środa, 2 maja 2018

Zestaw Synthesis Roma 14DC i Synthesis Roma 37DC: odtwarzacz CD i wzmacniacz hybrydowy


Zestaw Roma 14DC i 37DC w wiśniowym wykończeniu (fot. Synthesis)

Wstęp
Już kilka razy na łamach Stereo i Kolorowo pojawiały się urządzenia włoskiej firmy Synthesis Art in Music (zobacz TUTAJ). Opisywałem gigantyczny wzmacniacz lampowy Synthesis A100 Titan (czytaj test TUTAJ) na ośmiu lampach mocy KT66, opisywałem też przedwzmacniacz gramofonowy MM/MC Synthesis Roma 79DC (czytaj test TUTAJ). To wspaniałe sprzęty - z muzykalną duszą, o pięknym designie. Przemyślane, dopieszczone, świetnie grające. Można napisać, że jestem dużym zwolennikiem marki Synthesis Art in Music (bo tak brzmi pełna nazwa firmy). Dlatego, kiedy, w połowie kwietnia, przedstawiciel dystrybutora EIC Sp. z o.o. zaproponował kolejne jej urządzenia, nie zastanawiałem się ani chwili, a poprosiłem o natychmiastową dostawę.

Wrażenia ogólne i budowa
Tym razem przedstawiam Czytelnikowi zestaw odtwarzacz CD i wzmacniacz, czyli Synthesis Roma 14DC (zobacz ) TUTAJ i Synthesis Roma 37DC (zobacz TUTAJ). To oczywiście przedstawiciele bardzo rozbudowanej serii o wdzięcznej nazwie Roma. Roma 37DC to zintegrowany wzmacniacz hybrydowy wyposażony w moduły klasy D w stopniach mocy oraz w dwie lampy 6DJ8 w stopniach wejściowych. (Jest też wersja 37DC+ dodatkowo zaopatrzona w wewnętrzny DAC). Co istotne, wzmacniacz dysponuje olbrzymią mocą 450 Wat na kanał przy 4 Ohmowym obciążeniu i 250 Wat przy 8 Ohm. Nieczęsto można spotkać się z aż tak dużą mocą w przedziale średnim audio hi-fi.

Z kolei Synthesis Roma 14DC to odtwarzacz płyt kompaktowych oparty o dwie lampy elektronowe ECC88, zawierający zaawansowaną kość DAC Asahi Kasei AK4497 192 kHz/32-bit, czyli naprawdę nieźle. Taka kość znana jest chociażby z tak renomowanego (i drogiego) odtwarzacza jak Esoteric Grandioso K1, a to mówi samo za siebie... Natomiast sam mechanizm napędu CD pochodzi od japońskiego specjalisty TEAC.

Oczywiście nie muszę dodawać, że oba urządzenia stanowią kwintesencję włoskiego stylu wzorniczego - są po prostu bardzo ładne i estetyczne. Wykonane i wykończone ze smakiem, ale bez niepotrzebnego przepychu. Dużo urody dodają fronty z brązowego drewna lakierowanego na wysoki połysk. Po obu bokach panele te mają wyrzeźbione płytkie rowki. Zarówno odtwarzacz, jak i wzmacniacz na panelach frontowych mają wnęki, w których ukryte są wszystkie przyciski regulujące. CD: do obsługi płyt kompaktowych (play, pauza, do tyłu, do przodu i eject), zaś wzmacniacz: trzy przyciski służące do wyboru źródeł. Oba po lewej stronie mają zamontowane nieco większe przyciski zasilania. Zaś wzmacniacz na środku frontu ma umieszczony dość sporą, ale płaską gałkę wzmocnienia. Szuflada odtwarzacza chowa się w górną część drewnianego panelu stanowiąc tym samym jedną z nim powierzchnię.

Z tyłu wzmacniacza, na efektownej stalowej płycie wypolerowanej na lustro, po prawej stronie umieszczono pojedyncze terminale głośnikowe wysokiej jakości. Zaraz obok, po prawej, gniazdo sieciowe IEC. Z kolei po lewej stronie zamontowano trzy pary gniazd wejściowych RCA (dwa liniowe i jedno phono). Trochę to mało, a za opcję rozszerzoną o dodatkowe gniazda cyfrowe należy zapłacić więcej - mam na myśli wersją wzmacniacza Roma 37DC+, która takowe posiada. Droższa jest jednak od podstawowej o 2 200 PLN, a to niemało.

