środa, 16 czerwca 2021

LAB12 DAC1 Reference, przetwornik cyfrowo-analogowy

 

Trzy zdjęcia ze strony LAB12




Wstęp

Szczerze mówiąc, to do niedawna nazwa firmy "LAB12" niewiele mi mówiła. Oczywiście, obiła mi się o uszy, bo widziałem jej internetowe zajawki polskiego dystrybutora 4HiFi. Ale nic poza tym. Jak się okazuje - to firma z Grecji, z Aten. Jej właścicielem i konstruktorem jest pan Stratos Vichos, inżynier elektronik z 20-letnim doświadczeniem. Początkowo pracował sam w małym domowym „laboratorium”, które zlokalizowane było w podateńskim domu pod numerem "12". Od tamtego czasu firma przeprowadziła się do większego zakładu, ale nazwa pozostała - właśnie LAB12. Wypada jednak zacząć tę opowieść od samego początku.

W zeszłym miesiącu podjechałem do Sopotu, do salonu Premium Sound, oddać zrecenzowany już wzmacniacz hybrydowy Supravox Vouvray (czytaj recenzję TUTAJ). Ale wyjechałem stamtąd z nową "zdobyczą" do testów, czyli z przetwornikiem cyfrowo-analogowym LAB12 DAC1 Reference (zobacz TUTAJ i TUTAJ). To DAC typu "non-oversampling" (czyli bez trybu nadpróbkowania - NOS). Ciekawa rzecz, tym bardziej, że układ konwertera wykorzystuje aż osiem wielobitowych układów DAC firmy Philips TDA1543 w złożonej konfiguracji równoległej - tuż za wydajnym układem cyfrowego stopnia odbiornika, w połączeniu z dwoma podwójnymi lampami triodowymi w stopniu wyjściowym (2 x Electro-Harmonix 6922).

Nie muszę dodawać, że kości Philips TDA1543 mają status kultowych. Chip ten został wprowadzony na rynek równo 30 lat temu, czyli w 1991 roku - w starodawnych czasach rozkwitu popularności standardu płyty kompaktowej. TDA1543 jest bezpośrednim następcą równie legendarnego TDA1541. Pytanie - co powoduje, że chip TDA1543 osiągnął kultowy status? I to pomimo faktu, że jest to nie nowa konstrukcja, a wręcz antyczna, kiedy popatrzeć na olbrzymi postęp technologiczny w konstrukcjach kości przetworników cyfrowo-analogowych w ostatnim 30-leciu. Bo jest to przecież DAC nienadpróbkowujący, czyli pisząc z angielska - non-oversampling (NOS DAC). Innymi słowy, pozbawiony dodatkowych filtrów cyfrowych, które mają za zadanie „wygładzać” dźwięk, uczynić go syntetycznie doskonalszym.

Odpowiedzią na powyższe pytanie może być nietypowa specyfika dźwięku generowanego przez Philips TDA1543 opisywana jako gładka, ciepła, o lampowej stylistyce, z piękną barwą - słodką i pokazującą w muzyce wiele aromatu, smaku, emocji. Wybitnie muzykalna. Zapewniająca poczucie analogowej intymności i radości pełnego dźwięku. A kiedy do TDA1543 dodać lampy w stopniu wyjściowym - ów dźwięk może sięgnąć stopień bliski nirwany... Czyż nie o to, nam melomanom, przede wszystkim chodzi w dźwięku?

W uzupełnieniu wstępu dodam jeszcze kilka słów o aktualnym portfolio LAB12, bo jak na niewielką firmę o niezbyt długim stażu w hi-fi ma zaskakująco szeroką ofertę. Większość produktów jest oparta konstrukcyjnie o lampy elektronowe, wszystkie sprzęty wytwarzane są ręcznie w ateńskim zakładzie. A jest to m.in. kilka różnych wzmacniaczy lampowych - zintegrowanych, słuchawkowych i stereo. Są też przedwzmacniacze, przedwzmacniacze gramofonowe, DAC-i, a także kondycjonery prądowe i różne akcesoria zasilające. Jak widać, obszar zainteresowań szefa LAB 12 - pana Stratosa Vichosa - jest bardzo rozległy. Co istotne, przedsiębiorstwo wypracowało także swoją oryginalną stylistykę wszystkich urządzeń - to lekkie nawiązanie do wzornictwa vintage hi-fi, a nawet retro. Przyjemnie się na to patrzy.

