S

S

MA

Premium Sound

MIP

Polpak

niedziela, 23 lipca 2017

Słuchawki Meze 99 Neo


Wstęp
W zeszłym roku TUTAJ opisywałem zaskakujące słuchawki z Rumunii, czyli Meze 99 Classics. Nie ukrywam, że zarówno ich przemyślana i wyrafinowana budowa (m.in. całkowicie drewniane muszle), piękny design, jak i wyśmienite oraz dojrzałe brzmienie w pełni mnie przekonały. Meze 99 Classics okazały się być wybitnymi słuchawkami (w swojej cenie) pod każdym względem. Dlatego, kiedy pod koniec czerwca br. przedstawiciel firmy Meze Audio, pan Lorand Czibere, napisał do mnie list z zapytaniem, czy nie byłbym zainteresowany testami nowych słuchawek, niezwłocznie odpisałem: "Proszę natychmiast wysyłać te słuchawki!". Za trzy dni paczka nadana z rumuńskiego miasta Baia Mare była już u mnie w Gdyni. Te słuchawki to oczywiście tytułowe Meze 99 Neo (zobacz TUTAJ).

Wrażenia ogólne i budowa
Znakiem rozpoznawczym słuchawek Meze 99 Classics były nie tylko w całości drewniane muszle, ale także wręcz luksusowe wykończenie oraz wysoka dbałość o wszelkie szczegóły budowy, w tym i o takie akcesoria jak wykwintne etui transportowe, kapitalne przewody, itp. Nie inaczej jest w 99 Neo. Już samo opakowanie sygnalizuje, że zawiera coś wyjątkowego. Jest wysoce estetyczne, łatwo otwiera się (zamykane jest na magnetyczną klapkę) i szybko ukazuje wnętrze. A tam, w czarnej (wyciętej w obrys) gąbce, spoczywa eleganckie czarne etui transportowe. Jest wystarczająco twarde, by skutecznie chronić słuchawki przed uszkodzeniem, a także łatwe do schowania w torbie, bo płaskie W etui, w pozycji "embrionalnej" leżą słuchawki. W zestawie znajduje się owalne, materiałowe puzderko na okrętkę zamykane zamkiem błyskawicznym. Są tam: przewód słuchawkowy 1,2 m w nylonowym oplocie, adapter na 6,3 mm oraz rozgałęźnik samolotowy. Dziwne, ale nie znalazłem w opakowaniu kabla 3-metrowego, mimo że producent o takim informuje w opisie. Są za to instrukcja obsługi, certyfikat oryginalności i gwarancja.

Wydaje się, że Meze 99 Neo od Meze 99 Classics odróżniają się jedynie innymi zastosowanymi muszlami. W Classics są to muszle wykonane (w całości!) z sezonowanego drewna, zaś w Neo – z tworzywa sztucznego ABS (kopolimer akrylonitrylo-butadieno-styrenowy). Jest to plastik charakteryzujący się dużą udarnością, twardością oraz odpornością na zarysowania. Jest szeroko wykorzystywany w przemyśle, ale także w audio. Jest materiałem, z którego buduje się np. body wkładek gramofonowych, czy właśnie muszle słuchawek (ABS stosuje m.in. japoński producent Final Audio). Warto dodać, że zastosowanie plastiku w miejsce drewna nie obniżyło zanadto walorów estetycznych słuchawek Meze. To nadal świetny design o ponadzwyczajnych cechach budowy i wykonania. Meze 99 Neo są po prostu efektowne i urodziwe.

Jak można przeczytać na firmowej stronie: "Projekt modelu 99 Neo opiera się o bardzo doceniony przez wszystkich wcześniejszy model 99 Classic, ale myślą przewodnią było zrobić słuchawki tańsze nie tracąc walorów Classiców. Słuchawki łączą w sobie wysokiej jakości plastik ABS, pozłacany cynk i czarną skórę ekologiczną. Wszystko to zostało osadzone na stalowo-manganiowym stelażu anodyzowanym na czarny kolor. Te elementy razem tworzą niesamowitą całość i zwracają na siebie uwagę. Duże nauszniki z miękką gąbką pokrytą delikatnym materiałem i szeroki pałąk również nim powleczony zapewnia komfort nawet w czasie długich odsłuchów. Słuchawki są też w pełni serwisowalne, skręcane za pomocą śrub i nakrętek. Zero kleju. Wypinany kabel pozwala na jego bezproblemową wymianę".

Ergonomia
Ergonomia użytkowania 99 Neo stoi na identycznym poziomie jak 99 CLassics, czyli na średnim acz przyzwoitym poziomie. Nie są to najwygodniejsze słuchawki na świecie, ale do najbardziej niewygodnych też nie należą. Dłuższe odsłuchy (powyżej godziny, dwóch) mogą męczyć. Dzieje się tak, bowiem muszle są takiej wielkości, iż małżowiny uszne nie mieszczą się w nich całkowicie. Muszle trochę leżą na małżowinach, a częściowo wokół nich. Poza tym paskowy mechanizm samoregulacji pałąka nie jest do końca komfortowy, ma czasem tendencję do samoistnego ściągania paska, przez co słuchawki dodatkowo cisną uszy. Na szczęście system mocowania muszli do pałąka pozwala na rotacyjne ich obroty o jakieś 15-20 st. w pionie i poziomie, dzięki czemu precyzyjnie układają się na uszach. Same słuchawki mają masę 260 gram, czyli o 30 gram mniej niż drewniane 99 Classsics. 260 gram jest znośną masą, ale są oczywiście lżejsze słuchawki, ale już np. Sennheiser HD650 ważą identycznie, bo 260 gram. Z kolei tłumienie zewnętrznych hałasów przez pady jest dostateczne, nie ma się do czego przyczepić. 

