Polpak

EIC

Rafko

niedziela, 1 marca 2026

Plan recenzji - marzec / kwiecień 2026 r.



W niniejszym poście najpierw kolejny raz zapowiadam sprzęty (zapowiedzi od 1 do 4), których nie zdążyłem opisać w styczniu / lutym, a potem anonsuję te (pozycje 5 - 7), które dopiero co przyjechały do mnie na testy. A jak będzie wyglądać ostateczny rozkład recenzji w marcu i kwietniu, to się dopiero okaże. Nie wyznaczam sobie precyzyjnych planów, bo i po co to robić? Przyjemność odsłuchów oraz dobra zabawa z muzyką są przecież najważniejsze!

1. Audiomagic Sport Pro (czytaj TUTAJ) to słuchawki wykorzystujące przewodnictwo kostne. Są wodoodporne (IPX8) - przeznaczone przede wszystkim do uprawiania sportów, w tym pływania (wytrzymują zanurzenie w wodzie na głębokości 1,5 metra przez maksymalnie 40 minut). To słuchawki FG w silikonowej, szczelnej powłoce z tytanowymi wzmocnieniami pałąka oraz wyposażone w 32 GB wewnętrznej pamięci - i które zapewniają nawet 14. godzin odtwarzania z redukcją szumów. Czyli można w nich pływać / biegać słuchając muzyki bez konieczności posiadania przy sobie zewnętrznego źródła dźwięku (smartfonu).





2. ZMF Bokeh Open (czytaj TUTAJ) to otwarty wariant słuchawek nausznych amerykańskiej firmy ZMF Headphones - to model oparty na przetworniku 50 mm z membraną z LCP (Liquid Crystal Polymer) oraz autorskim rozwiązaniu Atrium Damping System, co gwarantuje naturalne brzmienie i realistyczną scenę dźwiękową. Bokeh Open mają muszle wykonane z materiału SpectraPly w specjalnie barwionych wersjach Emberstone lub Nocturne.




3. Na premierowe testy niedawno odebrałem FiiO FT13 (czytaj TUTAJ), czyli słuchawki dynamiczne zamknięte z 60 mm (!) przetwornikami dynamicznymi oraz muszlami wykonanymi z litego drewna. To jednak drewno nie byle jakie, a egzotyczne "purpleheart" (pol. amarant) pochodzące z lasów deszczowych Ameryki Południowej. Ten materiał cechuje się niezwykłą twardością oraz zachwyca unikalną barwą - jasnobrązowy odcień przeobraża się w głęboki, wyrazisty fiolet.




4. W kolejce na opis wciąż czekają dalekowschodnie SIVGA Anser i SIVGA Luan (czytaj TUTAJ), czyli dwie pary ciekawych, a niedrogich słuchawek. Anser to słuchawki otwarte z autorskim, 50 mm przetwornikiem dynamicznym. Charakteryzuje je najwyższej jakości drewno użyte do budowy muszli i kunsztowne wykonanie. Luan to słuchawki nauszne o otwartej konstrukcji, które oparte są także na przetworniku dynamicznym własnej produkcji SIVGA. Chciałbym wreszcie dokończyć ich opis, zasługują na wyróżnienie.




5. Matrix Audio TS-1 (zobacz TUTAJ) to urządzenie typu combo, które integruje odtwarzacz strumieniowy, przetwornik DAC i wysokiej klasy wzmacniacz słuchawkowy w kompaktowej obudowie (280 × 210 × 82 mm, masa 2,89 kg). Wyposażony w dwa układy AKM4493SEQ w konfiguracji dual-parallel, każdy z niezależnym zasilaniem z niskoszumowymi regulatorami LDO dla maksymalnej dynamiki, czystości i precyzji sygnału. Ma też podwójny femtosekundowy zegar (44,1 kHz i 48 kHz), zarządzany przez FPGA, aby zminimalizować jitter.




6. Gramofon MoFi StudioDeck (zobacz TUTAJ) jest wizualnie podobny do droższego modelu UltraDeck (choć jest nieco konstrukcyjnie uboższy) i podobnie jak on wyszedł spod mistrzowskiej ręki Allena Perkinsa ze Spiral Groove. Co ważne, niższa cena nie oznacza rezygnacji ze świetnych nóżek antywibracyjnych opracowanych wspólnie z Harmonic Resolution Systems (wykonanych z frezowanego aluminium!) i funkcjonalnej pokrywy przeciwkurzowej wykonanej z przyciemnianego akrylu, montowanej na wygodnych zawiasach.




7. Kilka dni temu na testy dojechały do mnie premierowe MartinLogan Motion B10 (zobacz TUTAJ) z serii "Reimagined". To odnowione wersje poprzednich modeli (o podobnych nazwach), jednakże nowe zestawy nie są prostym rozwinięciem poprzedników. Zostały zaprojektowane na nowo, charakteryzują się odważnym designem i zawierają sporo ulepszeń. Zastosowano między innymi zupełnie nowe przetworniki, przekonstruowano zwrotnice, zmieniono obudowy, zadbano o luksusowe detale.


sobota, 28 lutego 2026

Heed Thesis λ (Lambda) / Heed Thesis γ (Gamma) / Heed Abacus S, przedwzmacniacz / końcówka mocy stereo / DAC



 

Wstęp
Miesiąc temu - przebywając służbowo w Warszawie - podjechałem do głównej siedziby firmy Audiomagic, czyli do salonu na ulicy Złotej 70. Pogawędziłem z załogą, wypiłem kawę, posłuchałem i obejrzałem z bliska kilka ciekawych sprzętów hifi. Oraz umazałem ubranie białą farbą, albowiem Audiomagic jest właśnie w fazie przebudowy - powiększana jest przestrzeń ekspozycyjna i biurowa, firma pozyskała nowe pomieszczenia, trwa duży remont. Zwiedziłem te nowe powierzchnie, naprawdę imponujące. Pewnie będą gotowe za kilka tygodni.

Oczywiście, przy okazji wizyty w salonie zabrałem też kilka urządzeń na testy. A że Audiomagic niedawno został polskim dystrybutorem węgierskiej firmy Heed Audio, wybór nie był trudny. Tym razem wypożyczyłem aż trzy urządzenia Heed Audio, albowiem ta firma zawsze mnie interesowała, a nigdy jeszcze nie miałem jej sprzętów u siebie w domu na odsłuchach. Czas to nadrobić, zaś od takiego przybytku głowa na pewno nie rozboli.

Na testy otrzymałem aż trzy elementy hifi: Heed Thesis λ (Lambda), Heed Thesis γ (Gamma) oraz Heed Abacus S, czyli przedwzmacniacz liniowy, tranzystorowa końcówka mocy stereo oraz DAC (zobacz TUTAJTUTAJ i TUTAJ). Przy czym przedwzmacniacz Lambda i końcówka mocy Gamma należą do serii wyższej Thesis, zaś DAC Abacus S do osobnej serii "Elixir Group" (wspólnie ze wzmacniaczem zintegrowanym Elixir).

Heed Audio Kft.
Heed Audio Kft. (zobacz TUTAJ) jest relatywnie niewielką firmą pochodzącą z Węgier, a dokładniej - z Budapesztu. Została założona pana Zsolta Husztiego w 1987 roku jako firma dystrybucyjna głównie marek brytyjskich (m.in. Rega, Arcam, Epos, Exposure, NAD i Roksan). Dlatego pierwszym produktem Heed Audio był zasilacz przeznaczony dla gramofonów Rega. W 1991 roku firma przygotowała swój pierwszy własny produkt - były to kolumny StandArt. Od roku 2000 Heed Audio wytwarza wzmacniacze i inne urządzenia hifi w nietypowych, wąskich rozmiarach obudów - zupełnie jak brytyjskie Cyrus, Mission czy Rega. Przypadek? Nie sądzę.

