Polpak

EIC

Rafko

niedziela, 13 września 2026

FiiO K13 R2R, DAC, przedwzmacniacz i wzmacniacz słuchawkowy



Zdjęcia FiiO Audio



Wstęp
Przyznam, że bardzo lubię używać i opisywać wzmacniacze słuchawkowe z wbudowanym przetwornikiem cyfrowo-analogowym. A takie, które mają dodatkowo zainstalowany moduł odbioru sygnału bezprzewodowego Bluetooth - jeszcze bardziej. Dlaczego? Dlatego, że wzmacniacze tego typu są bardzo uniwersalne i poręczne. Łatwe i praktyczne w codziennym użyciu. Kiedy ma się pod ręką komputer / laptop można wyprowadzić z niego sygnał cyfrowy wysokiej jakości aby przewodowo z nim połączyć wzmacniacz / DAC, zaś kiedy chcieć używać łączność bezprzewodową Bluetooth, bez problemu można to zrobić (czyli sparować ze smartfonem, tabletem, komputerem itp.). Dla wygody, dla szybkości obsługi, dla komfortu braku dyndających kabli. Tym bardziej, że obecne połączenia Bluetooth potrafią zapewniać sygnał audio klasy audiofilskiej high-resolution (HD). XXI wiek w pełnej krasie.

Właśnie takim uniwersalnym i wygodnym w użytkowaniu urządzeniem jest nowy, dalekowschodni FiiO K13 R2R (zobacz TUTAJ i TUTAJ), który jednocześnie jest zbalansowanym DAC-iem, zaawansowanym wzmacniaczem słuchawkowym, przedwzmacniaczem liniowym, 10-pasmowym precyzyjnym korektorem PEQ oraz odbiornikiem łączności bezprzewodowej Bluetooth 5.4 z obsługą LDAC, AAC i SBC. Oparty na 24-bitowej matrycy rezystorowej R2R (na którą składają się 192 precyzyjne rezystory), oferujący imponującą moc wyjściową 2 400 mW + 2 400 mW, zaopatrzony w podwójny tryby NOS/OS (Non-Oversampling / Oversampling), sterowanie FPGA zarządzające trybami NOS i OS oraz logiką taktowania, wyposażony w wyjścia niezbalansowane i zbalansowane (zbalansowane to słuchawkowe 4,4 mm Pentaconn i liniowe XLR). Zamknięty w estetycznej i solidnej aluminiowej obudowie wyciętej z czystego aluminium. A do tego kosztujący zaledwie 1 550 PLN...

Co to jest architektura R2R (lub inaczej R-2R)?
To odmiana drabinki rezystorowej używanej w układach konwersji cyfrowo-analogowej. Tego typu drabinki były powszechnie stosowane w latach 80 / 90-tych XX wieku w odtwarzaczach CD. Słynne scalone układy wielobitowe (multibitowe), takie jak Philips TDA1541 czy Burr-Brown PCM63, korzystały z laserowo dostrajanych rezystorów wewnątrz mikroprocesora, co zapewniało niespotykaną wcześniej precyzję oraz płynny i naturalny dźwięk. Z czasem historyczne kości TDA1541 i PCM63 zyskały miano legendarnych, czy wręcz kultowych komponentów audio. Dziś architektura R2R przeżywa renesans w sprzęcie audio klasy premium, gdzie buduje się ją z osobnych (dyskretnych), wysokiej klasy rezystorów o minimalnej tolerancji błędu.

Zgodnie z nazwą, drabinka R2R wykorzystuje jedynie dwie wartości rezystorów, które mają stosunek rezystancji 2:1. Każda gałąź drabinki odpowiada kolejnym bitom, zaczynając od najstarszego (MSB) do najnowszego (LSB). Na przykład w przypadku przetwornika 16-bitowego istnieje sieć szesnastu gałęzi drabinki. Podczas generowania próbki, jeżeli dany bit ma wartość 1, odpowiednia gałąź łączy się ze źródłem odniesienia, natomiast przy wartości 0 pozostaje połączona z masą. Na wyjściu, sygnały z wszystkich aktywnych gałęzi są sumowane.

Dokładność konwersji w układzie opartym na drabince R2R jest zależna od precyzji użytych rezystorów. Każde odstępstwo od wartości teoretycznej rezystora generuje jakiś błąd. Akceptowalne tolerancje maleją w miarę wzrostu rozdzielczości przetwornika, a w urządzeniach hi-fi nakłada to wysokie wymagania dotyczące precyzji rezystorów. W układach scalonych stosuje się technikę kalibracji laserowej do produkcji rezystorów, natomiast w układach dyskretnych używa się rezystorów o wysokiej dokładności. Wymagana jest też znaczna stabilność temperaturowa rezystorów. Dla zwiększenia dokładności konwersji można wdrożyć segmentację, w której różne drabinki obsługują różne zakresy bitów.

