S

S

MA

MIP

Polpak

czwartek, 15 listopada 2018

Odtwarzacz przenośny Cayin N5 II - zapowiedź testu



Dawno nie opisywałem na blogu sprzętów dalekowschodniej marki Cayin. Ostatnio był to duży wzmacniacz zintegrowany Cayin CS-120SA (czytaj test TUTAJ), a było to prawie rok temu. Zaś przenośne urządzenia Cayin opisywałem jeszcze dawniej. Dlatego bardzo ucieszyłem się kiedy warszawski dystrybutor Cayin, firma Audiomagic.pl, zaproponował mi test nowego urządzenia. (Przy okazji przypomnę, że polskim dystrybutorem "dużych Cayinów", czyli m.in. wzmacniaczy lampowych jest tyskie Studio 16 Hertz). Tym bardziej, że Cayin od kilku lat bardzo intensywnie rozwija swój dział urządzeń przenośnych - obecnie jest ich prawdziwym światowym potentatem. Ma w ofercie kilkanaście odtwarzaczy cyfrowych, DACów i wzmacniaczy słuchawkowych. Wybór jest przeogromny!

Ostatecznie do testów przyjechał do mnie nowy odtwarzacz cyfrowy i DAC Cayin N5 II (zobacz TUTAJ, pisany często także jako Cayin N5 MKII), to odświeżona wersja poprzedniego N5. Oficjalną premierę miał jeszcze w grudniu 2017, lecz fizycznie dostępny w Polsce stał się dopiero na wiosnę 2018. N5 II to cyfrowy odtwarzacz audio z DAC DSD ESS9018k2m, oparty na systemie operacyjnym Android v.5.1, mogący pracować także jako klasyczny streamer dla takich serwisów jak Tidal, Spotify, etc. Co istotne, ma dwa niezależne wyjścia słuchawkowe, w tym zbalansowane 2,5 mm. Ma też 32 GB wbudowanej pamięci, dwa sloty na karty microSD, wsparcie do 2 x 400 GB, umiejętność odtwarzania muzyki bezpośrednio z zewnętrznej pamięci USB. Może być używany jako zewnętrzny DAC dla np. komputerów. Obudowa i pokrętło regulacji głośności wykonane zostały w technologii CNC z aluminium lotniczego i stali nierdzewnej. Trudno wiec nie skonstatować, że technologia budowy i aplikacji przenośnych odtwarzaczy audio w ostatnich dwóch - trzech latach ogromnie poszła do przodu. Ten malusi Cayin N5 II jest kapitalnie wykonany, bardzo bogato wyposażony i jest wręcz "wszystkomogący"!












środa, 14 listopada 2018

Kolumny podłogowe AudioSolutions Figaro S



Wstęp
Niedawno z sopockiego Premium Sound przyjechały do redakcji Stereo i Kolorowo nowe kolumny podłogowe AudioSolutions Figaro S (zobacz TUTAJ). To zaś już kolejni u mnie przedstawiciele rodziny Figaro! pochodzący z litewskiej manufaktury AudioSolutions. Zupełnie niedawno testowałem ich mniejszych, bo podstawkowych, braci o nazwie Figaro B (czytaj test TUTAJ). Ich dźwięk zupełnie mnie oczarował, ciekawe więc jak będzie z podłogowymi Figaro S? Po odpowiedź zapraszam do lektury dalszej części tekstu.

Wrażenia ogólne i budowa
Model Figaro S to najmniejszy podłogowy serii Figaro! AudioSoulusions w ramach tej serii oferuje także: centralny Figaro C, podstawkowe Figaro B (testowane już na Stereo i Kolorowo) oraz aż cztery podłogowe - tytułowy Figaro S, Figaro M, Figaro L i Figaro XL. Nie trzeba chyba wyjaśniać, iż nomenklatura ta jest zbieżna z rozmiarówką odzieżową i oznacza wielkość skrzynek. Warto zauważyć, że największe Figaro XL to są już potężne kolumny. Ich wymiary wynoszą aż 1 748 mm x 356 mm x 618 mm przy masie jednej sztuki 105 kg! Mają zamontowanych po 7 przetworników w jednej skrzynce, zaś oczywiście ich cena sięga już bram realnego high-endu (niecałe 40 000 PLN).