Wrażenia ogólne i budowa
DAC1 Reference to nie jest mały przetwornik cyfrowo-analogowy jakich dookoła na rynku obecnie wiele. Grecki przetwornik został zamknięty w pełnowymiarowej obudowie o szerokości 44 cm (przy wysokości 11 cm i głębokości 29 cm). Obudowa na górnej pokrywie ma powycinane liczne fikuśne prostokątne otwory wentylacyjne układające się w pięć grup fal. Front zdobią dwa okrągłe wskaźniki wychyłowe VU podświetlane na pomarańczowo. Utrzymane są w uroczej staromodnej stylistyce retro, aczkolwiek są raczej mało przydatne - z odległości około 1,5 - 2 metry od przetwornika wskazania są nieczytelne. Ale nie sądzę, aby ktoś potrzebował odczytywać poziom VU z DAC-a - wskaźniki te pełnią przede wszystkim rolę dekoracyjną. Fajnie to wygląda jak wskazówki podrygują w rytm muzyki na podświetlonej tarczy...

Po środku panelu czołowego umieszczono dwa rzędy pionowych, czerwonych diod - lewy rząd wskazuje aktualny poziom próbkowania sygnału PCM (ograniczone do 192 kHz - brak DSD), zaś prawy rząd sygnalizuje wybrane wejście (USB, optyczne i dwa koaksjalne). Nad tymi dwoma rzędami diod znajduje się jeszcze jedna dioda - to dioda zasilania. Po obu stronach panelu zamontowano dwa niewielkie przyciski - lewy to "stand-by", a prawy - selektor wejść.

Tylny panel jest równie optymalnie rozplanowany jak frontowy. Po lewej dwie pary wyjść analogowych - symetryczne XLR i niesymetryczne RCA, a po środku cztery wejścia cyfrowe - USB, Toslink i dwa koaksjalne. Po prawej zamontowano gniazdo IEC zintegrowane z komorą bezpiecznika oraz z głównym włącznikiem zasilania. Czysto i logicznie.

Dostępne są dwie wersje kolorystyczne frontu - "Frozen Silver" lub "Matt Black". Do mnie dojechała ta druga, czyli matowa czerń. W zestawie z DAC-iem znajduje się także niewielki pilot zdalnego sterowania umożliwiający przełączanie pomiędzy wejściami (USB, optyczne i dwa koaksjalne).

Specyfikacja techniczna
Częstotliwość próbkowania wejściowego do 24 bitów / 192 kHz
Układ 8 x Multibit DAC Philips TDA1543
Analogowy stopień wyjściowy I / V - 2 x triody Electro-Harmonix 6922 
Sześć oddzielnych regulowanych zasilaczy
Analogowe mierniki VU Nissei w stylu retro
Aluminiowy panel czołowy 6 mm
Pięcioletnia gwarancja

Zasilanie: 210 - 240 VAC 50 Hz (110 - 120 VAC 60 Hz)
Pobór mocy: 70 VA max
Wejścia: 2 x S/PDIF (koncentryczne RCA), 1x USB2, 1 x S/PDIF (optyczne Toslink)
Wyjścia: 2 x RCA, 2 x XLR niesymetryczne (dostępna wersja zbalansowana)
Pasmo przenoszenia: od 20 Hz do 20 000 Hz + 0 dB / -1 dB
THD: poniżej 0,15%
Znamionowy poziom wyjściowy: 2,5 Vrms
Lampy: 2 x 6922 podwójna trioda Electro Harmonix
Dostępne kolory: czarny matowy, mroźny srebrny
Wymiary (S x W x G): 43 x 11 x 29 cm
Masa: 7,5 kg





