S

S

MA

MIP

Polpak

poniedziałek, 29 października 2018

Filtr zasilania Taga Harmony PF-2000


Dwa zdjęcia PF-2000 ze strony Taga Harmony

Wstęp
W połowie października dotarł do mnie najnowszy filtr zasilania Taga Harmony PF-2000 (zobacz TUTAJ). Nie było by w tej wiadomości nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że ów filtr jest wytworem polskiej firmy Taga Harmony (a jej właścicielem Polpak Polska) oraz to, że kosztuje mniej niż 1 000 PLN (999 PLN). A taka informacja jest już wręcz sensacyjna. Dlaczego? Ponieważ dotychczas za filtry zasilania (zwane czasem także kondycjonerami pasywnymi) przychodziło zapłacić dobrze powyżej 2 000 PLN. Zaś Taga Tarmony swoim PF-2000 proponuje pełnowymiarowy filtr zasilania w solidnej metalowej obudowie rozmiarami odpowiadającej standardowym sprzętom hi-fi. Urządzenie wyposażone aż w siedem gniazd typu Schuko - w tym pięć filtrowanych i dwa niefiltrowane. PF-2000 dodatkowo zaopatrzono w funkcję wskazującą prawidłową fazę zasilania oraz wychyłowy wskaźnik napięcia umieszczony na przednim, aluminiowym panelu.

Poprawne zasilanie sprzętu audio hi-fi ma fundamentalny wpływ na jakość dźwięku odtwarzanego materiału muzycznego. Wielokroć przekonałem się, że zastosowanie nawet prostego, ale prawidłowo skonstruowanego filtra zasilania przynosi błogosławione korzyści dla brzmienia audio poprawiając m.in. rozdzielczość i energię grania. Albowiem domowa sieć zasilania przenosi to, co aktualnie "znajduje się"w gniazdku elektrycznym. A tam pojawiają się rozmaite zakłócenia wytwarzane przez różne urządzenia elektryczne typu lodówki, pralki, agregaty, zmywarki, pracujące napowietrzacze akwarium, etc. Ponadto pojawiają się rozmaite zakłócenia sieci z zewnątrz np. radiofonia naziemna, systemy łączności policji, telefony komórkowe, CB Radio, komputery, Wi-Fi, itp. To wszystko są zewnętrzne zakłócenia elektromagnetyczne, które należy eliminować. Zaś metalowe obudowy urządzeń audio „zbierają” te zakłócenia, powstają prądy wirowe, które następnie przenikają do wnętrza sprzętów audio. Dlatego, pisząc krótko - prąd stosowany do zasilania urządzeń hi-fi należy "czyścić" z owych artefaktów. Im wyższej jakości zastosować filtr zasilania, tym ostatecznie korzystniej dla dźwięku. Ale, jak już napisałem na początku akapitu, nawet prosty, ale sensownie wykonany filtr może pozytywnie spełnić zadanie. Właśnie takim niekomplikowanym, ale dobroczynnym dla brzmienia jest filtr Taga Harmony F-2000.

Wrażenia ogólne i budowa
Filtr PF-2000 przychodzi zapakowany w sposób typowy dla Taga Harmony - solidny karton z dużymi firmowymi nadrukami. Wewnątrz pudła sprzęt unieruchomiony jest za pomocą piankowym form. Nie ma najmniejszej szansy na jakieś uszkodzenie podczas transportu. W komplecie nabywca otrzymuje filtr, przewód sieciowy, instrukcję obsługi oraz gwarancję producenta.

Jak na niewygórowaną cenę poniżej 1 000 PLN, PF-2000 prezentuje się bardzo dobrze. Szykownie i elegancko. To czarna stalowa skrzynka z aluminiowym frontem anodyzowanym na czarny mat. Całość jest naprawdę sensownie zbudowana i spasowana. Nie ma się do czego przyczepić, no chyba jedynie, że sprzęt nie jest designerski, ale to zrozumiałe w tym przedziale cenowym. Na pierwszym miejscu postawiono jakość i rzetelność budowy, a te są nienaganne.

W centralnym miejscu aluminiowego panelu frontowego zamontowano okienko V-metru (wskaźnik napięcia) dla kontrolowania napięcia sieci zasilającej. Rzecz użyteczna, choć nie niezbędna, ale dobrze że jest. Po lewej stronie od okienka V-metra znajdują się dwie diody - pierwsza niebieska zaświadcza o przyłączeniu urządzenia do sieci, zaś druga czerwona "Phase" informuje o prawidłowej fazie zasilania. Po lewej stronie umieszczono główny włącznik/wyłącznik zasilania i tuż obok czerwony guzik "Reset".

Z tyłu znajduje się wejściowe gniazdo zasilania IEC oraz rząd aż siedmiu wysokogatunkowych gniazd wyjściowych typu Schuko, czyli typu F (tzw. niemieckiego). Przy okazji przypomnę, że nazwa Schuko to skrót od Schutzkontakt, czyli precyzyjnego niemieckiego określenia na "kontakt ochronny". To gniazdo uniwersalne, pozwalające na przyłączenie wtyku urządzenia w dwóch polaryzacjach. Należy przyznać, że Taga Harmony w swoim filtrze PF-2000 zadbała o wysoką jakość gniazd Schuko - i chwała im za to.

