S

S

MA

MIP

Polpak

poniedziałek, 2 października 2017

Przedwzmacniacz gramofonowy Synthesis Roma 79DC

Wykończenie frontu w drewnie wenge (zdjęcie ze strony Synthesis) 

Wstęp
Na początku września od przedstawiciela warszawskiego dystrybutora EIC Sp. z o.o. otrzymałem przedwzmacniacz gramofonowy Synthesis Roma 79DC (zobacz TUTAJ). To przedwzmacniacz oparty o trzy lampy elektronowe: dwie ECC82 w stopniach wyjściowych i jedną ECC83 w stopniu wzmocnienia. Urządzenie w całości produkowane jest we Włoszech, co zresztą zdradza już sama nazwa "Roma". Nie mówiąc już o designie, który jest typowy dla włoskiego designu, czyli szykowny i elegancki. Panel frontowy jest dostępny w różnych wykończeniach - w kilku drewnianych wybarwieniach oraz w czystym aluminium. Przedwzmacniacz przeznaczony jest dla wkładek MM, MC i MC+. Ma mnóstwo nastawów i regulacji, a wszystkie są łatwe w obsłudze, bo wybierane pokrętłem lub przyciskami.

Zanim przejdę do opisu Roma 79DC, przypomnę jeszcze, że niedawno opisywałem gigantyczny wzmacniacz lampowy Synthesis A100 Titan (czytaj test TUTAJ) oparty na aż ośmiu (sic!) lampach elektronowych KT66. Ma moc 2 x 100 Wat, zaś gra jak marzenie.

Wrażenia ogólne i budowa
Roma 79DC to obecne jedyny przedwzmacniacz w ofercie Synthesis. Ale może tak lepiej? Zamiast rozdrabniać się na kilka phono-stage, warto uwagę skupić na konstrukcji jednego urządzenia, ale porządnego. 79DC jest przedstawicielem średniej linii nazwanej "Roma" (zobacz TUTAJ), do której przynależą także liczne wzmacniacze (lampowe, hybrydowe i cyfrowe), lampowe odtwarzacze płyt CD, wzmacniacze słuchawkowe, a nawet przetwornik cyfrowo-analogowy. Seria ta jest bardzo rozbudowana, liczy aż 16 pozycji. Przypomnę, że seria referencyjna to Metropolis, a średnio-wyższa - Action.

Przedwzmacniacz opakowany jest w spore pudło z grubego kartonu. Wewnątrz, pośród grubych piankowych form, bezpiecznie spoczywa urządzenie. W komplecie nabywca otrzymuje też kabel zasilający, instrukcję obsługi oraz gwarancję producenta. To wszystko, zresztą nic więcej nie potrzeba do szczęścia.

Gabaryty wynoszą 26 x 9,5 x 38 cm, czyli mniej więcej połowę klasycznego sprzętu hi-fi. Masa to 5 kg. Obudowa wykonana jest z blachy stalowej. Całość posadowiona jest na solidnych czterech stopach antywibracyjnych, od spodu podgumowanych. Phono-stage produkowany jest we Włoszech.

Sprzęt prezentuje się bardzo efektownie; można nawet napisać, że jest niezwykle piękny i nie będzie to nadużycie. Dużo szyku i uroku nadaje panel frontowy wykonany z naturalnego drewna bejcowanego na czerwono-brązowo i lakierowanego na wysoki połysk (taka wersja do mnie dotarła). Po bokach panel ma wyrzeźbione po cztery głębokie nacięcia. Są dostępne także inne wzory frontów: ciemne drewno, wenge, orzech, czarny lakier, biały lakier, srebrne aluminium i czarne aluminium. Nieczęsto można spotkać aż tak bogaty wybór odmian kolorystycznych, ale w serii Roma to najnormalniejszy standard.

Drewniany front tworzy jakby ramę dla czarnego panelu, na którym umieszczono po lewej stronie czarną gałkę, po prawej włącznik sieciowy oraz pomiędzy nimi spory biały wyświetlacz ciekłokrystaliczny. Gałka odpowiada za wybór odpowiednich kondensatorów dla wkładek MM (w przedziale 47/100/150/200/270/370 pF) i impedancji dla wkładek MC i MC+ (22/47/100/150/330/1 kΩ). Odpowiednio wybrana wartość pojawia się na wyświetlaczu. Regulacji wyboru typu wkładki (MM, MC i MC+) dokonuje się za pomocą małego przycisku usytuowanego tuż obok gałki. Tryb pracy także jest wyświetlany na ekranie LCD. Powyższe operacje te są proste i intuicyjne, nie trzeba zaglądać do instrukcji obsługi.

