S

S

MA

MIP

Polpak

sobota, 24 sierpnia 2019

Kolumny podłogowe Pylon Ruby 25 mkII - zapowiedź testu




Jeszcze na początku sierpnia br. uzgodniliśmy z szefem jarocińskiego Pylon Audio, panem Mateuszem Jujką, wypożyczenie nowych firmowych kolumn głośnikowych do testów. Te kolumny to oczywiście Pylon Ruby 25 mkII (zobacz TUTAJ). To kolejna generacja dobrze przyjętych przez rynek i melomanów Ruby 25. Tę wersję opisywałem prawie dokładnie rok temu, bo w czerwcu 2018 roku (czytaj recenzję TUTAJ). Napisałem wówczas o nich w podsumowaniu recenzji: "Pylon Ruby 25 to jedne z najlepszych kolumn głośnikowych w relacji brzmienie/jakość wykończenia/cena z jakimi miałem do czynienia (o ile nie najlepsze!). Doskonała budowa (w tym innowacyjne przetworniki z membraną Endumax), piękne wykończenie z naturalnego forniru dębowego pokrywanego olejowoskiem. Oraz last, but not least - wspaniałe brzmienie: nasycone, przestrzenne, żywe i energetyczne, a równolegle kulturalne, subtelne i naturalne. Sądzę, że Ruby 25 w ofercie Pylon Audio to prawdziwe perły zasługujące na szereg nagród i szerokie uznanie melomanów". Ciekawe więc jak na ich tle zaprezentują się ulepszone Ruby mkII?

Jak można przeczytać w materiałach promocyjnych, Ruby 25 mkII mają zainstalowane nową  generację głośników średnio-niskotonowych, które zostały wyprodukowane przez Pylon Audio z przeznaczeniem dla kolumn Ruby 30, czyli modeli wyższych. Głośniki te mają membrany wykonane z japońskiego tworzywa Endumax cechującego się super-wytrzymałością przy jednoczesnej bardzo małej masie własnej. Tworzywo to posiada optymalny balans pomiędzy tłumieniem wewnętrznym a sztywnością, przy czym ciężar właściwy membrany jest niższy od analogicznej membrany opartej o włókno szklane lub celulozę.

Cytuję za Pylon Audio: "Wraz z pojawieniem się nowej generacji głośników nisko-średniotonowych zaprojektowanych pod kątem użycia w zestawie Ruby 30, zdecydowaliśmy się na upgrade 25-ki. W zestawie Ruby 25 mkII role głośnika nisko-średniotonowego powierzono nowej jednostce wyposażonej w przeprojektowany układ magnetyczny, dodatkowo wyposażonej w pierścień Faraday'a, oraz cewkę o większej średnicy. Dzięki tym zabiegom środek pasma uzyskał jeszcze lepszą przejrzystość i neutralność, pozwoliło to również na niewielką modyfikacje objętości obudowy, co z kolei przełożyło się na rozszerzenia możliwości w zakresie niskich częstotliwości. Finalnie Ruby 25 mkII brzmią pełniej i klarowniej od swojego poprzednika.

Konstrukcja została oparta o głośniki niskotonowe PSW 17.8 EXA, których membrana wykonana jest z Endumaxu. Jest to tworzywo posiadające bardzo dobry balans między tłumieniem wewnętrznym a sztywnością, przy czym ciężar właściwy membrany jest niższy od analogicznej membrany opartej o włókno szklane czy celulozę. Górę pasma odtwarza jedwabna kopułka, ładnie podkreślając charakter brzmienia głośników niskośredniotonowych". Koniec cytatu.