Przewód obciągnięty jest nylonowym oplotem, który szoruje po odzieży, lecz zanadto nie mikrofonuje. Nie słychać pyknięć, czy szumów podczas odsłuchów. Denerwujący jest fakt, że przewód ma długość jedynie 1,2 metra – jest to stanowczo za krótko dla komfortowych odsłuchów, szczególnie dla wysokich osób, które podczas „chodzonych” odsłuchów trzymają odtwarzacz w kieszeni spodni. (Piszący te słowa ma 193 cm wzrostu). Po prostu przewód niepotrzebnie może naprężać się  a przez to ograniczać ruchy głowy, etc.  

Ogólnie komfort użytkowania oceniam na jakieś 4,5 w skali do 6. Meze 99 Neo, podobnie jak i drewnianym 99 Classisc, daleko do wysokiej wygody takich na przykład Beyerdynamic DT990, czy DT880.

Dane techniczne
Typ: dynamiczny, zamknięte
Przetwornik: 40 mm, neodymowy
Czułość: 103 dB przy 1 kHz, 1 mW
Zakres częstotliwości: 15 Hz - 25 000 Hz
Maksymalna moc wejściowa: 50 mW
Nominalna moc wejściowa: 30 mW
Impedancja: 26 Ohm
Pady: PU
Kabel: OFC w oplocie nylonowym, odłączany 1,2 m z mikrofonem i 3 m bez mikrofonu.
Wtyk: pozłacana wtyczka z przejściówką na dużego jacka i adapterem lotniczym
Masa: (bez kabla): 260 g.

Podróż z Baia Mare do Gdyni w trzy dni


Efektowne opakowanie

Etui transportowe to majstersztyk sztuki użytkowej

Meze leżą w etui transportowym w pozycji "embrionalnej"


Słuchawki po wyjęciu z futerału; czarna paczuszka zawiera przewód słuchawkowy i dwa adaptery


Karta gwarancyjna i instrukcja obsługi




Meze 99 Neo są bardzo urodziwe



Muszle z tworzywa ABS

Porowate muszle z ABS (kopolimer akrylonitrylo-butadieno-styrenowy)

Wszystkie elementy są skręcane śrubami; zero kleju!

Przetwornik zaklejony czarnym materiałem; czyżby znowu japoński Foster?

Wtyk słuchawkowy 3,5 mm i splitter

Przewód słuchawkowy doprowadzany jest do obu muszli; jest wypinany





Meze 99 Neo w towarzystwie odtwarzacza Questyle QP2R


Wrażenia dźwiękowe
Najpierw wpiąłem Meze 99 Neo do przenośnego odtwarzacza cyfrowego Questyle QP2R (zobacz TUTAJ). Potem do iFi micro iDSD Black Label (zobacz TUTAJ), gdzie źródłem były odtwarzacze sieciowe Auralic Aries Mini i Onkyo NS-6170. Używałem też wzmacniacz słuchawkowy/DAC Questyle CMA400i (zobacz TUTAJ). Słuchawki podpinałem też bezpośrednio do iPhone 6S i iPad Air 2. Słuchawki porównawcze to Final Audio Design Pandora Hope VI, Fostex TH-610 oraz MEE Audio Matrix 2. Muzyka w 90 % pochodziła z serwisu streamingowego Tidal HiFi i Master. Pozostałe 10 % to różne pliki cyfrowe, włączając w to format DSD.

Pierwsze wrażenia są fantastyczne. Bogaty, eufoniczny dźwięk z bardzo solidną poduszką basową, co w cenie słuchawek wycenionych w Polsce na 999 PLN jest wręcz ewenementem. Przekaz charakteryzuje się doskonałą dźwięcznością, potęgą i masą, a także zaskakującą, bo wyrafinowaną i wielopłaszczyznową przestrzennością. Dźwięk jest giętki, plastyczny i żywy, a równolegle nasycony i lekki. Do tego dochodzi głębia tonalna, kapitalnie widoczne zarówno bliskie, jak i dalekie plany, ogólna miąższość i soczystość.

