S

S

MA

Planeta Dźwięku

Premium Sound

Polpak

niedziela, 19 czerwca 2016

Monitory Studio 16 Hertz Canto One New



Wstęp
Nieskromnie pochwalę się, iż testowałem wszystkie monitory Studio 16 Hertz serii Canto – po kolei były to Canto One, Two i Three, a także Canto Grand i Three SE. Niedawno pojawiły się Canto One New (zobacz TUTAJ), zastąpiły poprzedni model One. Ich nazwa zdradza, że to zupełnie nowe rozwiązania techniczne, o czym za chwilę. Jak widać na zdjęciach, kolumny mają na frontach po nowemu zaaplikowane firmowe logo, co moim zdaniem korzystnie poprawiło ogólną estetykę Canto.

Tym razem konstruktor, pan Grzegorz Rogala, przesłał mi do testów skrzynki w drewnianej okleinie, ale pokrytej czarnym, półmatowym lakierem. Wielce dostojnie i efektownie to wygląda, ale jest to stonowana elegancja. Gabinetowa.

Wrażenia ogólne i budowa
Kolumny Canto to rodzina kolumn podstawkowych, która już od dobrych kilku lat zadomowiła się na polskim rynku audio hi-fi. Obecnie wytwarzane są dwa modele kolumn podstawkowych tej serii: Canto One New i Canto Grand. Warto wiedzieć, że planowana jest kolumna podłogowa, która dołączy do tej serii zwanej Canto.

Monitory One New mogą pracować jako pełnozakresowe kolumny  lub zostać użyte do wysokiej klasy systemu  pięcio- czy siedmio- kanałowego, zarówno przy odtwarzaniu koncertów, jak i filmów w systemie kina domowego lub dźwięku wielokanałowego. Model One jest produkowany od prawie 4 lat.

Preferencja zasilania kolumn według rekomendacji producenta wskazuje przede wszystkim na wzmacniacz lampowy. Do sterowania tych kolumn nadaje się lampa typu push-pull EL34 zachowując barwę całości systemu, zaś moc i wydajność prądowa jest wystarczająca dla tych monitorów, bowiem zapotrzebowanie na prąd tej kolumny nie jest duże bo 5 calowy midwoofer daje się łatwo wysterować.

Jak podaje konstruktor, Canto One New zbudowane są w oparciu o markowe przetworniki. Midwoofer ScanSpeak 15W4434 ma membranę z włókna szklanego, cewkę 32 mm, solidny 90 mm układ magnetyczny oraz kosz wykonany z aluminium. Jego średnica to 150 mm. Tweeter to jedwabna kopułka 28 mm chłodzona ferrofloidem na aluminiowym karkasie, front jest także aluminiowy. Firma produkująca ten głośnik to słynny izraelski Morel, symbol CAT 298. Zwrotnice umieszczone są na płytce drukowanej miedziowanej i cynowanej dla uzyskania lepszej przewodności. To produkt niemieckiego Intertechnika. W środku zamontowana jest cewka na solidnym  drucie 1,4 mm. Całość wyposażona jest w kondensatory Audyn Cap QS, Audyn oraz rezystory metalizowane. Zastosowane kable wykonane są miedzi beztlenowej o przekroju 1,5 mm. Wszystkie połączenia są lutowane . Producent nie przewiduje wsuwek w jego produktach.
Z tyłu skrzynek umieszczono pojedyncze terminale połączeniowe. Akceptują wtyki bananowe, widełki jak i gołe kable do średnicy 6 mm. Otwór bass-reflexu znajduje się na tylnej ściance w osi głośnika wysokotonowego i ma średnicę 50 mm.

Skrzynki wykonano z MDF o grubości 19 mm na całości powierzchni. Obudowa   została wykonana technologią obrabiarek numerycznych CNC, materiał łączony ma kąt 45 stopni z zamkiem. Wszelkie naprężenia w materiale będące wynikiem „pracy” drewna zostały wyeliminowane. Fornir nakładany jest na prasie na gotową skrzynkę i dalej obrabiany w procesie produkcji . To naturalny dąb pokryty dodatkowo czarnym podkładem/ barwnikiem. Całość wykończona lakierem odkrytoporowym półmatowym w ilości czterech warstw.

Dane techniczne
*Pasmo przenoszenia : 55 - 25 000 Hz +/-3 dB
*Moc nominalna/muzyczna : 80/140 W
*Zalecana moc wzmacniacza : 20 - 100 W
*Impedancja : 4 Ohm
*Efektywność : 87 dB
*Wymiary (W x S x G): 32 x 18 x 29/31 cm



Canto One New to wyjątkowo ładne kolumny

Zamiast dotychczasowej metalowej płytki z logo na froncie umieszczono samo logo Studio 16 Hertz, ale większe



Na górze Morel, na dole ScanSpeak


Doskonale położony fornir; piękny półmatowy czarny lakier


Pojedyncze terminale głośnikowe; wyloty rur bass-reflexu



Canto One New stoi na szwedzkim standzie Solid Tech

Spojrzenie na system odsłuchowy; w tle widać wzmacniacze Cayin CS-55 A i Pathos Classic One MKIII


