S

S

MA

MIP

Polpak

niedziela, 17 września 2017

Odtwarzacz sieciowy Auralic Aries Mini


Aries mini w czarnej wersji (zdjęcie ze strony Auralic)

Wstęp
Bardzo mi wstyd. Warszawski dystrybutor MIP.bz dostarczył mi kostkę odtwarzacza sieciowego Auralic Aries Mini (zobacz TUTAJ) jeszcze na początku czerwca br. Zgodnie z umową, miałem napisać jego test w ciągu około miesiąca. Dziś mamy już połowę września, czyli przeciągnąłem to testowanie na ponad trzy miesiące. Na swoje usprawiedliwienie napiszę że już kilka razy zabierałem się za pisanie tekstu recenzji; ciągle miałem ją w głowie, ale wciąż nie mogłem przelać jej na "papier". Dla pewności napiszę więc jasno: Aries Mini to kapitalny sprzęt za umiarkowane pieniądze. Jestem nim urzeczony. Brzmienie, obsługa, ergonomia zasługują na najwyższe uznanie. W rezultacie tego zamówiłem dla siebie egzemplarz Auralic Aries Mini u dystrybutora. Na razie czekam, bo zamówiłem wersję białą, a ta ma przyjechać dopiero za około dwa tygodnie. I w zasadzie na tym mógłbym zakończyć niniejszy post, ale dla porządku napiszę jeszcze kilka słów. Do dzieła więc!
Auralic Limited
Firma została założona w 2009 roku w chińskim Hong-Kongu przez dwóch panów: Xuanqian Wang i Yuan Wang. Nie, to nie są bracia, zbieżność nazwisk jest przypadkowa. Pierwszy z nich jest inżynierem elektronikiem, a jednocześnie realizatorem dźwięku oraz, co ciekawe, profesjonalnym pianistą. Natomiast drugi pan Wang studiował w USA socjologię i zarządzanie, a po powrocie do kraju zajął się produkcją narzędzi precyzyjnych oraz zaawansowanymi technologiami. Jak podaje firmowa historia, obaj spotkali się po raz pierwszy na festiwalu w Berlinie i tam w 2008 roku wykiełkował pomysł założenia firmy oferującej nową jakość w dziedzinie audio; sprzęt Auralic ma przenosić użytkownika wprost do sal koncertowych, przy czym ma się to odbywać się bez konieczności zarządzania skomplikowanymi ustawieniami, albowiem jednym z priorytetów firmy jest nadzwyczajna prostota obsługi sprzętów. Jak podają panowie Wang, sprzęt i oprogramowanie firmy Auralic ułatwiają melomanom odtwarzanie muzyki w wysokiej rozdzielczości w każdym pokoju w domu, przynoszą sterowanie wszystkimi urządzeniami audio za pomocą jednego kliknięcia na przenośnych urządzeniach, zapewniają odtwarzanie muzyki z dowolnych usług internetowych lub z lokalnej pamięci masowej, pozwalają odkrywać zupełnie nową muzykę, na podstawie własnego upodobania. Jednakże czego by nie napisać, przyznać trzeba, że Auralic wszedł łatwo i głęboko w światowy rynek audio hi-fi niczym nóż w masło.

