Polpak

EIC

Rafko

piątek, 23 listopada 2012

Kable Organic Audio










Wstęp
Organic Audio to duńska manufaktura wytwarzająca kable audio. Stoją za nią te same osoby, które produkują dobrze znane audiofilom przewody o nazwie Argento Audio. Innymi słowy, te dwie marki są własnością tej samej firmy, lecz z powodów marketingowych zostały zaproponowane oddzielnie. Z prostej nazewniczej przyczyny, – ponieważ przewody Argento wytwarzane są z srebrnego przewodnika (łac. argentum, pol. srebro), a Organic z miedzi.

Właścicielem oraz głównym projektantem firm Organic Audio oraz Argento Audio jest pan Urlik Gydesen Madsen. Warto dodać, że Argento Audio została założona przez niego już w roku 1991, a wszystkie kable składane są ręcznie w zakładzie produkcyjnym mieszczącym się w Danii.

Opisywane przewody zostały wypożyczone z salonu audio Hi-Fi Ja i Ty w Gdańsku - Oliwie.

Estetyka
Duński producent koncentruje się na wytwarzaniu kabli, zaś ich opakowania są bardzo …ekologiczne. Każdy przewodnik umieszczony jest w kartoniku z tektury falistej typu „pizza-box”, a przedtem opatulony bawełnianym woreczkiem. Skromnie, ale czysto i rozsądnie, przede wszystkim.

Przewody Organic Audio stoją na bardzo wysokim poziomie estetycznym, są niewątpliwie ładne. Dobrze komponuje się szary oplot kabli z miedzianymi wtykami i takimi samymi elementami dodatkowymi typu pierścienie i tuleje zamontowane na przewodach. Organic Audio z pewnością mogą być uznane za dekoracyjne. Dodatkowo, wzięte do ręki sprawiają wrażenie niezwykle solidnych i świetnie wykonanych

Budowa
Producent Organic Audio udostępnia niewiele informacji na temat budowy swoich przewodników. Z tego, co można przeczytać na firmowej stronie TUTAJ wszystkie kable wytwarzane są z czystej miedzi (łącznie z wtykami). Za dielektryk służy teflon oraz powietrze, ponieważ przewody owinięte spienionym (i porowatym) teflonem stykają się z izolacją w ograniczonym stopniu. Przekrój kabli (anatomia) Organic jest tożsama z Serenity modelu Argentum Audio, przy czym srebro zastąpiono miedzią. W tym miejscu trzeba podkreślić, że producent nie wykorzystuje lutowania jako sposobu łączenia przewodów z wtykami – są one przytwierdzane mechanicznie przy pomocy śrubek. Natomiast miedziane przewody na początku etapu produkcji przechodzą zabieg mrożenia (kąpieli) w ciekłym azocie – tzw. cryo-treatment.

Wszystkie modele (zasilające, interkonekty oraz głośnikowe) z zewnątrz oplecione są taką samą szarą, miłą w dotyku, koszulką. Co istotne, kable nie są specjalnie ciężkie; są za to elastyczne i o rozsądnej średnicy - łatwo układają się za sprzętem i na podłodze, a to spory atut, bo wiele przewodów jest tak sztywna i gruba, że trudno nimi manipulować.. To taka uwaga przy okazji.

Rysunki przekrojów wtyków RCA Organic Audio



Przewód sieciowy Organic Audio ma średnicę 16 mm i długość 2 m. Zakończony jest z dwóch stron wtykami pochodzącymi z japońskiej firmy Furutech. Na jednym końcu (tym, który umieszcza się w sprzęcie audio) ma przykręcony miedziany pierścień z firmowym logo.






Interkonekt ma przekrój 11 mm, a długość 1 metr. Wtyki RCA są projektem własnym firmy Organic Audio i tu są produkowane. Zewnętrzna tuleja wtyku wykonana jest z miedzi, a wewnętrzna część wtyku jest powleczona warstwą srebra. Wtyki mają wytłoczone firmowe logo oraz oznaczenie „L” lub „R”, a także strzałkę kierunkowości. Istnieje także wersja z wtykami XLR.






Kabel głośnikowy ma średnicę 10 mm, a długość w zależności od indywidualnego zamówienia (do mnie dotarł przewód 2,5 m). Zakończone są tzw. widełkami, które są posrebrzane. 10 cm przed każdym końcem, przewody są rozdwojone i powleczone czarną izolacją. W miejscu rozdwojenia znajdują się miedziane tuleje (obciążniki) z logo Organic Audio, oznaczeniem kierunkowości. Widełki mają wytłoczone napisy „L” lub „R”.







Wpływ na dźwięk
Do testu otrzymałem dwa przewody sieciowe, parę głośnikowych 2,5 m oraz interkonekt RCA. Kable wpinałem pojedynczo (po kolei i sukcesywnie w czasie, odłączając poprzednie przewody i przypinając Organic Audio) do systemu audio składającego się ze wzmacniaczy Calyx CTI, Hegel H100, odtwarzacza płyt Musical Fidelity A1 CD-PRO oraz kolumn Vienna Acoustics Mozart Grand i zamiennie monitorów Studio 16 Hertz Canto One. Dokładny spis używanego sprzętu znajduje się na końcu niniejszego tekstu.

Dźwięk kabli Organic Audio mogę opisać jako płynny, koherentny i bardzo gładki. Przekaz stał się bardziej skupiony, pełny – z większą ilością słyszalnych detali, w tym i tych dalekich, w tle. Nastąpiło tak zwane dociążenie i wypełnienie dźwięku – określenia mocno już „wyświechtane” w wielu recenzjach audio, ale przecież świetnie opisujące zmiany.

