poniedziałek, 30 lipca 2018

Słuchawki Ultrasone Signature Studio


Signature Studio - dwa zdjęcia ze strony Ultrasone

Wstęp
Na początku lipca br. odebrałem słuchawki Ultrasone Signature Studio (zobacz TUTAJ), które dostarczył mi krakowski dystrybutor Audio Center Poland (zobacz TUTAJ). To słuchawki produkowane w Niemczech, a dokładniej - w Bawarii w zakładach w Raucherbergu. Jak sama nazwa wskazuje, mają głównie zastosowanie studyjne, ale producent nie ogranicza w żaden sposób ich użycia. Rekomenduje je również dla domowego lub komputerowego hi-fi, a nawet jako słuchawki mobilne. Tym bardziej, że mają niską impedancję 32 Ohm i konstrukcję zamkniętą.

Jako że niniejszy test jest pierwszym moim testem słuchawek Ultrasone, dlatego najpierw wypada napisać kilka słów o samej firmie.

Ultrasone AG
Firma została założona w 1990 roku w Wielenbach, w Bawarii. A dokładniej to w Raucherbergu tuż pod Wielenbach, jakieś 20 km od Monachium. Przedsiębiorstwo zostało stworzone przez pana Floriana M. Königa, dziś prowadzącego już inną firmę (FKE GmbH bzw. Florian M. König Enterprises GmbH). Ultrasone nie ma aż tak długiej historii jak dwie inne duże niemieckie firmy słuchawkowe - Sennheiser (od 1945 r.) i Beyerdynamic (od 1924 r.), ale, można napisać, jest trzecim słuchawkowym klejnotem Niemiec. Jest zazwyczaj zestawiany na równi ze swoimi zacnymi konkurentami. Zresztą nic dziwnego, albowiem Ultrasone ma w ofercie zaskakująco dużo modeli słuchawek, a także posiada całą masę rozmaitych patentów. Niedawno zbudowano drugi zakład produkcyjny - tym razem na dalekowschodnim Tajwanie. Słuchawki Ultrasone dostępne są na całym świecie. Mają wielu swoich zagorzałych fanów, w tym pośród muzyków, realizatorów dźwięku, kompozytorów. Do zagorzałych wielbicieli należy m.in. Axl Rose z grupy Guns N' Roses.

Warto wiedzieć, że celem, dla jakiego zostało założone Ultrasone, była produkcja zaawansowanych słuchawek z naciskiem na profesjonalny sektor audio. Cechą charakterystyczną wielu modeli słuchawek Ultrasone jest opatentowana technologia dźwięku przestrzennego o nazwie S-Logic . Proces ten wykorzystuje zdecentralizowane pozycjonowanie przetwornika do rozprzestrzeniania dźwięku przez ucho zewnętrzne, próbując w ten sposób naśladować dźwięk słyszany przez głośniki. Zaś tradycyjne słuchawki podają dźwięk bezpośrednio do ucha. Obecnie technologia została ulepszona - nosi nazwę S-LogicEX®. Podstawą tego patentu jest umieszczenie przetwornika w „lejku”, co zwiększa jego odległość od ucha, a co za tym idzie - przestrzenność brzmienia.

Co ciekawe, od 1999 r. Firma Ultrasone AG produkuje słuchawki, które mają zmniejszać ryzyko uszkodzenia słuchu, dzięki zastosowaniu bardziej wydajnych przetworników i słuchawek ekranowanych w celu redukcji promieniowania elektromagnetycznego , oznaczonych jako LE / ULE (Emisja niska / UltraLow). Ultrasone podaje, że pola magnetyczne tak blisko głowy mogą przyczynić się do "zmęczenia słuchacza" i mogą stanowić "potencjalne zagrożenie dla zdrowia". Według firmy, słuchawki Ultrasone redukują emisję magnetyczną nawet o 98 procent w porównaniu do innych słuchawek.

W katalogu znajduje się około trzydzieści modeli słuchawek (!). Od modeli stricte profesjonalnych (PRO Series i DJ), poprzez referencyjne audiofilskie (seria Edition), użytkowe, douszne, aż do serii Signature. Seria Signature obejmuje cztery modele słuchawek: Signature PRO, Signature DJ, Signature DXD i tytułowe Signature Studio (pisane jako STUDIO). 

Seria Signature 
Najkrócej pisząc, seria Signature jest łącznikiem (albo kompromisem) pomiędzy światem PRO a audiofilskim. Są w kształtach i budowie stricte profesjonalne zaś dźwiękowo nawiązują do referencyjnej serii Edition. Jak pisze Ultrasone: "Profesjonalni użytkownicy od dawna byli przekonani do jakości dźwięku słuchawek w serii Edition, jednak często miały one dla nich zbyt ekstrawaganckie wykończenie i wydawały im się zbyt delikatne do codziennego użytkowania w studio. Odpowiedzią na te problemy są Signature PRO. Wykończone w czerni, zaprojektowane specjalnie do tej roli zrewolucjonizowały świat użytkowników profesjonalnych. Ich projekt zakładał połączenie pierwszorzędnego dźwięku oraz wysokiej jakości materiałów z serii Edition z wymogami stawianymi przez pracę w trasie czy w studiu".

Słuchawki serii Signature wyposażone są w najwyższą technologię Ultrasone, czyli w ULE, w której wykorzystuje się MU-metal chroniący przed promieniowaniem elektromagnetycznym, co ma fundamentalne znaczenie przy długich odsłuchach. Ponadto wyposażone w technologię S-Logic Plus. Komfortowe poduszki i specjalny pałąk pozwalają na pracę i słuchanie muzyki bez stresu z niezwykłą wygodą nawet przez wiele godzin z rzędu. Ultrasone podkreśla, iż wzornictwo Signature PRO sprawia wrażenie minimalistycznego, ale w rzeczywistości pozwala na ciężką pracę w trudnych warunkach, zapewniając jednocześnie wysoki komfort odsłuchu. Wszystkie słuchawki serii Signature rutynowo wyposażane są w dwie pary przewodów: profesjonalne 3 metrowe zakończone jackiem 6,3 mm oraz 1,5 metrowy z jackiem 3,5 mm. Słuchawki wykonywane są ręcznie w bawarskim zakładzie.