Obecny katalog Auralic jest szeroki, choć zawężony do kilku segmentów. Koncentruje się na urządzeniach adresowanych do cyfrowego strumieniowania sieciowego, ale także zajmuje się wzmacniaczami słuchawkowymi (Aries, Aries Mini, Altair, Polaris). Ma w ofercie również zaawansowane końcówki mocy oraz przedwzmacniacz liniowy (Merak i Taurus Pre), a także procesor cyfrowy (Vega). Generalnie urządzenia z logo Auralic to poziom wysokiego high-fidelity z mocną predyspozycją i nawiązaniem do high-endu.
Wrażenia ogólne, budowa i obsługa
Jako że powłoka cielesna Aries Mini jest bardzo skromna (mała kostka z tworzywa sztucznego o wymiarach 13,5×13,5×2,8 cm, przy 0,8 kg masy), więc najpierw napiszę czym w istocie rzeczy jest to urządzenie i co potrafi. Zapewnia przede wszystkim szybki bezprzewodowy streaming, pozwalający przesyłać muzykę przechowywaną na dysku sieciowym, dysku USB albo w pamięci wewnętrznej urządzenia (opcjonalnie). Obsługuje takie serwisy strumieniujące muzykę jak Tidal, Qobuz, Spotify, czy Deezer. Wspiera również  inne źródła takie jak vTuner Internet Radio, AirPlay z urządzeń Apple oraz Songcast dla systemu Windows i Mac. Ma zaimplementowane oprogramowanie "AURALiC Lightning DS", które jest dostępne zarówno na iPada oraz na urządzenia z systemem Android. Do bezprzewodowego odtwarzania muzyki Aries wykorzystuje technologię Lightning Streaming, zaś gniazdo pamięci masowej pozwala obsługiwać zarówno 2,5 calowe dyski, jak i dyski SSD, które mogą być wykorzystywane do przechowywania własnej biblioteki muzycznej. Co istotne, odtwarzacz wyposażony jest w: 1) 32-bitowy czterordzeniowy procesor ARM Coretex-A9 z taktowaniem 1 GHz, 2) 512 MB wbudowanej pamięci RAM DDR3 oraz 3) 4 GB pamięci wewnętrznej. Z kolei zastosowana technologia AURALiC Tesla pozwala odczytywać bardzo szerokie spektrum różnych formatów audio. Watro wiedzieć, że platforma Tesla zapewnia moc obliczeniową na poziomie 25 000 MIPS (Million Instructions Per Second), która pozwala dekodować szerokie spektrum formatów audio, w tym AAC, AIFF, ALAC, APE, DIFF, DSF, FLAC, MP3, OGG, WAV, WMA i WV
Aries Mini może pochwalić się bardzo szybkim bezprzewodowym streamingiem muzyki w praktycznie każdej aktualnie dostępnej częstotliwości próbkowania, w tym w formatach Quad-Rate DSD i DXD. Dzięki wspominanemu już oprogramowaniu "AURALiC Lightning DS" streamer bezproblemowo może przesyłać muzykę przechowywaną na dysku sieciowym, zewnętrznym dysku USB albo w pamięci wewnętrznej urządzenia. Bezproblemowo można też strumieniować dźwięk z dowolnego sprzętu marki Apple via AirPlay.

Sprzęt wyposażony jest w dwa analogowe wyjścia wysokiej jakości wykorzystujące technologię ESS SABRE DACchip: ES9018K2M. Streamer wyposażono również w wejścia Gigabit Ethernet, port na dwupasmowe WiFi 802.11ac, wejścia USB i dla opcjonalnego zewnętrznego dysku 2,5’ HDD lub SSD. Ponadto urządzenie oferuje wyjście USB audio, które jest kompatybilne z przetwornikami DAC (sic!) i nie wymaga dodatkowego sterownika, by działać na komputerach Mac. Streamer posiada również cyfrowe wyjścia audio na kable koncentryczne oraz Toslink z możliwością obsługi maksymalnej częstotliwości próbkowania 24 bit/192 kHz. Pojedyncze analogowe wyjście prowadzące do wbudowanego przetwornika DAC obsługuje wszystkie częstotliwości próbkowania, w tym formaty Quad-Rate DSD i DXD. 


Na górnym rancie frontu znajdują się trzy przyciski służące do bezpośredniej obsługi urządzenia -  w zasadzie niepotrzebne albowiem całe sterowanie odbywa się za pomocą tabletu. W tym celu używałem iPad Air 2 na zmianę z iPad Air. Wystarczy pobrać aplikację "AURALiC Lightning DS" z App Store i już. Po kliknięciu w ikonkę "Device List" cały proces inicjalizacji, konsolidacji i łączenia następuje automatycznie i intuicyjnie. Auralic sam wszystko wyszukuje i proponuje rozwiązania. Może najwyżej zapytać o hasło do Wi-Fi i o podobne rzeczy (oczywiście, warto najpierw go przypiąć do zasilania i, ewentualnie, do sieci internetowej). Prowadzi odbiorcę jak dorosły prowadzi dziecko za rękę. Nie spotkałem się dotychczas z tak nieskomplikowanym urządzeniem pod względem aplikacji i uruchamiania. (Aktywne połączenie sygnalizuje zapalona biała dioda na korpusie). Kiedy już ten proces zakończy się (a trwa nie dłużej niż kilka minut), można rozpocząć strumieniowanie muzyki: z dysku, z komputera, z radia internetowego lub dowolnego serwisu streamingowego. Wybrałem Tidal HiFi/Master. I tu niespodzianka. Aries bez problemu odtwarza pliki MQA do częstotliwości 24 bit/192 kHz! Można poszaleć wśród kilka tysięcy obecnie dostępnych albumów HD w Tidal. Aktualny natężenie strumieniowania wyświetlane jest na ekranie tabletu.


