Polpak

EIC

Rafko

piątek, 10 lipca 2026

Perreaux 300iX, zintegrowany wzmacniacz tranzystorowy


Zdjęcia ze strony Perreaux


Perreaux 300iX to ręcznie wykonany wzmacniacz stereo o mocy 2 x 300 W (przy obciążeniu 8 Ω) oraz 2 x 500 W (4 Ω), oferujący szereg analogowych i cyfrowych połączeń audio, w tym wejścia cyfrowe AES EBU, USB, Bluetooth Audio, optyczne (Toslink) oraz współosiowe (SPDIF), a także analogowe wejścia zbalansowane (XLR) i niezbalansowane (RCA). Ma wbudowany, zintegrowany przetwornik DAC SABRE Pro 9038 DSD 24 bit, 384 kHz.
Wstęp
W listopadzie zeszłego roku (czyli w 2025) opisywałem na łamach bloga Stereo i Kolorowo przedwzmacniacz gramofonowy Perreaux VP4 (czytaj TUTAJ) pochodzący z dalekiej i egzotycznej Nowej Zelandii - to aktualnie najwyższy model phono-stage w ofercie Perreaux. Przedwzmacniacz obsługuje wkładki MM i MC, wyposażony jest w liczne regulacje i ustawienia, wyjścia symetryczne i niesymetryczne, a także - co bardzo nietypowe - zaopatrzony jest w zintegrowany akumulator litowo-jonowy (!) o dużej pojemności. VP4 ma szereg nowoczesnych funkcji, w tym aplikację do zdalnego sterowania na iOS/Android (łączność via Bluetooth) umożliwiającą łatwą konfigurację i kontrolę wkładki gramofonowej. Można dostroić montowaną wkładkę z bogatej bazy danych aplikacji (w pamięci zapisanych jest kilkaset różnych wkładek i ich parametrów!), a reszta zostanie wykonana / dostrojona automatycznie. Fantastyczna rzecz.

Przedwzmacniacz Perreaux VP4 wywarł na mnie olbrzymie wrażenie - i to zarówno pod względem swojej fenomenalnej funkcjonalności, jak i referencyjnego brzmienia. Dlatego - zaraz po jego teście - umówiłem się z polskim dystrybutorem, że w następnej kolejności wezmę na swój recenzencki warsztat jeden ze wzmacniaczy marki Perreaux. Chciałem to zrobić jeszcze w grudniu '25, ale czas ten niepostrzeżenie wydłużył się aż do maja '26, czyli o pół roku. Niedawno wreszcie odebrałem super-wzmacniacz zintegrowany Perreaux 300iX (zobacz TUTAJ i TUTAJ) w bardzo oryginalnym kolorze obudowy, bo ...cytrynowym! A w zasadzie w barwie wściekłej żółci. Wzmacniacz testowałem przez około miesiąc, oto pisemne owoce tych odsłuchów. Zapraszam do lektury recenzji.

Wrażenia ogólne i budowa
Wzmacniacz jest dostarczany w sporym, podwójnym pudle. Ten zewnętrzny to zwykły szary karton, ale wewnętrzny jest wielokolorowy, z geometrycznymi wzorami i z nadrukowaną ilustracją żółtego 300iX, czyli takiego samego, jaki otrzymałem na testy. Wzmacniacz jest unieruchomiony piankowymi formami i dodatkowo owinięty miękkim materiałem z tworzywa sztucznego. W zestawie znajduje się pilot zdalnego sterowania (niewielki, ale w całości metalowy), obowiązkowy przewód zasilający oraz komplet dokumentów.

Stylistyka 300iX jest typowa dla większości sprzętów Perreaux: zaokrąglony od dołu front, a od góry prosty. Gruba płyta czołowa z wyciśniętym dużym napisem "PERREAUX", jedna gałka, kilka przycisków, prosta obudowa. Czyli raczej skromnie i oszczędnie niż barokowo. W zasadzie gdyby nie oryginalny jaskrawożółty kolor obudowy, to wzmacniacz nie wyróżniałby się zanadto od wielu podobnych konstrukcji. Ale należy przyznać, że jakość wykonania i montażu jest fantastyczna. Ponadstandardowa. 300iX jest zdecydowanie ładnym i atrakcyjnym wzmacniaczem. Czy żółty też? Tutaj na pewno będą decydować indywidulane gusta. Mi taki "żółtek" bardzo się podoba.

Wzmacniacz jest masywny, zbudowany na ultra-sztywnej konstrukcji mechanicznej, bardzo ciężki (aż 21,5 kg żywej wagi). Oraz ręcznie malowany. Kolor obudowy można dobrać na zamówienie z całej palety RAL (za dodatkową opłatą). Bardzo przyjemna rzecz. Oraz oryginalna. 

Sprzęt dysponuje fantastyczną o mocą 2 x 300 W (przy obciążeniu 8 Ω) oraz 2 x 500 W (4 Ω), oferuje szereg analogowych i cyfrowych połączeń audio, w tym wejścia cyfrowe AES EBU, USB, Bluetooth Audio, optyczne (Toslink) oraz współosiowe (SPDIF), a także analogowe wejścia zbalansowane (XLR) i niezbalansowane. Ma wbudowany przetwornik DAC SABRE Pro 9038 DSD 24 bit, 384 kHz, jest więc w stanie odtwarzać pliki cyfrowe o wysokiej rozdzielczości z komputera lub strumieniować audio Bluetooth. Poza tym ma moduły przedwzmacniacza gramofonowego Perreaux MM / MC (z terminalem uziemiającym) oraz wzmacniacza słuchawkowego. Żyć, nie umierać...!

W centralnym miejscu frontu zamontowano dużą gałkę / encoder, która odpowiada za regulację głośności (kiedy ją obracać) lub skokowe wyciszenie dźwięku (przy jej naciśnięciu). Regulacja głośności jest płynna i zaczyna się od bardzo niskich natężeń. Żeby dźwięk był dość głośny należy ustawić głośność na jakieś -60 dB. Po lewej stronie gałki umieszczono nieduży guzik zasilania, a po prawej niewielki, acz kontrastowy wyświetlacz OLED oraz (pod nim) pięć kolejnych guzików. Tymi przyciskami można wyregulować wszelkie opcje wzmacniacza (w tym słuchawkowego), jak i selekcjonować źródła. Trochę szkoda, że producent nie zadbał o bardziej wygodny tryb wyboru źródła, bo jest ich dostępnych przecież naprawdę sporo - przydałoby się osobne pokrętło (choć, oczywiście, zawsze można skorzystać z pilota zdalnego sterowania lub aplikacji).
Pełną kontrolę nad 300iX można uzyskać za pomocą aplikacji PERREAUX Remote na iOS / Android, interfejsu na panelu frontowym lub dołączonego zdalnego sterowania na podczerwień. Zestaw do montażu w racku dostępny jest oddzielnie.
Tuż pod przyciskami funkcyjnymi zamontowano "oko" podczerwieni oraz wyjście słuchawkowe 6,35 mm. Producent dumnie podkreśla, że "300iX zawiera moduł wzmacniacza słuchawkowego SXH2, czyli wysokiej mocy wzmacniacz słuchawkowy klasy A, który z łatwością napędza słuchawki o impedancji od 8 do 600 Ohmów". Dla pełni szczęścia brakuje jedynie słuchawkowego wyjścia symetrycznego, chociażby 4,4 mm Pentaconn.

