Polpak

piątek, 28 lutego 2025

HiFiMan Mini Shangri-La, elektrostatyczny system słuchawkowy - zapowiedź testu


Zdjęcia ze strony HiFiMan



Przy okazji mojej niedawnej służbowej podróży do miasta Łodzi podjechałem też do pobliskich Pabianic, gdzie odwiedziłem siedzibę zaprzyjaźnionego dystrybutora Q21. Porozmawialiśmy z załogą salonu hifi, posłuchaliśmy sprzętu hifi, wypiliśmy kawę. Z siedziby Q21 wyszedłem z dwoma kartonami nowych zdobyczy z przeznaczeniem na testy Stereo i Kolorowo. Do recenzji otrzymałem premierowy, jeszcze fabrycznie "ciepły" zestaw: HiFiMan Mini Shangri-La, czyli elektrostatyczny system słuchawkowy (zobacz TUTAJ i TUTAJ). Na ten zestaw składają się dwa elementy: wokółuszne, elektrostatyczne przewodowe słuchawki HiFiMan Mini Shangri-La oraz adresowany im wzmacniacz słuchawkowy HiFiMan Mini Shangri-La.

* * *

Zestaw Mini Shangri-La jest wzorcowym przykładem szybkości i wydajności elektrostatycznej. Słuchawki są wyposażone w membranę o grubości nano, która poprawia pasmo przenoszenia i ogólną jakość dźwięku dzięki charakterystyce lekkich wibracji.

Nowy Mini Shangri-La firmy HiFiMan jest bezpośrednim następcą oryginalnego Shangri-La Sr. (50 000 USD) wprowadzonego na rynek w 2016 roku oraz Shangri-La Jr. (8 000 USD) wprowadzonego na rynek w 2018 roku. Mini Shangri-La to kompletny system elektrostatyczny wyposażony w słuchawki klasy audiofilskiej dostępne też w sprzedaży indywidualnej. Sparowany wzmacniacz jest dostępny również do osobnego zakupu.

Główne cechy:
- trzecia seria systemów elektrostatycznych Shangri-La firmy HiFiMan, w przystępnej cenie
- dostępne jako kompletny system słuchawkowy lub tylko słuchawki/wzmacniacz
- posiada membranę o grubości nano, która poprawia charakterystykę częstotliwościową i ogólną jakość dźwięku
- wzmacniacz tranzystorowy bez zniekształceń, zasilacz liniowy i dyskretny system filtrujący

Słuchawki HiFiMan Mini Shangri-La mają membranę o grubości nano, która poprawia odpowiedź częstotliwościową i ogólną jakość dźwięku. Powłoka nanocząsteczkowa na membranie zapewnia dokładne przewodnictwo i stabilność, nawet w różnych temperaturach i środowiskach, z głęboką i rozległą sceną dźwiękową. Ponadto nanometrowa warstwa ochronna, która chroni przed wilgocią, kurzem i innymi zanieczyszczeniami, pomaga w zapewnieniu zwiększonego poczucia przejrzystości fal dźwiękowych.

Dopasowany wzmacniacz półprzewodnikowy unika stosowania powszechnie używanych, zniekształcających szczegóły transformatorów. Zamiast tego napięcie Mini Shangri-La jest wysyłane bezpośrednio z tranzystorów wyjściowych w czystszej ścieżce. Na koniec, dołączony liniowy zasilacz wraz z dyskretnym systemem filtrów usuwa zniekształcenia i inne niepożądane nieprawidłowości, udoskonalając wzmacniacz jako całkowicie zbalansowaną konstrukcję.

Specyfikacja techniczna:
Słuchawki: elektrostatyczny transduktor Push-Pull, projekt planarny
Pasmo przenoszenia: 7 Hz - 90 000 Hz
Masa słuchawek: 320,2 g
Masa wzmacniacza: 5,82 kg
Bias Voltage: 550 V - 650 V
Wymiary wzmacniacza: 255 x 251 x 93 mm

Dwa pudła z zestawem HiFiMan Mini Shangri-La


Słuchawki są bardzo solidnie zapakowane i chronione przed ewentualnymi uszkodzeniami



Wzmacniacz w pudle

Przewód słuchawkowy przymocowany na stałe




Membrana elektrostatyczna o grubości nano

Dwa wejścia dla słuchawek elektrostatycznych


Tył wzmacniacza: dwa wejścia analogowe - XLR i RCA




Cały zestaw HiFiMan Mini Shangri-La


A tu już odsłuchy na kilku różnych źródłach

środa, 26 lutego 2025

FiiO TT13 BT, automatyczny gramofon paskowy z łącznością Bluetooth




Zdjęcia ze strony FiiO

 

Wstęp
Kiedy jakiś czas temu zatelefonował do mnie przedstawiciel polskiego dystrybutora marki FiiO (z warszawskiej firmy MIP) i zapytał, czy nie byłbym zainteresowany testem nowego, niedrogiego gramofonu z logo FiiO, od razu pomyślałem, że pewnie ma na myśli jakiś tandetny drapak, którego lepiej nie brać, bo mi jeszcze poniszczy i porysuje moje kolekcjonerskie (i drogocenne) płyty winylowe. Oczywiście nie powiedziałem wprost tego, co wówczas pomyślałem, a jedynie grzecznie poprosiłem przedstawiciela o przesłanie do mnie mailem dokładniejszych informacji o nowym gramofonie FiiO z Dalekiego Wschodu.

Okazało się, że chodzi o premierowy gramofon FiiO TT13 BT (zobacz TUTAJ i TUTAJ), który właśnie wchodzi do sklepów na całym świecie. Gramofon rzeczywiście jest relatywnie niedrogi, bo kosztuje niecałe 1 300 PLN i nosi logo FiiO (własność firmy Guangzhou FiiO Electronics Technology Company, Ltd.), ale pozostałe fakty są już dość zadziwiające. Zaskakujące. Bo to jest naprawdę ciekawy i dobry gramofon. Oraz o znakomitej prezencji! To gramofon, który skradł twarde serce redaktora Ludwika Hegla.