Wrażenia ogólne i budowa
Słuchawki dostarczane są w stosunkowo niewielkim pudełku z nadrukowanymi zdjęciami Signature Studio. W nim znajduje się kolejnym, tym razem biały kartonik. Zaś w jego wnętrzu znajduje się bardzo efektowny płaski pokrowiec. W pokrowcu, złożone na płasku, spoczywają słuchawki. W komplecie nabywca otrzymuje drugą parę padów, adapter 6,3 mm oraz dwa komplety przewodów: profesjonalny (3 metrowy, spiralnie skręcony, z wtykiem 6,3 mm Neutrik) i mobilny (1,5 metrowy z wtykiem 3,5 mm Neutrik). Jest też zwyczajowa gwarancja, sygnatura oraz instrukcja obsługi. Wyposażenie jest ponadstandardowe. Brawo.

Signature Studio przy pierwszym kontakcie wyglądają zupełnie ...zwyczajnie. I tak ma być. Są utrzymane w studyjnym designie, ale zastosowane materiały i wykonanie to bardzo wysoka liga. Solidna konstrukcja z ultra-wytrzymałego tworzywa sztucznego, które jednocześnie jest bardzo lekkie. (Masa słuchawek to zaledwie 290 gram). Warto zwrócić uwagę na szklane wstawki na zewnętrznych fragmentach muszli. Płytki te wykonane są ze specjalnie polerowanego, hartowanego szkła z nazwą modelu i logo Ultrasone podkreślają profesjonalne korzenie tego modelu. Z kolei szaroczarne poduszki na uszy i głowę uszyte są ręcznie z wysokogatunkowej skóry etiopskich, długowłosych owiec. Producent podkreśla, iż ta ekskluzywna skóra gwarantuje długoletnie użytkowanie i odporność na warunki pogodowe, fantastyczne dopasowanie do głowy i wybitną izolację. Pałąk obszyty jest podobną skórą - delikatną i miłą w dotyku. Od spodu pałąk ma miękką poduszkę, która bardzo lekko osiada na sklepieniu czaszki.

Do lewej muszli doprowadzany jest przewód słuchawkowy via gniazdo mini-jack z blokadą. Bagnetowy wtyk do słuchawek Ultrasone ma swoisty kształt, stąd zwykły recabling jest wykluczony. W zestawie znajdują się dwa komplety przewodów wysokiej jakości: profesjonalny - 3 metrowy, spiralnie skręcone, z wtykiem 6,3 mm Neutrik i mobilny - 1,5 metrowy z wtykiem 3,5 mm Neutrik. Nieczęsto takie rozwiązanie można spotkać. Ultrasone w taki sposób sygnalizuje, że słuchawki te mogą być równolegle używane zarówno w profesjonalnym studio oraz mobilnie (do smartfonów, komputerów, etc.). Doskonałe rozwiązanie.

Jak podaje producent: "Podstawę konstrukcji słuchawek Signature STUDIO (pisownia oryginalna) stanowią przetworniki dźwięku Mylar o średnicy 40 mm z powłoką tytanową. Taka średnica gwarantuje rzetelną analizę dźwięku. Dzięki zakresowi częstotliwości od 8 do 40 000 Hz, słuchawki Signature STUDIO przenoszą dźwięk w zakresie większym niż zakres odbierany przez ludzkie ucho. Powłoka wykonana z jednego z najtwardszych materiałów na świecie zapewnia wysoką rozdzielczość akustyczną oraz precyzyjne odtwarzanie materiału dźwiękowego. Dzięki technologii S-Logic, stworzonej i opatentowanej przez Ultrasone ponad 25 lat temu, profesjonaliści otrzymali możliwość korzystania z dwóch najważniejszych cech: technologia ta zapewnia dużą scenę dźwiękową oraz doskonałą gradację głębi. Dzięki temu użytkownik ma wrażenie, że zamiast słuchawek założył parę najwyższej jakości monitorów studyjnych. Technologia S-Logic® oznacza również mniejszy wysiłek dla narządu słuchu: ciśnienie akustyczne niższe o 3 - 4 dB pomimo identycznej głośności postrzeganej. Umożliwia to długotrwałą analizę jakości odtwarzanego dźwięku bez zmęczenia". Koniec cytatu.

Ergonomia
Ultrasone Signature Studio to jedne z najwygodniejszych słuchawek, z jakimi miałem do czynienia. Są lekkie, komfortowo układają się na czaszce, nie cisną uszu i nie uwierają. Fantastycznie dopasowują się do anatomicznej budowy czaszki. Pady są miękkie i wykonane z naturalnej skóry nie powodują więc przykrych odczuć. Ponadto pady nie ściskają zanadto małżowin usznych, do których precyzyjnie przylegają dzięki zaawansowanemu mechanizmowi regulacji pionowej i poziomej. Konstrukcja padów przynosi wysoki stopień izolacji od środowiska akustycznego. Wręcz przykładny. Z kolei oba przewody słuchawkowe profesjonalny i mobilny (wpinane do lewej muszli) nie mają tendencji do mikrofonowania, nie wzbudzają nieprzyjemnych dźwięków podczas ocierania o odzież. Podsumowując, Signature Studio to super ergonomiczne słuchawki.

Dane techniczne
- Zasada działania: dynamiczne przenoszenie dźwięku, konstrukcja zamknięta
- Technologia S-Logic® Plus
- Technologia ULE
- Impedancja: 32 Ω
- Przetwornik/Rozmiar przetwornika: Mylar/Tytan, 40 mm
- Magnes: NdFeB
- Pasmo przenoszenia: 8 - 40 000 Hz
- Dynamika SPL: 98 dB
- Masa (bez kabla): 290 g
- Odłączany kabel 3 m zakończony złoconym wtykiem Neutrik 6,3 mm
- Odłączany kabel 1,5 m z mikrofonem zakończony złoconym, kątowym wtykiem Neutrik 6,3 mm
- Bagnetowe połączenie kabla ze słuchawkami
- Złocona przejściówka 6,3 mm
- Zapinany na suwak zasobnik służący do przewożenia słuchawek


Estetyczne i solidne opakowanie

W zestawie znajduje się etui transportowe - brawo!