Tylny panel jest gęsto zapchany. Upakowano tam fantastyczną ilość różnych wejść i wyjść. Górny rząd należy do terminali głośnikowych - są tutaj po dwie pary każdych, czyli w sumie to 8. terminali (wysokiej jakości WBT). Umieszczone są symetrycznie po obu skrajnych częściach panelu, a pomiędzy nimi znalazło się jeszcze miejsce dla anteny Bluetooth oraz mosiężnego zacisku uziemienia. Bezpośrednio pod górnym rzędem terminali umieszczono rząd pięciu gniazd cyfrowych (2 x Toslink, 2 x coaxial i 1 x USB-B).

Centralne miejsce zajmują gniazda analogowe: są symetrycznie rozłożone na lewe i prawe (niejako "odśrodkowo"). To aż 9. par różnych gniazd obejmujących 6. wejść i 3. wyjścia. Pośród wejść należy wymienić symetryczne XLR i phono, zaś z wyjściowych - bezpośrednie wejście na końcówkę mocy i wyjście z przedwzmacniacza. W tym rzędzie zamontowano też wejście XLR - to gniazdo cyfrowe AES/EBU będące wyjątkiem w grupie gniazd cyfrowych centralnej grupy.

W środek dwóch rzędów gniazd analogowych wkomponowano główny włącznik zasilania zintegrowany z gniazdem zasilania IEC oraz komorą bezpieczników (gniazdo IEC jest już umieszczone prawie na dolnym skraju tylnej płyty). Na dole, po lewej stronie znajdują się jeszcze cztery gniazda 3,5 mm typu "Trigger" oraz RS-222 dla upgrejdu oprogramowania. Obudowa została posadowiona na czterech solidnych stopach antywibracyjnych.
W urządzeniu 300iX zastosowano wydajny, specjalnie zaprojektowany transformator toroidalny. Kondensatory filtrujące w zasilaczu charakteryzują się wyjątkowo niską indukcyjnością i rezystancją wewnętrzną. Ekran elektrostatyczny zapobiega przedostawaniu się zakłóceń z linii prądu przemiennego do ścieżki sygnału, a okablowanie między zasilaczami a płytkami wyjściowymi zostało zaprojektowane z myślą o niezakłóconym przesyłaniu wymaganego prądu i napięcia i wykorzystuje gruby, cynowany kabel miedziany.

Hybrydowa klasa A/AB. Tranzystory bipolarne zastosowane w 300iX pracują w klasie A. Pozwala to uniknąć zniekształceń typu „notch” i wynikających z nich nieparzystych harmonicznych, często występujących w innych klasach wzmacniaczy mocy. Stopień wyjściowy 300iX wykorzystuje tranzystory MOSFET mocy, które dzięki obwodom o wysokim prądzie spoczynkowym pracują z mocą równą klasie A do 10 watów. Powyżej tego poziomu wyjściowego 300iX pracuje jako hybrydowy wzmacniacz mocy klasy AB. Połączenie charakterystyki tranzystorów MOSFET i ich zastosowania w tym układzie zapewnia wysoką moc wyjściową przy wyjątkowo niskich zniekształceniach typu „notch".
Dane techniczne
• Maksymalna moc wyjściowa (RMS): 300 W/8 Ω, 550 W/4 Ω
• Całkowite zniekształcenia harmoniczne + szum (THD+N): <0,005%, zazwyczaj 0,002% przy 1 kHz, nominalnej mocy, 8 Ω
• Pasmo przenoszenia:
- 20 Hz do 20 kHz: +0,00 dB, -0,15 dB
- 5 Hz do 60 kHz: +0,00 dB, -0,50 dB
• Impedancja wejściowa: 12 kΩ – RCA | 22 kΩ – XLR
• Maksymalne napięcie wejściowe: 8 Vrms
• Zakres regulacji głośności: -95,5 dB do +12 dB
• Rozdzielczość regulacji głośności: 0,5 dB na krok
• Wymiary (szer. x wys. x gł.): 426 x 149 x 344 mm
• Masa: 21,5 kg

W powyższym opisie posiłkowałem się informacjami ze strony Perreaux. Kursywą zaznaczyłem cytaty bezpośrednie; modyfikacje własne. L.H.


Dość nieatrakcyjne, ale bardzo potrzebne pudło transportowe

A w pudle transportowym drugie, kolorowe

Oryginalny projekt graficzny

Pudło służy zarówno wzmacniaczowi 300iX, jak i 200iX

"Uwaga gałka!!!"

Wzmacniacz wypakowany z pudła, jeszcze nie podłączony do zasilania


Sporo różnych wejść i wyjść

Spojrzenie na tylny panel


300iX to bardzo solidna i masywna konstrukcja; ta maszyna waży aż 21,5 kg!

Na pierwszym planie pilot zdalnego sterowania



Perreaux 300iX jest pięknym wzmacniaczem, a żółta obudowa nadaje mu dodatkowego uroku


Napis "PERREAUX" wyciśnięty na froncie




Wzmacniacz Perreaux pośród innych sprzętów



Kilka spojrzeń na cały system odsłuchowy



Wrażenia dźwiękowe
Do wzmacniacza przyłączałem trzy pary głośników podłogowych: Living Voice Auditorium R3 (o skuteczności 94 dB), Pylon Audio Diamond 28 mkII (89 dB) i Pylon Audio Opal 23 mkII (90 dB). Przewody głośnikowe to za każdym razem XLO UltraPLUS 6U-10. Wzmacniacze porównawcze to tranzystorowy Haiku-Audio SOL V, hybrydowy Pathos Classic One MKIII i cyfrowy Lyngdorf TDAI-2210. Pełna lista sprzętu towarzyszącego wymieniona została na końcu niniejszego tekstu.