W podstawowej wersji przetwornika R2R znaczącym źródłem zniekształceń jest przejście przez zero – moment, gdy drabinka zmienia się z stanu, w którym wszystkie bity oprócz najstarszego mają wartość 1, a najstarszy bit wartość 0, na stan, w którym najstarszy bit wynosi 1, a pozostałe 0. W tym przypadku istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że błąd wartości najstarszego bitu nie pokrywa się z sumą błędów wszystkich mniej znaczących bitów.

Aby zredukować / zminimalizować błąd przejścia przez zero, można zastosować architekturę z dwiema drabinkami, z jedną obsługującą dodatnią, a drugą ujemną część sygnału.

Zaletą przetworników R2R klasy hifi jest dostarczanie przyjemnego, plastycznego brzmienia. W przeciwieństwie do popularnych przetworników Delta-Sigma, R2R nie potrzebuje skomplikowanej obróbki cyfrowej, co zdaniem wielu użytkowników przynosi bardziej "analogowy", gładki i muzykalny dźwięk - naturalny, ale też organiczny. Potrafiący wyjątkowo realistyczne odwzorować instrumenty i wokale.

(Wykorzystałem informacje i cytaty z TEJ strony).

Wrażenia ogólne i budowa
Wzmacniacz / DAC K13 R2R dostarczany jest w niedużym tekturowym pudełku z otwieranym wiekiem do góry. Wewnątrz znajduje się miękka piankowa forma ochronna (w której spoczywa FiiO, dodatkowy owinięty w folię), zaś akcesoria umieszczone są w osobnym pudełku, które leży obok DAC-a. Akcesoria to pilot zdalnego sterowania (bardzo przydatny kiedy używać K13 R2R w funkcji przedwzmacniacza), przewód zasilający, przewód USB-A - USB-C, antenka Bluetooth oraz adapter 6,35 mm na wtyk 3,5 mm. Jest też gwarancja producenta oraz instrukcja obsługi.

K13 R2R ma kompaktowe wymiary (210 x 188 x 42 mm, z nóżkami) oraz niewielką masę (980 g.), ale wykonany jest wyjątkowo estetycznie, czysto i solidnie. Kwadratowa obudowa z naturalnego aluminium wycięta została na obrabiarce numerycznej CNC; jest płaska, ma zaokrąglone rogi, na górnej pokrywie zainstalowano okrągłe okno (z prawdziwej szyby), przez który widać wewnętrzne układy: drabinki rezystorów R-2R podświetlone wewnętrznym oświetleniem RGB. Urządzenie posadowiono na czterech gumowych nóżkach, pomiędzy nóżkami a obudową ukryto szczeliny wentylacyjne.

Na froncie zainstalowano relatywnie duży ekran wyświetlacza OLED, a po jego obu stronach dwa podświetlane pokrętła / przyciski (encodery) - prawy odpowiada przede wszystkim za regulacje głośności (ale i za wygaszenie ekranu OLED), a lewy za wybór źródła i ustawienia funkcyjne (można tutaj konfigurować różne parametry). Na wyświetlaczu pokazywane są liczne informacje takie jak: aktualna głośność, wybrane wejście, tryb pracy, dekodowany sygnał, częstotliwość próbkowania i inne. 

Wyświetlacz jest nieduży, ale kontrastowy, łatwy do odczytania nawet z odległości 2-3 metrów. Jasność wyświetlacza można regulować, można też całkowicie wyłączyć ekran. W szybkę przykrywającą ekran wyświetlacza wbudowano też dwa gniazda słuchawkowe: niesymetryczne 6,35 mm i symetryczne 4,4 mm Pentaconn.

Co istotne, szeroki pakiet aż dziesięciu filtrów cyfrowych pozwala dostosować dźwięk do indywidualnych preferencji użytkownika, a firmowa aplikacja FiiO Control umożliwia tworzenie własnych profili poprzez parametryczny korektor (PEQ).

