sobota, 29 listopada 2014

iFi micro iDSD - DAC, wzmacniacz słuchawkowy, przedwzmacniacz, konwerter USB-S/PDIF i jeszcze więcej





Wstęp, czyli kilka słów o iFi Audio
iFi Audio jest, można rzec, specyficzną firmą, bo bardzo wyróżniającą się na tle innych marek hi-fi. Od roku, dwóch jest o niej bardzo głośno w audiofilskim świecie. To, że jest spółką – córką wielce szanowanej i wizerunkowo konserwatywnej Abbingdon Music Research z Londynu, wiadomo powszechnie, ale to, iż przyjęła zupełnie inny model działalności przy wdrażaniu nowych produktów na rynek, nie jest już zbyt znane. A o co tu konkretnie chodzi, zapyta pewnie Czytelnik? Otóż iFi tworzy swoje sprzęty nie tyle po gruntownej ekonomiczno-marketingowej analizie potrzeb rynku, lecz również po dogłębnej dyskusji z użytkownikami sprzętów, z potencjalnymi ich nabywcami. Jak to możliwe? W dobie Internetu jest to przecież bardzo proste. ifi Audio jest aktywnym uczestnikiem jednego z największych portali dyskusyjnych poświęconemu audio hi-fi (temu przenośnemu), czyli head-fi.com. To tam, internauci, zapaleńcy hi-fi, użytkownicy sprzętów audio dyskutują z przedstawicielami iFi, zgłaszają swoje potrzeby, zastrzeżenia, a nawet postulują wręcz żądania à propos urządzeń, jakie chcieliby mieć i używać. Nie inaczej było z bohaterem niniejszego tekstu – iDSD. Wątek o nim na head-fi.com liczy już prawie 200 stron i ciąglę rozwija się. Wiele z uwag i żądań z tej dyskusji zostało zaimplementowanych w iDSD. Można więc powiedzieć, że iDSD powstało „na zamówienie” samych jego potencjalnych użytkowników, stricte na podstawie ich potrzeb i wyobrażeń – jak iFi ma grać, w co ma być wyposażony, jakie ma mieć funkcje, etc.  Tak wygląda pełna demokracja techniczna godna XXI wieku!

Myślę, że nie ma co opisywać czym dokładnie jest firma iFi Audio, jakie sprzęty produkuje, jaka jest oferta katalogowa, bo to wszystko jest bezproblemowo dostępne TUTAJ na rozbudowanej polskiej stronie iFi. Warto jedynie podkreślić, że 90 % portfolio przeznaczone jest do współpracy albo z komputerami albo z tabletami i smatrfonami. Pozostała część – również do gramofonów i innych bardziej konserwatywnych urządzeń hi-fi. Najnowszym urządzeniem z logo iFi jest zestaw audio składający się z urządzenia wielofunkcyjnego oraz pary głośników. Nazywa się iFi Stereo 50 – pojawi się na rynku niebawem, choć na wystawach audio można się z nim już zapoznawać – tak było podczas ostatniego Audio Show w Warszawie.

W tym miejscu chciałbym zwrócić uwagę Czytelnika na wywiad jaki przeprowadzałem (na wspomnianym Audio Show w Warszawie) z panem Vincentem Lake’m – dyrektorem d/s marketingu iFi Audio na obszar Europy i USA. Jest w nim poruszanych wiele ciekawych zagadnień dotyczących wielu urządzeń iFi, stosowanych rozwiązań technicznych, rozwoju marki iFi, tzw. filozofii dźwięku i wiele innych spraw. Osoby zainteresowane zapraszam TUTAJ do lektury całej rozmowy z Vincentem z iFi Audio.

Sprzęt został dostarczony przez polskiego dystrybutora marki iFi - firmę Moje Audio z Wrocławia.

iDSD – wrażenie ogólne, funkcjonalność i budowa
Na początek zacytuję fragment wspomnianego wywiadu z Vincentem z iFi Audio dotyczący właśnie iDSD:

„Stereo i Kolorowo: Proszę wytłumaczyć naszym Czytelnikom, dlaczego iFi Audio tak wiele inwestuje w to, aby DACi dekodowały sygnał DSD. Przecież obecnie dostęp do takiego formatu jest mocno utrudniony (pomijam płyty SACD). Czy liczycie na szybki rozwój tego formatu?

Vincent Lake: Obecnie na rynku rzeczywiście nie ma zbyt wiele dostępnych plików DSD. Ale my w iFi przeczesujemy dno oceanu, eksplorujemy nowe terytoria, które w niedalekiej przyszłości okażą się cenne. DSD jest formatem bardzo przyszłościowym – widzimy w nim dużą szansę na popularyzację dobrego dźwięku hi-fi. Dlatego montujemy specjalny chip w iFi iDSD, który transformuje sygnał DSD w PCM. Przy czym jest to nasze autorskie rozwiązanie, przejęte wprost z flagowego odtwarzacza AMR CD-777. Sami napisaliśmy oprogramowanie. iDSD transformuje wszelkie formaty: PCM, DSD, a także DXD, wszystkie natywnie. Na przykład Japończycy szaleją na punkcie DSD, u nich format SACD ciągle bije rekordy popularności. SACD zostało bardzo inteligentnie skonstruowane przez Japończyków z Sony i Holendrów z Philipsa. DSD bije jakością dźwięku wszelkie inne cyfrowe formaty, stąd warto podążać tą drogą. Tak sądzimy. W USA także DSD staje się coraz bardziej popularne. MP3 nie jest dobrym formatem, to wiadomo. Ale pojawiają się co rusz nowe programy, które konwertują MP3 do DSD – to potrafi zrobić na przykład JRiver. Uzyskujesz nieco lepszy sygnał, ale my tego nie polecamy klientom.”

Powyższa odpowiedź daje szerszy pogląd na sens i znaczenie formatu DSD dla iFi. Pora więc opisać możliwości i funkcje iFi IDSD, no bo jak on wygląda – to widać. iFi iDSD ma prezencję typowego przedstawiciela serii iFi micro – taki sam aluminiowy korpus: dość długi, ale niewysoki. Szerokością i długością odpowiada mniej wiecej rozmiarom smartfona. Na dwóch panelach czołowych upchnięto całą masę gniazd i przełączników; dodatkowo na obudowie zamontowano kolejne przełączniki. W sumie można naliczyć sześć różnych gniazd, pokrętło głośności oraz sześć przełączników (cztery suwakowe i dwa hebelkowe). Na froncie umieszczono gniazdo słuchawkowe 6,3 mm po lewej, włącznik i pokrętło głośności po prawej, a po środku gniazdo wejściowe 3,5 mm sygnału analogowego. Po jego dwóch stronach znajdują się dwa przełączniki hebelkowe: XBass, czyli „podbicia” basów oraz 3D, czyli uprzestrzennienia dźwięku. Piszę „podbicie” basów w cudzysłowie, bo nie jest to nazwa w zwyczajowym jej rozumieniu. XBass w iFi aplikowany jest według firmowej konstrukcji high-endowego DNA, nie ma tu żadnej formuły DSD, która mogłaby pogarszać dźwięk. Podobnie rzecz ma się z funkcją 3D.

