sobota, 2 listopada 2019

Interkonekt USB Fidata HFU2-1M



Trzy zdjęcia ze strony Fidata


Wstęp
Łączówki cyfrowe USB to nie są zbyt częstym przedmiotem recenzji Stereo i Kolorowo. Przetestowałem ich dosłownie parę. Nie żebym kwestionował ich wpływ na dźwięk high-fidelity, bo po prostu rzadko korzystam z komputera jako źródła sygnału cyfrowego. Jednak czasami trzeba sięgnąć i po takie rozwiązanie. Tym bardziej, że równolegle testuję też transport sieciowy Auralic Aries G1, który ma aktywne wyjście cyfrowe USB (czyli można wyjść z niego do zewnętrznego DAC-a via gniazdo USB - zupełnie jak w komputerze). Później wrócę jeszcze do tego zagadnienia.

Wrocławski dystrybutor Audio Atelier przysłał mi na testy przewód USB Fidata HFU2 (zobacz TUTAJ). Fidata to marka japońskiej firmy technologicznej I-O Data Device, INC (zobacz TUTAJ) specjalizującej się głównie w budowie zaawansowanych serwerów sieciowych. Ale w ofercie ma także dwie serie przewodów "komputerowych". Pierwsza to seria LAN, zaś druga to USB - w niej zawiera się właśnie tytułowy HFU2-1M o długości jednego metra. Oprócz niego są jeszcze dostępne przewody o długościach 2 metry oraz 3 metry.

Wrażenia ogólne i budowa
Przewód dostarczany jest w galanteryjnym pudełku z białego, eleganckiego papieru. Na jego grzbiecie wytłoczony jest napis "fidata". Wewnątrz owego pudełka, tuż pod wieczkiem, znajduje biała koperta z sygnaturą kabla, danymi technicznymi oraz listem w języku japońskim. Ale najważniejsze, czyli sam przewód, ułożony jest w zwoju - leży w zagłębieniu wyściełanym niebieskim aksamitem. Nieczęsto takie traktowanie przewodu USB można znaleźć u innych producentów.

Przewód Fidata HFU2-1M to kabel klasy USB 2.0 High Speed. To wyrób niejako jubilerski, a nie "komputerowy", bo wykonany jest ponadprzeciętnie. Luksusowo. Złocone styki wtyków, masywne aluminiowe dociążniki wtyków (z bocznymi głębokimi szczelinami wzdłuż i delikatnymi nacięciami w poprzek), kabel o średnicy siedmiu milimetrów z dwiema skrętkami wielożyłowej, srebrzonej miedzi OFC o grubości 24 AWG. Co istotne, przewodniki zasilania i danych są rozdzielone, a także osobno ekranowane. Całość pod japońskim nadzorem produkowana na Tajwanie. Nie byłoby w tej informacji nic sensacyjnego, gdyby nie dodatkowa o tym, że przewód ten nie kosztuje 10 000 PLN, a jedynie ...1 500 PLN. Po prostu szok i niedowierzanie.


Bardzo estetyczne opakowanie


Certyfikat


Przewód spoczywa na atłasowym posłaniu


Przewód Fidata bardziej przypomina wyrób jubilerski niż audio hifi




Wtyk USB z aluminiowym obciążnikiem - piękna robota!


Zaraz zainstaluję Fidatę w Auralic Aries G1


Przewód Fidata HFU2 zainstalowany w gnieździe USB Auralic Aries G1

Transport sieciowy Auralic Aries G1

System Shanling - DAC D3.2 i wzmacniacz A3.2


Przewód Fidata przyłączony do NuPrime Evolution DAC

Lampizator Amber 3 DAC w pełnej krasie


Lampizator Amber DAC 3 ma gniazdo USB osobno aktywowane (specjalny przycisk znajduje się na froncie urządzenia)