Już po pierwszych, wstępnych odsłuchach od razu nabyłem pewności, że mam do czynienia z wybitną konstrukcją tranzystorową. Z super-jednostką amplifikacyjną. Bezkompromisową. Perreaux 300iX to brzmienie intensywne, silne oraz spójne, a jednocześnie przejrzyste - dokładne i neutralne, realizowane bez żadnej emfazy, natychmiastowe i czyste. Brzmienie pokazujące więcej, głębiej oraz dokładniej. Nie często goszczę takie wzmacniacze u siebie na testach, ostatnio był to gigantyczny McIntosh MA8950, czyli wzmacniacz zintegrowany z USA (czytaj moją recenzję TUTAJ).

Perreaux 300iX jest nadzwyczajnym wzmacniaczem: gra bardzo energetycznie, bezpośrednio i mocarnie, ale jednocześnie jest mistrzem precyzyjności i magiem rozdzielczości dźwięku. Ta nieograniczona moc to jednak nie tylko głośność i wolumen (donośność i nasycenie dźwięku), lecz przede wszystkim stałe utrzymywanie nieskazitelnej czystości i przezroczystości. Transjenty, czyli krótkotrwałe, gwałtowne skoki głośności na samym początku fali dźwiękowej, są przekazywane momentalnie, natychmiastowo - nadają dźwiękowi doskonały atak i wyrazistość, głębię oraz dokładność. Ale już nie ostrość, czy szorstkość, bo piękną płynność oraz fascynująca świeżość. Priorytetem dla 300iX jest prawdziwa barwa instrumentów akustycznych, referencyjna autentyczność dźwięku. Analogowość.

Warto zwrócić uwagę, że hybrydowa konstrukcja klasy A/AB gwarantuje, że pierwsze 10 watów pracuje w czystej klasie A, zapewniając ciepło i bogactwo brzmienia, a jednocześnie płynnie przechodzi do klasy AB w przypadku zapotrzebowania na wyższą moc i dynamikę. Rezultatem jest brzmienie organiczne, gęste, super-napowietrzone i transparentne. Dalekosiężne. Doskonale rozpędzone i strukturalne. To, innymi słowy, idealna równowaga tonalna, gdzie brzmienie jest lekko ciepłe, ale nie traci na szybkości i ofensywności.

Wzmacniacz gra bardzo ekspansywnie, aktywnie i bogato, ma szeroki i daleki zasięg dźwięku. Lubi popisywać się intensywnym przekazem, nasyconym i żywym, lecz nigdy nie przekracza granicy dobrego smaku. Nie napręża się, nie przesadza, brzmienie jest łatwe i odbierane bez wysiłku. Bezproblemowe. Każdy odtwarzany dźwięk nabiera atrakcyjne i foremne kształty, strukturalną konsystencję, akustyczną perspektywę. Jest dociążony i wyraźny, lecz napowietrzony.

Dźwięk jest dokładny: szczegółowo zobrazowany i precyzyjnie opisany. Wrażliwość na wszelkie subtelności przekazu jest optymalna; mikro-zjawiska akustyczne są wyraźne, realizowane z dużą pedanterią, chciałoby się napisać: matematycznie. Ale pomimo sporej rozdzielczości i selektywności, brzmienie nie drażni i nie irytuje nadmierną analizą. Zachwyca eleganckim i naturalnym charakterem (w dużej mierze dzięki wyrafinowaniu i płynności średnich tonów).

Soprany są przezroczyste, szybkie i szczegółowe, genialnie rozdzielcze i selektywne. Niuansujące oraz dbające o subtelności. Średnica dość gęsta i analityczna. Barwna. Znakomicie zróżnicowana i strukturalna. Mało ocieplona, ale nie chłodna. Zdystansowana (nie przybliżona i nie wyeksponowana). Bas potężny, mocno uderzający, energetyczny niczym wielka elektrownia. Niskie są wielkie, lecz nie wyolbrzymione, czy napompowane; zachwycają naturalną siłą i precyzją, są kompletne i uniwersalne. Giętkie oraz sprężyste. Można napisać - akrobatyczne.

Jakie głośniki będą optymalnie współpracować z 300iX? Odpowiedź jest dość prosta i oczywista: w zasadzie każde. Wysoka moc wzmacniacza i jego duża rezerwa prądowa gwarantują, że nawet oporne i niemrawe zaczną śpiewać pełną piersią. 300 Wat mocy na kanał (przy obciążeniu przy obciążeniu 8 Ω) oraz 500 W (przy 4 Ω), robi swoje i tutaj nie ma zmiłuj się. Membrany głośników chodzą jak w zegarku, jak po sznurku, na całą parę. I nie ma to tamto! Jest moc, jest dynamika, jest autentyczne granie. Dźwięk jest mocny i wyraźny, bardzo dokładny i wyrafinowany. Referencyjny.

W czasie moich testów przyłączałem trzy pary kolumn podłogowych: Living Voice Auditorium R3 (o skuteczności 94 dB), Pylon Audio Diamond 28 mkII (89 dB) i Pylon Audio Opal 23 mkII (90 dB). Wszystkie trzy zagrały więcej niż poprawnie - wybitnie! Nawet tańsze Pylon Audio Opal mkII zademonstrowały się z jak najlepszej strony. Zagrały nie na 100%, a na 200%! Zapewniły doskonały dźwięk o ponadstandardowej jakości. Zaś pozostałe dwie pary zagrały jeszcze lepiej. Perreaux 300iX łatwo się dostosowuje do głośników, gra synergicznie i super-efektywnie. Dobór głośników jest bardzo łatwy.

Tytułowy wzmacniacz Perreaux nie jest li jedynie wzmacniaczem, to urządzenie ma wbudowanych kilka pełnowartościowych modułów: DAC na kości SABRE Pro 9038 (DSD 24 bit, 384 kHz), przedwzmacniacz gramofonowy MM / MC oraz wzmacniacz słuchawkowy oparty na firmowym SXH2, czyli wysokiej mocy amplifikacji klasy A. Jest też łączność bezprzewodowa Bluetooth Audio umożliwiająca streaming o jakości płyty CD, czyli rozdzielczości 16 bit / 44,1 kHz. 

Pokładowy DAC ma dwa wejścia optyczne typu Toslink i dwa elektryczne coaxial oraz po jednym XLR AES/EBU i USB-B, czyli dostęp do przetwornika jest bardzo szeroki. Wszechstronny. DAC zapewnia gęsty, nasycony i barwny dźwięk o doskonałej dynamice. Co ciekawe, średnica jest tutaj bardziej dociążona i pokolorowana niż w układzie amplifikacyjnym. A więc nagrania pochodzące ze streamingu na pewno zyskują na głębi, barwności i uniwersalności. DAC ładnie różnicuje nagrania, jest wnikliwy i szczery. Pierwszorzędnie zaaplikowany.