A teraz uwaga! - tylny panel jest bardzo oryginalny. To, że zamontowano tu nietypowe gniazdo USB 2.0, bo w wydaniu wtyku A a nie gniazda USB-B to jeszcze nic (uczyniono tak ze względu na jego większą solidność i odporność mechaniczną). Większym zaskoczeniem jest gniazdo koaksjalne S/PDIF, które wygląda jak zwykłe RCA. W rzeczywistości jest to albo wejście, albo wyjście sygnału cyfrowego gniazda elektrycznego lub wejście optyczne (sic!) – stosowny adapter znajduje się w zestawie akcesoriów, które są tu wyjątkowo liczne. Wrócę jeszcze do nich. Na panelu znajduje się jeszcze para klasycznych gniazd RCA. Na dole (już na podstawie) umieszczono suwak, którym dokonuje się regulacji typu wyjść RCA: direct lub preamplifier, czyli wyjście zwykłe lub z regulacją przedwzmacniacza. Czyli ominięcie potencjometru głośności lub nie. W tym drugim trybie iFi pracuje jako przedwzmacniacz zewnętrznej końcówki mocy. Warto jeszcze na chwilę wrócić do gniazda USB. Jest nietypowe, ale w zestawie jest odpowiedni kabel, którym przyłącza się sprzęt do komputera. Jeżeli przyłączyć tym przewodem wyłączony iFi do komputera, iDSD będzie ładowany (a w zasadzie jego bateria) przez USB. Z kolei jeżeli przyłączy się włączone urządzenie, to iFi nie będzie ładowany – będzie pobierał prąd z wewnętrznej baterii, która naładowana wystarcza na 12 godzin pracy. Doskonałe rozwiązanie i bardzo dobroczynne dla wysokiej jakości dźwięku.

Na górze korpusu „nie ma nic” – jest gładki, lekko spadzisty po bokach. Dzięki temu bez problemu można do niego przypasać smatfon za pomocą dwóch gumek (są w zestawie). Aby natomiast nie porysować aluminiowego korpusu i powierzchni smartfonu pomiędzy nimi należy umieścić podkładkę z miękkiej gumy (oczywiście jest w zestawie). Ups! Zapomniałem, że na górze jednak „coś” jest – to mała dioda. Świeci się w kilku kolorach w zależności od potrzeby i aktualnych połączeń. Może być zielona, kiedy iFi jest odłączony od komputera, albo niebieska, kiedy iDSD czerpie sygnał cyfrowy z komputera lub tabletu, biała w trakcie ładowania baterii, wreszcie czerwona, gdy bateria jest na wyczerpaniu, etc.

Na prawym boku zamontowano gniazdo USB-A. Nie jest to jednak wejście/wyjście audio. To wyjście służące jako ładowarka USB 5 V/1.5 A dla urządzeń przenośnych. Czyli iFi może być wykorzystywany jako poręczny dostarczyciel prądu dla na przykład smarfonu, z którego akurat (w drugim kierunku, czyli do iFi) płynie muzyka. Się porobiło... Natomiast na lewym boku umieszczono trzy suwaki. Dwa trójpozycyjne i jeden dwupozycyjny. Pierwszy trójpozycyjny przeznaczony jest do regulacji wzmocnienia wzmacniacza słuchawkowego. Od 250 mV (przy oporności słuchawek 16 Ohm) w trybie „Eco” do 1560 mV (przy oporności 64 Ohm) w trybie „Turbo”. Tryb „Turbo” wyczerpuje baterię po 6, a nie 12 godzinach grania, ale za to umożliwia poprawne wysterowanie chyba wszystkich słuchawek świata. Z testowymi magnetostatami Audeze LCD-XC iDSD grał jak ta lala!

Idąc dalej z opisem przełączników. Kolejny trójpozycyjny to regulator filtrów cyfrowych. Do wyboru są trzy ustawy: Standard, Minimum Phase oraz Bit-Perfet. Żeby było ciekawiej najlepsze parametry techniczne ma pierwszy nastaw, ale tylko in-vitro, a nie in-vivo, jeżeli podeprzeć się nomenklaturą biologiczną. Okazuje się, że te dwa „gorsze” mogą brzmieć w rzeczywistości lepiej – filtr Minimum Phase likwiduje bowiem (niekiedy występujący) delikatny przydźwięk pochodzący chociażby z „brudów” zasilania komputerowego. Natomiast Bit-Perfect to natywne przesyłanie sygnału. Jest jeszcze jeden suwak na boku iDSD – dwu-pozycyjny wybór regulacji polaryzacji sygnału cyfrowego  „-” lub „+”, czyli funkcja osób słyszących coś takiego lub dla nietoperzy. Producent zaleca nastaw „+”, ale jeżeli ktoś pragnie poeksperymentować z odwracaniem polaryzacji – droga wolna.

Kolejna regulacja znajduje się na spodzie urządzenia – to iEMatch, czyli suwak przeznaczony do ustawiania czułości wyjścia słuchawkowego. Od małych dokanałówek, do dużych nauszników. Wartości są uśrednione, ale zapewniam, że wzmacniacz słuchawkowy z nawet najbardziej wymagającymi słuchawkami gra jak elektrownia atomowa. Na spodzie znajduje się jeszcze suwak wyboru trybu pracy iFi – jako przedwzmacniacz zewnętrznych końcówek mocy lub nie. Poza tym pokrywa dolna zadrukowana jest ciurkiem informacjami o zamontowanych systemach, technologiach, akceptowanych formatach, etc. Jest co czytać.

Z istotniejszych informacji à propos wnętrza, na pewno należy napisać o zainstalowanych kościach DAC. To dwa PCM1793 (zobacz TUTAJ) firmy Texas Instruents (marka to Burr-Brown), po jednym na kanał, czyli takie "dual-mono". Chipset PCM1793 jest dość wyjątkowy, więc nie dziwota że konstruktorzy iFi akurat po niego sięgnęli. Kości te są potrafią natywnie przesyłać strumienie PCM i DSD nie czyniąc przy tym żadnej transformacji, czy manipulacji w cyfrowych danych, nie ma tu żadnego nadpróbkowania lub innych niechcianych (w tym przypadku) ingerencji. Jak za starych dobrych czasów kości TDA1543, ale z dekodowaniem sygnału DSD jakości aż do Okta- DSD512 i DSD768, których co prawda jeszcze fizycznie nie ma, ale w niedalekiej przyszłości mają być. Jakby co - iDSD jest na to już przygotowany.