Odtwarzacz CD z tyłu także ma zamontowaną stalową blachę, a dopiero na niej zamontowane gniazda. Są one dość skromnej ilości - para wyjściowych RCA, jedno wyjściowe Toslink i obowiązkowe sieciowe IEC. Trochę dziwi, że producent nie zdecydował się na montaż gniazd symetrycznych XLR - uwaga ta dotyczy obu urządzeń, tym bardziej, że przecież koszt każdego z nich przekracza lub zbliża się do kwoty 10 000 PLN (wzmacniacz - 11 000 PLN, a odtwarzacz - 9 000 PLN).

Dane techniczne wzmacniacza Synthesis Roma 37DC
• Pasmo przenoszenia: 20 Hz – 20 000 Hz (± 1 dB)
• Moc wyjściowa: 2 x 250 W/8 Ω; 2 x 450 W/4 Ω
• Stosunek sygnał/szum: >90 dB (A-ważony)
• Pobór mocy: 1 000 W (maksymalnie)
• Czułość: 200 mV przy mocy maksymalnej
• Lampy w stopniu przedwzmacniacza: 2 x ECC88
• Stopnie końcowe pracujące w klasie D
• Wejścia analogowe: 2 pary niezbalansowane RCA
• Wyjścia z przedwzmacniacza: sterowane
• Wejście gramofonowe dla wkładek typu MM/MC
• Wymiary (S x W x G) 410 x 95 x 390 mm
• Masa 8 kg

Dane techniczne odtwarzacza Synthesis Roma 14DC
• Pobór mocy: 30 W
• Pasmo przenoszenia: 20 Hz – 20 000 Hz (-1 dB)
• Impedancja wyjściowa: < 200 Ω
• Stosunek sygnał/szum: > 95 dB (ważony filtrem A)
• Zniekształcenia: < 0,3 %
• Poziom wyjściowy: 1,5 V (stały poziom)
• Lampy na wyjściu: 2 x ECC88
• Napęd CD: TEAC CD 5020
• Przetwornik cyfrowo-analogowy: Asahi Kasei AK4497 192 kHz/32-bit
• Pilot zdalnego sterowania
• Wyjścia cyfrowe: optyczne
• Wyjścia analogowe: jedna para RCA
• Wysokiej jakości metalizowane kondensatory polipropylenowe w obwodzie sygnałowym
• Transformator toroidalny w układzie zasilającym
• Front wykonany z prawdziwego drewna
• Wymiary (S x W x G) 410 x 95 x 390 mm
• Masa 8 kg

Dwa niewielkie i dość lekkie pudła z Synthesis Roma

Piankowe formy





Kwintesencja włoskiego designu: efektowność, ale bez barokowej przesady

Drewniane fronty


Płaski regulator natężenia mocy

Napęd rodem z japońskiego TEAC

Po prawej - solidne terminale głośnikowe WBT

Przewody połączeniowe to polskie Haiku-Audio

Tył urządzeń

Spojrzenie na cały zestaw odsłuchowy

Wrażenia dźwiękowe
Oba urządzenia testowałem równolegle. Odtwarzacz ze wzmacniaczem połączyłem interkonektami Black Rhodium Symphony 18 (czytaj test TUTAJ) na zmianę z polskimi Haiku-Audio (zobacz TUTAJ). Używałem przede wszystkim dwie pary kolumn - podłogowe Quadral Aurum Rodan 9 i Living Voice Auditorium R3. Przewody głośnikowe to Kimber Kable BiFocal X, zaś zasilajace to Hiend-Audio Ziggy Inception X.5 oraz Picasso. Szczegółowa lista sprzętu towarzyszącego dostępna jest na końcu niniejszego tekstu.

Tym razem nie mam zamiaru zbyt rozwlekle opisywać dźwięku tytułowego zestawu - skupię się na jego najistotniejszych i najważniejszych elementach. Nie było dla mnie zaskoczeniem, że po przyłączeniu głośników do wzmacniacza Roma 37D uzyskany dźwięk okazał się być wyjątkowo mocarny, muskularny i obfity - olbrzymia moc 2 x 250 W/8 Ω zrobiła swoje. Natężenie przekazu pozwala wypełnić pokój odsłuchowy wysoce autentycznym, koncertowym dźwiękiem o sporej gęstości substancji i realnej żywości. Jednocześnie całe brzmienie charakteryzuje się dużą kulturą, zaawansowaną galanterią oraz subtelnością tonalną. Nie ma tu żadnego przesytu, czy rozdęcia, a nawet przesadnego huraganu dźwięku. Panuje całkowita harmonia i naturalne proporcje.

