sobota, 3 czerwca 2017

Kondycjoner masy QAR S-15 (wersja DIY)



Wstęp
Dziś chciałbym poświecić trochę czasu na dość nietypowe akcesorium hi-fi, a mianowicie na kondycjoner masy (zwany także pasywnym filtrem masy). Tak, zdaję sobie sprawę, że temat kondycjonerów masy jest dość kontrowersyjny, ale coraz to więcej firm produkuje takowe, więc "coś" musi być na rzeczy. Jakiegoś typu poprawa i korekta brzmienia, czy upłynnienie i odkrycie dźwięku opisywane są w Internecie przez wielu recenzentów testujących kondycjonery masy. A przypomnę, że produkują je tak renomowane firmy jak japońska Acoustics Revive, szwedzka Entereq, amerykańska Nordost, czy nawet polska Verictum (ze swoim X BULK).
Przechodząc do głównego tematu. Jaka była geneza niniejszego testu? Kilkanaście dni temu napisał do mnie list polski konstruktor-amator, pan Kuba Ryś z Warszawy, z zapytaniem, czy nie chciałbym zaznajomić się z jego nowym kondycjonerem masy QAR S-15. Staram się nie opisywać na blogu nieseryjnych produktów z dziedziny DIY, ale czasem robię wyjątki. Zaś pan Ryś przysłał mi mnóstwo informacji i zdjęć swojego QAR S-15, dlatego uznałem, że warto zapoznać się z tym produktem. Tym bardziej, iż kondycjoner ten został doskonale wykonany, z dołączonym doń solidnym przewodem (trzy druty srebrne skręcone mechanicznie). A pan Kuba wkrótce planuje uruchomienie produkcji seryjnej kondycjonera, jak i kolejnych produktów.
Kilka słów o uziemieniu i jego substytutach
Czym są kondycjonery masy (pasywne filtry masy)? Najprościej napisać, że są to ekwiwalenty albo jeszcze precyzyjniej – protezy uziemienia. Prawidłowo rzecz biorąc, każdy sprzęt hi-fi powinien być uziemiony, ale przecież nie każdy audiofil ma dostęp do ziemi (gruntu), w którą to powinno się wbić co najmniej metrowy metalowy pręt (szpilę), zaś do jego wystającej części z ziemi doprowadzić przewód uziemiający domowej instalacji elektrycznej. Tak kiedyś robiłem, jak mieszkałem w domu jednorodzinnym, w wielorodzinnym bloku, jest to w zasadzie niemożliwe. Owszem, można posiłkować się kaloryferem (zeskrobując najpierw w niewidocznym miejscu farbę i tam wiążąc przewód uziemiający), ale to więcej niż substytut uziemienia. Z kolei hipotetycznie, trzecia żyła przewodu sieciowego to uziemienie, ale tak naprawdę nie wiadomo jak i gdzie to się fizycznie odbywa. 
Dlatego wymyślono, że poniekąd warto odprowadzać zakłócenia elektromagnetyczne i radiowe (EMI/RFI) do osobnego kondycjonera masy, którego zadaniem jest pochłanianie owych interferencji. Te zaś negatywnie wpływają na rozmaite obwody elektryczne i systemy elektroniczne w różnych urządzeniach hi-fi – zakłócając np. pracę odtwarzaczy płyt CD, DACów, tunerów, ale także wzmacniaczy, czy nawet kondycjonerów zasilania. Warto też przypomnieć, że uziemienie jest zaś niczym innym jak odprowadzaniem gromadzących się mikro-ładunków elektrycznych (najczęściej nie odczuwalnych fizycznie, ale wpływających niekorzystnie na brzmienie systemu hi-fi), ale kondycjonery masy nie pełnią roli przy wyższych ładunkach, to musi uczynić prawdziwe uziemienie (ale w audio nie ma aż tak wysokich ładunków jak dajmy na to, przy betoniarce, czy spawarce). Podsumowując. Kondycjonery masy działają tak, jakby podłączyć sprzęt hi-fi do idealnego zera, przez co dźwięk staje się wolny od przydźwięków, szumów, zniekształceń i innych naleciałości wywołanych przez większe lub mniejsze zakłócenia elektromagnetyczne.