W ofercie budapesztańskiego Heed Audio można znaleźć sporo różnych urządzeń, choć dominują wzmacniacze (w tym słuchawkowe) oraz przedwzmacniacze gramofonowe, ale jest też DAC, odtwarzacz CD i kilka zasilaczy PSU. Serii produktowych jest aż pięć: najniższa to Modular, najwyższa to Thesis, a pomiędzy nimi są jeszcze Elixir, Obelisk i Lagrange. Zdecydowana większość urządzeń ma kompaktowe obudowy (lub nawet malutkie jak Modular). Jednym z wyjątków jest wzmacniacz Lagrange, który ma klasyczne rozmiary. Wszystkie są doskonale zaprojektowane, świetnie wykonane, choć idące nieco pod prąd aktualnej unifikacji / standaryzacji hifi, bo mające własną koncepcję konstrukcyjną, oparte na najlepszych rozwiązaniach inżynierskich i wzorcach elektronicznych. Produkowane od a do zet w Europie, w Budapeszcie.

Niedawno (bo niecałe trzy lata temu) Heed Audio wypuścił zestaw ultra-referencyjny Heed Helikon składający się z przedwzmacniacza i dwóch końcówek mocy mono. Jednakże jego produkcja została ograniczona jedynie do 30. kompletów (!), a cena w Polsce wynosi 99 000 PLN. To edycja limitowana przygotowana na 30-lecie firmy i która ma obrazować wysoki potencjał konstrukcyjny Heed Audio oraz inżynierską wirtuozerię przedsiębiorstwa.
 
Wrażenia ogólne i budowa
Trzy tytułowe komponenty Heed Audio dostarczane są w dość sporych kartonach, choć przecież one same mają kompaktowe obudowy (o wymiarze połowy klasycznej). Przyczyną tego stanu rzeczy jest fakt, że wewnątrz opakowań sprzęty zabezpieczone są grubymi piankowymi formami. W zestawie z urządzeniami producent załącza piloty zdalnego sterowania, przewody zasilające oraz dokumenty. I tyle.

Jak już pisałem wcześniej, przedwzmacniacz Thesis Lambda i końcówka mocy Thesis Gamma pochodzą z linii wyższej Heed Audio, zaś DAC Abacus S - ze średniej. Wypożyczyłem je razem albowiem, co dziwne, seria wyższa Thesis nie ma własnego przetwornika cyfrowo-analogowego, a średnia Elixir / Abacus ma. Zaś ja na czas moich różnych testów porównawczych potrzebowałem też DAC-a.

Urządzenia mają rozmiary połowy standardowych, czyli szerokość 22 cm (zamiast 44 cm), przy wysokości 8,5 cm i jednocześnie sporej głębokości 32,5 cm. Bardzo w tym przypominają klasyczne brytyjskie Cyrus, Rega oraz Mission (ale o tym już pisałem wcześniej). Elementy elektroniczne wewnątrz obudów są ściśle upakowane. 

Thesis Lambda i Gamma mają aluminiowe obudowy z frontowymi ramkami wykonanymi ze szczotkowanego aluminium (otaczające fronty z czarnego akrylu), kiedy pozostała część frontu i korpusu są czarne. Pokrętła na przedwzmacniaczu też są wytoczone z czystego aluminium. Z kolei DAC Abacus S ma całkowicie czarny front i takąż obudowę. Na froncie na niewielkiej płytce zainstalowano sześć przycisków, a tuż obok (po prawej) okrągły wyświetlacz monochromatyczny. Stylistyka Heed Audio jest dość skromna, oszczędna, a nawet ascetyczna, ale jakość wykonania i materiałowa są bardzo wysokie. Nie ma się do czego przyczepić.

Front przedwzmacniacza (oraz końcówki mocy) wykonany został z czarnego szkła akrylowego i został obramowany aluminiową ramką. Umieszczono na nim dwa duże aluminiowe pokrętła: lewe odpowiada za wybór źródła, zaś prawe za regulację głośności. Podczas selekcji źródeł zapalają się białym światłem kolejne cyfry wokół lewego pokrętła, a pogłośnienie jest sygnalizowane przesuwającą się "kropką" wokół prawej gałki. Po środku frontu, na jego dole i górze, znajdują się białe napisy "HEED" i "Thesis λ" podświetlane na biało kiedy przedwzmacniacz jest przyłączony do zasilania. Na froncie końcówki mocy umieszczono wyłącznie dwa podświetlane napisy "HEED" oraz "Thesis λ".

Na tylnej ściance przedwzmacniacza umieszczono aż siedem par gniazd RCA (wysokiej jakości). Pięć z nich to wejścia liniowe dla przyłączenia źródeł analogowych, a pozostałe dwa to wyjścia z poziomu przedwzmacniacza (do końcówki mocy) oraz pętla magnetofonowa (!). Po lewej umieszczono gniazdo zasilania IEC zintegrowane z komorą bezpiecznika oraz główny włącznik zasilania. Tuż obok znajduje się gniazdo sieciowe przeznaczone do podłączenia firmowego zasilacza zewnętrznego Thesis Pi.

Tył końcówki mocy zajmują dwie pary terminali przyłączeniowych WBT dla głośników, para gniazd RCA dla przyłączenia przedwzmacniacza oraz gniazdo IEC (zintegrowane z komorą bezpiecznika) i - tuż obok - główny włącznik sieciowy.
Heed Thesis λ (Lambda) to przedwzmacniacz stworzony z myślą o miłośnikach analogowego brzmienia. Umożliwia wybór spośród pięciu analogowych źródeł dźwięku oraz regulację głośności za pomocą pilota zdalnego sterowania. To jednak jedyny element cyfrowy w tym eleganckim urządzeniu – cała reszta to czysta analogowa technika. W świecie analogowym Thesis λ jest najbardziej zaawansowanym przedwzmacniaczem, jaki kiedykolwiek stworzyła firma Heed.

Jego układ wzmacniający to dopracowana wersja analogowej sekcji modelu Thesis α. Brak jakichkolwiek komponentów cyfrowych pozwolił całkowicie wyeliminować kompromisy, umożliwiając osiągnięcie maksymalnej jakości dźwięku. Thesis λ wyróżnia się również unikalną konstrukcją płytki PCB – rozwiązaniem charakterystycznym dla przedwzmacniaczy z serii Thesis.

W trybie autonomicznym urządzenie oferuje imponującą wydajność, dzięki solidnemu, wbudowanemu zasilaczowi. Dla jeszcze lepszych rezultatów istnieje możliwość rozbudowy systemu o zewnętrzny zasilacz Thesis π. Wzbogaca on brzmienie o dodatkową przejrzystość, precyzję i naturalną płynność, wynosząc prezentację dźwięku na zupełnie nowy poziom.

Wzmacniacz mocy stereo Thesis γ (gamma) to najbardziej atletyczny członek rodziny Heed. Z wielkim wysiłkiem udało nam się zmieścić dwa moduły Transcap klasy Thesis w stosunkowo niewielkiej, ale solidnej metalowej obudowie. Rozciągająca się od ściany do ściany matryca tranzystorów dostarcza ogromnej energii dla dwóch kanałów muzycznych – i to bez najmniejszego poczucia ograniczenia.