Dane techniczne
Impedancja 4 Ohm
Pasmo przenoszenia 38 Hz - 20 000 Hz
Moc nominalna 100 W
Moc maksymalna 150 W
Efektywność 89 dB
Wymiary [W x H x D] 192 x 1020 x 325 mm
Masa 20 kg / sztuka
Głośnik niskotonowy 2 x Pylon Audio PSW 17.8 EXA
Głośnik wysokotonowy Pylon Audio PST-120.6
Kolce + podstawki Tak
Maskownica Tak, profilowana siatka
Nóżki filcowe Tak
Gwarancja 3 lata + 1 rok (rejestracja produktu)
Dostępne kolory: - Okleina naturalna DĄB, uszlachetniona olejowoskiem - 11 dekorów.















piątek, 23 sierpnia 2019

Odtwarzacz sieciowy Lumin D2


Dwa zdjęcia odtwarzacza D2 ze strony Lumin

Wstęp
Z marką Lumin Music należącą do firmy Pixel Magic Systems Ltd. znamy się na Stereo i Kolorowo już od dobrych paru lat. Dokonywałem kilku testów wykorzystując urządzenia Lumin Music, ale zawsze odbywało się to w innych miejscach niż moje mieszkanie (najczęściej był to sopocki salon audio Premium Sound). W połowie lipca br. polski dystrybutor Moje Audio przesłał mi na testy odtwarzacz sieciowy Lumin D2 (zobacz TUTAJ), czyli najnowszą pozycję katalogową (i przy okazji najtańszą). D2 to ulepszona wersja wcześniejszego odtwarzacza D1.

Lumin/Pixel Magic Systems Ltd.
Nazwa Lumin to oczywista pochodna słowa lumen, czyli oznaczającego po łacinie światło, ale także jednostki miary strumienia świetlnego w układzie SI. Choć kiedy wpisać do wyszukiwarki frazę "Lumin" można dowiedzieć się, że to słowo oznacza również i ...atrakcyjną dziewczynę. Bardzo przyjemne konotacje.

Marka Lumin, a w zasadzie LUMÏN (bo w taki sposób jest stylizowana nazwa), powstała w Hong-Kongu na przełomie lat 2012 i 2013. Przedsiębiorstwem "matczynym" jest Pixel Magic Systems Ltd. specjalizujący się w odtwarzaniu i obróbce sygnału wizyjnego High Definition. Za istnienie marki odpowiadają panowie Li On i Nelson Choi; pierwszym odtwarzaczem sieciowym był po prostu LUMÏN wprowadzony na rynek w 2013 roku. Dopiero później nazwany został jako model A1. Nie trzeba być detektywem, aby w jego linii rozpoznać kultowy Linn Klimax. Zresztą do takiej inspiracji sami przyznają się "ojcowie założyciele" Lumina.

Przez te około sześć lat istnienia marki Lumin przedsiębiorstwo bardzo rozrosło się, powstało mnóstwo nowych modeli, produkowane są już nie tylko same odtwarzacze sieciowe, choć te nadal dominują. Są to takie odtwarzacze jak (producent nazywa je "Network Players"): topowe X1 i S1, średnie A1 i T1, aż do podstawowego D2. Poza tym są transporty sieciowe U1 i U1 Mini, odtwarzacz sieciowy zintegrowany ze wzmacniaczem M1 oraz stereofoniczna końcówka mocy Lumin AMP. Ofertę zamyka serwer plików Lumin L2.

Wszystkie modele odtwarzaczy Lumin (Lumin D2, Lumin T2, Lumin A1, Lumin S1, Lumin X1 i transport plików U1 oraz Lumin U1 mini) to konstrukcje odtwarzające praktycznie każde, dostępne na rynku typy plików audio. Od stratnych mp3 po FLAC do 385 kHz i 32 bit oraz DSD i MQA. Dostępne jest odtwarzanie bez przerw, czyli gapless. Odtwarzacze Lumin oferują też radia internetowego dzięki TuneIn oraz streaming plików bezpośrednio z serwisów Spotify, Tidal i Qobuz. Współpracują też z oprogramowaniem Roon i wyposażone są w AirPlay dla urządzeń Apple. Po USB można podłączyć dysk twardy lub pendrive, czyli zewnętrzne nośniki pamięci.