LAB12 DAC1 Reference to wzorniczy styl retro

Ze streamerem Rose RS150



Porównanie z Lampizator Amber 3 DAC i RT-Project DAC One (wersja lampowa)

W otoczeniu sprzętu testowego

Z transportem CD NuPrime CDT-10

Spojrzenie na cały system odsłuchowy


Wrażenia dźwiękowe
Przetworniki cyfrowo-analogowe porównawcze to: Lampizator Amber 3 DAC, RT-Project DAC One (wersja lampowa), TEAC NT-505, Mytek Brooklyn Bridge, NuPrime DAC-10H, NuPrime Omnia A300, TEAC AI-503, Yulong DA-ART Aquila II oraz JDS Labs Element II. Źródła to streamery Rose RS150 oraz Auralic Aries Mini, zaś komputer to DELL Latitude 7390. Używałem także transport CD NuPrime CDT-10. Pełna lista sprzętu towarzyszącego wymieniona jest na końcu niniejszego tekstu.

Na początek należy napisać, że LAB12 to dość staromodny "non-oversampling" DAC oparty na ośmiu kościach Philips TDA1543 (wprowadzonych do sprzedaży równo 30 lat temu!). Ten przetwornik "nie rozumie" sygnału cyfrowego o wyższym strumieniu danych niż poziom PCM 24 bit/192 KHz. A tym bardziej nie odczytuje ani DSD, ani MQA. Kiedy przyłączać takie sygnały cyfrowe, DAC po prostu jedynie szumi. Nie gra. Może to nieco deprecjonować i przeszkadzać, ale kiedy mieć tego pełną świadomość (czyli wiedzę skąd użyta taka, a nie inna aplikacja), można naprawdę nieźle się nim nacieszyć. Konstruktor, pan Stratos Vichos, nie bez racji uważa, że klasyczne nienadpróbkowujące Philips TDA1543 najbardziej zbliżają do oryginalnego dźwięku analogowego, przypominają jego najlepsze cechy i właściwości (co dodatkowo też podkreśla lampowy stopień wyjściowy). 

I rzeczywiście - DAC1 Reference to pięknie organiczny i głęboko emocjonalny dźwięk o gęstej substancji i sporym zaangażowaniu tonalnym. To wysoce realistyczne, gładkie i relaksujące brzmienie, które nigdy nie męczy i nie drażni. Zupełnie bezproblemowo pozwalające na długodystansowe odsłuchy. Przekaz jest bardzo soczysty i transparentny - wybitnie bogaty w barwy, o głębokiej strukturze i spójnym miąższu. Ale równolegle nic w brzmieniu nie jest ani zmiękczone, ani przesłodzone - owszem, jest nieco pokolorowane i rozgrzane, ale w granicach lampowej normy. LAB12 całą muzykę prezentuje naturalnie, acz jest to natura intensywna, cielesna i sugestywna. O wysokim stopniu ekspresji kolorów i dużym wewnętrznym zróżnicowaniu.

Chciałbym podkreślić, że DAC LAB12 nie ma żadnych problemów z oddaniem wysokiej rozdzielczości czy selektywności - opisuje dźwięk w sposób precyzyjny i dokładny. Można napisać - metodyczny. Skrupulatnie i wiernie odwzorowuje strukturę tonalną, wyraźnie rysuje wszelkie zjawiska przestrzenne oraz wnikliwie je objaśnia. Nie koncentruje i nie zagęszcza muzyki, a pozwala, aby wszystko było luźne, rozpuszczone i przewiewne. Nie ścieśnione, pooklejane od siebie, odseparowane  - wysoko selektywne. To dźwięk szczery, analityczny i systematyczny. Empiryczny. A jednocześnie zniuansowany, wyrafinowany i wrażliwy na subtelności. W stu procentach melodycznie powiązany z muzyką.

