S

S

MA

MIP

Polpak

sobota, 20 października 2018

Pioneer Club 7: "Sound One-Box System Audio" - zapowiedź testu




Kilka dni temu przedstawiciel gdyńskiego dystrybutora DSV Sp. z o.o. Sp. K. zwrócił się do mnie telefonicznie z pytaniem, czy nie chciałbym zapoznać się z najnowszym produktem japońskiego Pioneera. Zrozumiałem, że chodzi tu o nowe głośniki studyjne klasy PRO z łącznością bezprzewodową Bluetooth, więc uznałem, iż fajnie by było coś takiego posłuchać. Trochę się więc zdziwiłem, kiedy do mojego domu przetransportowano karton wielki jak lodówka. Okazało się, że źle zrozumiałem przedstawiciela DSV, bo chodziło mu o najnowszy system audio klasy DJ o dźwięcznej nazwie Pioneer Club7 (zobacz TUTAJ). Sam Pioneer określa to to jako "Club Sound One-Box Audio System", a w istocie rzeczy jest to duży pojedynczy aktywny głośnik z łącznością bezprzewodową Bluetooth służący do nagłośniania pomieszczeń mieszkalnych, ale także klubów, czy restauracji. Cena tego systemu to niecałe 2 000 PLN.

Club7 ma wygląd stricte profesjonalny. Wyposażony jest w cztery głośniki, w tym dwa basowe w technologii Kick Enhance firmy Pioneer, co uwydatnia niższe częstotliwości i sprawia, że uderzenie basowe jest bardziej agresywne. Jak pisze Pioneer: "głośniki niskotonowe zapewniają szybki bas dla bardziej entuzjastycznego dźwięku". Do głośnika można transmitować sygnał via Bluetooth (z poziomu np. smartfonu) lub przewodowo gniazdem USB lub analogowym typu mini-jack. Sterowanie może odbywać się manualnie lub głosowo za pomocą komend. Głośnik można ustawiać pionowo lub poziomo (odpowiedni stelaż jest w komplecie). System ma na pokładzie także liczne lampki LED z dwoma rodzajami migotania: "Chill" i "Rave". No cóż, wygląda na to, że na stare lata zostanę didżejem...











piątek, 19 października 2018

Wkładka gramofonowa MC Goldring Ethos - zapowiedź testu




Dzięki uprzejmości białostockiego dystrybutora Rafko udało mi się pozyskać do testów w trybie przedpremierowym najnowszą wkładkę gramofonową Goldring Ethos typu Moving Coil (zobacz TUTAJ). Publicznie pierwszy raz w Polsce zostanie zaprezentowana podczas warszawskiej wystawy Audio Video Show w listopadzie br. Do tego czasu mam swobodną możliwość testowania wkładki Ethos, z czego mam zamiar skwapliwie skorzystać. Zapraszam do lektury testu za kilkanaście dni.

Cytuję kilka słów o Goldring Ethos w ślad za producentem: "Ethos używa szlifu typu Vital z bardzo małym promieniem o liniowym poziomie kontaktu z płytą gramofonową. Wielościenny diament o szlifie line-contact został wybrany z powodu kombinacji wysokiego poziomu styku z linią żłobienia, bardzo niskiej masie końcówki oraz poziomemu ułożeniu igły, które pozytywnie wpływa na przetwarzanie najwyższych częstotliwości. Super cienka igła jest w stanie dopasować się dużo lepiej do żłobień w płycie, co poprawia liniowość i skuteczność wysokich tonów. Tego typu rozwiązanie chociaż kosztowne pozwala na ograniczenie zużycia zarówno igły jak i płyty.

Igła jest połączona z układem GOL-1 poprzez wspornik wykonany ze stopu lekkich metali, co zapewnia stuprocentowe przeniesienie informacji z igły do układu magnetycznego we wnętrzu wkładki. Kluczowym elementem wspornika jest długość. W nowej wersji wspornik jest dłuższy, co ma wydatny wpływ na wydajność całego systemu MC. Po pierwsze zmniejsza zakłócenia przenoszone z gorszej jakości płyt gramofonowych, a po drugie cewka zachowuje się stabilniej w polu magnetycznym co poprawia stabilność wkładki na ramieniu.

Karkas cewki wykonany z armatury pozwala na zachowanie bardzo niskiej masy własnej cewki. Im niższa masa nieresorowana tym łatwiej igła pozostaje w stałym kontakcie ze żłobieniem płyty gramofonowej. Dodatkowo armatura zapewnia bardzo dobrą fizyczną oraz elektryczną izolację cewki, a to pozwala na lepszą separację kanałów na poziomie przekraczającym realnie 30 decybeli.

Każdy gram wagi sprawia, że rośnie ryzyko niechcianych rezonansów. Rozwiązaniem tego problemu jest amortyzacja za pomocą wydajnego zawieszenia igły. Dlatego Goldring zaprojektował zupełnie nowe zawieszenie do modelu Ethos oparte o unikalną kompozycję gumy butylowej. Całość obliczono tak, aby uwzględnić momenty, w których występuje największy rezonans, który mógłby zakłócić pracę igły.

Neodym to najsilniejszy i jednocześnie najlżejszy typ magnesu dostępny na dzisiejszym rynku. Magnes został spięty z tyłu i z przodu "butami", które zamykają pole magnetyczne w idealnie jednolitej formie wokół karkasu cewki.

Obudowę wkładki wykonano z precyzyjnie wyciętego aluminium lotniczego, które gwarantuje niską masę i wysoki poziom sztywności i zwartości całej konstrukcji. Ponadto zapewnia najlepsze możliwe warunki do transmisji sygnału elektrycznego. Dodatkowo wkładka została wykończona za pomocą anodowania, co nadaje jej rasowy wygląd i poprawia odporność na uderzenia i upadki. Ponadto proces anodowania poprawia proces transmisji energii elektrycznej wewnątrz wkładki. Dokładny skład stopu aluminium został wybrany na podstawie serii niezależnych odsłuchów". Koniec cytatu.