Wrażenia ogólne i budowa
Model D2 to aktualnie "najniższy" Lumina - przy czym celowo umieszczam słowo "najniższy" w cudzysłowie. Albowiem najniższy w przypadku Lumina nie oznacza "tani", bo jego koszt oscyluje wokół kwoty 10 000 PLN. Owszem, zastosowano tu pewnego rodzaju uproszczenia techniczne jak i mniejszą obudowę (niż w modelach wyższych), ale to nadal odtwarzacz w pełni audiofilski. Pod auspicjami high-endowymi i bezkompromisowy.

Jak podaje firmowa strona: "Lumin D2 - audiofilski odtwarzacz plików audio. Lumin D1 to niewątpliwie bardzo udany oraz wciąż aktualny i nowoczesny odtwarzacz plików audio. Jednak Lumin Music to coś więcej niż tylko udane produkty do odtwarzania plików audio. Chcemy być liderem i gwarantować naszym klientom najwyższej jakości dźwięk i najlepsze rozwiązania.

Już czas na Lumin D2. Dodaliśmy najnowszy (i znacznie szybszy) procesor, aby umożliwić odtwarzanie DSD128 5,6 MHz i wykonaliśmy kilka innych poprawek. Zasilanie jest teraz wewnętrzne. Wraz z przeróbką układu płyty zapewnia to lepszą jakość dźwięku w porównaniu z oryginałem. Aby pomieścić to wszystko, poszerzyliśmy obudowę i wprowadziliśmy pewne udoskonalenia w procesie produkcji. Podobnie jak poprzednik, D2 to układ całkowicie zbalansowany. Układy elektroniczne zmontowano na pojedynczej, acz przeprojektowanej pod kątem optymalizacji prowadzenia masy i zasilania płytce drukowanej. Sercem układu nadal są kości DAC Wolfson WM8741 - po jednym na kanał. Całością zarządza programowalne DSP. Jako bonus, Lumin D2 jest teraz dostępny również w czarnym anodowanym wykończeniu, jak również w zwykłym surowym srebrze". Koniec cytatu.

Czyli innymi słowy, D2 to nieco przeprojektowany D1 - w większej obudowie, pozbawiony zewnętrznego zasilania impulsowego, ale z rozszerzonym odtwarzaniem DSD do DSD126 5,6 MHz. Lumin D2 może być samodzielnym odtwarzaczem sieciowym z DAC (odtwarza wszelkie możliwe pliki), ale w każdej chwili można go apgrejdować wykorzystując go jedynie jako odtwarzacz (transport sieciowy) wyprowadzając zeń sygnał cyfrowy na zewnątrz do DACa wyjściem BNC (o czym napiszę więcej w rozdziale "Wrażenia dźwiękowe"). W taki sposób można osiągnąć dźwięk nawet porównywalny z topowym odtwarzaczem Lumin T1.

Urządzenie dostarczane jest w stosunkowo niewielkim kartoniku wewnątrz jednakże sowicie zaopatrzonym w grube warstwy ochronnych pianek. D2 dodatkowo opakowany jest w biały fizelinowy woreczek. W komplecie znajduje się para bawełnianych rękawiczek, przewód zasilający, gwarancja producenta oraz instrukcja obsługi. To wszystko. Ale nic więcej nie potrzeba, albowiem sterowanie urządzeniem odbywa się za pośrednictwem tabletu lub smartfonu - najlepiej marki Apple, o czym później.

Obudowa zbudowana jest z wysokogatunkowego aluminium i jest to niewątpliwy atut Lumina. Jakość aluminium, precyzja cięcia, wyprofilowanie obudowy są absolutnie genialne. Wspaniała robota. Lumin z pewnością designem i wykonaniem stanowi klasę luksusową. Nie jest to co prawda cięcie z jednego fragmentu aluminium (jak to ma miejsce w modelach wyższych), a skręcenie z kilku płyt, ale i tak jest nieźle.