Co ciekawe, 99 Neo, choć przecież o jakieś 350 PLN tańsze od 99 Classics, wcale od nich gorzej nie grają! A może nawet w paru aspektach lepiej? Wydaje się, ze 99 Neo korzystniej „ogarniają” przestrzeń, mają żywsze barwy i mocniejszy bit. W takiej charakterystyce brzmieniowej wszelkie nagrania brzmią lepiej i pełniej. Bardziej uniwersalnie. Oba modele cechują się świetną harmonią i spójnością oparte na mocnym basowym fundamencie i organicznym pogłębieniu. Instrumenty są dociążone i mocno obrysowane, dobrze zlokalizowane na scenie, rozciągnięte w przestrzeni oraz dopchnięte do przodu. Brzmienie jest bezpośrednie i fizyczne, ale nie męczące nachalnością, czy zbytnią agresywnością. Konstruktorzy zachowali zdrowe proporcje i umiar. Dźwięk jest wyrafinowany i błyszczący, ale nie przesadzony. Dużo tu się dzieje pod względem muzycznym - to taki mini-koncert w uszach, ale ani razu nie przeradzający się w huragan. Dźwięk nie przekracza granic rozsądku i zrównoważenia.

Czy powyższe granie można nazwać stricte audiofilskim? Może i nie, lecz przyjemność i komfort odsłuchów są rewelacyjne. Muzyka jest odbierana jako pełna i dokończona, obfita i rasowa. Mnie to w stu procentach przekonuje. Dzięki takiemu, a nie innemu charakterze gry Meze 99 Neo bezproblemowo współpracują ze wszelkimi urządzeniami przenośnymi. Ba! Wystarczy je podłączyć do „byle czego” i grają na pełni umiejętności, na „full-drive”, wyłuszczając zeń samo muzyczne dobro. Ich stopień synergii z takimi urządzeniami przenośnymi jak iPhone 6S, czy iPad Air 2 są pierwszorzędne. Można napisać, że „wszystko tu gra”. Co istotne, rumuńskie słuchawki kolorują gorsze nagrania, wygładzają nierówności, maskują niedociągnięcia, ujawniają i akcentują dobre tony, pogrubiają cieńsze linie, eksponują detale i rozpędzają basy. To brzmienie zsynchronizowane i kompletne. XXI-wieczne, można napisać.

Konkluzja
Meze 99 Neo to wykonawcza i dźwiękowa rewelacja. Nic dodać, nic ująć. Za niecałe 1 000 PLN nabywca otrzymuje wyjątkowo rozmyślnie i solidnie wykonany produkt lokalizowany blisko klasy luksusowej. Brzmieniowo charakteryzujący się żyznością, energią oraz wyrafinowaniem celującymi wprost w optimum dźwięku holistycznego i eufonicznego. Brawo Meze!

Cena w Polsce – 999 PLN

czwartek, 20 lipca 2017

Przewody XLO PRO (głośnikowe, interkonekty RCA i XLR oraz sieciowy)


Wstęp
Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, dziś opisuję ultra-premierowe przewody XLO serii PRO. Przy okazji przypomnę, że niedawno, bo w maju, warszawska frma Polpak (zobacz TUTAJ) została ogólnoeuropejskim dystrybutorem amerykańsko-kanadyjskiej firmy XLO Electric. Do mnie przyjechały przewody XLO PRO (zobacz TUTAJ) właśnie wprowadzane do katalogu. Są wyposażone w technologię WaveLink™. To nowe rozwiązanie pozwala na ekranowanie wszystkich kabli serii PRO bez kompromisów względem transmisji sygnału. Ponieważ cała seria PRO jest podwójnie ekranowana zapewnia to maksymalną ochronę przed interferencjami EMI i RFI. Katalog przewodów XLO PRO znajduje się TUTAJ. Seria PRO składa się z 10 różnych przewodów o wielu dostępnych długościach i wtykach.

W skład zestawu testowego weszły:
- przewody głośnikowe XLO PRO XP-5.4SG-8 o długości 2,44 m i zakończone złoconymi bananami (zobacz TUTAJ),
- interkonekty RCA XLO PRO XP-1A-1M o długości 1 m (zobacz TUTAJ),
- interkonekty XLR XLO PRO XP-2A-1M o długości 1m (zobacz TUTAJ) oraz
- przewód sieciowy XLO PRO XP-10-6 o długości 1,83 m (zobacz TUTAJ).

Przypomnę, że testowałem już przewody firmy XLO Electric. Były to interkonekty XLO UltraPLUS UP-1A-1M i głośnikowe XLO UltraPLUS U6-10 (czytaj test TUTAJ). Zaś od dwóch miesięcy przewody głośnikowe XLO UltraPLUS U6-10 są moimi dyżurnymi na wyposażeniu. Są doskonałym wzorcem recenzyjnym, albowiem charakteryzują się wysoką melodyjnością, a równolegle zapewniają wyjątkowo naturalny dźwięk. O samej firmie XLO Electric też już pisałem. Zainteresowanych odsyłam do wyżej umieszczonego linku.

Wrażenia ogólne i budowa
Szczerze mówiąc, w tym akapicie nie mam co za dużo napisać. Producent skąpi informacji o swoich nowych produktach serii PRO. W zasadzie jedyną konkretną jest, że są wyposażone w technologię WaveLink™, o czym już pisałem we wstępie. To nowe rozwiązanie pozwala na ekranowanie wszystkich kabli serii PRO bez kompromisów względem transmisji sygnału. A ponieważ cała seria PRO jest podwójnie ekranowana zapewnia to maksymalną ochronę przed interferencjami EMI i RFI. Można też przeczytać, iż „WaveLink™ integruje specjalne materiały i geometrie, aby zapewnić optymalną wydajność. WaveLink™ „dostraja” każdy kabel do zakresu częstotliwości wymaganego do przesłania perfekcyjnego sygnału”. Za dużo to mi nie mówi, trzeba uwierzyć na słowo. Warto wiedzieć, że XLO od dawna bada problem kontroli pojemnościowych artefaktów wynikających z rozładowania i już wcześniej rozwiązała problem technologią „Field”. Zaś WaveLink™ jest jej rozwinięciem.

