Coil), dwóch lamach ECC83 JJ Electronics do osobnego wzmocnienia wkładek MM (Moving Magnet), dwóch lampach 12AT7 w stopniu wyjściowym i dwóch lampach 22DE4 RCA wykorzystywanych przez układ prostowniczy. 

Innymi słowy, przedwzmacniacz ma kompletny lampowy tor sygnałowy. Co istotne, umożliwia też łatwe i szerokie ustawienia impedancji, pojemności i wzmocnienia tym samym zapewniając szeroką adaptacyjność do różnych typów wkładek i płyt winylowych. Wyposażony zarówno w wyjścia symetryczne, jak i niesymetryczne.

Cayin CS-6PH oferuje dźwięk wysokiej klasy hifi, stricte audiofilski - dostarcza brzmienie strukturalne, ciepławe i muzykalne przy zachowanej jednocześnie genialnej szczegółowości i finezyjnej precyzji. Każdy gramofon, każda wkładka i każda igła otrzymują piękne dopełnienie, uzupełnienie i dopracowanie. Cayin CS-6PH to bajkowy przedwzmacniacz! Gorąco polecam i szczerze rekomenduję.

Cena w Polsce - 9 990 PLN. 

Cayin CS-6PH to bajkowy przedwzmacniacz, gorąco polecam, rekomenduję. I przyznaję "wyróżnienie specjalne"!


Za:
- Cayin to renomowana marka należąca do dalekowschodniego gigantycznego przedsiębiorstwa Zhuhai Spark Electronic Equipment Co., Ltd.
- które od ponad 30. lat słynie z projektowania i produkcji wzmacniaczy lampowych, gdzie "łączy tradycyjny analogowy dźwięk z nowoczesną inżynierią", jak podaje w swoich reklamach
- można napisać, że Cayin zna się na konstrukcjach lampowych jak mało kto
- Cayin CS-6PH to bezkompromisowy przedwzmacniacz gramofonowy
- to projekt ambitny, wszechstronny, audiofilski
- nadzwyczaj solidnie zaprojektowany, z materiałów i podzespołów wysokiej jakości oraz na oparty na ortodoksyjnej architekturze układowej
- odznaczający się estetycznym wzornictwem i klasyczną "lampową" urodą
- przedwzmacniacz opiera się na zaawansowanej architekturze obejmującej aż osiem lamp elektronowych
- dwie lampy 6922EH Electro Harmonix przeznaczone do wzmocnienia sygnału wkładek typu MC (Moving Coil), 
- dwie lampy ECC83 JJ Electronics do osobnego wzmocnienia wkładek MM (Moving Magnet) z precyzyjną korekcją RIAA
- stopień wyjściowy oparty na dwóch lampach 12AT7 
- układ prostowniczy wykorzystuje dwie lampy 22DE4 RCA. 
- innymi słowy, przedwzmacniacz ma zapewniony kompletny lampowy tor sygnałowy
- zastosowano komponenty audiofilskie m.in. kondensatory klasy audio, rezystory węglowe, przekaźniki klasy premium
- użyto niestandardowy transformator EI
- niskoszumowa stabilizacja napięcia, układ łagodnego startu (soft-start) chroni lampy i inne komponenty
- bogactwo wielu ustawień i regulacji umożliwia precyzyjnie zoptymalizować i dostroić wydajność praktycznie każdej dostępnej na rynku wkładki gramofonowej (zarówno MM, jak i MC). 
- dostęp do regulacji jest łatwy i ergonomiczny, bo wszystkie gałki i przyciski kalibracyjne umieszczono na froncie przedwzmacniacza
- lampy elektronowe przykryte ażurową klatką ochronną (którą łatwo zdemontować/zamontować)
- osobne wejścia dla wkładek MM i MC (gniazda RCA)
- wyjścia analogowe symetryczne XLR i niesymetryczne RCA
- audiofilski dźwięk klasy high-fidelity
- substancjalny, muzykalny, detaliczny, przestronny, wierny 
- bardzo konkurencyjna, atrakcyjna cena
- znakomita proporcja jakość / wykonanie / cena
- polski renomowany dystrybutor
- bezwarunkowa rekomendacja Stereo i Kolorowo
- a także wyróżnienie specjalne od Ludwika Hegla!

Przeciw:
- brak pilota zdalnego sterowania
- wydłużona faza nagrzewania układów (60 sekund)
- przedwzmacniacz jako lampowy dość aktywnie ingeruje w barwę i substancję dźwięku
- ociepla, dobarwia, wypełnia brzmienie
- a więc trudno go nazwać neutralnym.