Po kilku godzinach słuchania, można mieć wrażenie, że dla projektantów owych przewodów wartością nadrzędną była komunikatywność średnicy, bo w tym paśmie zauważyłem najwięcej zmian. Wokale zabrzmiały nie tylko bliżej (stały się mocniej obecne, namacalne), ale przede wszystkim bardziej sugestywne, z widoczną teksturą, z większą głosową polichromią, różnorodnością. Ich barwa przybrała czystszą formę, styl; łatwiej można było uchwycić indywidualną kolorystykę głosów – poprawiła się transparentność, odkryły się liczne subtelności, niuanse.

Tą, powyższą cechę przewodów Organic Audio zauważyłem jako pierwszą, zaś druga zmiana w jakości transmisji sygnału dotyczyła dźwięczności instrumentów. Dźwięczność przybrała wyższy poziom zaawansowania, pojawiło się sporo wybrzmień, które przedtem nie zawsze były wyraźne, struny otrzymały więcej powietrza akustycznego dookoła, wibracji, ale też i jędrności, skupienia w jednym miejscu.

Generalnie, kable Organic Audio przyniosły w moim systemie odsłuchowym małą rewolucję, a w zasadzie – „rewolucyjkę”, bo w skali zmian jaką mogą przynieść przewody elektryczne, czyli mniejszej niż na przykład wymiana źródła, czy nawet wkładki gramofonowej. Duńskie miedziane druty uporządkowały dźwięk, poukładały wszelkie elementy tam, gdzie powinny się znajdować, przyniosły harmonię, dostarczyły spokój, przezroczystość przekazu i jego większą obecność. Odpowiednią detaliczność. To z pozoru niby niewiele, ale owe elementy dźwięk uczyniły dojrzalszym, bardziej skończonym, holistycznym, a to w wymiarze audio-stereo, naprawdę sporo.

Konkluzja
1. Kable Organic Audio to piękne wykonanie, estetyczny design i niezwykle wyszukana budowa oparta o własne firmowe rozwiązania i konstrukcje.
2. Zapewniają znakomitą plastyczną i wielokolorową średnicę, z której wydobywają maksimum informacji i dźwięczności, ujawniają wiele szczegółów, niuansów nagrań. Pomagają odkryć prawdę o muzyce zapisanej na nośniku. Jednocześnie zapewniają harmonię i spokój, wyrazisty klimat muzyki oraz naturalne, aczkolwiek fascynujące brzmienie.
3. Przewody są luksusowo wykonane z wysokiej jakości materiałów. Produkt ręcznie montowany, „Made in Dennmark”, a nie kosztuje majątku – jest w rozsądnej, jak na standardy hi-fi audio, cenie.
4. Warto poznać kable Organic Audio bliżej - trzeba je koniecznie posłuchać, bo może okazać się, że są to przewody, których Drogi Czytelnik długo poszukiwał, lecz do tej pory nie znalazł.

Link na stronę producenta Organic Audio TUTAJ.
Grafiki pochodzą z materiałów reklamowych zawartych na powyższej stronie.

Sprzęt używany podczas odsłuchów
Wzmacniacze: Calyx CTI oraz Hegel H100 (test TU).
Źródła cyfrowe: odtwarzacz płyt Musical Fidelity A1 CD-PRO oraz komputer MacBook.
Źródła analogowe: Referencyjny Tuner Radiowy UKF FM Amplifikator (test TU) oraz gramofon Clearaudio Emotion.
Przedwzmacniacz gramofonowy: PreAmplifikator II (test TU).
Kolumny: Vienna Acoustics Mozart Grand i monitory Studio 16 Hertz Canto One.
Okablowanie: Audiomica Laboratory - komplety kabli (zasilający, interkonekt i głośnikowy) z serii Red oraz Gray oraz liczne inne kable różnorodnych firm.
Akcesoria: platforma antywibracyjna Rogoz-Audio 3SG40 (test TU) pod gramofonem, stopy antywibracyjne Rogoz-Audio BW40 (test TU)  pod wzmacniaczem Hegel H100, kolce antywibracyjne GFmod Audio Research pod wzmacniaczem Calyx CTI, akcesoria firmy Sevenrods Dust Caps RCA (test TU). Stoliki audio VAP oraz Ostoja T3. Panele akustyczne (10. sztuk) Vicoustic Wave Wood (test TU).

wtorek, 20 listopada 2012

Monitory Studio 16 Hz Canto One - przybyły na test!

Dzień dobry,

Jest mi miło zakomunikować P.T. Czytelnikom, że dziś po południu odebrałem paczkę z monitorami produkcji manufaktury Studio 16 Hertz z Tych. Monitory te noszą nazwę Canto One i są absolutną firmową nowością - pierwszy raz zostały zaprezentowane publicznie na niedawnej listopadowej wystawie Audio Show 2012 w Warszawie. Rodzina monitorów Canto (oprócz modelu One, oczywiście) zawiera także modele Two i Three, gdzie One jest najwyższy, a Three - najniższy.

Na razie wypakowałem jedynie Canto One, prezentują się bardzo estetycznie - stolarka na bardzo wysokim poziomie wykonawstwa. Nawiasem mówiąc, niedawno testowałem inny produkt Studio 16 Hertz - kultowe podłogówki Minas Anor IIIs, które, mówiąc w skrócie - pięknie i dojrzale grają.

Niebawem, kiedy wygrzeję Canto One kilkanaście godzin, postawię ja na odpowiednich standach i rozpocznę właściwe odsłuchy. Monitory będę przyłączał do wzmacniaczy: Calyx CTI, Rega Brio-R oraz Hegel H100. Zapraszam za kilka dni na dokładny opis Canto One.

Monitory Canto One zostały wypożyczone bezpośrednio od właściciela firmy Studio 16 Hertz - pana Grzegorza Rogali.



czwartek, 15 listopada 2012

Wzmacniacz Calyx CTI przybył na testy!