Skąd brać pliki DSD?
Zanim przejdę do rozdziału doczyczącego wrażeń odsłuchowych trzeba napisać kilka słów o DSD (Direct Stream Digital). Wikipedia tak o nim rzecze: „W systemie DSD, w odróżnieniu od systemu PCM, częstotliwość próbkowania nie jest stała i zmienia się w zależności od szybkości narastania funkcji przebiegu, a sygnał zapisywany jest w rozdzielczości 1-bitowej (PCM to zapis wielobitowy), co sprawia, że sygnał DSD jest bardzo podobny do sygnału analogowego. Przewaga przetwarzania 1-bitowego polega głównie na braku tzw. filtrów decymacyjnych (tworzących wielobitowe "kawałki" informacji zamiast jednobitowego sygnału strumieniowego). Dzięki systemowi DSD w miejscach, gdzie wymagane jest dokładniejsze opisanie funkcji, otrzymuje się więcej punktów charakterystycznych, czyli sygnał cyfrowy możliwie najdokładniej odzwierciedla analogowy oryginał.

Zapis DSD stworzony został przez koncerny Sony i Philips w celu dokonywania zapisów cyfrowych do kodowania cyfrowego dźwięku w jakości odpowiadającej rozdzielczości analogowych taśm-matek. Z czasem powstał format SACD umożliwiający zapis i odtwarzanie takiego kodowania w domowych warunkach. SACD średnio przyjęło się na rynku, choć lokalnie było i jest bardzo popularne (na przykład Japonia). Tymczasem po kilku latach regresu DSD ponownie zaczyna zdobywać rynek, ale już jako pliki download a nie SACD. Pojawia się coraz to więcej serwisów oferujących możliwość zakupu DSD (Native DSD, Acoustic Sounds), a także duża ilość programów komputerowych transformujących różne formaty w DSD (np. JRiver). DSD rozwija się i zdaje się być bardzo dobrze rokującym. Równolegle pojawia się także coraz to więcej urządzeń dekodujących sygnał DSD – tak jak jest z głównym bohaterem niniejszego testu, czyli iFi mico iDSD.

Bezpłatnie można pobrać pliki DSD na stronie Blue Coast Records (TUTAJ) – po wcześniejszej rejestracji.



Opakowanie typowe dla iFi - estetyczny kartonik, a wewnątrz tacka ze sprzętem

Pod tacką upchniętych jest mnóstwo dodatków

Cała masa przewodów, adapterów, przejściówek; są także silikonowe stopki, gumy do przypasania źródła, gumowe podkładki, welurowy woreczek, instrukcje, itd.

Sympatyczny maluch


Po prawej - wtyk USB 2.0; po środku wyjście analogowe 2 x RCA; po lewej wejście/wyjście S/PDIF - elektryczne i optyczne jednocześnie

Na lewym boku wyjście USB - to ładowarka USB dla urządzeń zewnętrznych


Po prawej - gałka wzmocnienia i równolegle włącznik; po środku 3,5 mm gniazdo sygnału analogowego, po jego obu stronach - przełączniki XBass i 3D; po lewej - gniazdo słuchawkowe 6,3 mm

Od spodu - dwie regulacje: czułości wyjścia słuchawkowego oraz przedwzmacniacza

Spodnia płytka zadrukowana jest gęstym tekstem

Gra WiMP HiFi na smartfonie Sony Xperia M3, dalej iFi iDSD i słuchawki AKG K545

Słuchawki Audeze LCD-XC to znakomity kompan dla iFi micro iDSD

iFi iDSD, obok - smartfon na wzmacniaczu słuchawkowym/DACu Cayin C6; w tle słuchawki Audeze LCD-XC


iFi i wzmacniacz słuchawkowy/DAC Cayin C6


W tle płyta kompaktowa Kuby Stankiewicza "The Music of Victor Young". Polecam!


iFi iDSD jako alternatywny DAC dla wzmacniacza (i DACa) Hegel H160

Przewód optyczny doprowadzony do iFi iDSD za pośrednictwem odpowiedniego adaptera

Strona Blue Coast Records z darmowymi plikami DSD

Słuchane albumy z WiMP HiFi podczas testu

Rzut ogólny na system odsłuchowy; iFi leży na wzmacniaczu Hegel H160




Wrażenia odsłuchowe
Kilka słów o hardware. Komputer to MacBook Pro Apple, słuchawki Audeze LCD-XC, Sennheiser HD650 oraz AKG K545, a także dosuszne Final Audio Design Adagio V. DAC porównawczy to przede wszystkim M2Tech Young DAC oraz przetwornik zainstalowany w Hegel H160. Kompletna lista sprzętu dostępna jest na końcu tekstu.

Dla kogoś, kto zna dźwięk urządzeń iFi nie jest zaskoczeniem, iż charakteryzuje się on przede wszystkim znakomitą plastyką, dużym nasyceniem tonalnym, przyjemną i fizjologiczną barwą oraz wręcz spektakularną sceną – taki też jest ogólnie rzecz biorąc micro iDSD. Tak bowiem brzmią nagrania odsłuchiwane na pośrednictwem jego wzmacniacza słuchawkowego – dźwięk jest mięsisty, żywy i swobodny – lekki, ale równolegle masywny i sugestywny. Taki dualizm w czystej postaci. Wyjście słuchawkowe generuje bardzo czysty, wręcz krystaliczny przekaz – płynny i powabny, żywy i finezyjny. Niskie tony schodzą naprawdę głęboko, słychać ich wielowarstwowość i moc. Są zdrowe i sprężyste. Ponadto nie przykrywają swoją potęgą pozostałych podzakresów – są obfite, lecz nienachalne. Co istotne, iFi iDSD ma wyborną umiejętność wyraźnego i jasnego oddawania sopranów, te są dobrze rozdzielcze i selektywne, detale są kapitalnie doświetlone (zarówno te dalsze jak i bliższe), a jednocześnie maluch z AMR nie ma w ogóle tendencji do przejaskrawienia dźwięku, czynienia go wyostrzonym, czy zbyt prześwietlonym. Przekaz dzięki temu jest odbierany jako przyjemny, powabny i niemęczący. Bardzo analogowy, można rzec.

Pliki DSD zaprezentowały pełnię możliwości sonicznych iFi micro. Przede wszystkim dodały jeszcze więcej detali i mikroelementów tonalnych, co pozwoliło usłyszeć nagrania głębiej i czyściej. Do tego bardzo poprawiła się tak zwana pełnia grania, dźwięk stał się jakby obfitszy, masywniejszy, bardziej namacalny i obecny. Było go po prostu więcej i był lepszej jakości. Przekaz otrzymał także większą gładkość i harmonię, lepszą potoczystość i swobodę. Wokale niejako były swobodniejsze i bardziej kolorowe, a instrumenty – dźwięczniejsze. Pliki DSD stanowią duży postęp jakościowy w odtwarzaniu muzyki, jedynym problemem związanym z nimi jest ich (na razie) niezbyt duża dostępność, lecz należy liczyć się z tym, że z każdym miesiącem będzie ich więcej i więcej, bo ich potencjał jest fantastyczny, a sprzęty typu iFi iDSD ten potencjał umiejętnie ekstrahują i podkreślają – eksplikują, można napisać.