Specyfikacja techniczna
- Typ przetwornika: MC
- Mocowanie wkładki: 1/2 cala
- Szlif: Vital PH
- Wymienność igły: Tak (w fabryce)
- Kąt nachylenia igły: 20 stopni
- Siła nacisku: 1,5 - 2,0 g
- Pasmo przenoszenia: 35 - 18 000 Hz
- Separacja kanałów: > 30 dB przy 1 kHz
- Czułość wyjścia: 0,5 mV ± 1 dB przy 1 kHz, 5 cm/s (rms)
- Balans kanałów: < 1 dB przy 1 kHz
- Pojemność wejściowa MC: 100 - 1 000 pF
- Impedancja wejściowa MC: 100 Ohm
- Rezystancja: 4 Ohm
- Indukcyjność wewnętrzna: 7,5 μH
- Igła o wymiarach: 0,3 x 1,4 mm
- Wspornik igły: aluminiowy
- Cewka: miedź OFC
- Magnes: neodymowy
- Masa: 7,7 g







czwartek, 18 października 2018

Filtr zasilania Taga Harmony PF-2000 - zapowiedź testu


Śpieszę zawiadomić Czytelnika, iż właśnie dotarł do mnie najnowszy filtr zasilania Taga Harmony PF-2000 (zobacz TUTAJ). Nie było by w tej wiadomości nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że ów filtr jest wytworem polskiej firmy Taga Harmony (a jej właścicielem Polpak Polska) oraz to, że kosztuje mniej niż 1 000 PLN (999 PLN). A taka informacja jest już wręcz sensacyjna. Dlaczego? Ponieważ dotychczas za filtry zasilania (zwane czasem także kondycjonerami pasywnymi) przychodziło zapłacić dobrze powyżej 2 000 PLN. Zaś Taga Tarmony swoim PF-2000 proponuje pełnowymiarowy i całozakresowy filtr zasilania w solidnej metalowej obudowie, wyposażony aż w siedem gniazd, w tym pięć filtrowanych i dwa niefiltrowane. Urządzenie dodatkowo zaopatrzono w funkcję wskazującą prawidłową fazę zasilania oraz wychyłowy wskaźnik napięcia umieszczony na przednim, aluminiowym panelu.

Dane techniczne
Ilość gniazd: 2 bezpośrednie i 5 filtrowane
Funkcje / wyposażenie Filtr szumów: > - 10 dB (2 - 100 MHz)
Max skok napięcia: 3 000 V
Max skok natężenia: 1 000 A
Max obciążenie napięciowe: 470 V
Max całkowite obciążenie: 10 A, 2 500 W (łącznie dla wszystkich gniazd)
Zużycie energii: 230 V ~ 240 V 50/60 Hz < 0,1 W
Wymiary: (W x S x G) 10 x 44 x 31 cm
Masa: 5,1 kg









poniedziałek, 15 października 2018

Wzmacniacz lampowy Synthesis Soprano


Front i tył Soprano - zdjęcia ze strony Synthesis


Wstęp
Wzmacniacz lampowy Synthesis Soprano (zobacz TUTAJ) to najnowszy produkt włoskiej firmy Synthesis SRL, przedstawiciel tzw. klasy "entry level". Warto jednakże wiedzieć, że nazwa "Soprano" pochodzi od włoskiego określenia na sopran, czyli na wysoki żeński głos, a nie od mafijnej telewizyjnej rodziny Soprano...

Urządzenia marki Synthesis już kilkukrotnie pojawiały się na stronach Stereo i Kolorowo. Były to: zestaw Synthesis Roma 14DC i Synthesis Roma 37DC (czyli odtwarzacz CD i wzmacniacz hybrydowy, czytaj test TUTAJ), wzmacniacz lampowy Synthesis A100 Titan (czytaj TUTAJ) oraz przedwzmacniacz gramofonowy Synthesis Roma 79DC (czytaj TUTAJ). Myślę więc, że nie ma co ponownie opisywać samej włoskiej firmy Synthesis Art in Music (tak brzmi pełna nazwa), bo zainteresowany Czytelnik może przejść pod powyższe linki, gdzie to już raz uczyniłem.

Wrażenia ogólne i budowa
Wzmacniacz dostarczany jest w stosunkowo niewielkim pudle, bo i sam jest nieduży (310 x 295 x 150 mm). Natomiast waży całkiem sporo, bo 10 kg. Soprano w kartonie jest stabilnie zabezpieczony i unieruchomiony gąbkowymi formami. W komplecie nabywca otrzymuje gwarancję, instrukcję obsługi i przewód sieciowy, a także firmowy pilot zdalnego sterowania. Niestety, zwykły plastikowy, a nie drewniany jak w wyższych modelach Synthesis.

Soprano to niewielka metalowa skrzynka (chasiss z 1,7 mm metalu) z wmontowaną doń klatką na lampy po lewej stronie korpusu. Całość robi bardzo dobre wrażenie wizualne, choć jak na Synthesis design wzmacniacza jest raczej skromny. Front wzmacniacza (a w zasadzie jego część, po pozostała jest zajęta przez klatkę na lampy) przyozdobiony jest dużą czarną gałką wzmocnienia głośności z wytłoczonym wgłębieniem. Zaraz obok, po prawej stronie, umieszczono pionowy rząd guzików sterujących wyborem źródła (gramofon, analogowe liniowe, cyfrowe koaksjalne, cyfrowe optyczne i cyfrowe USB - wybrane źródło sygnalizowane jest odpowiednią diodą znajdującą się przy odpowiednim przycisku). W tym samym rzędzie na dole zamontowano nieco większy przycisk zasilania. Jest jeszcze "oko" podczerwieni i dioda zasilania umieszczone tuż nad gałką wzmocnienia.