Cała seria PRO wyposażana jest w zintegrowaną geometrię uzwojenia Field-Balanced ™; przewodniki zawsze są miedziane OCC (Ohno Continous Cast), zastosowany dielektryk o niskiej pojemności PTFE (Poly-Tetra-Fluro-Ethylene), Złącza wtyków pokrywane są złotem 24-katarowym złotem.

Przewód głośnikowy XLO PRO XP-5.4 SG chroniony jest czarnym oplotem. Wtyki bananowe są koloru czarnego i zielonego, pokryte 24-karatowym złotem. Zakończenia bananowe wtyków mają mechanizm automatyczną regulacją siłą docisku, dzięki czemu zawsze mocno i stabilnie „siedzą”  terminalach głośnikowych. Wewnątrz przewodu znajduje się czterożyłowy kabel głośnikowy „Shotgun”; transmisja sygnału odbywa się w technologii Wavelink™; przewodniki mają laboratoryjną czystość miedzi 99.99997% (6N). Przewody charakteryzują się wysokim “dump rate”, a także niską stałą dielektryczną izolacji PTFE każdego z przewodów. Wprowadzono podwójne ekranowanie dla maksymalnej ochrony przed EMI i RFI.

Przewód sieciowy XLO PRO XP-10 oczywiście jest zbudowany w technologii WaveLink™; żyły wykonane są z miedzi 99.99997% (6N). Przewód pokryty jest czarnym oplotem. Uwagę zwracają bardzo wysokiej jakości wtyki, jakby żywcem wyjęte z japońskiego Furutecha.

Interkonekty XLO PRO XP-1A i XP-2A-1M różnią się od siebie wyłącznie zastosowanymi wtykami. Te pierwsze wyposażone są w wtyki RCA, a drugie – w XLR. Wtyki są bardzo wysokiej jakości, tuleje wykonane są z metalu (na zewnątrz w złotawym odcieniu), pozostałe części z wysokogatunkowego tworzywa sztucznego. Wtyki pokryte są 24-karatowym złotem. Przewodnikiem jest miedź o czystości 99.99997% (6N). Oploty są czarne. Przewody dostarczane są w pięknych kartonach, co widać na zdjęciach. Wrażenia estetyczne są rewelacyjne. Czas na wrażenia dźwiękowe.


Cztery zestawy przewodów XLO PRO


Interkonekty XLR XLO PRO


Interkonekty RCA XLO PRO

Bardzo estetyczne opakowanie interkonektów


Przewód sieciowy XLO PRO


Przewody głośnikowe XLO PRO

Wtyki bananowe pokryte 24-karatowym złotem; zakończenia mają mechanizm autodociskowy w terminalu głośnikowym

Czarny oplot

Spojrzenie ogólne na system odsłuchowy

Wrażenia dźwiękowe
Jako że XLO PRO dotarły do mnie zupełnie nowe, najpierw musiałem je nieco "powygrzewać", a dopiero potem zabrać się za właściwe testy. Trwało to około tygodnia.

Cały set przewodów XLO wpinałem w kilka poszczególnych elementów i systemów. Były to głośniki Living Voice Auditorium R3 oraz Inaudio FB200 C; wzmacniacze Audion Sterling Stereo 20th Anniversary "Hard Wired" i Synthesis A100 Titan; odtwarzacze sieciowe Onkyo NS-6170 i Auralic Aries Mini; DAC iFi micro iDSD BL (Black Label) i Questyle CMA400i; przedwzmacniacze gramofonowe 1ARC Arrow SE i Musical Fidelity MX-VYNL. Dokładna lista sprzętu towarzyszącego wymieniona jest na końcu niniejszego tekstu.