W komplecie dwa przewody (w tym jeden spiralny, profesjonalny) oraz zapasowe pady


Bogactwo akcesoriów

Płytki na muszlach wykonane są z hartowanego szkła (sic!)



Design typowo profesjonalno-studyjny, ale brzmienie plastyczne i barwne - o audiofilskiej duszy



Kilka próbek słuchanej muzyki via Tidal HiFi/Masters


Wrażenie dźwiękowe
Słuchawki wpinałem do następujących urządzeń. Wzmacniacze słuchawkowe: Pioneer U-05, Hegel H160 i Encore mDSD. Sprzęt mobilny: smartfon iPhone 6S i tablet iPad Air 2 (najczęściej z dodatkiem DACa i wzmacniacza Encore mDSD). Źródłem często był odtwarzacz strumieniowy Auralic Aries Mini wraz z DAC Pioneer U-05. Muzyka w 100 % pochodziła z serwisu streamingowego Tidal HiFi/Masters. Słuchawki porównawcze to: przewodowe Final Audio Design Pandora Hope VI, Meze 99 Neo i Fostex TH-610 oraz bezprzewodowe MEE Audio Matrix 2 i Bluedio F2.

Ultrasone Signature Studio to w założeniu słuchawki studyjne, które z powodzeniem mogą być wykorzystywane w użyciu konsumenckim, jak i stricte i audiofilskim. Czasami słuchawki profesjonalne są trudne do polubienia przez zwykłych konsumentów, albowiem mają bardzo płaską charakterystykę brzmieniową - typu monitorowego.  Dlatego w powszechnym odczuciu mogą brzmieć nijako i nieciekawie. Ale nie Signature Studio. Owszem, są niezwykle przejrzyste, czytelne i czyste, a także wybitnie neutralne, lecz jednocześnie wybornie rozdzielcze i świetnie ekspresyjne. Można napisać, iż mają duże pokłady żywej energii i dynamiki podparte zaawansowaną analitycznością oraz głęboką selektywnością. Wyrażają emocje w sposób bezpretensjonalny, pokazują całość obrazu muzycznego nie zapominając o jego pięknie i subtelności. Najkrócej pisząc, Signature Studio cechują się wiernym odtwarzaniem dźwięku.

Olbrzymią zaletą tytułowych słuchawek jest ich przestronność grania i przestrzenność sceny. Te są znakomite, trudne do pobicia w konkurencyjnej cenie (tu niewątpliwym supportem jest technologia S-LogicEX). Do tego dochodzi referencyjne wprost stereo. Rozciągnięte, wierne i precyzyjne. Lokalizacja źródeł pozornych jest optymalna i wiarygodna. Instrumenty mają nie tylko ściśle przyporządkowane miejsce na siatce 3D, ale także zaopatrzone są w autentyczną masę i fizyczność. Istnieją realnie i prawdziwie. Podobnie wokale - są dobrze narysowane na tle instrumentalnego akompaniamentu, są wykrojone na przestrzeni i scenie, brzmią przekonująco, intensywnie i żywo. Co istotne, ogół dźwięku generowanego przez Signature nie "gra w głowie" a rozkłada się na boki uszu tworząc tym samym szerokie łuki po obu stronach głowy. (Oczywiście, jedynie do pewnych granic, albowiem słuchawki nigdy nie zbudują tak realistycznej sceny jak mogą to uczynić jedynie pełnoprawne głośniki). 

Dużym atutem jest także wielopoziomowość sceny, jej wyraźna gradacja, jak istnienie dalekiej głębi - dość dobrze wyczuwalnej i nakreślonej na intensywnie czarnym tle. Takie zjawisko dodatkowo pomaga rozdzielczości i selektywności ułatwiając różnicowanie pojedynczych tonów i analizę dźwięku. Signature Studio zapewniają słuchaczowi doskonałą precyzję i przejrzystość obrazowania. Można je używać do monitorowania nagrań, a równolegle analiza ta nigdy nie jest uprzykrzana nieoczekiwanymi sybilantami, kaleczeniem uszu szkłem ostrych tonów, czy niechcianą nachalnością sopranów. Ultrasone pomimo analitycznego charakteru gry nie mają tendencji do przesadnej naturalistyczności podążającej w stronę brutalnej wiwisekcji czy autopsji. Słuchawki niczego nie zamazują, lecz łagodzą taki obraz zaawansowana plastycznością i płynnością tonalną przynosząc dźwięk wierny i precyzyjny aczkolwiek pozbawiony fizycznej agresywności czy wręcz arogancji. 

Kończąc opis muszę jeszcze zwrócić uwagę na niskie tony. Te, pisząc krótko, są fantastyczne. Nie są przeładowane ani tłuszczem, ani watą. To bas w pełni plastyczny, dobrze zorganizowany i elastyczny, a równolegle nie odchudzony i szybki. Nie ma tu takich niskich zejść jak w niektórych słuchawkach, które mają "podkręcone" basy, jak i nie ma atomowych wystrzałów subsonicznych. Nie mniej jednak niskie tony w Ultrasone są precyzyjne, wielopostaciowe i rozciągnięte. Kiedy trzeba uderzają całą mocą i masą, ale nie dominują i nie walą na oślep. Trzymane są w ryzach niczym rącze rumaki, które uwolnione na starcie szybko i dokładnie biegną do celu.

Konkluzja
Podsumowanie będzie krótkie. Ultrasone Signature Studio to rewelacyjnie wszechstronne słuchawki. Studyjny design nie zdradza ich pięknego charakteru dźwiękowego. A to są przede wszystkim znakomita równowaga tonalna, zaangażowanie i rozdzielczość, precyzja i przestrzenność grania. Polecam posłuchać, bo może się okazać, że Signature Studio Czytelnika w stu procentach zachwycą. Mnie zachwyciły dlatego szczerze polecam!