Dziś otrzymałem przesyłkę z oryginalną zawartością. Oryginalną, bo wzmacniacz Calyx CTI jest nietypowy. To produkt innowacyjnej koreańskiej firmy Digital & Analog, która od kilkunastu lat, z wielkim powodzeniem, rozwija technologię opartą na amplifikacji cyfrowej (tzw. klasa D).

Calyx CTI (gdzie CTI to skrót od Calyx The Integrated) jak widać na zdjęciach poniżej, nie ma dużych gabarytów - można nawet powiedzieć, że jest mały. Nie jest też ciężki - masa to 5,5 kg. Ale to tylko pozory, bo jego moc sięga 2 x 200 Wat! Warto dodać, że THD + N to jedynie 0,006% (1 Wat, 8 Ohm, 1 kHz), czyli bardzo mało.

Na razie wygrzewam Calyx CTI sygnałem z tunera analogowego Referencyjny Tuner UKF FM Amplifikator, ale czuć, że ów koreański wzmacniacz ma w sobie gigantyczne pokłady nie tylko mocy, ale także i zaawansowania dźwięku. Niebawem ustawię go porządnie na szafce audio i na dedykowanych podstawkach-kolcach, które wraz z Calyxem otrzymałem od dystrybutora. Rozpocznę wówczas właściwe odsłuchy.

Calyx CTI będę porównywał bezpośrednio ze wzmacniaczem Hegel H100... 
Na szczegółowy test zapraszam Czytelników w przyszłym tygodniu.

Calyx CTI został wypożyczony od polskiego dystrybutora marki Calyx / Digital & Analog - firmy GFmod Audio Research z Częstochowy.






Po kilkudziesięciu godzinach wygrzewania, do Calyx CTI przykleiłem od spodu (miękką taśmą klejącą dwustronnie) kolce-stopy antywibracyjne ze stopu metali kolorowych. Postawiłem wzmacniacz na stoliku audio VAP, a pod kolce wsunąłem płaskie okrągłe podstawki z wgłębieniem pośrodku.


Po kilku godzinach odsłuchów, zdaje się, że muszę nie tylko zrewidować swoje dotychczasowe zdanie o wzmacniaczach cyfrowych (ogólnie mówiąc, nienajlepsze), ale przede wszystkim przewartościować i zreorganizować spojrzenie na ogólną sprawę audio. Postępu technologicznego i jakości brzmienia. Innymi słowy, Calyx CTI wywiera na mnie doskonałe wrażenie - piękny, mocny i harmonijny dźwięk ze spektakularną przestrzenią i referencyjnymi basami. A przecież ten wzmacniacz kosztuje 10 000 zł, a nie 30 000 zł...

Tak, czy inaczej testy zajmą mi jeszcze kilka dni. Będę dokładnie porównywał Calyx CTI ze wzmacniaczem Hegel H100, przyłączać do kilku par kolumn, w tym do monitorów Studio 16 Hertz, na które czekam, odsłuchiwać z różnymi źródłami.

Calyx CTI ma od spodu do obudowy przyklejoną grubą warstwę elastycznej gumy



środa, 14 listopada 2012

Przewody głośnikowe Audiomica Laboratory Dolomit Reference





Wstęp
Oferta firmy Audiomica Laboratory z Gorlic ciągle (i szybko) poszerza się. Kilka dni temu, na listopadowej wystawie Audio Show w Warszawie zostały zaprezentowane przewody z najnowszej referencyjnej serii Consequence. Niedawno zaś Audiomica Laboratory zaczęła sprzedawać swoje produkty na wymagającym rynku brytyjskim (TU), a to dużo mówi o ich wysokiej jakości, a także niewątpliwie dodatkowo decyduje o prestiżu.

Wcześniej, oprócz serii Excellence (test TU) opisywałem też interkonekty Rhod Reference oraz Mica Transparent GLD (test TU) oraz zasilające Volcano Transparent oraz Jasper Reference (test TU).
Natomiast obecnie, moim zamiarem jest przybliżenie P.T. Czytelnikom równie ciekawego wytworu owej manufaktury, a mianowicie kabli głośnikowych o mineralnej nazwie - Dolomit Reference.

Opisywane przewody pochodzą z firmy Audiomica Laboratory.

Anatomia i wrażenia ogólne
Kabel Dolomit Reference (z serii Red) zewnętrznie bardzo podobny jest do modelu Celes z serii Exellence, który niedawno opisywałem TUTAJ. Te podobieństwa są uprawnione, bo to zbliżone konstrukcje, co nie oznacza, że takie same. Przede wszystkim w Celes zastosowano wyższej czystości kriogenną miedź krystaliczną OCC 6N, a w Dolomit – OFC 6N. Ponadto Celes wyposażono w powlekane srebrem (w potrójnym cyklu galwanizacji) wtyki, a Dolomit w złocone. Ten drugi wyposażony jest w mniejszą ilość mikro-żył, a także ekranów. Wydaje się więc, że te z pozoru nieduże różnice w budowie, a w praktyce duże, mogą znacząco inaczej kształtować dźwięk systemu audio, o czym w dalszej części.

Dolomit Reference składa się z 8. żył o średnicy 14 AWG każda. Pojedyncza żyła skręcona jest z 63. mikro-żył. Jedna żyła umieszczona jest centralnie, a kolejne 7. – dookoła niej; układ wielożyłowy ma w założeniu eliminować zakłócenia poprzez znoszenie wzajemnej indukcji prądów przez pole magnetyczne wytarzane przez sąsiednie żyły.
Żyły powleczone są izolatorem (spieniony teflon – FEP), a następnie zalane ochronnym wypełniaczem z tworzywa sztucznego. Ten otoczony jest płaszczem ze spienionego teflonu, a ten z kolei powleczony koszulką (oplotem) z czerwonego PET (politereftalanu etylenu).
Średnica kabla to 8 AWG, czyli rozsądna – daleko jej do rozmiarów przekroju węża ogrodowego. I bardzo dobrze, bo dzięki temu kabel nie jest zbyt ciężki – nie przewróci monitorów postawionych na standach. Podobnie jest z jego elastycznością. Jest optymalna – przewód swobodnie układa się za wzmacniaczem i na podłodze, kabel nie jest bardzo sztywny, lecz wystarczająco giętki. Warto też dodać, że jest estetyczny – ładny.
Wtyki to klasyczne „banany”, z naciągniętymi termokurczliwymi koszulkami ochronnymi w kolorze czarnym i czerwonym. Występuje też wersja z końcówkami w kształcie widełek oraz bi-wire. Wszystkie wtyki są pozłacane.