Wzmacniacz słuchawkowy to prawdziwy mocarz, bez problemu radzi sobie z różnymi słuchawkami. Zapewnia super wypełnienie, solidną dynamikę i niezłą przestronność. Jest jednocześnie delikatny i silny. Oferuje wyważony balans pomiędzy energią, akustyką a zróżnicowaniem. To jest bardzo dobry wzmacniacz słuchawkowy! Do ideału brakuje jedynie wyjścia symetrycznego (jest tylko wyjście niesymetryczne na jack 6,35 mm), choć należy przyznać, że Perreux 300iX nie jest konstrukcją w pełni symetryczną, więc poniekąd jest logiczne uzasadnienie braku wyjścia zbalansowanego.

Firma Perreaux doskonale zna się na konstruowaniu przedwzmacniaczy gramofonowych, ma ich kilka w ofercie. Są to bardzo zaawansowane i dobrze grające urządzenia. Nie dziwota więc, że i ten wbudowany we wzmacniacz 300iX jest wysokiej jakości. Testowałem go na gramofonie MoFi StudioDeck z zainstalowaną wkładką typu MC Ortofon MC X20. Pięknie poukładany i efektywny dźwięk o optymalnym dociążeniu i szerokiej scenie.

Konkluzja
Perreaux 300iX to super-zaawansowany zintegrowany wzmacniacz tranzystorowy skonstruowany i zbudowany w Nowej Zelandii. Jest nadzwyczaj solidnie wykonany na znakomitej jakości podzespołach i na wytrzymałej konstrukcji mechanicznej. Jest to wzmacniacz, który może być wykorzystywany w celach profesjonalnych lub dla użytku domowego. Nabywca może wybrać dowolny kolor obudowy. Wzmacniacz ma zainstalowany szeroki garnitur dodatkowych modułów: DAC na kości SABRE Pro 9038, przedwzmacniacz gramofonowy MM / MC oraz wzmacniacz słuchawkowy oparty na firmowym SXH2. Jest też łączność bezprzewodowa Bluetooth Audio (16 bit / 44,1 kHz). Pod względem dźwięku wzmacniacz reprezentuje brzmienie kompletne, uniwersalne i efektywne. Bardzo dynamiczne oraz jednocześnie wyrafinowane. Rozdzielcze, dokładne i selektywne. Ultra-referencyjne. High-endowe. Jestem pod dużym wrażeniem tej maszyny z Nowej Zelandii. Dlatego z całym przekonaniem rekomenduję i polecam Perreaux 300iX! Wspaniały wzmacniacz!

Cena w Polsce - 52 700 PLN.

Z pełnym przekonaniem rekomenduję i polecam Perreaux 300iX - wspaniały wzmacniacz!


Za:
- Perreaux to renomowane przedsiębiorstwo z Nowej Zelandii, założone w 1974 roku jako producent sprzętu studyjnego i estradowych systemów nagłośnieniowych
- Perreaux projektuje, opracowuje i produkuje wzmacniacze, przedwzmacniacze, głośniki i urządzenia audio klasy audiofilskiej przy wykorzystaniu najnowocześniejszych technologii
- urządzenia Perreaux słyną z niezawodności, solidności i niezniszczalności
- wszystkie wytwarzane są we własnych zakładach na terenie Nowej Zelandii, firma nie korzysta z azjatyckiego outsourcingu
- 300iX to najwyższy firmowy model firmowego wzmacniacza zintegrowanego
- niezwykle solidna konstrukcja, w tym pancerna obudowa
- obudowa dostępna w dowolnej kolorystyce palety RAL
- możliwy montaż w profesjonalnej szafie "rack"
- wysoka moc 2 x 300 W (przy obciążeniu 8 Ω) oraz 2 x 500 W (4 Ω)
- hybrydowa konstrukcja klasy A/AB gwarantuje, że pierwsze 10 watów pracuje w czystej klasie A, zapewniając ciepło i bogactwo brzmienia, a jednocześnie płynnie przechodzi do klasy AB w przypadku zapotrzebowania na wyższą moc i dynamikę
- bogactwo analogowych i cyfrowych połączeń audio, w tym wejścia symetryczne XLR i liczne cyfrowe (jest nawet profesjonalne AES/EBU)
- 300iX wyposażony jest w liczne moduły dodatkowe (a nie opcjonalne, za dodatkową opłatą!)
- wzmacniacz słuchawkowy klasy A SXH2 obsługujący słuchawki o impedancji od 8 do 600 omów, wyjście słuchawkowe jack 6,35 mm
- asynchroniczny DAC na kości SABRE Pro 9038
- przedwzmacniacz gramofonowy MM / MC
- łączność bezprzewodowa Bluetooth Audio (16 bit/44,1 kHz)
- wyświetlacz OLED o wysokim kontraście
- w zestawie pilot zdalnego sterowania
- możliwość obsługi sprzętu za pośrednictwem firmowej aplikacji Perreaux Remote
- dźwięk klasy referencyjnej, high-end
- bezwarunkowa rekomendacja Stereo i Kolorowo!

Przeciw:
- dźwięk idealnie neutralny, nie podbarwiony na średnicy, co może nie każdemu się spodobać
- brak popularnego symetrycznego wyjścia słuchawkowego 4,4 mm Pentaconn
- mało ergonomiczny wybór źródeł (brak odpowiedniej gałki, selekcji źródeł dokonuje się maluśkimi przyciskami lub pilotem)
- relatywnie wysoka cena.