Na tylnym panelu umieszczono zbalansowane wyjścia analogowe XLR i dwa wyjścia liniowe RCA. Na wejścia cyfrowe składają się wejścia koncentryczne i optyczne i USB-C. Co istotne, producent zainstalował pełnowymiarowe gniazdo zasilania IEC C14 AC (prowadzące do wewnętrznego zasilacza impulsowego 30 V), ale także baryłkowe gniazdo zasilania DC (w ich pobliżu znajduje się główny włącznik zasilania oraz przełącznik AC/DC). Jest też złącze antenowe Bluetooth. Na prawym boku znajduje się także port USB-C umożliwiający szybkie i łatwe podłączanie urządzeń. Bardzo dobry pomysł, po przecież kiedy chcieć podłączyć np. tablet poprzez przewód / łącze USB-C nie trzeba grzebać na tylnej ściance.
K13 R2R to w pełni zbalansowany przetwornik DAC i wzmacniacz słuchawkowy do zastosowań stacjonarnych, oparty na autorskiej technologii FIIO – 24-bitowej matrycy rezystorowej R2R. Urządzenie oferuje imponującą moc wyjściową 2 400 mW + 2 400 mW oraz szeroki wachlarz opcji dostrajania i łączności. Dzięki podwójnym trybom NOS/OS, łączności Bluetooth z obsługą LDAC oraz precyzyjnemu 10-pasmowemu korektorowi PEQ, K13 R2R pozwala w pełni kontrolować zarówno charakter, jak i jakość brzmienia.
Sercem modelu K13 R2R są cztery kanały matryc rezystorowych, z których każdy zawiera 48 precyzyjnych rezystorów cienkowarstwowych – łącznie 192 elementy. Każdy rezystor został dopasowany z dokładnością do 0,1%, a jego parametry cechuje wyjątkowo niska podatność na zmiany temperatury. Efektem jest prawdziwy, w pełni różnicowy przetwornik R2R DAC o 24-bitowej rozdzielczości, który oferuje brzmienie bogate, naturalne i organiczne. Obniżone harmoniczne FFT przekładają się na ciemniejsze tło i mniejszy poziom szumów – dzięki czemu słyszysz wyłącznie muzykę, bez zakłóceń.
Główne cechy FiiO K13 R2R
- W pełni różnicowy 24-bitowy przetwornik R2R DAC z 192 precyzyjnymi rezystorami
- Wejście USB na odbiorniku XMOS XU316
- Podwójne tryby dekodowania NOS i OS
- Obsługa PCM 384 kHz/24-bit oraz DSD256
- Wyjścia przedwzmacniacza/liniowe XLR i RCA
- 10-pasmowy precyzyjny korektor PEQ z kontrolą przez aplikację i przeglądarkę
- W pełni zbalansowany obwód wzmacniacza audio z funkcjami ochronnymi
- Podwójne zasilanie DC/AC z ekranowanym wewnętrznym zasilaczem i opcją zewnętrznego wejścia DC
- Kondensatory klasy audiofilskiej ELNA RA3
- Zbalansowane wyjście słuchawkowe 2 400 mW + 2 400 mW przy obciążeniu 32 Ω
- Niestandardowy wyświetlacz HD LCD z funkcją ciągłego podświetlenia
- Minimalistyczna aluminiowa obudowa z akcentem świetlnym typu „skylight”
- Bluetooth 5.4 z obsługą LDAC, AAC i SBC
- Regulowane podświetlenie RGB oraz funkcja automatycznego wyłączenia
- Kompaktowe wymiary (~210 × 188 × 42 mm).

(W powyższym tekście wykorzystałem cytaty bezpośrednie i pośrednie ze strony FiiO Polska; modyfikacje własne).


Pudełko z FiiO K13 R2R


Estetyczna piankowa forma ochronna, akcesoria w osobnym pudełku

Akcesoria

Pilot zdalnego sterowania bardzo się przydaje


Sprzęt zaraz po wypakowaniu z pudła, jeszcze nie uruchomiony

Tylny panel imponuje liczbą gniazd

Podświetlane gałki i okno na pokrywie; kontrastowy wyświetlacz OLED


Przez okno w górnej pokrywie widać wewnętrzne układy elektroniczne

Tutaj słucham muzyki via Bluetooth; sygnał AAC z iPad Air 4

A tutaj już przewodowo - sygnał HD 24-bit / 192 KHz


Podłączam słuchawki FiiO FT13

Następnie używam słuchawek ZMF Bokeh Open

Przyłączam słuchawki Austrian Audio The Arranger


Porównanie z FiiO K17



Odsłuchy, odsłuchy!


Słuchawki Austrian Audio The Arranger i Sennheiser HD 480 PRO

FiiO wstawiony jako DAC w sprzęt stacjonarny



Wrażenia dźwiękowe
Wzmacniacze słuchawkowe / DAC-i porównawcze to Ferrum ERCO (wraz z zasilaczem Ferrum HYPSOS), SAEQ PDA-1b / SAEQ Pandora's Box 1 (wzmacniacz słuchawkowy / DAC), EarMen CH-AMP Signature, IGS Audio DACO oraz FiiO K17, a także dongle iFi Audio Go bar. Wykorzystywane słuchawki to Austrian Audio The Arranger, ZMF Bokeh Open, Sennheiser HD 480 PRO, FiiO FT13, Erzetich Charybdis i Fostex TH610. Źródła to streamer Rose RS150, odtwarzacz CA Musical Fidelity A1 CD-Pro, komputer DELL Latitude 5440 oraz tablet iPad Air 4. Serwisy streamingowe Apple Music i Qobuz.

