Polpak

EIC

Rafko

wtorek, 30 czerwca 2026

Erzetich Charybdis, słuchawki planarne



Zdjęcia za Erzetich Audio


Wstęp
Klika lat temu na blogu opisywałem ciekawe słuchawki pochodzące ze Słowenii, czyli OLLO Reference S4X (czytaj recenzję TUTAJ). Są one produkowane przez firmę OLLO Audio w małej miejscowości Šempeter pri Gorici (tuż przy słoweńsko-włoskiej granicy). Wówczas, pisząc tę recenzję, nie miałem zielonego pojęcia, że w tym - bądź co bądź - niewielkim europejskim kraju zlokalizowana jest też druga, ambitna słuchawkowa manufaktura: Erzetich Audio. Położona jest na zachodzie Słowenii, we wsi Voglarji, tuż przy Trnovo pri Gorici - niedaleko wspomnianej firmy OLLO Audio, bo o zaledwie kilka kilometrów i tyle samo od włoskiej granicy. Ale odłóżmy geografię na bok, warto napisać o historii Erzetich Audio, bo jest ciekawa, sięga czasów dawnej Jugosławii.

Erzetich Audio
Przedsiębiorstwo Erzetich Audio zostało założone w 2012 roku przez pana Blaža Erzetiča, inżyniera dźwięku i muzyka. Blaž nabywał pierwsze doświadczenia muzyczne jeszcze w czasach, kiedy Słowenia była częścią federalnej Jugosławii. Wówczas, z racji trudności dostępu do zachodniego sprzętu audio hifi, mając zaledwie 16 lat własnoręcznie zbudował własny zestaw. Potem rozpoczął studia w zakresie elektroniki, zaczął też udzielać się jako muzyk sesyjny w zespole. Równolegle nabywał doświadczenia jako realizator dźwięku studyjnego, zarówno na scenie, jak i w studio. Ukończywszy studia z dyplomem inżyniera-elektronika zaczął pracę nie w wyuczonym zawodzie, a w dziedzinie designu, ilustracji i fotografii. Wszystkie te doświadczenia ostatecznie skierowały Blaža w stronę założenia przedsiębiorstwa audio hifi, w którym zaczął realizować własne pasje, łącząc muzyczny talent z wiedzą z zakresu elektroniki, akustyki i designu.

Dziś Erzetich Audio okrzepło i nabyło duże know-how; firmowy katalog obejmuje sześć wzmacniaczy słuchawkowych i cztery modele słuchawek, a także różne akcesoria (głównie przewody). Sprzęty te spotkały się ze sporym uznaniem wielu recenzentów branżowych, profesjonalnych muzyków i - ma się rozumieć - światowych audiofilów. Wzornictwo Erzetich Audio jest dość surowe, nawet brutalistyczne, jak to mówi sam Blaža - gotyckie, o zakręconej stylistyce. Firma szczyci się, że wielu muzyków korzysta z jej produktów (zobacz TUTAJ). Pośród artystów używających na co dzień urządzeń marki Erzetich znajdują się m.in. Ane Brun, zespół Guano Apes, Anneke Van Giersbergen czy sam Nile Rodgers (!).

Anneke Van Giersbergen używa słuchawek Erzetich Mania i wzmacniacza Bacillus Tilia (zdjęcie ze strony Erzetich Audio)

Pan Blaž Erzetič najwyraźniej jest też pasjonatem antycznej Grecji, bo większość swoich sprzętów nazywa imionami zaczerpniętymi z mitologii greckiej lub starożytnej literatury. Podróżuje śladami Odyseusza (Homer, Odyseja) odważnie przepływając swym okrętem pomiędzy Scyllą a Charybdą, czyli wąską cieśniną obfitującą w groźne skały i morskie potwory (dziś cieśnina Messyńska). Jeden ze wzmacniaczy słuchawkowych (najwyższy model) otrzymał nazwę Erzetich Scylla, zaś topowe słuchawki - Erzetich Charybdis. No, cóż trzeba będzie jakoś przepłynąć ten referencyjny dystans między Scyllą a Charybdą, abowiem właśnie przyjechały do mnie na testy flagowe słuchawki Charybdis... (zobacz TUTAJ).

»Pamiętaj Odysseju łódź swoją sterować
Najbliżej po pod Skillę — gdyż większym jest zyskiem
Sześciu ludzi utracić, niż zginąć ze wszystkiem.«

 Skończyła — a jam na to tak jej odpowiedział:
»Boginio! chciej odsłonić prawdę, niechbym wiedział
Czy uchodząc Charybdy łakomego gardła
Mógłbym Skillę ukarać, że moich pożarła?«

(Homer, Odysseja - pieśń dwunasta; tłum. Lucjan Siemieński).


Okręt Odyseusza przepływa cieśninę pomiędzy Scyllą a Charybdą; © George Rinhart - Corbis/Getty Images


Wrażenia ogólne i budowa
Słuchawki dostarczane są w solidnej metalowej walizce - taki sposób pakowania jest optymalny w przypadku tak dużych i drogocennych konstrukcji jak Charybdis. Nikt przecież nie będzie ich przechowywać ani w torbie, ani w plecaku. Na stojaku też nie powinno się ich wieszać. Walizka jest najlepsza. Słuchawki w jej wnętrzu leżą pośród gąbki wyciętej w ich obrys, a akcesoria w komorze obok. Akcesoria obejmują zbalansowany przewód słuchawkowy zakończony wtykiem XLR, wymienne zamszowe pady, transportowy woreczek ochronny i kablowy adapter z wtyku XLR na jack 6,35 mm. Są też dokumenty, w tym certyfikat autentyczności i gwarancja. A także pasek z karabińczykami, do przewieszenia walizki na ramię.

Symetryczny przewód słuchawkowy ma długość 3 metrów, jest pokryty czarnym oplotem. Jest dość gruby, mało skrętny, sztywny. Zakończony z jednej strony pełnowymiarowym wtykiem 4-pin XLR, a z drugiej dwoma wtykami mini-XLR 3-pin. Przewód wygląda jak klasa DIY, ale jest solidne wykonany. Gniazda słuchawkowe na muszlach są zamontowane na wypustkach, za pośrednictwem fragmentów tworzywa sztucznego. Są dodatkowo nałożone na aluminiowe obudowy, a przez to mocno wystające do przodu. Poprzednia wersja słuchawek Charybdis miała wyprowadzona poza muszle krótkie przewody zakończone wtykami XLR, przewody te dyndały sobie swobodnie. To było na pewno rozwiązanie niewygodne, ale to aktualne też nie do końca jest szczęśliwe.

Charybdis są dużymi słuchawkami, a nawet baaardzo dużymi. Oraz ciężkimi. To jest potężna konstrukcja. Masa wynosi aż 740 g (i to bez kabla!), a wymiary muszli - 115 x 105 mm, na pewno więc nie są to słuchawki mobilne... Taka spora masa powoduje, że używane będą raczej do domowych odsłuchów albo pracy w studio. I to raczej nie będą to całodniowe maratony odsłuchowe, a góra dwu-, trzy-godzinne. Potem trzeba będzie odpocząć. Poza tym słuchawki poprzez swoje duże gabaryty są też dość nieporęczne i toporne. Oraz wymagają standu dla przechowywania lub nawet chwilowego odłożenia, bo kanciaste muszle są wykonane z litego aluminium, którym łatwo porysować sprzęt audio, drewniany blat, szybę etc. Na szczęście są to jedyne wady Charybdis. Reszta jest już nieomal idealna!
 