Głośniki Figaro S nie są tak olbrzymie jak wspomniane powyżej Figaro XL. Ich wymiary to 940 mm x 232 mm x 401 mm, można by więc je nazwać kompaktowymi, choć jak na "małe" podłogówki są wyjątkowo ciężkie (28 kg/sztuka) i głębokie (aż 401 mm!). Innymi słowy, Figaro S to bardzo solidne i krzepkie konstrukcje - mocne niczym litewskie dęby, a to bardzo dobrze wróży im zdolnościom akustyczno-brzmieniowym.

Kolumny dostarczane są w dwóch sporych pudłach, zabezpieczone styropianowymi formami z kartonowymi obramowaniami. Każda ze skrzynek dodatkowo owinięta jest folią ochronną. Wypakowanie z pudeł byłoby czynnością prostą, gdyby nie duża masa własne kolumn. Ale wystarczy postawić pionowo kartony i po prostu wysunąć skrzynki z pudeł pociągając do siebie. Dużym plusem jest fakt, że do Figaro S nie trzeba wkręcać żadnych kolców do podstaw, bo są już powkręcane. A dokładniej nie są to kolce, lecz ścięte (płaskie) stożki wykonane z twardego drewna i umieszczone w specjalnym tunelu. Ich wysokość można swobodnie regulować za pomocą ich obracania w owym tunelu. Bardzo praktyczne i ergonomiczne rozwiązanie.

Tytułowe głośniki prezentują się bardzo korzystnie i elegancko, choć w stylu typowym dla AudioSolutions, co jest sporą wartością, albowiem owa litewska firma przez niecałych 10 lat istnienia wypracowała swój indywidualny i rozpoznawalny design. Skrzynki zbudowane są na planie wydłużonego trójkąta ze ściętym tylnym bokiem. Taka konstrukcja ma zapewniać optymalne korzyści akustyczne. Powierzchnia kolumn pokryta jest matowym lakierem z błyszczącymi mikro-drobinkami, zaś po obu bokach znajdują się (szerokie i długie na całą wysokość) wstawki z drewna. Tu producent dopuszcza aż 18 rozmaitych odmian kolorystycznych i wykończeniowe. Na przykład takie powierzchnie jak wykończenia 3D o wysokim połysku lub trzy różne kolory lnianego włókna o wysokim połysku. Wybór jest gigantyczny.

Na froncie może być zainstalowana zintegrowana materiałowa maskownica ze ścianką lub sama ścianka z otworami na głośniki. Nabywca indywidualnie decyduje jaką wersję zamontować, bo obie ścianki są w komplecie. Aby ją wymienić wystarczy pociągnąć ściankę do siebie i ją zdjąć, mocowana jest na bolcach. Taką maskownicę producent nazywa "Stealth" - i jest to pierwszorzędne rozwiązanie.

Główne cechy:
- Trójdrożny system głośników
- Głośnik wysokotonowy z kopułką z miniaturowym tubą, z falowodem
- Super sztywne membrany papierowe, dla szybkiej odpowiedzi i doskonałej klarowności dźwięku i zwartego basu
- Self-Locking Cabinet - konstrukcja obudowy zapożyczona z referencyjnej serii Vantage 5th Anniversary
- Zintegrowane, niewidoczne stopy o regulowanej wysokości
- Podwójna przednia przegroda (system "stealth Grille") podobnie jak w serii Overture
- Łatwe zdejmowanie przedniej ścianki przez mały ozdobny otwór na palce
- Terminale przyłączeniowe WBT NextGen
- 17 różnych, unikatowych, opcji wykończenia, dla optymalnego dopasowania do pomieszczenia.

Dane techniczne
Głośniki: 2,5-centymetrowy jedwabny głośnik wysokotonowy, 15,2 cm środkowy stożek ER, dwa 15,2 cm stożkowe przetworniki basowe typu ER;
Czułość: 91 dB przy 2,83 V 1 m;
Nominalna moc wyjściowa: 90 W RMS;
Maksymalne napięcie zasilania: 180 W;
Impedancja: nominalna 4 Ohm;
Częstotliwość podziału: 400 Hz; 4 000 Hz;
Pasmo przenoszenia (środowisko w pokoju): 37 - 25 000 Hz;
Wymiary (W x S x G): 940 x 232 x 401 mm;
Masa: 28 kg/sztuka.