Opis wrażeń dźwiękowych zacznę nietypowo, bo od konstatacji, że przedmiotowe urządzenie kosztuje w Polsce około 1 500 PLN, ale swą wszechstronnością, poręcznością i wspaniałym brzmieniem bije na głowę wiele droższych konstrukcji. Jestem pod dużym wrażeniem tej małej skrzynki. Testowałem FiiO K13 R2R przez dobrych kilkanaście tygodni słuchając na nim w domu lub często zabierając w liczne służbowe podróże (pakując po prostu do walizki). Po tym czasie wiem, że mam do czynienia z produktem wybitnym. Referencyjnym. Wybiegającym daleko poza normę i zwykły standard hifi - ten mały chińczyk zapewnia głęboko nasycony, plastyczny i otwarty dźwięk, który bez problemu można określić tylko jednym, acz dobitnym słowem: piękny!

No dobrze - pomyśli Czytelnik - ale przecież samo określenie "piękny" na dźwięk jest mało precyzyjne. Niedokładne, stricte subiektywne. Należy więc je rozwinąć. Już dookreślam, co mam na myśli. Tytułowy FiiO dostarcza gładkie, organiczne i zaangażowane brzmienie o czystym oraz zniunansowanym charakterze. Dźwięk jest bogaty, rozbudowany i soczysty, ale też uniwersalnie analityczny i szczegółowy. Realistyczny oraz obecny. Jest też optymalnie barwny - nie podgrzany i nie osłodzony, a jednak "ciepły" i "przylepny" do uszu. Łatwy i atrakcyjny w odbiorze, bo lekki i naturalny. Dopełniony i substancjalny, lecz nie przeładowany i nie przeciążony. Doskonale zrównoważony.

Brzmienie jest wystarczająco precyzyjne i otwarte, aby ujawnić nawet mikro-detale i dalekie pogłosy nagrań, ale równolegle w ogóle nie jest agresywne bądź napastliwe. Jest płynne, harmonijne i plastyczne. Krawędzie dźwięków są wyraźnie zaznaczone, kontury obrysowane, zaś wnętrza wypełnione, strukturalne. Przekaz jest dość bliski, namacalny - żywy oraz autentyczny. Transparentny. Z dobrze widzialną teksturą i ujawnioną anatomią. Konstrukcja dźwięku jest odbierana jako wielowarstwowa, z optymalnym pogłębieniem, muzykalną kulturą i organizacją. Plany są jednoznacznie zaznaczone, choć średnica najbardziej. O czym dalej.

Średnie są wyraziste, raczej zagęszczone (i jeszcze nie stłoczone), ale też nie rozrzedzone. Przezroczyste oraz bujne i treściwe. Odpowiednio subtelne. Średni zakres tonów jest ciepławy, organiczny, a dzięki temu znakomicie odczuwalny. Fizyczny i materialny, pełny w formie i substancji. Wokale mają optymalną masę i moc, oddychają harmonicznymi, brzmią głęboko i jednoznacznie. Z kolei instrumenty prezentowane są szczegółowo i sugestywnie, kolorowo i aromatycznie. Mają proporcjonalną gęstość i nasycenie. Nie kleją się do siebie, są selektywne. Brzmią żywo i angażująco. Są wiarygodnie rozmieszczone w przestrzeni - iście trójwymiarowo. 

Basy są masywne i rozrosłe; dość ciężkie, ale jednak nie przeciążone i nie przytłaczające. Teksturalne. Krągłe, miękkie, szybkie. Ładnie oddają uderzenia i rozpęd dźwięku, są dynamiczne i energiczne. Silne w charakterze i strukturze. Łatwo penetrują scenę, są wypełnione, nie zalegają i nie spowolniają. Mają odpowiednią gęstość, by napełnić i kontrabas, i lewe klawisze fortepianu, i duży bęben. Może czasem przydałoby się więcej różnorodności w barwie i intensywności, ale jak na poziom cenowy tytułowego wzmacniacza FiiO naprawdę nie jest źle. Jest znakomicie!

Soprany są melodyjne, dobrze rozdzielcze. Jasne, doświetlone, otwarte. A jednocześnie nie napastliwe i nie wyostrzone. Lekko wycofane, acz świetnie widoczne. Najlepiej więc o nich napisać: gładkie. Wysokie rzetelnie oddają detal i szczegół, jak i głębię tonalną, aczkolwiek nie mają tendencji do syczenia i krzykliwości. Analiza nagrań jest dokonywana precyzyjnie, lecz nie nazbyt wnikliwie. Nie jest to poziom badawczo-studyjny, a zwykły, normalny. Ostra wnikliwość i nadmiarowa dociekliwość ustępują miejsca relaksacji i muzykalności. FiiO K13 R2R to nie ultra-eksploracyjny sprzęt profesjonalny, a DAC oparty na klasycznej drabince rezystorowej, która dostarcza dźwięk wybitnie analogowy.