Nie dziwię się, że przewody firmy XLO Electic cieszą się tak dużą renomą i popularnością, albowiem ich wybór zawsze jest wyborem pewnym i bezpiecznym. Zresztą firma szczyci się, że jej przewody stosowane są praktycznie na całym świecie, nawet w jego najdalszych zakątkach. Można je znaleźć w prywatnych rezydencjach sułtana Brunei i premiera Malezji, ale przede wszystkim u profesjonalistów takich jak studia Lucasfilm Ltd. i Sony Pictures. Używa ich również sam Steven Spielberga. Są podstawowymi narzędziami pracy wielu muzyków, laboratoriów uniwersyteckich i inżynierów dźwięku. Tym bardziej owa popularność nie powinna dziwić po odsłuchach serii XLO PRO. Tak, jak zachwycałem się serią UltraPLUS (przypomnę - głośnikowych używam obecnie na stałe), tak muszę pochwalić serię PRO. Przewody zapewniają mięsisty, gęsty, energetyczny i obszerny dźwięk ozdobiony zaawansowaną muzykalnością, wyszukaną precyzją oraz doskonałą selektywnością. To koherencja, esencja, namacalność oraz finezja w jednym. Naprawdę nie wiem, co takiego i jak robi XLO, że ich przewody charakteryzują się aż tak spektakularną czystością, zwartością i harmonią brzmienia, a takie cechy ma też podstawowa przecież seria PRO.
Co istotne, przewody PRO powpinane razem do systemu hi-fi bardzo korzystnie ze sobą „współpracują”, tak jakby porozumiewały się i umawiały w jakiś tajemniczy sposób. Synergia brzmienia wspina się na wyższy poziom jeżeli łącznie używać kilku przewodów PRO. Więcej jest subtelności, więcej neutralności, więcej światła i wreszcie więcej energii. Immanentną cechą przewodów XLO PRO gładkość i aksamitność przekazu wsparte wysoką dynamiką oraz niepospolitą muzykalnością. Pozwala to ujawnić barwy instrumentów, ukazać koloryt wokali, dostrzec głębię sceny, jak i i usłyszeć wiele mikroelementów tonalnych. Harmonia i plastyczność brzmienia są pierwszorzędne, zaś komfort odsłuchów jest stuprocentowy.

Czy przewody XLO PRO są w pełni neutralne i obojętne? Odpowiedź brzmi – nie, nie są. Mają swój temperamentny charakter, który objawia się przede wszystkim szybkością oraz energią grania. Ponadto ich brzmienie jest lekko pokolorowane i ocieplone, ale odbywa się to w granicach modułowej kablowej normy. Zapewnia to więc nie tylko tylko przyjemny i atrakcyjny dźwięk, ale także wysoką precyzję dźwięku, szerokie stereo oraz realną przestrzeń 3D.

Podsumowanie
Przewody PRO to podstawowa seria firmy XLO Electric. Jednakże konstrukcja, wykonanie oraz przede wszystkim dźwięk tejże serii wyznaczają bardzo wysoki standard jakościowy. Przewody te nie są stricte neutralne, bo uatrakcyjniają i użyźniają brzmienie systemu hi-fi. Ale czynią to w sposób inteligentny, subtelny i harmonijny, a nie karykaturalny. Sprawiają, że nagrania mają szansę zabrzmieć muzykalnie i swobodnie. Redukują ograniczenia, wzmagają dźwięczność, odkrywają przestrzeń. Rekomendowane dla zaawansowanych i świadomych melomanów, którzy wiedzą czego chcą i co jest dobre.

Ceny w Polsce:
- przewody głośnikowe XLO PRO XP-5.4SG-8 o długości 2,44 m zakończone bananami – 2 070 PLN,
- interkonekty RCA XLO PRO XP-1A-1M o długości 1 m – 930 PLN,
- interkonekty XLR XLO PRO XP-2A-1M o długości 1m – 1 240 PLN,
- sieciówka XLO PRO XP-10-6 o długości 1,83 m – 1 350 PLN.

Cały cennik XLO (dostęp maj 2017 r.) można znaleźć pod TYM linkiem.

System testowy
Wzmacniacze: Hegel H160 (test TU), Audion Silver Night 20th Anniversary 300B (test TU), Pathos Classic One MKIII (test TU), Synthesis A100 Titan oraz Cayin A-55 TP (test TU).
Kolumny: Living Voice Auditorium R3 (test TU), Pylon Diamond 28 (test TU), Inaudio FB200 C (test TU), Studio 16 Hertz Canto Grand (test TU) i Guru Audio Junior (test TU).
Odtwarzacz CD: Musical Fidelity A1 CD-PRO.
Odtwarzacze sieciowe: Onkyo NS-6170 (test TU) i Auralic Aries Mini.
DAC: Questyle CMA400i (test TU) i iFi micro iDSD Black Label (test TU).
Komputery: MacBook Apple Pro i Dell Latitude E6440.
Gramofon: Nottingham Analogue Horizon (test TU).
Wkładki gramofonowe: Goldring 1042 (test TU) i Ortofon 2M Black (test TU).
Przedwzmacniacze gramofonowe: Musical Fidelity MX-VYNL (test TU) i 1ARC Arrow SE (test TU).
Tunery: Rotel RT-1080, Sansui TU-5900 i Revox B 261.
Magnetofon kasetowy: Nakamichi Cassette Deck 1.
Minisystem: Pioneer P1-K (test TU).
Słuchawki: Fostex TH-610 (test TU), Fostex TH-7, Meze 99 Neo i Final Audio Design Pandora Hope VI (test TU).
Wzmacniacz słuchawkowy/DAC: Questyle CMA400i (test TU).
Kondycjoner sieciowy: Xindak PC-200V (test TU).
Akcesoria: podstawa antywibracyjna Rogoz-Audio 3SG40 (test TU), podstawy głośnikowe Rogoz-Audio 4QB80 (test TU), podstawy głośnikowe Solid Tech, stopy antywibracyjne Rogoz-Audio BW40, szafka audio Solid-Tech Radius Duo 3 (test TU) i mata gramofonowa Harmonix TU-800EXi (test TU). Zatyczki do gniazd RCA Sevenrods. Zworki głośnikowe Sevenrods Speaker Jumper.