Duże, ośmiokątne muszle zostały wycięte z jednego kawałka aluminium metodą frezowania CNC. Na ich zewnętrznej powierzchni obudów wycięto szczeliny tworzące kształt krzyża, który jest wentylacją konstrukcji otwartej. Bardzo groźnie to wygląda, industrialnie, a nawet gotycko (co jest świadomym zabiegiem estetycznym firmy Erzetich). Taka stylistyka jest bardzo oryginalna, na pewno słuchawki Charybdis są jedne w swoim rodzaju. Bezkompromisowe.
Projektując słuchawki Erzetich, zadbaliśmy o to, aby nie wykorzystywać żadnych produktów pochodzenia zwierzęcego, bez kompromisów w zakresie komfortu i stylu. Dlatego nauszniki pokryte są miękką i wygodną skórą ekologiczną, a pasek tiara wykonany jest z materiału przypominającego gumę (cytat za Erzetich Audio).
Owalne, grube i głębokie pady są wykonane z delikatnej ekologicznej skóry (druga, wymienna para jest z weluru). Zapewniają wygodną odległość od uszu oraz - ma się rozumieć - od dużych planarnych przetworników magnetycznych. Wielkie pady mają miękką poduszkę, a w zasadzie - poduchę wielką jak kanapa wypoczynkowa. Bardzo łatwo siadają wokół małżowin usznych i na czaszce, dają stabilne i sprężyste podparcie. Druga para welurowych padów (z alcantary) znajduje się w komplecie (przechowywana w metalowej walizce). 

Muszle są połączone pałąkiem składającym się z konstrukcji wykonanej z włókna węglowego oraz podwieszonej pod nią perforowanej quasi-skórzanej opaski. Pałąk jest przymocowany z pośrednictwem prętów (pełniących funkcję prowadnic) z metalowymi, rozwidlonymi obręczami w kształcie czworoboku (obejmującego ośmiokąt obudów aluminiowych muszli). Regulacja objętości pałąka następuje po wysunięciu prętów do góry / na dół na mechanizmie trzymającym pałąk. Przypomina to rozwiązania stosowane przez takie firmy jak Grado czy Mezze Audio. Nie jest to najwygodniejszy sposób, ale skuteczny i dobrze trzymający. Minusem jest to, że mocowania te nie mają żadnych ograniczeń, więc muszle swobodnie obracają się we wszystkie strony, kiedy zdjąć je z głowy i wziąć do ręki. Gibają się, są niesforne.

Ergonomia
Trudno napisać, że przedmiotowe słuchawki są wygodnymi i ergonomicznymi, bo nie są. Ale - ma się rozumieć - ten brak ergonomiczności jest w nie niejako wpisany. Wkomponowany. Trudno przecież przy konstrukcjach o wysokiej masie około 740 gramów (czyli 0,74 kg) i ekstremalnie dużych muszlach wyciętych z litego aluminium mówić o wysokim komforcie i super-wygodzie użytkowania. Ale nie są to też słuchawki, które specjalnie męczą czy uwierają na głowie / uszach (a przynajmniej nie od razu, a dopiero po dłuższym czasie odsłuchów). Zapobiegają temu olbrzymie pady - miękkie i gąbczaste. Łatwo oraz delikatnie osiadające. Nie cisnące. Podsumowując, Erzetich Charybdis to duże, ciężkie i nieporęczne słuchawki, ale też jednocześnie tak inteligentnie skonstruowane, aby te wady pomniejszać. Rekompensować.

Najważniejsze cechy
Przetworniki planarne, magnetyczne
Impedancja 43 Ohm
System nauszników otwarty
Odłączany wysokiej jakości kabel zbalansowany
Adapter zbalansowany na niezbalansowany
Aluminiowe muszle frezowane CNC
Pałąk wykonany z włókna węglowego
Złącza podobne do innych dużych producentów dla łatwej modernizacji kabli
Słuchawki poddano procesowi 12-godzinnego wygrzewania
Charakter dźwięku: szeroki, płynny, szczegółowy i dobrze kontrolowany
Masa 740 g (bez kabla)


Słuchawki dostarczane są w metalowej walizce


Słuchawki spoczywają w piankowej formie, akcesoria w komorze wyciętej obok

Akcesoria to przewód symetryczny, wymienne pady, woreczek ochronny i adapter 6,35 mm. Jest też pasek do walizki, do przewieszenia na ramię...



Przewód symetryczny 2 m. wysokiej jakości



Baardzo oryginalne wzornictwo, aluminiowe muszle z grillami w kształcie krzyża

Gniazda słuchawkowe mini-XLR

Bardzo duże pady (z ekologicznej skóry)


Rozłożone słuchawki na płask

Podłączam przewód, zaczynam odsłuchy

Charybdis podłączam do dwóch wzmacniaczy FiiO: K13 R2R oraz K17

Słuchawki porównawcze to FiiO FT13 i Austrian Audio The Arranger


Wzmacniacz SAEQ PDA-1b / DAC SAEQ Pandora's Box 1

Tutaj dodatkowo słuchawki Sennheiser HD 480 Pro

Korzystam z przetwornika c/a IGS Audio DACO i wzmacniacza SAEQ PDA-1b



Wrażenia dźwiękowe
Tytułowe słuchawki przyłączałem do następujących wzmacniaczy słuchawkowych: SAEQ PDA-1b, Ferrum ERCO (z zasilaczem Ferrum HYPSOS), FiiO K13 R2R i FiiO K17. Pomocniczo wykorzystywałem też wyjście słuchawkowe w komputerze DELL Latitude 5440 oraz iPad Air 4 wraz z dongle iFi Audio Go bar. Przetworniki cyfrowo-analogowe to Lampizator Amber 3 DAC i IGS Audio DACO. Źródła to streamer Rose RS150, komputer DELL Latitude 5440 i tablet iPad Air 4. Słuchawki porównawcze to: Sennheiser HD 480 Pro, FiiO FT13, Austrian Audio The Arranger i Fostex TH610. Serwisy streamingowe Qobuz i Apple Music.

Na początek ważna uwaga. Zanim zacznie się odsłuchy właściwe, najpierw należy uporać się z prawidłowym ułożeniem słuchawek na głowie i uszach (a czego nie ułatwiają potężne muszle i spora masa własna Charybdis wynosząca aż 740 gramów...), znaleźć odpowiednie miejsce i ustabilizowaną pozycję do odsłuchów, poskromić mało skrętny, sztywny przewód. No niestety, sprzęt high-end niekiedy wymaga specjalnych poświęceń i przeprowadzenia dodatkowych czynności. Zaś słoweńskie słuchawki nie są konstrukcjami, które są łatwe w obsłudze. Nie są natychmiastowymi "redy-to-use". Ale kiedy pokonać te przeciwności, zaczyna się prawdziwa magia dźwięku...