Przestrzeń jest szeroka i głęboka, wielowarstwowa, a tło wyraźnie zaznaczone. Kontrastowe i dalekie, ale nie idealnie czarne. Po prostu ciemne. Źródła pozorne są symetrycznie rozmieszczone, mają dobre ogniskowanie w 3D. Scena jest dość głęboka, perspektywiczna, acz czasem brakuje dookreślenia stopniowania gradientu przejścia poszczególnych warstw przestrzeni. Nie żeby ich nie było, a że płynność przejść nie jest odczytywana wyraźnie, jest leciutko zamazana, nie zupełnie jednorodna. Jednak zawsze napowietrzona oraz akustyczna.

Urządzenie jest zaopatrzone w multum filtrów cyfrowych (10 PEQ), ma też dwa odmienne tryby pracy przetwornika: NOS lub OS (Non-Oversampling / Oversampling). Nie testowałem filtrów cyfrowych, ale nieco pobawiłem się trybami NOS / OS. Producent ten pierwszy określa brzmieniowo jako bardziej organiczną, analogową prezentację, a ten drugi jako czystszy, bardziej precyzyjny. Tryb NOS nie używa nadpróbkowania (oversampling) ani żadnych cyfrowych filtrów. Przetwornik operuje tutaj bezpośrednio na oryginalnej częstotliwości próbkowania pliku muzycznego (np. 44,1 kHz dla płyty CD) i rezygnuje z algorytmów, które w standardowych DAC-ach wygładzają sygnał cyfrowy przed samą konwersją. 

Wydaje się, że tryb nienadpróbkowania NOS w przetworniku rezystorowym R2R jest bardziej naturalny, fizjologiczny, płynny (niż nadpróbkowania OS). Brzmienie przedmiotowego FiiO K13 R2R grającego w ustawieniu NOS można określić jako bardziej emocjonalnie charakterystyczne dla gramofonu lub taśmy magnetofonowej niżli typowego urządzenia cyfrowego. Dlatego po już po pierwszych odsłuchach wybrałem NOS jako podstawowy, bo znacznie milszy dla ucha, bardziej obecny, tonalnie bogatszy, a nadal dokładny i spójny. W 100% wiarygodny.

Zestawienia ze słuchawkami. W takcie odsłuchów FiiO używałem sporo różnych par, ale przede wszystkim Austrian Audio The Arranger, ZMF Bokeh Open, Sennheiser HD 480 PRO, FiiO FT13, Erzetich Charybdis i Fostex TH610. Wzmacniacz FiiO odznacza się imponującą mocą w swojej klasie - to aż 2 400 mW na kanał przy oporności 32 Ω na wyjściu zbalansowanym. 2,4 Wata na kanał wzmacniacza słuchawkowego to naprawdę ogrom mocy, siły i energii. Nie dziwota więc, że kompaktowy FiiO potrafi optymalnie wysterować większość standardowych słuchawek świata. Można go bez problemu zestawiać z dowolnymi dynamicznymi bądź planarnymi, a konkretny dobór zależy od indywidulanych preferencji słuchacza. 

Konkluzja
FiiO K13 R2R to uniwersalny DAC, przedwzmacniacz i wzmacniacz słuchawkowy, a także odbiornik Bluetooth 5.4. Oparty na 24-bitowej matrycy rezystorowej R2R (na którą składają się 192 precyzyjne rezystory), oferujący imponującą moc wyjściową 2 400 mW + 2 400 mW, zaopatrzony w podwójny tryby NOS/OS (Non-Oversampling / Oversampling), wyposażony w wyjścia niezbalansowane i zbalansowane. Urządzenie oferuje wysokiej jakości brzmienie (ciepławe, organiczne, czyste i rozdzielcze), a także wysoką moc pozwalającą wzorcowo napędzić 99% światowych słuchawek. Kosztuje relatywnie niewiele, a swą wszechstronnością i zaawansowanym brzmieniem zawstydza nawet znacznie droższe urządzenia hifi. Moja szczera i absolutna rekomendacja!

Cena w Polsce - 1 549 PLN.

Moja szczera i absolutna rekomendacja dla FiiO K13 R2R!