Kończąc opis tylnego panelu, dodam, że na siedem gniazd Schuko, aż pięć jest filtrowanych, zaś dwa są bezpośrednie, czyli niefiltrowane. Prąd swobodnie przechodzi przez filtr, choć nie wiem, czy owe gniazda nie są w jakiś sposób chronione przed np. przepięciem. Pewnie na sto procent tak, ale nie ma żadnej o tym oficjalnej informacji.

Po rozkręceniu pokrywy zobaczyć można jedną płytkę z jednym tylko dławikiem. Pięć gniazd jest wspólnie filtrowanych przez ten system/układ. Pewnie że chciałoby się, aby dla każdego gniazda była osobna płytka filtrująca z dławikiem, ale taki zabieg musiałby znacząco podrożyć urządzenie. Gniazda filtrowane i niefiltrowane są osobno szeregowo połączone grubymi przewodami bardzo schludnie poprowadzonymi w dwóch równoległych wiązkach. Szkoda, że konstruktorzy nie zdecydowali się na poszerzenie płytki filtrującej i wyprowadzenie z niej połączeń równoległych w miejsce szeregowych. Mam nadzieję, że nastąpi to w kolejnej konstrukcji PF-3000 (o ile taka powstanie).

Patrząc na niezbyt obfity kontent wnętrza należy stwierdzić, że w istocie rzeczy Taga Harmony PF-2000 jest rozbudowaną listwą rozdzielczą z własnym układem filtrowania zasilania. To niejako ten sam układ, który znajduje się w listwie zasilającej z filtrem Taga Harmony PF-1000 (zobacz TUTAJ). Płytki wyglądają identycznie, przy czym w PF-1000 cztery gniazda są filtrowane, a cztery niefiltrowane. (W PF-2000 jest to pięć do dwóch). Oczywiście, PF-1000 to też niższy koszt, bo cena nie przekracza 550 PLN.

Na pewno sporą wartością dodaną jest fakt, że ów układ umieszczony jest w pełnowymiarowej metalowej obudowie, co też nie jest bez znaczenia dla korzyści ochrony jakości zasilania. Dodatkowo taką skrzynkę odpowiadającą rozmiarami klasycznym urządzeniom z powodzeniem można wkomponować w system audio, oszczędzając miejsce i przynosząc swobodę w operowaniu przewodami zasilającymi. To bezdyskusyjny atut.

Dane techniczne
Ilość gniazd: dwa bezpośrednie i pięć filtrowanych
Funkcje / wyposażenie Filtr szumów: > - 10 dB (2 - 100 MHz)
Max skok napięcia: 3 000 V
Max skok natężenia: 1 000 A
Max obciążenie napięciowe: 470 V
Max całkowite obciążenie: 10 A, 2 500 W (łącznie dla wszystkich gniazd)
Zużycie energii: 230 V ~ 240 V 50/60 Hz < 0,1 W
Wymiary: (W x S x G) 10 x 44 x 31 cm
Masa: 5,1 kg


Hirek Wrona recommended

Bardzo solidny sposób pakowania


Bardzo estetyczna obudowa; front aluminiowy

V-metr wychyłowy

Aż siedem gniazd zasilających do dyspozycji


Gniazda typu Schuko

Wewnątrz obudowy znajduje się taka sama płytka jak w Taga Harmony PF-1000


Pięć gniazd filtowanych i dwa bezpośrednie


Płytka z układem filtrującym


Spojrzenie na cały system odsłuchowy

Wrażenia dźwiękowe
PF-2000 przyłączyłem do gniazda sieciowego w ścianie za pośrednictwem przewodu sieciowego AirTech Alfa. Do filtra przypiąłem swój podstawowy system audio hi-fi składający się z następujących komponentów: wzmacniacz Pathos Classic One MKIII, tuner Sansui TU-5900, odtwarzacz sieciowy Auralic Aries Mini oraz DAC Pioneer U-05. Był też gramofon Nottingham Analogue Horizon (gramofon podłączyłem do gniazda niefiltrowanego) wraz z przedwzmacniaczem Musical Fidelity MX-VYNL, a także magnetofon kasetowy Nakamichi 700 (również podpięty do gniazda niefiltrowanego). Jako filtr zasilania odniesienia używałem Xindak PC-200V (test TU). Szczegółowa lista całego sprzętu towarzyszącego dostępna jest na końcu niniejszego tekstu. 

Filtr zasilania PF-2000 został solidnie skonstruowany przy zachowaniu umiarkowanego budżetu. Nie jest to ani urządzenie z pretensjami audiofilskimi, ani tym bardziej z żadnymi aspiracjami high-endowymi. Jak kiedyś powiedział Albert Einstein: "Wszystko trzeba robić tak prosto, jak to tylko jest możliwe, ale nie prościej". I Taga Harmony ze swoim PF-2000 jest tego najlepszym przykładem. Z funkcji filtrowania zanieczyszczeń sieciowych wywiązuje się znakomicie równolegle ani nie ograniczając, ani  "nie muląc" dźwięku. Działa niczym dobroczynny plaster przyklejony na sączącą ranę.