wtorek, 18 lipca 2017

Przedwzmacniacz gramofonowy 1ARC Arrow SE


Wstęp
Po kilku długich miesiącach oczekiwań, w połowie czerwca wreszcie dotarł do mnie najnowszy polski przedwzmacniacz gramofonowy 1ARC Arrow SE (zobacz TUTAJ - strona w przebudowie). Zapowiadałem go w już kwietniu, zapowiadałem też w maju, ale na szczęście ostatecznie do mnie dotarł. Nie, opóźnienie to nie było związane z dopracowaniem samej konstrukcji przedwzmacniacza, bo ten był już od dłuższego czasu gotowy. Producent kilka miesięcy dopieszczał ...opakowania Arrow SE. W końcu, jak widać na zdjęciach, stanęło na płóciennych woreczkach z logo firmy oraz na dużym tekturowym pudle (także z logo 1ARC). W opakowaniu (w pojedynczych woreczkach) znajdują się: przedwzmacniacz, zasilacz z przewodem oraz dodatkowo - solidny przewód zasilający. 1ARC to przedwzmacniacz przeznaczony dla wkładek typu MM i MC. Wyposażony jest w regulator wzmocnienia (Gain). Przypomnę, że jakieś trzy lata temu opisywałem jego "zwykłą" wersję - test można przeczytać TUTAJ. To świetny analogowy sprzęt kochający gramofony i winyle – dodatkowo dostępny za rozsądne pieniądze. Ciekawe więc jak w świetle „zwykłego” Arrow wypadnie ulepszony i poprawiony Arrow SE?

1ARC i Vinyl Goldmine
Na początek tego akapitu nadmienię, że konstruktorem 1ARC jest pan Bartek Wrzeszcz z Bielska-Białej, zaś dystrybutorem firma Vinyl Goldmine (zobacz TUTAJ) – także z Bielska-Białej. Vinyl Goldmine od wielu lat jest prowadzony przez pana Grzegorza Wójtowicza, człowieka bardzo pozytywnie zakręconego w analogowym świecie winyli. Z całego świata sprowadza różne czarne krążki, rozmaite rzadkie wydawnictwa, rarytasy i „białe kruki”. Oferuje też całą rzeszę urządzeń do ich odtwarzania, czyli przede wszystkim gramofony. Ale nie takie pospolite, zwyczajne – koncentruje się na tych bardziej oryginalnych. Stąd w portfolio np. Dr. Feickert Analogue, słoweńska Kuzma, Rega, czy Clearaudio. Handluje także wkładkami gramofonowymi Benz Micro, Dynavector, Goldring, Grado, Miyajima, Ortofon, Rega i Van Der Hul. Oczywiście, nie brakuje także przedwzmacniaczy gramofonowych, czy rozmaitych akcesoriów, w tym i myjek gramofonowych. Jak widać, to prawdziwa winylowa kopalnia złota.

Wrażenia ogólne i budowa
Sprzęt dostarczany jest w jednym, dość sporym, kartonie. Wewnątrz, owinięte w płócienne woreczki i wciśnięte w plastikowe ochraniacze, bezpiecznie spoczywają poszczególne komponenty zestawu. Są to przedwzmacniacz, zasilacz wraz z przewodem do przedwzmacniacza oraz solidny przewód zasilający marki 1ARC. Świetna sprawa! Oczywiście, oprócz powyższych, znajdują się też instrukcja i gwarancja producenta.

Przedwzmacniacz wraz z zasilaczem nie różnią się zbytnio od wersji standardowej, choć od razu widocznych jest kilka niewielkich, ale zasadniczych różnic. Wyfrezowane logo 1ARC (zarówno na przedwzmacniaczu, jak i zasilaczu) przeniesiono na fronty urządzeń, a pod nimi umieszczono pomarańczowe diody zaświadczające o przyłączeniu sprzętów do zasilania. Taki zabieg na pewno sprzyja ogólnej estetyce i rozpoznawalności marki. Body urządzeń wykonane są z czystego aluminium, co zasługuje na najwyższą pochwałę. Powłoka zewnętrzna anodowana jest na czarno. Całość prezentuje się dość skromnie, ale przyjemnie dla oka i na pewno w miarę elegancko. Od spodu zamontowano solidne stopy antywibracyjne (pod przedwzmacniaczem) i silikonowe nóżki (pod zasilaczem).

To, co najważniejsze schowano na tylnych panelach, co może nieco dziwić, ale taka jest konstruktorska koncepcja, by nie psuć czystej harmonii frontów. Na tyle przedwzmacniacza zamontowano zwyczajową parę gniazd wejściowych i wyjściowych RCA oraz, tuż obok nich, zacisk uziemienia. Nietypowym jest fakt umieszczenia dość sporej gałki wzmocnienia „Gain” – w prosty sposób użytkownik może dostosować głośność przedwzmacniacza do pozostałej części toru audio lub po prostu do własnych preferencji brzmieniowych. Oryginalny jest też przełącznik dla wkładek MM/MC. Oryginalny, bo trójstopniowy – MM/MC High/MC Low. O ile napis „MC Low” nie dziwi, albowiem wkładki z ruchomą cewką zazwyczaj charakteryzują się niskim napięciem wyjściowym, to „MC High” – już tak. Bo przecież wkładki MC o wysokim napięciu wyjściowym są raczej sporadycznie spotykane - w szczególności znana z ich produkcji jest japońska firma Denon. Ale, jak sądzę, clou sprawy jest fakt, że właściciel Vinyl Goldmine lubuje się we wkładkach typu MC High, ma przecież w ofercie cały wachlarz takowych wkładek firm Benz Micro, czy Dynavector.