Wrażenia ogólne i budowa
Gramofon jest dostarczany w niedużym pudle, w którym jest bezpiecznie opatulony i unieruchomiony styropianowymi formami oraz dodatkowo owinięty w gruby foliowy worek. W zestawie znajdują się liczne akcesoria, w tym dwa przewody (sieciowy i 2 x RCA), pilot zdalnego sterowania (!), mata gramofonowa, nakładka dla singli oraz instrukcja obsługi i gwarancja. Jest też aluminiowy odlewany talerz (opcjonalny z akrylu dostępny za dodatkową opłatą).

Zaraz po wyjęciu z pudła gramofon w zasadzie jest gotowy do użytku; należy tylko pousuwać blokady, nałożyć talerz i zamontować pasek. To wszystko - można już grać. Nie trzeba niczego regulować (poza wypoziomowaniem plinty na podłożu), ani ustawiać przeciwwagi i siły nacisku igły, bo te są już wyregulowane na stałe przez producenta.

FiiO TT13 BT ma plintę wykonaną z efektownego czystego aluminium (!) postawioną na regulowanych stopach antywibracyjnych, mosiężne ramię, talerz z odlewanego aluminium i przeciwwagę z anodowanego stopu aluminium. Taka konstrukcja prezentuje się znakomicie, na pewno nowy TT13 BR nie wygląda na tani gramofon, zaś solidnością i precyzją wykonania przewyższa wiele różnych innych budżetowych gramofonów. Wszystkie przyciski także są aluminiowe, a talerz można podświetlać na kilka różnych kolorów (albo wyłączyć zupełnie podświetlenie). Super to wygląda.

Poza tym nowy FiiO ma zamontowaną japońską wkładkę Audio-Technica AT3600LA (umieszczoną w też aluminiowej główce) i jest zaopatrzony w akrylową osłonę przeciwkurzową. Ale, co najważniejsze, ten gramofon jest całkowicie zautomatyzowany, czyli wystarczy nacisnąć przycisk "Start", a ramię samo podnosi się, przesuwa na początek płyty i następnie opuszcza się. Talerz zaczyna się obracać. Po zakończeniu grania płyty, ramię samoczynnie powraca na pozycję startową / spoczynkową, a talerz zatrzymuje się. Full-automatic.

Muszę przyznać, że mechanika i automatyka gramofonu działa perfekcyjnie i jest całkowicie niezawodna. Ramię podnosi się od razu po naciśnięciu "Start", opuszcza się precyzyjnie na samym początku płyty na ścieżkę rozpędową, zaś zaraz po zakończeniu odtwarzania ścieżki podnosi się i niezawodnie wraca do punktu startowego (czyli opada na oparcie ramienia, w pozycję spoczynkową). Można ustawić automatykę na płyty długogrające (longplay 12"), można na krótkogrające (single 7"). Testowałem już kilka gramofonów automatycznych, jednak tytułowy działa najsprawniej i najbardziej niezawodnie. Jest nie do zdarcia, nie do zajechania.

Z tyłu gramofonu umieszczono parę wyjściowych gniazd liniowych RCA. Połączenie z RCA należy zrealizować bezpośrednio do wzmacniacza, albowiem wewnątrz gramofonu zamontowano już przedwzmacniacz gramofonowy. Nie ma możliwości ominięcia go, sygnał analogowy zawsze wychodzi już wzmocniony przez pokładowy phono-stage. W okolicy gniazd RCA zainstalowano zacisk uziemienia GND. Tamże umieszczono gałkę balansu kanałów, przełącznik na single (7" / 12"). Jest też gniazdo zasilania (na wtyk typu "ósemka"), główny włącznik zasilania oraz, co bardzo nietypowe w budżetowych konstrukcjach, port zasilania DC - na wypadek chęci zastosowania firmowego zasilacza DC firmy FiiO. A ten jest do kupienia za kilkaset PLN.

Przedmiotowy gramofon wyposażony został w ekranowane wewnętrzne układy audio charakteryzujące się całkowicie analogową architekturą audio - ma wbudowane dwa wzmacniacze operacyjne JRC5532 o wysokiej wierności, które są połączone szeregowo tym samym tworząc dwustopniowy obwód wzmacniający przedwzmacniacza.

Co ciekawe, TT13 BT jest też uzbrojony w łączność bezprzewodową Bluetooth, czyli można do niego przyłączyć głośniki bezprzewodowe albo nawet słuchawki (odpada więc konieczność stosowania przewodów). Jest też wielofunkcyjny pilot zdalnego sterowania... Jak już pisałem, opcjonalnie do gramofonu można dokupić talerz akrylowy, a nawet zewnętrzny zasilacz DC marki FiiO. To jest niesamowite.

Zamontowana wkładka Audio-Technica AT3600LA to japońska konstrukcja typu MM (Moving Magnet) z diamentową igłą o szlifie sferycznym. To jest dobry i sprawdzony kartridż, choć jak najbardziej budżetowy. Można go ulepszyć poprzez wymianę igły na opcje Audio Technica wyższej klasy. Ale już wymiana całej wkładki niesie za sobą nieco komplikacji, bo ramię nie ma możliwości regulacji przeciwwagi (jest ustawiona na stałe, wyważona od razu pod fabryczną wkładkę). Regulację siły nacisku należy więc przeprowadzić za pomocą mocowania odpowiedniego ciężarka na przeciwległym do wkładki części ramienia. Dla chętnego nic trudnego, ale należy wiedzieć, że takie działania to już krok w stronę DIY, wykraczające poza standardową ofertę producenta.