Brzmienie systemu podłączonego do filtra Taga Harmony jawi się jako czyste i otwarte, bezpośrednie i szerokie, zdecydowane i rozdzielcze. Wpływ PF-2000 na dźwięk najpełniej objawia się polepszeniem ilustracji szczegółów, namacalności sceny oraz lepszej definicji niższego basu. Można także doszukać się zwiększenia selektywności i rozdzielczości przekazu. Zamazane fragmenty nagrań są ewidentnie mocniejsze i widoczniejsze. Bardziej czytelne. Nie są to duże zmiany, lecz jednoznaczne i wyraźne. Bezsprzeczne.  

Oczywiście, nie wspominam to takim błogosławionym wpływie filtra PF-2000 na dźwięk jak brak słyszalnych przepięć, trzasków, czy tzw. pyknięć, bo to zrozumiałe. Również nie słychać szumów i innych interferencji. PF-2000 z tych zadań wywiązuje się pierwszorzędnie. Nic dodać, nic ująć.

Konkludując. Zbudowanie zaawansowanego filtra nie jest zadaniem łatwym, dużo prościej coś tu zepsuć niż rzeczywiście poprawić. Zaś w przypadku nowego filtra Taga Harmony jego prostota budowy jest stuprocentową zaletą, a nie wadą. PF-2000 jest nieskomplikowanym filtrem zasilania umieszczonym w pełnowymiarowej obudowie z aż pięcioma gniazdami filtrującymi i dwoma bezpośrednimi (Direct). Wpływ na dźwięk jest oczywisty - polepsza się ogólny obraz muzyczny, szczegóły stają się wyraźniejsze, zaś brzmienie otrzymuje więcej substancji i kontentu. Polecam FF-2000 szczególnie osobom, które nie mają żadnego filtra zasilania i posiłkują się jeszcze np. tzw. listwą zasilającą. W takich przypadkach progres brzmieniowy będzie najwyższy, zaś satysfakcja użytkownika gwarantowana.

Cena w Polsce - 999 PLN.

System odsłuchowy
Wzmacniacze: Hegel H160 (test TU), Cayin CS-120A (test TU), NuPrime IDA-16 (test TU), Haiku-Audio Bright MK4 (test TU), Audio-gd A1 (test TU) i Pathos Classic One MKIII (test TU).
Kolumny: Living Voice Auditorium R3 (test TU), Tannoy Legacy Cheviot (test TU), Pylon Pearl 27, Davone Studio VSA (test TU), Martin Logan Motion 35XT (test TU) i Guru Audio Junior (test TU).
Odtwarzacz CD: Musical Fidelity A1 CD-PRO.
Odtwarzacz sieciowy: Auralic Aries Mini (test TU).
DACi: Pioneer U-05 (test TU), Audio-gd R-28 (test TU) oraz Encore mDSD (test TU).
Komputery: MacBook Apple Pro i Dell Latitude E6440.
Gramofon: Nottingham Analogue Horizon (test TU).
Wkładki gramofonowe: Ortofon 2M Black (test TU), Goldring 2500 (test TU) i Goldring Ethos.
Przedwzmacniacze gramofonowe: Musical Fidelity MX-VYNL (test TU) i 1ARC Arrow SE (test TU).
Tunery: Rotel RT-1080, Sansui TU-5900 i Tivoli Model One (test TU).
Magnetofony kasetowe: Nakamichi Cassette Deck 1 (test TU) i Nakamichi 700.
Minisystem: Pioneer P1-K (test TU).
Słuchawki: Fostex TH-610 (test TU), Meze 99 Neo (test TU), MEE Audio Matrix 2 (test TU), Audictus Achiever (test TU) i Final Audio Design Pandora Hope VI (test TU).
Kondycjoner sieciowy: Xindak PC-200V (test TU).
Akcesoria: podstawa antywibracyjna Rogoz-Audio 3SG40 (test TU), podstawy głośnikowe Rogoz-Audio 4QB80 (test TU), podstawy głośnikowe Solid Tech, stopy antywibracyjne Rogoz-Audio BW40, szafka audio Solid-Tech Radius Duo 3 (test TU), mata gramofonowa Harmonix TU-800EXi (test TU) i krążek dociskowy do gramofonu Clearaudio Clever Clamp (test TU). Kondycjoner masy dla głośników QAR Dynamit (test TU). Zatyczki do gniazd RCA Sevenrods. Zworki głośnikowe Sevenrods Speaker Jumper.


piątek, 26 października 2018

Kolumny podłogowe Pylon Pearl 27 - zapowiedź testu



Właśnie dotarły do mnie premierowe kolumny głośnikowe Pylon Pearl 27 (zobacz TUTAJ). To już kolejna zapowiedź testu jarocińskich głośników na stronach Stereo i Kolorowo, a dokładniej czternasta (!). Wcześniej opisywałem (w kolejności alfabetycznej): Pylon Amber, Pylon Diamond 25, Pylon Diamond 28, Pylon Opal 23, Pylon Pearl 20, Pylon Pearl 25, Pylon Pearl Monitor, Pylon Sapphire, Pylon Sapphire 25, Pylon Ruby 25, Pylon Topaz 15, Pylon Topaz 20 oraz Pylon Topaz Monitor. Można więc napisać, że znam jarocińskie głośniki jak mało kto. Zdecydowana większość modeli Pylona to bardzo udane konstrukcje, często wręcz wybitne w relacji cena/jakość.