Z tyłu znajduje się płytka z polerowanej stali. Na niej zamontowano po parze wejść i wyjść RCA (brak gniazd XLR), zacisk uziemienia oraz gniazdo sieciowe IEC. Tłoku tu nie ma.

Producent tak pisze o Roma 79DC: "Wszystkie istotne podzespoły tego przedwzmacniacza liniowego, na które składają się dwie lampy ECC83/12AX7 i jedna ECC82/12AU7 napędzane są przez wielostopniowy, w pełni regulowany zasilacz.

Konstrukcja ta zoptymalizowana została poprzez potężne, ekranowane transformatory mocy redukujący interferencje. Szereg metalizowanych polipropylenowych kondensatorów wysokiej klasy steruje obwodami sygnału audio. Stopień wejścia MM stosuje tranzystor nisko-szumowy JFet z oddzielnie regulowanym intensywnie filtrującym zasilaczem redukującym interferencje i szumy. Zastosowanie w stopniu wyjścia lampy ECC82/12AU7 zapewnia temu urządzeniu bardzo niską impedancję wyjścia bez straty sygnału.

Roma 79DC wyposażony jest w łatwo wybieralne kondensatory (MM) i impedancje (MC) dla wkładek przy użyciu zamontowanego na przedzie pokrętła wyboru, co odzwierciedlane jest również na wyświetlaczu LCD na panelu przednim".


Dane techniczne
Stopień wzmocnienia (każdy kanał) 1 X ECC83 (MM) + JFET (MC stage) o ultra niskim poziomie szumu
Stopień wyjścia (każdy kanał): 1/2 X ECC82
Pasmo przenoszenia 20 Hz - 20 000 Hz +- 0,5 dB (krzywa RIAA)
Wzmocnienie (MM) 40 dB
Wzmocnienie (MC) 60 dB
Wkładki Możliwość wyboru za pomocą pokrętła na panelu frontowym
MM: 47kΩ 47/100/150/200/270/370 pF
MC: 100pF 22/47/100/150/330/1 kΩ
Stosunek sygnału do szumu > 80 dB (MM), > 60 dB (MC)
Pobór mocy 30 W
Wymiary (S x W x G) 260 x 95 x 380 mm
Masa 5,00 kg









Wnętrze (zdjęcie ze strony Synthesis)



Wrażenia dźwiękowe
Jako przedwzmacniacze porównawcze używałem Musical Fidelity MX-VYNL oraz 1ARC Arrow SE. Gramofon to Nottingham Analogue Horizon; wkładka MM Ortofon 2M Black. Pełna lista sprzętu towarzyszącego wymieniona jest na końcu niniejszego tekstu.

Na sam początek napiszę, że dla uzyskania optymalnego brzmienia przedwzmacniacz powinien przed odsłuchami zasadniczymi porządnie się wygrzać. Moim zdaniem, optymalnie ze dwie godziny, tak aby lampy elektronowe były solidnie nagrzane. To jest ważne, Wówczas jakość dźwięku jest bezwzględnie najwyższa. A jaki to konkretnie dźwięk?

Włoski przedwzmacniacz Roma 79DC ma bardzo płynny, organiczny i harmonijny dźwięk o wysokim stopniu wysycenia i nasączenia tonalnego. To brzmienie na wskroś muzykalne, eufoniczne i barwne. Gęste i soczyste, a równolegle czyste i transparentne. Bardzo, ale to bardzo fizjologiczne. Taki charakter brzmienia można spotkać wyłącznie w urządzeniach o zaawansowanej konstrukcji oraz o wysokim poziomie zastosowanego know-how, zaś firma Synthesis niewątpliwie posiada takie zaplecze. I to słychać w każdym aspekcie dźwiękowym takim jak: rozciągnięcie basu, wypełnienie i dopełnienie średnicy, daleka głębia, czarne tło instrumentów, ich dokładna separacja, czy cyzelunek tonów. Całość dźwięku jest wzorcowo spójna, precyzyjna i stabilna. Z emfazą i "połyskiem". Łagodna dla uszu, pluszowa - bez techniczności, czy kliniczności. Emocjonalna.