Specyfikacja techniczna
• Moc wejściowa: AC 100 - 240 V ~ 50/60 Hz; DC 12 V/≥1 A
• Przedwzmacniacz gramofonowy: 2 x JRC5532
• Wyjście liniowe: L+R≥ 800 mV + 800 mV (płyta sygnałowa 1 kHz / 0 dB)
• Obsługa transmisji Bluetooth: SBC/aptX/aptX LL/aptX HD
• Wkładka: Audio-Technica AT3600LA
• Materiał ramienia: mosiądz + powierzchnia natryskiwana farbą
• Materiał przeciwwagi: powierzchniowo anodowany stop aluminium
• Prędkość: obsługuje 33 1/3 RPM i 45 RPM
• Wow i flutter: ≤0,15% WRMS (33 1/3 RPM) @ 3 kHz
• Stosunek sygnału do szumu: ≥75 dB (A-ważony)
• Wymiary: 450 x 350 x 114 mm
• Masa: 3,85 kg.

Pudło z gramofonem

Otwieram karton

Akcesoria, a wśród nich ...pilot zdalnego sterowania



Na testy otrzymałem dwie pary talerzy - aluminiowy oraz akrylowy (opcja)


Gramofon zaraz po wyjęciu z pudła w zasadzie jest gotowy do użytku; należy tylko pousuwać blokady, nałożyć talerz i zamontować pasek

Szpindel i napęd paska


Przyciski sterujące - jak widać pełna automatyka!

Wkładka Audio-Technica AT3600LA


Aluminiowa plinta; gramofon wykonany jest bardzo porządnie i estetycznie



Talerz może być podświetlany kilkoma różnymi kolorami

Akrylowa pokrywa przeciwkurzowa

Porównanie z gramofonem MoFi MasterDeck


FiiO TT13 BT odtwarza też single

Spojrzenie na cały system odsłuchowy



Wrażenia dźwiękowe
Zanim przejdę do napisania właściwej recenzji, najpierw muszę nadmienić, że przedmiotowy gramofon nie miał łatwego zadania podczas moich testów, bo musiał stanąć w bezpośrednie szranki z dwoma innymi gramofonami - kilka razy od siebie droższym Nottingham Analogue Horizon (z wkładką Ortofon 2M Black) oraz z high-endowym MoFi Master Deck (z wkładką MoFi UltraGold MC). Jednakże z tej nierównej walki niedrogi FiiO wyszedł cało i honorowo. Nie poległ, nie dał się, był bardzo dzielny. Udowodnił, że tańszy sprzęt hifi też może być rzetelny, uniwersalny i oferować satysfakcjonujące brzmienie gramofonu.

Przypomnę i podkreślę, że gramofon jest bardzo łatwy w obsłudze, zaś jego automatyka i mechanika pracuje niezawodnie. Jest całkowicie bezproblemowa. Nie do zdarcia. Po naciśnięciu przycisku "Start" ramię od razu podnosi się i przesuwa nad pierwszą ścieżkę płyty, jednocześnie talerz jest uruchamiany, zaś ramię z wkładką opusza sie, igła wchodzi w rowek. Pływa zaczyna być odtwarzana. Zaraz po odtworzeniu całej strony winyla, ramię podnosi się i wraca na pozycję spoczynkową (opada na wspornik ramienia). Talerz zatrzymuje się. Po pewnym czasie bezczynności (jeżeli nie będzie się odtwarzać kolejnej płyty) gramofon samoczynnie przejdzie na tryb "stand-by". Odłączane jest zasilalnie. Piszę o automatyce FiiO jeszcze raz, albowiem jest tak fascynująco dokładna, niezawodna i przyjemna w obsłudze, że naprawdę warto to powtórzyć.

FiiO TT13 BT w Polsce kosztuje 1 250 PLN, czyli jak na sprzęt hifi relatywnie niedużo. Tak, to jest taniusi gramofon. Gdzie mu tam cenowo do różnych audiofilskich konstrukcji, które mogą kosztować majątek. Albo nawet do gramofonów profesjonalnych renomowanych firm (np. Pioneer, Technics czy Audio-Technica). Owszem, za 1 250 PLN można kupić na przykład Pro-Ject Primaty E, ale jest to zupełnie podstawowa pozycja katalogowa. Bez automatyki, bez łączności Bluetooth, bez możliwości upgrade. Zaś FiiO to wszystko ma. To ambitny projekt.

Przy budżetowej cenie gramofonu TT13BT można by spodziewać się równie budżetowego dźwięku. Czyli odchudzonego, niepełnego, mało dynamicznego lub ubogiego w szczegóły. Tymczasem niedrogi FiiO gra jak sam szatan! Generuje pełny i dynamiczny dźwięk o znakomitym rozmachu tonalnym, niezłym wypenieniem i odczuwalnymi szczegółami. To brzmienie żywe, szybkie i soczyste. Naturalne. Przyjemnie ciepłe oraz analogowe. Barwne i melodyjne. Przekaz jest zadziwiająco gęsty i nasycony. Wysoce satysfakcjonujący. Na pewno nie jest to dźwięk ani tani, ani drażniący, ani niepełny. Jest optymalnie wyważony i zrównoważony. Harmonijny.

Dźwięk gramofonu ma umiarkowane (przyciemnione), choć dokładne soprany, najbardziej jest skupiony na średnicy - w tym paśmie najwięcej się dzieje, jest ono najbardziej słyszalne. Średnica jest dobrze wypełniona i gęsta; jest plastyczna, organiczna i gładka. Nieco ocieplona i zaokrąglona, ale namacalna i bliska. Dobrze słyszalna oraz precyzyjna. Znakomicie otwarta i przejrzysta (!). Nie zamazana.

Ma się rozumieć, detaliczność i rozdzielczość są po budżetowemu ograniczone, zaś szczegółowość raczej niedokładna (co jest głównie pochodną niedoskonałego, bo sferycznego szlifu igły), ale zapewniam, że dźwięk płyt winylowych jest przedstawiany naturalnie i żywo. W ogóle nie czuć braku szczegółów czy niedomiaru selektywności podczas codziennych, zwykłych odsłuchów, dopiero bezpośrednie porównanie z innym (droższym) gramofonem ujawnia, że na danym nagraniu można usłyszeć więcej dźwięku i detali.