Przedmiotowe słuchawki przede wszystkim zapewniają niezwykle prawdziwy, skończony i namacalny dźwięk - barwny, głęboki, nasycony i rozdzielczy. Szybki oraz dynamiczny. Bardzo przestronny, przewiewny, napowietrzony. O holograficznej przestrzeni i ultra-dokładny. Charybdis zdają się w dźwięku "wszystko widzieć" i "wszystko transmitować" - zaglądają bardzo głęboko w strukturę nagrań, badają i wyciągają sporo informacji na powierzchnię. Są analityczne, uniwersalne i wnikliwe, a jednocześnie w ich przekazie na próżno szukać metaliczności, drażliwości bądź napastliwości. Dźwięk - owszem - zawsze jest szczegółowy i detaliczny, ale też plastyczny, barwny i gładki. Z odpowiednim ciepłem i organiczną powłoką. Miły dla uszu. Płynny.

Niewątpliwym atutem Charybdis jest ich naturalna (atawistyczna?) umiejętność pokazywania obecności dźwięku - jego autentycznej substancji, realistycznej namacalności i masywności. Wydaje się, że wokale i instrumenty wręcz "wchodzą do uszu" słuchacza, bo zbliżenie do dźwięku jest aż tak prawdziwe. Wiarygodne. Z bezpośrednimi pogłosami i wybrzmieniami, pięknym warstwowaniem. Ale słuchawki wcale nie grają ani w głowie, ani w uszach! Ich realizm tonalny jest genialny, lecz przestronność i rozciągnięcie sceny są jak najbardziej równie oczywiste i przekonujące. Scena dźwiękowa jest rozrośnięta i otwarta, łatwo operująca planami, bez wrażenia rozdęcia lub sztuczności. To pełna proporcjonalność i fizjologiczna komplementarność tworząca stabilną strukturę brzmienia.

Dźwięczność, strukturalność, kształtność - te trzy rzeczowniki najprecyzyjniej oddają immamentną naturę recenzowanych słuchawek Erzetich Audio. 1) Dźwięczność, która określa głęboką barwę, czystość przekazu oraz akustyczną doniosłość; 2) strukturalność, a więc precyzyjne i rozdzielcze ukazywanie sposobu, w jaki poszczególne tonalne elementy są ułożone i jak wzajemnie na siebie oddziałują, tworzą spójną całość, a także 3) kształtność, czyli ładny, regularny lub proporcjonalny wygląd dźwięku, źródeł pozornych, sceny, perspektywy etc. Można by tutaj jeszcze dorzucić nadzwyczajną harmonię: ład, zgodność, współdziałanie. Ale też emocjonalny wydźwięk. Klasę i styl. Wyrafinowanie.

Słuchawki mają znakomitą średnicę - ten zakres poprzez swą perfekcyjną strukturalność i nasycenie, a także rozdzielczość i szczegółowość jest wręcz doskonały. Po prostu wzorcowo high-endowy. Z kolei bas uderza łatwo, gęsto i szybko, jest integralny i dynamiczny. Nadaje dźwiękowi napęd i moc. Punktualny rytm. Soprany są energiczne, analityczne i lekko rozświetlone. Doświetlone detalicznością oraz wnikliwością. Dźwięk jest kompleksowo mocarny, szeroko otwarty, lecz też subtelny i dbający o komfort słuchacza. Poziom analizy brzmienia jest wysoki, ale mniejszy niżli ten ze studyjnych, profesjonalnych monitorów. Wyważony.

Duże planarne membrany słuchawek Charybdis łatwo się wzbudzają, szybko i natychmiastowo przenoszą impulsy, ich odpowiedź częstotliwościowa jest fantastyczna. Dźwięk momentalnie narasta, uderza pełną akustyczną siłą przez co autentyczność brzmienia jest wprost doskonała. Jakość i moc ataków impulsów sprawia, że muzyka brzmi bardzo bezpośrednio, lecz także - co ważne - jest zróżnicowana pod względem rozdzielczości i barwy dźwięku. Podobnie rzecz ma się z podtrzymywaniem i gaśnięciem impulsów, żyją tak długo ile dokładnie wymaga tego nagranie. A po wyciszeniu sygnału nic się nie ciągnie, nie smuży. Gasnące impulsy robią wolne miejsce na kolejne, nie interferują niepotrzebnie. Nie nachodzą na siebie.

O przestrzeni budowanej przez Charybdis już wcześniej pisałem, ale warto rozwinąć opis. Tym bardziej że tytułowe magnetostaty budują jedną z najlepszych słuchawkowych scen jakie do tej pory w ogóle słyszałem. Jest przewiewna, swobodna, szeroka i głęboka. Ultra-przezroczysta oraz dalekosiężna. Zjawiska pozorne na niej są rozmieszczone bardzo precyzyjnie, a ich wewnętrzny miąższ jest wyraźny i nasycony, a akustyczne kontury wyraźne i jednoznaczne. Bardzo foremne. Scena jest systematycznie i harmonijnie ułożona, zaś horyzont zdarzeń jest optymalnie rozciągnięty w głąb. Stereo jest symetryczne, więcej niż prawidłowe - wzorcowe!

Słuchawki grają dynamicznie, energetycznie, bardzo wyraźnie i intensywnie. Potężnie. Lubią wysoką głośność, szybkość impulsową oraz głębokie natężenia dźwięku. Nawet o milimetr wówczas nie tracą rezonu, sprężystości ni rytmu. Dźwięk jest wciąż spójny, szykowny i punktualny. Nie rozjechany i nie rozedrgany. Całkowicie harmonijny i poukładany. Wrażliwy i dbający o niuanse. Taka charakterystyka przekazu znakomicie sprawdza się przy odsłuchach mocniejszych gatunków muzycznych, ale także doskonale podczas słuchania nagrań symfonicznych, akustycznych. 

Czas przejść do opisu optymalnych zestawień ze wzmacniaczami. Już wcześniej informowałem, że słoweńskie słuchawki mają bardzo atrakcyjną impedancję 43 Ohm. Jak na planary to bardzo dobry parametr, który na pewno ułatwia połączenia z różnymi amplifikacjami. Bo nawet mniej wydajne powinny zapewniać dobre lub co najmniej przyzwoite wysterowanie. Jednakże, moim zdaniem, przedmiotowe Charybdis bez wątpliwości zasługują na porządny wzmacniacz słuchawkowy, aby móc w 100% skorzystać z ich fenomenalnych umiejętności brzmieniowych (acz już nawet wyjście słuchawkowe w konsoli lub komputerze będzie nie najgorszym rozwiązaniem). 

Innymi słowy, dla uzyskania pełnego, prężnego i kompletnego dźwięku powinien być dobrany odpowiedni / komplementarny wzmacniacz. Podczas moich testów używałem pełnowymiarowe SAEQ PDA-1b, Ferrum ERCO (z zasilaczem Ferrum HYPSOS), FiiO K13 R2R i FiiO K17. Pomocniczo wykorzystywałem też wyjście słuchawkowe w komputerze DELL Latitude 5440 oraz iPad Air 4 wraz z dongle iFi Audio Go bar. Te doświadczenia z wieloma wzmacniaczami jednoznacznie uwidoczniły, że Erzetich Charybdis uwielbiają prąd, dużą moc i pełną parę. Chyba najlepsze zestawienie uzyskałem z efektywnym wzmacniaczem SAEQ PDA-1b na wyjściu symetrycznym XLR, ale zaraz potem z Ferrum ECRO i FiiO K17. Piękny dźwięk o pełnej masie, fenomenalnej rozdzielczości i jednoczesnej elegancji i wytworności. 