Niskie tony są przede wszystkim elastyczne i dynamiczne - mają przykładną rytmikę oraz sute wypełnienie. Są konturowe i atletyczne, a także nieco okrągłe. Jakby nieco pogrubione. Ale nie są to duże odstępstwa, a mieszczące się w standardzie, w normie. Jednak kiedy porównać LAB12 z innym DAC-iem, można zauważyć, iż basy są nieco dodatkowo wzmocnione i mają większą siłę przebicia. (Przy czym są to niuanse, a nie poważne odmienności). DAC1 Reference dzięki temu dobrze oddaje takie instrumenty jak kontrabasy, gitary basowe czy saksofony basowe - robi to wysoce przekonująco, wiernie i prawdziwie. Z wiarygodnym drganiem strun, wyrazistym niskim pogłosem, autentyczną akustyką.

Czytelnik na podstawie powyższej lektury na pewno już wie, że grecki LAB12 DAC1 Reference to, w mojej opinii, rzeczywiście referencyjny przetwornik cyfrowo-analogowy. Gra bardzo namiętnie i żywo, pięknie wyraża barwy i jest kapitalnie selektywny. To brzmienie na wskroś analogowe, ciepławe, gładkie i przyjazne. Plastyczne i aromatyczne. Nie mniej jednak nie jest to urządzenie przeznaczone dla każdego audiofila, a raczej dla rasowego melomana. Takiego, który poszukuje muzyki w dźwięku, nie zaś dźwięku w muzyce. Innymi słowy, dla uświadomionego słuchacza, który dobrze wie "gdzie jest miód, a gdzie pszczoły".

Bo LAB12 ma swoje immanentne ograniczenia - nie przyjmuje sygnału gęstszego niż PCM 24 bit/192 kHz, a o DSD czy MQA w ogólne należy zapomnieć. Nie nadaje się do zestawiania z nowoczesnymi streamerami, odtwarzaczami plikowymi czy komputerem (kiedy np. chcieć grać z plików DSD lub Tidal MQA). Nie ma zainstalowanego pokładowego wzmacniacza słuchawkowego ani przedwzmacniacza liniowego, co znacząco obniża uniwersalność zastosowania. Ale jeżeli zaakceptować jego naturalne reglamentacje i purystyczne rozwiązania (wynikające z właściwości kości Philips TDA1543), to szczerze i uczciwie należy przyznać, iż DAC1 Reference to dźwięk doskonały. Wręcz idealny.

Konkluzja
LAB12 DAC1 Reference to przetwornik cyfrowo-analogowy oparty na ośmiu "przedpotopowych" kościach Philips TDA1543, zaopatrzony w dwie lampy elektronowe w stopniu wyjściowym (Electro-Harmonix 6922). To klasyczny konwerter nienadpróbkowujący (non-oversampling DAC - NOS DAC). Umiejętnie i precyzyjnie skonstruowany, acz z ortodoksyjnym podejściem do technologii DAC. W rezultacie to konwerter z ograniczeniem PCM do 24 bit/192 kHZ oraz bez umiejętności dekodowania formatu DSD czy MQA. Ale w zamian oferujący pełny, organiczny i emocjonalny dźwięk o wysokim stopniu nasycenia tonalnego, z niesamowitą głębią i pięknymi barwami. Ale także wysoce-rozdzielczy i wybitnie selektywny. Bardzo dokładny. LAB12 DAC1 Reference to "old-school DAC" - rewelacyjnie muzykalny, a przez to kompletnie referencyjny.

Cena w Polsce - 13 600 PLN.

