środa, 13 kwietnia 2022

Line Magnetic LM-88IA, wzmacniacz lampowy

Dwa zdjęcia ze strony Line Magnetic



Wstęp
Bezpośrednim impulsem do realizacji niniejszej recenzji były francuskie głośniki podłogowe Davis Acoustics Courbet N°8 (czytaj TUTAJ), które otrzymałem do testów w połowie lutego br. Są to jednostki wręcz wymarzone dla wzmacniaczy lampowych - mają wysoką skuteczność 92,5 dB oraz zainstalowane spore przetworniki średnio- i nisko-tonowe. Grają lekko i powabnie, bardzo plastycznie. To właśnie specjalnie dla Courbet N°8 wypożyczyłem tytułowy wzmacniacz lampowy Line Magnetic LM-88IA (zobacz TUTAJ i TUTAJ) oparty o lampy elektronowe KT88. Piękna maszyna!

Przypomnę, że wcześniej na Stereo i Kolorowo przeprowadzałem test monumentalnego wzmacniacza lampowego Line Magnetic Audio LM-845IA (czytaj recenzję TUTAJ) na bańkach 845, ale także hybrydowego wzmacniacza zintegrowanego Supravox Vouvray (czytaj TUTAJ), za którego konstrukcję również odpowiadał Line Magnetic. O historii dalekowschodniej firmy Line Magnetic, jej różnych konstrukcjach, powiązaniach z marką Cayin i koligacjach z firmą Supravox napisałem sporo przy okazji wspomnianych recenzji, Czytelnika zainteresowanego tymi tematami odsyłam do załączonych w powyższym tekście linków.

Wrażenia ogólne i budowa
Sporo już pisałem o designie Line Magnetic przy okazji recenzji wspominanego wzmacniacza LM-845IA. Stylistyka urządzeń Line Magnetic wprost nawiązuje do amerykańskich wzmacniaczy lampowych lat 50-tych XX wieku. Można poczuć bezpośrednie piękno i siłę tamtych sprzętów konstruowanych na żarzących się triodach, katodach i pentodach... Przy czym owe wzornictwo vintage jest nieco przełamane / przetarte współczesnością - to na przykład aluminiowe gałki i inne regulatory precyzyjnie wycięte na obrabiarkach numerycznych CNS. Z kolei spasowanie poszczególnych elementów konstrukcyjnych, ich jakość i prezencja są wprost doskonałe. Nowoczesne. Powierzchnia obudowy pokryta została czarnym, twardym lakierem o lekko błyszczącej strukturze. Pierwszorzędnie to się prezentuje. Wzorowo.

Tytułowy LM-88IA wykonany został znakomicie - to liga światowa, jakością nie ustępująca wszelakim renomowanym konstrukcjom, a może nawet w niektórych punktach je przewyższająca (?). Front to gruba, aluminiowa płyta - szczotkowana, anodowana na satynową czerń i następnie delikatnie polerowana. Po jej prawej stronie zamontowano duże pokrętło wytoczone z wytrawianego aluminium. Ma ciekawe wytłoczenia charakterystyczne dla Line Magnetic oraz "wtopioną" pomarańczową diodę informującą o aktualnym położeniu potencjometru (przydatny drobiazg!). Zaraz obok znajduje się wajcha selektora źródeł typu „Tommy Bar”. Piszę o tym selektorze per "wajcha", bo ma dość nietypowe kształty - to pokrętło z przeciągniętym przez środek prętem, które z jednej strony wystaje bardziej niż z drugiej (dłuższym jego ramieniem wskazywany jest odpowiedni napis źródła wymalowany na froncie). Czyli jest to typowa mini-wajcha. W praktyce sprawdza się znakomicie, choć wzornictwem całkowicie nawiązuje do początków ery lampowej.