Konkluzja
Erzetich Charybdis to zaawansowane słuchawki z dużymi przetwornikami planarnymi. Te bezkompromisowe konstrukcje wykorzystują olbrzymie muszle wykonane z aluminium, ale są także bezkompromisowe wzorniczo i - ma się rozumieć - bezkompromisowe dźwiękowo! Oferują brzmienie super-rozdzielcze, głębokie, dopełnione, rozdzielcze i przestrzenne, a jednocześnie lekkie i napowietrzone. High-endowe. Są dość niewygodne i nieporęczne w użytkowaniu, ale ich doskonały dźwięk rekompensuje wszelkie niedogodności. Moja najwyższa i absolutna rekomendacja!

Cena w Polsce - 13 999 PLN.

Moja najwyższa i absolutna rekomendacja dla planarnych Erzetich Charybdis!

Erzetich Charybdis to słuchawki w 100% wegańskie


Za:
- Erzetich Audio to przedsiębiorstwo stricte słuchawkowe, prowadzone od kilkunastu lat przez uzdolnionego inżyniera-projektanta pana Blaža Erzetiča
- firma ma w ofercie kilka zaawansowanych wzmacniaczy słuchawkowych, kilka par słuchawek oraz różne akcesoria słuchawkowe
- projektowanie i produkcja w całości odbywa się w Europie, w Słowenii
- firma szczyci się tym, że wielu światowych muzyków korzysta z jej produktów
- Erzetich Charybdis to bezkompromisowa konstrukcja, która jest jedyna w swoim rodzaju, nakierowana na uzyskanie jak najlepszego dźwięku, najwyższej klasy i jakości
- efektowny design, oryginalny projekt i wzorcowe wykonanie
- aluminiowe muszle frezowane CNC
- pałąk wykonany z ekstremalnie wytrzymałego włókna węglowego
- optymalna i stabilna regulacja objętości pałąka
- duże, grube i miękkie pady, o rozmiarach i komforcie kanapy wypoczynkowej
- dwie pary wymiennych padów (ze sztucznej skóry i z weluru)
- symetryczny przewód słuchawkowy solidnej konstrukcji, zakończony dużym wtykiem 4-pin XLR 
- w zestawie metalowa walizka transportowa, woreczek ochronny, wymienne pady i adapter na wtyk jack 6,35 mm
- łatwa impedancja 43 Ohm
- łatwość współpracy w szerokim spektrum różnych wzmacniaczy / źródeł
- słuchawki w całości wegańskie, zbudowane bez materiałów pochodzenia zwierzęcego
- dźwięk klasy high-end
- adekwatna cena
- absolutna rekomendacja Stereo i Kolorowo!

Przeciw:
- relatywnie mało znany, butikowy producent
- wysoka masa własna (740 g. bez kabla) oraz duże gabaryty (muszle o wymiarach 115 x 105 mm) 
- a więc niska ergonomia, duża niewygoda użytkowania
- w zestawie tylko jeden przewód (symetryczny XLR)
- zaś ten też jest mało komfortowy w użytkowaniu, bo sztywny.

środa, 17 czerwca 2026

Pylon Audio Opal 23 mkII, głośniki podłogowe

Pylon Audio Opal 23 mkII w pełnej krasie

 

Kilka słów o firmie Pylon Audio
Polskie głośniki Pylon Audio opisuję / recenzuję na moim blogu od dobrych kilkunastu lat, prawie od samego początku istnienia tej wielkopolskiej firmy (przedsiębiorstwo powstało w maju 2011 roku). Moją pierwszą recenzją przeprowadzoną dla Pylon Audio był test głośników podłogowych Pearl (czytaj TUTAJ) w grudniu 2011 roku! Portal Stereo i Kolorowo założyłem w październiku 2011 roku, acz mój pierwszy kontakt z Pylon Audio miał miejsce jeszcze kilka miesięcy wcześniej. Pamiętam, że wówczas poprosiłem listownie szefa firmy - pana Mateusza Jujkę - o wypożyczenie głośników Pearl na testy, zaś Pylon Audio nie tylko mi je udostępnił, ale wyprodukował z tej okazji model Pearl w luksusowym wykończeniu "white high-gloss". Potem jeszcze wielokrotnie recenzowałem, testowałem i opiniowałem różne konstrukcje głośników - bywałem krytykiem, słuchaczem i doradcą.

To jest nieprawdopodobne. Przez mój recenzencki pokój odsłuchowy w Gdyni przewinęło się do tej pory aż 21. par kolumn z logo Pylon Audio! Co więcej, na co dzień używam jako głośników referencyjnych Pylon Audio Diamond 28 mkII (zobacz TUTAJ) w oryginalnym kolorze obudowy czerwieni tureckiej (zwaną niekiedy też z angielska "traffic red") wyprodukowanych przez fabrykę w Jarocinie na indywidualne, specjalne życzenie. To są pierwszorzędne głośniki, które z powodzeniem mogą rywalizować z najlepszymi światowymi konstrukcjami.

Jakoś tak się przyjemnie układa i miło składa, że przez ostatnich 15. lat mojej recenzenckiej przygody z blogiem Stereo i Kolorowo równomiernie przeplata ją i wspiera Pylon Audio. I odwrotnie. Przeprowadzałem wywiad z prezesem Mateuszem Jujką podczas wystawy Audio Show w Warszawie w 2014 roku, zwiedzałem zakłady produkcyjne w Jarocinie, wielokrotnie doradzałem w sprawie dźwięku, konsultowałem strojenie głośników (jakkolwiek brzmi to nieco samochwalnie, ale tak rzeczywiście było).

Pylon Audio przez ubiegłe 15. lat wyewoluowało z niewielkiej stolarni i manufaktury produkującej dla innych w samodzielne i wielkie przedsiębiorstwo, które zawojowało międzynarodowe rynki. Jest obecne nieomal na wszystkich kontynentach (zobacz TUTAJ). Zespoły głośnikowe Pylon Audio można nabyć w całej Europie, Ameryce Północnej, na Bliskim i Dalekim Wschodzie i w Australii. Nie ma jeszcze dystrybutorów w Ameryce Południowej i Afryce. Ale pewnie to tylko kwestia czasu.

Droga do sukcesu Pylon Audio nie była szybka, ani nie była łatwa i bezbolesna. Zaczynano w niewielkiej fabryce w Przyborkach niedaleko Wrześni (a jeszcze wcześniej była to zwykła stolarnia kooperująca z firmą Tonsil), wkrótce zakład był w stanie wyprodukować nawet 400. obudów dziennie. Najpierw produkowano dla innych, potem budowano głośniki kopiując światowe rozwiązania, dopiero potem zaczęto konstruować oryginalne, własne projekty. Firma powoli, acz konsekwentnie budowała park maszynowy, inwestowała w ludzi, w sprzęt, opracowywała nowe konstrukcje. Po drodze zdarzały się różne wpadki i niepowodzenia, ale generalnie obrano drogę zrównoważonego rozwoju, nie inwestowano przesadnie, a rozważnie. Punktowo. Priorytetem zawsze był park maszynowy, pozwalający na samodzielną budowę skrzynek głośnikowych, a także nakłady na projekty firmowych przetworników. Zabiegano też o zdolnych i kreatywnych pracowników.