Regulowane podstawki wkręcone bezpośrednio do skrzynek kolumn





Pierwszorzędna stolarka; boki dostępne są w aż 18-tu wersjach kolorystycznych


Połyskujący czarny mat


Skrzynki są dość spore - i to pomimo faktu, że Figaro S to najmniejszy podłogowy przedstawiciel serii Figaro! 

Porównanie z Living Voice Auditorium R3


Spojrzenie na cały system odsłuchowy


Wrażenia dźwiękowe
AudioSolutions Figaro S podłączałem kolejno do następujących głośników: Haiku-Audio Bright MK4, SPEC RSA-G3EX, Hegel H160 i Pathos Classic One MKIII. Przewody głośnikowe to za każdym razem XLO UltraPLUS U6-10. Pozostała część sprzętu towarzyszącego wymieniona jest na końcu niniejszego tekstu.

Napiszę tak. Gdybym nie znał firmowej sygnatury AudioSolutions, to byłbym dźwiękiem oferowanym przez Figaro S bardzo, ale to bardzo zaskoczony. Dlaczego? A dlatego, że z wizualnie, bądź, co bądź, to jednak z dość ciężkawych wizualnie skrzynek wydobywa się nie tylko mocarny i hojny dźwięk, ale także kapitalnie napowietrzony, zaopatrzony w zaawansowaną plastyczność i pierwszorzędną barwę przywodzącą na myśl konstrukcje high-endowe (piszę te słowa z całą odpowiedzialnością). Jednakże najbardziej uwagę przykuwa bardzo rozbudowana średnica, która sięga głębiej i szerzej niż znaczna część znanych mi głośników innych firm. Oczywiście, jest to pochodna świadomego zamysłu konstruktora, pana Gediminasa Gaidelisa, by wszystkie modele podłogowe Figaro były trójdrożnymi systemami, w których głośniki średniotonowe pracują w szerszym niż zwykle zakresie celem zredukowania zniekształceń w krytycznym obszarze ludzkiego ucha. I to rzeczywiście słychać!

Średnica jawi się jako esencjonalna, dociążona i gęsta a równolegle jako lekka i płynna. Niekiedy wręcz aksamitna. Jest nacechowana emocjami i energią, ale pozostająca w całkowitej harmonii z pozostałymi zakresami. Wokale są podawane precyzyjnie, wiarygodnie i dość bezpośrednio (są nieco bliższe niż w porównawczych Living Voice Auditorium R3). Przekłada się to na wysoki stopień nasycenia nagrań wokalnych, bo oprócz swoistej energii i rozmachu mają także dodatkową witalność i obecność. Na przykład głos Brendona Perrego na najnowszym albumie Dead Can Dance "Dionysus" (PIAS 2018) ma odpowiednią charyzmę, potęgę i obecność oraz jednocześnie jest zniuansowany, z wyraźną fakturą i fantastycznie barwny. Odczuwalny jako pełny i soczysty, z podkładem i z głębszym miąższem. Co istotne, wokal Perrego kapitalnie wytłacza się na tle licznie akompaniujących instrumentów; można nawet napisać, iż jest wyróżniany na ich dźwięku. Aczkolwiek instrumenty mają pełen kontent i masę - stanowią osobno żyjące podmioty ustanawiające solidną podstawę dla ludzkich głosów. To doskonała koegzystencja, a nawet synergia.

Kilka słów należy się także niskim tonom, bo i one mocno odciskają swe piętno w ogólnej sygnaturze brzmieniowej litewskich głośników.  Przede wszystkim zapewniają one bardzo stabilny fundament, na którym posadzone są pozostałe zakresy. Stanowią niejako solidny żelbetowy szkielet dający potęgę i sprężystość całej konstrukcji dźwięku. Basy nie są jednak w żaden sztuczny sposób "napompowane" czy przeskalowane. Są naturalne i fizjologiczne, acz mocno zaświadczające o swojej obecności. Dzięki temu brzmienie Figaro S odbierane jest w charakterze żyznego i wysokokalorycznego, ale nie tłustego i na pewno nie przysadzistego. To realizm czystej postaci - "pełną gębą".