Wrażenia dźwiękowe
Przede wszystkim testowałem Canto One New ze wzmacniaczem lampowym Cayin CS-55A, ale także z hybrydowym Pathos Classics One MKIII. Wykorzystywałem też polski premierowy wzmacniacz lampowy Fezz Audio Titania, jak i tranzystorowy Hegel H160. Ponieważ monitory przyjechały całkowicie nowe, wstępnie wygrzewałem je kilka dni sygnałem pochodzącym z tunera analogowego, dopiero potem zabrałem się za odsłuchy właściwe. Jako przewody głośnikowe używałem XLO UltraPLUS U6-10 na zmianę z AirTech Evo. Dokładna lista sprzętu towarzyszącego dostępna jest na końcu niniejszego tekstu.

Jako że znam dobrze firmowy sound Studio 16 Hertz dotyczący modeli Canto, nie było dla mnie zaskoczeniem, iż opisywane monitory grają obfitym, pełnym i wysyconym dźwiękiem, który powinien być przynależny kolumnom podłogowym, a nie podstawkowym. A jednak! Canto dysponują masywnym, bardzo cielesnym przekazem, gdzie instrumenty mają spory ciężar gatunkowy – są zawieszone w przestrzeni niczym realne źródła. Mają sowite wypełnienie, czuć ich właściwe natężenie i skalę. To taka siła z zachowaniem optymalnych proporcji i należytej powagi. Wyśmienicie pokazująca energię muzyki i jej potencjał, jak i również dbająca o rysunek detali, ich istnienie w przestrzeni i odcisk w tle.

Warto zauważyć, że wspólnym mianownikiem powstałym z brzmienia obu zaawansowanych przetworników (ScanSpeak i Morel) jest wysublimowana czystość i brak oznak najmniejszego zapiaszczenia, czy grudowatości, a równolegle ich gładkość nie ma wydźwięku jednostajnego i metalicznego. Dzięki temu przekaz jest nie tylko detaliczny i wysoce rozdzielczy, ale przede wszystkim przyjemny w odbiorze, bo łaskawy dla uszu. Czysty i analityczny, ale plastyczny i dobrze ułożony. Gładki i błyszczący. Aczkolwiek owe gładkość i plastyczność nie wynikają z zaokrąglenia czy ocieplenia dźwięku, a z głębokiej precyzji ukazywania emocji muzyki. W rezultacie wysokie tony są jednocześnie rozdzielcze, aktywne, światłe i kremowe. Nie męczące. A do tego perfekcyjnie zintegrowane ze średnicą. To bardzo duża zaleta Canto One New.

Konstruktor, pan Rogala, tak stroi swoje kolumny, aby nie tylko zapewniały mocarne brzmienie bliskie koncertowej rzeczywistości, ale również by było to brzmienie wyrafinowane i kulturalne. Dlatego Canto One New dbają o każdy ton, cyzelują go, obrabiają – pozwalają zaistnieć indywidualnie, wyróżniać się pośród innych. Dokładnie słychać delikatne szarpnięcia strun, lekkie pacnięcia miotełką w czynel, stuknięcia młoteczków fortepianu, rezonans drewnianych płytek ksylofonu, itp. Czuć szybkość dźwięku, długie wybrzmienia, tłumienia i gaśnięcia nut, akustykę pudeł i komór instrumentów, ich powietrze, etc. Powyższe szybkość i detaliczność nie mają w sobie przykrej jaskrawości, są raczej oddalone i zdystansowane, natomiast owocowa soczystość środka pasma najbardziej efektowna jest na pierwszym planie, głębiej jest nieco odchudzona, mniej dotykalna. Z kolei instrumenty i głosy nie są sztucznie pobudzane, trzymają pion i naturalizm. Mają jasno obrysowane kontury, są wyraźne i jednoznaczne. Rzetelne i namacalne. Do tych zjawisk dochodzi jeszcze kapitalna przestrzeń oraz ponad zwyczajna stereofonia - co tu dużo pisać, w cenie Canto te cechy są wręcz nieosiągalne u konkurentów, a na pewno nie u zagranicznych.

Kilka słów należy się opisom współpracy tyskich kolumn z kilkoma wzmacniaczami. Canto One New dysponują efektywnością 87 dB przy nominalnej oporności 4 Ohm. Pozornie wydawałoby się, że nie są to parametry optymalne dla towarzystwa wzmacniaczy lampowych, a jednak już nawet słabe konstrukcje (pod względem ilości mocy) świetnie się z nimi komponują, a nawet synergizują.

Co prawda pan Rogala rekomenduje nowe Canto do wzmacniaczy lampowych i informuje, że najlepiej zgrywają się z lampami elektronowymi EL34, bo te najpełniej ukazują moc i potencjał głośników, ale akurat nie miałem tego typu wzmacniacza na podorędziu. Dysponowałem za to wzmacniaczami na KT88, czyli Cayin CS-55A (2 x 40 Wat) i Fezz Audio Titania (2 x 45 Wat). Lampy KT88 ładnie kontrolują Canto One New – dźwięk jest obfity, wypełniony tonami po brzegi, organiczny i lekko zaokrąglony, a przez to przyjemny i łatwostrawny w odbiorze. Brzmienie można scharakteryzować jako dynamiczne w całym paśmie, czytelne i wiarygodne. Kolumny otrzymują nie tylko lampową moc, ale także ich piękną plastyczność i bardzo żarliwe tony, szczególnie średnicy. Średnie tony są nasycone i barwne, a jednocześnie dobrze porozdzielane od siebie i precyzyjne. Doświetlone i nasączone.