Bas jest skupiony, sprężysty, ma dobre zejście i niezłą moc. Gra szybko i żwawo, nie ociąga się. Dobrze uderza. Ma średni rozmiar, ale dużą siłę. Nie atakuje zanadto, jest ciut wycofany, nie osiąga gigantycznych form. Jest zwarty, punktualny i właściwie kontrolowany. I jest raczej miękki niż twardy. Miły w odbiorze. Czysty oraz świeży.

Przestrzeń jest wyraźnie odczuwalna, ale nie ma bardzo dużych rozmiarów (jest ograniczona, ale nie ściśnięta). Jednakże scena jest namacalna, dobrze poukładana oraz wiarygodna. A także napowietrzona. Zjawiska przestrzenne mają optymalne lokalizacje, mają też tonalny rozmach i trójwymiarowe dopasowanie.

Co ważne, pomimo relatywnie wysokiej dynamiki i energii grania, gramofon nie generuje ani trzasków, ani przydźwięków. Nie czuć i nie słychać żadnych hałasów, szumów, brumów. Dźwięk jest obiektywnie czysty i przyjazny na uszu. Uniwersalny. Płynny.

Konkluzja
FiiO TT13 BT to gramofon paskowy wyposażony w pełną automatykę. Estetycznie i solidnie wykonany (m.in. aluminiowa plinta, mosiężne ramię, aluminiowy talerz) i zaopatrzony w japońską wkładkę Audio-Technica AT3600LA. Charakteryzuje się bajecznie łatwą i ergonomiczną obsługą. Jest przyjazny, uniwersalny oraz ładny. Ma łączność bezprzewodową Bluetooth, wbudowany przedwzmacniacz MM, obsługuje płyty 7" i 12". A do tego naprawdę dobrze gra! Dynamicznie, plastycznie, przestrzennie. Z drivem, wypełnieniem i swobodą. To prawdziwy dźwięk hifi. Moja szczera rekomendacja!

Cena w Polsce - 1 249 PLN.
 
FiiO TT13 BT to automatyczny gramofon paskowy, który zasługuje na dużą rekomendację! Best-buy!
 

Za:
- FiiO to marka dalekowschodniej, innowacyjnej firmy Guangzhou FiiO Electronics Technology Company, Ltd.
- gramofon FiiO TT13 BT to przemyślany, ambitny i uniwersalny projekt
- który z założenia miał być przystępny cenowo, ale jednocześnie solidny, trwały i prosty w obsłudze
- bezusterkowy i niezawodny
- pełna automatyka pracy / obsługi
- napęd paskowy
- TT13 BT jest estetycznie i solidnie wykonany (m.in. aluminiowa plinta, mosiężne ramię, aluminiowy talerz)
- zaopatrzony w japońską wkładkę Audio-Technica AT3600LA
- przyjazny w obsłudze, uniwersalny oraz ładny 
- wbudowana łączność bezprzewodową Bluetooth aptX
- pokładowy przedwzmacniacz MM
- obsługa płyt 7" i 12"
- dwa tryby prędkości obrotów talerza 33 1/3 i 45 RPM
- gramofon jest bardzo łatwy do konfiguracji / pierwszego uruchomienia
- jest fabrycznie skonfigurowany i ustawiony, wystarczy tylko nałożyć talerz i pasek
- siła nacisku ramienia jest już wyregulowana, a wkładka zamontowana i wyważona
- tryb "Loop", czyli zapętlenia ciągłego odtwarzania
- w zestawie akrylowa pokrywa przeciwkurzowa
- oraz pilot zdalnego sterowania
- i mata gramofonowa
- możliwość łatwej i niedrogiej rozbudowy (upgrade) o akrylowy talerz i zewnętrzny zasilacz
- prawdziwy "gramofon dla ludu"
- dźwięk, który jest wysoce satysfakcjonujący w odbiorze
- pełny, soczysty i dynamiczny
- harmonijny, żywy oraz bogaty
- piękna średnica; nasycona, ciepła i organiczna
- miłe dla uszu brzmienie
- brak słyszalnych szumów, hałasów i przydźwięków 
- niewrażliwość na trzaski płyt
- rewelacyjna proporcja jakość / cena
- best-buy!
- pełna rekomendacja Stereo i Kolorowo!

Przeciw:
- gramofon budżetowy, nie audiofilski
- niemożność wymiany fabrycznej wkładki na inną
- brak regulacji przeciwwagi i siły nacisku igły
- sygnał analogowy wyprowadzany tylko przez wewnętrzny przedwzmacniacz gramofonowy
- przydałaby się opcja omijania fabrycznego phono-stage
- dźwięk uniwersalny, uśredniony oraz bezpieczny
- mniej dokładne brzmienie niż w typowych gramofonach klasy high-fidelity 
- czyli z ograniczoną szczegółowością (i rozdzielczością), ze szczuplejszymi basami i cofniętymi sopranami.