System odsłuchowy
Pomieszczenie odsłuchowe: 30 m2, z częściową adaptacją akustyczną - ustroje Vicoustic Wave Wood - 10 sztuk.
Wzmacniacze: Haiku-Audio SOL V (test TU), Lyngdorf TDAI-2210 (test TU) i Pathos Classic One MKIII (test TU).
Kolumny podłogowe: Living Voice Auditorium R3 (test TU), Pylon Audio Opal 23 mkII (test TU) i Pylon Audio Diamond 28 mkII (test TU).
Kolumny podstawkowe: MartinLogan Motion 35XTi (test TU), MartinLogan Motion B10 (test TU) i Paradigm Founder 40B (test TU).
Odtwarzacz CD: Musical Fidelity A1 CD-Pro (test TU).
Odtwarzacze sieciowe: Rose RS150 (test TU) i Silent Angel Munich M1 (test TU).
Platformy strumieniujące: Qobuz i Apple Music.
DAC-i/wzmacniacze słuchawkowe: Ferrum ERCO z zasilaczem Ferrum HYPSOS (test TU), Lampizator Amber 3 DAC (test TU), IGS Audio DACO i iFi Audio Go bar.
Komputer: Dell Latitude 5440.
Smartfony / tablet: iPhone 16 Pro, iPhone XR oraz iPad Air 4.
Gramofony: Nottingham Analogue Horizon (test TU) i MoFi StudioDeck (test TU).
Wkładki gramofonowe: Ortofon 2M Black (test TU) i Ortofon MC X20 (test TU).
Przedwzmacniacze gramofonowe: Musical Fidelity MX-VYNL (test TU), Exposure XM3 (test TU) i Manunta by M2Tech EVO Phono 3.
Radioodbiorniki: Rotel RT-1080, Sansui TU-5900 i Tivoli Model One (test TU).
Magnetofon kasetowy: Nakamichi Cassette Deck 1 (test TU).
Słuchawki: Fostex TH610 (test TU), Austrian Audio The Arranger, SIVGA SV023 (test TU), SIVGA P2 Pro (test TU), Aune SR7000 (test TU), Aune AR5000 (test TU), Noble FoKus Apollo (test TU), Final ZE8000 (test TU) i Final Audio UX5000 (test TU).
Odbiornik Bluetooth/DAC: iFi Audio ZEN Blue + zasilacz iFi Audio iPower X (test TU).
Głośnik bezprzewodowy: Mooer Silvereye 10 (test TU).
Listwy sieciowe: Solid Core Audio Power Supply (test TU) i ZiKE Labs Powerbox (test TU).
Akcesoria: podstawa antywibracyjna Rogoz-Audio 3SG40, podstawy głośnikowe Rogoz-Audio 4QB80, podstawy głośnikowe Solid Tech Model 2/3, szafka audio Solid-Tech Radius Duo 3, mata gramofonowa Harmonix TU-800EXi oraz krążek dociskowy do gramofonu Clearaudio Clever Clamp.

wtorek, 30 czerwca 2026

Erzetich Charybdis, słuchawki planarne



Zdjęcia za Erzetich Audio


Wstęp
Klika lat temu na blogu opisywałem ciekawe słuchawki pochodzące ze Słowenii, czyli OLLO Reference S4X (czytaj recenzję TUTAJ). Są one produkowane przez firmę OLLO Audio w małej miejscowości Šempeter pri Gorici (tuż przy słoweńsko-włoskiej granicy). Wówczas, pisząc tę recenzję, nie miałem zielonego pojęcia, że w tym - bądź co bądź - niewielkim europejskim kraju zlokalizowana jest też druga, ambitna słuchawkowa manufaktura: Erzetich Audio. Położona jest na zachodzie Słowenii, we wsi Voglarji, tuż przy Trnovo pri Gorici - niedaleko wspomnianej firmy OLLO Audio, bo o zaledwie kilka kilometrów i tyle samo od włoskiej granicy. Ale odłóżmy geografię na bok, warto napisać o historii Erzetich Audio, bo jest ciekawa, sięga czasów dawnej Jugosławii.

Erzetich Audio
Przedsiębiorstwo Erzetich Audio zostało założone w 2012 roku przez pana Blaža Erzetiča, inżyniera dźwięku i muzyka. Blaž nabywał pierwsze doświadczenia muzyczne jeszcze w czasach, kiedy Słowenia była częścią federalnej Jugosławii. Wówczas, z racji trudności dostępu do zachodniego sprzętu audio hifi, mając zaledwie 16 lat własnoręcznie zbudował własny zestaw. Potem rozpoczął studia w zakresie elektroniki, zaczął też udzielać się jako muzyk sesyjny w zespole. Równolegle nabywał doświadczenia jako realizator dźwięku studyjnego, zarówno na scenie, jak i w studio. Ukończywszy studia z dyplomem inżyniera-elektronika zaczął pracę nie w wyuczonym zawodzie, a w dziedzinie designu, ilustracji i fotografii. Wszystkie te doświadczenia ostatecznie skierowały Blaža w stronę założenia przedsiębiorstwa audio hifi, w którym zaczął realizować własne pasje, łącząc muzyczny talent z wiedzą z zakresu elektroniki, akustyki i designu.

Dziś Erzetich Audio okrzepło i nabyło duże know-how; firmowy katalog obejmuje sześć wzmacniaczy słuchawkowych i cztery modele słuchawek, a także różne akcesoria (głównie przewody). Sprzęty te spotkały się ze sporym uznaniem wielu recenzentów branżowych, profesjonalnych muzyków i - ma się rozumieć - światowych audiofilów. Wzornictwo Erzetich Audio jest dość surowe, nawet brutalistyczne, jak to mówi sam Blaža - gotyckie, o zakręconej stylistyce. Firma szczyci się, że wielu muzyków korzysta z jej produktów (zobacz TUTAJ). Pośród artystów używających na co dzień urządzeń marki Erzetich znajdują się m.in. Ane Brun, zespół Guano Apes, Anneke Van Giersbergen czy sam Nile Rodgers (!).

Anneke Van Giersbergen używa słuchawek Erzetich Mania i wzmacniacza Bacillus Tilia (zdjęcie ze strony Erzetich Audio)

Pan Blaž Erzetič najwyraźniej jest też pasjonatem antycznej Grecji, bo większość swoich sprzętów nazywa imionami zaczerpniętymi z mitologii greckiej lub starożytnej literatury. Podróżuje śladami Odyseusza (Homer, Odyseja) odważnie przepływając swym okrętem pomiędzy Scyllą a Charybdą, czyli wąską cieśniną obfitującą w groźne skały i morskie potwory (dziś cieśnina Messyńska). Jeden ze wzmacniaczy słuchawkowych (najwyższy model) otrzymał nazwę Erzetich Scylla, zaś topowe słuchawki - Erzetich Charybdis. No, cóż trzeba będzie jakoś przepłynąć ten referencyjny dystans między Scyllą a Charybdą, abowiem właśnie przyjechały do mnie na testy flagowe słuchawki Charybdis... (zobacz TUTAJ).

»Pamiętaj Odysseju łódź swoją sterować
Najbliżej po pod Skillę — gdyż większym jest zyskiem
Sześciu ludzi utracić, niż zginąć ze wszystkiem.«

 Skończyła — a jam na to tak jej odpowiedział:
»Boginio! chciej odsłonić prawdę, niechbym wiedział
Czy uchodząc Charybdy łakomego gardła
Mógłbym Skillę ukarać, że moich pożarła?«

(Homer, Odysseja - pieśń dwunasta; tłum. Lucjan Siemieński).