Tak jak inne odtwarzacze Lumina, tak i D2 pozbawiony jest jakichkolwiek regulatorów na płycie czołowej - na froncie znajduje się jedynie stosunkowo niewielki wyświetlacz LCD. Nie kolorowy i nie dotykowy. To typowy dla marki wyświetlacz jasno-zielono-niebieski, kilku wersowy. Na nim ukazują się (przesuwają się) tytuły utworów, ich czasy, wykonawcy, częstotliwość próbkowana, typ sygnału, etc. Jest też wyświetlany zielony okrąg - jego stopniowe "dopełnianie się" sygnalizuje upływ czasu trwania utworu. Pomysłowe. Nie zmienia to faktu, że wyświetlacz jest mało widoczny z dalszej odległości. Z dwóch metrów jest to już praktycznie niemożliwe. Ale nie ma co rozpaczać, bo i tak najważniejsze informacje są równolegle widoczne na ekranie tabletu lub smartfonu, którymi to dokonuje się wszelkich regulacji i ustawień.

Tylny panel jest skryty za wystającą poza obrys obudową. Tworzy ona nad nim niejako "daszek" nieco utrudniając doń dostęp, ale nic strasznego. Można sobie poradzić. Na tylnym panelu umieszczono kilka gniazd - wszystkie one są bardzo wysokiej jakości. Po lewej stronie znajdują się dwie pary analogowych wyjść - para RCA i para XLR. Zaś po prawej stronie zamontowano tylko jedno wyście cyfrowe. To gniazdo w standardzie BNC (Bayonet Neill-Concelman); to bardzo rozsądne posunięcie, albowiem standard BNC wyjątkowo dobrze sprawdza się w przypadku optymalnego wyprowadzenia sygnału cyfrowego na zewnętrzny przetwornik cyfrowo-analogowy.

Nad gniazdem BNC znajduje się zacisk uziemienia (złocony). Zaraz obok można znaleźć gniazdo sieciowe LAN i dwa gniazda cyfrowe USB-A - dla odtwarzania plików z zewnętrznych nośników danych. Po skrajnej prawej stronie umieszczono włącznik zasilania oraz gniazdo zasilania IEC. Niestety, wystająca poza obrys obudowa uniemożliwia podłączenie siecówki z jakimś dużym (szerokim) wtykiem, trzeba tu dobrać taką ze szczupłym wtykiem.

Obsługa i funkcjonalność
Aby rozpocząć jakiekolwiek streamowanie, najpierw należy pobrać z sieci aplikację Lumin. Dokonać tego trzeba na sprzęt marki Apple - ten jest zoptymalizowany pod Lumin; inny może nie działać poprawnie, co nie oznacza, że w ogóle nie będzie działać (nie sprawdzałem). Na szczęście dla mnie to nie był problem, albowiem na co dzień używam dwa tablety iPad oraz dwa iPhone'y. Pobrałem aplikację Lumin najpierw na iPad Air 2, a potem także na iPhone XR. Włączyłem streamer D2 i uruchomiłem appkę. Proszę mi wierzyć - instalacja, zintegrowanie systemów i ich przygotowanie trwały nie dłużej niż kilkanaście sekund. Po tym czasie urządzenie było całkowicie gotowe do pracy. Całość odbywa się bezproblemowo i całkowicie intuicyjnie. Nawet trzyletnie dziecko by sobie z tym poradziło. A nawet młodsze.

Aplikacja Lumin na iPad jest bardzo czytelna, ergonomiczna i rozbudowana. Za jej pośrednictwem dokonuje się wszelkich regulacji, ustawień systemowych, nastawień upsamplingu, korekcji, trybu MQA, wyboru filtru Ultra-Sonic dla DSD, de-emfazę sygnału i czego tam jeszcze. A nawet regulację jasności ekranu i czas uśpienia urządzania (po zakończeniu ostatniego odtwarzania). Na przykład chcąc uruchomić gniazdo cyfrowe BNC, trzeba to zrobić via tablet lub smartfon. Po prostu w ustawieniach wybiera się opcję "Digital Audio Output" i ustawia się ją na pozycję "ON". Gniazda analogowe przestają "puszczać" sygnał - pojawia się za to sygnał cyfrowy w gnieździe BNC.