System odsłuchowy
Pomieszczenie odsłuchowe: 30 m2, z częściową adaptacją akustyczną - ustroje Vicoustic Wave Wood - 10 sztuk.
Wzmacniacze: Haiku-Audio Origami 6550 SE (test TU), Haiku-Audio SOL V (test TU), Cayin Jazz 80 i Pathos Classic One MKIII (test TU).
Kolumny podłogowe: Living Voice Auditorium R3 (test TU) i Pylon Audio Diamond 28 mkII (test TU).
Kolumny podstawkowe: Martin Logan Motion 35XTi (test TU) i Paradigm Founder 40B (test TU).
Odtwarzacze CD: Musical Fidelity A1 CD-Pro (test TU) i Taga Harmony TCD-70T.
Odtwarzacze sieciowe: Rose RS150 (test TU), Auralic Aries S1 / PSU S1 (test TU) i Silent Angel Munich M1 (test TU).
Platformy strumieniujące: Qobuz i Apple Music; aplikacja Roon Lab.
DAC-i/wzmacniacze słuchawkowe: Ferrum ERCO z zasilaczem Ferrum HYPSOS (test TU), Soulnote D-2 i Lampizator Amber 3 DAC (test TU).
Komputer: Dell Latitude 7390.
Smartfony / tablet: iPhone 13, iPhone XR oraz iPad Air 4.
Gramofony: Nottingham Analogue Horizon (test TU) i MoFi MasterDeck (test TU).
Wkładki gramofonowe: Ortofon 2M Black (test TU) i MoFi UltraGold MC (test TU).
Przedwzmacniacze gramofonowe: Musical Fidelity MX-VYNL (test TU) i Pro-Ject Tube Box DS3 B (test TU).
Radioodbiorniki: Rotel RT-1080, Sansui TU-5900 i Tivoli Model One (test TU).
Magnetofon kasetowy: Nakamichi Cassette Deck 1 (test TU).
Słuchawki: Fostex TH610 (test TU), SIVGA SV023 (test TU), Sennheiser HD 620S (test TU), Aune SR7000 (test TU), Aune AR5000 (test TU), Final ZE8000 (test TU) i Final Audio UX3000 (test TU).
Odbiornik Bluetooth/DAC: iFi Audio ZEN Blue + zasilacz iFi Audio iPower X (test TU).
Głośnik bezprzewodowy: Mooer Silvereye 10 (test TU).
Listwy sieciowe: Solid Core Audio Power Supply (test TU) i ZiKE Labs Powerbox (test TU).
Akcesoria: podstawa antywibracyjna Rogoz-Audio 3SG40 (test TU), podstawy głośnikowe Rogoz-Audio 4QB80 (test TU), podstawy głośnikowe Solid Tech Model 2/3, szafka audio Solid-Tech Radius Duo 3 (test TU), mata gramofonowa Harmonix TU-800EXi (test TU) oraz krążek dociskowy do gramofonu Clearaudio Clever Clamp (test TU).

niedziela, 23 lutego 2025

Sennheiser HD 620S, słuchawki dynamiczne zamknięte





Zdjęcia ze strony Sennheiser Polska


Wstęp
Od wielu lat jestem gorącym zwolennikiem, miłośnikiem, a nawet orędownikiem słuchawek niemieckiej firmy Sennheiser. Nie ukrywam tego, piszę o tym na niniejszym blogu zupełnie otwarcie, całkowicie transparentnie. Uważam brzmienie "by Sennheiser" za jedne najlepszych na świecie, za takie, które inne słuchawkowe firmy starają się i próbują skopiować, przybliżyć się do niego, jak najprecyzyjniej odwzorować.

Oczywiście, nie tylko Sennheiser robi / konstruuje dobre słuchawki, bo takich rzetelnych firm jest więcej (np. Fostex, Ultrasone, Beyerdynamic, Austrian Audio czy Final Audio), ale najczęściej to właśnie Sennheiser jest nawigatorem, horyzontem i ostatecznym celem jakości, wzorcem barwy dźwięku. Proszę tylko spojrzeć na ultra high-endowy model Sennheiser HE 1.

Dla porządku rzeczy, ale i z kronikarskiego obowiązku, przypomnę, że na niniejszych łamach Stereo i Kolorowo opisałem już 11. modeli słuchawek firmy Sennheiser:
- Sennheiser Accentum Plus
- Sennheiser HD 438
- Sennheiser HD 490 PRO Plus
- Sennheiser HD 598
- Sennheiser HD 650
- Sennheiser HD 650 v.2023
- Sennheiser HD 660S2
- Sennheiser HD 800S
- Sennheiser Momentum Wireless
- Sennheiser Momentum 4 Wireless
- Sennheiser PX100

Zupełnie niedawno polski dystrybutor Aplauz Sp. z o.o. przesłał mi na testy premierowy model słuchawek Sennheiser HD 620S (zobacz TUTAJ i TUTAJ) o klasycznej konstrukcji zamkniętej. To będzie już 12. para Sennheiser opisywana przeze mnie na blogu Stereo i Kolorowo...

Wrażenie ogólne i budowa
Ideą przyświecającą konstruktorom modelu HD 620S było, aby zbudować przewodowe słuchawki zamknięte (czyli bez zewnętrznej wentylacji muszli, a więc izolujące), a które będą brzmieć jak otwarte. Aby reprezentowały audiofilski poziom dźwięku, były rzetelnie zbudowane z solidnych i trwałych materiałów, mogły bez problemu współpracować z iPhone'ami (i innymi smartfonami) przy odtwarzaniu muzyki. Oraz aby nie kosztowały majątku. Pomysł dość karkołomny, ale niemieccy inżynierowie Sennheiser postawili sprawę jasno - takich słuchawek oczekuje współczesny klient! Musimy mu je zaoferować! I tak już w 2024 roku projekt "HD 620S" ujrzał światło dzienne.

Kto powiedział, że zamknięte słuchawki nie mogą brzmieć jak otwarte? Zamknięty model HD 620S przeznaczony jest dla entuzjastów dźwięku, którzy szukają wrażeń słuchowych pozbawionych zakłóceń, bez kompromisów w zakresie naturalnego, przestronnego i szczegółowego dźwięku. Wyposażone w ustawione pod kątem przetworniki, HD 620S naśladują przestrzenne obrazowanie głośników, jednocześnie zapewniając zupełnie prywatne sesje odsłuchowe. (Cytat za Sennheiser Polska).

Słuchawki dostarczane są w typowym dla Sennheiser kartonowym pudełku ozdobionym szaro-czarną grafiką przedstawiającą model HD 620S uzupełnioną jasno-niebieskimi wstawkami. Wewnętrzne formy zabezpieczające słuchawki i przegródki dla akcesoriów też zostały wykonane z tektury. Zero tworzyw sztucznych. Pełna ekologia i recykling. I bardzo dobrze.