Wracając do panelu tylnego przedwzmacniacza. Jego prawą stronę zajmuje gniazdo sieciowe typu 3-PIN XLR, co oznacza, że konstruktor bardzo poważnie podchodzi do kwestii zasilania. Do przedwzmacniacza dołączany jest osobny ciężki zasilacz, co wskazuje na użyte solidne trafo. Zasilacz z tyłu ma włącznik sieciowy, a tuż obok wyprowadzony przewód zasilania zakończony wtykiem 3-PIN XLR firmy Neutrik. Z tyłu zamontowano również gniazdo zasilania IEC. Producent fabrycznie załącza do zasilacza własny przewód zasilający 1ARC i w właśnie ten rekomenduje jako optymalny. Przewód na długość 2 metrów i wyglądną na bardzo rzetelny. Niestety, 1ARC nie zdradza żadnych szczegółów jego budowy.

Dane techniczne
Pasmo przenoszenia: 19 – 23 000 Hz dla charakterystyki RIAA + korekcja autorska 3,2 µS dla obcięcia pasma 50 kHZ
Tryb sterowania: manualny
Typ wkładki: MM/MC
Tryb pracy układu: układ scalony (podwójny układ wzmacniaczy operacyjnych)
Zniekształcenia THD: < 0.03%
Pojemność wejściowa MM: 68 pF
Impedancja wejściowa: MM 47 000 Ohm, MC HI 1 000 Ohm, MC LO 91 Ohm
Wzmocnienie MM: 40, 50, 75 dB regulacja płynna
Wzmocnienie MC: 40, 50, 68 dB regulacja płynna
Stosunek sygnał/szum MM: 78 dB
Stosunek sygnał/szum MC: 79 dB
Wyjścia 2 x RCA: 1
Wejścia 2 x RCA: 1
Zużycie prądu: 15 W zasilacz symetryczny stabilizowany + 20 – 20



Przesyłka tuż po doręczeniu przez kuriera; uszkodzenie podczas transportu wykluczone


Logo 1ARC na kartonie


Sprzęty pochowane są w specjalnych "powietrznych" stelażach/poduszkach



Ekologiczne woreczki z trawionego płótna


Solidny przewód zasilający 1ARC (jest w zestawie!)


1ARC Arrow SE to skrzynka przedwzmacniacza wraz z osobnym zasilaczem


Szykowny design, choć stonowany

Na przodzie zdjęcia solidny wtyk zasilający XLR 3-PIN

Tył urządzeń - uwagę zwraca aluminiowa gałka; to regulator wzmocnienia


Przedwzmacniacz (z zasilaczem) stoi na kondycjonerze Xindak PC-200V



Kolumny na zewnątrz to Living Voice Auditorium R3; wewnątrz - Inaudio FB200 C

Wrażenia dźwiękowe
Gramofon to Nottingham Analogue Horizon z wkładką Ortofon 2M Black, przedwzmacniacz gramofonowy porównawczy to Musical Fidelity MX-VYNL. Okablowanie to przewody XLO serii PRO. Dokładna lista sprzętów towarzyszących dostępna jest na końcu niniejszego tekstu.

Zachwycałem się poprzednią wersją Arrow, czy więc jego odmiana SE okazała  się być jeszcze lepsza? Odpowiedź brzmi - tak, oczywiście. Te konstrukcyjne udoskonalenia są bezsprzecznie słyszalne. Tak, jak samo wysokie natężenie i miąższość dźwięku, kapitalna propagacja, a także doskonale wyważona plastyczność pozostają niezmienne (w porównaniu do klasycznego Arrow), tak poprawie ulega ogólna czytelność, selektywność, a także równowaga barw i nasączenie kolorami. Ułożenie, symetria i ciepłota barw są doskonałe! Analogowe i fizjologiczne granie w pełnokrwistym wydaniu. Dzięki temu przyjemność winylowych odsłuchów jest wprost fantastyczna. Taką cechę można nazwać muzykalnością, ale Arrow SE idzie krok dalej. To muzykalność nie ograniczana mniejszą detalicznością kosztem soczystości średnicy i zawoalowaniem sopranów, a rasowa muzykalność połączona z wybujałą selektywnością oraz wyborną wyrazistością tonalną. Innymi słowy, Arrow SE ma tę wyjątkową cechę ukazywania pełni barw, bezproblemowego kreślenia pełnego i dociążonego dźwięku przy równoległym zachowaniu zaawansowanej czytelności. To już wyższa półka brzmieniowa.