Wrażenia ogólne i budowa
No cóż, nie ma dużo do opisywania w tym rozdziale. QAR S-15 to czarny ceramiczny walec od góry trwale przykryty (za pomocą kleju epoksydowego) drewnianą nakładką. Całość prezentuje się jak produkt klasy DIY skrzyżowane z rękodziełem małej manufaktury. Nieco urody ujmują widoczne rozpaćkane i zasuszone gluty kleju na granicy drewnianej pokrywki i ceramicznego walca. Trzeba nad tym popracować.

Z tyłu walca zamontowane jest jedno gniazdo - terminal głośnikowy. Producent dorzuca do zestawu solidny przewód - trzy druty srebrne skręcone mechanicznie i pokryte niebieską koszulką. Z jednej strony przewód ma wtyk bananowy, a z drugiej wtyk RCA do zamontowania w uziemianym urządzeniu. Można przyłączyć ów wtyk albo do gniazda wyjściowego lub wejściowego RCA. Producent rekomenduje do wyjściowego (np. do wyjścia magnetofonowego).

Co konkretnie znajduje się w środku, nie wiadomo. Najprawdopodobniej jest to mieszanina różnych minerałów i metali (takich jak np. kwarc, węglik krzemu, turmalin i kryształ górski), ale ostateczny skład to tajemnica. Autorski patent producenta opracowany empiryczne na podstawie wielu prób i doświadczeń. Oraz naturalnie - odsłuchów.




Ceramiczny walec z drewnianą pokrywą

Z tyłu znajduje się pojedynczy terminal przyłączeniowy

Made in Poland

Solidny przewód ze srebrnej skrętki jest w zestawie

Od spodu etykieta teleadresowa


QAR S-15 ze wzmacniaczem Pathos Classic One MKIII


...z Hegel H160


...i z Audion Silver Night 20th Anniversary 300B



Kilka spojrzeń na różne konfiguracje sprzętowe

Wrażenia dźwiękowe
QAR S-15 przypiąłem do wzmacniacza hybrydowego Pathos Classic One MKIII najpierw do gniazda wyjściowego RCA, a potem do wejściowego RCA. Następnie przyłączyłem go do wzmacniacza Hegel H160 i odtwarzacza płyt CD Musical Fidelity A1 CD-PRO. I jeszcze do kilku urządzeń.

Nie jest łatwo opisać zmiany w brzmieniu, jakich dokonuje QAR S-15, albowiem są subtelne i na początku dość trudno wyczuwalne. Lecz zmiany te są rzeczywiste i oczywiste. Idące w dobrym kierunku. To niejako uspokojenie dźwięku, poprawa czytelności, wyrównanie kantów, wyszlifowanie ostrości. Innymi słowy - z pewnością urządzenie ma dobroczynny wpływ na brzmienie systemu hi-fi. Koi, ugładza, wyrównuje i rafinuje dźwięk, jednocześnie nie zabierając mu ani energii, ani substancji, ani rozmachu. Następuje ekstrakcja szczegółów nagrań, eksplikacja rytmu, ujednolicenie tła, poczernienie głębi, destylacja brzmienia z artefaktów.

Moim zdaniem, obecność kondycjonera szczególnie widoczna jest we wzmacniaczu (czyli kiedy przypiąć go do gniazda RCA wzmacniacza). Można zaobserwować nie tylko dopełnienie i domknięcie brzmienia (co przejawia się głównie powiększeniem i pogłębieniem dźwięku), ale także oczyszczenie wpływające na poszerzenie przestrzeni oraz dociążenie tonalne. Tak jak napisałem wcześniej, modyfikacja dźwięku jest delikatna i kosmetyczna, ale uchwytna i rozpoznawalna. Wyraźnie czuć lepsze nasycenie, większą rozdzielczość, a nawet wyższą barwność i kolorowość. Wyższy stopień zaawansowania przekazu, wydłużenie tonów, odkrycie potencjału muzyki, ujawnienie dynamiki.