Jako stereofoniczny wzmacniacz mocy oparty na technologii Transcap, Thesis γ charakteryzuje się wyjątkowo dobrą odpowiedzią impulsową. Trudności techniczne związane ze sprzężeniem RC sprawiają, że prawie 100% dzisiejszych producentów wybiera prostsze rozwiązania ze sprzężeniem bezpośrednim. Dzięki ogromnemu wysiłkowi i niezliczonym godzinom pracy istnieje sposób na zastosowanie nowoczesnego i brzmieniowo lepszego wzmacniacza ze sprzężeniem RC. Wybraliśmy tę drogę.
Podobnie jak pasek napędowy w dużym gramofonie czy transformator wyjściowy wzmacniacza lampowego, kondensator wyjściowy zapewnia doskonałe odsprzęgnięcie między wzmacniaczem a głośnikiem. Główną zaletą jest jednak to, że kondensator jest urządzeniem magazynującym energię. Z założenia jest on podłączony bezpośrednio do głośnika, bez żadnych elementów pośrednich. Dostarczanie mocy staje się szybkie i precyzyjne. Do ładowania tego elementu mocy wykorzystujemy stopień sterujący oparty na tranzystorach Darlingtona w układzie push-pull.

Ten system transformacji mocy musi być idealnie zbalansowany. Sercem naszej technologii Transcap jest precyzyjna regulacja wszystkich kanałów przesyłu ładunku i prądu. To sprawia, że ​​wszystkie typowe elementy wzmacniacza: transformator sieciowy, zasilacz, stopnie napięcia i wzmacniacz mocy, stają się czymś radykalnie odmiennym. Jak widać, to nie jest zwykły wzmacniacz i nie da się go zmierzyć standardowymi standardami. Dzięki naszym metodom dźwięk staje się gęsty, ciepły, a jednocześnie czysty i realistyczny, ponieważ prawidłowo przekłada sygnał elektroniczny na świat akustyczny.

Dane techniczne Heed Thesis Lambda
Wejścia: 5 analogowych
Wyjścia: 1 wyjście przedwzmacniacza / 1 wyjście na taśmę
Zasilanie: wewnętrzne / zewnętrzne (Thesis Pi)
Pobór mocy: 60 W
Wymiary (wys. x szer. x gł.): 22 x 8,5 x 36 cm

Dane techniczne Heed Thesis Gamma
Wejścia: 1 x line input
Wyjścia: Stereo 4 mm speaker
Moc (max): 110 W / channel
Impedancja obciążenia (min.): 1,6 Ω
Pobór mocy: 350 W
Wymiary: (wys. x szer. x gł.): 22 x 8,5 x 32,5 cm.

* * *

Heed Abacus S to nowa, ulepszona wersja DAC-a Abacus. Jest oparta na renomowanej kości AKM AK4490REQ z serii Velvetsound. W torze cyfrowym zainstalowano układ marki Burr-Brown BB PCM9211, natomiast wejście USB obsługuje układ XMOS GT205101.

Na froncie DAC-a, po jego prawej stronie, zamontowano okrągły wyświetlacz LCD. Z kolei po lewej, w jednym rzędzie, umieszczono sześć przycisków wyboru źródła, przy czym standardowo aktywnych jest jedynie pięć pierwszych (2 x Toslink, 1 x coaxial, 1 x BNC i 1 x asynchroniczne USB-B), a szóste to źródło opcjonalne, na tylnej ściance przykryte zaślepką dla karty rozszerzenia (dla strumieniowania z certyfikatem Roon Ready, obsługi Spotify Connect, Tidal i dostępem do UPnP / DLNA).

Z tyłu umieszczono pięć gniazd cyfrowych ((2 x Toslink, 1 x coaxial, 1 x BNC i 1 x asynchroniczne USB-B) oraz szóste zaślepione przeznaczone dla opcjonalnego strumieniowania. Jest też para wyjściowych gniazd analogowych RCA oraz gniazdo zasilania IEC (wraz z komorą bezpiecznika) oraz główny włącznik zasilania. Brak wyjść symetrycznych XLR.

Heed Audio Abacus S to znakomite narzędzie łączące Cię ze światem muzyki dzięki wbudowanemu streamerowi. Wykonuje precyzyjne obliczenia potrzebne do najlepszego odwzorowania dźwięków.

Będąc bramą między światem cyfrowym i analogowym, Abacus S to nie tylko maszyna obliczeniowa, to samo źródło dźwięku analogowego wzmacnianego przez Twój system. Abacus może prezentować ten uwodzicielski dźwięk Heed z wielu różnych źródeł cyfrowych, nawet jeśli muzyka jest kodowana w niezwykle szczegółowym sygnale PCM lub DSD.

PCM i DSD to dwie główne metody nagrywania cyfrowego. Abasus S może obsługiwać sygnały PCM do 384 kHz i 32 bitów oraz natywnie przetwarzać sygnał DSD o podwójnej prędkości. Zegary kwarcowe i dobrze zaprojektowane liniowe zasilacze zapewniają, że rozdzielczość przetwarzania cyfrowego jest zawsze idealna.
Dane techniczne Heed Abacus S
Pasmo przenoszenia: 3 Hz – (zależy od częstotliwości próbkowania)
Częstotliwości próbkowania: RCA/BNC - 32 / 44,1 / 48 / 88,2 / 96 / 176,4 / 192 kHz maks. 24 bity PCM, USB - 32 / 44,1 / 48 / 88,2 / 96 / 176,4 / 192 / 352,8 / 384 kHz maks. 32 bity i 2,8224 / 5,6448 MHz 1 bit natywny DSD
Wyjścia: 1 x RCA (Single Ended)
Wejścia cyfrowe: 1 x BNC (koncentryczne), 1 x RCA (koncentryczne), 2 x optyczne (Toslink), 1 x USB-B
Wymiary: (wys. x szer. x gł.): 88 mm x 220 mm x 325 mm
Waga: 4,50 kg

(Kursywą zaznaczyłem cytaty zaczerpnięte ze strony Heed Audio i Audiomagic; modyfikacje i skróty własne, L.H).


Mimo że same urządzenia nie mają dużych gabarytów, to kartony są pełnowymiarowe


DAC Abacus w kartonie i załączone akcesoria


A tak porządnie zapakowane są komponenty serii Thesis


Sprzęty już wyjęte z kartonów, ustawione w rzędzie





Thesis Lambda, Thesis Gamma i Abacus S widziane od tyłu


Widać, że Thesis Lambda / Gamma i Abacus S pochodzą w różnych serii



Heed Audio są znakomicie wykonane!


Sprzęty Heed Audio ustawione na szafce audio, wykorzystuję też bufor lampowy Musical Fidelity X-Tube

Spojrzenie na cały system odsłuchowy



Wrażenia dźwiekowe
Zestaw Heed Thesis (przedwzmacniacz Lambra i końcówkę mocy Gamma) porównywałem ze wzmacniaczami Haiku-Audio SOL V, Cayin Jazz 80/EL34 i Pathos Classic One MKIII, zaś DAC Abacus S z przetwornikami c/a Lampizator Amber 3 DAC, Ferrum ERCO (wraz z zasilaczem HYPSOS) oraz EarMen CH-AMP Signature. Pełna lista sprzętu towarzyszącego wymieniona została na końcu niniejszego tekstu.

Bez zbędnych przydługich wstępów, od razu napiszę, że węgierski zestaw gra wprost doskonale! Genialnie! Zachwyca rasowym dźwiękiem o spektakularnej sile, a równolegle ujmuje gładkością, jak i wspaniałą złożonością dźwiękową. Reprezentuje bardzo wysoką klasę jakościową oraz wzorcowe zaawansowanie tonalne pełne szczerego, transparentnego i treściwego brzmienia. To przekaz gęsty, substancjalny i soczysty, a jedocześnie natlenowany oraz zróżnicowany. Kompleksowy.