W okolicy selektora źródeł umieszczono hebelkowy przełącznik trybu pracy wzmacniacza - na katodowy lub mieszany. Producent podaje, że przy katodowym można uzyskać brzmienie cieplejsze, bardziej zaokrąglone i gładsze (jednocześnie załącza się automatyczna regulacja bias). Zaś przy mieszanym (mixed) brzmienie jest żywsze, neutralne, bardziej zwarte. Z kolei ta pozycja umożliwia ręczną regulację prądu za pośrednictwem trymerów umieszczonych przy lampach K88. Odpowiednią wartość należy odczytywać na okienku wskaźnika wskazówkowego (podświetlanego na pomarańczowo) zamontowanym na górnej pokrywie, w górnej okolicy pokrętła głośności. Bardzo użyteczna i wygodna funkcja. Praca wzmacniacza w trybie katodowym lub mieszanym sygnalizowana jest odpowiednim kolorem diody znajdującej się tuż przy selektorze pracy.

Po lewej stronie płyty czołowej zamontowano dość spory, aluminiowy przycisk/włącznik zasilania. Nad nim znajduje się pomarańczowa dioda zasilania, a powyżej wymalowano sitodrukiem zamaszyste logo "Line Magnetic" wraz z oznaczeniem nazwy modelu. Korpus wzmacniacza posadowiono na czterech, bardzo solidnych stopach antywibracyjnych.

Na górnej pokrywie zamontowano 8. lamp elektronowych: 4 x KT88 (JJ), 2 x 6CL8A (Mullard) i 2 x 12BH7 (Electro-Harmonix). Bańki KT88 umieszczono symetrycznie, w drugim rzędzie, zaś pozostałe cztery - w pierwszym rzędzie - lekko przesunięte na lewo, albowiem po prawej znajduje się wskaźnik bias dla lamp KT88. Po lewej i po prawej stronie pierwszego rzędu zamontowano dwa przełączniki hebelkowe do regulacji bias, a obok lamp KT88 odpowiednie trymery regulacyjne. Za rzędem lamp KT88 znajduje się bateria trzech wielkich puszek ochronnych transformatorów zasilania oraz głośnikowych. (Środkowy transformator zasilania to transformator toroidalny). Lampy elektronowe można przykryć / zasłonić klatką ochronną (to standardowa klatka znajdująca się w zestawie ze wzmacniaczem - i raczej nie grzesząca urodą...).

Z tyłu zamontowano trzy pary solidnych terminali głośnikowych (osobne odczepy dla 4 Ohm i 8 Ohm), gniazdo zasilania IEC zespolone z komorą bezpiecznika oraz cztery pary gniazd RCA - trzy wejściowe, liniowe i jedno wejściowe typu "pre-in". To wszystko, ale nic więcej już tutaj nie potrzeba.

Opis LM-88IA opublikowany na stronie producenta jest dość lakoniczny: "Czterdzieści pięć watów na kanał, zintegrowany wzmacniacz stereofoniczny klasy AB z lampami wyjściowymi KT88 (JJ Electronic), 6CL8A (Mullard) i 12BH7 (Electro-Harmonix). Wzmacniacz LM-88IA może działać na dwa różne sposoby: auto-bias lub z biasem ustalonym ręcznie. Możesz wybrać ten, który preferujesz. W urządzeniu zastosowano specjalnie zaprojektowany zasilający transformator toroidalny wykonane z rdzenia Z11 oraz japońskie wyjściowe transformatory Audio Grade (typ EI) z szerokim pasmem przenoszenia. Wszystkie transformatory i dławiki są obudowane". Koniec cytatu.

Najważniejsze cechy
- Specjalnie zaprojektowany toroidalny transformator zasilający
- Zastosowano dwa transformatory wyjściowe EI o szerokim pasmie
- Regulacja głośności potencjometrem ALPS, 
- Kondensatory Realcap.
- Wejścia analogowe: 3 (pary)wejścia liniowe RCA
- Soft Start i obwód zwłoki czasowej (30 sekund)
- Lampy sekcja przedwzmacniacza: 2 x 6CL8A (Mullard), 2 x 12BH7 (Electro Harmonix)
- Lampy sekcja wzmacniacza: 4 x KT88 (JJ)
Regulacja biasu:
- położenie Cathode Bias - automatyczna regulacja prądu, brzmienie staje się cieplejsze, bardziej zaokrąglone i gładsze
- położenie Fixed - ręczna regulacja prądu za pomocą trymerów przy lampach, wartość należy odczytywać na wskaźniku wskazówkowym; brzmienie staje się żywsze, neutralne, bardziej zwarte.