System odsłuchowy
Pomieszczenie 30 m2 z częściową adaptacją akustyczną, ustroje Vicoustic Wave Wood - 10 sztuk.
Wzmacniacze: Haiku-Audio Origami 6550 SE (test TU), TEAC AI-503 (test TU), NuPrime Omnia A300, Cayin CS-150A, Mytek Brooklyn AMP+ (test TU), BAT VK80i (test TU) i Pathos Classic One MKIII (test TU).
Kolumny podłogowe: Living Voice Auditorium R3 (test TU) i Paradigm Persona 3F (test TU).
Kolumny podstawkowe: Martin Logan Motion 35XTi (test TU) i Guru Audio Junior (test TU).
Odtwarzacze CD: Musical Fidelity A1 CD-PRO (test TU) i NuPrime CDT-10 (test TU).
Odtwarzacze sieciowe: Auralic Aries Mini (test TU), Rose RS150 (test TU), TEAC NT-505 (test TU) i Rose RS201E (test TU).
DAC-i/wzmacniacze słuchawkowe: NuPrime DAC-10H (test TU), Yulong DA-ART Aquila II, RT-Project DAC One (test TU), TEAC NT-505 (test TU), Mytek Brooklyn Bridge (test TU), Lampizator Amber 3 DAC (test TU), JDS Labs Element II oraz Encore mDSD (test TU).
Komputer: Dell Latitude 7390.
Smartfon/tablet: iPhone XR i iPad Air 2.
Gramofony: Nottingham Analogue Horizon (test TU) i Dual CS 518.
Wkładki gramofonowe: Ortofon 2M Black (test TU) i Sumiko Oryster.
Przedwzmacniacz gramofonowy: Musical Fidelity MX-VYNL (test TU).
Radioodbiorniki: Rotel RT-1080, Sansui TU-5900 i Tivoli Model One (test TU).
Magnetofony kasetowe: Nakamichi Cassette Deck 1 (test TU) oraz TEAC W-1200.
Minisystem: Pioneer P1-K (test TU).
Głośnik bezprzewodowy Bluetooth: Mooer Silvereye 10 (test TU).
Odbiornik Bluetooth/DAC: iFi Audio ZEN Blue + zasilacz iFi Audio iPower X (test TU).
Słuchawki: Fostex TH610 (test TU), Meze 99 Neo (test TU), Monoprice Monolith M1060C, Ultrasone Performance 880 i ADAM Audio Studio SP-5.
Listwy sieciowe: Solid Core Audio Power Supply (test TU) i ZiKE Labs Powerbox (test TU).
Akcesoria: podstawa antywibracyjna Rogoz-Audio 3SG40 (test TU), podstawy głośnikowe Rogoz-Audio 4QB80 (test TU), podstawy głośnikowe Solid Tech Radius Stand, stopy antywibracyjne Rogoz-Audio BW40, szafka audio Solid-Tech Radius Duo 3 (test TU), mata gramofonowa Harmonix TU-800EXi (test TU) i krążek dociskowy do gramofonu Clearaudio Clever Clamp (test TU). Zatyczki do gniazd RCA Sevenrods. Zworki głośnikowe Sevenrods Speaker Jumper oraz adaptery głośnikowe bi-wire Perkune Audiophile Cables (test TU).


1 komentarz:

  1. Panie Ludwiku, widzę w porównaniu do lab 12 był Lampizator amber 3. Czy mógłby Pan napisać parę słów jak się mają do siebie, bo w recenzji nie ma tego zgłębionego? Zastanawiam się właśnie nad tymi DAC. Lubię wypełniony dzwięk, ale z dobrą separacją i realnością (dynamiką) instrumentów, choć wysokie lubię nieco zaokrąglone. Ostatnio zakupiłem preamp gramofonowy Haiku Iris, który nawet z podstawowym gramofonem Pro- Ject x1 gra tak, że kapcie spadają. Nie jest to z pewnością neutralny dzwięk, ale tak to złoto i dynamicznie (realnie) gra, że tym gorzej dla neutralności. Taki dzwięk chciałbym przenieść na cyfrę. To bardziej Lab 12 czy amber 3?

    OdpowiedzUsuń

Komentarz będzie oczekiwać na moderację