Ostatnio do gustu bardzo przypadły mi nowe Pylon Ruby 25 (czytaj test TUTAJ), a wcześniej Pylon Diamond 28 (czytaj test TUTAJ). Wspaniałe wykonanie, piękny design oraz barwny i zaawansowany dźwięk. Ale wracając do tytułowych Pylonów, poniżej informacje pozyskane z firmowej strony na temat nowych Pearl 27.

"Zestaw głośnikowy Pearl 27 to konstrukcja 3-drożna, wyposażona w dwa 6,5 calowe głośniki niskotonowe Pylon Audio PSW 18.8 FGS znane z mniejszych modeli linii Pearl oraz głośnik średniotonowy Pylon Audio PSM 18.8 FGS profilowany dla lepszego odtwarzania tonów średnich. Układy magnetyczne przetworników posiadają otwór wentylacyjny, mający na celu zwiększenie wytrzymałości mocowej głośnika oraz redukujący zjawisko kompresji przy większych poziomach wysterowania.

Górę pasma powierzono 1-calowej jedwabnej kopułce, wyposażonej w specjalnie profilowaną komorę wytłumiającą. Dodatkowo na froncie umieszczony jest pierścień redukujący zjawiska dyfrakcyjne. Głośnik ten cechuje się ciepłym, barwnym i rozdzielczym brzmieniem.

Obudowy posiadają specjalnie dobrane wytłumienie oraz wzmocnienia w newralgicznych miejscach, zapewniające odpowiednią sztywność konstrukcji oraz minimalizację niepożądanych rezonansów własnych. Tunel bass-reflex umiejscowiony na froncie obudowy pozwolił na swobodniejsze ustawienie kolumn w trudnych pomieszczeniach. Kolumny adresowane są pomieszczeniom o powierzchni od 20 do 45 m2, w których odnajdą się optymalnie.

Pearl 27 charakteryzują się brzmieniem z dobrze zaznaczonym i kontrolowanym basem, plastyczną średnicą i precyzyjną górą pasma, gdzie wszystkie detale oraz niuanse zawarte w muzyce, są podane w bardzo wyrazisty sposób, perfekcyjnie łącząc się w jedną, zgraną całość. Pearl 27 oferują mocny oraz uporządkowany dźwięk gdzie scena jest głęboka, a całość prezentacji dokładnie artykułowana". Koniec cytatu.













wtorek, 23 października 2018

[Audio vintage]: Nakamichi 700 - magnetofon kasetowy

Tytułowa strona prospektu Nakamichi 700 z lat 70-tych XX wieku


Dwa zdjęcia z oryginalnego prospektu Nakamichi 700


Dzięki uprzejmości warszawskiego salonu i serwisu Nomos Audio Vintage (zobacz TUTAJ) kilkanaście dni temu do odsłuchów otrzymałem ciekawy magnetofon Nakamichi 700.

Model 700 to "mniejszy brat" modelu 1000, czyli we wczesnych latach 70-tych XX wieku topowego magnetofonu Nakamichi. "Siedemsetka" była produkowana w latach 1973 - 1977 i została zastąpiona modelem 700 MKII (produkowanym w latach 1977 - 1980). Generalnie 700 zapewnia wydajność i jakość wysoko cenionego modelu 1000, ale przy mniejszym koszcie budowy. Ponieważ kompromis w wydajności był nie do pomyślenia dla japońskiego Nakamichi, jedyną alternatywą było takie uproszczenie projektowania i opracowanie nowych technik konstrukcyjnych, które pozwoliłyby na obniżenie kosztów przy równoległym zachowaniu jakości. Jednakże większość cech, a także niezawodność i łatwość obsługi, które charakteryzują 1000, zostały zachowane w 700. To ten sam genialnie zaprojektowany transport taśmy z elektroniczną logiką IC (układ logiczny sterowania IC wytwarza kontrolę sekwencji o skomplikowanym taktowaniu, co zapewnia całkowitą kontrolę stosunku sygnału do szumu) i elektrozaworami typu "feathertouch", które inteligentnie sterują przesuwem taśmy.

Podobnie jak w 1000 została tu w 700 zaaplikowana analogiczna konfiguracja trzech głowic kasowania, nagrywania i odtwarzania (Tri-Tracer), co umożliwia monitorowanie poza taśmą i zapewnia rozszerzoną odpowiedź wysokiej częstotliwości. Co istotne, taka konfiguracja trzech oddzielnych głowic - wymazywania, nagrywania była stosowana w profesjonalnych szpulach szpulowych. Firma Nakamichi we wczesnych latach 70-tych wprowadziła systemy potrójnych głowic Tri-Tracer, które szybko znalazły uznanie nie tylko wśród melomanów, ale także pośród profesjonalistów. Okazało się, że magnetofon kasetowy z Tri-Tracer dorównuje jakością dźwięku magnetofonom szpulowym m.in. pod względem pasma przenoszenia, zakresu dynamiki, dokładności przesuwu taśmy i stosunku sygnału do szumu, minimalizacji zniekształceń.