Jakość i łatwość obsługi aplikacji "Lightning DS" na iPad Apple zasługuje na osobny elaborat. Jest nie tylko w pełni dopracowana estetycznie i plastycznie, ale także niezwykle logiczna, intuicyjna do kwadratu - czytelna i dostępna w wielu ustawieniach, poziomach, konfiguracjach. Menu jest wyraźne i poukładane. Np. Tidal jest pobierany niezależnie od własnego programu głównego (firmy Tidal). Auralic tworzy własną wersję aplikacji Tidal na ekranie tabletu - zarówno stronę startową, podstrony, wizualizacje okładek albumów, ich opisy, powiązania z innymi albumami, etc. I są one o niebo lepsze niż te proponowane oryginalnie przez Tidal! To zaawansowanie i ergonomia oprogramowania "Lightning DS" nałożone na Tidal jest fascynująca. Nijak ma się do oprogramowania proponowanego przez takich tuzów jak Onkyo, czy Pioneer. Te zestawione z aplikacją Auralica prezentują się niczym ubodzy i brzydcy krewni.

Podstawowe dane techniczne

•Obsługa serwisów streamingowych TIDAL, Qobuz, Spotify
•Lokalna biblioteka uPnP/DLNA z dysku NAS/USB/SATA
•Radio internetowe
•AirPlay i Songcast
•Obsługa formatów AAC, AIFF, ALAC, APE, DIFF, DSF, FLAC, MP3, OGG, WAV, WV and WMA
•Częstotliwości próbkowania: PCM 44.1 kHz – 384 kHz 32 bits, DSD64, DSD128, DSD256
•Wejścia: RJ45 Gigabit Ethernet, Dual-Band WiFi, USB 2.0 dla pamięci masowej
•Wyjścia: USB 2.0 Audio do DAC-a, coax, toslink, analogowe stereo



Auralic Aries Mini to mała, czarna kostka z tworzywa sztucznego

Z tyłu jest dość gęsto; zastosowane przewody to interkonekty Haiku-Audio i optyczny Belkin Pure AV Optic (skądinąd fantastyczny kabel świałowodowy)

Po lewej dwa wzmacniacze tranzystorowe: Hegel H160 i Hegel Röst; po prawej - hybrydowy Pathos Classic One MKIII

Po prawej kolumna Inaudio FB 200C na głośniku szerokopasmowym

Na podstawkach monitory aktywne Fostex PM0.5d


Spojrzenie na cały system odsłuchowy


Podstrony w aplikacji "Lightning DS"; nie spotkałem bardziej dopracowanej i przyjaznej aplikacji - no może poza porównywalną w urządzeniach Lumin

Dostęp do wielu stacji radiowych

"Moje ulubione" w Tidal HiFi/Master

Biblioteka plików MQA w Tidal



Trzy wersje graficzne odtwarzanego albumu


Pliki wysokiej częstotliwości MQA to dla Aries Mini bułka z masłem






Kilka przykładów strumieniowanych albumów

Wrażenia dźwiękowe

Auralic Aries Mini używałem głównie jako streamer Tidal HiFi/Master wykorzystując zarówno jego wyjścia analogowe, jak i cyfrowe (USB, optyczne i elektryczne). Jako zewnętrzne DACi posłużyły: Questyle CMA400i oraz iFi iDSD Black Label i wzmacniacze z wbudowanymi konwerterami c/a - Hegel Röst, Hegel H160 i Synthesis A100 Titanium. Okablowanie to XLO serii PRO. Sterowanie i obsługę zapewniały tablety iPad Air i iPad Air 2. Pełna lista sprzętu towarzyszącego dostępna jest na końcu niniejszego tekstu.

Od razu przejdę do konkretów. Auralic Aries Mini ma dwa oblicza dźwiękowe, w zależności w jakiej aplikacji go używać. (W domenie analogowej, czy cyfrowej). Z wyjść analogowych Aries Mini proponuje brzmienie atrakcyjne w odbiorze - pełne i radosne, plastyczne i angażujące. Rozbudowane i konkretne. Dźwięk okazał się być świetnie napowietrzony, odpowiednio dociążony i co najważniejsze - kompletny i żywy. Bez odczuwalnych kompresji, niedostatków dynamiki, czy płaskości - z klarowną głębią i super przestrzenią. Strukturalny. Basy są elastyczne i sprężyste, średnica - gęsta i nasycona z kapitalną projekcją wokali, zaś soprany - doświetlone i rozdzielcze (przejrzyste). Całość muzyki brzmi organicznie i namacalnie. Muzykalnie. A do tego fantastycznie dynamicznie i wysoce energetycznie. To przedział dobrego, choć budżetowego odtwarzacza płyt CD (z poziomu 2 000 - 3 000 PLN). Jednakże używany jako punkt odniesienia streamer Onkyo NS-6170 na wyjściach analogowych okazał się pokazywać więcej szczegółów, prezentował wyższą klasę, brzmiał całościowo dostojniej i czyściej. Bardziej gładko, bardziej aksamitnie.


