S

S

MA

Planeta Dźwięku

Premium Sound

Polpak

wtorek, 3 listopada 2015

Wzmacniacz lampowy Cayin CS-55 A




Wstęp
Opisywałem już dwa wzmacniacze lampowe marki Cayin. Były to modele Cayin MT-35 S (czyli podstawowy z oferty) oraz Cayin A-55 TP (wyposażony w przedwzmacniacz gramofonowy MM). A że Cayin w swoim rozbudowany katalogu ma aż około 30 wzmacniaczy lampowych, jest więc z czego wybierać. Tym razem polski dystrybutor Studio 16 Hertz z Tych przesłał mi do testu ciekawy egzemplarz lampowej integry, bo wyposażony w przedwzmacniacz gramofonowy dla wkładek typu MM (podobnie jak Cayin A-55 TP) oraz dodatkowo również w wewnętrzny DAC USB o rozdzielczości aż do 32 bit/384 kHz, a także wzmacniacz słuchawkowy. To model Cayin CS-55 A. Ponadto egzemplarz ten pomimo, iż oparty konstrukcyjnie o lampy KT88, to akceptuje także bańki EL34 – odpowiedni selektor znajduje się w urządzeniu, taki to z niego omnipotentny zuch! To tyle tytułem wstępu, czas na wrażenia ogólne i szczegółowy opis konstrukcji.

Wrażenia ogólne i budowa
Tradycyjnie dla Cayin, wzmacniacz dostarczany jest w podwójnym kartonie, wewnątrz dodatkowo wyłożony gąbkami powycinanymi w obrys CS-55 A. Uszkodzenia w transporcie wykluczone. W komplecie znajduje się aluminiowy pilot zdalnego sterowania, płyta instalacyjna, kilka przewodów (USB, sieciowy, itp.), instrukcja, gwarancja, białe rękawiczki i to chyba wszystko. Klatka ochronna na lampy założona jest na wzmacniacz podczas transportu, zaś lampy elektronowe opatulone są gąbkowymi rurkami.

Jak prezentuje się CS-55 A, to doskonale widać na zdjęciach, to rasowy styl typowy dla tzw. lampiaków. Firmowy design jest na tyle charakterystyczny, iż trudno go pomylić z innym. Znakiem rozpoznawczym są typowe dla Cayin gałki wzmocnienia i selektora źródeł na panelu frontowym. To metalowe tuleje z czarnym wypełnieniem – wyglądają bardzo efektownie i nadają wzmacniaczom intrygujący sznyt. Poza tym obudowa wykonana jest bardzo precyzyjnie i czysto. Stalowe blachy obudowy pomalowane są czarnym lakierem lekko błyszczącym, z widocznymi drobinami połyskującego metalu. Z kolei front to gruba szczotkowana i polerowana aluminiowa płyta anodowana na czarno. Na niej znajdują się wspomniane już duże dwa pokrętła głośności i selektora źródeł. Pomiędzy nimi umieszczono rząd diod, zielone sygnalizują aktywne przyłączone źródło, a czerwona – tryb pracy wzmacniacza: triodowy lub ultralinearny. Po lewej stronie frontu zamontowano włącznik sieciowy, a obok zieloną diodą świecącą się po włączeniu urządzenia. W niedalekiej odległości od przycisku sieciowego znajduje się gniazdo słuchawkowe 6,3 mm.

Na górnej obudowie zamontowano na sztorc aż osiem lamp elektronowych: cztery mocy KT88 i po dwie pary sterujące 12AX7 i 12AU7, wszystkie noszą logo Cayin. Co istotne, lampy elektronowe KT88 można zastąpić EL34 – odpowiedni przełącznik-suwak zmieniający prąd podkładu został umieszczony z tyłu obudowy. Ponadto producent podaje iż lampy można zastąpić odpowiednikami: KT88 – KT88EH, 6550, 6550EH, KT66, KT90 lub KT100, zaś EL34 – 6CA7, EL34EH lub KT77. Po obu bokach lamp umieszczono regulację biasu dla każdej z lampy mocy KT88 (lub EL34). Stosowny śrubokręt jest dołączony do wzmacniacza. Na końcu pokrywy znajdują się trzy metalowe puszki osłaniające transformatory. Całość lamp można zakryć i zasłonić klatką ochronną, lecz Cayin zdecydowanie lepiej wygląda bez niej.Trzeba jeszcze dodać, iż w komplecie znajduje się pilot zdalnego sterowania. Aluminiowy i dość ciężki. Wyposażony jest jedynie w najistotniejsze funkcje sterowania: wzmocnienie głośności, wybór źródła i trybu pracy (triodowy lub ultralinearny).