Nakamichi 700 posiada również system nawigacyjny z azymutem zapisu (oryg. head azimuth alignment beacon) ze specjalnymi sygnalizatorami, wbudowany tzw. Peak Limiter i Peak Level Meter, obwody redukcji szumów Dolby z oddzielną elektroniką do nagrywania i odtwarzania oraz wszystkie wejścia i wyjścia, które z 1000 czynią tak wszechstronną maszynę (bo 700 ma identyczne aplikacje). Warto zwrócić uwagę, iż "siedemsetka" Nakamichi przez fascynatów magnetofonów kasetowych jest uznawana za jeden z lepiej brzmiących magnetofonów w historii audio hi-fi.

Kilka słów o brzmieniu 700. Pisząc krótko, to najlepiej grający magnetofon kasetowy, z jakim miałem do tej pory do czynienia (ale nie testowałem jeszcze Nakamichi Dragona i 1000ZXL). To dźwięk bardzo energetyczny i wysokokaloryczny o dużym natężeniu barw i sporej intensywności tonalnej. Soczysty, transparentny oraz bogaty a równolegle płynny i plastyczny o bardzo rozbudowanej średnicy. Z dużą przestrzenią. Jednocześnie całość brzmienia jest miękka i nastrojowa. Pełna wdzięku.

Instrukcja obsługi i dane techniczne dostępne są na stronie naks.com.

Nakamichi 700 to duża maszyna - można ją postawić na sztorc lub położyć na płasko


Gałki i przyciski regulatorów

Klawisze służące do obsługi kasety

Podświetlane wskaźniki wychyłowe

Gniazda typu RCA i DIN

Otwarte pokrywy szuflady taśmy oraz mechanizmu kalibracji azymutu głowicy


Rozbudowany mechanizm kalibracji azymutu głowicy


Rzut okiem na system odsłuchowy

niedziela, 21 października 2018

NuPrime IDA-16 - wzmacniacz cyfrowy z DAC DSD


Dwa zdjęcia IDA-16 ze strony NuPrime

Wstęp
Na samym początku października br. z białostockiego Rafko dojechał do mnie NuPrime IDA-16 (zobacz TUTAJ), czyli jak określa go producent "zintegrowany wzmacniacz cyfrowy stereo klasy hi-end z przetwornikiem DAC ESS Sabre". Owszem, nie jest to najnowsza konstrukcja firmy NuPrime, bo powstała zaraz po jej narodzeniu (a w zasadzie po "wypączkowaniu" z firmy NuForce) w roku 2014. Był to pierwszy wzmacniacz stereo nowo powstałej NuPrime. Pierwszy i od razu przebojowy, należy napisać. IDA-16 zebrał całą masę branżowych nagród, rekomendacje czasopism hi-fi oraz, co najważniejsze, uszy i serca światowych melomanów. Cztery lata to dużo w świecie audio hi-fi, lecz jak się okazało, konstrukcja IDA-16 była i jest na tyle innowacyjna, że wciąż świeża i aktualna (w tym wewnętrzny DAC ESS 9018K2M SABRE32 DSD/PCM). Podobnie zresztą jak i ponadczasowy, bo futurystyczny design wzmacniacza. Dlatego z tych powodów nie mogło zabraknąć NuPrime IDA-16 na stronach Stereo i Kolorowo. Oto on!

Z kronikarskiego obowiązku dodam, że na stronach Stereo i Kolorowo urządzenia marki NuPrime gościły już wcześniej. Był to zestaw NuPrime DAC-9 i NuPrime STA-9, czyli DAC/przedwzmacniacz i końcówka mocy (czytaj test TUTAJ).

Wrażenia ogólne i budowa
Wzmacniacz dostarczany jest w niezbyt dużym pudle, ani nie za ciężkim - sam IDA-16 waży około 7 kg, więc karton z zawartością ma niewiele więcej. Ale współczesne tzw. wzmacniacze cyfrowe nie są ciężkie, to już nie te czasy, kiedy porządny piec musiał mieć masę co najmniej 20 kg, albo jeszcze więcej. Wzmacniacze cyfrowe nie muszą oddawać ciepła na zewnątrz, radiatory i promienniki nie są potrzebne. Stoi za tym wysoka efektywność wynosząca w przypadku testowanego wzmacniacza aż 93%. Czyli, innymi słowy, jedynie kilka procent pobieranej energii jest zamieniane na ciepło. Ekolodzy na pewno są z tego faktu przeszczęśliwi.

W zestawie ze wzmacniaczem znajduje się pilot zdalnego sterowania. Jest dość niezwykły, pierwszy raz spotkałem się z takim kształtem sterownika. Jest wydłużony i ma przekrój sześciokąta foremnego (heksagonu). Cały wykonany został z metalu. Przyciski sterujące zamontowano na dwóch krawędziach i są wygięte w taki sposób, aby ściśle do tych krawędzi przylegały. Mają kolor srebrny, zaś korpus pilota kolor czarny - taki kontrast świetnie wygląda. Sterownik IDA-16 prezentuje się dosłownie jak rodem ze świata high-endu i z sci-fantasy.