Lampy elektronowe znajdują się wewnątrz klatki ochronnej wykonanej z kilku warstw metalowych żeber. Jest zamontowana do korpusu na kilka śrub. Owszem, można ją zdemontować, ale w moim przekonaniu, wzmacniacz korzystniej prezentuje się z nią niż bez niej. Jest elementem dekoracyjnym dopełniającym bryłę wzmacniacza. Zastosowane lampy to cztery EL84 firmy Electro-Harmonix, po parze na każdy stopień końcowy. EL84 to klasyczna pentoda mocy o cokole nowalowym, pierwotnie wprowadzona na rynek przez firmę "Philips" w 1959 roku. W Polsce była wytwarzana w latach 60. XX w. w Zakładach Wytwórczych Lamp Elektrycznych "TELAM". Amerykańskim odpowiednikiem EL84 jest 6BQ5, natomiast radzieckim - 6П14П.

Z tyłu (od lewej do prawej) zamontowano gniazdo sieciowe IEC, dwie pary terminali głośnikowych, trzy gniazda cyfrowe (koaksjalne, optyczne i USB) i dwie pary analogowych RCA - pierwsza para to klasyczne gniazda analogowe, zaś druga to gniazda wejściowe do wewnętrznego przedwzmacniacza gramofonowego dla wkładek MM (obok jest też zacisk uziemienia). Czyli Soprano to niejako fuzja tradycji z nowoczesnością - lampowe wzmocnienie i phono-stage MM plus wewnętrzny DAC. Do pełni szczęścia brakuje w zasadzie jedynie odbiornika Bluetooth. Warto by było nad takim rozwiązaniem pochylić się przy kolejnych edycjach Soprano.

Moc wzmacniacza wynosi jedynie 2 x 12 Wat, ale to rozmyślny projekt konstruktora - pana Luigi Lorenzona, który pragnął zbudować prosty, stosunkowo niedrogi wzmacniacz o klasycznej budowie zapewniający piękny lampowy dźwięk. Jak zapewnia producent, "nowy Soprano z DAC AKM 24-bit/192 kHz na pokładzie i przedwzmacniaczem gramofonowym, gwarantuje wyjątkową jakość dźwięku z dowolnego źródła analogowego i cyfrowego. Soprano wykonany jest z najlepszych, dostępnych w tej klasie cenowej materiałów i wykorzystuje zaawansowane technologie. To wyrafinowane połączenie długotrwałych badań i doświadczenia projektanta".

Właściwości
• Port USB „B”
• Wejście cyfrowe optyczne i koaksjalne
• DAC: AKM 24-bit/192 kHz
• Wejście gramofonowe: MM
• Transformator wyjściowy – zastosowano żelazo i silikon wysokiej klasy.
• Mocna konstrukcja mechaniczna stabilnie utrzymuje zasilacz i transformatory wyjściowe, zapewniając urządzeniu ochronę przed niepożądanymi wibracjami
• Pokryte złotem profesjonalne terminale głośnikowe zapewniające wolne od utleniania połączenie.
• Ceramiczne gniazda wejściowe RCA pokryte złotem dla pewnego i stabilnego połączenia.
• Wszystkie lampy zostały wyselekcjonowane po dokonaniu dwustopniowego wygrzewania. Wykonujący to automat steruje procesem a po jego zakończeniu, wybiera komplety lampy, które zapewniają równowagę brzmienia.
• Podzespoły wzmacniacza zostały wyselekcjonowane z najwyższą starannością. W procesie selekcji zostały wzięte pod uwagę te najlepsze z dostępnych na rynku, a każdy z nich, przed dokonaniem ostatecznego wyboru, musiał przejść wyczerpujące badania dotyczące jego wpływu na dźwięk.
• Wykończenie: anodyzowane aluminium: srebrne/czarne
• Pilot zdalnego sterowania: źródło i poziom głośności

Dane techniczne
• Stopień mocy (1 kanał): 2 x EL84/6BQ5
• Stopień wejściowy (1 kanał): OP-AMP – JRC5480
• Sterownik (1 kanał): 2 x MJD340
• Pasmo przenoszenia: 20 Hz - 20 000 Hz +- 0,5 dB
• Impedancja wejściowa: 50 kΩ
• Czułość wejściowa: 100 mV / 12 W RMS
• Impedancja obciążenia: 6Ω
• Konfiguracja stopnia mocy: Push-Pull Ultra Linear 43%
• Moc wyjściowa (1 kanał): 12 W RMS / 6 Ω / klasa „A”
• Zniekształcenia: przy 12 W 1 kHz - 1%
• S/N ratio: > 90 dB, ważony A
• Wejścia analogowe: 1 x liniowe; 1 x gramofonowe MM (47 kΩ)
• Wejścia cyfrowe: 1 x SPDIF koaksjalne; 1 x SPDIF optyczne; 1 x USB „B” dla Windows / Mac / iOS / Android
• Rozdzielczość maksymalna: 24-bit/192 kHz
• Pobór mocy: 80 W
• Wymiary: (S x G x W) – 310 x 295 x 150 mm
• Masa: 10 kg

Nieduży karton ze wzmacniaczem



Bezpieczny sposób pakowania

Spójna bryła wzmacniacza - klatka na lampy dopełnia ją, a nie jest odrębnym bytem


Żebra klatki ochronnej

Cztery lampy elektronowe Electro-Harmonix EL84



Po prawej duże pokrętło głośności oraz pionowy rząd przycisków sterujących

Soprano stoi na wzmacniaczu Hegel H160

Spojrzenie ogólne na system odsłuchowy


Wrażenia dźwiękowe
Do tytułowego wzmacniacza przyłączałem przede wszystkim trzy pary kolumn głośnikowych: Tannoy Legacy Cheviot, Living Voice Auditorium R3 oraz AudioSolutions Figaro B. Sporadycznie Davone Studio. Przewody głośnikowe to za każdym razem XLO UltraPLUS U6-10. Pełna lista sprzętu towarzyszącego wymieniona jest na końcu niniejszego tekstu.