Obecność lamp elektronowych w przedwzmacniaczu ma swoje oczywiste i naturalne konsekwencje w dźwięku. To przede wszystkim leciutkie ocieplenie brzmienia oscylujące jednakże w granicach naturalności przyprawionej zastrzykiem dodatkowych kalorii. Po drugie, to także niejakie zmiękczenie dźwięku objawiające się stępieniem najwyższych sopranów, ułagodzenie brzmienia, bez jego odchudzania. I wreszcie lampy przynoszą nadprogramowe zróżnicowanie barw, wyższy stopień ich nasączenia kolorami, dalszy poziom intensywności oraz odcieni. Owszem, należy mieć świadomość, iż włoski przedwzmacniacz upiększa i koloryzuje rzeczywistość, odbiega nieco od wierności i prawdy, ale jeżeli ma to przynieść efekt w postaci wyższej satysfakcji odsłuchów to dlaczego nie godzić się na to? Mi taka "kolorowanka" nie przeszkadza, a wręcz odwrotnie. Muzyka zyskuje nie tylko na barwie i intensywności nut, ale także ogólnie na wolumenie i natężeniu. Sprzyja to analogowemu brzmieniu płyt winylowych, które otrzymują więcej życia, wigoru i plastyczności.

Konkluzja
Synthesis Roma 79DC to piękne wykonanie, ujmujące włoskie wzornictwo, bogata funkcjonalność, jak i zaawansowana konstrukcja. Brzmienie przedwzmacniacza najlepiej opisują takie słowa: organiczna barwa, pełnokrwiste brzmienie nasączone muzyką aż po brzegi, delikatna jedwabistość i analogowe ciepło. Wspaniały przedwzmacniacz gramofonowy z gorącą duszą i wielkim sercem do grania. Polecam na 100 %.

Cena w Polsce - 6 500 PLN.

System testowy
Wzmacniacze: Hegel H160 (test TU), Xindak A-06 New Edition (test TU), Hegel Röst (test TU), Cyrus ONE (test TU), Pathos Classic One MKIII (test TU) oraz Cayin A-55 TP (test TU).
Kolumny: Living Voice Auditorium R3 (test TU), Studio 16 Hertz Canto Grand (test TU), Definitive Technology BP9060 i Guru Audio Junior (test TU).
Odtwarzacz CD: Musical Fidelity A1 CD-PRO.
Odtwarzacze sieciowe: Onkyo NS-6170 (test TU), Pioneer N-70AE i Auralic Aries Mini (test TU).
DAC: Pioneer U-05 (test TU) i iFi micro iDSD Black Label (test TU).
Komputery: MacBook Apple Pro i Dell Latitude E6440.
Gramofon: Nottingham Analogue Horizon (test TU).
Wkładki gramofonowe: Goldring 1042 (test TU) i Ortofon 2M Black (test TU).
Przedwzmacniacze gramofonowe: Musical Fidelity MX-VYNL (test TU) i 1ARC Arrow SE (test TU).
Tunery: Rotel RT-1080, Sansui TU-5900, Tivoli Model One (test TU) i Luxman 5T10.
Magnetofon kasetowy: Nakamichi Cassette Deck 1 (test TU).
Minisystem: Pioneer P1-K (test TU).
Słuchawki: Fostex TH-610 (test TU), Pioneer SE-Monitor5, Fostex TH-7 (test TU), Meze 99 Neo (test TU), MEE Audio Matrix 2 (test TU) i Final Audio Design Pandora Hope VI (test TU).
Wzmacniacz słuchawkowy/DAC: Questyle CMA400i (test TU).
Kondycjoner sieciowy: Xindak PC-200V (test TU).
Akcesoria: podstawa antywibracyjna Rogoz-Audio 3SG40 (test TU), podstawy głośnikowe Rogoz-Audio 4QB80 (test TU), podstawy głośnikowe Solid Tech, stopy antywibracyjne Rogoz-Audio BW40, szafka audio Solid-Tech Radius Duo 3 (test TU), mata gramofonowa Harmonix TU-800EXi (test TU) i krążek dociskowy do gramofonu Clearaudio Clever Clamp (test TU). 
Zatyczki do gniazd RCA Sevenrods. Zworki głośnikowe Sevenrods Speaker Jumper.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...