Używałem tylko jeden kondycjoner masy. Literatura dla lepszego efektu proponuje stosować dla każdego urządzenia uziemianego co najmniej jeden, ale dla wzmacniaczy nawet dwa osobne lub jeden duży. Wówczas efekt brzmieniowy jest najpełniejszy. Co do przyłączania do gniazd wyjściowych lub wejściowych RCA, to nie odczuwałem tu jakiejś różnicy. Jednakże producent rekomenduje podłączenie S-15 do gniazd wyjściowych. Jak napisałem wcześniej, najbardziej słyszalny efekt następował przy podłączeniu kondycjonera do wzmacniacza, ale to nie oznacza, że z innymi urządzeniami efektu nie było, bo oczywiście był, lecz subtelniejszy. Na pewno dobrze poeksperymentować z przypinaniem QAR S-15 do takich źródeł jak odtwarzacz CD, czy odtwarzacz sieciowy.

Konkluzja
Kondycjoner masy (pasywny filtr masy) QAR S-15 ma dobroczynny wpływ na brzmienia systemu hi-fi. Uzdrawia, koi i harmonizuje dźwięk. Polecam z czystym sumieniem. Zapewniam, że nie jest to audio voo-doo - to naprawdę działa!

QAR S-15 (wraz ze srebrnym przewodem 3,9 mm o długości 1 m.) cena w Polsce - 1 100 PLN.

Firmowa strona TUTAJ.

System testowy
Pomieszczenie: 30 m2, z częściową adaptacją akustyczną – ustroje Vicoustic Wave Wood – 10 sztuk.
Wzmacniacze: Hegel H160 (test TU), Audion Silver Night 20th Anniversary 300B, Pathos Classic One MKIII (test TU) oraz Cayin A-55 TP (test TU).
Kolumny: Living Voice Auditorium R3 (test TU), Impuls Audio Lagune, Pylon Diamond 28 (test TU), Studio 16 Hertz Canto Grand (test TU) i Guru Audio Junior (test TU)
Odtwarzacz CD: Musical Fidelity A1 CD-PRO.
Odtwarzacz sieciowy: Onkyo NS-6170 (test TU).
Komputery: MacBook Apple Pro i Dell Latitude E6440.
Gramofony: Nottingham Analogue Horizon (test TU) i Pioneer PLX-1000 (test TU). 
Wkładki gramofonowe: Goldring 1042 (test TU) i Ortofon 2M Black (test TU).
Przedwzmacniacz gramofonowy: Musical Fidelity MX-VYNL (test TU).
Tunery: Rotel RT-1080, Sansui TU-5900 i Revox B 261.
Magnetofon kasetowy: Nakamichi Cassette Deck 1.
Minisystem: Pioneer P1-K (test TU).
Słuchawki: Fostex TH-610 (test TU), Pioneer SE-MHR5 (test TU) i Final Audio Design Pandora Hope VI (test TU).
Wzmacniacz słuchawkowy: Pioneer XDP-300R (test TU ).
Kondycjoner sieciowy: Xindak PC-200V (test TUTAJ).
Akcesoria: podstawa antywibracyjna Rogoz-Audio 3SG40 (test TU), podstawy głośnikowe Rogoz-Audio 4QB80 (test TU), podstawy głośnikowe Solid Tech, stopy antywibracyjne Rogoz-Audio BW40, szafka audio Solid-Tech Radius Duo 3 (test TU) i mata gramofonowa Harmonix TU-800EXi (test TU). Zatyczki do gniazd RCA Sevenrods. Zworki głośnikowe Sevenrods Speaker Jumper.

4 komentarze:

  1. Po tej recenzji dalsza eksploracja Stereo i Kolorowo straciła dla mnie sens. Podważa Waszą (Twoją ) wiarygodność.
    ..."trzecia żyła przewodu sieciowego to uziemienie, ale tak naprawdę nie wiadomo jak i gdzie to się fizycznie odbywa." Kuriozalne zdanie! Oczywiście, że wiadomo i do tego określone rygorystycznymi przepisami budowy urządzeń elektrycznych.
    Tego typu "urządzenie" kojarzy mi się z innym wynalazkiem -demagnetyzerem płyt CD.
    Szkoda, bo w sumie przyjemnie się Was czytało.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mimo wszystko zapraszam do dalszej lektury Stereo i Kolorowo.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bełkot jak zwykle i jak zawsze... Czasem czytam te wypociny na poprawienie sobie chumoru!

    OdpowiedzUsuń

Komentarz będzie oczekiwać na moderację