Okręt Odyseusza przepływa cieśninę pomiędzy Scyllą a Charybdą; © George Rinhart - Corbis/Getty Images


Wrażenia ogólne i budowa
Słuchawki dostarczane są w solidnej metalowej walizce - taki sposób pakowania jest optymalny w przypadku tak dużych i drogocennych konstrukcji jak Charybdis. Nikt przecież nie będzie ich przechowywać ani w torbie, ani w plecaku. Na stojaku też nie powinno się ich wieszać. Walizka jest najlepsza. Słuchawki w jej wnętrzu leżą pośród gąbki wyciętej w ich obrys, a akcesoria w komorze obok. Akcesoria obejmują zbalansowany przewód słuchawkowy zakończony wtykiem XLR, wymienne zamszowe pady, transportowy woreczek ochronny i kablowy adapter z wtyku XLR na jack 6,35 mm. Są też dokumenty, w tym certyfikat autentyczności i gwarancja. A także pasek z karabińczykami, do przewieszenia walizki na ramię.

Symetryczny przewód słuchawkowy ma długość 3 metrów, jest pokryty czarnym oplotem. Jest dość gruby, mało skrętny, sztywny. Zakończony z jednej strony pełnowymiarowym wtykiem 4-pin XLR, a z drugiej dwoma wtykami mini-XLR 3-pin. Przewód wygląda jak klasa DIY, ale jest solidne wykonany. Gniazda słuchawkowe na muszlach są zamontowane na wypustkach, za pośrednictwem fragmentów tworzywa sztucznego. Są dodatkowo nałożone na aluminiowe obudowy, a przez to mocno wystające do przodu. Poprzednia wersja słuchawek Charybdis miała wyprowadzona poza muszle krótkie przewody zakończone wtykami XLR, przewody te dyndały sobie swobodnie. To było na pewno rozwiązanie niewygodne, ale to aktualne też nie do końca jest szczęśliwe.

Charybdis są dużymi słuchawkami, a nawet baaardzo dużymi. Oraz ciężkimi. To jest potężna konstrukcja. Masa wynosi aż 740 g (i to bez kabla!), a wymiary muszli - 115 x 105 mm, na pewno więc nie są to słuchawki mobilne... Taka spora masa powoduje, że używane będą raczej do domowych odsłuchów albo pracy w studio. I to raczej nie będą to całodniowe maratony odsłuchowe, a góra dwu-, trzy-godzinne. Potem trzeba będzie odpocząć. Poza tym słuchawki poprzez swoje duże gabaryty są też dość nieporęczne i toporne. Oraz wymagają standu dla przechowywania lub nawet chwilowego odłożenia, bo kanciaste muszle są wykonane z litego aluminium, którym łatwo porysować sprzęt audio, drewniany blat, szybę etc. Na szczęście są to jedyne wady Charybdis. Reszta jest już nieomal idealna!
 
Duże, ośmiokątne muszle zostały wycięte z jednego kawałka aluminium metodą frezowania CNC. Na ich zewnętrznej powierzchni obudów wycięto szczeliny tworzące kształt krzyża, który jest wentylacją konstrukcji otwartej. Bardzo groźnie to wygląda, industrialnie, a nawet gotycko (co jest świadomym zabiegiem estetycznym firmy Erzetich). Taka stylistyka jest bardzo oryginalna, na pewno słuchawki Charybdis są jedne w swoim rodzaju. Bezkompromisowe.
Projektując słuchawki Erzetich, zadbaliśmy o to, aby nie wykorzystywać żadnych produktów pochodzenia zwierzęcego, bez kompromisów w zakresie komfortu i stylu. Dlatego nauszniki pokryte są miękką i wygodną skórą ekologiczną, a pasek tiara wykonany jest z materiału przypominającego gumę (cytat za Erzetich Audio).
Owalne, grube i głębokie pady są wykonane z delikatnej ekologicznej skóry (druga, wymienna para jest z weluru). Zapewniają wygodną odległość od uszu oraz - ma się rozumieć - od dużych planarnych przetworników magnetycznych. Wielkie pady mają miękką poduszkę, a w zasadzie - poduchę wielką jak kanapa wypoczynkowa. Bardzo łatwo siadają wokół małżowin usznych i na czaszce, dają stabilne i sprężyste podparcie. Druga para welurowych padów (z alcantary) znajduje się w komplecie (przechowywana w metalowej walizce). 

Muszle są połączone pałąkiem składającym się z konstrukcji wykonanej z włókna węglowego oraz podwieszonej pod nią perforowanej quasi-skórzanej opaski. Pałąk jest przymocowany z pośrednictwem prętów (pełniących funkcję prowadnic) z metalowymi, rozwidlonymi obręczami w kształcie czworoboku (obejmującego ośmiokąt obudów aluminiowych muszli). Regulacja objętości pałąka następuje po wysunięciu prętów do góry / na dół na mechanizmie trzymającym pałąk. Przypomina to rozwiązania stosowane przez takie firmy jak Grado czy Mezze Audio. Nie jest to najwygodniejszy sposób, ale skuteczny i dobrze trzymający. Minusem jest to, że mocowania te nie mają żadnych ograniczeń, więc muszle swobodnie obracają się we wszystkie strony, kiedy zdjąć je z głowy i wziąć do ręki. Gibają się, są niesforne.

Ergonomia
Trudno napisać, że przedmiotowe słuchawki są wygodnymi i ergonomicznymi, bo nie są. Ale - ma się rozumieć - ten brak ergonomiczności jest w nie niejako wpisany. Wkomponowany. Trudno przecież przy konstrukcjach o wysokiej masie około 740 gramów (czyli 0,74 kg) i ekstremalnie dużych muszlach wyciętych z litego aluminium mówić o wysokim komforcie i super-wygodzie użytkowania. Ale nie są to też słuchawki, które specjalnie męczą czy uwierają na głowie / uszach (a przynajmniej nie od razu, a dopiero po dłuższym czasie odsłuchów). Zapobiegają temu olbrzymie pady - miękkie i gąbczaste. Łatwo oraz delikatnie osiadające. Nie cisnące. Podsumowując, Erzetich Charybdis to duże, ciężkie i nieporęczne słuchawki, ale też jednocześnie tak inteligentnie skonstruowane, aby te wady pomniejszać. Rekompensować.

Najważniejsze cechy
Przetworniki planarne, magnetyczne
Impedancja 43 Ohm
System nauszników otwarty
Odłączany wysokiej jakości kabel zbalansowany
Adapter zbalansowany na niezbalansowany
Aluminiowe muszle frezowane CNC
Pałąk wykonany z włókna węglowego
Złącza podobne do innych dużych producentów dla łatwej modernizacji kabli
Słuchawki poddano procesowi 12-godzinnego wygrzewania
Charakter dźwięku: szeroki, płynny, szczegółowy i dobrze kontrolowany
Masa 740 g (bez kabla)


Słuchawki dostarczane są w metalowej walizce


Słuchawki spoczywają w piankowej formie, akcesoria w komorze wyciętej obok

Akcesoria to przewód symetryczny, wymienne pady, woreczek ochronny i adapter 6,35 mm. Jest też pasek do walizki, do przewieszenia na ramię...