Z tyłu zamontowano sześć terminali głośnikowych – osobne odczepy dla oporności kolumn 4 i 8 Ohm i zerowy. Tamże są wkręcone trzy pary gniazd: phono i dwa liniowe. Po lewej skrajnej stronie znajduje się gniazdo USB do DACa, a po przeciwnej gniazdo sieciowe IEC wraz z integrowanym bezpiecznikiem. Mniej więcej po środku znajduje się suwak zmian lamp elektronowych KT88/EL34. Wzmacniacz spoczywa na trzech solidnych stopach antywibracyjnych.

Dane techniczne
* Moc wyjściowa : 2 × 40 W (8 Ohm, tryb ultraliniowy), 2 x 22 W (8 Ohm, tryb triodowy)
* Pasmo przenoszenia: 5 Hz- 44 kHz +/- 3 dB 
* Zniekształcenia: 1 % (1 kHz) 
* Stosunek sygnał/szum: 92 dB 
* Czułość wejściowa: 270 mV 
* Impedancja wejściowa: 100 kOhm 
* Odczepy głośnikowe: 4 Ohm, 8 Ohm 
* Napięcie zasilania: 230 V 
* Masa: 17 kg netto/20 kg brutto 
* Wymiary: 360 x 180 x 334 cm (szerokość x wysokość x głębokość) 
* Pobór mocy: 270 W 
* Lampy mocy: KT88  x 4 
* Lampy sterujące: 12AX7 x 2, 12AU7 x 2 
* Pilot wykonany z aluminium 
Phono 
* Czułość wejściowa: 3 mV 
* Impedancja wejściowa: 47 kOhm 
* RIAA +/- 0.25 dB * Total gain (wzmocnienie) 40 dB 
* Stosunek sygnał /szum 68 dB 
USB DAC 
* Kompatybilny z Audio Class 1.0 oraz Audio Class 2.0   16 – 32 bitów 
Próbkowanie 44.1 kHz, 48 kHz, 88.2 kHz, 96 kHz, 176.4, kHz, 192 kHz, 352.8 kHz, 384 kHz




Piankowe tuleje ochronne na lampach KT88


Lampowy design, jakiego nie powstydziłby nawet Cary 300SEI 

Bogaty w gniazda tył obudowy


Cayin CS-55 A, a w tle towarzysze odsłuchów

Tradycyjnie Cayin świetnie gra z kolumnami Studio 16 Hert; tu model Canto Three SE


Nieco schowany Cayin, bo na samym dole lewej szafki; kolumny to Triangle Esprit Antal EZ i Polk Audio RTi A7



Wrażenia dźwiękowe
Cayin CS-55 A przyłączałem do kilku par kolumn: podstawkowych Studio 16 Hertz Canto Three SE oraz podłogowych – Triangle Esprit Antal EZ, Polk Audio TTi A7 i Vienna Acoustics Mozart Grand. Wzmacniacze porównawcze to lampowy GLAB Block i tranzystorowe Hegel H360, Hegel H160, Dayens Ecstasy III i Audio Analogue Fortissimo. Źródło to komputer z serwisem streamigowym Tidal HiFi (16 bit/44,1 kHz) oraz gramofon Pioneer PLX-1000 z wkładką Goldring 1042 i na zmianę z Ortofon 2M Red. Dokładna lista sprzętu towarzyszącego dostępna jest na końcu niniejszego tekstu.