Specyfikacja techniczna (w języku angielskim)
- Class AB amplifier – 2 x 45 W or 2 x 30 W RMS
- THD: 1% (1 kHz)
- Signal/Noise ratio: 88 dB (Weighted A)
- Frequency response (-1,5 dB): 10 - 50 000 Hz
- Sensitivity: 200 mV
- Input Impedance: 100 kΩ
- Load impedance: 4/8 Ω
Connectors
- 3 x Line inputs RCA (pair)
- 1 x Pre-in input
- 2 x Screw terminals compatible with banana plugs
Included Accessories
- 2 x Fuses
- 1 x Remote control
- 1 x Detachable power cord
- Dimensions (W x H x D): 430 x 220 x 365 mm
- Weight: 20 Kg




Klasyczne piękno wzmacniacza lampowego


Na stoliku FOS-5AS Ambipad


Wykonanie klasy premiuim!

Po lewej gramofon TEAC TN-5BB


Głośniki podłogowe Davis Acoustics Courbet N°8


Odgrody VREL Bequadro 2



Wrażenia dźwiękowe
Jak już pisałem we wstępie, do wzmacniacza LM-88IA przyłączałem przede wszystkim głośniki Davis Acoustics Courbet N°8 o skuteczności 92,5 dB, ale podłączałem też odgrody VREL Bequadro 2 o skuteczności 95 dB. Nie odmówiłem sobie też przyjemności zestawienia z moimi głośnikami Living Voice Auditorium R3 (94 dB). Wzmacniacze porównawcze to trzy lampowe: Fezz Audio Mira Ceti 300B, Allnic Audio T-1500 mkII oraz Haiku-Audio Origami 6550 SE oraz hybrydowy Pathos Audio Classic One MKIII. Przewody głośnikowe to za każdym razem Boaacoustics Black.sonic-13. Pełna lista sprzętu towarzyszącego wymieniona została na końcu niniejszego tekstu.

Jak to bywa we wzmacniaczach lampowych, aby osiągnąć rzeczywistą pełnię ich brzmienia, lampy elektronowe najpierw muszą mieć odpowiedni czas na optymalne rozżarzenie żarników, nagrzanie szkła i osiągnięcie optymalnej temperatury pracy. Wmontowany układ "soft start" powoduje , że wzmacniacz po uruchomieniu z początku podaje prąd stały na lampy, nagrzewa je, a dopiero potem załącza pozostałe układy elektryczne wzmacniacza (to tzw. obwód zwłoki czasowej). Ma to fundamentalne znaczenie dla żywotności lamp. Jednakże optimum dźwięku osiąga się nie prędzej niż po upływie minimum dziesięciu minut grania, a jeszcze lepiej - po pół godzinie. Dopiero po upływie tego czasu średnica rozkwita w bujną, nasyconą i otwartą prezentację pełną piękna oraz tonalnej swobody. Muzyka rozbrzmiewa plastycznie i soczyście, a jednocześnie lekko i powabnie. Te kilkanaście minut zwłoki pozwala przeistoczyć się dźwiękowi w kompletny i rzeczywisty spektakl odbywający się tuż przed słuchaczem. Proszę o tym pamiętać.

LM-88IA to granie bardzo muzykalne, angażujące i obfite, acz w 100% spójne i homogeniczne. Mocarne i energetyczne. Potężne. Wzmacniacz dostarcza gęstą i ekspresyjną średnicę pełną barw - żywą i żwawą. Lekko kremową, wszakże absolutnie czystą i naturalną. Fakt, średnie tony są ciut ocieplone, ale bez objawów sztucznego podgrzania - i bez odczuwalnego nadmiernego podbarwienia. (Innymi słowy, wzmacniacz nie podnosi temperatury przekazu, a oddaje fizycznie tylko to ciepło, które zostało oryginalnie nagrane). Zjawisko to jest zupełnie fizjologiczne, choć z wyraźnie organiczną strukturą. Można napisać, iż ogólny przekaz jest bardzo charakterystyczny dla lamp elektronowych KT88 - mięsisty i zawiesisty, lecz szybki i wyraźny. Esencjonalny, acz zrównoważony.