Nieczęsto spotyka się lampy elektronowe EL84 we wzmacniaczach; tu, w Soprano. są zamontowane po dwie na każdy stopień mocy. (Kiedyś opisywałem ciekawy wzmacniacz Ming Da MC84-A właśnie na EL84, czytaj test TUTAJ). EL84 nie są tak popularne jak EL34, KT88, czy nawet 300B. Nie wiem skąd to wynika, bo EL84 dobrze zaaplikowane przynoszą przecież bardzo dobry dźwięk. Nie inaczej jest w Soprano, który może nie jest wulkanem energii, lecz gra wyjątkowo równym i przepysznie bogatym dźwiękiem o sporym ciężarze, z lekkim ociepleniem oraz przyjaznym charakterze. To brzmienie eufoniczne, nasycone tonalnie aż po same brzegi - puszyste, soczyste i plastyczne. Ciut zaokrąglone i nieco pomazane pastelami przynoszącymi miły i relaksujący odbiór o cechach wybitnie naturalnych i uniwersalnych. Można też napisać tak o brzmieniu: zdrowe, wybujałe, płynne i gładkie, a przy tym obfitujące w delikatne faktury, wybrzmienia, odcienie i półcienie - z szeroką paletą jedwabistości, bez żadnych oznak twardości, ostrości i drażliwości.

Jednocześnie przekaz ma taką ogólną charakterystykę, że od razu czuć i słuchać, że ma się do czynienia z zaawansowaną konstrukcją, albowiem jest tu ta cudowna galanteria i rasowa barwa tworzące realny poziom high-fidelity. Taki przynoszący dźwięk delikatny a precyzyjny, zapewniający doskonałą równowagę brzmienia z dobrym wypełnieniem i otwartą średnicą. Skutkuje to interdyscyplinarnością wzmacniacza - każdy gatunek słuchanej muzyki ma szansę zabrzmieć optymalnie i stuprocentowo prawdziwie. Czy to garażowy rock, jazgotliwy jazz, rozdygotana elektronika, czy wysublimowana symfonika, to Soprano gra równo i bogato tworząc pełen obraz muzyczny - rasując niedociągnięcia nagrań, ekstrapolując dziury, piłując ostrości i pogrubiając chudości. Nie ma w tu więc słyszalnej żadnej ordynarności, czy krzykliwości - nawet najbrudniejsze dźwięki wydają się być dopieszczone, subtelne, więc w rockowych kawałkach może zabraknie trochę drapieżności. Owszem hard-rockowe ostre gitary są gorące, ale nie wzbudzają przenikliwych dreszczy, zaś czynele drżą i wibrują, ale czasem brakuje w nich metalu. Tym samym chcę napisać, że Soprano optymalny jest do normalnych odsłuchów, albowiem nie zapewni stricte koncertowego dźwięku. Kieruje się w stronę klimatycznego i romantycznego analogu, a nie żywiołu i ekstazy. Soprano, nomen omen, śpiewa, ale nie krzyczy.

Kilka słów o wewnętrznym DACu. Oparty jest na kości firmy Asahi Kasei o maksymalnej rozdzielczości 24-bit/192 kHz - producent nie podaje konkretnej nazwy przetwornika, ale w Internecie można dowiedzieć się, że jest to odbiornik AKM 4117 z chipem konwertera AKM 4430E (co ciekawe, Internet informuje też o obecności drugiego, równolegle zamontowanego DACa - tym razem to ...Burr-Brown PCM 2707). Trudno we wzmacniaczu kosztującym niecałe 5 000 PLN oczekiwać nie wiadomo jak dobrego DACa. Jednak Synthesis wcale nie poszedł na łatwiznę aplikując taką, a nie inną kość AKM. Ta zastosowana jest używana przez wielu renomowanych producentów (np. Audiotrack, Stello/April Audio) i charakteryzuje się więcej niż przyzwoitymi parametrami. Oraz oczywiście dobrym dźwiękiem.

Synthesis Soprano via wewnętrzny DAC cechuje się niezłą rozdzielczością, dobrym zaangażowaniem tonalnym, przyzwoitym wglądem w nagrania. Jest gładki, aksamitny i ciepły. Co istotne, jest optymalnie dobrany do wzmacniacza Soprano, bo współgra z nim, nie narzuca własnej odrębności. Brzmi równo zapewniając harmonijny przekaz. Owszem, nie jest ani zaawansowanie rozdzielczy, ani wybitnie tonalny. Gra poprawnie - tylko tyle i aż tyle. Jest na pewno sporą wartością dodaną Soprano - wystarczy podłączyć doń głośniki i np. komputer, aby otrzymać kompletny system audio hi-fi, w którym wszystko, pod każdym względem, jest na swoim miejscu.

Konkluzja
Synthesis Soprano to stosunkowo niedrogi wzmacniacz lampowy wraz z zamontowanym wewnętrznym przetwornikiem cyfrowo-analogowym AKM (oraz przedwzmacniaczem gramofonowym MM). To urządzenie przemyślnie skonstruowane i schludnie oraz solidnie zbudowane. Charakteryzuje się wybitnie przyjaznym dźwiękiem o bogatym, a nawet eufonicznym stylu gry. To brzmienie zaangażowane, z rasowym sznytem, o lampowym posmaku ciepła i słodyczy. Przeznaczony przede wszystkim dla początkującego melomana, ale rekomendowany też dla wymagającego więcej audiofila, albowiem jest więcej niż jedynie zwykłym wzmacniaczem lampowym. Jest bardzo dobrym wzmacniaczem lampowym! 
 
Cena w Polsce - 4 950 PLN.