No dobrze, ale co się stanie z brzmieniem kiedy do wyjść cyfrowych Ariesa Mini podłączyć pełnowymiarowy zewnętrzny DAC? Czy wolumen ogólnej poprawy dźwięku będzie realnie odczuwalny? A jeżeli tak, to o jaką wartość? Odpowiedź na powyższe pytania jest prosta - tu zachodzi duża zmiana. Aries Mini przepoczwarza się w rasowy i stylowy transport, który dostarcza wysokogatunkowy cyfrowy sygnał, następnie "obrabiany" przez dodatkowy DAC (im wyższej klasy, tym proporcjonalnie korzystniej). Dzięki temu dźwięk zyskuje na wierności, na masie, na rozmachu i na żyzności. Zdecydowanie polepsza się także selektywność i rozdzielczość dźwięku. Uwalniane są mniejsze detale, poszerza i pogłębia scena, wzbogaca się bujność i eufonia tonalna. Pojawia się dodatkowy blask w muzyce, uwidacznianych więcej jej kolorów i odcieni, polepsza się kontrast, dodawane jest powietrze pomiędzy dźwiękami, odrywane są od siebie pojedyncze, sąsiadujące z sobą tony, itp.

Najbardziej podobało mi się połączenie Aries Mini wraz z Questyle CMA400i (w czasie testu nie dysponowałem wyższej klasy przetwornikiem c/a). Questyle, można rzec, narzucił Ariesowi swój organiczny charakter brzmienia, określił i wytyczył kierunek dźwięku. Dźwięku harmonicznego i konsonansowego z równoległym dogłębnym wysyceniem i piękną analogową barwą. Świetne rezultaty otrzymałem także pod wpięciu Aries Mini do wewnętrznych DACów wzmacniaczy Hegel H160 i Hegel Röst. Do Aries Mini warto dodawać przetworniki w cenie od 1 000 PLN w górę. Przyrost jakości jest już wtedy odczuwalny. Ale najlepsze rezultaty brzmieniowe uzyskać można przy bardziej zaawansowanych konwerterach c/a. Widziałbym tu takie jak: Audiobyte Black Dragon, Hegel HD12 i HD25, tańszy Musical Fidelity MX-DAC, czy nawet polski STELaudio DAC 04.

Jedyną sprawą, do której można się przyczepić to fabrycznie dołączany zasilacz. To marnej jakości, zwykły zasilacz impulsowy. Swoją podstawową funkcję spełnia oczywiście bardzo dobrze, ale można mieć wątpliwości co do faktu, czy przypadkiem "nie sieje" zanieczyszczeniami prądowymi. Auralic oferuje jako opcję dodatkowy zasilacz liniowy, lecz jego koszt to 1 299 PLN, czyli, w porównaniu do ceny samego streamera, niemało. Na szczęście takowy można zamówić w Polsce - np. w firmie Tomanek, gdzie ceny zasilaczy do Aries Mini kształtują się od już od 300 do 500 PLN maksymalnie. Polecam.

Konkluzja
Aurlic Aries Mini to produkt zaawansowany, wszechstronny i w pełni dopracowany, a do tego fantastycznie prosty w obsłudze. Wyprzedza w tym konkurencję o kilka lat. To małe pudełeczko nie dość, że potrafi odczytać i przetworzyć chyba każdy sygnał cyfrowy (włączając w to DSD) i strumieniować wszelkie dostępne serwisy streamingowe, to jeszcze zapewniające wysoce kaloryczny dźwięk oparty o pełną harmonię, głęboką analogowość i bajeczną barwę. Dodatek zewnętrznego DACa pozwala ujawnić jeszcze więcej zalet Ariesa Mini - dotyczy to szczególnie poprawy selektywności, głębi tonalnej oraz wierności brzmienia. Tak, czy inaczej - Auralic Aries Mini to znakomite urządzenie. Genialna proporcja jakość/umiejętności/cena. Jestem nim zafascynowany!

Cena w Polsce - 2 249 PLN.

Epilog
W rezultacie powyższego testu zdecydowałem o pozostawieniu u siebie Ariesa Mini. Zamówiłem u dystrybutora MIP.bz nowy egzemplarz w kolorze białym. Na adresowany dla niego zewnętrzny DAC wybrałem Pioneer U-05 (czytaj test TUTAJ). Ich wspólnie połączone siły przenoszą dźwięk, może jeszcze nie na wyżyny high-endu, ale z pewnością na poziom rasowego odtwarzacza płyt kompaktowych zahaczającego o pułap cenowy około 10 000 PLN. 