Niskie tony są dosadnie oraz intensywnie wyrażane - są szybkie, ofensywne i rozpędzone; raczej zaokrąglone niż konturowe, ale ich sugestywne pulsowanie znakomicie zachowuje rytm oraz trzyma bojowy szlak uderzenia. Z kolei samo uderzenie jest silne, nośne i wyraźne, chociaż i nieco zmiękczone "lampowością" (czyli lekkim mlaśnięciem i gorącą "dzwoniącą szklanką" basów). Atak jest pogrubiony i dociążony, dobitny. Potrafi masować trzewia słuchacza siedzącego przez głośnikami napędzanymi Line Magnetic LM-88IA. Super sprawa - genialna! 

W tym miejscu muszę szczerze i otwarcie przyznać, iż definicja basów przedmiotowego Line Magnetic wyjątkowo mi odpowiada - jest bliska koncertowej aranżacji niskich tonów, ich rzeczywistej substancji tworzonej przez basistów na scenie i/lub w studio nagrań. Tym bardziej, że większość profesjonalnych wzmacniaczy basowych jest przecież konstruowana na lampach (szczególnie właśnie na KT88 lub 6550 - np. kultowe amplifikacje Fender Super Bassman 300 czy Ampeg Heritage SVT-CL). To właśnie stąd bierze się to charakterystyczne, nieprzezwyciężone brzmienie klasycznych lamp oraz niezastąpione wzmocnienie, jakie potrafią zapewnić tylko lampy KT88 / 6550. Warto o tym wiedzieć. Ale dodatkowo charakter i strukturę basów w LM-88IA można modelować, o czym dalej. 

Wzmacniacz Line Magnetic oferuje dwa osobne tryby pracy lamp elektronowych: katodowy i mieszany (ultralinearny). Pierwszy zapewnia automatyczną regulację prądu podkładu lamp (tzw. auto-bias), zaś drugi wymaga manualnej regulacji prądu za pomocą trymerów (znajdują się gniazdach przy lampach KT88) i śrubokręta. Różnice dotyczą też parametrów dostarczanej mocy: 2 x 30 Wat kontra 2 x 45 Watów. Ale najważniejsze są różnice dźwięku obu trybów, bo te są niebagatelne. Mocno odczuwalne. Ich wybór w dużym stopniu ingeruje w charakter i organizację brzmienia - to niejako dwa różne wzmacniacze w jednym urządzeniu (do pewnego stopnia, oczywiście). 

Podczas katodowej pracy lamp KT88 brzmienie wzmacniacza odczuwane jest jako pełniejsze, głębsze i bardziej rozciągnięte. Poziom nasycenia tonalnego jest wyraźniejszy, lepiej definiowany. Brzmienie jest bardziej krągłe, cieplejsze, z lekko podkręconymi basami. Poza tym przekaz jest bliższy i bardziej obecny, bo średnica w trybie katodowym jest mocniej eksponowana i uwydatniona. Ale cały dźwięk nadal jest stabilny i smukły, nie rozmazuje się nawet w najmniejszym, minimalnym stopniu - pełna kontrola oraz spójność zostają w całości zachowane, zmienia się jedynie stopień energii cieplnej i głębokości tonalnej. Ten tryb pracy wymaga raczej wysokoskutecznych głośników - i to takich wręcz specjalnie adresowanych dla lamp elektronowych (a czego nie wymaga tryb ultralinearny). 

W trybie ultralinearnym wzmacniacz dostarcza więcej mocy (o czym już wspominałem). Zapewnia obiektywnie większą dynamikę i swobodę grania. Dźwięk jest bardziej energetyczny i silniejszy, bardziej ekspansywny. Mniej tutaj ciepła i krągłości brzmienia, więcej zaś stanowczości i utwardzenia. Ale delikatna ciepłota nadal jest ważnym składnikiem materii przekazu, aczkolwiek nie występuje już na pierwszym planie, a w tle. Dźwięczność stoi na wysokim poziomie, rozdzielczość jest znakomita, a uderzenie basów - równe i precyzyjnie kontrolowane. Tryb pracy ultralinearny wzmacniacza nie powinien mieć problemów z prawidłowym wysterowaniem nawet trudnych zestawów głośnikowych. A przynajmniej znaczącej ich części.