Canto One New dobrze współpracowały również z moim dyżurnym wzmacniaczem hybrydowym Pathos Classic One MKIII (dwie lampy 6922EH w układzie przedwzmacniacza w klasie A, końcówki mocy AB, moc: 2 x 70 W @ 8 Ohm). Dźwięk tego zestawu jest gęsty i wysycony, ale też szczegółowy i przestrzenny. Charakteryzuje się doskonałą dynamiką i sceną, referencyjną wręcz stereofonią, zwinnymi wokalami i bogactwem barw. Nic na siebie nie nachodzi, nie interferuje - przekaz jest czysty i klarowny. To pierwszorzędnie muzykalne brzmienie, które kapitalnie prezentuje jazz i rock, jak i zjawiskowo odtwarza utwory elektroniczne i zagęszczone ambientowe rytmy. Tyskie kolumny tym samym udowadniają, że czują się dobrze w każdym towarzystwie i w każdym repertuarze muzycznym.

Konkluzja
1. Studio 16 Hertz Canto One New to wyśmienity polski produkt – monitory kosztują niecałe 4 000 PLN, lecz jakością wykonania oraz klasą zastosowanych przetworników (ScanSpeak 15W4434 i Morel CAT 298) biją zachodnią konkurencję pod wieloma względami. 

2. Canto One New oferują mocarny i żywy dźwięk, który skalą obfitości (w tym i basu!) i zaangażowania przypomina co najmniej kompaktowe kolumny podłogowe. 

3. Warto podkreślić, że głośniki duży nacisk kładą również na harmonię, precyzję i rozdzielczość brzmienia. Umieją zagrać bardzo bezpośrednio i niewymuszenie, a równolegle czarują wysoką kulturą i piękną barwą. 

4. Wspaniałe kolumny w bardzo rozsądnej cenie. Polecam, bo to głośniki na długie lata!

Studio 16 Hertz Canto One New – cena w Polsce 3 990 PLN.

System testowy
Wzmacniacze: Hegel H160 (test TU), Pathos Classic One MKIII (test TU), Audia Flight FL Three S (test TU), Cayin CS-55 A (test TU), Fezz Audio Titania, Haiku-Audio Bright MK3 (test TU), Denon DRA-100 (test TU) oraz Dayens Ecstasy III (test TU).
Kolumny: Triangle Esprit Antal EZ (test TU), Eryk S Ketsus, Q-Acoustics 3020 (test TU), Tannoy Eclipse Two i Guru Audio Junior (test TU).
Źródła cyfrowe: odtwarzacz CD Musical Fidelity A1 CD-PRO, Schiit Bifrost Multibit (test TU) i NuForce Air DAC (test TU).
Komputery: MacBook Apple Pro i Asus Pro P43E.
Gramofony: Nottingham Analogue Horizon z Ortofon 2M Black (test TU) i Lenco L-90 z wkładką Goldring Elan (test TU).
Przedwzmacniacze gramofonowe: iFi iPhono (test TU), iFi iPhono2, Primare R32 (test TU) i Trilogy 906 (test TU).
Tunery: Rotel RT-1080, Yamaha T-550 i Sansui TU-5900.
Magnetofon kasetowy: Nakamichi Cassette Deck 1.
Minisystem: Pioneer P1-K (test TU).
Słuchawki: RHA MA750 (test TU), Final Sonorous II (test TU), Final Sonorous III, Final Audio Design Adagio V (test TU), Final Audio Design Pandora Hope VI (test TU), Oppo PM-3 (test TU) i AKG K545 (test TU).
Wzmacniacze słuchawkowe: Cayin C5 DAC (test TU), S.M.S.L. SAP-8 i Divaldi AMP-01 (test TU).
Okablowanie: Audiomica Laboratory serie Red i Gray, DC-Components (test TU) oraz Harmonix CI-230 Mark II (test TU). Przewód zasilający KBL Sound Fluid (test TU). Kabel zasilający, przewody głośnikowe i interkonekty RCA Perkune Audiophile Cables. Przewody głośnikowe Cardas 101 Speaker (test TU) i Melodika Brown Sugar BSC 2450 (test TU). Seria XLO UltraPLUS.
Akcesoria: podstawa pod gramofon Rogoz-Audio 3SG40 (test TU), podstawy głośnikowe Rogoz-Audio 4QB80 (test TU), stopy antywibracyjne Rogoz-Audio BW40, szafka audio Solid-Tech Radius Duo 3 (test TU) i mata gramofonowa Harmonix TU-800EXi (test TU). Zatyczki do gniazd RCA Sevenrods. Zworki Sevenrods Speaker Jumper.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...