Cena w Polsce - 1 990 PLN.

piątek, 27 lipca 2018

Głośnik bezprzewodowy Bluetooth Krüger&Matz Solo XL


Dwa zdjęcia ze strony Krüger&Matz

Wstęp
Głośnik Bluetooth Krüger&Matz Solo XL to nie pierwsza recenzencka przygoda Stereo i Kolorowo z krajową firmą Krüger&Matz ze wsi Miętne pod Garwolinem, położonego w niedalekich okolicach Warszawy. Kilka lat temu testowałem słuchawki Krüger&Matz KM 665 (czytaj test TUTAJ) oraz Krüger&Matz Prestige Home (czytaj test TUTAJ). Niestety, nie mogę napisać, że którychś z tych modeli słuchawk jakoś specjalnie przypadł mi do gustu, ale muszę docenić nieustępliwość firmy Krüger&Matz pod względem ciągłego doskonalenia się i dostarczania na rynek coraz to bardziej zaawansowanych i dojrzałych produktów. Oczywiście, nie ma tu jeszcze mowy o rynku audiofilskim hi-fi, lecz o stricte konsumenckim, ale patrząc na geometryczny postęp w rozbudowywaniu katalogu audio-stereo można mieć nadzieję, że i to niebawem nastąpi. Czekam niecierpliwie.

A teraz, wracając do tytułowego przedmiotu. Kilkanaście dni temu otrzymałem na maila notkę prasową (czytaj TUTAJ) z firmy Krüger&Matz o paru nowościach. Była to informacnia o nowych głośnikach bezprzewodowych Soul 2, Discovery Lite oraz tytułowym Solo XL. Po krótkiej wymianie maili z działem marketingu, w ciągu trzech dni głośnik Solo XL już u mnie był. I grał.

Wrażenie ogólne i budowa
Głośnik dostarczany jest w niewielkim pudełku, ale za to bardzo estetycznym. Wewnątrz, pośród piankowych ochraniaczy, bezpiecznie spoczywa unieruchomiony Solo XL. W komplecie nabywca otrzymuje także przewód USB do ładowania akumulatora, przewód mini-jack - mini-jack dla przyłączenia zewnętrznych źródeł, instrukcję obsługi oraz gwarancję. To wszystko. Ale więcej nie trzeba.

No cóż, trzeba napisać, iż nowy głośnik Krüger&Matz w ogóle nie wygląda jak ...głośnik. To czarny, dość masywny walec z obudową ze żłobionymi pierścieniami (wyglądają na aluminium, ale najpewniej do solidne tworzywo sztuczne malowane farbą imitującą aluminium). Dopiero po bliższym przyjrzeniu się można zauważyć, że na górze owego walca znajdują się dwa głośniki: wysokotonowy zawieszony na "mostku" ponad basowym. Wysokotonowy jest niejako wkomponowany w niskotonowy, ale nie jest to głośnik koncentryczny, a po prostu jeden nad drugim. Wysokotonówka dodatkowo chroniona jest plastikową przepaską nad membraną, ale wydaje się, że taka ochrona może nie wystarczyć na długo i wreszcie ktoś z osób użytkujących tę membranę wdusi do środka.

Na korpusie umieszczono pięć przycisków regulujących różne funkcje Solo XL. Od lewej są to: 1) przycisk sieciowy, 2) przycisk aktywujący Bluetooth (mruga niebieskim światłem po sparowaniu), 3) przycisk obsługi głośnika głośnomówiącego, 4) i 5) - przyciski głośniej i ciszej. Po przeciwległej stronie korpusu zamontowano gniazdo mini-USB do ładowania wewnętrznego akumulatora, wyjście USB 5 V do ładowania urządzeń zewnętrznych (Solo XL może pełnić funkcję power-banku) oraz gniazdo wejściowe mini-jack dla przyłączenia zewnętrznego źródła analogowego. Od spodu umieszczono stabilne gumowe nóżki. Tamże znajdują się perforacje w korpusie pełniące rolę ujścia komory basowej.

Design głośnika jest dość nietypowy (jak na przenośny głośnik Bluetooth), ale nie można mu odmówić stylowości. Design Solo XL na pewno jest ciekawy i oryginalny. Intrygujący. Zaś wykonanie jest po prostu kapitalne. Wszystko pięknie obrobione, spasowane i wysokojakościowe. Nie ma do czego się przyczepić. Naprawdę fajnie to wygląda.

Jak podaje producent, Solo XL to głośnik wyposażony w dwa przetworniki: subwoofer o średnicy 64 mm i mocy wyjściowej 15 W oraz 30 mm tweeter o mocy 5 W. Wrażenia dźwiękowe wzmacnia technologia MaxxBass, która zapewnia dodatkową dawkę basu. Model ten nie tylko posiada funkcję Bluetooth 4.2 o 20-metrowym zasięgu, ale również, dzięki NFC, zapewnia łatwe i szybkie parowanie z urządzeniami mobilnymi. Głośnik posiada również wbudowany mikrofon, który umożliwia prowadzenie rozmów telefonicznych, a port USB w połączeniu z baterią o pojemności 4 400 mAh, sprawia, że doskonale spełni się także w roli power-banku (czyli naładuje np. smartfon). Aby zwiększyć wrażenia z odsłuchu można połączyć dwa głośniki Solo XL tworząc doskonale brzmiący zestaw stereo. W tym celu należy najpierw sparować pierwszy głośnik ze źródłem, a potem to takiej pary przyłączyć drugi głośnik. Uzyskuje się efekt pełnego stereo (niestety, w czasie testów dysponowałem tylko jednym głośnikiem, stąd nie mogłem wypróbować tej funkcji).

Dane techniczne
Bluetooth 4.2
NFC Tak
Zasięg Bluetooth Do 20 m
Profile Bluetooth HSP, HFP, A2DP, AVRCP
Głośnik 64 mm (subwoofer), 30 mm (tweeter)
Pasmo przenoszenia 50 Hz – 20 000 Hz
Moc wyjściowa 15 W (subwoofer), 5 W (tweeter)
Impedancja 4 Ohm (subwoofer), 6 Ohm (tweeter)
THD < 0,1 %
Stosunek S/N > 93 dB
USB USB (ładowanie urządzeń zewnętrznych), micro USB (ładowanie głośnika)
Wejście audio AUX
Funkcja zestawu głośnomówiącego Tak
Czas odtwarzania muzyki Do 10 h (na 50 % głośności)
Wbudowana bateria 4 400 mAh
Napięcie ładowania 5 V / 1 A
Wymiary Ø 95 x 115 mm
Masa 714 g

Estetyczne opakowanie

Trójwymiarowa fotografia Solo XL

Głośnik opatulony czarną pianką/gąbką


Dwie pary przewodów w komplecie


Bardzo przyjazny i estetyczny design

Przyciski regulacji głośnika

Trzy gniazda

Przycisk "Bluetooth" świeci na niebiesko

Parowanie z iPhone 6S


Tweeter zabezpieczony jedynie "mostkiem" - może być problem przy niechcianym wciśnięciu tweetera






Kilka próbek słuchanej muzyki via Tidal HiFi

Wrażenia dźwiękowe
Solo XL parowałem z dwoma źródłami: smartfonem iPhone 6S i tabletem iPad Air 2. Muzyka w 100 % pochodziła z serwisu streamingowego Tidal HiFi/Masters.