Lumin D2 bez problemu odtwarza z serwisów streamingowych takich jak Spotify, Qobuz czy Tidal. Nowością (w porównaniu do D1) jest funkcja RoonReady, dzięki której Roon zainstalowany na jednym z urządzeń w domowej sieci odczytuje Lumina jako urządzenie końcowe. Ja jednak wybrałem oczywiście mój ulubiony Tidal MQA. Wystarczyło tylko w ustawieniach wpisać login i hasło do Tidal, a Lumin automatycznie przeniósł całą bazę moich ulubionych albumów i innych ustawień. Kiedy podłączać zewnętrzny DAC, w regulacjach (na iPadzie) warto wybrać MQA Passthrough. I można grać! Lumin streamuje bez żadnych zakłóceń, przerw i innych interferencji. Ani razu nic mi się nie zawiesiło (mam super-szybki Internet 300 Mb/s).

Porównując aplikację Lumin z aplikacją Auralic (nazywa się ona Lightning DS), ta pierwsza jest ciut mniej intuicyjna i z mniejszą ochotą ergonomicznie współpracująca jako nakładka na np. Tidal. Trudno w niej o takie ułatwienia jak podpowiadane kolejne albumy streamingowanego właśnie wykonawcy czy sugestie podobnych albumów, co w przypadku Auralica jest normą. Ponadto w Lumin najpierw należy "przenieść" dany album do "Playlisty" - nie jest możliwe odtwarzanie automatyczne po kliknięciu po prostu okładki albumu (a tak jest w Auralic). Oba urządzenia najlepiej współpracują z urządzeniami Apple.

Główne cechy
- zbalansowana konstrukcja z wyjściami XLR, RCA
- wyjście cyfrowe
- upsampling DSD,
- obsługę DoP (DSD over PCM),
- chipy DAC Wolfson WM8741
- ciągły program aktualizacji oprogramowania, w którym dodano w zeszłym roku obsługę MQA i Roon
- konstrukcja z pojedynczym obwodem drukowanym
- wewnętrzny zasilacz automatyczny z zakresu 100-240 V AC
- odtwarza wszystko od DSD128 poprzez PCM wysokiej rozdzielczości do popularnych formatów FLAC, Apple Lossless, MP3 i radia internetowego
- gapless playback - odtwarzanie bez przerw, listy odtwarzania na urządzeniach i solidne buforowanie muzyki zapewniają doskonałą jakość odtwarzania bez zakłóceń.
- jedna z najlepszych na rynku aplikacji do wygodnej, bezprzewodowej obsługi
- wymiary 300 x 60 x 244 mm
- masa 2,5 kg





Solidny sposób pakowania

Rękawiczki są na wyposażeniu

Porównanie gabarytów D2 z rozmiarem płyty CD




Piękna linia designu; czyste aluminium obudowy

Wyświetlacz

"Daszek" zakrywający tył urządzenia


Tył urządzenia


RME ADI-2 DAC

Piramida z DACów

Chord Hugo TT 2 i Questyle CMA Twelve Standard


Połączenie przewodem cyfrowym BNC z Chord Hugo TT 2

Przewód BNC Melodika Purple Rain MDBN10

Znajdź na powyższej fotografii pięć konwerterów cyfrowo-analogowych

Po lewej, na górze - odtwarzacz sieciowy z DAC Auralic Vega G1

Na pierwszym planie skrzynka Paradigm Premier 700F


Widok ogólny na system odsłuchowy

Główna strona Lumin widziana na ekranie iPad Air 2

Ekran sterownia Lumin na iPhone XR



Wszelkich ustawień w Lumin D2 dokonuje się via urządzenie peryferyjne; tu iPad Air 2


Dwa rodzaje ustawienia strony tytułowej "Moja muzyka"







Kilka przykładów strumieniowanych albumów

Wrażenia dźwiękowe
Lumin D2 używałem w dwóch opcjach: 1) jako pełnoprawny odtwarzacz sieciowy (czyli odtwarzacz wraz z DAC) i 2) jako wyłącznie transport sieciowy z wyprowadzonym zeń sygnałem cyfrowym na zewnętrzny DAC. Jako DAC używałem przede wszystkim Chord Hugo TT 2, RWE ADI-2 DAC. Wzmacniacz testowy to głównie dzielony Exposure 3010, zaś kolumny głośnikowe to Living Voice Auditorium R3 na zmianę z Paradigm Premier 700F. Przewody głośnikowe to za każdym razem Moon Audio Gris. Pełna lista sprzętu towarzyszącego wymieniona jest na końcu niniejszego tekstu.