Odsłuchy gitar basowych Marcusa Millera, czy kontrabasu Bustera Williamsa to majstersztyk akustyki, choć przecież Figaro S to dopiero wstęp do wyższych modeli AudioSolutions. Można więc skonkludować, iż nawet podstawowy model ma wzorowe umiejętności reprodukcji basu. Tym bardziej, że jest to bas równy, szybki i czysty. Gęsty a zarazem miękki, jednak nie ociężały. Brawo!

Jeśli chodzi o tony wysokie, to mogę napisać, że są poprawne. Nie wyróżniają się jakąś nadmierną analitycznością, czy wyszukaną rozdzielczością, lecz niedopracowanymi też nie można ich nazwać. Zapewniają optimum przekazu wynikającego z zakresu sopranowego (np. wspaniale metalowy dźwięk czyneli), ale jednocześnie nie są mistrzami wyszukanej selektywności. Dają ogólnie dobry wgląd w nagrania, acz nie rewelacyjny. Wyższe modele AudioSolutions uczynią to lepiej. Trzeba mieć tego faktu oczywistą świadomość.

Konkluzja
Litewskie kolumny głośnikowe AudioSolutions Figaro S to pierwszorzędna budowa skrzynek, oryginalne rozwiązanie designerskie z bocznymi ściankami dostępnymi w aż 18-tu dekorach i kolorach, nietypowa maskownica typu "Stealh". Ale przede wszystkim to ponadprzeciętne zdolności akustyczne zahaczające o strefy high-edndu. Brzmienie charakteryzuje się niepospolitą soczystością i potęgą ujarzmionymi w ramach rewelacyjnej plastyczności oraz rasowej barwności. Do tego dochodzi jeszcze zjawiskowa przestrzeń umożliwiająca bardzo staranne i wiarygodne rozłożenie sceny. AudioSolutions Figaro S zapewniają pełnowymiarowy i zaawansowany spektakl muzyczny klasy high-fidelity. A to przecież dopiero najmniejszy podłogowy model rodziny Figaro!

Cena w Polsce - 15 390 PLN.

System odsłuchowy
Wzmacniacze: Hegel H160 (test TU), Cayin CS-120A (test TU), SPEC RSA-G3EX, Haiku-Audio Bright MK4 (test TU) i Pathos Classic One MKIII (test TU).
Kolumny: Living Voice Auditorium R3 (test TU), Tannoy Legacy Cheviot (test TU),  Pylon Pearl 27, Davone Studio VSA (test TU), Martin Logan Motion 35XT (test TU) i Guru Audio Junior (test TU).
Odtwarzacz CD: Musical Fidelity A1 CD-PRO.
Odtwarzacz sieciowy: Auralic Aries Mini (test TU).
DACi: Pioneer U-05 (test TU) oraz Encore mDSD (test TU).
Komputery: MacBook Apple Pro i Dell Latitude E6440.
Gramofon: Nottingham Analogue Horizon (test TU).
Wkładki gramofonowe: Ortofon 2M Black (test TU), Goldring 2500 (test TU) i Goldring Ethos (test TU).
Przedwzmacniacze gramofonowe: Musical Fidelity MX-VYNL (test TU) i 1ARC Arrow SE (test TU).
Tunery: Rotel RT-1080, Sansui TU-5900 i Tivoli Model One (test TU).
Magnetofony kasetowe: Nakamichi Cassette Deck 1 (test TU) i Nakamichi 700.
Minisystem: Pioneer P1-K (test TU).
Słuchawki: Fostex TH-610 (test TU), Meze 99 Neo (test TU), MEE Audio Matrix 2 (test TU), Audictus Achiever (test TU) i Final Audio Design Pandora Hope VI (test TU).
Kondycjoner sieciowy: Xindak PC-200V (test TU).
Akcesoria: podstawa antywibracyjna Rogoz-Audio 3SG40 (test TU), podstawy głośnikowe Rogoz-Audio 4QB80 (test TU), podstawy głośnikowe Solid Tech, stopy antywibracyjne Rogoz-Audio BW40, szafka audio Solid-Tech Radius Duo 3 (test TU), mata gramofonowa Harmonix TU-800EXi (test TU) i krążek dociskowy do gramofonu Clearaudio Clever Clamp (test TU). Kondycjoner masy dla głośników QAR Dynamit (test TU). Zatyczki do gniazd RCA Sevenrods. Zworki głośnikowe Sevenrods Speaker Jumper.