Heed Audio oferuje dźwięk o wysokiej energii, olbrzymiej mocy i kapitalnej dynamice. Wspaniale organiczny, barwny i muzykalny, acz też modelowo precyzyjny - z głębokim nasyceniem i o koncertowej charakterystyce. Zbudowany na solidnej podstawie i o rozbudowanej aranżacji. Złożonej, lecz jednorodnej i symetrycznej konstrukcji. Mogę nawet zaryzykować śmiałe twierdzenie, że tytułowy komplet reprezentuje nieomal poziom high-endowy lub co najmniej graniczący z ideałem high-fidelity - i to wcale nie są słowa na wyrost. Nie przeskalowane.

Takie określenia jak ponadprzeciętna namacalność, bezpośredniość, plastyczność czy wierność najlepiej opisują dźwięk przedmiotowego Heed Audio. System generuje tak wysoką ułudę dźwięku autentycznego, że słuchacz ma poczucie rzeczywistego obcowania z żywymi artystami i prawdziwymi instrumentami. Wydaje się, że śpiewają / grają "tu i teraz" w pokoju odsłuchowym. Nie lubię używać tych wyświechtanych w wielu recenzjach porównań i odniesień, ale w tym przypadku są jak najbardziej uprawnione i prawdziwe. Bo w przypadku Heed Audio jest to kontakt bezpośredni, fizyczny, emocjonalny. Sugestywność przekazu jest doskonała, przy czym nie jest od ani zbyt ofensywny, ani agresywny. Jest pobudzony, ale w granicach zdrowej normy. Jest całkowicie zrównoważony.

Brzmienie jest gęste, napełnione, strukturalne - z łatwo dostrzegalnymi fakturami, wzorami i teksturami. I choć zapewniające dużą moc grania, to także świetny i dokładny wgląd w nagrania, bo przejrzysty i dalekosiężny. Przykładnie rozdzielczy. Przekaz imponuje szczerością oraz siłą, jak i aktywnością tonalną. Z wybitnie kontrolowanym basem i bardzo szeroką sceną dźwiękową. Ale pomimo tak dużej energii grania oraz ultra-transparentności nie można dostrzec żadnych szczególnych podbarwień ani nierówności tonalnych. Dźwięk jest super-angażujący, lecz przede wszystkim naturalny i neutralny. Dokumentalny oraz fotograficzny.

Średnica jest ożywiona, prężna, dociążona i śmiała - łatwo prezentująca barwy i ich kolorystyczne zróżnicowanie. Średnie mają wyraźną ekspresję, gęstą, ale nie przeciążoną treść. Są w 100% komunikatywne. Czyste, przezierne, dobrze widzialne. Otwarte na przestrzeń. Basy są ciężkie i lekkie jednocześnie, mają duży wymiar, lecz nie przytłaczają. Uderzają szybko, pewnie i precyzyjnie. Nie zalegają, mają optymalną substancję i materię. Są zaokrąglone, plastyczne, bogate. Bez śladów kompresji, czy sztucznego rasowania. Wysokie tony wybrzmiewają subtelnie, acz są jasne i detaliczne. Akcentują rozdzielczość, lecz jej nie wyostrzają. Są idealnie równe, mają daleki zasięg. Wszystkie podzakresy są spójne - współpracujące, symbiotyczne, synergiczne. Tworzą wspólne pole dla dźwięku perfekcyjnego, dokonanego, holistycznego. Dojrzałego.

Przestrzeń jest realnie trójwymiarowa, optymalnie rozłożona, budująca wiarygodną scenerię odsłuchową. Instrumenty i wokale są na niej jednoznacznie rozmieszczone, mają idealnie odwzorowane współrzędne, są precyzyjnie ogniskowane. Ich formy są kształtne, wypełnione i kontrastowe. Zaopatrzone w głębię, obrysowane akustycznym powietrzem, nasycone treścią, z wyraźnym rysunkiem przestrzennym. Scena jest dość bliska, łatwa w odbiorze i słyszeniu, acz nie atakująca przesadną bezpośredniością.

Dla wzmacniacza Heed Thesis γ (Gamma) współpraca z różnymi, nawet relatywnie wymagającymi zespołami głośnikowymi to: "Fraszka, igraszka. Nie ciężka maszyna, zziajana, zdyszana. Że pędzi, że wali, że bucha buch, buch". Bo wzmacniacz zapewnia olbrzymie porcje pary pompowanej i tłoczonej w przetworniki głośnikowe, łatwe ich kontrolowanie i pełne opanowanie, poczucie nieograniczonej mocy oraz optymalnej rezerwy prądowej niezbędnej do swobodnego kształtowania sygnału akustycznego. 

Ale zostawiając już Tuwima na boku, końcówka mocy stereo Thesis Gamma ma tyle mocy prądowej i zaangażowania, że bezproblemowo i kompletnie napędza głośniki. Moc wzmacniacza wynosząca 2 x 110 Watów nominalnie nie jest jakąś astronomiczną, ale moje testowe głośniki (Living Voice Auditorium R3 o skuteczności 94 dB i Pylon Audio Diamond mkII - 90 dB) dostały takiego "kopa", że dźwięk zawsze był intensywny, stuprocentowy, gęsty i równo trzymany, a jednocześnie super-precyzyjny i uważny. Wrażliwy na nawet minimalny sygnał, łatwy do wzbudzenia, odegrania - nieodmiennie uporządkowany, czysty. Po prostu prężny i elegancki. Pełnoskalowy. 

Należy też w kilku choć słowach opisać sam DAC. Heed Abacus S przynależy do innej serii niż przedwzmacniacz i końcówka mocy Thesis, bo do osobnej rodziny "Elixir Group" (wspólnie ze wzmacniaczem zintegrowanym Elixir). Przypomnę, że niniejszy przetwornik c/a jest oparty na renomowanej kości AKM AK4490REQ z serii Velvetsound, w torze cyfrowym zainstalowano układ marki Burr-Brown BB PCM9211, natomiast wejście USB obsługuje układ XMOS GT205101. Znakomite wnętrzności.

DAC Abacus S zapewnia nadzwyczaj czyste i transparentne brzmienie o plastycznej, analogowej charakterystyce, bo lekko powleczonej organicznym posmakiem. Przekaz jest ładnie rozdzielczy, wyczulony na szczegóły i mikroelementy. Jest spójny, nasycony, zawiesisty, lecz przede wszystkim dźwięczny, smukły i gładki. Łatwo ujawnia barwy nagrań, ich złożoność i wewnętrzną strukturę. Wyciąga detale, ale ich nie wyostrza. Optymalnie odzwierciedla przejścia dynamiki, wzmożenie akustyczne, pełną różnorodność tonalną. Abacus S gra referencyjnym dźwiękiem o wysokiej kulturze i znakomitą ekspozycją przestrzeni muzycznej. Jestem nim w pełni ukontentowany. Przepyszna maszyna. 