Wpływ na dźwięk
Dolomit Reference używałem dość długo, bo ponad miesiąc, a czyniłem to w połączeniu z różnymi wzmacniaczami oraz kolumnami. Głównie były to: Vienna Acoustics Mozart Grand, Guru QM10two, PMC Twenty.21, Divine Acoustics Alya, Usher S-520 oraz Pylon Sapphire. Za wzmacniacze posłużyły zaś: Naim Nait XS, Ming Da MC368-BSE, Hegel H100, Amplifikator G oraz Roksan Caspian M2. Taka szeroka próba zastosowanego materiału testowego pozwoliła mi na dokładne zapoznanie się z dźwiękiem słuchanych przewodów głośnikowych.

Przewód Dolomit Reference mogę określić przede wszystkim jako dźwięczny, pozwala ukazywać bogatą pełnię przekazu sygnału pomiędzy wzmacniaczem a kolumnami, odpowiednie nasycenie dźwięku szczegółami, a także jego wybrzmienie – od początku tonu, poprzez środek, aż do finiszu, czyli do powolnego wygaśnięcia zakończonego delikatną, spokojną aurą. Dźwięk jest skupiony, mocny, z wybornym tempem i rytmem, aczkolwiek jednocześnie dostarczający mnóstwo informacji o fakturze nagrań, ich detalach oraz zróżnicowaniu akustycznym. Co istotne, kabel nie spowalnia dźwięku, jak to ma się z niektórymi konstrukcjami (tzw. „mulenie”), a wręcz odwrotnie – tu ma się poczucie znacznej akceleracji, przyśpieszenia przekazu - to jakby oliwić łożysko, które do optymalnej pracy potrzebuje porządnego smarowania. Tak, to dość dalekie skojarzenie, ale dobrze opisujące stan rzeczy.
Przy zastosowaniu przewodów Dolomit Reference dźwięk nabierał (subiektywnie odbieranej) większej szybkości, choć nie wiem jak to zjawisko wytłumaczyć fizycznie i matematycznie. Ponadto przekaz stawał się bliższy, bardziej namacalny, a także z rozleglejszą panoramą, z większą ilością szczegółów tła. Przestrzeń rosła jak hipotetyczny wielki balon, przedtem z umiarkowaną ilością powietrza w środku, a teraz maksymalnie nadmuchany.
Podobnie rzecz miała się z rozdzielczością – otrzymywała większą, wyraźniejszą precyzję; łatwiej było zlokalizować, a także wyodrębnić jeden instrument od drugiego, czy to w dużym, czy w małym składzie orkiestrowym. Analogicznie działo się z izolowaniem pojedynczych strun gitar lub kontrabasów, przedtem nie zawsze rozróżnialne, wyczuwalne uchem – teraz namacalne i brzmiące osobno, a nie w jednej masie.

Myślę, że dalsze pisanie nie ma sensu, bo Drogi Czytelnik już na pewno zorientował się, że kable Dolomit Reference bardzo przypadły do gustu piszącemu te słowa. Są świetne w swojej klasie i cenie. Warto wziąć pod uwagę te przewody przy wyborze nowych kabli głośnikowych do zestawu audio-stereo. Polecam posłuchać.








Podsumowanie
1. Audiomica Labortory Dolomit Reference to solidna konstrukcja w rozsądnej cenie (około 1 500 zł) zapewniająca szybki, żywy i dźwięczny przekaz, substancjalny i namacalny, o wielkiej przestrzeni oraz pozwalający wydobyć wielką ilość szczegółów nagrań, dający wgląd w teksturę muzyki oraz pomagający ukazać realną rozdzielczość.
2. Dolomit Reference nie poprawi subiektywnie złego dźwięku (np. niedobranego systemu), ale ten dobry – podkreśli, uczyni czytelniejszym,  nada mu większy blask. Przyniesie powab i kulturę.
3. Ten kabel głośnikowy zastosowany do systemów audio-stereo klasy budżetowo-średniej i średniej jest idealny. Pasje jak ulał. Zapewnia czystą radość słuchania muzyki, przejrzystość i namacalność dźwięku. Czego chcieć więcej?

Sprzęt używany podczas testu
Wzmacniacze: Naim Nait XS, Amplifikator G, Roksan Caspian M2, Ming Da MC368-BSE oraz Hegel H100.
Źródła cyfrowe: odtwarzacze płyt kompaktowych Musical Fidelity A1 CD-PRO oraz Naim CD5 XS, przetworniki cyfrowo-analogowe Wyred 4 Sound DAC-2 oraz Matrix Quattro DAC.
Źródła analogowe: gramofony Clearaudio Emotion oraz Fonica F-600, a także Referencyjny Tuner Radiowy UKF FM Amplifikator.
Przedwzmacniacz gramofonowy: PreAmplifikator II.
Okablowanie: Audiomica Laboratory oraz Ear Stream, a także interkonekt RCA Oyaide Tunami Terzo RR (test TU) i wiele innych.
Akcesoria: panele akustyczne Vicoustic Wave Wood, platforma antywibracyjna Rogoz-Audio 3SG40 (test TU) pod gramofonem, stopy antywibracyjne Rogoz-Audio BW40 (test TU), stoliki audio VAP (test TU) oraz Ostoja. Akcesoria firmy Sevenrods: Dust Caps RCA i Spreaker Jumpers (test TU).