Na pewno nie będzie dla Czytelnika zaskoczeniem jeżeli oznajmię, że spośród czterech testowych par słuchawek (Audeze LCD-XC, Sennheiser HD650, AKG K545 oraz Final Audio Design Adagio V) najlepiej z iDSD zgrały się Audeze LCD-LX i to pomimo, że są od iFi prawie 3 x droższe. iFi dostarczył im mnóstwo zdrowej mocy oraz pozytywnej energii, co zapewniło pełny dźwięk o fantastycznym nasączeniu detalami i wysokiej skali harmonii. Przekaz był nie tylko nasycony i sugestywny, ale również świetnie uporządkowany, z doskonałą głębią oraz przestrzenią wręcz równą holograficznej. Takie kryteria umożliwiają bezproblemowe odsłuchy bardzo gęstych nagrań typu rozbudowana symfonika, muzyka barokowa i chóralna, nagrania akustyczne, koncertowe, itp. Dodatkowe wrażenia odsłuchowe można zapewnić używając zamontowanych w iFi dodatków typu XBass (podrasowanie niskich tonów), czy 3D (uprzestrzennienie) lub filtrów i ustawów czułości, polaryzacji i wzmocnienia. Ich ogrom powoduje, że nie będę ich po kolei ich tu opisywać, bo są to odczucia po pierwsze bardzo subiektywne, a po drugie zajmujące zbyt dużo miejsca bloga oraz czasu piszącego te słowa. Przechodzę więc od razu do kolejnego zagadnienia.

Tak, jak już wspominałem wcześniej – do iDSD można wysłać sygnał cyfrowy (przez USB, przez gniazdo S/PDIF elektryczne lub optyczne) z komputera, czy smartfona, ale można także dostarczyć sygnał cyfrowy z na przykład tunera cyfrowego lub odtwarzacza płyt kompaktowych. Wystarczy podłączyć odpowiedni przewód cyfrowy – elektryczny lub optyczny. Na wtyk tego drugiego wystarczy zamontować stosowny adapter i wetknąć go w gniazdo S/PDIF, które z pozoru wygląda jak koaksjalne. To samo gniazdo jest także wyjściem sygnału cyfrowego elektrycznego. Piszę o tym ponieważ iDSD może pełnić funkcję zwykłego DACa, konwertera USB – S/PDIF, przedwzmacniacza cyfrowego lub analogowego. Nie spotkałem wcześniej tak rozbudowanych umiejętności sprzętu w cenie około 2 000 PLN, a jakie ma iDSD. Jakość dźwięku iFi jaką przedstawia jako „zwykły” konwerter cyfrowo-analogowy również stoi na wysokim poziomie – jest klarowny, świetnie uporządkowany oraz harmonijny.

Konkluzja
Czy iFi micro iDSD ma jakieś wady, słabsze strony? Otóż ma i to całkiem sporo. Nie umie na przykład „wycisnąć” z droższych słuchawek typu Audeze LCD-XC całego ich potencjału brzmieniowego jak to czynią droższe DACi, czy wzmacniacze słuchawkowe (na przykład Bakoon HPA-21) – pomija subtelne dźwięki tła, nie obrazuje całej substancji tonalnej, nie ujawnia wszelkich niuansów, etc. Ale takie kompromisowe niedociągnięcia są całkowicie zrozumiałe w jego pułapie cenowym. Cudów nie ma – za niewiele więcej niż 2 000 PLN (tyle kosztuje micro iDSD) nie można mieć wszystkiego, a producent iFi i tak proponuje bardzo, bardzo dużo. O wiele więcej niż konkurencja, którą pozostawia w tyle o spory dystans i klasę. Dostarcza realny dźwięk klasy stricte audiofilskiej, a funkcjonalność – klasy premium. Moja szczera rekomendacja dla iFi micro iDSD! To sprzęt typu Next Generation, wyprzedzający może nie epokę (bo brzmi to zbyt patetycznie), ale na pewno czas i par excellance teraźniejszość.

System testowy
Wzmacniacze: Hegel H160, Hegel H100 (test TU), Ming Da MC88-C (test TU), Cayin MT-35 S, NuForce DDA-100 (test TU), Taga Harmony HTA-700B (test TU) oraz Dayens Ampino (test TU).
Kolumny: Vienna Acoustics Mozart Grand, Polk Audio TSx550T, Taga Harmony Platinium One (test TU), Amphion Ion+ (test TU) i Studio16 Hertz Canto Two (test TU)
Źródła cyfrowe: odtwarzacz CD Musical Fidelity A1 CD-PRO, NuForce Air DAC (test TU), Audinst HUD-mx2 (test TU) oraz M2Tech Young DAC z zasilaczem akumulatorowym M2Tech Palmer Power Station (test TU).
Komputery: McBook Apple i Toshiba Satellite S75.
Gramofon: Clearaudio Emotion z wkładką Goldring Legacy (test TU) i Nagaoka MP-110 (test TU).
Przedwzmacniacze gramofonowe: iFi Phono (test TU), Pro-Ject Phono Box RS, Arrow 1ARC (test TU) i Ri-Audio PH-1 (test TU).
Słuchawki: Audeze LCD-XC, Harman Kardon CL (test TU), Final Audio Design Adagio V (test TU), HiFMan HE-300 (test TU), Sennheiser HD650 z kablem Ear Stream (test TU), AKG K545 (test TU), Sennheiser PX100 i Koss PortaPro (test TU), a także douszne EarPods Apple.
Wzmacniacze słuchawkowe: Musical Fidelity X-Can v.3 (test TU) z zasilaczem ULPS Tomanek (test TU), Taga Harmony HTA-700B i Ming Da MC66-AE (test TU).
Okablowanie: Xindak serii Silver (test TU), Audiomica Laboratory, DC-Components (test TU) oraz Harmonix CI-230 Mark II (test TU).
Akcesoria: podstawa pod gramofonem to Rogoz-Audio 3SG40 (test TU), podstawy głośnikowe Rogoz-Audio 4QB80 (test TU), szafka audio Solid-Tech Radius Duo 3 (test TU) i mata gramofonowa Harmonix TU-800EXi (test TU).