Kształt aluminiowej (!) obudowy IDA-16, a w zasadzie bryłę jej frontu trudno przyrównać do jakiegoś innego sprzętu hi-fi. Jest bardzo nietypowa, acz intrygująca. Front jest wysunięty do przodu z obudowy niczym fragment jakiegoś wielkiego kryształu, ale takiego niesymetrycznie zeszlifowanego, choć regularnego. Dwa boki owego "kryształu" są do siebie odwrotnie przystające. Super to wygląda. Środkowa część frontu (ta najwęższa i najbardziej wysunięta do przodu) pokryta jest licznymi wyświetlaczami, które nie są zwyczajnymi wyświetlaczami a mini-perforacjami z wewnętrznym niebieskim podświetleniem. I tak, od prawej do lewej - na skraju umieszczono wyświetlacz informujący o wybranym wzmocnieniu (pokazuje wartość numeryczną jedynie podczas regulacji głośności) oraz o częstotliwości próbkowania sygnału cyfrowego. Po środku frontu znajduje się czerwono/niebieski wyświetlacz sieciowy, zaś po jego lewej stronie rząd sześciu wyświetlaczy informujących o wybranym aktualnie źródle - świecąca się litera "U" oznacza, że doprowadzany jest sygnał cyfrowy via gniazdo USB, dwie osobne litery "O" - via gniazdo optyczne, litery "C" - via cyfrowe koaksjalne i "A" - parę gniazd analogowych RCA. Przyciski do wyboru źródła umieszczone są nad wyświetlaczami, na skośnej części panelu frontowego. Podobnie jak przyciski regulujące wzmocnienie, wyciszenie i zasilanie. Przyciski te są bardzo małe, a przez to nie ergonomiczne. O wiele wygodniej dokonywać regulacji za pomocą pilota zdalnego sterowania.

Tylny panel jest bardziej konserwatywny niż przedni. Całą jego prawą część okupują wejścia cyfrowe (2 x Toslink, 2 x coaxial i USB). Zaraz obok umieszczono dwie pary gniazd analogowych RCA - para wejściowych i para wyjściowych. Jest też gniazdo optyczne wyjściowe. Po środku zamieszczono dwie pary terminali głośnikowych. (Mogły by być wyższej jakości, bo są takie sobie). Po lewej stronie znajduje się gniazdo sieciowe IEC zintegrowane z komorą bezpiecznika i centralnym włącznikiem zasilania. Obok zamontowano gniazdo RS-232 do komunikacji multiroom i przesuwny przełącznik napięcia elektrycznego 115 V/230 V. 

Jak podaje producent: "IDA-16 to wzmacniacz jedyny w swoim rodzaju. W zamyśle producenta głównym źródłem sygnału audio dla wzmacniacza są formaty cyfrowe. Dlatego wzmacniacz dysponuje aż 5 wejściami cyfrowymi i tylko jednym kompletem złącz analogowych. W zamian za to NuPrime obiecuje obsługę nawet najwyższych standardów formatów cyfrowych i kompletne rozwiązanie o jakości dźwięku, który zaspokoi nawet najbardziej wybrednych audiofilów. IDA-16 został wyposażony w pełnoprawny przetwornik cyfrowo-analogowy o najwyższej jakości dźwięku oparty o topowy przetwornik DAC ESS SABRE - dzięki temu nie ma potrzeby dokupowania do kompletu zewnętrznego urządzenia DAC. Całość jest idealnie dopasowana brzmieniowo i stanowi kompletne, high-endowe rozwiązanie. 200 Wat ciągłej mocy niezależnie od obciążenia wskazuje na bardzo wysoką wydajność prądową, co pozwala podłączyć do wzmacniacza praktycznie dowolne kolumny". Koniec cytatu.

Główne cechy IDA-16 to:
- obsługa plików w jakości do 384 kHz oraz DSD do 11,2 MHz,
- 200 Wat na ciągłej mocy na kanał zarówno przy 4 jak i 8 Ohmach,
- precyzyjny potencjometr drabinkowy o skoku 0,5 dB z pamięcią poziomu głośności dla każdego źródła,
- sterowanie urządzeniem autorskim mikroprocesorem z retencją pamięci,
- przetwarzanie cyfrowe sygnału przez programowalny chip FPGA SRC IC dla ultra niskich zniekształceń jitter,
- udoskonalone końcówki mocy w klasie D przełączające się przy 600 kHz (w przeciwieństwie do klasycznych, które przełączają się przy 300 kHz),
- zasilacz w technologii SMPS (Switch-Mode Power Supply) o sprawności dochodzącej do 93 procent,
- obsługa ASIO 2.1 (DSD256) oraz DoP (DSD over PCM),
autorskie sterowniki do systemu Windows,
- kondensatory w technologii Cross-Matrix Array zdolne do dostarczenia wysokiego napięcia,
- realne pasmo przenoszenia sięgające 80 000 Hz.

Dane techniczne
Znamionowa moc wyjściowa: 2 x 200 W (4/8 Ω)
Moc wyjściowa w szczycie: 400 W
Pasmo przenoszenia: 10 Hz – 80  000 Hz
Całkowite zniekształcenia harmoniczne + szumy (THD+N): 0,004 %
Obsługiwane typy sygnału cyfrowego:
wejście USB:
- PCM 44,1 | 48 | 88,2 | 96 | 176,4 | 192 | 352,8 | 384 kHz/16 - 24 bity
- DSD 2,8 | 5,6 | 11,2 MHz/1 bit 
- wejścia S/PDIF: PCM 44,1 | 48 | 88,2 | 96 | 176,4 | 192 kHz/16 - 24 bity
Wymiary (S x W x G): 57 x 430 x 375 mm
Masa: 7 kg