Dane techniczne
Dostępne na stronie producenta Audiomica Laboratory TUTAJ.

poniedziałek, 12 listopada 2012

Referencyjny Tuner Radiowy UKF FM Amplifikator







Wstęp, czyli kilka słów o radio
Ponoć złote czasy radia minęły bezpowrotnie - nastała era cyfrowa, panuje dominacja Internetu, supremacja mulipleksów i czego tam jeszcze. Jednak w moim przekonaniu, analogowa technika radiowa, propagacja fal radiowych w eterze i możliwość jedynie biernego słuchania audycji (i bez wizji) ma w sobie na tyle fascynującego czaru i magii, że przetrwa jeszcze wiele, wiele lat. Tu, zagrożeniem są jedynie zapędy urzędników i decydentów o zakończeniu nadawania sygnału analogowego na potrzeby radia i zastąpienie go przekazem cyfrowym (DAB lub DVB). To by oznaczało de facto śmierć radia w klasycznym rozumieniu, a trzeba wiedzieć, że 99% radioodbiorników w Polsce to konstrukcje odbierające wyłącznie sygnał analogowy (nie uwzględniam tu radioodbiorników zainstalowanych w samochodach - tam jest duży procent DAB). Mam nadzieję, że do tego nigdy nie dojdzie, bo czy może być coś przyjemniejszego dla melomana niż bezpośredni odbiór, (czyli słuchany na żywo) koncertu nadawanego na falach Programu 3 lub Programu 2 Polskiego Radia? Sygnał tych programów, odpowiednio zmodulowany przez radioodbiornik ma wysoką jakość pozwalającą realnie przenieść się w piękny świat muzyki i nostalgiczny, ciepły nastrój analogu.

Obecnie jedyną polskojęzyczną stacją nadającą w formacie cyfrowym DAB jest Polskie Radio Londyn w Wielkiej Brytanii i niech tak zostanie jak najdłużej, bo "cyfryzacja" w przypadku radia nie oznacza polepszenia dźwięku, a wręcz przeciwnie. Natomiast wszystkie radiostacje w Polsce nadają audycje w sygnale analogowym, przeważająca większość dystrybuowana falami ultrakrótkimi (pol. UKF lub ang. FM) zapewniającymi bardzo dobre parametry przekazu. Niestety, nie każda stacja radiowa korzysta z maksymalnych możliwości technicznych radia, nadając sygnał skompresowany, nie dbając o wysokie parametry sygnału źródłowego – na przykład duża część radiostacji korzysta z komputera jako sygnału, a ten to najczęściej, o zgrozo - format MP3, czyli o wysokiej jakości odbioru takiej audycji w domu (czy w samochodzie) nie ma mowy. Taki dźwięk często jest podbity różnymi filtrami, nieprzyjemnie ostry lub z ograniczoną dynamiką. Na szczęście są też wyjątki wśród nadawców – tu palmę pierwszeństwa dzierży Polskie Radio – takie programy jak PR 3 (Trójka), PR 2 (Dwójka) i PR 1 (Jedynka) są przykładem doskonałej jakości dźwięku, dbałości o wysoki sygnał przekazu, dużej wiedzy personelu technicznego jak robić dobre radio i naturalnie, co równie ważne (a może nawet najważniejsze) – zabiegające o ambitny repertuar i do podobnej publiczności kierowany. Dla tych, którzy chcą lepiej i więcej słyszeć, są bardziej wymagający pod względem muzycznym i dla tych, którym komercyjne rozgłośnie intelektualnie uwierają; choć to naturalnie uproszczenie, bo są też prywatne radiostacje z misją i ciekawym repertuarem (Tok FM, RadioZet, Radio Jazz, Classic FM i kilkanaście innych, w tym i także z wysokiej próby sygnałem analogowym).

Program Trzeci Polskiego Radia - Trójka
Od lat jestem wiernym słuchaczem przede wszystkim Trójki oraz rzadziej - Dwójki (PR 3 i PR 2). Trójka ma w polskich warunkach geograficznych i technicznych, najwyższej jakości antenowy sygnał radiowy i doskonałą jego propagację na większości terytorium kraju. Oczywiście, co równie ważne, Program Trzeci niezwykłą uwagę poświęca jakości pierwotnego sygnału - stąd w budynku (a w zasadzie w studiach emisyjnych, realizacyjnych i w reżyserkach, etc) przy ulicy Myśliwieckiej 3/5/7 w Warszawie zaawansowany sprzęt radiowy, a także odtwarzanie muzyki prawie wyłącznie z płyt kompaktowych lub (tak, tak!) z winylowych lub z magnetofonów szpulowych, które zapewniają najwyższej próby dźwięk. Osobnym zagadnieniem jest Studio im. Agnieszki Osieckiej (d. M-1) słynące z referencyjnej akustyki oraz z doskonałych realizacyjnie i dźwiękowo koncertów – najczęściej transmitowanych na żywo w eter.

Kilka zdjęć z wirtualnego spaceru po pomieszczeniach studyjnych Trójki (TU)


Po prawej, rząd szpulowych magnetofonów Telefunken i gramofon



Niestety, większość tunerów radiowych technicznie nie jest w stanie odebrać, a następnie odtworzyć całego bogactwa możliwości sonicznych jakie niesie ze sobą przekaz dźwięku za pomocą fal ultrakrótkich. Uważam, że jednak warto zainwestować w porządny radioodbiornik, a taki – już nawet klasy budżetowej jest w stanie przynieść sporą satysfakcję muzyczną na poziomie płyty kompaktowej – czysty i klarowny dźwięk o wybornej scenie i szerokiej przestrzeni, choć nie do końca szczegółowy. Tu potrzebny jest już wyższej klasy sprzęt, a takim jest Referencyjny Tuner Radiowy UKF FM Amplifikator.