niedziela, 23 listopada 2014

Wzmacniacz zintegrowany (i DAC) Hegel H160 - zapowiedź testu

Trochę pokrętnie brzmi niniejsza zapowiedź testu: "Wzmacniacz zintegrowany (i DAC) Hegel H160", ale ostatnimi czasy w audio-stereo tak porobiło się, że trudno stosować klasyczną nomenklaturę do określania konkretnych urządzeń. Wzmacniacze zintegrowane rzadko są obecnie wyłącznie wzmacniaczami - coraz częściej wyposażane są w pełnoprawne konwertery cyfrowo-analogowe (czego Hegel H160 jest przykładem, a ma przecież wbudowany również wzmacniacz słuchawkowy!), a nierzadko i w inne funkcje typu możliwość streamingu, odbiornik Wi-Fi, etc. Z kolei przenośne i stacjonarne wzmacniacze słuchawkowe są często równolegle także DACami, przedwzmacniaczami, konwerterami USB-S/PDIF, itd, zaś tradycyjne odtwarzacze płyt kompaktowych - wielofunkcyjnymi kombajnami, w których napęd CD wydaje się być jedynie dodatkiem. Myślę, że nie ma co ciągnąć tego tematu, bo na zapowiedź niecierpliwie czeka tytułowy norweski siłacz.

Podczas ostatniej wystawy Audio Show w odbywającej się w Warszawie miałem miłą sposobność długiej rozmowy z Andersem Ertzeidem (czytaj TUTAJ) - Business Development Managerem w Hegel Music Systems. Zahaczyłem wówczas go o brzmienie nowego wzmacniacza Hegel H160 - Anders tak określił jego dźwięk:

"Generalnie rzecz biorąc H160 ma sygnaturę dźwięku zbliżoną do H300, chociaż oczywiście nie jest literalnie taka sama – pomiędzy tymi wzmacniaczami są duże różnice konstrukcyjne w przedwzmacniaczach. Ponadto H160 jest „cichszy” od H100 i H200, ma od nich jeszcze mniej zakłóceń, szumów i innych artefaktów. Jest ekstremalnie cichy, wolny od niechcianego hałasu. W związku z powyższym, na H160 słychać jeszcze więcej detali (niż na H100 i H200), jest większa potęga brzmienia, odczuwalna moc; jest także bardziej od nich naturalny, bo ma mniej zniekształceń. Taki jest nasz nowy H160."

Hegel H160 przyjechał do mnie kilka dni temu - zastąpił mój ulubiony (i dotychczasowy) Hegel H100. Porównuję dźwięk obu tych wzmacniaczy. Jest kilka istotnych różnic w dźwięku, o czym napiszę niebawem. Hegel H160 jest od H100 o wiele bardziej funkcjonalny - dobre wrażenie wywiera zainstalowany wewnątrz DAC, który jest (cytując ponownie Andersa): "prawie takiej samej jakości jak DAC Hegel HD12". Mnogość zaaplikowanych cyfrowych wejść (bo aż pięć) jest bardzo wygodna. Duży szacunek budzi wewnętrzny wzmacniacz słuchawkowy - po podpięciu wymagających słuchawek planarnych Audeze LCD-XC szybko okazuje się, że wyjście słuchawkowe w H160 nie jest jakąś tam zwykłą "dziurką słuchawkową", a pełnoprawnym gniazdem słuchawkowym wysokiej klasy dedykowanej amplifikacji.

Testy potrwają jakieś siedem - dziesięć dni, potem opublikuję cały opis. Zapraszam.


Po prostu Hegel

Jak widać, Hegel H160 jest większy od H100 (stoi na samym dole)

Norweski wzmacniacz stoi na szwedzkiej szafce audio marki Solid Tech - skandynawskie porozumienie

Słuchawki planarne Audeze LCD-XC doskonale grają z H160!

Rzut ogólny na system odsłuchowy; wzmacniacz lampowy to Cayin MT-35 S, duże czarne kolumny to Polk Audio TSx550T, mniejsze - Vienna Acoustics Mozart Grand; na podłodze leżą dwie listwy zasilające marki Furutech

sobota, 22 listopada 2014

Słuchawki planarne Audeze LCD-XC- zapowiedź testu

Kilka miesięcy temu testowałem słuchawki planarne Audeze LCD-X (czytaj TUTAJ) - są to konstrukcje planarne, typu otwartego. Napisałem wówczas takie słowa, mając na myśli (między innymi) właśnie Audeze LCD-X:

"Mogę zaryzykować twierdzenie, że dla tego melomana, który doświadczył dźwięku współczesnych słuchawek planarnych z dobrym źródłem, powrót do świata klasycznych słuchawek dynamicznych będzie trudny, o ile w ogóle możliwy. Bowiem magnetostaty oferują tak bogaty i eufoniczny, bezpośredni i przestrzenny oraz jednocześnie detaliczny dźwięk, że większość konstrukcji opartych na przetwornikach dynamicznych wydaje się na tym tle być mdła i nieciekawa. Być może nieco przesadzam, ale coś jest w tym twierdzeniu; osoby, które miały kontakt z orthodynamic'ami wiedzą co mam na myśli."

Audeze LCD-X okazały się bowiem być słuchawkami, które pozostawiają trwały "odcisk" sensoryczny w mózgu - ich dźwięk prawdziwie fascynuje pełnym, nasyconym oraz eufonicznym dźwiękiem, o jakim prawdziwy audiofil marzy. Ponadto LCD-X są bardzo łatwe do poprawnego wysterowania (22 Ohm oporności) - można to wykonać nawet zwykłym smartfonem, choć dodatek zewnętrznego wzmacniacza jest jak najbardziej wskazany dla uzyskania wyższej jakości dźwięku. Mówiąc szczerze, Audeze LCD-X okazały się moimi słuchawkami marzeń - stawiam je na równi z innymi słuchawkami, które chciałbym mieć na stałe - Final Audio Design Pandora Hope VI (czytaj test TUTAJ).

Kilka dni temu przyjechały do mnie kolejne słuchawki Audeze, tym razem jest to flagowy model Audeze LCD-XC, które otrzymałem od firmy Audiomagic.pl z Warszawy. Słucham na nich od kilku dni. I niestety, ponownie muszę zweryfikować mój pogląd na tzw. "słuchawki idealne", o których to pisałem powyżej. Audeze LCD-XC są jeszcze lepsze dźwiękowo od moich dotychczasowych faworytów Audeze LCD-X i (na drugim miejscu) Final Audio Design Pandora Hope VI. I co tu teraz zrobić...