Konkluzja
Zestaw Heed Thesis λ (Lambda) / Heed Thesis γ (Gamma) / Heed Abacus S to przedwzmacniacz, końcówka mocy stereo i DAC. Wytwarzane na Węgrzech, w Budapeszcie przez relatywnie niewielką manufakturę, ale według najlepszych wzorów audio hifi i zgodnie z inżynierskim wyrafinowanym rzemiosłem. I choć być może zestaw Heed Audio nie prezentuje się jakoś zachwycająco i wystrzałowo, a zupełnie zwyczajnie lub nawet oszczędnie, to zapewnia dźwięk nadzwyczajnej klasy i jakości. Brzmienie genialnie nasycone i zaangażowane, a także prawdziwe i wierne. Wysublimowane. Referencyjne. Heed Audio to prawdziwy audiofilski skarb, który wart jest każdej wydanej złotówki oraz zasługuje na najwyższe noty, co niniejszym z pełnym przekonaniem i wielką przyjemnością czynię: bezapelacyjna rekomendacja!

Ceny w Polsce: przedwzmacniacz Heed Thesis λ (Lambda) - 14 900 PLN, końcówka mocy stereo Heed Thesis γ (Gamma) - 15 500 PLN, przetwornik cyfrowo-analogowy Heed Abacus S - 9 990 PLN.

Najwyższa rekomendacja dla węgierskiego zestawu Heed Audio!


Za:
- Heed Audio to stosunkowo niewielkie, ale prężne przedsiębiorstwo, które wytwarza sprzęty hifi już od 30. lat
- wszystkie ambitne, inżynierskie, doskonale zaprojektowane, solidne
- w ofercie znajduje się sporo różnych urządzeń, choć dominują wzmacniacze i przedwzmacniacze gramofonowe
- ale są też odtwarzacze CD, zasilacze i DAC-i
- projektowanie i produkcja Heed Audio w całości odbywa się w Budapeszcie, na Węgrzech, w Europie
- tytułowy zestaw to przykład konstrukcji idealnych, pod każdym względem wzorcowych
- wykonawczym, materiałowym i zastosowanych podzespołów, elementów montażowych
- ale to także estetyczny design
- rozdzielenie przedwzmacniacza i końcówki mocy stereo (na dwa osobne komponenty) jest korzystne dla warunków elektronicznych, a więc i dla ostatecznego brzmienia
- kompaktowe obudowy
- w zestawie pilot zdalnego sterowania
- sporo różnych wejść i wyjść (w tym gniazdo BNC w Abacus S)
- a więc szeroka funkcjonalność i możliwość wielu połączeń
- wzmacniacz o wysokiej mocy, co umożliwia łatwy dobór głośników 
- dźwięk ocierający się o poziom realnego high-endu
- atrakcyjna cena
- bezwarunkowa rekomendacja Stereo i Kolorowo!

Przeciw:
- brak wejść/wyjść symetrycznych
- mało precyzyjne sterowanie głośnością przedwzmacniacza z poziomu pilota zdalnego sterowania
- i nic więcej przeciw.

System odsłuchowy
Pomieszczenie odsłuchowe: 30 m2, z częściową adaptacją akustyczną - ustroje Vicoustic Wave Wood - 10 sztuk.
Wzmacniacze: Haiku-Audio SOL V (test TU), Cayin Jazz 80/EL34 (test TU) i Pathos Classic One MKIII (test TU).
Kolumny podłogowe: Living Voice Auditorium R3 (test TU) i Pylon Audio Diamond 28 mkII (test TU).
Kolumny podstawkowe: Martin Logan Motion 35XTi (test TU) i Paradigm Founder 40B (test TU).
Odtwarzacz CD: Musical Fidelity A1 CD-Pro (test TU).
Bufor lampowy Musical Fidelity X-Tube (test TU).
Odtwarzacze sieciowe: Rose RS150 (test TU), Matrix Audio TS-1 i Silent Angel Munich M1 (test TU).
Platformy strumieniujące: Qobuz i Apple Music.
DAC-i/wzmacniacze słuchawkowe: Ferrum ERCO z zasilaczem Ferrum HYPSOS (test TU), EarMen CH-AMP Signature (test TU), Lampizator Amber 3 DAC (test TU) i iFi Audio Go bar.
Komputer: Dell Latitude 5440.
Smartfony / tablet: iPhone 16 PRO, iPhone XR oraz iPad Air 4.
Gramofony: Nottingham Analogue Horizon (test TU) i MoFi StudioDeck.
Wkładki gramofonowe: Ortofon 2M Black (test TU) i Ortofon MC X20 (test TU).
Przedwzmacniacze gramofonowe: Musical Fidelity MX-VYNL (test TU), Exposure XM3 i Manunta by M2Tech EVO Phono 3.
Radioodbiorniki: Rotel RT-1080, Sansui TU-5900 i Tivoli Model One (test TU).
Magnetofon kasetowy: Nakamichi Cassette Deck 1 (test TU).
Słuchawki: Fostex TH610 (test TU), SIVGA SV023 (test TU), SIVGA P2 Pro (test TU), eBravo HAMT-3 MkII, Aune SR7000 (test TU), Aune AR5000 (test TU), ZMF Bokeh Open, Noble FoKus Apollo (test TU), Final ZE8000 (test TU) i Final Audio UX5000 (test TU).
Odbiornik Bluetooth/DAC: iFi Audio ZEN Blue + zasilacz iFi Audio iPower X (test TU).
Głośnik bezprzewodowy: Mooer Silvereye 10 (test TU).
Listwy sieciowe: Solid Core Audio Power Supply (test TU) i ZiKE Labs Powerbox (test TU).
Akcesoria: podstawa antywibracyjna Rogoz-Audio 3SG40, podstawy głośnikowe Rogoz-Audio 4QB80, podstawy głośnikowe Solid Tech Model 2/3, szafka audio Solid-Tech Radius Duo 3, mata gramofonowa Harmonix TU-800EXi oraz krążek dociskowy do gramofonu Clearaudio Clever Clamp.

niedziela, 22 lutego 2026

Musical Fidelity X-Tube, bufor lampowy

 



Zdjęcia: Musical Fidelity

Mój "prosiaczek" Musical Fidelity X-DAC kupiony w 2007 roku (stoi na odtwarzaczu CD Rotel RCD-06)



Najpierw trochę osobistych kombatanckich wspomnień. W 2007 roku kupiłem od pewnego audiofila z Sopotu mało używany przetwornik cyfrowo-analogowy Musical Fidelity X-DAC (czytaj o nim TUTAJ). Tamten DAC zamknięty został w nietypowej aluminiowej obudowie w kształcie wydłużonego cylindra - stąd powszechnie znany był pod nazwą "prosiaczek". X-DAC miał możliwość dekodowania sygnału HDCD, pięknie grał i wspaniale wyglądał. Bardzo go lubiłem - często używałem z odtwarzaczem płyt kompaktowych jako "wzbogacacz i polepszacz" cyfrowego dźwięku. Warto jednak wiedzieć, że historycznie pierwszym "prosiaczkiem" firmy Musical Fidelity był X10-D (zobacz TUTAJ), czyli bufor lampowy. Jego spektakularna historia zaczęła się w 1995 roku, kiedy to został wprowadzony na rynek jako protoplasta rozbudowanej później serii X.

Musical Fidelity X-10D był innowacyjnym lampowym buforem wyjściowym klasy A, zaprojektowanym w celu wzmocnienia dźwięku cyfrowego, często nazywanego „brakującym ogniwem”. Wykorzystywał dwie lampy 6922/ECC88, zapewniał cieplejsze, bardziej naturalne brzmienie odtwarzaczy CD i źródeł cyfrowych. Redukował cyfrową szorstkość. X-10D działał jako bufor między odtwarzaczem CD a przedwzmacniaczem, rozwiązując problem niedopasowania impedancji, co poprawiało dynamikę, rozszerzenie basów i gładkość wysokich częstotliwości.