Przewód symetryczny 2 m. wysokiej jakości



Baardzo oryginalne wzornictwo, aluminiowe muszle z grillami w kształcie krzyża

Gniazda słuchawkowe mini-XLR

Bardzo duże pady (z ekologicznej skóry)


Rozłożone słuchawki na płask

Podłączam przewód, zaczynam odsłuchy

Charybdis podłączam do dwóch wzmacniaczy FiiO: K13 R2R oraz K17

Słuchawki porównawcze to FiiO FT13 i Austrian Audio The Arranger


Wzmacniacz SAEQ PDA-1b / DAC SAEQ Pandora's Box 1

Tutaj dodatkowo słuchawki Sennheiser HD 480 Pro

Korzystam z przetwornika c/a IGS Audio DACO i wzmacniacza SAEQ PDA-1b



Wrażenia dźwiękowe
Tytułowe słuchawki przyłączałem do następujących wzmacniaczy słuchawkowych: SAEQ PDA-1b, Ferrum ERCO (z zasilaczem Ferrum HYPSOS), FiiO K13 R2R i FiiO K17. Pomocniczo wykorzystywałem też wyjście słuchawkowe w komputerze DELL Latitude 5440 oraz iPad Air 4 wraz z dongle iFi Audio Go bar. Przetworniki cyfrowo-analogowe to Lampizator Amber 3 DAC i IGS Audio DACO. Źródła to streamer Rose RS150, komputer DELL Latitude 5440 i tablet iPad Air 4. Słuchawki porównawcze to: Sennheiser HD 480 Pro, FiiO FT13, Austrian Audio The Arranger i Fostex TH610. Serwisy streamingowe Qobuz i Apple Music.

Na początek ważna uwaga. Zanim zacznie się odsłuchy właściwe, najpierw należy uporać się z prawidłowym ułożeniem słuchawek na głowie i uszach (a czego nie ułatwiają potężne muszle i spora masa własna Charybdis wynosząca aż 740 gramów...), znaleźć odpowiednie miejsce i ustabilizowaną pozycję do odsłuchów, poskromić mało skrętny, sztywny przewód. No niestety, sprzęt high-end niekiedy wymaga specjalnych poświęceń i przeprowadzenia dodatkowych czynności. Zaś słoweńskie słuchawki nie są konstrukcjami, które są łatwe w obsłudze. Nie są natychmiastowymi "redy-to-use". Ale kiedy pokonać te przeciwności, zaczyna się prawdziwa magia dźwięku...

Przedmiotowe słuchawki przede wszystkim zapewniają niezwykle prawdziwy, skończony i namacalny dźwięk - barwny, głęboki, nasycony i rozdzielczy. Szybki oraz dynamiczny. Bardzo przestronny, przewiewny, napowietrzony. O holograficznej przestrzeni i ultra-dokładny. Charybdis zdają się w dźwięku "wszystko widzieć" i "wszystko transmitować" - zaglądają bardzo głęboko w strukturę nagrań, badają i wyciągają sporo informacji na powierzchnię. Są analityczne, uniwersalne i wnikliwe, a jednocześnie w ich przekazie na próżno szukać metaliczności, drażliwości bądź napastliwości. Dźwięk - owszem - zawsze jest szczegółowy i detaliczny, ale też plastyczny, barwny i gładki. Z odpowiednim ciepłem i organiczną powłoką. Miły dla uszu. Płynny.

Niewątpliwym atutem Charybdis jest ich naturalna (atawistyczna?) umiejętność pokazywania obecności dźwięku - jego autentycznej substancji, realistycznej namacalności i masywności. Wydaje się, że wokale i instrumenty wręcz "wchodzą do uszu" słuchacza, bo zbliżenie do dźwięku jest aż tak prawdziwe. Wiarygodne. Z bezpośrednimi pogłosami i wybrzmieniami, pięknym warstwowaniem. Ale słuchawki wcale nie grają ani w głowie, ani w uszach! Ich realizm tonalny jest genialny, lecz przestronność i rozciągnięcie sceny są jak najbardziej równie oczywiste i przekonujące. Scena dźwiękowa jest rozrośnięta i otwarta, łatwo operująca planami, bez wrażenia rozdęcia lub sztuczności. To pełna proporcjonalność i fizjologiczna komplementarność tworząca stabilną strukturę brzmienia.

Dźwięczność, strukturalność, kształtność - te trzy rzeczowniki najprecyzyjniej oddają immamentną naturę recenzowanych słuchawek Erzetich Audio. 1) Dźwięczność, która określa głęboką barwę, czystość przekazu oraz akustyczną doniosłość; 2) strukturalność, a więc precyzyjne i rozdzielcze ukazywanie sposobu, w jaki poszczególne tonalne elementy są ułożone i jak wzajemnie na siebie oddziałują, tworzą spójną całość, a także 3) kształtność, czyli ładny, regularny lub proporcjonalny wygląd dźwięku, źródeł pozornych, sceny, perspektywy etc. Można by tutaj jeszcze dorzucić nadzwyczajną harmonię: ład, zgodność, współdziałanie. Ale też emocjonalny wydźwięk. Klasę i styl. Wyrafinowanie.

Słuchawki mają znakomitą średnicę - ten zakres poprzez swą perfekcyjną strukturalność i nasycenie, a także rozdzielczość i szczegółowość jest wręcz doskonały. Po prostu wzorcowo high-endowy. Z kolei bas uderza łatwo, gęsto i szybko, jest integralny i dynamiczny. Nadaje dźwiękowi napęd i moc. Punktualny rytm. Soprany są energiczne, analityczne i lekko rozświetlone. Doświetlone detalicznością oraz wnikliwością. Dźwięk jest kompleksowo mocarny, szeroko otwarty, lecz też subtelny i dbający o komfort słuchacza. Poziom analizy brzmienia jest wysoki, ale mniejszy niżli ten ze studyjnych, profesjonalnych monitorów. Wyważony.

Duże planarne membrany słuchawek Charybdis łatwo się wzbudzają, szybko i natychmiastowo przenoszą impulsy, ich odpowiedź częstotliwościowa jest fantastyczna. Dźwięk momentalnie narasta, uderza pełną akustyczną siłą przez co autentyczność brzmienia jest wprost doskonała. Jakość i moc ataków impulsów sprawia, że muzyka brzmi bardzo bezpośrednio, lecz także - co ważne - jest zróżnicowana pod względem rozdzielczości i barwy dźwięku. Podobnie rzecz ma się z podtrzymywaniem i gaśnięciem impulsów, żyją tak długo ile dokładnie wymaga tego nagranie. A po wyciszeniu sygnału nic się nie ciągnie, nie smuży. Gasnące impulsy robią wolne miejsce na kolejne, nie interferują niepotrzebnie. Nie nachodzą na siebie.