Zbudowano własną lakiernię, komorę bezechową, zatrudniono (lub rozpoczęto współpracę) z uznanymi konstruktorami. Oferta z jednej rodziny głośników w 2011 roku (wspomniane Pearl) rozbudowała się aż do dziewięciu i dodatkowej linii głośników aktywnych. Gdyby policzyć wszystkie pojedyncze modele głośników, to zebrało by się ich ze 40. A uwzględniając fakt, że każdy z nich jest dostępny w kilkudziesięciu wybarwieniach obudów, to katalog rozciąga się wręcz do nieskończoności... Wciąż pojawiają się nowe modele, w tym high-endowe, modernizowane są dotychczasowe. Ciągły rozwój to faza stała w Pylon Audio.

Oczywiście, można odnotować kamienie milowe rozwoju Pylon Audio S.A. Pierwszym z nich niewątpliwie był debiut na polskim rynku giełdowym w 2013 roku. Od tego czasu akcje notowane są na parkiecie NewConnect prowadzonym przez Giełdę Papierów Wartościowych w Warszawie (Pylon Audio S.A. funkcjonuje aktualnie pod nazwą JRC Group S.A.). Następnym kamieniem był zakup i modernizacja dawnych hal produkcyjnych (po przedsiębiorstwie wytwarzającym meble) w Jarocinie przy ul. Powstańców Wielkopolskich 1, gdzie przeniesiono produkcję z Przyborek k/Wrześni. Obszerne wnętrza nowej hali (aż 3 300 m2) przeszły adaptacje na potrzeby specjalistycznej fabryki audio hifi, wydzielono dział R&D, zakupiono najnowsze maszyny i innowacyjne urządzenia służące do całościowej produkcji głośników (w tym zbudowano własną lakiernię i komorę bezechową!).

Dość szybko osiągnięto światowy poziom zaawansowania produkcji - niektóre maszyny, którymi dysponuje Pylon Audio to technologiczne unikaty. Są tak nowoczesne, że w Europie można je spotkać oprócz Jarocina raptem jeszcze w jednym kraju. Rozpoczęto produkcję nie tylko głośników pod własną marką, ale wywarzanie też obudów / głośników dla innych znanych marek (nie mogę ujawnić jakich). Jedną z nich była austriacka Vienna Acoustics, którą zresztą z czasem Pylon Audio przejął... Stał się wiodącym właścicielem. W komunikacie Polskiej Agencji Prasowej z kwietnia 2025 roku ujawniono, że firma, JRC Group S.A. podpisała umowę zakupu 70% udziałów w V.A. Lautsprechermanufaktur GmbH -właściciela marki Vienna Acoustics.

Jak napisałem, wszystkie starsze serie głośników sukcesywnie przechodzą modernizację, konstrukcyjne odnowienie, wewnętrzną i zewnętrzną przebudowę. Modernizację przeszła rodzina Diamond (dwa lata temu wypuszczono serię mkII), po kolei ulepszenie przeszły linie Ruby, Pearl i Amber. Nadszedł też czas na popularną serię Opal. Aktualna obejmuje aż 7. modeli: Opal 30, Opal 23, Opal 20, Opal Monitor, Opal Sub, Opal Sat i Opal Center. A ja na łamach Stereo i Kolorowo opisywałem Opal 20 (czytaj recenzję TUTAJ) i Opal Monitor (czytaj TUTAJ).

W tych dniach Pylon Audio wypuszcza unowocześnione i odnowione modele serii Opal. Do mnie dwa tygodnie temu - na przedpremierowe odsłuchy i testy - dotarły wprost z linii produkcyjnej jarocińskiej fabryki nowiusieńkie Opal 23 mkII (zobacz TUTAJ). Nie zapowiadałem ich wcześniej (jak to mam w zwyczaju), a od razu publikuję całą recenzję. Oto ona, zapraszam do lektury.



Aktualny katalog Pylon Audio (skany z firmowej strony)








Zdjęcia z produkcji Opal 23 mk II (dzięki uprzejmości Pylon Audio)



Wrażenia ogólne i budowa
W tym rozdziale najpierw wypada napisać, co zmodernizowano w nowej wersji Opal mkII względem poprzedniej. Przede wszystkim - ma się rozumieć - przetworniki wysokotonowe i niskośredniotonowe. To od a do zet, na nowo, opracowane konstrukcje (o szczegółach więcej potem). 

Co istotne, architektura aktualnej zwrotnicy pozostała podobna, nastąpił jednak znaczący upgrade komponentów (np. kondensator wysokotonowy wybrany został z grupy komponentów audiofilskich, o standardowej konstrukcji, lecz z wykorzystaniem najwyższej jakości metalizowanych dielektryków). 

Korpus obudowy to ta sama smukła, dopracowana i sprawdzona konstrukcja Opal 23 wykonana z 18-milimetrowych płyt MDF, ale front ma powiększoną grubość do 22 milimetrów. Zadbano też o dodatkowe wewnętrzne wzmocnienia, które zapewniają większą sztywność postaciową konstrukcji. Ponadto poprawiono estetykę i wyprofilowanie frontów, są teraz zgrabniejsze. Bardziej opływowe. Zmieniono także kolorystykę dostępnych oklein PCV: orzech amerykański lub czarny jesion.

Głośniki transportowane są w osobnych dwóch, dużych pudłach. Kurier dostarczył je do mnie zafoliowane czarnym stretchem, zaś wszystkie narożniki i brzegi kartonów zostały dodatkowo zabezpieczone i osłonięte fragmentami profilowanego kartonu. Uszkodzenia pudeł, jak i zawartości podczas podróży pocztą kurierską wydają się być niemożliwe. 

Kolumny wewnątrz pudeł są owinięte materiałem z tworzywa sztucznego, unieruchomione w dwóch piankowych formach (od spodu i góry skrzynek). Wkręcane nóżki (8. sztuk) z filcową podkładką znajdują się w kopercie przyklejonej do wewnętrznej folii. Producent wraz z głośnikami dostarcza też gwarancję (po jednej na każdą z dwóch skrzynek).

Nowe Opale 23, podobnie jak ich poprzednia wersja, to szczupłe, prostopadłe słupki o przyjemnej i atrakcyjnej prezencji. Ich wymiary to 190 x 1 000 x 300 mm. Masa jednej sztuki wynosi aż 17 kg, co znakomicie świadczy o zastosowanych materiałach do budowy skrzynek. Nie jest to, co prawda lite drewno, ale solidna płyta MDF o przekroju 18 mm o wysokiej gęstości / masie zapewniająca dużą sztywność i stateczność konstrukcji. Fronty mają pogrubione ścianki do aż 22 mm. Wysoka masa kolumn głośnikowych zawsze jest bardzo pożądana dla osiągnięcia stabilności akustycznej, dla redukcji niepożądanych rezonansów i osadzenia struktury basów na mocnym fundamencie.