Tytułowy głośnik Krüger&Matz wyposażony jest w technologię bezprzewodowego przesyłu sygnału Bluetooth 4.2. To technologia umożliwiająca przesył z jakością maksymalną 320 kbps. Nie zdecydowano się zaaplikować do głośnika kodeku aptX zapewniającego jakość 16 bit/44,1 kHz. Nie jest to żadna ujma, bo urządzenia firmy Apple (jakie używałem do testu) współpracują z tą technologią w sposób ograniczony do maksymalnego strumieniowania AAC 256 kbps, czyli nie ma czego żałować.

Dźwięk oferowany przez Solo XL to typowe mono. Efekt stereo można uzyskać dopiero po dostawieniu drugiego identycznego głośnika. Niestety, takie rozwiązanie podnosi koszt urządzenia o 100 %, czyli do kwoty 800 PLN. Być może jednak warto się nad taką propozycją zastanowić. Nie mniej jednak sam Solo XL dysponuje zaskakująco dobrym dźwiękiem (jak na głośnik bezprzewodowy Bluetooth). Nie jest to jakiś rachityczne plumkanie, czy mało soczyste granie, a pełnowymiarowy i obszerny dźwięk o dużym rozmachu i sporym potencjale. Na uwagę zwraca bas, który jest wyjątkowo duży, soczysty i zróżnicowany (w stosunku do niewielkiego przecież korpusu urządzenia). Aplikacja subwoofera i jego aplikacja są doskonałe. Niskie tony mają sporą dozę dźwięku fizjologicznego i organicznego, lecz układającego się w stronę koncertowego. Jednocześnie brak tu nosowości i przytłumienia. Niskie tony są otwarte i szybkie.

Można zdziwić się jak masywnie i potoczyście gra najnowszy Krüger&Matz! Gra całym ciałem, dmucha basami jak duży głośnik, dysponuje dźwiękiem atletycznym ale i równolegle dość selektywnym. Ową selektywność zapewnia pełnoprawny głośnik wysokotonowy (tweeter) o kopułce 30 mm. Zazwyczaj taka kopułka występuje w dużych kolumnach głośnikowych - nieczęsto coś takiego można spotkać w głośniku Bluetooth. Zaś Krüger&Matz zdecydował się umieścić taki tweeter w Solo XL. Przynosi to niezły rezultat dźwiękowy sporej rozdzielczości i jasności sopranów, które są dobrze widoczne (słyszalne), a jednocześnie nie mają zbyt sztucznej ostrości. Choć napowietrzenie jest raczej ograniczone, by nie napisać, że go w ogólne nie ma. Plusem jest przyjemna barwa - rozciągnięta i niejako autentyczna. Przyjemna w odbiorze.

Oczywiście, nie można w przypadku Solo XL mówić ani o scenie, ani o przestrzenności dźwięku albowiem głośnik ten jest przecież monofoniczny. Trudno więc pisać o zjawiskach przestrzennych, czy spłaszczeniu, bo to oczywiste. Mono to mono. Aby uzyskać dźwięk stereo należy dokupić drugi głośnik, a to może być zupełnie inne granie. Myślę, że warto zdecydować się na taką inwestycję, jeżeli ktoś planuje niedrogi zestaw bezprzewodowy Bluetooth o stosunkowo wysokiej jakości brzmienia. Zaś Krüger&Matz Solo XL na tle wielu rozmaitych głośników Bluetooth wyróżnia się świetnym brzmieniem (w swojej cenie). Polecam - fajny głośniczek.

Cena w Polsce - 399 PLN.


wtorek, 24 lipca 2018

Kolumny podłogowe Triangle Genese Quartet


Dwa zdjęcia ze strony Triangle Electroacousique

Wstęp
Na początku czerwca br. białostockie Rafko przejęło (od warszawskiego Polpaku) polską dystrybucję francuskiej firmy Triangle. Wkrótce potem otrzymałem list z Działu Marketingu Rafko, z pytaniem czy nie chciałbym zapoznać się z jakimś modelem głośników Triangle. Oczywiście, kolumny Triangle nie są dla mnie nowością, znam je bardzo dobrze. Wielokrotnie je odsłuchiwałem w różnych miejscach, testowałem (czytaj TUTAJ test modelu Esprit Antal EZ), a nawet przez około dwa lata byłem właścicielem kolumn Triangle Esprit Antal EZ (zobacz TUTAJ) w pięknym białym fortepianowym wykończeniu.

Francuskie przedsiębiorstwo Triangle Electoacoustique jest bardzo renomowane i zasłużone dla rozwoju i postępu sprawy audio hi-fi, tym bardziej, że firma wdrożyła mnóstwo patentów i indywidualnych rozwiązań konstrukcyjnych, których na próżno szukać u konkurencji. Można napisać, że jest po francusku oryginalna i po europejsku innowacyjna. Do tego dochodzi też wielce specyficzny design - głośniki Triangle trudno pomylić z innymi. Są bardzo charakterystyczne.

Do testów otrzymałem dość nietypowy model Triangle Genese Quartet (zobacz TUTAJ), który od kilku lat ...oficjalnie nie jest już produkowany. Na próżno go szukać na firmowej francuskiej stronie. Jakieś dwa lata temu postanowiono zastąpić go modelem Triangle Signature Delta (zobacz TUTAJ). Firma zdecydowała się odświeżyć ofertę, a serię Genese zastąpić nową Signature. Jednakże prawda jest taka, że w związku z olbrzymią, niemalejącą popularnością modelu, Triangle Genese Quartet jest wciąż produkowany i na kilku światowych rynkach równolegle dostępny z Signature Delta. Tak dzieje się we Francji, tak jest też w Polsce. Warto wiedzieć, że Genese Quartet jest produkowany w Chinach, zaś Signature Delta we Francji - stąd aż takie duże dysproporcje cenowe 7 000 PLN versus 15 000 PLN za sztukę. Inaczej się nie da.