System odsłuchowy
Wzmacniacze: Hegel H160 (test TU), Cayin CS-120A (test TU), Haiku-Audio Bright MK4 (test TU), Audio-gd A1 (test TU) i Pathos Classic One MKIII (test TU).
Kolumny: Living Voice Auditorium R3 (test TU),  Tannoy Legacy Cheviot (test TU), AudioSolutions Figaro B (test TU), Davone Studio VSA (test TU), Martin Logan Motion 35XT (test TU) i Guru Audio Junior (test TU).
Odtwarzacze CD: Musical Fidelity A1 CD-PRO i Pioneer PD-70AE (test TU).
Odtwarzacz sieciowy: Auralic Aries Mini (test TU).
DACi: Pioneer U-05 (test TU), Audio-gd R-28 (test TU) oraz Encore mDSD (test TU).
Komputery: MacBook Apple Pro i Dell Latitude E6440.
Gramofon: Nottingham Analogue Horizon (test TU).
Wkładki gramofonowe: Ortofon 2M Black (test TU) i Goldring 2500 (test TU).
Przedwzmacniacze gramofonowe: Musical Fidelity MX-VYNL (test TU) i 1ARC Arrow SE (test TU).
Tunery: Rotel RT-1080, Sansui TU-5900 i Tivoli Model One (test TU).
Magnetofon kasetowy: Nakamichi Cassette Deck 1 (test TU).
Minisystem: Pioneer P1-K (test TU).
Słuchawki: Fostex TH-610 (test TU), Meze 99 Neo (test TU), MEE Audio Matrix 2 (test TU), Audictus Achiever (test TU) i Final Audio Design Pandora Hope VI (test TU).
Kondycjoner sieciowy: Xindak PC-200V (test TU).
Akcesoria: podstawa antywibracyjna Rogoz-Audio 3SG40 (test TU), podstawy głośnikowe Rogoz-Audio 4QB80 (test TU), podstawy głośnikowe Solid Tech, stopy antywibracyjne Rogoz-Audio BW40, szafka audio Solid-Tech Radius Duo 3 (test TU), mata gramofonowa Harmonix TU-800EXi (test TU) i krążek dociskowy do gramofonu Clearaudio Clever Clamp (test TU). Kondycjoner masy dla głośników QAR Dynamit (test TU). Zatyczki do gniazd RCA Sevenrods. Zworki głośnikowe Sevenrods Speaker Jumper.


sobota, 13 października 2018

Kolumny podłogowe Tannoy Legacy Cheviot

Zdjęcie Legacy Cheviot ze strony Tannoy

Broszura Tannoy z lat 70-tych XX wieku; pierwszy od lewej - Cheviot



Kilka broszur Tannoy z lat 70-tych XX wieku


Cheviot to najwyższy szczyt w paśmie Cheviot Hills, wzgórz otaczających angielsko-szkocką granicę między Northumberland i Scottish Borders. To starożytny wygasły wulkan, jego płaski szczyt znajduje się 815 metrów (2 674 stóp) nad poziomem morza.

Wstęp
W połowie września br. niezrównany lotny przedstawiciel warszawskiego dystrybutora EIC Sp. z o.o. dowiózł do mnie do Gdyni na testy nowe kolumny. Bardzo duże i ciężkie (około 30 kg sztuka!) kolumny, trzeba dodać. To najnowsze szkockie skrzynie Tannoy Legacy Cheviot (zobacz TUTAJ). Chociaż pisanie o Legacy Cheviot jako "najnowsze" nie jest do końca ani prawdziwe, ani w pełni uzasadnione. Albowiem kolumny serii Legacy (modele Arden, Eaton i właśnie Cheviot) powstały w oparciu o studyjne produkty, bardzo lubianej i cenionej w latach 70-tych XX wieku serii Tannoy HPD. Są niejako ich replikami, ale nie w całości. Są raczej nawiązaniem do nich, inspiracją i rozwinięciem. Tannoy Legacy Cheviot to nie tylko kopia oryginału zachowująca klasyczny dawny wygląd, ale równolegle najnowsza jego wersja z zastosowaniem rozwiązań technicznych wynikających z ewolucji samych przetworników, jak i wzrostu jakości elementów elektronicznych. Stąt też i firmowy slogan: "Legendarny dźwięk w nowoczesnym wydaniu".

Warto podkreślić, iż każda obudowa wykonana jest ręcznie w Coatbridge w Szkocji (UK). Zbudowana jest z grubych płyt MDF pokrytych naturalnych fornirem i wyposażona w stabilizujące 12-milimetrowe gumowe nóżki. Tannoy Legacy Cheviot to piękna, choć bardzo oryginalna rzecz!

Wrażenia ogólne i budowa
O tym, że kolumny Cheviot są duże i ciężkie już napisałem we wstępie. Zapakowane są w dwa wielkie kartony rozmiarami przywodzące na myśl opakowania do lodówki lub dawnego dużego telewizora kineskopowego. Wypakowanie kolumn i ich ustawianie nie jest łatwe - trzeba to robić w dwie osoby. W zestawie znajdują się kolce, wosk pszczeli do konserwacji forniru skrzynek, ściereczka, instrukcja obsługi i gwarancja producenta.

Zanim przejdę do opisu samych kolumn, kilka słów na temat koncepcji budowy Cheviot i w ogóle serii Legacy. W latach 70-tych XX wieku kiedy Tannoy projektował pierwowzory kolumn Eaton, Cheviot i Arden (były jeszcze Devon i Berkeley) wąskie obudowy głośników nie były w powszechnym użyciu, albowiem kierowano się nakazami akustyki a nie mody czy koniecznością stawiania głośników w niewielkich mieszkaniach. Obudowa musiała być szeroka i duża by pomieścić duże przetworniki (membrany), które to z kolei są niezbędne by zapewniać optymalny dźwięk - przekonujący masą i głębokim zejściem basowym. Pisząc prosto i obrazowo - im większa powierzchnia emisyjna sterownika, tym lepsza jest jego reakcja wyjściowa i wydajność. Większe przetworniki wymagają również mniejszej mocy dostarczanej ze wzmacniacza, co ostatecznie powoduje znacznie niższy poziom ogólnych zniekształceń. Jeśli nowoczesne głośniki wykorzystują tak małe przetworniki, to dlatego, że obecny trend wymaga, aby głośniki były dyskretne i łatwe do zintegrowania z pomieszczeniem mieszkalnym. Dlatego inżynierowie Tannoy poszli wbrew tym trendom i zaproponowali powrót do starych i sprawdzonych rozwiązań - szeroka skrzynka, lecz niezbyt wysoka, tak aby swobodnie móc zmieścić duży przetwornik. Takie staroświeckie rozwiązanie ma duży fizyczny sens, choć rzeczywiście sam rozmiar skrzynek jest mało ergonomiczny. Ale dobry dźwięk wymaga przecież poświęceń...