Pomimo zastosowania  w końcówkach mocy wzmacniacza cyfrowych modułów (klasy D) nie ma śladów klinicznej suchości, czy odhumanizowania brzmienia, z jakimi czasem kojarzy się cyfrowe moduły. Ale to już nie te czasy - od kliku lat postęp jaki dokonał się w audio hi-fi pozwala na uzyskiwanie w klasie D fantastycznie czystego, energetycznego i dynamicznego dźwięku nacechowanego soczystą bujnością muzyczną typową dla zaawansowanych zespołów tranzystorowych a nawet lampowych. Nie inaczej jest w Roma 37DC - dźwięk jest przestrzenny, masywny i substancjalny aczkolwiek równolegle lekki, pełny i organiczny. Fizjologicznie odwzorowany. Łączą się tu głęboka selektywność, przejrzystość i szczegółowość brzmienia z gładkością i barwnością brzmienia. 

Moduły klasy D dodatkowo zostają "rozgrzane" dwiema lampami ECC88/6DJ8 zainstalowanymi w stopniach wejściowych. Nadają wyższy stopień ciepła i namacalności - zarówno instrumentom i głosom ludzkim, które stają się  nie tylko wyraźniejsze i lepiej widoczne, ale także bardziej plastyczne. Lepiej wykrojone z tła, mocniej usadowione na siatce 3D. Niby lampy ECC88 są tylko dwie w układzie wzmacniacza, ale swoje zadanie spełniają koncertowo - ocieplają dźwięk głęboką barwą, nadają okrągłości ostrym krawędziom tonalnym, całkowicie eliminują twardość oraz wypełniają kontent i miąższ dźwięków. (Powyższe sprawdziłem porównując dwie wersje wzmacniaczy Roma: hybrydowy Roma 37DC oraz stricte cyfrowy Roma 81DC+ (zobacz TUTAJ). Ten pierwszy wydał mi się barwniejszy i bardziej zmysłowy. Lepiej dookreślający wokale. Mocniej akcentujący średni bas. Ogólnie efektowniejszy).

Jak już napisałem wcześniej. Odtwarzacz płyt kompaktowych Roma 14DC ma w stopniu wejściowym zainstalowane dwie lampy elektronowe ECC88 (6DJ8), a także zawiera zaawansowaną kość DAC Asahi Kasei AK4497 (192 kHz/32-bit), często montowaną w znacznie droższych konstrukcjach (np. japońskich Esoteric). A to musi przynieść korzystne i dobroczynne efekty dla dźwięku. Lampy bez wątpliwości zapewniają przede wszystkim ciepłą i nasyconą charakterystykę dźwięku. Wyższy poziom esencjonalności i więcej nastrojowości brzmienia. Lecz o samej istocie dźwięku dopiero decyduje przykładnie zaaplikowana kość Asahi Kasei AK4497. To szeroka i głęboka scena, kapitalna rozdzielczość i selektywność umożliwiające precyzyjne ukazanie nawet mocno zagęszczonych i substancjalnych nagrań (np. duże składy orkiestrowe czy zapętlona, zmultiplikowana elektronika). Ponadto włoski odtwarzacz ładnie podkreśla cielesność i autentyczność nagrań - wydobywa z nich istotę i sens muzyki (uwiarygadnia wokale i instrumenty) jednocześnie tworząc mocne tło w postaci głębi tonalnej, zarysu horyzontu, wypełnienia struktury i obrysu pojedynczych dźwięków. Czyni to zupełnie naturalnie i bezproblemowo dzięki czemu odsłuchy płyt kompaktowych przeistaczają się w seansy nie tyle wiarygodne, co niezwykle przyjemne dla uszu.