Dołączone akcesoria to przewód słuchawkowy (by Sennheiser) o długości 1,8 metra zakończony wtyczką 3,5 mm, przykręcany adapter na wtyk 6,35 mm i płócienny woreczek ze ściągaczem. Jest jeszcze skrócona instrukcja obsługi. To wszystko. Nie ma żadnego pokrowca transportowego (nie licząc wspomnianego woreczka), nie ma drugiego, dłuższego kabla. Przy dość wysokiej cenie słuchawek 1 500 PLN takie przedmioty powinny być standardowe, obowiązkowe!

Na szczęście brak dodatkowych akcesoriów w pełni rekompensuje wysoka jakość wykonania i materiały zastosowane do budowy HD 620S. Słuchawki wykonane są naprawdę bardzo solidnie i rzetelnie - to nie są rachityczne i trzęsące się nauszniki (jakich ostatnio pełno dookoła) a jakościowo i trwale wykonane z twardego (i ładnego) tworzywa sztucznego ABS (terpolimer akrylonitrylo-butadieno-styrenowy), które budzi zaufanie oraz daje pewność długowieczności i odporności na zniszczenie. Podobnie mechanizm regulacji pałąka i grube pady - wszystko jest przyzwoite i porządne, miłe w dotyku i kontakcie. Oraz estetyczne.

Pod względem wzornictwa HD 620S przypominają profesjonalny styl, ale to przecież dobry kierunek. Rozwiązania ze świata PRO gwarantują trwałość wykonania i niezawodność, a także wysoki komfort użytkowania. I takie są właśnie nowe Sennheiser. Przemyślane, dopracowane, solidne i wygodne. W 100 % ergonomiczne. Z drugiej strony profesjonalny styl i takowe wykonanie niektórym użytkownikom mogą wydawać się "przyciężkie", ale HD 620S to nie są zabawki, to prawdziwe słuchawki do słuchania muzyki. Czuć, że ma się do czynienia z czymś porządnym. Z klasą premium.

Słuchawki mają kompaktowy rozmiar i mają opływowe (okrągłe) kształty; wyposażone w prosty pałąk na dwóch szynach oraz nie składane muszle, bo zintegrowane z pałąkiem (choć wyposażone w regulację w pionie i poziomie). W muszlach zainstalowano przetworniki kątowe o średnicy 42 mm z membraną 38 mm. Grube pady sowicie wypełnione są miękką pianką. Masa własna to 326 gramów, czyli raczej dość standardowo.


Przekrój poprzeczny przez muszlę, pad i przetwornik (zdjęcie Sennheiser)


Główne cechy:
- Zamknięte słuchawki ze wzmocnionymi stalą osłonami nauszników, umożliwiające słuchanie bez rozpraszania uwagi
- Referencyjne przetworniki kątowe 42 mm z membraną 38 mm zapewniają obraz podobny do głośnika z naturalnym odwzorowaniem szczegółów i szeroką sceną dźwiękową
- Ultralekka aluminiowa cewka drgająca o impedancji 150 omów zapewnia większą klarowność i dokładność reprodukcji dźwięku
- Lekka obudowa ze wzmocnionymi stalą suwakami pałąka i poduszkami ze sztucznej skóry z wewnętrzną wentylacją zapewniającą długoterminową trwałość i komfort przez cały dzień.

Ergonomia
Nowe HD 620S są relatywnie duże, ale raczej o kompaktowych (jeszcze) rozmiarach. Są dość ciężkie (326 gramów), ale nie za bardzo. Mają solidną konstrukcję - na głowie i uszach siedzą pewnie i stabilnie. Nie uwierają, nie ciążą, nie cisną. (Aczkolwiek dla osób z dużą głową mogą okazać się przyciasne).

Regulacja pałąka jest płynna i wygodna. Muszle mają spory rozmiar, ich pady w całości mieszczą małżowiny uszne. Przewód słuchawkowy doprowadzany jest do jednej muszli i blokowany zatrzaskiem w gnieździe. Jedynym większym mankamentem przedmiotowych słuchawek jest to, że muszle nie składają się na płasko, a więc złożone zajmują stosunkowo dużo miejsca w torbie, plecaku itp. 

Ogólnie oceniam ergonomię HD 620S na wysoki, choć nie najwyższy stopień: 4,75/5.

Dane techniczne
Typ słuchawek: zamknięte, wokółuszne, dynamiczne
Pasmo przenoszenia: 5 Hz - 30 000 Hz
Przetworniki: 42 mm
Poziom ciśnienia akustycznego (SPL): 110 dB
Impedancja: 150 Ω
Zniekształcenia: 0,05%
Przewody: 1,8 m. zakończony wtykiem jack 3,5 mm (+ przejściówka na 6,35 mm)
Masa: 326 g (bez przewodu)



Opakowanie z tektury

Ochronna forma wewnętrzna też tekturowa


Akcesoria to jeden przewód, woreczek transportowy i dokumenty

Przewód słuchawkowy, w zestawie jest zwykły, niesymetryczny, ale producent opcjonalnie zapewnia też przewód symetryczny do HD 620S

Spojrzenie na wewnętrzną część muszli

Wtyk 4-polowy z zatrzaskiem



Duże muszle o konstrukcji zamkniętej


Solidne tworzywo sztuczne ABS (terpolimer akrylonitrylo-butadieno-styrenowy)

Zaczynam odsłuchy od wzmacniacza Ferrum ERCO (z zasilaczem HYPSOS), za streamer robi iPad Air 4 z serwisem Qobuz

Przyłączam słuchawki porównawcze Aune AR5000



Odsłuchy na czterech parach słuchawek - oprócz tytułowych także Aune AR5000, Fostex TH610 i ADAM Audio H200

Podpinam słuchawki do mini-wzmacniacza iFi Audio Go bar





Odsłuchy na zestawie iPad Air 4 (z serwisem Qobuz) + wzmacniacz iFi Audio Go bar przynoszą wiele satysfakcji - takie połączenie przynosi znakomity dźwięk!