 Opisywany tuner został wypożyczony od pana Tomasza Burskiego - właściciela firmy Radicon S.C.

Referencyjny Tuner Radiowy UKF FM Amplifikator
Urządzenie to ma dość nietypową nazwę, bo też i takie jest – nietypowe. Jego oryginalność bierze się stąd, że, jak do tej pory, nie trafiło do oficjalnego kanału sprzedaży, a za jego konstrukcją stoi pan Tomasz Burski – właściciel firmy Radicon S.C. oraz marki Amplifikator, a jednocześnie (równolegle) konstruktor Radmor S.A. Pan Burski ma za sobą ponad 30 letnie doświadczenie w konstruowaniu nadajników/odbiorników radiowych w gdyńskiej firmie Radmor S.A. (dawniej Unitra Radmor), lecz dla zastosowań profesjonalnych (cywilnych i militarnych). Stąd kilka lat temu zdecydował się samodzielnie opracować, a następnie zbudować referencyjny tuner radiowy zapewniający, najwyższy z możliwych technicznie, odbiór sygnału analogowego UKF. Dzieło to zajęło mu dwa lata – w zeszłym roku 2011 prace zostały ukończone i powstało kilka sztuk radioodbiorników Amplifikator. Sztuka tym bardziej niezwykła, bo z tego co wiem, pan Burski w chwili obecnej jest jedynym konstruktorem tunerów radiowych w Polsce, a na świecie tego typu urządzeń też nie produkuje się za wiele. Nie wiadomo zresztą dlaczego, budowa radioodbiorników w naszym kraju nie jest popularna. Tak, czy inaczej chwała, że pan Tomasz miał w sobie tyle zapału, ambicji, a przede wszystkim niezwykłych umiejętności, by projekt „Referencyjny Tuner Radiowy UKF FM Amplifikator” doprowadzić do końca, czyli powstania pierwszych kilku egzemplarzy. Zaś jeden z nich trafił do mnie na potrzeby testów…

Budowa i właściwości
Tuner zamknięty jest w podobnej obudowie i wyposażony w prawie taki sam panel przedni jak wzmacniacz Amplifikator G (test TU). W zasadzie, na pierwszy rzut oka, trudne są te dwa urządzenia do odróżnienia. Różnica dotyczy trochę innego rozłożenia przycisków na froncie oraz zastosowanego nieco odmiennego wyświetlacza, a także innych gniazd z tyłu (co zrozumiałe).

Pan Tomasz Burski tak opisuje swój radioodbiornik:
"Referencyjny Tuner Radiowy UKF FM, a w szczególności jego tor radiowy, zbudowany jest według zasad obowiązujących przy projektowaniu odbiorników profesjonalnych, gdzie dąży się do uzyskania możliwości odbioru słabych sygnałów (duża czułość) przy jednoczesnym zachowaniu odporności na silne sygnały zakłócające (niskie szumy fazowe heterodyny i duża liniowość stopni wejściowych). Aby to osiągnąć zastosowano:
- trzy przełączane, dla pokrycia wymaganego pasma 87,5 – 108 MHz, tory wysokiej częstotliwości (czyli – wg powszechnie przyjętej nomenklatury – trzy tzw. głowice UKF) z sześcioma obwodami strojonymi każdy (strojonymi, a nie przestrajanymi – brak warikapów i związanych z nimi nierozerwalnie zjawisk nieliniowych),
- podwójnie zrównoważony mieszacz diodowy (diody Schottky’ego) o niskim poziomie intermodulacji,
- niskoszumny syntezer z trzema przełączanymi VCO z tranzystorami JFET.

Ponadto, uzyskaniu maksymalnie wysokiej jakości odbieranych audycji i wygodzie służy:
- charakterystyka selektywności ukształtowana w torze p.cz. dwoma starannie zaprojektowanymi i precyzyjnie zestrojonymi pięcioobwodowymi filtrami o stałym opóźnieniu grupowym (maksymalnie liniowa faza – filtry Bessel’a) uzupełnionymi filtrem ceramicznym korygującym fazę na granicy pasma przenoszenia, co pozwala na uzyskanie przy paśmie „normalnym” (tłumienie nośnej kanału sąsiedniego odległego o 300 kHz ok. 60 dB) bardzo małych zniekształceń nieliniowych – również w trybie stereo i przy maksymalnej dewiacji i dużej separacji kanałów,
- klasyczny detektor częstotliwości typu Foster-Seely z dyskryminatorem częstotliwości i diodami germanowymi (!) o bardzo małych zniekształceniach nieliniowych i ekstremalnym stosunkiem sygnał/szum,
- detektor sygnału stereofonicznego typu PLL z innowacyjnym układem dekodującym, zbudowany z elementów dyskretnych – bez specjalizowanego układu scalonego,
- rozbudowany zasilacz z wielouzwojeniowym transformatorem toroidalnym (separacja obwodów analogowych od cyfrowych),
- wskaźnik poziomu sygnału o dynamice 80 dB oraz wskaźnik wielodrogowości odbieranego sygnału – odbić (multipath),
- czytelny wyświetlacz,
- oprogramowanie umożliwiające dodatkowo podgląd i modyfikowanie niektórych parametrów".


Kilka zdjęć wnętrza















Do obsługi tunera służą dwie duże gałki oraz trzy przyciski. Generalnie prawa gałka i przycisk odpowiedzialne są za strojenie stacji oraz programowanie (20 częstotliwości), a środkowy przycisk uruchamia tuner z poziomu „stand-by”. Osobny klawisz sieciowy zamieszony jest z tyłu urządzenia. Lewa gałka i przycisk służą do regulacji funkcji tunera. Centralny wyświetlacz z czerwonym punktowych podświetleniem jest dość sporych rozmiarów. Jest bardzo kontrastowy; można na nim ustawić kilka różnych opcji wyświetlania, o czym za chwilę. Brak RDS i bardzo dobrze; zresztą topowe tunery z reguły pozbawione są takich niepotrzebnych dodatków (vide Accuphase T-1000).
Naturalnie, ustawianie poszczególnych funkcji i strojenie Amplifikatora jest intuicyjne i łatwe, nie trzeba zaglądać do instrukcji (jest w zestawie).