Różnice i podobieństwa między serią Genese i Signature
Nowa seria Signature jest łudząco podobna do wcześniejszej Genese. Ale to tylko pozory. Otrzymałem z Rafko dokładne wyjaśnienia na ten temat. W skrócie można napisać: podobieństwa - design. Różnice - technologie oraz strojenie dźwięku. A teraz szczegóły.

Różnice:
1. Przetwornik wysokotonowy
W przypadku Genese głośnik z membraną tytanową, korektorem fazy, tubą kompresyjną odlaną z kompozytów tworzyw sztucznych. W przypadku Signature głośnik z tytanową membraną, metalowym korektorem fazy, tubą kompresyjną odlaną z aluminium oraz dodatkowo autorską komorą absorbcyjną. Tył komory został zaprojektowany w celu zatrzymania propagacji fal grających w stronę obudowy, a tym samym redukcji zniekształceń wysokich tonów.
2. Przetwornik średniotonowy
W przypadku Genese membrana z włókien celulozy z korektorem fazy. W przypadku Signature membrana z impregnowanych włókien celulozy oraz nakładka przeciwpyłowa w kształcie korektora fazy uszczelniająca głośnik.
3. Przetwornik niskotonowy
W przypadku Genese głośnik złożony z plecionki włókna węglowego i włókna szklanego. W przypadku Signature budowa typu sandwich złożona aż z trzech warstw. Dwie zewnętrzne membrany zapleciono z włókna szklanego, środkowa to plecionka z włókna celulozowego.
4. Obudowa i jej wykończenie
W przypadku Genese jest to wzmacniana wewnętrznie płyta MDF. W przypadku Signature obudowa składa się z 7 warstw prasowanych płyt HDF, które pokrywane są 12 warstwami lakieru, każdą ręcznie polerowana.
5. Gniazda głośnikowe
W przypadku Signature dedykowane rozwiązanie zaprojektowane i wyprodukowane przez Triangle we Francji. W przypadku serii Genese użyto standardowego rozwiązania.
6. Zwrotnica
W przypadku Genese oparta o cewki rdzeniowe i kondensatory elektrolityczne, zbudowana na podwójnej kanapkowej płytce drukowanej. W przypadku Signature podzielowna na dwie płytki, z oddzielnymi elementami dla głośnika wysokotonowego, gdzie umieszczono wyłącznie cewki powietrzne oraz kondensatory polipropylenowe. Nowy system filtrowania Signature separujący tony wysokie i średnie od niskich eliminuje do zera jakąkolwiek emisję fal elektromagnetycznych. Dodatkowo, obie serie kolumn zostały zabezpieczone przed przepięciami z sieci elektrycznej.
7. Strojenie i brzmienie
Seria Genese została zestrojona pod kątem dużej dynamiki brzmienia opartej o zaznaczenie skrajów pasma. W przypadku Signature, skraje pasma nadal są podkreślone, ale w stosunku do średnich tonów już praktycznie niezauważalnie, co w połączeniu z czułością słuchu człowieka skierowaną na średnie tony sprawia, że w jej brzmieniu wokale zdecydowanie dominują nad wysokimi i niskimi tonami. Całe pasmo kolumn Signature zazwyczaj mieści się w zakresie +/- 3 decybele.
8. Miejsce produkcji
Seria Genese powstaje w Azji, co pozwala na sprzedawanie jej w bardzo konkurencyjnej cenie, zaś seria Signature jest produkowana we francuskich zakładach Triangle pod Paryżem.

Wrażenia ogólne i budowa
Kolumny dostarczane są w dwóch gigantycznych pudłach. Wypakowanie skrzynek z kartonów nie jest proste, ale kolumny przychodzą już całkowicie gotowe do użytku - nic nie trzeba montować czy skręcać. Podstawy fabrycznie zaopatrzone są w gumowe podkładki. Jeżeli natomiast ktoś chciałby wkręcić opcjonalne kolce (są w zestawie razem ze specjalnym kluczem) musi to zrobić własnoręcznie. A nie jest to czynność prosta ani przyjemna. Niestety, gwinty są ciasne, a klucz do kolców wykonany z tworzywa sztucznego. Całej procedury nie ułatwia nietypowy uchwyt śrub, który ma kształt trójkąta - zastosowanie innych kluczy jest niemożliwe. Po kilku nieudanych próbach wkręcenia kolców do podstawy dałem sobie spokój. Pozostałem przy fabrycznym rozwiązaniu, czyli gumowych podstawkach.

Głośniki Genese Quartet reprezentują design charakterystyczny dla francuskiego Triangle. Lekko wyoblone boczne ścianki, membrany głośników po bokach poprzycinane, głośnik wysokotonowy umieszczony w tubie nałożonej na skrzynkę. Wykończenie oceniam na stopień luksusowy. Trangle Genese Quartet to piękne kolumny wybornie wykonane z materiałów bardzo wysokiej jakości. Całości wizualnie dopełnia metalowa płytka naklejona na front skrzynki. Dodam też, że do testów otrzymałem wersję w białym lakierze fortepianowych - świetnie to wygląda!

Warto podkreślić, że Traingle serią Genese wprowadził nowy sposób wentylacji obudowy za pomocą dwóch bas refleksów połączonych w jednym otworze. Zapewnia to efektowne wykończenie bez nadmiernego eksponowania dodatkowych wyjść wentylacji. System "Twin Vent" łączy w sobie wyjście dla oddzielnych komór: średniotonowej i niskotonowej. Obudowę wyposażono w technologię SPEC, znaną z topowych Megallanów. Ogranicza ona przenoszenie wibracji ze ścian i podłogi pomieszczenia na kolumny i w odwrotnym kierunku. Jest to możliwe dzięki przesunięciu punktu ciężkości kolumny z cokołu na kolec podpierający front kolumny, który ma zminimalizowaną powierzchnię kontaktu z podłożem. Kolec przejmuje większość wibracji z obudowy i rozprasza je bez przenoszenia na podłogę i ściany, których drżenie może zakłócać pracę kolumny. Technologia ta pochodzi z lutnictwa i jest powszechnie używana w konstrukcjach takich instrumentów muzycznych jak kontrabas i wiolonczela.