Niezbyt duża paczka z IDA-16


Dokładny sposób pakowania

Oryginalny, futurystyczny kształt panelu frontowego

Pilot zdalnego sterowania o przekroju sześciokąta foremnego (heksagonu)

Tylko pięć małych przycisków sterujących na froncie

Po prawej - "wyświetlacz"

Tył urządzenia - dominują gniazda cyfrowe

Na dole porównawczy DAC Pioneer U-05

Gram z plików wysokiej częstotliwości - świeci się wartość 192 kHz


Dwa spojrzenia na system odsłuchowy

Wrażenia dźwiękowe
Do IDA-16 podłączałem przede wszystkim dwie pary kolumn: Tannoy Legacy Cheviot oraz Living Voice Auditorium R3. Sporadycznie Guru Audio Junior. Przewody głośnikowe to za każdym razem XLO UltraPLUS U6-10. Wzmacniacze porównawcze to: Hegel H160, Pathos Classic One MKIII, Synthesis Soprano, Haiku-Audio Bright MK4 oraz Audio-gd A1. DACi to Pioneer U-05 oraz Audio-gd R-28. Pozostała część sprzętu towarzyszącego wymieniona jest na końcu niniejszego tekstu.

NuPrime o IDA-16 pisze jako "wzmacniaczu cyfrowym", bo opartym na końcówkach mocy klasy D ("D" jak digital, ale w istocie rzeczy analogowych) i z wbudowanym przetwornikiem cyfrowo-analogowym, lecz sama regulacja siły głosu odbywa się w domenie analogowej opartej na drabince rezystorowej z 99 krokami do 0,5 dB. Tak więc, IDA-16 nie jest wcale taki cyfrowy za jaki się podaje. Na uwagę na pewno zasługuje tu niebanalna moc 200 Wat na każdą końcówkę mocy. To tytułem wstępu do opisu dźwięku, bo czasem ktoś, kto przeczyta, że ma do czynienia ze "wzmacniaczem cyfrowym" zaraz spodziewa się ultraklinicznego dźwięku wysterylizowanego z uczuć oraz wypreparowanego z emocji i ciepła. Zaś w IDA-16 jest dokładnie odwrotnie.

Najprościej byłoby napisać, że IDA-16 gra fantastycznie! To brzmienie mocarne i potężne - zdolne momentalnie oddawać nawet najmocniejsze uderzenia instrumentów perkusyjnych i zmiany dynamiki, ale równolegle bardzo analityczne, ukazujące rozmaite złożoności przekazu, wyłuskujące np. mikro-pacnięcia miotełek o czynele, dbające o harmonię i realizm. Dźwięk cechuje się znakomitą energią i masą a przy tym jest doskonale przezroczysty i otwarty. Transparentny niczym kryształ górski. Można usłyszeć i zobaczyć bardzo, bardzo dużo dźwięku i jest to dźwięk ewidentnie wysokiej klasy. Taki styl gry przywodzi na myśl znacznie droższe konstrukcje - i piszę te słowa z pełną odpowiedzialnością. 

IDA-16 nie ma najmniejszych problemów z pełnym ukazaniem ani potęgi brzmienia, ani bogatego jego kontentu. Nie ma także żadnych problemów z przekazaniem właściwego ciężaru i realnej dźwięczności instrumentów, czy głosów ludzkich. I w końcu nie ma żadnych problemów, aby porozciągać wzdłuż, wgłąb i wszerz scenę oraz precyzyjnie poukładać na niej źródła pozorne. Od tego najmniejszego do największego - i odwrotnie. Panuje tu porządek doskonały - jak w belgijskiej bombonierce.

Co istotne, i o czym już wspominałem kilka akapitów wcześniej. Amerykański wzmacniacz nie ma tendencji do schładzania przekazu, czy jego zbytniego rozjaśniania i osuszania (jak to mogą czynić niektóre  wzmacniacze tzw. cyfrowe). Nic z tych rzeczy. Owszem, IDA-16 nie jest tak emocjonalnie gęsty jak np. jakiś wzmacniacz lampowy na bańkach 300B, bo to po prostu niemożliwe. Aczkolwiek NuPrime nie jest ani suchy w odbiorze, ani chłodny - jest raczej ciepławy i po analogowemu gładki, przy czym nie jest to sztuczne zjawisko w odbiorze, a całkowicie naturalne. To połączenie płynności, żarliwości i plastyczności przywodzące skojarzenia z dźwiękiem organicznym - stricte fizjologicznym. Z dużymi emocjami a jednocześnie z zaawansowaną kulturą. 

Całość brzmienia ma atrakcyjny w odsłuchach sznyt - wszelkim nagraniom zawsze nadaje miłą aparycję budując realny wysokogatunkowy spektakl, w którym każdy instrument oddycha pełną piersią, ma swój indywidualny żywot. Z drugiej strony selektywność brzmienia jest jaka jest, czyli normalna albo przyzwoita. NuPrime nie sili się na ultra-rozdzielczość jaką mogą pochwalić się droższe wzmacniacze. Nie pokaże wszystkich pojedynczych instrumentów w dużej orkiestrze symfonicznej. Nie pokaże, bo nie musi. Zilustruje za to całą orkiestrę na scenie - wyraźnie i jednoznacznie. Holistycznie i muzykalnie.