Lewą gałką (i pomocniczo przyciskiem) można wybierać następujące nastawy: „normal band” lub „narrow band” (pasmo normalne lub zawężone), sygnał mono lub stereo, krok strojenia o 10 kHz lub 100 kHz, tłumienie szumów podczas strojenia (włączone lub wyłączone), blokowanie odbioru stacji o poziomie sygnału mniejszym niż (tu wybiera się dowolną wartość prawą gałką). Z pozycji pilota zdalnego sterowania można regulować dodatkowymi opcjami: przyciemnienie wyświetlacza, zaprogramowanie wyłączenia tunera (tzw. sleep time), odczytać symbol wersji programu.

Wracając do funkcji wyświetlacza. Ponieważ Amplifikator wyposażony jest w wskaźnik odbić w torze analogowym (M-PATH), wskaźnik poziomu sygnału analogowego (SIGNAL) oraz pomocniczy wskaźnik dostrojenia (odstrojenia przy kroku 10 kHz) można te wartości, za pomocą wyświetlanych cyfr, ustawiać jako podstawowe na wyświetlaczu. I tak, kiedy wybrać (lewą gałką) wskaźnik poziomu sygnału analogowego – na wyświetlaczu pokazują się cyfry do 2500 maksymalnie (najwyższy poziom sygnału). Podobnie z ze wskaźnikiem odbić w torze analogowym (optymalna wartość – 0) i wskaźnikiem dostrojenia. Są też inne opcje, bo na wyświetlaczu można ustawić zwykły jego (i w zasadzie podstawowy) tryb - wyświetlane są: nastawiona częstotliwość stacji radiowej, sygnał mono lub stereo i graficzne, słupkowe odwzorowanie (cztery słupki po pięć linii kropek - rosnące od minimum do maksimum) wybranej opcji: wskaźnik odbić w torze analogowym, wskaźnik sygnału analogowego, wskaźnik dostrojenia lub brak wskaźnika. Jak widać, funkcje wyświetlacza (jak i opcje samego Amplifikatora) są bardzo rozbudowane, lecz niewątpliwie pomagające optymalnie nastawić tuner.

Z tyłu umieszczono włącznik sieciowy, parę gniazd RCA oraz gniazdo antenowe – profesjonalne typu UHF. Od spodu znajdują się 4. solidne (i estetyczne) stalowe nóżki z zaokrąglonymi gumowymi końcówkami.

Warunki odsłuchu
Jako tunery porównawcze używałem Rotel RT-1080 oraz Sansui TU-5900 (test TU). Anteną za każdym razem był jednożyłowy przewód miedziany o długości 4 metrów. Nie używałem żadnej profesjonalnej anteny. Głównie z uwagi na to, że radioodbiorniki w moim pomieszczeniu odsłuchowym (na wysokości około 30 m.n.p.m) bezpośrednio „widzą” maszt anteny nadawczej (TU) w Chwaszczynie koło Gdyni. Z związku z powyższym, sygnał radiowy zawsze był czysty, niezwykle mocny i bez żadnych zakłóceń, szumów.
Wzmacniacze to Naim Nait XS (test TU) oraz Hegel H100 (test TU). Kolumny – Vienna Acoustics Mozart Grand oraz Guru QM10two (test TU). Pomieszczenie około 30 m2 adaptowane akustycznie panelami Vicoustic Wave Wood (test TU).

Sygnał w okolicach maksimum

Odbicia toru analogowego niskie (mniej niż 10)

Wysoki poziom dostrojenia częstotliwości 


Dźwięk
Kiedy przełączyć sygnał z jednego z dwóch tunerów porównawczych (tu Rotel RT-1080 oraz Sansui TU-5900, które przecież są bardzo dobrymi urządzeniami o świetnym dźwięku) na Amplifikator staje się jasne, że jest to wybitny radioodbiornik. Swoją referencyjną klasą dźwięku pozostawiający dwa tunery testowe daleko, daleko w tyle. I w zasadzie na tym zdaniu mógłbym zakończyć opis, bo tak doskonałego dźwięku z radia dawno nie słyszałem – ostatnio był to Accuphase T-1000.

Amplifikator nie wywiera powyższego niezwykle korzystnego wrażenia jakąś przeskalowaną dynamiką, czy silnym, przerysowanym potokiem dźwięku. Czaruje przede wszystkim referencyjną przestrzenią – wspaniale rozciągniętą w głąb i wszerz oraz wydobywaniem wielu szczegółów z sygnału radiowego, a wcześniej praktycznie niesłyszalnych. Tu każdy ton ma nie tylko swoje ściśle przypisane miejsce na obszernej panoramie stereofonicznej, lecz i kapitalną dźwięczność, realne istnienie – namacalne i dające o sobie maksimum informacji. Warto też zwrócić uwagę, iż poszczególne nuty mają odczuwalny swój początek, środek i koniec – wyraźnie to słychać, a zjawisko owo mogę przyrównać jedynie do dźwięku generowanego przez wysokiej jakości odtwarzacz płyt kompaktowych. Pogłosy, aura wokół instrumentów są budowane wiarygodnie i na tyle dobrze, na ile pozwala sygnał analogowy, a nawet trochę więcej, bo Amplifikator z tego sygnału czyni pięknie harmonijny obraz – równo i elegancko ułożony na scenie odsłuchowej. Kiedy gra gitara, jej struny wybornie wibrują gdzieś tam głęboko w jednym punkcie przestrzeni, perkusja atakuje mocnym bitem po prawej, a wokalista, jego głos są idealnie zogniskowane na froncie, wycięte na scenie. Mocno usadowione – odbierane jako rzeczywiste.