Wrażenia dźwiękowe
Tytułowe słuchawki przyłączałem do wzmacniaczy / DAC-ów: Ferrum ERCO (wraz z zasilaczem Ferrum HYPSOS) oraz iFi GO Bar. Wykorzystywałem też wyjścia słuchawkowe w streamerze Silent Angel Munich M1. Źródło główne to streamer Rose RS150 lub komputer DELL Latitude 5440, ale także iPad Air 4 oraz iPhone XR. Słuchawki porównawcze to przewodowe Fostex TH610, ADAM Audio H200, SIVGA SV023, Aune AR5000 i Aune SR7000 oraz bezprzewodowe Noble FoKus Apollo i Final UX3000. Serwisy streamingowe Qobuz i Apple Music. A także aplikacja ARC by Roon Lab.

Nowe HD 620S to 100% brzmienia Sennheisera w Sennheiserze, czyli płynne, barwne i energetyczne granie silnie oparte na rozbudowanej i głębokiej średnicy, wzmocnione masywnym (choć nie przesadzonym) basem oraz zaprawione śpiewnymi i gładkimi, acz nieco cofniętymi sopranami. To dźwięk gęsty, żywy, czysty i szybki, ale też lekko zaprawiony miłym ciepłem i odrobiną miodowej słodyczy. Wspaniałe granie! Rasowe, atrakcyjne i dojrzałe - zaawansowane. Barwne. I w zasadzie na tym zdaniu mógłbym zakończyć całą niniejszą recenzję. Kto nie chce dalej czytać, może od razu przeskoczyć do tekstu konkluzji.

Na pierwszy plan zdecydowanie wybijają się tony średnie - są gęste, dynamiczne i wielowarstwowe, ale także klarowne i czyste, pogłębione i tonalne, wypełnione i nasycone. Lecz równolegle dobrze rozdzielcze, szczegółowe i dokładne. Super-wyraziste, pokazujące fakturę i strukturę przekazu. Oraz, co bardzo ważne, optymalnie dostrojone i ładnie zespolone z basem oraz sopranami. Wszystkie pasma wzajemnie się komponują, przenikają i uzupełniają. Harmonizują i współpracują. Tu panuje pełna akustyczna zgodność, jednomyślność i układność dla pozyskania wspólnego celu - dla zapewnienia możliwie jak najbardziej idealnego dźwięku. Wiernego, czyli high-fidelity.

Bas jest nieco podniesiony - dodany i wzmocniony. Jednakże nie wadzi, nie przesłania obrazu dźwięku, a akceleruje go, rozwija. Oraz podtrzymuje. Zapewnia spójną ramę i solidny fundament dla ogółu brzmienia. Niskie tony są masywne, napierające i dobitne, lecz także szybkie oraz punktualne. Cieliste. Sprężyste. Zdrowe. Ale też po Sennheiserowsku przypalone. Skarmelizowane. Żeby nie napisać: "przyciemnione".

Dźwięk jest doskonale nasycony, z dużym poczuciem namacalności i autentyczności. Fizyczny, bezpośredni oraz plastyczny. Pełny. Rozległy. Efektowny. Lecz w ogóle nie przeciążony lub zbyt eksponowany. Jest go zawsze w sam raz. Akurat. Chociaż brzmienie jest dobitne, skondensowane i żwawe, to nigdy nie kleiste oraz pozbawione agresji bądź przesady. Sennheiser wie, jak skonstruować słuchawki, które będą grały w sposób gęsty i namacalny, a jednocześnie analityczny i pogłębiony. Otwarty. I aby ich dźwięk nie uwierał, nie drażnił. Umożliwiał satysfakcjonujące długodystansowe odsłuchy. Właśnie takie są premierowe HD 620S.

Przedmiotowe słuchawki mają konstrukcję zamkniętą, dźwięk nie jest wyprowadzany na zewnątrz muszli, a realizuje się, odbywa się wewnątrz nich. W muszlach zainstalowano przetworniki kątowe 42 mm z membraną 38 mm, które - jak podaje producent - "mają zapewniać obraz podobny do głośnika z naturalnym odwzorowaniem szczegółów i szeroką sceną dźwiękową". 

I rzeczywiście HD 620S tworzą wysokie, a więc wiarygodne ciśnienie akustyczne. Są też dość analityczne, uważne względem detali i wrażliwe na głębię tonalną. Z powodzeniem mogłyby być używane jako profesjonalne słuchawki monitorujące, ale należy pamiętać, że opisywane Sennheiser mają ogólną charakterystykę brzmienia nieco odbiegającą od standardowej neutralności, należy więc z tym uważać. Ale nie wykluczam takiego studyjnego zastosowania, bo HD 620S umieją zajrzeć w dźwięk: i głęboko, i dokładnie, i powiększająco.

Sporym atutem i bezsprzecznym walorem słuchawek HD 620S jest ich łatwość przedstawiania przestrzeni. Scena jest budowana wiarygodnie i przestronnie. Głęboko. Wspaniale stereofonicznie. Zjawiska przestrzenne są rozbudowane, mają optymalną lokalizację, substancjalny stan skupienia dobrze nakreślony i odwzorowany w 3D. Kontury są obrysowane, wnętrza zapełnione, powietrze akustyczne rozłożone wokół źródła. Zamknięte Sennheiser doskonale radzą sobie z przestrzenią. Nawet "płaskie" nagrania nabierają trójwymiarowych kształtów i formy. Słuchacz ma poczucie dużej i szerokiej sceny, brak przykrego zjawiska klaustrofobii. Z drugiej strony dalekie tło jest nieco rozmyte, mało dokładne (ale nadal widoczne).