poniedziałek, 12 listopada 2018

Interkonekty Perkune Audiophile Cables Ultimate XLR 1,5 m. - zapowiedź testu




Niezrównany pan Paul Goodwin, czyli konstruktor i właściciel litewskiej manufaktury Perkune Audiophile Cables, niedawno wysłał mi z Wilna swoje najnowsze przewody symetryczne Perkune Audiophile Cables Ultimate XLR (zobacz TUTAJ) o długości półtora metra. Jak w liście napisał Paul: "kilka dobrych lat pracował nad budową interkonektów i ostatecznym dostrojeniem dźwięku tak, aby całość zaaplikowana do systemu hi-fi brzmiała optymalnie i dojrzale".

Ultimate XLR to już kolejne przewody marki Perkune Audiophile Cables, jakie pojawiają się na stronach Stereo i Kolorowo, bo do tej pory opisałem ich około dziesięciu różnych. Fakt, nie wszystkie rzucają na kolana, lecz po wielokrotnych odsłuchach i rozmaitych porównaniach muszę przyznać, że pan Goodwin ma wyjątkowo dobre ucho do kabli. Osiągnął sporą biegłość w ich konstruowaniu, zaś one same zaaplikowane do systemu hi-fi przynoszą najczęściej wiele oczywistego dobra (duża przejrzystość, rozbudowana scena dźwiękowa, realizm brzmienia, etc.), a już na pewno nie szkodzą (jak to się niestety niekiedy zdarza innym producentom). Owszem, nie kosztują kilku groszy, lecz Paul oferuje je przecież na rynek europejski, a nie dalekowschodni... Coś, za coś.

Na początek podłączyłem interkonekty Ultimate XLR 1,5 m. pomiędzy DAC Pioneer U-05 a wzmacniacz zintegrowany SPEC RSA-G3EX. I rozpocząłem odsłuchy. Zaś równolegle testuję głośniki AudioSolutions Figaro S - również produkcji litewskiej. Zapraszam do lektury testu za kilkanaście dni.









środa, 7 listopada 2018

Wzmacniacz zintegrowany SPEC RSA-G3EX - zapowiedź testu



Po raz pierwszy na stronach Stereo i Kolorowo zapowiadam test urządzenia produkowanego przez japońską firmę SPEC Corporation. Dzięki uprzejmości wrocławskiego dystrybutora Galeria Audio, właśnie otrzymałem do testów wzmacniacz zintegrowany SPEC RSA-G3EX (zobacz TUTAJ i TUTAJ). To, jak go określa producent: "Real-Sound Amplifier" (skrót w nazwie RSA). A zaś, jak podaje producent: "Wyjątkowe osiągi urządzeń w klasie D gwarantują ostateczny "Real Sound" z wysokiej jakości separacją w zakresie od wysokich do niskich tonów podczas gry nawet na mało wydajnych kolumnach. Ponadto, słodki i bogaty tonalny charakter przy średnich i wysokich tonach wzmacniacza, jest niemal taki, jak w najlepszych triodowych wzmacniaczach lampowych". Wzmacniacze SPEC fabrycznie wmontowywane są w specjalne drewniane podstawy wraz z drewnianymi nóżkami. Oczywiście, boczki też są drewniane.

Model SPEC RSA-G3EX jest mniej bogato wyposażony niż SPEC RSA-M3EX, lecz zapewnia analogiczny dźwięk będący realnym wstępem do high-endu. Wzmacniacz podpiąłem przewodami głośnikowymi XLO UltraPLUS U6-10 do kolumn AudioSolutions Figaro S i rozpocząłem odsłuchy. Zapraszam do lektury recenzji za kilkanaście dni.












LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...