System odsłuchowy
Pomieszczenie odsłuchowe: 30 m2, z częściową adaptacją akustyczną - ustroje Vicoustic Wave Wood - 10 sztuk.
Wzmacniacze: Haiku-Audio SOL V (test TU), Musical Fidelity M5xi oraz Pathos Classic One MKIII (test TU).
Kolumny podłogowe: Living Voice Auditorium R3 (test TU), Pylon Audio Opal 30 mkII i Pylon Audio Diamond 28 mkII (test TU).
Kolumny podstawkowe: MartinLogan Motion 35XTi (test TU), MartinLogan Motion B10 (test TU), Paradigm Founder 40B (test TU) i Paradigm Premier 220B v.2.
Odtwarzacz CD: Musical Fidelity A1 CD-Pro (test TU).
Odtwarzacze sieciowe: Rose RS150 (test TU) i Silent Angel Munich M1 (test TU).
Platformy strumieniujące: Qobuz i Apple Music.
DAC-i/wzmacniacze słuchawkowe: Ferrum ERCO z zasilaczem Ferrum HYPSOS (test TU), Henry Audio DA 256, SAEQ PDA-1b, SAEQ Pandora's Box 1, Lampizator Amber 3 DAC (test TU) oraz iFi Audio Go bar.
Komputer: Dell Latitude 5440.
Smartfony / tablet: iPhone 16 Pro, iPhone XR oraz iPad A16.
Gramofony: Nottingham Analogue Horizon (test TU) i MoFi StudioDeck (test TU).
Wkładki gramofonowe: Ortofon 2M Black (test TU) i Ortofon MC X20 (test TU).
Przedwzmacniacze gramofonowe: Musical Fidelity MX-VYNL (test TU), Exposure XM3 (test TU) i Manunta by M2Tech EVO Phono 3.
Radioodbiorniki: Rotel RT-1080, Sansui TU-5900 i Tivoli Model One (test TU).
Magnetofon kasetowy: Nakamichi Cassette Deck 1 (test TU).
Słuchawki: Fostex TH610 (test TU), Austrian Audio The Arranger, SIVGA SV023 (test TU), SIVGA P2 Pro (test TU), Aune SR7000 (test TU), Aune AR5000 (test TU), Noble FoKus Apollo (test TU), Final ZE8000 (test TU) i Final Audio UX5000 (test TU).
Odbiornik Bluetooth/DAC: iFi Audio ZEN Blue + zasilacz iFi Audio iPower X (test TU).
Głośnik bezprzewodowy: Mooer Silvereye 10 (test TU).
Listwy sieciowe: Solid Core Audio Power Supply (test TU) i ZiKE Labs Powerbox (test TU).
Akcesoria (wybrane): podstawa antywibracyjna Rogoz-Audio 3SG40, podstawy głośnikowe Rogoz-Audio 4QB80, podstawy głośnikowe Solid Tech Model 2/3, szafka audio Solid-Tech Radius Duo 3, mata gramofonowa Harmonix TU-800EXi oraz krążek dociskowy do gramofonu Clearaudio Clever Clamp.

piątek, 18 września 2026

MUSE HiFi M6 Double, przenośny, lampowy wzmacniacz słuchawkowy / DAC - zapowiedź testu




Zdjęcia: MUSE HiFi

 


Kilka dni temu, podczas cowieczornego przeczesywania Internetu, w moje ciągle nienasycone recenzenckie oczy wpadł nietypowy DAC / wzmacniacz słuchawkowy MUSE HiFi M6 Double (zobacz TUTAJ), który oparty jest na 32-bitowej kości układu ESS ES9039 i wspierany przez dwa niezależne oscylatory Accusilicon AS318B (45,158 MHz oraz 49,152 MHz). OK, zastosowano tutaj naprawdę świetne kości DAC i niezłe oscylatory, ale co w tym jest oryginalnego? - i dlaczego nazywam MUSE HiFi M6 Double "nietypowym"? Dlatego, że został opisany jako "pierwszy na świecie przenośny przetwornik DAC ze wzmacniaczem słuchawkowym, który łączy dwa rodzaje lamp — miniaturowe lampy elektronowe JAN6418 w torze wzmacniającym oraz legendarne, radzieckie lampy Nixie IN-17 pełniące rolę analogowego wskaźnika głośności". To brzmi niesamowicie, przecież jeszcze czegoś takiego nie grali w audio hifi - więc takie "coś" od razu przykuło moją uwagę! A, że - jak się okazało - polskim dystrybutorem dalekowschodniej marki MUSE jest zaprzyjaźniona firma Audioheaven z Olsztyna, ze sprowadzeniem limitowanego egzemplarza M6 Double nie było żadnego problemu. Przyjechał błyskawicznie.