Jak już pisałem wcześniej, ideą przyświecającą konstruktorom modelu HD 620S było zbudować przewodowe słuchawki zamknięte, które będą "brzmieć jak otwarte". Zadanie dość karkołomne i pozornie trudne do zrealizowania, ale w muszlach sześćsetdwudziestek zainstalowano przetworniki kątowe o średnicy aż 42 mm oraz zastosowano specjalny układ akustyczny zwiększający przestronność dźwięku. Naprawdę daje do bardzo wydajną przestrzeń, a jednocześnie izoluje w dwie strony dźwięk (konstrukcja zamknięta zabezpiecza przed ucieczką dźwięku na zewnątrz oraz odcina słuchacza od środowiska zewnętrznego). 

Oczywiście pojawia się naturalne pytanie: po co i w jakim celu "zamknięte jak otwarte" HD 620S skoro Sennheiser niemal równolegle wypuścił rewelacyjne słuchawki HD 490 PRO Plus (czytaj moją recenzję TUTAJ) o konstrukcji otwartej? Odpowiedź jest dość prosta, acz jednocześnie trudna: oba modele HD 620S i HD PRO Plus noszą logo "Sennheiser", ale produkowane są przez dwie osobne firmy: za pierwsze (czyli tytułowe) odpowiada szwajcarska firma Sonova Holding AG (która jest właścicielem części konsumenckiej Sennheiser), zaś za drugą niemiecka Sennheiser electronic GmbH & Co. KG - konstruktor i wytwórca sprzętu profesjonalnego Sennheiser. Ot i cała zagadka wyjaśniona.

Sennheiser HD 620S mają relatywnie wysoką impedancję 150 Ω i dlatego choć bez problemu można, to nie warto ich napędzać smartfonami, a wzmacniaczami słuchawkowymi. Wówczas można uzyskać większą moc i energię, która pozwala na bardziej wydajne i skuteczne granie, bardziej głośne i dynamiczne. Całościowo pełniejsze. Choć tutaj nie trzeba koniecznie używać jakiś super-wzmacniaczy. Naprawdę wystarczy "coś" takiego jak dongle iFi Audio GO bar podłączony do smartfona lub tableta. To daje pierwszorzędny dźwięk klasy hifi - wielowymiarowy, nasycony i szczegółowy.

Konkluzja
Sennheiser HD 620S to słuchawki dynamiczne o konstrukcji zamkniętej. Wyposażone w 42 mm przetworniki zamontowane pod specjalnym kątem, co zapewnia obraz dźwiękowy podobny do głośnika z naturalnym odwzorowaniem szczegółów i szeroką sceną. Najlepszy, bo klasyczny dźwięk "by Sennheiser", który - w mojej ocenie - jest doskonały. Wybitny. Niepowtarzalny. Referencyjny. To brzmienie dynamiczne, angażujące oraz muzykalne, ale równolegle dociążone i szczegółowe. Substancjalne, barwne oraz napowietrzone. Moja najszczersza i najgorętsza rekomendacja dla Sennheiser HD 620S - wspaniałe słuchawki audiofilskie zaproponowane w rozsądnej cenie.

Cena w Polsce - 1 499 PLN.

Moja szczera i gorąca rekomendacja dla słuchawek Sennheiser HD 620S!

Za:
- Sennheiser to najbardziej renomowany producent / konstruktor słuchawek na świecie (ale także mikrofonów)
- wytwarzający słuchawki już równo od 70. lat!
- i to olbrzymią ilość różnych modeli; od typowo budżetowych po ekstremalny high-end
- posiadacz wielu inżynierskich patentów, oryginalnych rozwiązań, technologicznych innowacji etc.
- Sennheiser posiada ośrodki badawczo-rozwojowe w Niemczech, Danii, Szwajcarii, Singapurze i Stanach Zjednoczonych
- firma ma fabryki w Wennebostel (Wedemark, niedaleko Hanoweru); Tullamore w Irlandii (od 1990); Albuquerque w Nowym Meksyku (od 2000) i Braszowie w Rumunii (od 2019)
- konsumencki dział Sennheiser jest częścią szwajcarskiej firmy Sonova Holding AG (światowy lider produkcji sprzętu audiologicznego)
- model Sennheiser HD 620S to słuchawki dynamiczne zamknięte
- na nowo opracowane / skonstruowane w europejskich zakładach Sennheiser
- zbudowane na wzór i podobieństwo słuchawek profesjonalnych
- ale przeznaczone przede wszystkim na użytek domowego hifi (choć także do użytku PRO)
- solidne i rzetelne wykonanie z tworzywa ABS
- estetyka typowa dla Sennheiser, produkt klasy premium
- oparte o 42 mm przetworniki klasy referencyjnej (z 38 mm membranami), ustawione w kątowo w muszlach 
- dla zapewnienia realistycznego, przestrzennego dźwięku 
- przewód słuchawkowy o długości 1,8 m doprowadzany to jednej muszli, wtyk blokowany w gnieździe na zatrzask
- grube i miękkie pady sowicie wypełnione pianką
- wysoki poziom komfortu, znakomita ergonomia
- referencyjny dźwięk "by Sennheiser" w najlepszym wydaniu high-fidelity
- konkurencyjna cena, dobry stosunek ceny do jakości
- do budowy słuchawek nie użyto produktów odzwierzęcych (słuchawki są wegańskie)
- absolutna rekomendacja Stereo i Kolorowo!

Przeciw:
- wciąż można kupić nowe referencyjne Sennheiser HD 650 za około 1 500 PLN (czyli za taką samą kwotę co HD 620S)
- w zestawie brak drugiego przewodu słuchawkowego i etui transportowego
- słuchawki są przewodowe, co idzie pod prąd aktualnych bezprzewodowych trendów w hifi
- nie są zbyt przenośne (nie do wykorzystywania poza domem)
- nieco podniesiony i wzmocniony bas
- lekko zamazane tło i horyzont dalszej sceny
- typowa estetyka dźwięku "by Sennheiser" nie każdemu się spodoba.

Sennheiser HD 620S są w 100% wegańskie