Genese jest najtańszą serią wyposażoną w odsprzęgany częściowo od obudowy tweeter. Firmowa tradycja takiego rozwiązania sięga 1981 roku (model CX2). Co ciekawe, następnie zostało szeroko skopiowane przez innych producentów, niektórzy z nich uczynili nawet z wydzielonej na szczycie komory akustycznej głośnika wysokotonowego element swojego firmowego designu. Tego typu rozwiązanie zapewnia doskonały balans między kontrolą sposobu w jaki rezonuje przetwornik, a dyfrakcją fal dźwiękowych generowanych przez front obudowy. Piszą w skrócie - zapewnia bardziej detaliczne, trójwymiarowe i realistyczne doznania dźwiękowe.

Głośniki średniotonowe to lekka membrana wykonana z powlekanych włókien celulozowych zapewnia wysoki poziom dynamiki i detaliczności. Nieruchomy korektor fazy poprawia rozpraszanie, zaś zawieszenie na niskostratnej fałdzie z impregnowanego płótna. Głośnik wyposażono w odlewany kosz i 10 - centymetrowy układ magnetyczny. Z kolei głośniki niskotonowe to absolutna nowość w kolumnach Triangle, pierwszy raz zaaplikowane w latach 2000, kiedy Genese debiutowało. Membrana to połączenie plecionek - z włókna węglowego i włókien szklanych. Całość usztywniono nakładką przeciwpyłową.

Specyfikacja techniczna
Konstrukcja: 3-drożna
Budowa kolumny: Pasywna (wymaga wzmacniacza)
Przetworniki: Dynamiczne
Głośniki wysokotonowe: 1 x 1 Cal (2,54 cm) tuba TZ2500 wysokotonowa z tytanową kopułką
Głośniki średniotonowe: 1 x 6.5 Cala (165 mm) przetwornik T16EF100SMD1 z papierowej membrany z korektorem fazy
Głośniki niskotonowe: 1 x 6.5 Cala (165 mm) przetwornik T16EF100BMGC1 z membraną zbudowaną z warstw plecionki włókna węglowego i szklanego
Bas-refleks: Przód
Membrana pasywna: NIE
Podłączenie kabli: Bi-Wire (podwójna para kabli - opcjonalnie)
Impedancja: 8 Ohm
Skuteczność: 92 dB
Moc ciągła (RMS): 120 W
Pasmo przenoszenia: 35 - 20.000 Hz
Wysokość: 123 cm
Szerokość: 37 cm
Głębokość: 38.6 cm
Masa: 26 kg
:: Obudowę wyposażono w technologię SPEC, znaną z topowych Megallanów. Ogranicza ona przenoszenie wibracji ze ścian i podłogi pomieszczenia na kolumny i w odwrotnym kierunku.
:: Twin Vent łączy w sobie wyjście dla oddzielnych komór: średniotonowej i niskotonowej.
:: Genese jest najtańszą serią wyposażoną w odsprzęgany częściowo od obudowy tweeter. Tradycja tego rozwiązania sięga 1981 roku.


Gigantyczny karton a w nim sporo powietrza

Opcjonalne kolce do wkręcenia do podstawy



Białe wykończenie lakieru typu fortepianowego




Triangle Genese Quartet to bardzo ładne głośniki

Wysokotonówka w tubie




Efektowna metalowa płytka z firmowym logo


Membrany głośników

Dzielone ujście bass-reflexu z dwóch obszarów

Dodatkowa stopa-kolec wzorowany na podstawie kontrabasu i wiolonczeli


Unison Reserarch Sinfony Anniverary i Pioneer PD-70AE


Gram na Unison Reserarch Sinfony Anniverary na zmianę z Hegel H160

W centrum wzmacniacz lampowy Taga Harmony TTA-1000

Wrażenia dźwiękowe
Kolumny Genese Quartet podłączyłem przewodami głośnikowymi XLO UltraPLUS 6U-10 do wzmacniacza lampowego Unison Research Sinfonia. Potem podłączyłem je do małego wzmacniacza lampowego Fezz Audio Alfa Lupi, a następnie do tranzystorowego Hegel H160. Na sam koniec eksperymentowałem ze wzmacniaczem lampowym Taga Harmony TTA-1000. Pozostała część sprzętu towarzyszącego wymieniona jest na końcu niniejszego tekstu.

Jak już pisałem we wstępie, przez około dwa lata byłem właścicielem kolumn Traingle Esprit Antal EZ, stąd mogę napisać, że dobrze znam firmowy "sound" i wiem z czym Trinangle dobrze grają, a czym średnio. Jednak nie są to zbyt wymagające kolumny, m.in. z faktu ich zwyczajowo wysokiej skuteczności oscylującej około wartości 92 dB. Na pewno Triangle nie lubią się ze zbytnio analitycznymi wzmacniaczami o charakterystyce tonalnej przesuniętej w górę. Z pozostałymi powinno być bardzo dobrze lub znakomicie. Traigle są też predysponowane dla wzmacniaczy lampowych, włączając w to te o małej mocy. W czasie testów Genese Quartet na przykład świetnie się zgrywały z polskim maluchem Fezz Audio Alfa Lupi (czytaj test TUTAJ). Ale do rzeczy.

Najprościej napisać, zę Triangle Genese Quartet cechują się brzmieniem o przykładnej równowadze tonalnej, jak i o perfekcyjnej czystości i transparentności podpartymi wspaniałym zaangażowaniem tonalnym oraz super dynamiką. To dźwięk typu żywego, efektownego i obszernego. Napełniający pomieszczenie odsłuchowe mocarnym i koncertowym brzmieniem o pięknej charakterystyce pełnej smaczków, detali i precyzji. Z dużą ilością zdrowego rytmu o dobrej kontroli, a także sporą zawartością masywnego i efektywnego basu. Nie jest to bas stricte atomowy ani subsoniczny, ale wystarczająco duży, aby usłyszeć całe pasmo kontrabasu czy gitary basowej. Niskie tony są wyraźne, szybkie i grube, dostatecznie różnorodne i wielowymiarowe. Energiczne, rozciągnięte giętkie i plastyczne. Z dużą ilością odczuwalnych warstw i płaszczyzn. Można basy nazwać optymalnie zaawansowanymi i będzie to określenie w pełni uprawnione.