Lampowy "prosiaczek" X-10D cieszył się ogromną popularnością, między innymi ze względu na przystępną cenę, wynoszącą 30. lat temu około 200-300 dolarów, co pozwalało posiadaczom tańszych odtwarzaczy CD uzyskać brzmienie lampowe bez konieczności kupowania kompletnego wzmacniacza lampowego. Nic dziwnego więc, że X-10D sprzedał się w astronomicznej liczbie około 50 000 egzemplarzy! To był niebywały sukces. Jego następca - X-10v3 - zanotował sprzedaż 5 000 sztuk, ale był produkowany w limitowanej ilości.

Ogromny sukces X-10D doprowadził do powstania rozbudowanej linii X-Series Musical Fidelity. Wspomniany na początku X-DAC zadebiutował na rynku w 1997 razem z drugim przetwornikiem cyfrowo-analogowym X-ACT (to był model prostszy, budżetowy). Pojawił się też wzmacniacz słuchawkowy X-CANS oraz zasilacz X-PSU. Potem jeszcze był przedwzmacniacz lampowy X-PRE oraz monobloki X-A50 i X-A200 (oczywiście, wszystkie w cylindrycznej obudowie!). Na przełomie lat 1998/1999 wprowadzono kolejny DAC: X-24K z 24-bitowym/96 kHz upsamplingiem, przeznaczony do obsługi sygnałów cyfrowych o wyższej rozdzielczości. Zaś w roku 2000 pojawił się X-DAC V3, ale nie miał już cylindrowego kształtu obudowy, a klasyczny prostopadłościenny. Wydawało się, że era "prosiaczków" Musical Fidelity zakończyła się na dobre. Tak było aż do 2025 roku.

Dokładnie po 30. latach od daty premiery pierwszego buforu lampowego X-10D brytyjska firma Musical Fidelity wprowadziła nieomal dokładną jego replikę, czyli model X-Tube! (zobacz TUTAJ i TUTAJ). X-Tube wykorzystuje dwie lampy triodowe E88CC/6922, działa jako stopień pośredni - został zaprojektowany w celu poprawy jakości sygnału audio i nadania źródłom liniowym lampowej charakterystyki brzmienia. W zamiarze konstruktorów ma dodawać do sygnału pochodzącego z cyfrowych źródeł typu streamer, odtwarzacz CD lub DAC typowo lampową sygnaturę, pogłębioną barwę dźwięku i bogactwo wybrzmienia.
Musical Fidelity X-Tube oferuje entuzjastom audio możliwość wprowadzenia charakterystyki lampowej i wzbogacenia brzmienia do swoich systemów audio. Obwody lampowe są cennym narzędziem poprawiającym jakość dźwięku i dodającym muzykalności do wrażeń słuchowych. Niezależnie od tego, czy X-Tube jest używany w wysokiej klasy zestawie audio, czy jako znaczące ulepszenie budżetowych systemów, zapewnia użytkownikom możliwość odkrywania wyjątkowych właściwości lamp w reprodukcji dźwięku.

Jedną z najbardziej pożądanych cech wzmacniaczy lampowych jest ich tendencja do wytwarzania „cieplejszego” dźwięku w porównaniu z konstrukcjami półprzewodnikowymi. Ciepło to można przypisać sposobowi, w jaki lampy radzą sobie z harmonicznymi parzystymi. W przeciwieństwie do komponentów półprzewodnikowych, które wprowadzają bardziej szorstko brzmiące harmoniczne nieparzyste, lampy mają tendencję do podkreślania harmonicznych parzystych, które są ogólnie postrzegane jako przyjemniejsze dla ludzkiego ucha. W rezultacie uzyskuje się gładszy, bardziej naturalny obraz dźwiękowy, który niektórzy słuchacze uważają za bardziej wciągający.

Po stronie wyjściowej, bufor lampowy X-Tube ma bardzo niską impedancję i nie będzie musiał się zmagać z żadnym wejściem dołączonego wzmacniacza, bez względu na to czy ma ono niską czy wysoką impedancję wejściową. X-Tube został zaprojektowany tak, aby stanowić niezawodny rdzeń systemu, wzbogacając brzmienie nowoczesnych odtwarzaczy strumieniowych, dotrzymując tym samym kroku szybko ewoluującej technologii cyfrowej.
Bufor Musical Fidelity dostarczany jest w tekturowym pudełku z rozkładanym na boki wiekiem, które zagięte do środka pełni też rolę formy ochronnej. Wewnątrz opakowania, oprócz bufora, można jeszcze znaleźć obowiązkowy przewód zasilający oraz dokumenty. To wszystko.

X-Tube prezentuje się prawie dokładnie jak jego pierwowzór z 1995 roku, taka sama aluminiowa cylindryczna obudowa (z poziomymi wytłoczeniami po bokach) posadowiona na płozach (czyli jest to klasyczna obudowa X-Line). Okrągły front został wykonany ze aluminiowej szczotkowanej płyty, pozostałe części są pomalowane na czarno. Jedyne zmiany względem wersji sprzed 30. lat to to, że płozy od spodu zaopatrzone zostały w gumowe podkładki, zaś na tylnej ściance pojawiło się gniado zasilania IEC (zamiast gniazda dla przyłączenia zasilacza DC).

Na froncie znajduje się tylko jedna niebieska dioda sygnalizująca zasilanie, zaś na tylnej ściance umieszczono trzy pary gniazd RCA i wspomniane już gniazdo zasilania IEC wraz z włącznikiem sieciowym. Trzy pary gniazd RCA to para gniazd wejściowych, para wyjściowych i dodatkowa para wyjściowych "bypass". Te ostatnie pełną funkcję przelotki (czyli obejścia) - sygnał z podłączonego urządzenia można dystrybuować dalej bez ingerencji w sygnał (np. do wzmacniacza słuchawkowego).

Urządzenie zaopatrzone jest w lampowe wejście o wysokiej impedancji, co oznacza, że nie będzie obciążać podłączonych do niego urządzeń źródłowych. Po stronie wyjściowej bufor lampowy ma bardzo niską impedancję, w związku z tym bez problemu dostosuje się do każdego wzmacniacza - i to bez względu na to czy ma niską, czy wysoką impedancję wejściową.

Lampy elektronowe mają naturalnie wyższą impedancję wejściową niż elementy półprzewodnikowe. Ta charakterystyka pozwala wyjściowym buforom lampowym na precyzyjniejsze dopasowanie impedancji, co zapewnia maksymalną transmisję mocy i minimalizuje straty sygnału. Wyjściowe bufory lampowe zapewniają pewien stopień izolacji pomiędzy obwodem wzmacniacza wyjściowego a obwodem wzmacniacza wejściowego, chronią ten drugi przed obciążeniami reaktywnymi i minimalizują ryzyko niestabilności lub oscylacji.

Główne cechy:
- lampowy bufor wyjściowy: dodaje głębię, bogactwo harmoniczne i naturalne ciepło charakterystyczne dla układów lampowych
- precyzyjne dopasowanie impedancji: wysoka impedancja wejściowa i niski opór wyjściowy zapewniają maksymalny transfer sygnału i eliminują zniekształcenia wynikające z niedopasowania impedancji
- rewolucyjna obudowa X-Line: anty-rezonansowa, wytłaczana z aluminium konstrukcja serii X gwarantuje stabilność mechaniczną i odcięcie od niepożądanych wibracji
- prosta integracja: jedno wejście i wyjście RCA, bypass oraz zintegrowane zasilanie sieciowe dla czystej, bezprzewodowej instalacji.