Sporym atutem opisywanego przedwzmacniacza oprócz zaawansowanej muzykalności jest także jego umiejętność aktywizacji dźwięku, napowietrzania nagrań, energetyzacja brzmienia oraz akceleracja energii tonalnej. Można napisać, że otwiera i ożywia brzmienie materiałów, których potencjał był wcześniej tłumiony, nie ujawniany dostatecznie, nie widoczny w całości. Arrow SE podobny wpływ ma na przestrzeń - poszerza ją, pogłębia, jak i porządkuje oraz czyści. To takie zjawisko, jakby w mrocznym pokoju nagle odsłonić zasłony i wpuścić doń światło słońca - detale i tekstura zostają doświetlone, mgliste szczegóły - ujawnione, zamazana przestrzeń - uwidoczniona oraz poukładana, zaś barwy - nasączone i rozświetlone. To ogólna płynność i swoboda podparte dotlenowaniem oraz naświetleniem. Uplastycznienie i użyźnienie.

Arrow SE ma też immanentną cechę grania mocnym, a równolegle subtelnym basem. Niskie tony są energetyczne i rozbudowane, szybkie i strukturalne, ale również soczyste i finezyjne. Trzymane w ryzach niczym rączy rumak rasowej krwi. Zjawiskowe tempo i rytm są odwzorowaniem wysokich umiejętności prowadzenia basów przez bielsko-bialski przedwzmacniacz. Pulsują i falują z jubilerską dokładnością, są żwawe i ruchliwe, a także, co istotne, wielowarstwowe i cielesne. Nasączone równowagą i taktem jak gąbka wodą. Są także lekko zaokrąglone i docieplone, co sprzyja ich organicznemu i harmonijnemu odbiorowi. Nie męczą dudnieniem, czy rezonowaniem. Tak Czytelniku, wysokogatunkowy bas to kolejna zaleta tytułowego phono-stage.

Czy Arrow SE ma jakieś strony ujemne, wady? Pisząc krótko – w swojej cenie nie ma. Trzeba jednak uczciwie napisać, że przedwzmacniacz ten ma swoją sygnaturę dźwiękową - nie jest ani neutralny, ani obojętny względem analogów. Rasuje, podbija i podkręca brzmienie, uplastycznia i wygładza dźwięk, dodaje soczystości i kolorów. Jeżeli ktoś poszukuje naturalnego i obiektywnego brzmienia, to niestety nie ten adres. Tu dominują energia, emocje i sensualizm.

Konkluzja
Jeżeli ktoś poszukuje pierwszorzędnego przedwzmacniacza gramofonowego o soczystym, energetycznym i plastycznym brzmieniu, a jednocześnie selektywnego i precyzyjnego to daleko nie musi szukać. 1ARC Arrow SE spełnia te wymagania do kwadratu, o ile nie do sześcianu. Wielki przedwzmacniacz gramofonowy! Gdybym przyznawał nagrody roku Stereo i Kolorowo, to Arrow SE uplasowałby się z pewnością na medalowym miejscu.

Epilog
1ARC Arrow SE pozostał u mnie na stałe. Wykazał się bowiem absolutną synergią z moim gramofonem Nottingham Analogue Horizon i wkładką MM Ortofon 2M Black.

Cena w Polsce - 3 700 PLN (zestaw: przedwzmacniacz, zasilacz i przewód sieciowy).

System testowy
Wzmacniacze: Hegel H160 (test TU), Audion Silver Night 20th Anniversary 300B (test TU), Pathos Classic One MKIII (test TU), Synthesis A100 Titan oraz Cayin A-55 TP (test TU).
Kolumny: Living Voice Auditorium R3 (test TU), Pylon Diamond 28 (test TU), Inaudio FB200 C (test TU), Studio 16 Hertz Canto Grand (test TU) i Guru Audio Junior (test TU).
Odtwarzacz CD: Musical Fidelity A1 CD-PRO.
Odtwarzacze sieciowe: Onkyo NS-6170 (test TU) i Auralic Aries Mini.
DAC: Questyle CMA400i (test TU) i iFi micro iDSD Black Label (test TU).
Komputery: MacBook Apple Pro i Dell Latitude E6440.
Gramofon: Nottingham Analogue Horizon (test TU).
Wkładki gramofonowe: Goldring 1042 (test TU) i Ortofon 2M Black (test TU).
Przedwzmacniacz gramofonowy: Musical Fidelity MX-VYNL (test TU).
Tunery: Rotel RT-1080, Sansui TU-5900 i Revox B 261.
Magnetofon kasetowy: Nakamichi Cassette Deck 1.
Minisystem: Pioneer P1-K (test TU).
Słuchawki: Fostex TH-610 (test TU), Fostex TH-7, Meze 99 Neo i Final Audio Design Pandora Hope VI (test TU).
Wzmacniacz słuchawkowy/DAC: Questyle CMA400i (test TU).
Kondycjoner sieciowy: Xindak PC-200V (test TU).
Akcesoria: podstawa antywibracyjna Rogoz-Audio 3SG40 (test TU), podstawy głośnikowe Rogoz-Audio 4QB80 (test TU), podstawy głośnikowe Solid Tech, stopy antywibracyjne Rogoz-Audio BW40, szafka audio Solid-Tech Radius Duo 3 (test TU) i mata gramofonowa Harmonix TU-800EXi (test TU). Zatyczki do gniazd RCA Sevenrods. Zworki głośnikowe Sevenrods Speaker Jumper.



LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...