Kilka słów o wewnętrznym przetworniku cyfrowo-analogowym. To, przypomnę, DAC ESS 9018K2M SABRE32 DSD/PCM, czyli naprawdę nieźle. IDA-16 głównie stawia na źródła cyfrowe, bo akceptuje ich aż pięć, a tylko jedno analogowe. Wskazuje to, że konstruktorzy NuPrime musieli porządnie przyłożyć się do aplikacji DACa, jako naczelnego organizatora dźwięku wzmacniacza kształtującego jego charakter i warunkującego styl gry. I rzeczywiście - wewnętrzny DAC wart jest mszy. Dobrze koresponduje z cechami brzmieniowymi wzmacniacza podkreślając jego mocne strony, a nie uwypuklając słabszych (np. niezbyt zaawansowanej selektywności). Można napisać, że przetwornik jest dobrze dobrany i optymalnie zaaplikowany. Najpełniej o jego przymiotach można przekonać się za pośrednictwem wejścia USB - najwięcej tu płynności i gładkości grania przyozdobionej gęstością i miąższością dźwięku. Jest przyjemna gładkość i miękkość; jest mocny i tłusty bas; jest rozciągnięcie i subiektywna pełnia dźwięku; i wreszcie - jest intensywny kolor i soczysta barwa.  Brzmienie jawi się jako kompletne i żywe. Oczywiście, im wyższej jakości sygnał cyfrowy doprowadzić, tym lepszy otrzyma się ostateczny dźwięk. Moim zdaniem świetnie sprawdza się tu np. sygnał z Tidal o jakości MQA (Master Quality Authenticated) prowadzony z odtwarzacza sieciowego Auralic Aries Mini przewodem cyfrowym USB. (Przy okazji napiszę, że nie rozumiem różnych zarzutów pod względem formatu MQA; brzmi całkiem dobrze, zdecydowanie korzystniej niż "zwykłe" 16-bit/44,1 kHz). Można też pokombinować z DSD, ale ja podczas odsłuchów nie korzystałem z takich plików.

Konkluzja
NuPrime IDA-16 to znakomity wzmacniacz "cyfrowy" z bardzo wysokiej jakości DAC DSD opartym na kości ESS 9018K2M SABRE32, która dodatkowo jest wzorowo zaaplikowana. Słuchanie na tytułowym wzmacniaczu to czysta przyjemność - dostarcza żywy i masywny dźwięk przyprószony fizjologicznym ciepłem i intensywnym kolorem. Zawsze ukazuje całość i złożoność nagrań - transparentnie i wysokogatunkowo. NuPrime IDA-16 to wymarzony wybór dla pragmatycznego melomana, który pragnie mieć autentyczną muzykę w swoim domu. Realizm, czystość, przestrzenność i naturalność grania to największe zalety IDA-16. Brawo NuPrime!   

Cena w Polsce - 8 975 PLN.

System odsłuchowy
Wzmacniacze: Hegel H160 (test TU), Cayin CS-120A (test TU), Synthesis Soprano (test TU), Haiku-Audio Bright MK4 (test TU), Audio-gd A1 (test TU) i Pathos Classic One MKIII (test TU).
Kolumny: Living Voice Auditorium R3 (test TU), Tannoy Legacy Cheviot (test TU), AudioSolutions Figaro B (test TU), Davone Studio VSA (test TU), Martin Logan Motion 35XT (test TU) i Guru Audio Junior (test TU).
Odtwarzacze CD: Musical Fidelity A1 CD-PRO i Pioneer PD-70AE (test TU).
Odtwarzacz sieciowy: Auralic Aries Mini (test TU).
DACi: Pioneer U-05 (test TU), Audio-gd R-28 (test TU) oraz Encore mDSD (test TU).
Komputery: MacBook Apple Pro i Dell Latitude E6440.
Gramofon: Nottingham Analogue Horizon (test TU).
Wkładki gramofonowe: Ortofon 2M Black (test TU) i Goldring 2500 (test TU).
Przedwzmacniacze gramofonowe: Musical Fidelity MX-VYNL (test TU) i 1ARC Arrow SE (test TU).
Tunery: Rotel RT-1080, Sansui TU-5900 i Tivoli Model One (test TU).
Magnetofony kasetowe: Nakamichi Cassette Deck 1 (test TU) i Nakamichi 700.
Minisystem: Pioneer P1-K (test TU).
Słuchawki: Fostex TH-610 (test TU), Meze 99 Neo (test TU), MEE Audio Matrix 2 (test TU), Audictus Achiever (test TU) i Final Audio Design Pandora Hope VI (test TU).
Kondycjoner sieciowy: Xindak PC-200V (test TU).
Akcesoria: podstawa antywibracyjna Rogoz-Audio 3SG40 (test TU), podstawy głośnikowe Rogoz-Audio 4QB80 (test TU), podstawy głośnikowe Solid Tech, stopy antywibracyjne Rogoz-Audio BW40, szafka audio Solid-Tech Radius Duo 3 (test TU), mata gramofonowa Harmonix TU-800EXi (test TU) i krążek dociskowy do gramofonu Clearaudio Clever Clamp (test TU). Kondycjoner masy dla głośników QAR Dynamit (test TU). Zatyczki do gniazd RCA Sevenrods. Zworki głośnikowe Sevenrods Speaker Jumper.


LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...