Średnica. Czego by o niej nie napisać, warto podkreślić że ma wyjątkowe brzmienie idące w stronę odkrywczości i śpiewności, lekkiego pogrubienia i dociążenia instrumentów. Dookreślenia tonalnego podążającego tropem muzykalności, ale jednocześnie całkowicie mieszczącym się w definicji dźwięku fizjologicznego a nawet lekko organicznego. Wokale i instrumenty nie są przybliżane do słuchacza, lecz brzmią naturalnie - żywo i autentycznie. Wspierane są referencyjną przestrzennością, albowiem Genese Quartet mają zaletę wyjątkowo dobrej organizacji sceny oraz zapewniania pierwszorzędnego stereo. Tu wszystko gra i działa jak w szwajcarskim zegarku. Jest szyk, jest precyzja, jest miejsce na tony i mini-tony. Selektywność i rozdzielczość średnicy rozłożonej na 3D istnieją praktycznie a nie teoretycznie. Można napisać, że tu "wszystko słychać oraz wiadomo gdzie i skąd słychać".  

Soprany mogą być najbardziej kontrowersyjnym zagadnieniem w przypadku implementacji tub do skrzynek wysokotowych. Ale nie w przypadku kolumn marki Triangle! Owszem, soprany nie mają ani lepkiej słodyczy, ani zbytniej okrągłości, ani tym bardziej miękkości, w zamian mają bardzo dużą prędkość, kapitalną dyspersję oraz znakomitą czytelność. Są dobrze doświetlone, nieźle rozdzielcze i wysokowydajne. Dobrze zszyte ze średnicą i basami. Istnieją realnie i autentycznie. Co ważne, nie są kłujące ani szkliste. Można je nazwać jaskrawymi, ale nie jest to jaskrawość w znaczeniu rażące, czy krzykliwe, a w znaczeniu wyraziste i barwne. Soprany to bardzo duży atut Triangle Genese Quartet. Lecz jeżeli ktoś życzyłby sobie te  specyficzne "trianglowskie" soprany nieco przymglić lub posłodzić, to rozsądnym wyborem będzie amplifikacja lampowa lub hybrydowa. Lampy elektronowe z pewnością nieco "przetrą" i rozcieńczą sporą wyrazistość sopranów - zmiękczą je. 

Konkluzja
Triangle Genese Quartet to nietypowe kolumny w firmowej ofercie. Niby są wycofane z oficjalnego katalogu, bo zastąpione nowymi Triangle Signature Delta. Lecz pomimo nieistnienia w katalogu ...wciąż są produkowane i sprzedawane (m.in. we Francji i w Polsce). Ma to związek z ich dużą popularnością wynikającą z kapitalnej relacji jakość brzmienia/cena. Są produkowane w Azji, zaś nowe Signatire Delta we Francji. Zaś różnica w cenie jest dwukrotna.

Dźwiękowo Triangle Genese Quartet plasują się w klasycznym wzorcu firmowego soundu Triangle. To granie obszerne, efektowne i mocarne - ze sporym zaangażowaniem tonalnym i z przykładną transparentnością. Do tego dochodzi wysublimowana rozdzielczość oraz pierwszorzędna selektywność pozwalająca usłyszeć bardzo dużo dźwięku. Triangle Genese Quartet to wybitne głośniki zawierające najlepsze rozwiązania i patenty francuskiego Triangle Electroacousique.

Cena w Polsce - 13 495 PLN (za dwie sztuki).

System testowy
Wzmacniacze: Hegel H160 (test TU), Cayin CS-120A (test TU), Unison Research Sinfonia (test TU), Haiku-Audio Bright MK4 (test TU), Taga Harmony TTA-1000 i Pathos Classic One MKIII (test TU).
Kolumny: Living Voice Auditorium R3 (test TU), Pylon Ruby 25 (test TU), Martin Logan 35XT (test TU) i Guru Audio Junior (test TU).
Odtwarzacze CD/SACD: Musical Fidelity A1 CD-PRO i Pioneer PD-70AE.
Odtwarzacz sieciowy: Auralic Aries Mini (test TU).
DACi: Pioneer U-05 (test TUoraz Encore mDSD (test TU).
Komputery: MacBook Apple Pro i Dell Latitude E6440.
Gramofon: Nottingham Analogue Horizon (test TU).
Wkładki gramofonowe: Ortofon 2M Black (test TU) i Goldring 2500.
Przedwzmacniacze gramofonowe: Musical Fidelity MX-VYNL (test TU), Audio Analogue AAphono (test TU) i 1ARC Arrow SE (test TU).
Tunery: Rotel RT-1080, Sansui TU-5900 i Tivoli Model One (test TU).
Magnetofon kasetowy: Nakamichi Cassette Deck 1 (test TU).
Minisystem: Pioneer P1-K (test TU).
Słuchawki: Fostex TH-610 (test TU), Meze 99 Neo (test TU), MEE Audio Matrix 2 (test TU), Audictus Achiever (test TU) i Final Audio Design Pandora Hope VI (test TU).
Kondycjoner sieciowy: Xindak PC-200V (test TU).
Akcesoria: podstawa antywibracyjna Rogoz-Audio 3SG40 (test TU), podstawy głośnikowe Rogoz-Audio 4QB80 (test TU), podstawy głośnikowe Solid Tech, stopy antywibracyjne Rogoz-Audio BW40, szafka audio Solid-Tech Radius Duo 3 (test TU), mata gramofonowa Harmonix TU-800EXi (test TU) i krążek dociskowy do gramofonu Clearaudio Clever Clamp (test TU). Kondycjoner masy dla głośników QAR Dynamit (test TU). Zatyczki do gniazd RCA Sevenrods. Zworki głośnikowe Sevenrods Speaker Jumper.