Testowe skrzynki pokryte zostały winylową okleiną imitującą drewno dębu, ale w ofercie są także inne wykończenia. Należy przyznać, że winylowy fornir został położony równo, czysto i schludnie - i jest łudząco podobny do prawdziwego drewna. Front - w kontraście do pozostałych ścianek - jest pomalowany na czarny mat. Górne i dolne ranty frontowej ścianki są zaokrąglone, a na jej dole przyklejono duży, srebrny stylizowany napis "PYLON". Ładnie to wygląda. Na tylnym panelu zamontowano pojedyncze terminale głośnikowe standardowej jakości (to seryjny moduł, umieszczony w puszce) - nad nimi ujście bass-reflexu, a poniżej tabliczkę znamionową.

Ale najważniejsze w premierowych Opalach są zupełnie nowe przetworniki! To konstrukcje oryginalnie w całości i od początku opracowane w Pylon Audio. Średnioniskotonowe 18 cm mają papierowe membrany, zaś wysokotonowe to jedwabne kopułki o średnicy 30 mm. Ponownie zostały ułożone w kombinację typu D'Appolito, czyli rozmieszczenie symetryczne: głośnik średnioniskotonowy - wyskokotonowy - średnioniskotonowy (MTM: Midrange-Tweeter-Midrange).

Wiadomo, że układ D'Appolito wymaga zaawansowanej wiedzy i specjalistycznych umiejętności konstruktorskich - głośniki średniotonowe pracują równolegle w tym samym paśmie, a odległość między ich środkami a częstotliwość podziału zwrotnicy muszą być wysoko-precyzyjnie. Atutem jest to, że wąskie rozpraszanie dźwięku w pionie minimalizuje niepożądane odbicia od podłogi i sufitu tym samym zapewniając bardziej precyzyjną scenę dźwiękową. Zaś dwa przetworniku o mniejszej średnicy mogą wytworzyć taki sam poziom ciśnienia akustycznego jak jeden większy, zapewniając przy tym szybszą odpowiedź impulsową.

A teraz przedstawię dokładne informacje o nowych przetwornikach Pylon Audio zainstalowanych w wersji mkII modelu Opal 23 (wykorzystuję tutaj materiały przesłane mi przez firmę). Głośniki niskośredniotonowe 18 cm zyskały unowocześnione membrany, tak samo jak wcześniej - celulozowe. Jak podaje Pylon Audio, mają one zwiększać kontrolę drgań celem zachowania wierności odtwarzania oraz szersze pasmo przenoszenia dla lepszej na górze spójności z przetwornikiem wysokotonowym i większej w dole kontroli basu. 

Nowe membrany mają większą grubość, sztywność i masę, a przez to i wytrzymałość. Podczas procesu produkcji są suszone powietrzem oraz impregnowane specjalnym lakierem. Sztywniejsza struktura membran przenosi wibracje własne w zakres wyższych tonów, w którym pracuje już głośnik wysokotonowy. Dzięki zaaplikowanym poprawkom zakres średniotonowy odtwarzany jest z większą wiernością i mniejszymi zniekształceniami. Własne wibracje sztywniejszych membran są lepiej kontrolowane - dźwięk głośnika staje się czystszy i bardziej naturalny.

Głośniki niskośredniotonowe otoczone są koszem. Jednak, w przeciwieństwie do poprzednika wytłaczanego z blachy, jest to kosz nowoczesny, kunsztownie zaprojektowany i otrzymywany metodą wtryskiwania tworzywa. Umożliwia uzyskiwanie większych wychyleń układu drgającego jednocześnie z większą swobodą, przy lepszej stabilizacji pracy głośnika. Kosz prowadzi układ drgający, sterowany uzwojeniem cewki głośnikowej nawiniętej na sztywnym nieprzewodzącym elektrycznie korpusie. Wszystko to sprawia, że niskośredniotonowe przetworniki użyte w wersji mkII oferują potężniejszy, a jednocześnie głębszy i bardziej strukturalny bas.

Przetwornik wysokotonowy 30 mm można określić jako supernowoczesny. Jest zamontowany pomiędzy dwoma głośnikami średnionistokonowymi w układzie D'Appolito; wkomponowany we front, z którym stanowi spójną akustyczną całość. Głośnik wysokotonowy współpracuje bowiem z płytką tubą wytworzoną we froncie obudowy w procesie jej obróbki. Tuba poprawia koherencję czasową głośników i przesłania wysokotonowemu krawędzie i uskoki w obudowie tym samym redukując od nich odbicia. Tuba jest płytka, więc nie występuje efekt dźwięku tubowego, wynikłego z nieliniowej kompresji powietrza w głębokich tubach. Co więcej, na froncie brak płytki frontowej głośnika wysokotonowego. A wiec nie ma od niej odbić, a całość gra i wygląda czysto i elegancko.

Membrana tweetera to wzmocniona grafenem kopułka tekstylna o szerokim paśmie przenoszenia i wyrównanej charakterystyce częstotliwościowej. Z jednej strony nowoczesna technologia membrany pozwala na rozszerzenie pasma w górę, z drugiej zaś konstrukcja zawieszenia i rozmiary membrany poszerzają pasmo w dół tak, że tweeter idealnie harmonizuje z głośnikami niskośredniotonowymi pod względem spójności dźwięku. 

Całość uzupełnia pierścień Faradaya w obwodzie magnetycznym tweetera zastosowany dla redukcji zniekształceń nieliniowych i dalszej poprawy zakresu wysokotonowego, który wzmocniony jest nawet bardziej, dzięki użycia uzwojenia cewki drgającej z lekkiego drutu CCAW (czyli drutu z aluminiowym rdzeniem w otoczce miedzianej).

Półtorakrotnie większa powierzchnia membrany wysokotonowej to konstrukcyjna odpowiedź na nowe, wysokowydajne głośniki niskośredniotonowe. Zaś wentylowana tylna komora tweetera, wentylowanie korpusu cewki drgającej i specjalne wnęki pod zawierzeniem kopułki sprawiają, że tony wysokie odtwarzane są czysto w pełnym paśmie oraz z wysoką dynamiką, dostępną nawet przy dużych poziomach głośności. 

Nowy głośnik wysokotonowy otrzymał "napęd" w postaci wysokowydajnego obwodu magnetycznego jarzmowego z dużym magnesem neodymowym, którego zadaniem jest poprawiać szybkość, detaliczność i dynamikę tonów wysokich.

Na koniec garść informacji o nowej zwrotnicy. Jej architektura pozostała podobna, jednakże pojawiły się nowe technologie i upgrade komponentów. Cewki zwrotnicy są powietrzne, włączając w to cewkę niskośredniotonową, gdzie powietrze jest świetnym liniowym rdzeniem, który nie wprowadza zniekształceń nieliniowych. Cewka wymagała jednak większego uzwojenia. Kondensator wysokotonowy w mkII wybrany został z grupy tzw. komponentów audiofilskich, o standardowej konstrukcji, lecz z wykorzystaniem najwyższej jakości metalizowanych dielektryków.