Pytanie. Czy korzystniej nabyć zestaw wzmacniacz Roma 37DC i odtwarzacz 14DC, czy też lepiej użytkować tylko jedno z tych urządzeń? Moim zdaniem równoległe posiadanie obu urządzeń jest stanem wartościowym i dodatnim, ale nie w sensie wyższego stopnia spektakularności brzmienia, a głównie szerszej synergii i symbiozy dźwięku. Inżynierowie firmy Synthesis najpewniej w taki sposób dostrajali wzmacniacze i odtwarzacze serii Roma aby najpełniej, optymalnie i najowocniej zagrały zestawiane ze sobą. By ukazały najwyższy poziom barw i różnorodności muzyki. Nie wyklucza to oczywiście innych konfiguracji (z innymi markami), ale na pewno będzie tu potrzebne więcej uwagi i precyzji przy dopieraniu wzajemnych zestawień.

Konkluzja
Włoski zestaw Synthesis Roma 14DC i Synthesis Roma 37DC (odtwarzacz CD i wzmacniacz hybrydowy) oparty jest na lampach elektronowych ECC88 (każdy ma ich po dwie), ma piękny design (drewniane, rzeźbione fronty), a także zaawansowaną budowę wewnętrzną. To ultra-piękny dźwięk o masywnym natężeniu i spektakularnej dynamice. Brzmienie zaopatrzone jest w rasową barwę - lekko podgrzaną i mocno nasyconą, dodatkowo przyprawioną zaawansowaną selektywnością. Krótko pisząc, Roma 14DC i Roma 37DC pokazują prawdziwą muzykę, wiarygodny dźwięk oraz ich efektowny klimat i nastrój. A to przecież jest najważniejsze!

Ceny w Polsce: hybrydowy wzmacniacz zintegrowany Synthesis Roma 37DC - 11 000 PLN (wersja z DAC - 13 200 PLN); lampowy odtwarzacz płyt kompaktowych Synthesis Roma 14DC - 9 000 PLN (wersja z wejściem USB - 9 900 PLN). 

System testowy
Wzmacniacze: Hegel H160 (test TU), Cayin CS-120A (test TU), Monrio MK207 MKII (test TU), Haiku-Audio Bright MK4 (test TU), Taga Harmony HTA-800 (test TU) i Pathos Classic One MKIII (test TU).
Kolumny: Living Voice Auditorium R3 (test TU), Quadral Aurum Rodan 9 (test TU), Industrial Acoustic Concrete 01 (test TU), Martin Logan 35XT (test TU) i Guru Audio Junior (test TU).
Odtwarzacz CD: Musical Fidelity A1 CD-PRO.
Odtwarzacz sieciowy: Auralic Aries Mini (test TU).
DACi: Pioneer U-05 (test TUoraz Encore mDSD (test TU).
Komputery: MacBook Apple Pro i Dell Latitude E6440.
Gramofon: Nottingham Analogue Horizon (test TU).
Wkładka gramofonowa: Ortofon 2M Black (test TU).
Przedwzmacniacze gramofonowe: Musical Fidelity MX-VYNL (test TU), Musical Fidelity Nu-Vista Vinyl (test TU), Taga Harmony TTP-300 (test TU), Audio Analogue AAphono i 1ARC Arrow SE (test TU).
Tunery: Rotel RT-1080, Sansui TU-5900 i Tivoli Model One (test TU).
Magnetofon kasetowy: Nakamichi Cassette Deck 1 (test TU).
Minisystem: Pioneer P1-K (test TU).
Słuchawki: Fostex TH-610 (test TU), Meze 99 Neo (test TU), MEE Audio Matrix 2 (test TU), Audictus Achiever (test TU) i Final Audio Design Pandora Hope VI (test TU).
Kondycjoner sieciowy: Xindak PC-200V (test TU).
Akcesoria: podstawa antywibracyjna Rogoz-Audio 3SG40 (test TU), podstawy głośnikowe Rogoz-Audio 4QB80 (test TU), podstawy głośnikowe Solid Tech, stopy antywibracyjne Rogoz-Audio BW40, szafka audio Solid-Tech Radius Duo 3 (test TU), mata gramofonowa Harmonix TU-800EXi (test TU) i krążek dociskowy do gramofonu Clearaudio Clever Clamp (test TU). Kondycjoner masy dla głośników QAR Dynamit (test TU). Zatyczki do gniazd RCA Sevenrods. Zworki głośnikowe Sevenrods Speaker Jumper.
Przewody audio rozmaite, ale głównie marki Black Rhodium, a potem Perkune Audiophile Cables. Głośnikowe to przede wszystkim Kimber Kable BiFocal X, następnie Black Rhodium Quickstep i XLO UltraPLUS U6-10.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarz będzie oczekiwać na moderację