Jak już pisałem we wstępie, CS-55 A tu już trzeci firmowy wzmacniacz lampowy, jaki przyszło mi testować. Mogę więc napisać, iż dobrze znam sznyt dźwiękowy charakterystyczny dla Cayin. Jest to dźwięk zawsze przyjemny, choć optymalnie ekspresyjny; żywy, lecz plastyczny i gładki; lekko ciepły, aczkolwiek precyzyjny i wierny – muzykalny w stu procentach. Nie inaczej jest w CS-55 A. To brzmienie bardzo barwne i ekscytujące, z rozbudowaną i eufoniczną średnicą, z masywnymi oraz harmonijnymi basami. Dużo tu otwartości, soczystości i detaliczności. Jest odczuwalna potęga, odpowiedni ciężar brzmienia, dobre nasycenie tonalne; jest potoczystość, tempo i wigor. Oczywiście, lampy elektronowe przynoszą też pewnego rodzaju osłodzenie i ciepło, niemniej jednak dźwięk nie jest ani kleisty, ani bryłowaty – jest zdrowy i szybki. Bezpośredni, ale kolorowy. To brzmienie, które zawsze się podoba - jest atrakcyjne; ujmujące ciepłą barwą oraz czarujące muzykalnością, lecz bez zbytniej przesady. Harmonia dźwięku to także duży atut Cayin.

Duże uznanie należy się średnim tonom, są przekazywane lekko i wyraziście. Średnica ma odpowiedni ciężar i rozmiar. Instrumenty i wokale mają znakomite ułożenie w przestrzeni, są tonalnie dopełnione, mają siłę oraz dobre wybrzmienie. Do tego dochodzi jeszcze piękna, bo wielokolorowa barwa, a także namacalność i fizyczność brzmienia średnicy. Taka zaawansowana organiczność w cenie wzmacniacza poniżej 10 000 PLN to rzadkość. Zaś Cayin ma fizjologiczną umiejętność malowania dźwięku naturalnego, bardzo żywego, docieplonego. Rasowego. Oczywiście, nie można mieć wszystkiego, CS-55 A ma dobrą, ale nie najwyższą detaliczność, ograniczoną selektywność, co jednak nie ujmuje, ani nie rujnuje precyzyjnego odbioru muzyki. Bowiem całościowy charakter brzmienia Cayin jest dobrze wyważony, proporcjonalny i substancjalny. Bogaty i symetryczny. Nie pokazujący słabości, można rzec.

Kilka słów trzeba poświecić dodatkom do wzmacniacza. A są to zainstalowane na pokładzie: DAC USB, przedwzmacniacz gramofonowy i wyjście słuchawkowe, czyli niemało. DAC USB zaskakuje klarownością oraz świetną rozdzielczością. Brzmienie jest czyste i czytelne, dobrze określone, namacalne i kompletne. Co najmniej przyzwoite. Albumy streamingowane z serwisu Tidal HiFi są wyraźne i transparentne, bardzo plastyczne i nasączone muzyką. Nie mam żadnych zastrzeżeń do DACa, chociaż wiadomo, że nie jest to jakość stricte high-fidelity. Z kolei przedwzmacniacz gramofonowy dla wkładek MM (używałem wkładki Goldring 1042) ma miłą cechę, bo pożądaną w analogu, ukazywania dźwięku jako soczystego i dopełnionego, lekko podkręconego na średnicy, ale ogólnie proporcjonalnego i spójnego. Dzięki temu winyle brzmią ciepło i bogato, żarliwe i entuzjastycznie. Taki gatunek dźwięku dobrze zgrywa się z lampową eufonią CS-55 A, panuje tu zgodność i symbioza. Wkładki MM do poziomu cenowego około 500-700 PLN mają szansę zabrzmieć wybitnie, powyżej tego pułapu jednakowoż należy już uważać, aby nie przedobrzyć. Czytelnik najpewniej rozumie, co mam na myśli, albowiem wewnętrzne "pre" gra rzeczywiście dobrze, lecz jest to poziom budżetowy. 