Dane techniczne
Impedancja: 4 Ohm
Pasmo przenoszenia: 38 - 30 000 Hz
Efektywność: 90 dB
Moc nominalna: 120 W
Moc maksymalna: 180 W
Woofery: 18 cm PSW 18.8 CP
Tweeter: 30 mm PST 30.4-TGN
Wymiary: 1 000 x 300 x 190 mm (W x Gł x Sz)
Masa: 18 kg (sztuka)

Dostawa do domu


Jak widać, pudła zabezpieczone są dodatkowymi fragmentami giętego kartonu przymocowanego do narożników i boków

Folie już zdjęte, czas otworzyć kartony



Wysuwam głośniki z pudeł


Zdejmuję ze skrzynek folię zabezpieczającą






Wkręcam do gwintowanych otworów nóżki



Jak widać, nowe Opal mkII to wyjątkowo ładne i estetyczne konstrukcje



Smukłe linie skrzynek, ładna dębowa okleina, wyprofilowane czarne fronty 


Tylne ścianki są obramowane przez korpus skrzynek, ładnie to wygląda

Puszka z terminalami głośnikowymi (standardowej jakości)

Front i tył

Zestaw odsłuchowy, głośniki porównawcze to - a jakżeby inaczej! - Pylon Audio Diamond 28 mkII



Wrażenia dźwiękowe
Tytułowe Opal 23 mkII przyłączałem do kilku wzmacniaczy: Perreaux 300iX, Haiku-Audio SOL V, Lyngdorf TDAI-2210 oraz Pathos Classic One MKIII. Głośniki porównawcze to Living Voice Auditorium R3 i Pylon Audio Diamond 28 mkII. Używałem przewodów głośnikowych XLO UltraPLUS 6U-10 i Luna Cables Gris. Pełna lista sprzętu towarzyszącego wymieniona została na końcu niniejszego tekstu.

Nowe Opale 23 prezentują się raczej skromnie i niepozornie - ot, po prostu szczupłe i smukłe skrzynki o wysokości metra, z dwoma przetwornikami z papierowymi membranami o średnicy 18 cm (choć intrygująco zamontowanymi w układzie D'Appolito). Ale te wizualnie oszczędne, gabarytowo nieokazałe głośniki generują zaskakująco obszerny, szybki i energiczny dźwięk o wspaniałej dynamice, ultra-czytelnej średnicy oraz pięknej barwie. O głębokim nasyceniu i popisowej akustyczności. Opale bez problemu napełniły prężnym i bogatym dźwiękiem cały mój pokój odsłuchowy o powierzchni około 30 m2 (otwarty salon wraz z kuchnią).

Brzmienie jest sprężyste, szybkie i detaliczne, charakteryzujące się ofensywnością i wyrazistością w całym pasmie, a równolegle mające miły organiczny smak i ciepławy ton. Przekaz jest odbierany jako pełny, nasycony, gęsty - bardzo harmonijny, spójny i naturalny. Doprawdy, trudno znaleźć mi w pamięci jakieś inne głośniki, które by generowały aż tak rasowy, spójny i zaawansowany dźwięk zaproponowany w umiarkowanej cenie Opali 23 mkII... Inżynierowie Pylon Audio przygotowali nie lada niespodziankę! I w moich pochwałach nie ma nawet krzty przesady.

Przekaz ma sporą obszerność, holograficzny wymiar i doskonałą plastykę - całość jest żywa, ambitna i dźwięczna, ale bez odczuwalnych przejaskrawień, podbarwień czy wyostrzeń. Nowe Pylony zapewniają sugestywne, bo obrazowe przedstawienie, solidne wypełnienie i masywną podstawę basową. To angażujący dźwięk łatwo wciągający słuchacza w muzyczny spektakl, dostarczający pierwszorzędną ułudę zdarzeń i działań na scenie. To "dzianie się" jest dość bezpośrednie, lecz też równe i symetryczne, bez niepotrzebnych napięć lub afektywnego efekciarstwa.

Tytułowe głośniki grają całym "ciałem" - pełnym oddechem membran i kompletną masą skrzynek / konstrukcją z MDF-u. I czynią to z wielkim zaangażowaniem, na "full-drive". Skrzynki są tak sprawnie zbudowane i akustycznie dostrojone, aby ich wnętrze, bass-reflexy oraz wszystkie ścianki współgrały, współpracowały, rezonowały, dostarczały maksimum wrażeń i optimum dźwięku. Czuć jak skrzynie akcelerują, wznoszą i ujędrniają przekaz, czynią go bardziej nośnym, elastyczniejszym, bogatszym, większym. Praw fizyki nie da się oczywiście obejść, oszukać, ale ewidentnie widać i słychać, że inżynierowie Pylon Audio tak przebiegle zaprojektowali Opale 23 mkII, by każdy ich element był odpowiedzialny za ostateczny dźwięk. Nie tylko przetworniki grają, grają całe kolumny!

Jak napisałem wcześniej, Opal 23 mkII grają ofensywnym i dynamicznym dźwiękiem o dużej energii, pełnym i angażującym, lecz też spójnym i plastycznym. Bardzo przyjemnym w odbiorze. W 100% satysfakcjonującym. Na pierwszy plan wysuwa się esencjonalna i barwna średnica o niezłej przezroczystości oraz dalekiej widzialności. Ponadprzeciętnie wyraźne średnie zapewniają brzmienie czytelne oraz komunikatywne, a także zrównoważone, łagodne i dobrze uszczegółowione. Bez manifestowania technicznych naleciałości.

Nie jest to jednak brzmienie super-otwarte i natarczywe, nie kreuje radykalnych źródeł dźwięku, a już szczególnie nie wychodzi z nimi w kierunku słuchacza, nie pcha ich do przodu, a zachowuje zdrowy i bezpieczny dystans. Ostrożność. Taka charakterystyka tonalna nie jest napastliwa, aczkolwiek - co ważne - dokładność i wiarygodność dźwięku pozostają optymalne. Prawdomówne. Podczas odsłuchów nie ma się wrażenia szeroko otwartego okna dźwięku, lecz materialnego skupienia, właściwej subtelności i naturalnej autentyczności. Pylon Audio to przecież nie JBL-e...

Rozróżnialność tonalna jest łatwa, analityczność - prawidłowa (choć nie przesadnie pogłębiona), zaś detaliczność - co najmniej przyzwoita. Soprany są rozdzielcze, chociaż raczej subtelne, niż przykro ostre, ale też wystarczająco napowietrzone. Bardziej płynne niżli metaliczne - atrakcyjne. Podobające się. Z kolei bas jest równo ustawiony; co prawda lubi silnie kopnąć i uderzyć, ale nie rozlewa się, nie smuży. Ładnie pokazuje rytm i tempo nagrań, sprężystość i motorykę. Jest wzorcowo kontrolowany oraz proporcjonalny.

Przestrzeń jest rysowana przekonująco i wiernie. Namacalność i fizyczność, to naturalne atuty jarocińskich Opalów 23. Scena ma głęboki i szeroki wymiar, jest kształtna i symetryczna. Zjawiska pozorne mają trójwymiarową lokalizację - są optymalnie ogniskowane, mają ściśle określone pozycjonowanie i są kontrastowe. Wyraźnie czuć powietrze akustyczne wibrujące wokół konturów instrumentów, zaś ich wnętrze jest gęste i nasycone. Być może dalsza głębia i tło mogłyby mieć więcej czytelności, bo są mniej doświetlone niż przednie i środkowe rejony sceny.

Jaki wzmacniacz najlepiej dobrać do Opal 23 mkII? Głośniki mają dość łatwą impedancję 90 dB, szybko osiągają wysoką głośność, lubią grać ekstensywnie i imponująco, nie mają problemów z budowaniem "dużego dźwięku". Są szybkie, sprawne, ofensywne. Bezpretensjonalne. Stąd dobór wzmacniacze nie powinien nastręczać żadnych problemów, ani wymagać większych nakładów finansowych. Może być to wzmacniacz tranzystorowy, może być cyfrowy, może być nawet lampowy (czemu też sprzyja wysoka efektywność głośników 90 dB).