Jak już pisałem we wstępie, aktualnie opisywany Lumin D2 nie jest moim pierwszym odsłuchem firmowych odtwarzaczy Lumin, albowiem miałem przyjemność testować już kilka różnych egzemplarzy, ale nigdy do tej pory nie odbywało się to bezpośrednio u mnie w domu. Dlatego mogę napisać, że dość dobrze znam firmowy dźwięk Luminów. Zaś ten jest tak konstruowany, aby był maksymalnie "analogowy", czyli wysoce plastyczny, z aksamitną wyściółką tonalną, wybitnie nasycony i nawet lekko zaokrąglony. A jednocześnie by był super-precyzyjny i możliwie najbardziej przestrzenny. Takie cechy zazwyczaj wysuwają się na pierwszy plan dźwiękowy (oczywiście w wyższych modelach owe zaawanasowanie jest lepsze i głębsze). I nie inaczej jest w modelu D2.

Najlepiej napisać, iż Lumin D2 to dźwięk prezentowany zupełnie bez wysiłku - jako neutralne czysty, analogowo pełny i doskonale gładki (w sensie płynny i równy, a nie spłaszczony!). Pokazywany jest niezwykle realistycznie - z wyraźną ciepłą nutą i naturalną muzykalnością. Jednakże owa ciepława muzykalność w ogólne nie przykrywa detaliczności i precyzyjności przekazu. Lumin świetnie obrazuje teksturę i głębię nagrań - dużo tu widać szczegółów, czuć nie tylko pierwsze warstwy, ale i te dalsze, słychać rozmaite niuanse i subtelności. Całość brzmienia odbierana jest jako wyjątkowo żyzna i bogata - żywa i substancjalna. A czasem nawet jako "miękka" (ale nie zmiękczona!). Bardzo przyjemna i efektowna w odbiorze. To dźwięk galanteryjny, zniuansowany, wyrafinowany. Pełnokrwisty.

Co ciekawe, Lumin ma taką wyjątkową cechę, że pomimo iż jest odtwarzaczem sieciowo-plikowym, to jego dźwięk bezwzględnie można przyrównać do pełnoprawnego odtwarzacza płyt kompaktowych z wyższego poziomu cenowo-jakościowego. To pewnego rodzaju "klejenie się" dźwięku do uszu, wysoko-kaloryczność brzmienia objawiająca się wysokim stanem energii, zaawansowana plastyczność umożliwiająca optymalne odwzorowanie kształtów dźwięków, a także referencyjny poziom melodyki i rytmiki. Przy czym na te zjawiska nałożona jest high-endowa wręcz harmonia i spójność brzmienia. To prezentacja typu otwartego, nasyconego alikwotami, z gęstą średnicą i z doskonale słyszalnymi skrajami pasm - wycyzelowanymi i dobrze akcentowanymi. Dzięki temu przekaz odbierany jest jako dopełniony, substancjalny i jednocześnie dokładny.

Na pochwałę także zasługuje realna trójwymiarowość, z jaką dokumentowana jest scena muzyczna. To rasowa holografia: głęboka, szeroka i co nietypowe - również wysoka. Dźwięk rozchodzi się równo po wszystkich wektorach 3D, na trzech współrzędnych. Ułuda pełnej przestrzeni jest znakomita. Do tego dochodzi świetne różnicowanie poszczególnych planów, nie tylko instrumenty są na nich jednoznacznie osadzane, lecz również są precyzyjnie obrysowywane, mają doskonale widoczne kontury. Ale nie jest to gruba kreska, a raczej doświetlenie snopem mocnego reflektora. Daje to pewnego rodzaju jasność przestrzeni, jej transparentność, jak i oczywisty porządek rzeczy. Kiedy pojawia się np. sensualizm w nagraniach, to wyraźnie słychać to również w przestrzeni (a nie tylko w barwie instrumentów). To kolejna cecha "analogowa" Lumina D2.