(W powyższym tekście wykorzystywałem cytaty ze strony Musical Fidelity Polska; kursywą zaznaczyłem cytaty bezpośrednie. Modyfikacje i skróty własne. L.H.).

Dane techniczne
Bufor lampowy:
- Lampy: 2 x 6922/E88CC lampy triodowe
- Pasmo przenoszenia: od 20 Hz do 80 000 Hz + 0, - 0,3 dB
- THD: < 0,003% od 10 Hz do 20 000 Hz
- SNR: > 96 dB nieważony ref. pełna moc wyjściowa
- Przesłuch: > 95 dB, od 20 Hz do 20 000 Hz
- Wzmocnienie: 1 dB
- Impedancja wejściowa: 470 kΩ
- Impedancja wyjściowa: < 33 Ω
Wejścia i wyjścia:
- Wejścia: 1 x RCA
- Bypass: 1 x RCA
- Wyjście: 1 x RCA
Zasilanie:
- Wejście sieciowe: AC 100 - 230 V 50/60 Hz gniazdo IEC C14
- Pobór mocy: <0,25 W w trybie czuwania
Informacje ogólne:
- Wymiary (szer. x wys. x gł.): 108 x 105 x 274 mm
- Masa: 2,29 kg netto / 2,58 kg w opakowaniu transportowym





Pudło z tektury, która pełni także funkcje zabezpieczające X-Tube


Aluminiowy cylinder na płozach, okrągły front


Po prostu "prosiaczek"!

Wydłużony cylinder wraz z radiatorami


Tył obudowy: para wejść RCA i dwie pary wyjść (jedna to by-pass), gniazdo zasilania IEC oraz włącznik zasilania





X-Tube podłączony do aktualnego systemu testowego; wykorzystuję go jako bufor lampowy dla streamerów Matrix Audio TS-1 i Rose RS150


X-Tube jako bufor lampowy używany dla dwóch streamerów: Matrix Audio TS-1 oraz Rose RS150



Wrażenia dźwiękowe
Bufor X-Tube instalowałem pomiędzy dwa streamery (Matrix Audio TS-1 i Rose RS150) a wzmacniacze Haiku-Audio SOL V, MOREaudio CS100 i Heed Thesis λ (Lambda) / Heed Thesis γ (Gamma). Muzyka Qobuz i Apple Music. Pozostała część sprzętu towarzyszącego wymieniona została na końcu tekstu recenzji.

Na pewno wiele osób czytając niniejszy test już na samym wstępie pomyślało: "Ten bufor pewnie nic pozytywnego do dźwięku nie wnosi, co najwyżej lampowe zakłócenia, które błędnie można zinterpretować jako zmianę lub poprawę brzmienia". Przyznam szczerze, też takie myśli przychodziły mi do głowy, kiedy wypakowywałem X-Tube z kartonu i przyłączałem go przewodami do sprzętów. Ba! Nawet miałem gorsze wizje, bo pomyślałem jeszcze: "Bufor kosztuje niemało, bo 2 150 PLN, a zamiast polepszyć dźwięk można sobie zrobić kuku wprowadzając niepotrzebny 'zakłócacz dźwięku', czyli lampowy układ potencjalnie degradujący dźwięk".

Otóż chcę wszystkich czytelników uspokoić, żadne z powyższych podejrzeń nie zrealizowały się, nie urzeczywistniły się. Dźwięk po wprowadzeniu tytułowego X-Tube do systemu nie pogorszył się, nie zmącił się, nie zamazał, nie napęczniał i nie ogrzał się jak placek w piecu. Zmiana w subiektywnym brzmieniu była ewidentna i zdecydowanie korzystna! Bo zadaniem bufora X-Tube jest poprawiać relację impedancji między dwoma urządzeniami (odtwarzaczem i wzmacniaczem) oraz nadać dźwiękowi smaku i charakterystyki lampy triodowej.

Dźwięk wyprowadzany ze streamerów uzyskał następujące zmiany: 1) przede wszystkim "wygładził się", czyli stał się bardziej zrównoważony, mniej krzykliwy, 2) energia i dynamika przekazu uzyskały wyższą amplitudę, lepsze wzmocnienie, większą szybkość, 3) średnie i niskie tony zostały gęściej wypełnione, dociążone, 4) brzmienie zostało ubrane w cieplejszą, bardziej organiczną strukturę, 5) oraz stało się bardziej namacalne, jakby głębsze, a także 6) wierność, realizm oraz autentyczność przeszły na wyższy poziom, reprodukcja nagrań zyskała na wiarygodności. Nasyceniu.

Sygnał analogowy pochodzący z odtwarzaczy sieciowych po przejściu przez Musical Fidelity X-Tube był przyjemniejszy dla ucha, bardziej atrakcyjny, smaczniejszy, lepiej odwzorowany i wyraźniejszy (w sensie bliskości). Bardziej usystematyzowany, rozbudowany, płynny. Ale czy jednocześnie bardziej naturalny i neutralny? No nie.

Bufor do dźwięku wprowadza dodatkowe ciepło, nasycenie harmonicznymi, organiczną substancję oraz wyraźne pogłośnienie, wzmocnienie natężenia brzmienia. Ale czyni to sposób zupełnie zrównoważony, odpowiedzialny i rozsądny. Brzmienie nie przemienia się w ciepłą kluskę, ani nie zostaje polane słodkim sosem, rozżarzony lamowym gorącem. Nic z tych rzeczy. Lecz - należy przyznać - dotychczasowa neutralność i naturalność zostaje podrasowana, wahadło przechyla się z poziomu obojętnego na ciut ocieplony i wzmożony. Gęstszy oraz bardziej puszysty. O większym ciężarze gatunkowym, a więc bardziej obecny, bezpośredni, bliższy. 

Ceną kompromisu za opisywane zmiany w brzmieniu jest delikatne obniżenie rozdzielczości, utrata kilku detali, lekkie "słodkie zamglenie", pogorszenie bezwarunkowej analityczności, uogólnienie przekazu. Coś za coś. Nie da się zjeść ciastka i dalej mieć ciastka. Skoro mają być wprowadzane korzystne zmiany w uniwersalnej strukturze dźwięku, to niekoniecznie będą paralelne na całej rozciągłości jakości.

Co ważne, bas jest trzymany mocno, ma stabilny poziom nasycenia, lecz zyskuje dodatkowe napełnienie, intensywność. Jest mniej sztywny. Średnica rozbudowuje się, otrzymuje szerszy wymiar, soczystość, plastyczność. Zaś wysokie nabierają więcej powściągliwości, wygładzają się, zanikają igły i kolce ostrości tonalnej. Przestrzeń powiększa się, potęguje, rozciąga. Aczkolwiek jej zróżnicowanie i warstwowość nie zmieniają się. Tu jest constans.

Bufor lampowy X-Tube jest na pewno przydatny dla ulepszania sygnału pochodzącego ze streamingu, przynajmniej w mojej recenzenckiej ocenie. Strumieniowane nagrania często mogą brzmieć "cienko" lub "niepełnie". Dodatek "lampowego smaku" na pewni dobrze im robi, bo dodaje treści i przestrzenności, wzmacnia dynamikę, wypełnia substancję średnich i niskich tony. Pogłębia je. Strukturyzuje. Nie zawsze ta poprawa jest rzeczywiście potrzebna i oczekiwana, ale najczęściej jest. Przy czym jeżeli chcieć słuchać rzeczywiście w wysokiej rozdzielczości (np. z Qobuz), to ta poprawa może być niepotrzebna. 