Podczas testów używałem czterech wzmacniaczy: dwóch tranzystorowych Perreaux 300iX, Haiku-Audio SOL V, cyfrowy Lyngdorf TDAI-2210 i hybrydowy Pathos Classic One MKIII (tranzystorowy z lampami w układzie przedwzmacniacza). Nie są to najtańsze wzmacniacze (bo ich zakres cenowy rozciąga się od 13 500 PLN do 55 000 PLN), zaś przecież Opale 23 mkII kosztują znacznie mniej. Jednakże - muszę to wyraźnie podkreślić! - przedmiotowe głośniki zagrały zupełnie bez kompleksów, nie było żadnego mezaliansu. Świetnie się dopasowały do każdego z wzmacniaczy, dźwięk zawsze był pełny, rześki i komplementarny. Plastyczny i wypełniony. Szybki. Z organicznym polotem, kolorowy oraz gęsty. To zaś fenomenalnie świadczy o zdolnościach akustycznych nowych Opal 23. Nic już więcej nie trzeba pisać.

Konkluzja
Pylon Audio Opal 23 mkII to unowocześniona, zmodernizowana wersja popularnych głośników podłogowych od jarocińskiego specjalisty. Głośniki mkII otrzymały zupełnie nowe przetworniki wysoko- i średnio-niskotonowe (zastosowano ponownie papierowe membrany i jedwabne tweetery), poprawioną zwrotnicę, bardziej usztywnioną konstrukcję skrzynek, łagodniej wyprofilowane fronty i nowe wzory oklein. Opal 23 mkII oferują wypełniony, sprężysty i intensywny dźwięk o znakomitej harmonii oraz pięknej, pogłębionej barwie. To bogata i zróżnicowana średnica, czytelne i dokładne soprany oraz muskularny, acz zsynchronizowany bas. Brzmienie jest ofensywne, ale też spójne i naturalne. Obrazowe, dopracowane i akustyczne, super-atrakcyjne. Łatwe w odbiorze. High-fidelity. Nowe Opal 23 to kolejny murowany rynkowy przebój od Pylon Audio - moja najwyższa rekomendacja!

Cena w Polsce - 3 999 PLN (za dwie sztuki).

Nowe Opal 23 to murowany kolejny rynkowy przebój Pylon Audio - moja szczera rekomendacja!


Za:
- Pylon Audio to jedna z największych firm głośnikowych w Europie
- o kilkunastoletniej historii produkcji głośników, przetworników i obudów
- dysponująca rozbudowanym i nowoczesnym parkiem maszynowym
- oraz własnym zaawansowanym zapleczem R&D i wyspecjalizowaną kadrą inżynierską 
- i fachowym, wysoce wykwalifikowanym personelem produkcyjnym
- Opal 23 mkII to zmodernizowana, ulepszona i poprawiona wersja przebojowych głośników
- to zupełnie nowe przetworniki, upgrade zwrotnicy, usztywnienie konstrukcji skrzynek oraz lepsze wyprofilowanie frontów
- 18 cm głośniki średnioniskotonowe z membranami papierowymi (!)
- 30 mm tekstylne kopułki wzmocniane grafenem
- przetworniki montowane w układzie akustycznym D'Appolito 
- nowe wzory oklein PCV drewnopodobnych
- wysoka estetyka i solidność wykonania
- ponadzwyczajna jakość dźwięku, rasowe high-fidelity
- głośniki, które łatwo i synergicznie współgrają z różnymi rodzajami amplifikacji
- a wysoka impedancja (90 dB) poszerza i ułatwia dobór wzmacniacza
- konkurencyjna cena
- atrakcyjna proporcja jakość / wykonanie / dźwięk / cena
- skonstruowano i wyprodukowano w Polsce, w Europie
- bezwarunkowa i stuprocentowa rekomendacja Stereo i Kolorowo!

Przeciw:
- pewne ograniczenia na szczegółowości i rozdzielczości
- czasem przydałoby się więcej analizy dźwięku 
- brzmienie uniwersalne, uplastycznione, uogólnione
- ciut pogrzane i podrasowane (a więc nieco odbiegające od neutralnego).

System odsłuchowy
Pomieszczenie odsłuchowe: 30 m2, z częściową adaptacją akustyczną - ustroje Vicoustic Wave Wood - 10 sztuk.
Wzmacniacze: Haiku-Audio SOL V (test TU), Perreaux 300iX, Lyngdorf TDAI-2210 (test TU) i Pathos Classic One MKIII (test TU).
Kolumny podłogowe: Living Voice Auditorium R3 (test TU) i Pylon Audio Diamond 28 mkII (test TU).
Kolumny podstawkowe: MartinLogan Motion 35XTi (test TU), MartinLogan Motion B10 (test TU) i Paradigm Founder 40B (test TU).
Odtwarzacz CD: Musical Fidelity A1 CD-Pro (test TU).
Odtwarzacze sieciowe: Rose RS150 (test TU) i Silent Angel Munich M1 (test TU).
Platformy strumieniujące: Qobuz i Apple Music.
DAC-i/wzmacniacze słuchawkowe: Ferrum ERCO z zasilaczem Ferrum HYPSOS (test TU), Lampizator Amber 3 DAC (test TU) i iFi Audio Go bar.
Komputer: Dell Latitude 5440.
Smartfony / tablet: iPhone 16 Pro, iPhone XR oraz iPad Air 4.
Gramofony: Nottingham Analogue Horizon (test TU) i MoFi StudioDeck (test TU).
Wkładki gramofonowe: Ortofon 2M Black (test TU) i Ortofon MC X20 (test TU).
Przedwzmacniacze gramofonowe: Musical Fidelity MX-VYNL (test TU), Exposure XM3 (test TU) i Manunta by M2Tech EVO Phono 3.
Radioodbiorniki: Rotel RT-1080, Sansui TU-5900 i Tivoli Model One (test TU).
Magnetofon kasetowy: Nakamichi Cassette Deck 1 (test TU).
Słuchawki: Fostex TH610 (test TU), Austrian Audio The Arranger, SIVGA SV023 (test TU), SIVGA P2 Pro (test TU), Aune SR7000 (test TU), Aune AR5000 (test TU), Noble FoKus Apollo (test TU), Final ZE8000 (test TU) i Final Audio UX5000 (test TU).
Odbiornik Bluetooth/DAC: iFi Audio ZEN Blue + zasilacz iFi Audio iPower X (test TU).
Głośnik bezprzewodowy: Mooer Silvereye 10 (test TU).
Listwy sieciowe: Solid Core Audio Power Supply (test TU) i ZiKE Labs Powerbox (test TU).
Akcesoria: podstawa antywibracyjna Rogoz-Audio 3SG40, podstawy głośnikowe Rogoz-Audio 4QB80, podstawy głośnikowe Solid Tech Model 2/3, szafka audio Solid-Tech Radius Duo 3, mata gramofonowa Harmonix TU-800EXi oraz krążek dociskowy do gramofonu Clearaudio Clever Clamp.