Kilka słów na temat odtwarzania sieciowego z Tidal HiFi FLAC i MQA. Lumin D2 to streamer sieciowy, więc streaming jest jego immanentną naturą. O tym, że odtwarza z sieci bardzo sprawnie, bez zakłóceń i innym problemów - już napisałem wcześniej. Wypada teraz skreślić kilka słów na temat samego brzmienia a, że strumieniowałem wyłącznie z Tidal siłą rzeczy opiszę ten serwis, a nie inny. Na początek napiszę, że Tidal wbrew wszelkim niezbyt pochlebnym opiniom (jakie można czasem znaleźć w Internecie) jest doskonałym medium dla transportowania wysokogatunkowej muzyki. Jednakże warunkiem sine qua non jest odtwarzanie Tidal na dobrym sprzęcie. A takim jest właśnie Lumin D2. Dźwięk jest bardzo kaloryczny, żyzny i nasączony. Z głębią, z emocjami, z wyraźnym zaznaczeniem skrajów pasma. To brzmienie wyjątkowo plastyczne oraz ekspresyjne.

Lumin D2 zaopatrzony jest również w dekoder plików MQA, stąd ich streaming z Tidal MQA jest dlań "łatwizną", zabawą, fraszką.. Brzmienie przekazu MQA (względem zwykłych FLAC) mogę określić jako bardziej energetyczne, silniej dopełnione, lepiej zróżnicowane - a także ciut bezwzględnie głośniejsze, jakby bardziej obecne. Na pewniej brzmiące lepiej niż nie jeden odtwarzacz płyt kompaktowych do pułapu cenowego 10 000 PLN. Jestem o tym przekonany.

Na koniec parę zdań na temat połączenia Lumin D2 z zewnętrznym DAC. Używałem przede wszystkim dwa konwertery cyfrowo-analogowe: Chord Hugo TT 2 i RWE ADI-2 DAC. Tu ważna uwaga! Lumin D2 jest zaopatrzony jedynie w jedno wyjściowe gniazdo cyfrowe, ale za to bardzo wysokiej jakości. To gniazdo BNC. Dlatego dla dobrostanu dźwiękowego koniecznie należy zaopatrzyć się w porządny przewód cyfrowy z wtykami BNC. Na potrzeby niniejszego testu pozyskałem przewód Melodika Purple Rain MDBN10 (czytaj test TUTAJ) o długości 1 metr. Różnica dźwiękowa pomiędzy tym kablem a jakimkolwiek innym zaopatrzonym w tzw. adapter BNC-RCA jest nie tyle słyszalna, co dla tego drugiego degradowalna. Nie róbcie tego!

Przyłączenie do Lumin D2 zewnętrznego DACa przynosi progres dźwiękowy uzależniony wyłącznie klasą samego DACa. Tu obowiązuje prosta zasada proporcjonalności. Im wyższej klasy przetwornik, tym ostatecznie lepszy dźwięk. Lumin D2 jako transport pod tym względem jest bardzo tolerancyjny. Nie będzie więc zbytnim zaskoczeniem, jeśli napiszę, że to Chord Hugo TT 2 zajął pierwsze miejsce w tej konfrontacji. To przede wszystkim wyborna plastyczność, płynność i koherencja. Pełna wyrazistość muzyczna. Można ten dźwięk scharakteryzować jako subtelny, ale dogłębny - z nutą gładkości i fizjologicznego ciepła (tzn. nieco wyższej temperatury). Lumin D2 zestawiony z Chord Hugo TT 2 dźwiga dźwięk na wyżyny high-fidelity, podnosząc go wręcz do rangi high-endu.

Z kolei połączenie Lumin D2 z RWE ADI-2 DAC to także bardzo dobry dźwięk, choć oczywiście już nie aż tak wysokiej klasy jak z Chord. Ten zestaw zaprezentował pełną synergię dźwiękową, świetną harmonię i płynność brzmienia, wraz z precyzją i wiernością przekazu. To także pewnego rodzaju ulepszenie i rozwinięcie indywidualnego brzmienia Lumin D2; ADI-2 DAC przynosi jednak nie tylko poprawę dźwięku, ale także możliwość jego modulacji względem własnych preferencji słuchacza. To duży atut.