Za:
- FiiO (Guangzhou FiiO Electronics Technology Co., Ltd.) to marka założona w 2007 roku, z siedzibą w Kantonie (Guangzhou); ambitna i innowacyjna, szybko ewoluująca
- od nieomal 20. lat specjalizująca się w produkcji przenośnego i stacjonarnego sprzętu audiofilskiego, takiego jak odtwarzacze cyfrowe (DAP), przetworniki cyfrowo-analogowe (DAC), wzmacniacze słuchawkowe czy słuchawki
- K13 R2R to uniwersalny DAC, przedwzmacniacz i wzmacniacz słuchawkowy, a także odbiornik Bluetooth
- estetycznie i solidnie wykonany, o pięknym wzornictwie, z aluminiową obudową
- mający kompaktowe rozmiary
- zbalansowaną konstrukcję wewnętrzną
- oparty na 24-bitowej matrycy rezystorowej R2R (na którą składają się 192 precyzyjne rezystory)
- oferujący imponującą moc wyjściową 2 400 mW + 2 400 mW
- zaopatrzony w podwójny tryby NOS/OS (Non-Oversampling / Oversampling)
- sterowany FPGA zarządzającym trybami NOS/OS oraz logiką taktowania
- wyposażony w liczne wyjścia niezbalansowane i zbalansowane
- w tym zbalansowane słuchawkowe 4,4 mm Pentaconn i liniowe XLR)
- oraz cztery wejścia cyfrowe, dodatkowe poręczne wejście USB-C na boku obudowy
- dysponujący 10-pasmowym precyzyjnym korektorem PEQ
- oraz odbiornikiem łączności bezprzewodowej Bluetooth 5.4 z obsługą LDAC, AAC i SBC
- całkiem spory ekran OLED, czytelny i kontrastowy
- dwa uniwersalne pokrętła / przyciski na froncie umożliwiające łatwe sterowanie i nawigację
- podwójne zasilanie DC/AC z ekranowanym wewnętrznym zasilaczem i opcją zewnętrznego wejścia DC
- w zestawie poręczny pilot zdalnego sterowania (bardzo przydatny w trybie przedwzmacniacza)
- dźwięk wysokiej klasy hifi
- gładki, analogowy, nasycony, pełny
- po prostu piękny!
- atrakcyjna cena, bezkonkurencyjna
- absolutna rekomendacja Stereo i Kolorowo!

Przeciw:
- nieco pomniejszona analiza (szczególnie w trybie NOS)
- mniejsza selektywność na rzecz muzykalności i gładkości brzmienia
- odchudzona przestrzenność (w głąb)
- "ciepławe" granie, a więc nie do końca neutralne.

sobota, 5 września 2026

Jesień '26 na blogu "Stereo i Kolorowo - Underground", zapowiedzi testów

Nowa strona tytułowa / banner "Stereo i Kolorowo" - jesień / zima '26

Strona z lata '26

Strona tytułowa z lat '25/'26; wszystkie ilustracje - ©Magdalena Adamska, Pyros0me Studio (TUTAJ)



 
Redaktor Ludwik Hegel zakończył już letnie plażowanie, na dobre przeniósł się do cieplejszych rejonów, ogrzewanych pomieszczeń. Siadł na miękkie, pluszowe kanapy, przygotował koc i ciepłe kapcie, zaparzył gorącą herbatę - jest już gotowy na chłodniejsze dni. Jesienią słońce wcześniej zachodzi, szybciej zapada zmierzch, a to są przecież wymarzone okoliczności dla słuchania ulubionej muzyki w domowych warunkach! System hifi teraz częściej i intensywniej będzie wykorzystywany, nareszcie będzie więcej czasu na odsłuchy i testy!

* * *

Na jesień '26 przygotowuję następujące recenzje na blogu Stereo i Kolorowo:

1. i 2. Nieśpiesznie kończę test dwóch dalekowschodnich wzmacniaczy słuchawkowych FiiO: FiiO K13 R2R oraz FiiO K17 (zobacz zapowiedź testu TUTAJ i TUTAJ). To są doskonałe urządzenia - uniwersalne, łatwe w obsłudze, naszpikowane nowoczesną elektroniką. I, co najważniejsze, fenomenalnie grające!





3. Warszawski dystrybutor EIC Sp. z o.o. niedawno dostarczył na testy premierowy wzmacniacz zintegrowany Musical Fidelity M5xi (zobacz zapowiedź testu TUTAJ), który jest głęboko zmodernizowaną wersją poprzedniego noszącego symbol M5si. "Największą zmianą w porównaniu z poprzednim modelem M5si, jest to, że M5xi wykorzystuje całkowicie nową topologię wzmacniacza. Jest ona teraz jeszcze bliższa naszej legendarnej konstrukcji wzmacniacza mocy TITAN. Ta sama topologia, która była wcześniej stosowana w modelu M6si, a obecnie została poddana szeregowi ulepszeń w modelu M6xi, stanowi teraz również rdzeń modelu M5xi, z tym że została dostrojona pod kątem mniejszej mocy wyjściowej".