System testowy
Wzmacniacze: Hegel H160 (test TU), Synthesis A100 Titan (test TU), Hegel Röst, Cyrus ONE (test TU), Pathos Classic One MKIII (test TU) oraz Cayin A-55 TP (test TU).
Kolumny: Living Voice Auditorium R3 (test TU), Pylon Diamond 28 (test TU), Inaudio FB 200C (test TU), Studio 16 Hertz Canto Grand (test TU), Definive Technology BP9060 i Guru Audio Junior (test TU), a także kolumny aktywne Fostex PM0.5d (test TU).
Odtwarzacz CD: Musical Fidelity A1 CD-PRO.
Odtwarzacz sieciowy: Onkyo NS-6170 (test TU).
DAC: Questyle CMA400i (test TU) i iFi micro iDSD Black Label (test TU).
Komputery: MacBook Apple Pro i Dell Latitude E6440.
Gramofon: Nottingham Analogue Horizon (test TU).
Wkładki gramofonowe: Goldring 1042 (test TU) i Ortofon 2M Black (test TU).
Przedwzmacniacze gramofonowe: Musical Fidelity MX-VYNL (test TU), 1ARC Arrow SE (test TU) i Synthesis Roma 79DC.
Tunery: Rotel RT-1080, Sansui TU-5900, Tivoli Model One (test TU) i Luxman 5T10.
Magnetofon kasetowy: Nakamichi Cassette Deck 1.
Minisystem: Pioneer P1-K (test TU).
Słuchawki: Fostex TH-610 (test TU), Fostex TH-7 (test TU), Meze 99 Neo (test TU), MEE Audio Matrix 2 (test TU) i Final Audio Design Pandora Hope VI (test TU).
Wzmacniacz słuchawkowy/DAC: Questyle CMA400i (test TU).
Kondycjoner sieciowy: Xindak PC-200V (test TU).
Akcesoria: podstawa antywibracyjna Rogoz-Audio 3SG40 (test TU), podstawy głośnikowe Rogoz-Audio 4QB80 (test TU), podstawy głośnikowe Solid Tech, stopy antywibracyjne Rogoz-Audio BW40, szafka audio Solid-Tech Radius Duo 3 (test TU) i mata gramofonowa Harmonix TU-800EXi (test TU). Zatyczki do gniazd RCA Sevenrods. Zworki głośnikowe Sevenrods Speaker Jumper.



6 komentarzy:

  1. Jak według Ciebie sprawuje się ten odtwarzacz w porównaniu do propozycji Bluesound, np. modelu Node2? Chodzi mi tylko o jakość dźwięku przez łącze analogowe.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeszcze nie miałem u siebie Bluesound Node2, ale chętnie się z nim zapoznam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałem okazję słuchać Mini grającego po wyjściach analogowych i jakoś nie zrobił na mnie piorunującego wrażenia. Fajnie by było gdyby udało się Panu porównać go z odtwarzaczem "dla ludu" Yamaha WXAD-10 i Yamaha WXC-50. Ciekaw jestem jak wypadną przy Mini grając po wyjściach analogowych (WXAD-10 ma tylko analogowe).

    OdpowiedzUsuń
  4. OK. Może kiedyś przyjdzie czas na Yamaha WXAD-10 oraz Yamaha WXC-50.

    OdpowiedzUsuń
  5. Witam który z odtwarzaczy by Pan polecał albo który Pan zostawił u siebie bo te dwa odtwarzacze Pan testował Auralic Aries Mini czy Onkyo NS-6170

    OdpowiedzUsuń
  6. Z dwóch testowanych odtwarzaczy Onkyo NS-6170 i Auralic Aries Mini pozostały u mnie ...oba. Onkyo cenię za pięknie analogowy dźwięk przypominający najdroższe konstrukcje np. Lumin, zaś Aries Mini pokochałem za idealnie opracowane starowanie i obsługę via iPod. Ten pierwszy ma zdecydowanie lepszy dźwięk, ale skopaną obsługę (mam nadzieję na rychły upgrade ze strony Onkyo). Ten drugi pierwszorzędną obsługę, ale taki sobie dźwięk po analogu. Potrzebuje dobrego DACa - dobrałem doń Pioneer U-05 i jest rewelacyjnie. Poziom odtwarzacza płyt CD z pułapu około 10 000 PLN.

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...