Konkluzja
Odtwarzacz sieciowy Lumin D2 to doskonałe urządzenie do strumieniowania muzyki. Zapewnia bardzo wysoką jakość dźwięku. Aczkolwiek to zupełnie nowa jakość brzmienia - bardzo analogowego, tonalnie wysyconego aż po same brzegi, świeżego i ultra-przestrzennego. Jednakże Lumin D2 to dopiero początek zabawy z Luminami, wyższe firmowe modele zapewniają jeszcze bardziej zorganizowany i dopieszczony dźwięk. Z drugiej strony Lumin D2 to również wymarzony "transport sieciowy" - jest bardzo podatny i czuły na zewnętrze przetworniki cyfrowo-analogowe. Zaś optymalnie dobrany DAC przenosi jego dźwięk na poziomy realnego high-endu. Rekomendacja na pięć gwiazdek! 

Cena w Polsce - 9 990 PLN.

System odsłuchowy
Wzmacniacze: Hegel H160 (test TU), Exposure 3010S2 D PRE/3010S2 PWR AMP (test TU), Yaqin MS-90B (test TU), Tsakiridis Aeolos, Haiku-Audio Origami 6550 SE (test TU) i Pathos Classic One MKIII (test TU).
Kolumny: Living Voice Auditorium R3 (test TU),  Unison Research Max Mini (test TU), Paradigm Premier F700, Martin Logan Motion 35XT (test TU), Guru Audio Junior (test TU) i Studio 16 Hertz Canto One New SE (test TU).
Odtwarzacz CD: Musical Fidelity A1 CD-PRO.
Odtwarzacze sieciowe: Auralic Aries Mini (test TU) i Auralic Vega G1.
DACi: NuPrime DAC-10H (test TU), Chord Hugo TT 2 (test TU), RWE ADI-2 DAC (test TU), Questyle CMA Twelve Standard (test TU), Topping DX3 Pro oraz Encore mDSD (test TU).
Komputery: Dell Latitude 7390 i MacBook Apple Pro.
Smartfon/tablet: iPhone XR i iPad Air 2.
Gramofon: Nottingham Analogue Horizon (test TU).
Wkładka gramofonowa: Ortofon 2M Black (test TU).
Przedwzmacniacze gramofonowe: Musical Fidelity MX-VYNL (test TU) i Audiokultura Iskra 1 (test TU).
Tunery: Rotel RT-1080, Sansui TU-5900 i Tivoli Model One (test TU).
Magnetofon kasetowy: Nakamichi Cassette Deck 1 (test TU).
Minisystem: Pioneer P1-K (test TU).
Słuchawki: Fostex TH610 (test TU), Meze 99 Neo (test TU), Fostex TH909 (test TU), Pioneer DHJ-X10 C (test TU), MEE Audio Matrix 2 (test TU) i Final Audio Design Pandora Hope VI (test TU).
Kondycjoner sieciowy: Xindak PC-200V (test TU).
Listwy sieciowe: Solid Core Audio Power Supply (test TU) i ZiKE Labs Powerbox (test TU).
Akcesoria: podstawa antywibracyjna Rogoz-Audio 3SG40 (test TU), podstawy głośnikowe Rogoz-Audio 4QB80 (test TU), podstawy głośnikowe Solid Tech Radius Stand, stopy antywibracyjne Rogoz-Audio BW40, szafka audio Solid-Tech Radius Duo 3 (test TU), mata gramofonowa Harmonix TU-800EXi (test TU) i krążek dociskowy do gramofonu Clearaudio Clever Clamp (test TU). Kondycjoner masy dla głośników QAR Dynamit (test TU). Zatyczki do gniazd RCA Sevenrods. Zworki głośnikowe Sevenrods Speaker Jumper oraz adaptery głośnikowe bi-wire Perkune Audiophile Cables (test TU).


LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...