O przestrzeni budowanej przez Charybdis już wcześniej pisałem, ale warto rozwinąć opis. Tym bardziej że tytułowe magnetostaty budują jedną z najlepszych słuchawkowych scen jakie do tej pory w ogóle słyszałem. Jest przewiewna, swobodna, szeroka i głęboka. Ultra-przezroczysta oraz dalekosiężna. Zjawiska pozorne na niej są rozmieszczone bardzo precyzyjnie, a ich wewnętrzny miąższ jest wyraźny i nasycony, a akustyczne kontury wyraźne i jednoznaczne. Bardzo foremne. Scena jest systematycznie i harmonijnie ułożona, zaś horyzont zdarzeń jest optymalnie rozciągnięty w głąb. Stereo jest symetryczne, więcej niż prawidłowe - wzorcowe!

Słuchawki grają dynamicznie, energetycznie, bardzo wyraźnie i intensywnie. Potężnie. Lubią wysoką głośność, szybkość impulsową oraz głębokie natężenia dźwięku. Nawet o milimetr wówczas nie tracą rezonu, sprężystości ni rytmu. Dźwięk jest wciąż spójny, szykowny i punktualny. Nie rozjechany i nie rozedrgany. Całkowicie harmonijny i poukładany. Wrażliwy i dbający o niuanse. Taka charakterystyka przekazu znakomicie sprawdza się przy odsłuchach mocniejszych gatunków muzycznych, ale także doskonale podczas słuchania nagrań symfonicznych, akustycznych. 

Czas przejść do opisu optymalnych zestawień ze wzmacniaczami. Już wcześniej informowałem, że słoweńskie słuchawki mają bardzo atrakcyjną impedancję 43 Ohm. Jak na planary to bardzo dobry parametr, który na pewno ułatwia połączenia z różnymi amplifikacjami. Bo nawet mniej wydajne powinny zapewniać dobre lub co najmniej przyzwoite wysterowanie. Jednakże, moim zdaniem, przedmiotowe Charybdis bez wątpliwości zasługują na porządny wzmacniacz słuchawkowy, aby móc w 100% skorzystać z ich fenomenalnych umiejętności brzmieniowych (acz już nawet wyjście słuchawkowe w konsoli lub komputerze będzie nie najgorszym rozwiązaniem). 

Innymi słowy, dla uzyskania pełnego, prężnego i kompletnego dźwięku powinien być dobrany odpowiedni / komplementarny wzmacniacz. Podczas moich testów używałem pełnowymiarowe SAEQ PDA-1b, Ferrum ERCO (z zasilaczem Ferrum HYPSOS), FiiO K13 R2R i FiiO K17. Pomocniczo wykorzystywałem też wyjście słuchawkowe w komputerze DELL Latitude 5440 oraz iPad Air 4 wraz z dongle iFi Audio Go bar. Te doświadczenia z wieloma wzmacniaczami jednoznacznie uwidoczniły, że Erzetich Charybdis uwielbiają prąd, dużą moc i pełną parę. Chyba najlepsze zestawienie uzyskałem z efektywnym wzmacniaczem SAEQ PDA-1b na wyjściu symetrycznym XLR, ale zaraz potem z Ferrum ECRO i FiiO K17. Piękny dźwięk o pełnej masie, fenomenalnej rozdzielczości i jednoczesnej elegancji i wytworności. 

Konkluzja
Erzetich Charybdis to zaawansowane słuchawki z dużymi przetwornikami planarnymi. Te bezkompromisowe konstrukcje wykorzystują olbrzymie muszle wykonane z aluminium, ale są także bezkompromisowe wzorniczo i - ma się rozumieć - bezkompromisowe dźwiękowo! Oferują brzmienie super-rozdzielcze, głębokie, dopełnione, rozdzielcze i przestrzenne, a jednocześnie lekkie i napowietrzone. High-endowe. Są dość niewygodne i nieporęczne w użytkowaniu, ale ich doskonały dźwięk rekompensuje wszelkie niedogodności. Moja najwyższa i absolutna rekomendacja!

Cena w Polsce - 13 999 PLN.

Moja najwyższa i absolutna rekomendacja dla planarnych Erzetich Charybdis!

Erzetich Charybdis to słuchawki w 100% wegańskie


Za:
- Erzetich Audio to przedsiębiorstwo stricte słuchawkowe, prowadzone od kilkunastu lat przez uzdolnionego inżyniera-projektanta pana Blaža Erzetiča
- firma ma w ofercie kilka zaawansowanych wzmacniaczy słuchawkowych, kilka par słuchawek oraz różne akcesoria słuchawkowe
- projektowanie i produkcja w całości odbywa się w Europie, w Słowenii
- firma szczyci się tym, że wielu światowych muzyków korzysta z jej produktów
- Erzetich Charybdis to bezkompromisowa konstrukcja, która jest jedyna w swoim rodzaju, nakierowana na uzyskanie jak najlepszego dźwięku, najwyższej klasy i jakości
- efektowny design, oryginalny projekt i wzorcowe wykonanie
- aluminiowe muszle frezowane CNC
- pałąk wykonany z ekstremalnie wytrzymałego włókna węglowego
- optymalna i stabilna regulacja objętości pałąka
- duże, grube i miękkie pady, o rozmiarach i komforcie kanapy wypoczynkowej
- dwie pary wymiennych padów (ze sztucznej skóry i z weluru)
- symetryczny przewód słuchawkowy solidnej konstrukcji, zakończony dużym wtykiem 4-pin XLR 
- w zestawie metalowa walizka transportowa, woreczek ochronny, wymienne pady i adapter na wtyk jack 6,35 mm
- łatwa impedancja 43 Ohm
- łatwość współpracy w szerokim spektrum różnych wzmacniaczy / źródeł
- słuchawki w całości wegańskie, zbudowane bez materiałów pochodzenia zwierzęcego
- dźwięk klasy high-end
- adekwatna cena
- absolutna rekomendacja Stereo i Kolorowo!

Przeciw:
- relatywnie mało znany, butikowy producent
- wysoka masa własna (740 g. bez kabla) oraz duże gabaryty (muszle o wymiarach 115 x 105 mm) 
- a więc niska ergonomia, duża niewygoda użytkowania
- w zestawie tylko jeden przewód (symetryczny XLR)
- zaś ten też jest mało komfortowy w użytkowaniu, bo sztywny.