Jakość wykonania Cheviot jest wprost oszałamiająca - dębowy fornir położony jest po mistrzowsku. Można go zaimpregnować woskiem pszczelim (jest w komplecie), nabierze wówczas ciemniejszego odcieniu. Fronty są przykryte dwudzielnymi (dwoma osobnymi) maskownicami. Jedna przykrywa duży przetwornik i dwa wyloty bass-refleksów zaś druga system regulatorów krzywej czułości i krzywej reakcji głośnika wysokotonowego. Co jednocześnie jest wyraźnym sygnałem, że głośnik został zaprojektowany w dawny sposób - można dostosować własne preferencje odsłuchowe do głośnika - lub oczywiście odwrotnie.

Większą powierzchnię frontu (malowanego na czarny mat) zajmuje duży 12-calowy głośnik współosiowy (koaksjalny). To legendarny przetwornik Tannoy Dual Concentric o wytrzymałości 500 Wat. Inżynierskie dzieło sztuki użytkowej. Membrana wykonana jest z włókna celulozowego i ma nieregularną powierzchnię, aby zapewnić optymalne właściwości tłumiące. Głośnik wysokotonowy znajduje się w środku stożka przetwornika basowego w układzie współosiowym. Technologia ta zapewnia optymalne rozproszenie całego zakresu częstotliwości obejmowanego przez dwa przetworniki. To nie jest tylko chwyt reklamowy Tannoy, bo technologia koncentryczna zapewnia świetne wyniki akustyczne. Warto wiedzieć, iż wiele innych firm przyjęło ją właśnie z tego powodu np. KEF, JBL i Cabasse. Niemniej jednak sterownik Dual Concentric firmy Tannoy Legacy Cheviot to wyjątkowy model. Niepowtarzalny.

Sam głośnik wysokotonowy (aluminiowa kopułka) jest mało widoczny na tle niskotonowego, ukryty został za pozłacanym falowodem typu Tulipan. Podwójny róg falowodu zapewnia właściwą kierunkowość wysokich częstotliwości. Cały przetwornik Tannoy Dual Concentric obramowany jest mosiężnym pierścieniem, co dodatkowo zwiększa wrażenie estetyczne - mosiądz na czarnym matowym tle frontu prezentuje się nieziemsko.

Skrzynki Cheviot mimo że szerokie i dość wysokie to równolegle są stosunkowo mało głębokie - tylko 26 cm, co umożliwia stawienie kolumn nawet w niezbyt dużych pomieszczeniach. Albowiem w rzeczywistości i wbrew pozorom tytułowe Tannoy nie zajmują aż tak dużo miejsca. Mogą być przysunięte blisko do tylnej ściany, bo podwójne ujścia bass-reflexów znajdują się z przodu kolumn.

Na przednim panelu sterowania znajduje się dwupasmowy system sterowania, który można wykorzystać do regulacji głośnika wysokotonowego. Górny pasek kontroluje wyjście głośnika wysokotonowego, które można zwiększyć lub zmniejszyć (-3 dB, -1,5 dB, 0 dB, +1,5 dB, +3 dB). Aby wyregulować wyjście, wystarczy odkręcić dany sworzeń i przesunąć go i wkręcić do wybranej wartości. Dolny prążek może być użyty do regulacji wysokich tonów powyżej 5 kHz. Kapitalne rozwiązanie i bardzo praktyczne - można bawić się ustawieniami w nieskończoność. Ale rezultaty odsłuchowe mogę być fenomenalne.

Z tyłu skrzynek (podobnie jak front pomalowanego na czarny mat) umieszczono nietypowo aż pięć terminali głośnikowych. Znajdują się tu dwa zestawy terminali głośnikowych (LF i HF) połączone czystymi zwojami miedzi (tzw. jumperami) zamiast metalowych płytek (jak to zazwyczaj jest praktykowane). Każdy słupek terminala jest kompatybilny z wtykami bananowymi, a piąty, dodatkowy terminal ma zapewniać uziemienie dla odsłuchów całkowicie pozbawionych szumów.

Tradycyjnie cytuję kilka słów od producenta: "12-calowy przetwornik Dual Concentric o wytrzymałości 500 W, z łatwością dostarczy dynamicznego dźwięku o szerokim spektrum odtwarzanych częstotliwości, przy zachowaniu wszelkich zalet punktowego źródła dźwięku. Prezentowana przejrzystość i dokładność reprodukcji, całkowity brak podbarwień, godny jest najlepszych monitorów studyjnych.

Zwrotnica zastosowana w Legacy Cheviot jest fizycznie podzielona na podzakresy. Perfekcyjnie separowane sygnały audio przeznaczone dla przetwornika niskotonowego i wysokotonowego zapewniają klarowne i naturalne odtwarzanie muzyki. Regulacje pozwalają precyzyjnie dopasować brzmienie kolumn do warunków akustycznych panujących w pokoju odsłuchowym. Cheviot wyposażone są w podwójne, pozłacane 24-karatowym złotem, łącza głośnikowe WBT, zapewaniające podłączenie bi-wiring lub bi-amping, a dodatkowy piąty zacisk pomoże zredukować interferencje częstotliwości radiowych (RF) i poprawić klarowność średnich tonów". Koniec cytatu.