4. Cayin CS-6PH (zobacz TUTAJ) to bezkompromisowy przedwzmacniacz gramofonowy oparty na zaawansowanej architekturze obejmującej dwie lampy 6922EH Electro Harmonix przeznaczonych do wzmocnienia sygnału wkładek MC, dwie lampy ECC83 JJ Electronics do wzmocnienia MM z precyzyjną korekcją RIAA, a także stopień wyjściowy oparty na dwóch lampach 12AT7. Z kolei układ prostowniczy wykorzystuje dwie lampy 22DE4 RCA. Tym samym przedwzmacniacz ma zapewniony w pełni lampowy tor sygnałowy, który - jak podaje producent - "zachowuje całe ciepło i muzykalność charakterystyczną dla płyt winylowych przy jednoczesnym poszanowaniu wyjątkowej szczegółowości i precyzji.






5. Amerykańska firma Noble Audio w czerwcu br. zaprezentowała ulepszony model FoKus Apollo Pro (zobacz TUTAJ), który wyewoluował bezpośrednio z FoKus Apollo. Można napisać: jest jego dojrzalszą, bardziej dopracowaną wersją. Poprawioną. Fundamenty konstrukcyjne (w tym hybrydowy układ przetworników planarnych i dynamicznych oraz procesor Qualcomm DSP) pozostały podobne (lub takie same) - producent skupił się na wyrafinowanym strojeniu akustycznym, wyższym poziomie komfortu oraz materiałach klasy premium (nowe wykończenie tkaninami, akcenty w kolorze gunmetal, ulepszone przewody pokryte tkaniną oraz zmienione materiały poduszek padów).





6. Pylon Audio Opal 30 mkII (zobacz TUTAJ) to premierowa trójdrożna kolumna podłogowa drugiej generacji serii Opal, zaprojektowana z myślą o jeszcze większej swobodzie, rozdzielczości i skali brzmienia oraz nagłośnieniu bardziej przestronnych pomieszczeń. Konstrukcja została gruntownie przebudowana względem poprzednika, zachowując sprawdzony układ midwoofer - tweeter - woofer - woofer oraz umieszczony z tyłu tunel bass-reflex. Nowa sekcja niskotonowa, adresowany przetwornik średniotonowy, rozwinięty głośnik wysokotonowy oraz zmieniona architektura zwrotnicy pozwalają zachować detaliczność podczas cichego odsłuchu, a przy wysokich poziomach głośności zapewniają większą dynamikę, czystość i kontrolę.





7. Kilka dni temu na testy otrzymałem zmodernizowaną parę głośników podstawkowych kanadyjskiego Paradigm, czyli Paradigm Premier 220B v2 (zobacz TUTAJ). Monitory otrzymały nowe tweetery (kopułki AL-MAC, aluminium-magnez-ceramika), poprawiono konstrukcję wewnętrzną, ulepszono i upiększono formę skrzynek.





8. Sennheiser Momentum 5 Wireless (zobacz TUTAJ) to już piąta z rzędu reinkarnacja tych popularnych, bezprzewodowych słuchawek. Nowa wersja ma ulepszony hybrydowy system ANC oparty teraz na aż 8. cyfrowych mikrofonach (po 4. w każdej muszli) zamiast dotychczasowych 4. mikrofonów. Wprowadzono nowszy standard Bluetooth 5.4 (zamiast v5.2 w M4). Zaktualizowana aplikacja Sennheiser oferuje teraz bardziej szczegółowy, profesjonalny 8-pasmowy korektor graficzny (EQ) oraz zawiera test słuchu przeznaczony dla personalizacji brzmienia. Dodano także obsługę dźwięku przestrzennego Dolby Atmos





9. Konstruktorem konwertera Henry Audio DA 256 (zobacz TUTAJ) jest pan Borge Strand-Bergesen, norweski inżynier-elektronik, który postawił sobie za cel opracowanie niedrogiego przetwornika cyfrowo-analogowego dla audiofilów, którzy chcieliby w pełni wykorzystać możliwości strumieniowego przesyłania muzyki cyfrowej. I który przebije niektóre modele z najwyższej półki dostępne na rynku. Cel dość ambitny, można nawet napisać, że nierealistyczny - a jednak! Cuda czasami się zdarzają - i właśnie konwerter DA 256 jest opisywany przez branżową prasę audio jako "cud".


czwartek, 3 września 2026

Henry Audio DA 256, przetwornik cyfrowo-analogowy - zapowiedź testu







Zdjęcia: Henry Audio
 


Przez ostanie 15. lat na blogu Stereo i Kolorowo przesłuchałem / przetestowałem dobrych kilkadziesiąt różnych przetworników cyfrowo-analogowych. Tańsze, droższe, bardzo drogie. Lampowe, tranzystorowe, oparte na rozmaitych kościach, rezystorowe (R-2R) (drabinkowe), delta-sigma (ΔΣ) etc. I choć zawsze starałem się wypożyczać na testy DAC-i, które godne są większej uwagi i bliższego zainteresowania, to nie wszystkie mi się podobały, przypadły do gustu. Przeżyłem kilkanaście ekscytacji, ale też kilka rozczarowań. Bo pomimo, że w zasadzie optymalny schemat przetwornika cyfrowo-analogowego powszechnie znany jest od kilkudziesięciu lat, to nie każdy producent umie tak zbudować DAC, aby rzeczywiście dobrze brzmiał. Zapewniał głęboki i muzykalny dźwięk o przykładnej rozdzielczości. Miał analogową duszę i wielkie serce do grania. To wcale nie jest takie proste i oczywiste.