I na koniec - wyjście słuchawkowe. Do odsłuchów używałem głównie słuchawki magnetoplanarne Oppo PM-2 o impedancji 32 Ohm i czułości 102 dB (przy 1 mW). Cayin napełnił je żywym i obszernym dźwiękiem bez zbytnich oznak słabości. Jednakowoż mogę napisać, iż ogólny charakter brzmienia CS-55 A jest nie jest w całości transformowany do wyjścia słuchawkowego. Jest ono jedynie dodatkiem, uzupełnieniem wzmacniacza, ale nie pełnoprawnym jego członkiem, co jest zresztą częstą bolączką w tego typu konstrukcjach. Generalnie dźwięk jest dość dopełniony i harmonijny, czytelny i żyzny, aczkolwiek nieporażający wybujałą selektywnością. Jest barwny i plastyczny, ale dopiero na kolumnach można poczuć jego prawdziwe bogactwo i rozmach.

Podsumowanie
Jeżeli ktoś poszukuje solidnie i ładnie zbudowanego wzmacniacza lampowego z wieloma dodatkami (przedwzmacniacz gramofonowy dla wkładek typu MM, DAC USB i wyjście słuchawkowe), dobrze wycenionego, a równolegle zapewniającego bogate i żyzne brzmienie, z mocarnymi basami i z piękną substancjalną średnicą, z eufonią i muzykalnością, to nie musi daleko szukać – Cayin CS-55 A spełnia wszystkie te kryteria z nawiązką. To urządzenie, które przekonuje do siebie w całości. To elegancki dźwięk z uniwersalną, rasową barwą.

Cena w Polsce – 6 999 PLN.

System testowy
Wzmacniacze: Hegel H160 (test TU), Hegel H360, Dayens Ecstasy III (test TU), Audio Analogue Fortissimo (test TU), GLAB Block (test TU) i Taga Harmony HTA-700B (test TU).
Kolumny: Triangle Esprit Antal EZ (test TU), Vienna Acoustics Mozart Grand, Polk Audio RTi A7, Pylon Sapphire 25 (test TU), Zingali Zero Bookshelf (test TU), Zingali Client Nano + Sub, Guru Audio Junior (test TU), Taga Harmony Platinium One (test TU) i Studio 16 Hertz Canto Three SE (test TU).
Źródła cyfrowe: odtwarzacz CD Musical Fidelity A1 CD-PRO, odtwarzacz CD/DAC Audio Analogue Fortissimo i NuForce Air DAC (test TU).
Komputery: MacBook Apple Pro i Toshiba Satellite S75.
Gramofony: Clearaudio Emotion z wkładką Goldring Legacy (test TU) i Pioneer PLX-1000 z wkładką Goldring 1042.
Przedwzmacniacze gramofonowe: iFi Phono (test TU), Primare R32, Sonus-Oliva i Ri-Audio PH-1 (test TU).
Tunery: Rotel RT-1080, Yamaha T-550 i Sansui TU-5900.
Magnetofon kasetowy: Nakamichi Cassette Deck 1.
Minisystem: Pioneer P1-K (test TU).
Słuchawki: RHA MA750 (test TU), Final Audio Design Adagio V (test TU), Final Audio Design Pandora Hope VI (test TU), Oppo PM-3 (test TU) i AKG K545 (test TU).
Wzmacniacze słuchawkowe: Cayin C6, Cayin C6 DAC (test TU), Divaldi AMP-01 (test TU) i Taga Harmony HTA-700B (test TU).
Okablowanie: Audiomica Laboratory serie Red i Gray, DC-Components (test TU) oraz Harmonix CI-230 Mark II (test TU). Przewód zasilający KBL Sound Fluid (test TU). Przewody głośnikowe Cardas 101 Speaker (test TU), Melodika Brown Sugar BSC 2450 (test TU) i Taga Harmony Platinium-18 (test TU).
Akcesoria: podstawa pod gramofonem to Rogoz-Audio 3SG40 (test TU), podstawy głośnikowe Rogoz-Audio 4QB80 (test TU), stopy antywibracyjne Rogoz-Audio BW40, szafka audio Solid-Tech Radius Duo 3 (test TU) i mata gramofonowa Harmonix TU-800EXi (test TU). Zatyczki do gniazd RCA Sevenrods.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...