Specyfikacja techniczna
- Pasmo przenoszenia: 38 Hz - 30 000 Hz ± 6 dB
- Zalecana moc wzmacniacza: 20 - 250 W
- Moc ciągła: 125 W
- Moc szczytowa: 500 W
- Czułość: 91 dB/1W/1 m
- Impedancja: 8 Ω
- Dual Concentric: niskotonowy, pulpa papierowa 300 mm, materiałowe zawieszenie Dual Concentric: wysokotonowy, kopułka aluminiowa 33 mm
- Częstotliwość podziału zwrotnicy: 1,2 kHz
- Regulacja zwrotnicy: ± 3 dB w zakresie 1 kHz - 30 kHz, od 2 dB do -6 dB na oktawę w zakresie 5 kHz - 30 kHz
- Bass Reflex – podwójny port
- Obudowa: MDF 19 mm
- Złącza – WBT pozłacane 24 karatowym złotem
- Wymiary W x S x G: 860 x 448 x 260 mm
- Masa: 29 kg/sztuka



Piękne, klasyczne kształty skrzynki Cheviot; wykonanie - luksusowe


Płytka dwupasmowego systemu sterowania głośnikiem wysokotonowym


Doskonała stolarka skrzynek

Dwa ujścia bas-reflexów na froncie

Mosiężna obręcz głośnika

Głośnik koncentryczny Tannoy

Wysokotonówka w "tulipanie"

Tył kolumn

Pośrodku wzmacniacz Hegel H160 - w połączeniu z Cheviot wypadł raczej blado


Dwa spojrzenia na system odsłuchowy - wzmacniacz to lampa Synthesis Soprano

"System marzeń": kolumny Tannoy Legacy Cheviot ze wzmacniaczem hybrydowym Pathos Classic One MKIII (połączone przewodami XLO UltraPLUS U6-10) i z gramofonem Nottingham Analogue Horizon


Wrażenia dźwiękowe
Kolumny Cheviot podłączałem do kilku wzmacniaczy: hybrydowych Pathos Classic One MKIII i Haiku-Audio Bright MK4, lampowego Synthesis Soprano oraz stricte tranzystorowego Hegel H160. Za każdym razem do tego celu używałem przewodów głośnikowych XLO UltraPLUS U6-10 (czytaj test TUTAJ). Głośniki porównawcze to przede wszystkim Living Voice Auditorium R3 oraz czasem monitory AudioSolutions Figaro B i Davone Studio. Dokładna lista sprzętu towarzyszącego dostępna jest na końcu niniejszego tekstu. 

Niezbyt często zdarza mi się, aby jakiś sprzęt audio hi-fi podczas odsłuchów od razu i doszczętnie zdobył moje serce i duszę. Prowadzę blog Stereo i Kolorowo już od siedmiu lat, a przedtem dwa lata recenzowałem dla portalu Stereo Underground (nie istniejącego już). Trochę tego i owego się więc posłuchało. Dlatego niniejszym autorytarnie muszę napisać, że szkockie głośniki Tannoy Legacy Cheviot po rozpoczęciu odsłuchów błyskawicznie i całkowicie mnie przekonały swoim fantastycznym brzmieniem. Totalnie i bezwarunkowo. Dlaczego? Ponieważ, pisząc zrozumiałą przenośnią - momentalnie dotknęły głębokiego sensu i gorącego serca muzyki, nadzwyczaj celnie dotarły w sam środek istoty przekazu absolutnego, plastycznego i rzeczywistego, w lot zdobyły mózgowy obszar przyjemności, emocji i zaangażowania. Tak, Tannoy Legacy Cheviot to wybitne głośniki, oferujące wręcz magiczny dźwięk.

Tannoy Legacy Cheviot grają dźwiękiem mocarnym, kapitalnie rozciągniętym i plastycznym do kwadratu, o ile nawet nie do sześcianu. Masywna skala i rozległe obrazowanie spotykają się z dobrze wyartykułowanym niskim końcem i ekspresyjną, gęstą średnicą. Kolumny brzmią ma wskroś fizjologicznie i organicznie, a przy tym są w tym całkowicie naturalne i bezpretensjonalne. Katalizują pogłębioną analizę wyszukaną złożonością tonalną i ułożoną warstwą dźwiękową pozostawiając przestrzeń między głosami a instrumentami, dodając tekstury każdemu pojedynczemu dźwiękowi i pogłosowi. Przynoszą wyważoną energię i nasycony kolor w całym spektrum przekazu - są równe i harmonijne niczym ornamenty arabesek, świeże i barwne niczym wiosenne kwiatki na łące. Może niniejszym używam zbyt dużo poetyckich porównań, lecz chcę tym podkreślić, że nieczęsto spotkać można aż tak wyrafinowane konstrukcje zapewniające pełnię dźwięku, który jest atrakcyjny i żywy, a jednocześnie nie przesadzony, nie przekombinowany. 

Kolejnym atutem szkockich skrzynek jest ich łatwość budowania holograficznej sceny. Można ją nazwać szczególnie szeroką i głęboką, ale przede wszystkim jest ona nadzwyczaj precyzyjnie zaaranżowana i poukładana. Rozciąga się na linii głośników sięgając daleko poza boczne krawędzie głośników, a także bardzo głęboko. Głębię wypada nazwać akustycznie doskonałą, analogicznie jak i precyzję lokalizacji i gradację źródeł pozornych (oraz ich proporcjonalną wielkość/rozmiar). Co istotne, choć z pozoru mało prawdopodobne, Legacy Cheviot całkowicie znikają z pomieszczenia odsłuchowego - i to pomimo dużych przecież gabarytów skrzyń. Zjawiska 3D są nadzwyczajne, podobnie jak swoboda i lekkość, z jakimi odrywają się dźwięki od krawędzi głośników. W przestrzeni pojawiają się rysowane przez Cheviot dźwięki mniejsze, średnie i większe, bez żadnego niepożądanego wyolbrzymiania, czy niechcianego spłaszczania. Instrumenty zaskakują namacalną konsystencją, plastycznością i autentyczną obecnością. Natomiast wokale preferują przede wszystkim pierwsze plany, pewnie i soczyście wyodrębniając się z tła instrumentalnego akompaniamentu - podczas odsłuchów kolumn słuchacz przenosi się wprost do hipotetycznej sali koncertowej. To prawdziwa przyjemność dla uszu dla świadomego melomana, ale ten początkujący może mieć jednakże problemy z poprawną akomodacją słuchu...