Moim pierwszym DAC-iem był brytyjski Musical Fidelity X-DAC, który kupiłem w 2007 roku, czyli nieomal 20. lat temu. Bardzo go lubiłem, bo po prostu dobrze grał - oferował organiczne brzmienie o nadzwyczaj przyjemnej sygnaturze. Grał gładko, swobodnie i namacalnie, przynosił wspaniałą naturalność wokali i instrumentów, zapewniał pożądaną plastyczność i wypełnienie. Był precyzyjny i dokładny. Może i nieco go idealizuję, ale przez długi czas X-DAC był dla mnie wzorcem audiofilskiej muzykalności, której potem wciąż poszukiwałem w przetwornikach. Nie podobały mi się DAC-i ultra-rozdzielcze, przesadnie analityczne - wychłodzone, ale dokładne. Zawsze oczekiwałem tej magicznej "analogowości", ludzkiego pierwiastka dźwięku, wzmożonych emocji i zaangażowania. 

Dlatego kiedy w rozmowie telefonicznej z dystrybutorem Audiophase dowiedziałem się, że ma w ofercie norweskie przetworniki Henry Audio, od razu poprosiłem o wypożyczenie egzemplarza na testy. Albowiem te DAC-i są w internetowym piśmiennictwie charakteryzowane właśnie tak, jak wcześniej napisałem. Są określane jako wyjątkowo muzykalne, powodujące realną "obecność" odtwarzanych nagrań, budujące wierny i nasycony obraz. Proszę Państwa! - oto premierowy przetwornik cyfrowo-analogowy Henry Audio DA 256! (zobacz TUTAJ i TUTAJ). Norweski projekt, niemieckie wykonanie. 100% muzyki w muzyce.

Konstruktorem konwertera Henry Audio DA 256 jest pan Borge Strand-Bergesen, norweski inżynier-elektronik, który postawił sobie za cel opracowanie niedrogiego przetwornika cyfrowo-analogowego dla audiofilów, którzy chcieliby w pełni wykorzystać możliwości strumieniowego przesyłania muzyki cyfrowej. I który przebije niektóre modele z najwyższej półki dostępne na rynku. Cel dość ambitny, można nawet napisać, że nierealistyczny - a jednak! Cuda czasami się zdarzają - i właśnie konwerter DA 256 jest opisywany przez branżową prasę audio jako "cud". Nie pozostaje mi nic innego, niż samodzielnie się o tym przekonać. Bez zbędnej zwłoki, od razu, przystępuję do testów i odsłuchów "cudownego Heńka"!

Sygnał analogowy, z całą swoją głębią i emocjami, rodzi się w przetworniku cyfrowo-analogowym. Ale transformacji podlega nie tylko sam sygnał. Przekształcane są również Twoje wrażenia i sposób słuchania muzyki.

Nie ma znaczenia, czy wypróbowałeś już kilka przetworników DAC i chcesz podnieść jakość i wygodę. Nie ma znaczenia, czy masz system całkowicie analogowy i chcesz się bawić źródłami cyfrowymi.

Tak czy inaczej, doświadczysz transformacji. Dzięki Henry Audio niezapomniana jakość dźwięku jest teraz dostępna. I jest to łatwiejsze, niż mógłbyś sobie wyobrazić.
(Cytat za Henry Audio).

Widać, że opakowanie wersji "demo" nieco już przeszło...

Nasuwana kartonowa obwoluta, a w niej karton z DAC-iem

Prosta forma, ale design wyszukany - za projekt aluminiowej obudowy (postawionej na drewnianej podstawie) odpowiada norweska projektantka przemysłowa Suzanne Arnesen; drewniana podstawa ma także redukować wibracje układów audio

Nie ma to jak piękna Łódź w tle!

Tył urządzenia - całkiem sporo wejść i wyjść, w tym dwa gniazda zasilania


Dystrybutor wraz z DAC-iem przysłał też dodatkowy stabilizowany zasilacz  - to francusko-chiński Audiophonics LPSU25 (zobacz TUTAJ)
 
Tył zasilacza Audiophonics LPSU25

Oba urządzenia połączone przewodem zasilającym



Trzy zdjęcia zasilacza LPSU25 ze strony Audiophonics France

Henry DAC wpięty już do systemu hifi