W dalszym opisie przedmiotowego urządzenia jest jeszcze ciekawiej, proszę zapoznać się z poniższymi cytatami (zapożyczonymi ze strony Audioheaven na serwisie Allegro):

M6 Double to konstrukcja zbudowana wokół dwóch zupełnie różnych technologii lampowych. Z jednej strony otrzymujemy parę wojskowych, bezpośrednio żarzonych pentod JAN6418 typu NOS (New Old Stock), które nadają dźwiękowi ciepłą, gęstą barwę z wygładzonym, miękkim sopranem i wciągającą prezentacją średnicy. Z drugiej — kaskadowy wyświetlacz oparty na lampach Nixie IN-17, najmniejszych lampach cyfrowych, jakie kiedykolwiek wyprodukowano. Ich pomarańczowa poświata, pulsująca w takt zmienianej głośności, to czysty sentyment przeniesiony wprost z lat 60. ubiegłego wieku.

Lampy Nixie były pierwszymi na świecie liniowymi wyświetlaczami cyfrowymi, powszechnie stosowanymi już od lat 50. w konsolach statków kosmicznych, tablicach notowań giełdy na Wall Street czy panelach elektrowni atomowych. Model IN-17 to najmniejsza lampa Nixie na świecie, o żywotności sięgającej nawet 200 000 godzin. Ich produkcja zakończyła się dekady temu, dlatego MUSE HiFi przez ponad rok kompletowało zapasy NOS z Rosji i krajów Europy Wschodniej, gromadząc około 2 200 sztuk — najprawdopodobniej ostatnie egzemplarze tego typu na świecie.

Za przetwarzanie cyfrowo-analogowe odpowiada flagowy, 32-bitowy układ ESS ES9039, głęboko dostosowany we współpracy z producentem i wspierany przez dwa niezależne oscylatory Accusilicon AS318B (45,158 MHz oraz 49,152 MHz), gwarantujące minimalny jitter. M6 Double obsługuje pełne dekodowanie sygnałów PCM, DSD oraz MQA. W trybie tranzystorowym brzmienie jest neutralne, transparentne i pozbawione zabarwień — z głębokim, sprężystym basem i precyzyjną średnicą. Po przełączeniu w tryb lampowy dźwięk gęstnieje, zyskuje analogową plastyczność i lekko zaokrąglone krawędzie transjentów, oferując bardziej wciągającą, muzykalną prezentację. Siedem cyfrowych filtrów pozwala dostroić charakter brzmienia do własnych preferencji.

M6 Double wyposażono w najnowszy układ Bluetooth Qualcomm QCC5125 z architekturą dual DSP i dwurdzeniowym CPU, zapewniający stabilne, bezstratne połączenie Bluetooth 5.2 z obsługą zaawansowanych kodeków LDAC oraz aptX Adaptive. Niezależnie od tego, czy podłączysz urządzenie przewodowo przez USB-C, czy bezprzewodowo ze smartfonem, jakość dźwięku pozostaje na audiofilskim poziomie. Trzystopniowa regulacja wzmocnienia (niskie, średnie, wysokie) oraz wyjścia 3,5 mm i zbalansowane 4,4 mm pozwalają z powodzeniem napędzić zarówno czułe IEM-y, jak i wymagające słuchawki o wysokiej impedancji.

Obsługa dwóch różnych technologii lampowych wymagała unikalnej architektury zasilania. Lampy Nixie potrzebują napięcia 170 V, podczas gdy lampy JAN6418 pracują przy 25 V. Specjalny układ podwójnego podbicia napięcia podnosi napięcie baterii bezpośrednio do 170 V, a mikrokontroler steruje 20 tranzystorami MOSFET, by perfekcyjnie zintegrować tor HiFi z obiema technologiami lampowymi. Wszystko to zasila pojemna bateria 4 500 mAh, zapewniająca długie sesje odsłuchowe.

Co to jest lampa Nixie?
Lampy Nixie zostały wynalezione przez Davida Hagelbargera. Wczesne wyświetlacze Nixie były produkowane przez małego producenta lamp próżniowych o nazwie Haydu Brothers Laboratories i zostały wprowadzone na rynek w 1955 roku przez firmę Burroughs Corporation, która kupiła Haydu. Nazwa Nixie została wyprowadzona przez Burroughsa od "NIXI", akronimu pochodzącego od słów "Numeric Indicator eXperimental No. 1"

Lampa Nixie jest wyświetlaczem z zimną katodą, służy do wyświetlania cyfr lub innych informacji za pomocą wyładowania jarzeniowego.