Konkluzja
Line Magnetic LM-88IA to znakomity wzmacniacz lampowy skonstruowany na bańkach KT88. Jego dźwięk jest genialnie muzykalny i koncertowy, zaś spójność i płynność całej prezentacji są po prostu bajeczne. Wręcz bajkowe! Dodatkowo wzmacniacz zapewnia dwa osobne tryby pracy - katodowy lub mieszany (ultralinearny), które w znaczący sposób modelują strukturę i substancję brzmienia, a także umożliwiają zestawianie go z wieloma różnymi zestawami głośnikowymi. Polecam posłuchać Line Magnetic LM-88IA, bo może się okazać, że będzie to kres waszych poszukiwań wzmacniacza idealnego, który ponadto oferowany jest w relatywnie przystępnej cenie. Rekomendacja! 

Cena w Polsce - 15 870 PLN.

System odsłuchowy
Pomieszczenie 30 m2 z częściową adaptacją akustyczną, ustroje Vicoustic Wave Wood - 10 sztuk.
Wzmacniacze: Haiku-Audio Origami 6550 SE (test TU), Fezz Audio Mira Ceti 300B, Allnic Audio T-1500 mkII i Pathos Classic One MKIII (test TU).
Kolumny podłogowe: Living Voice Auditorium R3 (test TU), Vrel Bequadro Due i Davis Acoustics Courbet N°8 (test TU).
Kolumny podstawkowe: Martin Logan Motion 35XTi (test TU), Pylon Opal Monitor (test TU) i Guru Audio Junior (test TU).
Odtwarzacze CD: Musical Fidelity A1 CD-PRO (test TU) oraz Pioneer PD-50AE (test TU).
Odtwarzacze sieciowe: Rose RS150 (test TU), TEAC NT-505-X (test TU) i Silent Angel Munich M1 (test TU).
DAC-i/wzmacniacze słuchawkowe: NuPrime DAC-10H (test TU), TEAC NT-505-X (test TU), Lampizator Amber 3 DAC (test TU), iFi Audio xDSD Gryphon, Violectric CHRONOS, Astell&Kern USB-C Dual DAC oraz Encore mDSD (test TU), a także Astell&Kern SE200. 
Komputer: Dell Latitude 7390.
Smartfon/tablet: iPhone XR i iPad Air 4.
Gramofony: Nottingham Analogue Horizon (test TU) i TEAC TN-5BB (test TU).
Wkładki gramofonowe: Ortofon 2M Black (test TU) i Ortofon 2M Red.
Przedwzmacniacze gramofonowe: Musical Fidelity MX-VYNL (test TU) i Musical Fidelity M3x Vinyl.
Radioodbiorniki: Rotel RT-1080, Sansui TU-5900 i Tivoli Model One (test TU).
Magnetofon kasetowy: Nakamichi Cassette Deck 1 (test TU).
Minisystem: Pioneer P1-K (test TU).
Głośnik bezprzewodowy: Mooer Silvereye 10 (test TU).
Odbiornik Bluetooth/DAC: iFi Audio ZEN Blue + zasilacz iFi Audio iPower X (test TU).
Słuchawki: Fostex TH610 (test TU), Meze 99 Neo (test TU), Ultrasone Signature Master (test TU), HiFiMan Edition XS (test TU), Austrian Audio Hi-X60 i Final Audio UX3000 (test TU).
Listwy sieciowe: Solid Core Audio Power Supply (test TU) i ZiKE Labs Powerbox (test TU).
Akcesoria: podstawa antywibracyjna Rogoz-Audio 3SG40 (test TU), podstawy głośnikowe Rogoz-Audio 4QB80 (test TU), podstawy głośnikowe Solid Tech Radius Stand, szafka audio Solid-Tech Radius Duo 3 (test TU), mata gramofonowa Harmonix TU-800EXi (test TU) i krążek dociskowy do gramofonu Clearaudio Clever Clamp (test TU). I wiele innych.



1 komentarz:

  1. Jak tytułowy wzmacniacz ma się do Yaqina na 90b? Czy przejście z Yaqina na LM to krok w przód?

    OdpowiedzUsuń

Komentarz będzie oczekiwać na moderację