Słuchawki Audeze LCD-XC przyłączam do kilku wzmacniaczy słuchawkowych - są to:

1. iFi micro iDSD - wzmacniacz słuchawkowy, DAC, konwerter USB-S/PDIF;
2. Cayin C6 - przenośny wzmacniacz słuchawkowy i DAC;
3. Ming Da MC66-AE (test TUTAJ) - klasyczny lampowy wzmacniacz słuchawkowy;
4. Musical Fidelity X-Can v.3 oraz zasilacz ULPS firmy Tomanek;
5. Hegel H160 - najnowszy wzmacniacz zintegrowany marki Hegel z wbudowanym DACiem oraz pełnoprawnym wzmacniaczem słuchawkowym.







piątek, 21 listopada 2014

Wzmacniacz lampowy Cayin MT-35 S oraz przenośny wzmacniacz słuchawkowy Cayin C6 - zapowiedź testu

Miło mi poinformować Czytelnika, iż od kilku dni Stereo i Kolorowo ma w dyspozycji dwa nowe urządzenia dobrze znanej (i lubianej) firmy Cayin/Spark. Pierwszy to premierowy Cayin MT-35 S zbudowany w oparciu o popularne i dobrze grające lampy elektronowe EL34. Niedawno testowałem wzmacniacz Cayin A-55 TP (czytaj TUTAJ)  na lampach KT88 razem z kolumnami Studio 16 Hertz Canto Grand - zestaw ten wywarł na mnie piekielnie dobre wrażenie swoim dojrzałym i w pełni klasowym brzmieniem porównywalnym z topowymi renomowanymi światowymi markami. Zresztą napisałem wówczas we wstępie, że Zhuhai Spark Electronic Equipment Co., LTD (czyli właściciel fabryki Cayin) jest producentem sprzętów lampowych dla bardzo uznanych światowych marek - włączając w to japońskie, holenderskie i amerykańskie. Ich nazwy niech pozostaną tajemnicą...

Przy okazji dostawy Cayin MT-35 S ich polski dystrybutor "dorzucił do zapoznania się" mini-wzmacniacz przenośny/DAC Cayin C6, który dopiero co ujrzał światło dzienne... Jest to pierwszy egzemplarz w Polsce. C6 w pełni obsługuje sprzęt marki Apple, wyprowadzając z nich sygnał cyfrowy. Na razie wygrzewam go wraz ze słuchawkami Audeze LCD-XC. Ciekawy maluch.









Cayin C6 i iFi micro iDSD, w tle słuchawki Audeze LCD-XC

środa, 19 listopada 2014

Kolumny podłogowe Polk Audio TSx550T





Wstęp, czyli kilka słów o Polk Audio
Nazwa Polk Audio wywodzi się od nazwiska założyciela przedsiębiorstwa – pana Matthew Polka, który stworzył firmę w 1972 roku w Baltimore (Maryland - USA) razem z George Klopferem i Sandy Grossem. Pozornie nazwisko Polk może wydawać się bardzo słowiańskie, a nawet polskie, bowiem bliskie jest słowu Polak. Nic z tych rzeczy. Polk to wczesnośredniowieczne szkockie nazwisko rodowe, które wraz z upływem czasu przekształcało się w kilkanaście odmian – między innymi Pollock, Pollack, Pollocke, Polloch, etc. Nadawane było osobom, które mieszkali niedaleko szkockiego Glassgow w regionie Pollok. Ale wracając do firmy Polk Audio. Trzech wspomnianych kolegów: Matthew, George i Sandy z uczelni o profilu inżynieryjno – fizycznym John Hopkins University stworzyło Polk Audio z myślą o produkcji kolumn głośnikowych. Ideą przyświecającą ich działaniu była chęć przeniesienia dźwięku sal koncertowych do domowych warunków odsłuchowych. W tym celu zaprojektowali i zbudowali nowy głośnik, który zapewni dużą dozę realizmu, szczegółowości i przestrzenności, a przy tym nie będzie kosztował majątku. Tak powstały pierwsze kolumny The Monitor Series – to był rok 1973.

Obecnie Polk Audio to jedna z największych amerykańskich firm audio, a w segmencie kolumn głośnikowych – największa. Wchodzi w skład dużej korporacji DEI Holdings Inc. z Kalifornii (USA). Razem z Definitive Technology (równoprawna spółka DEI Holdings) ma około 1/3 rynku kolumn i głośników w Stanach Zjednoczonych.

Oferta Polk Audio jest, można rzec – przeolbrzymia. Można tu znaleźć rozmaite kolumny podłogowe (11 modeli), podstawkowe (5 modeli), przeznaczone do kina domowego (kilkadziesiąt głośników centralnych, bocznych, dipolowych i subwooferów), głośniki komputerowe, montażowe, zewnętrzne, a także takie do użytku na jachtach, łodziach motorowych, etc. A jakże, głośniki samochodowe także są! A do tego wzmacniacze do samochodów i na jachty. Katalog uzupełnia kilkanaście głośników wolno stojących Bluetooth, różne soundbary, etc. Ofertę zamyka kilkanaście par słuchawek do różnych zastosowań. Doprawdy, jest w czym wybierać!

Pośród kolumn podłogowych można wyróżnić kilka zasadniczych linii. Podstawową R, średnie TS i RT oraz najwyższą LS. Jest jeszcze seria Monitor, która pośród podłogówek ma tylko jednego reprezentanta - Monitor 75T i przynależy do oferty ze średniego pułapu. Najtańsze głośniki R300 kosztują (w Polsce) około 1 000 PLN, zaś najdroższe LSiM707 – niecałe 18 000 PLN. Generalnie rzecz biorąc, Polk Audio głównie celuje w poziom  cenowy średni i wyższy. Brak tu sprzętu  z przedziału stricte high-endowego. Innymi słowy, przedsiębiorstwo pozostało wierne swym pierwotnym zamierzeniom, aby dostarczać wysokiej klasy dźwięk w rozsądnej (nie przesadzonej) cenie. Zaś główni bohaterowie niniejszego tekstu to Polk Audio TSx550T, które są przedstawicielami oferty ze średniego pułapu. W Polsce kosztują około 4 900 PLN. Przyjechały do mnie od ich świeżego polskiego dystrybutora – firmy Rafko z Białegostoku.

Wrażenia ogólne i budowa
Kolumny doręczane są w olbrzymich dwóch pudłach, wysokich na około 1,3 metra. Kartony wyłożone są w środku kilkoma pierścieniami ze styropianu, a spód i szczyt kolumn bezpiecznie spoczywa w styropianowych kokonach. Uszkodzenia podczas transportu są bardzo mało prawdopodobne.

Ustawienie TSx550T w pomieszczeniu odsłuchowym jest stosunkowo proste, tym bardziej, że skrzynki dostarczane są w systemie „ready to use”, czyli wszystko jest już od razu poskręcane – nie trzeba nawet montować samodzielnie nóżek, bo są już przymocowane. Każda kolumna opiera się na czterech nóżkach – ślizgaczach, nie ma ryzyka porysowania ostrymi kolcami drewnianej podłogi. Pomaga to również łatwemu znalezieniu optymalnej lokalizacji w pokoju – można po nim bez problemu „jeździć” głośnikami. Warto wspomnieć, że zestawie są maskownice, które można zdjąć na czas odsłuchów albo i nie.