Niskie tony są nasycone i mają zdecydowanie pewną konsystencję. Schodzą bardzo nisko, i dalej - nie mają oporów przed zejściami subsonicznymi. Olbrzymia 30-centymetrowa membrana basowa robi swoje - gra niskimi lekko i obficie. Ale nie ma tu żadnego nadmiaru niskich, albowiem odzywają się tylko wówczas, kiedy potrzeba - ściśle jak nakazuje zapis nagrania. Lecz jak już się odezwą, to są nie tylko pełne, ale również pierwszorzędnie kontrolowane, punktualne i koherentne. A celulozowe (papierowe) membrany przynoszą bas lekko ciepły i gładki - można napisać ekologiczny. Z kolei aluminiowa kopułka współegzystująca w głośniku koaksjalnym z membrana basową przynosi soprany gładkie, prawie jedwabiste (przy ustawieniu podstawowym). Wysokie wyróżniają się swoją przejrzystością, sprawnością i selektywnością. Są jedwabiste w strukturze, a równolegle rozdzielcze i analityczne. Spójne, acz nie krzykliwe. Optymalne.

Na koniec warto napisać, jaki, w moim przekonaniu, wzmacniacz najlepiej sprawdził się w połączeniu z Tannoy Legacy Cheviot. Głośniki podłączałem do dwóch hybrydowych Pathos Classic One MKIII i Haiku-Audio Bright MK4, lampowego Synthesis Soprano oraz stricte tranzystorowego Hegel H160. Głośniki mają wysoką efektywność 91 dB, przez co są predysponowane do wzmacniaczy lampowych, ale to nie "lampa" zagrała z nimi najlepiej. Zwycięzców było dwóch: na pierwszym miejscu włoski Pathos Classic One MKIII, a na drugim - polski Haiku-Audio Bright MK4. Oba hybrydowe (lampowo-tranzystorowe). Najwięcej było tu jakiejś takiej nieuchwytnej aksamitności, perlistości oraz pełności brzmienia, dopełnienia tonalnego, jak i lekkiego docieplenia zimnych dźwięków przynoszącego wspaniałą fizjologię odsłuchów i organiczną miąższość. To dźwięk zaangażowany, wręcz absolutny. Ocierający się o high-end (dotyczy to szczególnie połączenia z Pathos Classic One MKIII).

Konkluzja
Tannoy Legacy Cheviot to bardzo wyrafinowane i zaawansowane głośniki. Zapewniają pierwszorzędnie dźwięczny obraz muzyczny z ogromną dynamiką i sporymi pokładami wewnętrznej mocy. Brzmią obficie i lekko ciepławo, a nawet organicznie. Budują nastrój, przynoszą emocje, dostarczają koncertowy dźwięk najwyższej klasy. Do pełni szczęścia potrzebują właściwie dobrany wzmacniacz - wówczas stopień satysfakcji będzie najwyższy, zaś dźwięk optymalny. Jedyną wadą tytułowych kolumn są ich skrzyniowate gabaryty, które powodują, że nie w każdym pomieszczeniu odsłuchowym znajdzie się dla nich odpowiednio dużo miejsca. W ogólnym rozrachunku - absolutna rekomendacja na pięć gwiazdek!

Cena w Polsce - 24 000 PLN (za dwie sztuki).

System odsłuchowy
Wzmacniacze: Hegel H160 (test TU), Cayin CS-120A (test TU), Haiku-Audio Bright MK4 (test TU), Synthesis Soprano, Audio-gd A1 (test TU) i Pathos Classic One MKIII (test TU).
Kolumny: Living Voice Auditorium R3 (test TU), AudioSolutions Figaro B (test TU), Davone Studio VSA (test TU), Martin Logan Motion 35XT (test TU) i Guru Audio Junior (test TU).
Odtwarzacze CD: Musical Fidelity A1 CD-PRO i Pioneer PD-70AE (test TU).
Odtwarzacz sieciowy: Auralic Aries Mini (test TU).
DACi: Pioneer U-05 (test TU), Audio-gd R-28 (test TU) oraz Encore mDSD (test TU).
Komputery: MacBook Apple Pro i Dell Latitude E6440.
Gramofon: Nottingham Analogue Horizon (test TU).
Wkładki gramofonowe: Ortofon 2M Black (test TU) i Goldring 2500 (test TU).
Przedwzmacniacze gramofonowe: Musical Fidelity MX-VYNL (test TU) i 1ARC Arrow SE (test TU).
Tunery: Rotel RT-1080, Sansui TU-5900 i Tivoli Model One (test TU).
Magnetofon kasetowy: Nakamichi Cassette Deck 1 (test TU).
Minisystem: Pioneer P1-K (test TU).
Słuchawki: Fostex TH-610 (test TU), Meze 99 Neo (test TU), MEE Audio Matrix 2 (test TU), Audictus Achiever (test TU) i Final Audio Design Pandora Hope VI (test TU).
Kondycjoner sieciowy: Xindak PC-200V (test TU).
Akcesoria: podstawa antywibracyjna Rogoz-Audio 3SG40 (test TU), podstawy głośnikowe Rogoz-Audio 4QB80 (test TU), podstawy głośnikowe Solid Tech, stopy antywibracyjne Rogoz-Audio BW40, szafka audio Solid-Tech Radius Duo 3 (test TU), mata gramofonowa Harmonix TU-800EXi (test TU) i krążek dociskowy do gramofonu Clearaudio Clever Clamp (test TU). Kondycjoner masy dla głośników QAR Dynamit (test TU). Zatyczki do gniazd RCA Sevenrods. Zworki głośnikowe Sevenrods Speaker Jumper.


LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...