Innymi słowy, bufor X-Tube jest skuteczny i zapewnia bezsprzeczną korzyść w jedynie ograniczonym zakresie high-fidelity. Do umiarkowanego poziomu jakości klasy urządzeń streamujących jest świetnie, wprost genialnie, potem już jego wpływ na optymalizację dźwięku jest mniej nieodczuwalny, a czasem nawet niepożądany. Chcę przez to powiedzieć, że X-Tube doskonale wpływa na substancję dźwięku urządzeń do mniej więcej klasy średniej, a powyżej jej - niekoniecznie. Nie jest to żadne odkrycie, a zupełne normalne zjawisko (nie sądzę zresztą, aby komuś, kto ma odtwarzacz za jakieś 25 000 - 50 000 PLN przychodziło do głowy dostawiać doń bufor lampowy za 2 500 PLN). Podobnie jak ze streamerami najpewniej dzieje się z odtwarzaczami CD, ale ja takich eksperymentów nie przeprowadzałem.
 
Musical Fidelity X-Tube jest innowacyjnym urządzeniem przeznaczonym do rasowania, modelowania, użyźniania i uwypuklania dźwięku. Oryginalnym narzędziem dla łatwego "lampizowania" sygnału analogowego, który może stać się przyjemniejszy, atrakcyjniejszy i przyjaźniejszy w odbiorze. Tylko tyle i aż tyle! Polecam spróbować, szczególnie z bezdusznym cyfrowym odtwarzaczem sieciowym, który zestawiony z lampowym X-Tube winien otrzymać organiczne piękno, powiększoną głębię i miłe uszom ocieplenie. Bezwarunkowo lepszą muzykalność i całościowe ubogacenie tonalne. Bardzo polubiłem odnowionego "prosiaczka" Musical Fidelity!

Cena w Polsce - 2 150 PLN.

Polecam bufor lampowy Musical Fidelity X-Tube!

Za:
- Musical Fidelity to brytyjska firma-legenda, konstruująca i wytwarzająca różne sprzęty audio hifi już od ponad 40 lat
- aktualnie wchodząca w skład prężnego austriackiego koncernu Audio Tuning Vertriebs GmbH (wspólnie z Pro-Ject i Rekkord Audio)
- bufor lampowy X-Tube jest nieomal wierną repliką firmowego buforu X10-D z 1995 roku
- a który odniósł spektakularny sukces rynkowy (sprzedanych ponad 50 000 egzemplarzy!)
- X-Tube / X10-D to innowacyjne lampowe bufory wyjściowym klasy A wykorzystujące dwie lampy elektronowe 6922/ECC88
- zaprojektowane w celu ulepszenia, ubarwienia i wzmocnienia dźwięku cyfrowego
- a także dla poprawienia relacji i zgodności między odtwarzaczem a przedwzmacniaczem, rozwiązując problem niedopasowania impedancji
- X-Tube to oryginalna, odlewana ciśnieniowo aluminiowa obudowa o cylindrycznym profilu
- estetyczne i solidne wykonanie
- płozy podtrzymujące korpus od spodu powleczone gumowymi podkładami
- obwód wewnętrzny X-Tube jest zgodny pierwowzorem
- zasilacz wbudowany w obudowę (w przeciwieństwie do X-10D), gniazdo IEC
- dwie pary wyjść RCA (w tym jedno bypass) i jedna para wejściowa RCA
- wyraźny wpływ na brzmienie źródła cyfrowego (odtwarzacza CD lub streamera)
- i jest to działanie korzystne, pozytywne, optymalne
- zyskuje ubarwienie, plastyczność oraz gładkość dźwięku
- wzrasta poziom nasycenia, soczystości i pogłębienia
- brzmienie zyskuje na energii i dynamice
- pojawia się organiczne ocieplenie, które sprzyja namacalności i autentyczności
- dźwięk staje się przyjemniejszy, bardziej przyjazny (oraz pozbawiony ostrości)
- racjonalna cena
- wyprodukowano w Europie
- rekomendacja Stereo i Kolorowo.

Przeciw:
- dźwięk odbiegający od neutralności
- czyli podbarwiony, ocieplony i zdynamizowany
- ingerencja w oryginalną strukturę brzmienia
- lekkie obniżenie szczegółowości i rozdzielczości
- do podłączenia potrzebne aż dwa komplety interkonektów RCA
- złośliwcy powiedzą, że lampy elektronowe wnoszą jedynie zakłócenia sygnałowe w torze, a nie rzeczywistą poprawę dźwięku
- X-Tube to dodatkowy wydatek
- a zamiast niego można przecież kupić wzmacniacz lampowy.

System odsłuchowy
Pomieszczenie odsłuchowe: 30 m2, z częściową adaptacją akustyczną - ustroje Vicoustic Wave Wood - 10 sztuk.
Wzmacniacze: Haiku-Audio SOL V (test TU), MOREaudio CS100 (test TU), Cayin Jazz 80/EL34 (test TU), Pathos Classic One MKIII (test TU) i zestaw Heed Thesis λ (Lambda) / Heed Thesis γ (Gamma).
Kolumny podłogowe: Living Voice Auditorium R3 (test TU) i Pylon Audio Diamond 28 mkII (test TU).
Kolumny podstawkowe: Martin Logan Motion 35XTi (test TU) i Paradigm Founder 40B (test TU).
Odtwarzacz CD: Musical Fidelity A1 CD-Pro (test TU).
Odtwarzacze sieciowe: Rose RS150 (test TU), Matrix Audio TS-1 i Silent Angel Munich M1 (test TU).
Platformy strumieniujące: Qobuz i Apple Music.
DAC-i/wzmacniacze słuchawkowe: Ferrum ERCO z zasilaczem Ferrum HYPSOS (test TU), EarMen CH-AMP Signature (test TU), Heed Abacus S, Lampizator Amber 3 DAC (test TU) i iFi Audio Go bar.
Komputer: Dell Latitude 5440.
Smartfony / tablet: iPhone 16 PRO, iPhone XR oraz iPad Air 4.
Gramofony: Nottingham Analogue Horizon (test TU) i MoFi StudioDeck.
Wkładki gramofonowe: Ortofon 2M Black (test TU) i Ortofon MC X20 (test TU).
Przedwzmacniacze gramofonowe: Musical Fidelity MX-VYNL (test TU), Exposure XM3 i Manunta by M2Tech EVO Phono 3.
Radioodbiorniki: Rotel RT-1080, Sansui TU-5900 i Tivoli Model One (test TU).
Magnetofon kasetowy: Nakamichi Cassette Deck 1 (test TU).
Słuchawki: Fostex TH610 (test TU), SIVGA SV023 (test TU), SIVGA P2 Pro (test TU), eBravo HAMT-3 MkII, Aune SR7000 (test TU), Aune AR5000 (test TU), ZMF Bokeh Open, Noble FoKus Apollo (test TU), Final ZE8000 (test TU) i Final Audio UX5000 (test TU).
Odbiornik Bluetooth/DAC: iFi Audio ZEN Blue + zasilacz iFi Audio iPower X (test TU).
Głośnik bezprzewodowy: Mooer Silvereye 10 (test TU).
Listwy sieciowe: Solid Core Audio Power Supply (test TU) i ZiKE Labs Powerbox (test TU).
Akcesoria: podstawa antywibracyjna Rogoz-Audio 3SG40, podstawy głośnikowe Rogoz-Audio 4QB80, podstawy głośnikowe Solid Tech Model 2/3, szafka audio Solid-Tech Radius Duo 3, mata gramofonowa Harmonix TU-800EXi oraz krążek dociskowy do gramofonu Clearaudio Clever Clamp.