Polk Audio są stosunkowo duże; mają nieomal 108 cm wysokości, 24 cm szerokości i ponad 38 cm głębokości, czyli są większe niż tradycyjne kolumny kompaktowe. To jest rozmiar amerykański, przewidziany do pomieszczeń większych niż 20 m2. Są też dosyć ciężkie – jedna sztuka waży 22,5 kg, co dobrze świadczy o grubości użytych do budowy skrzynek płyt MDF. Na pewno mało są podatne na rezonanse. Kolumny oferowane są przez producenta w dwóch wersjach kolorystycznych: czarny mat i wiśnia. Do testu otrzymałem wersję czarną. Skrzynki oklejone są czarną folią winylową, drewnopodobną. Jest dobrej jakości, położona czysto i równo. Generalnie kolumny prezentują się dość okazale, estetyka stoi na wysokim poziomie, choć ze zrozumiałych względów nie jest ani gabinetowa, ani luksusowa. Można ją nazwać stonowaną, wyważoną – w stylu ekonomicznym. Producent w przypadku TSx550T bardziej stawia na zapewnienie optymalnych przetworników oraz dostrojenie akustyczne skrzynek, a nie na ich perfekcyjne wykończenie. Coś, za coś  - budżet nie jest z gumy, trzeba iść na kompromisy. Takie wybory są oczywiste i zrozumiałe.

Przekrój poprzeczny obudów ma nieregularny, choć symetryczny kształt – skrzynki z przodu są znacznie szersze niż z tyłu, zwężają się do frontu do tyłu, a boki są lekko wyoblone. Taki wręcz aerodynamiczny kształt sprzyja akceleracji akustycznej. Na froncie każdej z kolumn zamontowano rząd aż pięciu głośników. Tweeter to 1-calowa (25,4 mm) kopułka jedwabno-polimerowa wykonana w firmowej technologii Dynamic Balance. Pod kopułką znajdują się dwa identyczne głośniki średniotonowe o rozmiarze 5,25 cala (133 mm) z podwójnie laminowanymi membranami. Poniżej umieszczono dwa duże głośniki niskotonowe o szerokości 8 cali (206 mm) – wykonane również z podwójnie laminowanego tworzywa. Wszystkie głośniki konstruowane są w firmowej technologii Dynamic Balance, osadzone są na solidnych gumowych wahaczach, które mają zapewniać dokładność dźwięku oraz głęboki i stabilny bas. Na samym dole frontu zamontowano szerokie ujście bas-refleksów. Z tyłu, nieomal u samego dołu skrzynek, zamontowano we wnęce podwójne terminale głośniowe połączone blaszkami. Terminale zasłonięte są zaślepkami, w przypadku chęci używania tzw. wtyków bananowych, zaślepki należy zdemontować.

Kilka danych technicznych. Pasmo przenoszenia 26 Hz – 25 000 Hz, skuteczność – 91 dB, impedancja - 8 Ohm, zalecana moc amplifikacji – 20 – 300 Wat.





Polk Audio TSx550T są raczej duże: 108 x 24 x 38 cm (W x S x G)

Tweeter to jedwabno-polimerowa kopułka

Duże zawiasy bi-laminowanych membran 

Parada pięciu głośników, na samym dole - ujście bas-reflaksu

Przekrój poprzeczny nieco przypomina kształt trójkąta

Wykończenie skrzynek to winylowa imitacja drewna, aczkolwiek estetyczna i nierażąca taniością


Z zamontowanymi maskownicami kolumny prezentują się monumentalnie


Rzut ogólny na system odsłuchowy - gra wzmacniacz lampowy Ming Da MC88-C



Wrażenia dźwiękowe
TSx550T ustawiłem w pokoju o nieregularnym dość kształcie, o powierzchni mniej więcej 30 m2. Przyłączałem je do kilku wzmacniaczy – najczęściej do lampowych Ming Da MC88-C oraz Cayin MT-35 S, a także do tranzystorowych Hegel H160 i Hegel H100. Przewody to seria Xindak Silver. Pełna lista sprzętu dostępna jest na końcu niniejszego tekstu.

Owszem - trzeba przyznać, iż kolumny Polk Audio TSx550T są stosunkowo duże – wysokie i szerokie i ich dźwięk jest także duży, a nawet masywny oraz rozległy, lecz jest proporcjonalny, dobrze ułożony i harmonijny. Można rzec, że jest go wszędzie dużo, dociera do każdego zakamarka pokoju odsłuchowego, nasącza go bogatym i soczystym brzmieniem; lecz dźwięk TSx550T na pewno nie jest przesadzony, czy przeskalowany. Jest optymalny – nie razi zbyt obszernym basem, nie atakuje zanadto podkręconą średnicą, nie kaleczy ostrymi sopranami. Inżynierowie Polk Audio dużo pracy poświęcili temu, aby kolumny były odpowiednie dostrojone, czyli żeby przekaz był mocny i sugestywny, a równolegle także sensualny i subtelny. Pomimo zamontowania aż dwóch wooferów i ujścia bas-releksu z przodu niskie tony, chociaż są wyjątkowo wyraźnie, głębokie i ekspansywne, to jednocześnie gładkie i naturalne. Fizjologiczne. Takie brzmienie trzeba nazwać nie inaczej jak rasowym, jest ono wypracowane długoletnimi doświadczeniami akustycznymi i dogłębnym znawstwem zagadnienia budowy kolumn głośnikowym. Polk Audio taki background ma ponad 40 letni – i to po prostu bezsprzecznie słychać.

Średnicy nie brakuje ani powietrza, ani blasku – instrumenty i wokale lokalizowane są jednoznaczne i wiarygodnie, przy czym bardziej uprzywilejowana jest linia pomiędzy kolumnami, a nie za nimi. Objawia się to tym, iż scena jest doskonale różnicowana w stereo, lecz głębia nie jest zbyt obszerna. Nie jest to oczywiście zarzut, a zwykłe stwierdzenie faktu. Zresztą aby uzyskać perfekcyjne głębokie rozciągnięcie przestrzeni w dal, trzeba liczyć się zakupem kolumn cenie wyższej niż 10 000 PLN. Jednakowoż średnica w opisywanych Polk Audio jest wyrazista i spójna, nasycona detalami jak pyszna wielkanocna babka rodzynkami – średnie tony są gęste i potoczyste, aczkolwiek w odbiorze naturalne i prawdziwe. Balans tonalny tego pasma jest znakomity. Co więcej, soprany pomimo, że dźwięczne i otwarte to nie męczą, nie dominują, nie krzyczą – są dobrze skonstruowane, bo są zarówno analityczne i selektywne, a równolegle nienachalne. Na przykład skrzypce (instrument nie łatwy przecież do prawidłowego oddania) brzmią wystarczająco mocno i prawdziwie, jak i również czysto i dynamicznie, a także skrupulatnie i wnikliwie. Pojedyncze struny wibrują aż miło. Taka koherencja tonalna oraz precyzja zasługuje na szczerą pochwałę.