Radioodbiornik z Gdyni ma dodatkową zaletę – piękną, bajeczną wręcz barwę dźwięku. Słuchanie muzyki, a szczególnie wokalistyki to duża przyjemność, którą można zrównać z odbiorem z płyt gramofonowych. Nie ma tu żadnych ostrości, szklistości przekazu – tu jest plastyczność, wielokolorowy dźwięk, koherencja i swoboda, natomiast krzykliwości, chropowatości – brak. Wyłącznie aksamitne zadowolenie uszu melomana.

Amplifikator zapewnia naturalny, lecz bezpośredni dźwięk – jest organiczny i wiarygodny, wyrazisty i spójny, uporządkowany i gładki. Zachwycający.

Niedzielny listopadowy wieczór spędziłem słuchając koncertu duńskiej wokalistki Kiry Skov (TU) wraz z towarzyszącym zespołem muzyków w składzie: Mads Hyhne na puzonie, Jakob Dinesen na saksofonie tenorowym, Nikolai Munch-Hansen na kontrabasie oraz RJ Miller na perkusji. Koncert ten nadawany był „na żywo” ze studia im. Agnieszki Osieckiej znajdującego się w budynku radiowej Trójki przy ul. Myśliwieckiej 3/5/7 w Warszawie.

Odbierany sygnał przez Amplifikator był silny - osiągał pułap 2450-2470 (na 2500 maksymalnie), wskaźnik odbić w torze analogowym nie przekraczał wartości 10.

Transmisja recitalu przyniosła zaskakująco wierne oddanie rozbudowanej akustyki Sali Koncertowej, pogłosy były naturalne; dźwięk swobodnie nasycający całe pomieszczenie odsłuchowe i długo wybrzmiewający. Scena oddana była bardzo wiarygodnie, z poczuciem głębi, choć również mocno spektakularnie. Separacja poszczególnych instrumentów więcej niż doskonała, a wokal Kiry precyzyjny i klarowny. Atrakcyjny i wyrafinowany. Finezyjny. Zdawało się, że muzycy siedzą (lub stoją) naprawdę, tu i teraz, w pokoju odsłuchowym. Co istotne, przekaz był równy w całym paśmie – od masywnego dołu do wysublimowanej góry. Homogeniczny. Fascynujące przeżycie, prawdziwy koncert „na żywo”!









Podsumowanie
1. Referencyjny Tuner Radiowy UKF FM Amplifikator to urządzenie w pełni zasługujące na swoją nazwę, bo jest referencyjny. Jego konstruktor - pan Tomasz Burski ma złoto w rękach.

2. Niezwykle solidnie zaprojektowany tor elektroniczny na wysokiej jakości elementach, rozbudowane funkcje strojenia i programowania, estetyczna obudowa w stylu Amplifikatora. Prosta intuicyjna obsługa. Radioodbiornik jest bardzo czuły i selektywny, ma bardzo niski poziom szumów – w zasadzie niesłyszalnych.

3. Dźwięk bogaty i rozbudowany, przestrzenny. Stereofonia o parametrach high-fidelity, wiarygodny i rasowy przekaz – szczególnie częstotliwości radiowych (programów radiowych) o wysokich parametrach technicznych jak PR3 lub PR2. Instrumenty odpowiednio dźwięczne, a wokale barwne. Eufoniczne.

4. Referencyjny Tuner Radiowy UKF FM Amplifikator sprawia, że słuchanie audycji radiowych to czysta przyjemność – dostarcza ciepłe analogowe brzmienie FM gwarantujące, że „złote czasy radia” ciągle trwają i mają się dobrze.

5. Rozsądna polska cena - około 6 000 PLN, choć tuner nie jest (póki, co) w oficjalnej sprzedaży.

Dane elektryczne (IEC 581-2)
Czułość przy stosunku sygnału do szumów 26 dB (mono) ≤ 0,7 μV
Czułość przy stosunku sygnału do szumów 50 dB (stereo) ≤ 30 μV
Użyteczny zakres częstotliwości 10 …15 000 Hz (+/- 1 dB)
Całkowite zniekształcenia harmoniczne:
- stereo (L+R) ≤ 0,03 %
- stereo (L,R) ≤ 0,05 %
Separacja kanałów:
- 1 kHz ≥ 60 dB
- ≥ 50 dB
Nieważony stosunek sygnału do szumów (mierzony w paśmie 400…15 000 Hz):
- mono ≥ 86 dB
- stereo ≥ 82 dB
Przechwyt ≤ 1,5 dB
Tłumienie modulacji amplitudy ≥ 70 dB
Selektywność:
- jednosygnałowa (tłumienie nośnej kanału odległego o 300 kHz) pasmo normal ≥ 60 dB
- jednosygnałowa (tłumienie nośnej kanału odległego o 300 kHz) pasmo narrow ≥ 80 dB
- dwusygnałowa (pasmo normal) selektancja (200) <- 10 dB, selektancja (300) <- 27 db, selektancja (400) <- 50 dB
Tłumienie sygnałów niepożądanych:
- o częstotliwości pośredniej ≥ 100 dB
- o częstotliwości lustrzanej ≥ 100 dB
- o częstotliwości różniącej się o ½ p.cz. ≥ 75 dB
Zakłócenia wynikające z nielinearności stopni w.cz. ≥ 75 dB
Znamionowy poziom wyjściowy m.cz. 0,775 V
Tłumienie składowej podstawowej i harmonicznych sygnałów pilota i podnośnej ≥ 60 dB

Link na stronę producenta Radicon S.C.