Szklana rura zawiera anodę z siatki drucianej i wiele katod w kształcie cyfr lub innych symboli. Przyłożenie zasilania do jednej katody powoduje jej otoczenie pomarańczowym wyładowaniem jarzeniowym. Rura jest wypełniona gazem pod niskim ciśnieniem, zazwyczaj głównie neonem i niewielką ilością argonu w mieszance Penninga. W późniejszych nixie, w celu wydłużenia żywotności urządzenia, dodawano niewielką ilość rtęci, aby zmniejszyć zatrucie katody i rozpryskiwanie.

Chociaż wyglądem przypomina lampę próżniową, jej działanie nie zależy od termoemisji elektronów z rozgrzanej katody. Jest to zatem lampa z zimną katodą (forma lampy wypełnionej gazem) i jest wariantem lampy neonowej. Takie lampy rzadko przekraczają 40 °C (104 °F) nawet w najcięższych warunkach pracy w pomieszczeniu o temperaturze otoczenia.Wyświetlacze fluorescencyjne próżniowe z tej samej epoki wykorzystują zupełnie inną technologię - mają podgrzewaną katodę wraz z siatką sterującą i ukształtowanymi anodami fosforowymi; Nixie nie mają grzałki ani siatki sterującej, zwykle pojedynczą anodę (w formie siatki drucianej, której nie należy mylić z siatką sterującą) i ukształtowane katody z gołego metalu. (Źródło: Wikipedia, TUTAJ).

Opis i dane techniczne
Typ urządzenia: Przenośny przetwornik DAC ze wzmacniaczem słuchawkowym
Układ DAC: ESS ES9039 (32-bit, flagowy)
Oscylatory: 2 × Accusilicon AS318B (45,158 MHz / 49,152 MHz)
Lampy wzmacniające: 2 × JAN6418 (wojskowe pentody NOS, bezpośrednio żarzone)
Wyświetlacz lampowy: Lampy Nixie IN-17 (najmniejsze na świecie, kaskadowy wskaźnik głośności)
Tryby brzmienia: lampowy / tranzystorowy
Obsługiwane formaty: PCM, DSD, MQA
Filtry cyfrowe: 7. trybów filtrów
Regulacja wzmocnienia: 3. poziomy: niski / średni / wysoki
Wyjścia słuchawkowe: 3,5 mm (SE) + 4,4 mm Pentaconn (zbalansowane)
Bluetooth: Qualcomm QCC5125, Bluetooth 5.2
Obsługiwane kodeki: LDAC, aptX Adaptive
Architektura zasilania: 170 V (lampy Nixie) + 25 V (lampy elektronowe), sterowanie MCU + 20 × MOSFET
Bateria: 4 500 mAh
Złącza USB: USB-C (audio) + USB-C (ładowanie)
Kompatybilność: urządzenia Lightning i Type-C
Wyłącznik czasowy: 10–60 minut
Wymiary: 121,2 × 81,3 × 24,5 mm
Masa: 285 g
Nakład: edycja limitowana — 1 000 sztuk na całym świecie
Zawartość zestawu: M6 Double, kabel do ładowania, Type-C → Type-C, wtyczka USB, skórzane etui



Na testy przyjechał zupełnie nowy egzemplarz MUSE, zafoliowany

Estetyczne opakowanie



Opakowanie klasy premium

W zestawie znajduje się wzmacniacz / DAC, etui, przewód USB oraz skrócona instrukcja użytkowania

Bardzo ładne i poręczne skórzane etui / futerał

Przez górną szybkę widać wszystkie wewnętrzne układy

Na jednym z boków umieszczono duże pokrętło głośności oraz cztery przyciski

Dolna ścianka zawiera dwa gniazda USB-C (jedno komunikacyjne z DAC i drugie dla ładowania akumulatora) oraz dwa gniazda słuchawkowe (niesymetryczne 3,5 mm i symetryczne 4,4 mm Pentaconn)


Przednia ścianka zawiera dwa ekrany: lewy to analogowy wyświetacz głośności oparty na lampach Nixie IN-17, a prawy to klasyczny OLED


MUSE HiFi M6 Double w zielonym futerale prezentuje się znakomicie!


Przednia ścianka z wyświetlaczami



Pierwszych odsłuchów dokonuję na słuchawkach Austrian Audio The Arranger, za źródło służy iPad A16 z serwisem Qobuz; wykorzystuję łączność bezprzewodową Bluetooth