Kilka słów o zestawieniach ze wzmacniaczami. Szanowny Czytelnik w trakcie lektury niniejszego tekstu na pewno zorientował się, że opisywane Polk Audio z racji wysokiej skuteczności 91 dB oraz dużej ilości membran głośnikowych są wymarzonymi kompanami dla wzmacniaczy lampowych. Potwierdzam - tak w rzeczywistości jest. Podłączałem kolumny do dwóch takich wzmacniaczy: Caiyn MT35-S oraz Ming Da MC88-C (cały test Ming Da z Polk Audio czytaj TUTAJ). Lampowce sterują głośnikami TSx550T lekko i powabnie. Membrany osiągają duże poziomy głośności bez większego wysiłku ani ze strony wzmacniaczy, ani kolumn. Panuje tu pełna synergia i współpraca. Dźwięki są jednorodne i wyraźne, mocne. Żywe i zdrowe. Wzmacniacze lampowe po prostu lubią wysoko skuteczne TSx550T. Koniec, kropka.

Z kolei jeżeli przyłączyć Polk Audio do mocnych wzmacniaczy tranzystorowych (tu Hegel H160 i H100) to owe nasycenie i moc dźwięku są jeszcze większe i pełniejsze. Pomimo, że lampy elektronowe Ming Da i Cayin czarują plastycznością i nasyceniem dźwięku, to tranzystory dodają brzmieniu więcej spektakularności i przestrzenności. Innymi słowy, wzmacniacze tranzystorowe umiejętniej kreują moc i dynamikę dźwięku, które bliższe są realnemu brzmieniu koncertowemu sal większych niż kameralne, bo te są domeną amplifikacji lampowej. Zaś co, komu bardziej podoba się i jakie są jego preferencje, to już inna historia. Piszącemu te słowa bardzo do gustu przypadło zestawienie ze wzmacniaczami lampowymi. Tu jest ten specyficzny melodyjny blask i powab.

Podsumowanie
1. Polk Audio to nowa w Polsce marka, która od lat dominuje na rynku amerykańskim. TSx550T prezentują się dość okazale, estetyka stoi na wysokim poziomie, choć ze zrozumiałych względów nie jest ani gabinetowa, ani luksusowa. Można ją nazwać stonowaną, wyważoną – w stylu ekonomicznym.

2. Na froncie każdej z kolumn zamontowano rząd aż pięciu głośników. Tweeter to 1-calowa (25,4 mm) kopułka jedwabno-polimerowa , potem dwa identyczne głośniki średniotonowe o rozmiarze 5,25 cala (133 mm) z podwójnie laminowanymi membranami oraz dwa głośniki niskotonowe o szerokości 8 cali (206 mm). Wszystkie głośniki konstruowane są w firmowej technologii Dynamic Balance.

3. Polk Audio TSx550T zapewniają masywny, lecz harmonijny dźwięk - dobrze ułożony i proporcjonalny. Można rzec, że jest go wszędzie dużo, dociera do każdego zakamarka pokoju odsłuchowego, nasącza je bogatym i soczystym brzmieniem; lecz brzmienie nie jest przesadzone, czy przeskalowane. Jest optymalne. Dobrze narysowane. Rasowe.

4. Soprany pomimo, że dźwięczne i otwarte to nie męczą, nie dominują, nie krzyczą – są dobrze skonstruowane, bo są zarówno analityczne i selektywne, a równolegle nienachalne. Średnica jest gęsta, wyrazista i spójna. Kolumny oferują znakomite zjawiska stereofoniczne. Dźwięk jest energetyczny, a przy tym lekki.

5. Dzięki wysokiej skuteczności 91 dB Polk Audio TSx550T bardzo lubią się ze wzmacniaczami lampowymi. Od nich otrzymują dużą plastyczność i sensualność, a same zapewniają moc i muskularne niskie tony.

6. W polskiej cenie około 4 900 PLN Polk Audio TSx550T są znakomitą propozycją dla melomanów i audiofilów, którzy poszukują dużych kolumn do pomieszczenia większego niż 20 m2, a pragną dźwięku spektakularnego i żywego oraz jednocześnie dobrze analitycznego i koherentnego. Polk Audio to kolumny, które oferują nie tylko dobre brzmienie, ale również doskonałą proporcję jakość dźwięku/cena. Warto posłuchać, bo Polk Audio dobrze grają!

Dane techniczne dostępne są TUTAJ.

System testowy
Wzmacniacze: Hegel H160, Hegel H100 (test TU), Ming Da MC88-C (test TU), Cayin MT-35 S, NuForce DDA-100 (test TU), Taga Harmony HTA-700B (test TU) oraz Dayens Ampino (test TU).
Kolumny: Vienna Acoustics Mozart Grand, AudioSolutions Guimbarde (test TU), Taga Harmony Platinium One (test TU), Amphion Ion+ (test TU) i Studio16 Hertz Canto Two (test TU)
Źródła cyfrowe: odtwarzacz CD Musical Fidelity A1 CD-PRO, NuForce Air DAC (test TU), Audinst HUD-mx2 (test TU) oraz M2Tech Young DAC z zasilaczem akumulatorowym M2Tech Palmer Power Station (test TU).
Komputery: McBook Apple i Toshiba Satellite S75.
Gramofon: Clearaudio Emotion z wkładką Goldring Legacy (test TU) i Nagaoka MP-110 (test TU).
Przedwzmacniacze gramofonowe: iFi Phono (test TU), Pro-Ject Phono Box RS, Arrow 1ARC (test TU) i Ri-Audio PH-1 (test TU).
Słuchawki: Harman Kardon CL (test TU), Final Audio Design Adagio V (test TU), HiFMan HE-300 (test TU), Sennheiser HD650 z kablem Ear Stream (test TU), AKG K545 (test TU), Sennheiser PX100 i Koss PortaPro (test TU), a także douszne EarPods Apple.
Wzmacniacze słuchawkowe: Musical Fidelity X-Can v.3 (test TU) z zasilaczem ULPS Tomanek (test TU), Taga Harmony HTA-700B i Ming Da MC66-AE (test TU).
Okablowanie: Xindak serii Silver (test TU), Audiomica Laboratory, DC-Components (test TU) oraz Harmonix CI-230 Mark II (test TU).
Akcesoria: podstawa pod gramofonem to Rogoz-Audio 3SG40 (test TU), podstawy głośnikowe Rogoz-Audio 4QB80 (test TU), szafka audio Solid-Tech Radius Duo 3 (test TU) i mata gramofonowa Harmonix TU-800EXi (test TU).