Lampizator Amber 3 DAC zainstalowany w systemie

Lampizator Amber 3 DAC kontra DAC Shanling D3.2

Na górze Topping D70 DAC, po środku Auralic Aries G1, na dole Esoteric F-07


Dwa spojrzenia na cały system odsłuchowy


Wrażenia dźwiękowe
Przewód Fidata montowałem pomiędzy transport sieciowy Auralic Aries G1 (sprzęt ten ma wyjście cyfrowe na USB) a cztery DAC-i: Lampizator Amber 3 DAC, Shanling D3.2, NuPrime Evolution DAC oraz Topping D70 DAC. Przewód porównawczy USB to M&B Audio Cable Diamond 1m. oraz zwykły przewód USB, ale z posrebrzanymi przewodnikami. Wzmacniacze to przede wszystkim Esoteric F-07 oraz Shanling A3.2. Pełna lista sprzętu towarzyszącego wymieniona jest na końcu niniejszego tekstu.

Zdawałoby się, że zwykły przewód typu USB (Universal Serial Bus - pol. uniwersalna magistrala szeregowa) ma jedynie przenosić sygnał cyfrowy - przecież został w taki sposób opracowany i skonstruowany, aby nie miał żadnego wpływu na dźwięk (tzn. aby jego konstrukcja eliminowała wszelkie zakłócenia i kompresje). Otóż i tak, i nie. Jak się okazuje, w audio-stereo zwykłe zasady fizyki nie zawsze obowiązują - tu wszystko ma znaczenie dla brzmienia, wpływa na ostateczny dźwięk systemu. Przyznam się, że do niedawna przewody USB traktowałem dość "technicznie" - kabel ma optymalnie przenieść dany sygnał z komputera do DAC-a. I tyle. Może być lepszy, może być trochę gorszy. Standard USB wyklucza przecież zakłócenia czy nieprawidłowości sygnału. Tak myślałem. Ale tylko do czasu.

Do czasu, kiedy otrzymałem do testów mojego pierwszego Auralica. Był to Auralic Aries Mini (czytaj test TUTAJ), czyli odtwarzacz sieciowy. Okazało się, że ten Auralic ma obok wyjść cyfrowych (optycznego i koaksjalnego) także wyjście cyfrowe USB - zupełnie jak komputer. Wówczas też odkryłem (albo precyzyjniej - osobiście przekonałem się), że zmieniając przewód USB pomiędzy Auraliciem a zewnętrznym DAC-iem można skutecznie modelować, "dopieszczać", porządkować i rafinować dźwięk. Można usłyszeć więcej i lepiej. Głębiej. Przy komputerach tego zbytnio nie odczuwałem, przy odtwarzaczu sieciowym - tak. Ale kończę już ten przydługi wstęp.     

Jak już pisałem wcześniej, Fidatę wpinałem pomiędzy transport sieciowy Auralic Aries G1 a cztery różne DAC-i. Aby wyprowadzić sygnał cyfrowy via gniazdo USB z Auralica, najpierw należy je aktywować w ustawieniach systemowych. Fabrycznie są ustawiane gniazda cyfrowe (koaksjalne i optyczne) jako wyjściowe. Aktywacja gniazda USB automatycznie wyłącza gniazda cyfrowe. To ważne. Poza tym przetwornik Lampizator Amber 3 DAC też ma specjalny włącznik aktywujący wejście USB. W trybie odbioru sygnału cyfrowego poprzez gniazda typu BNC, Toslink czy coaxial nie działa gniazdo USB. I odwrotnie. Piszę o tym, ponieważ taka konstrukcja ma dobroczynny wpływ na brzmienie przekazywane przez USB.

A teraz przechodzę już do opisu brzmienia Fidata FHU2. Po pierwsze, przewód ten czyści i otwiera dźwięk. Subtelności są lepiej słyszalne, bardziej wyraźne w przestrzeni. Zaś ich tło czarniejsze i jakby bliższe. Stabilniejsze. Ponadto znaczący postęp dokonuje się w dziedzinie rozdzielczości (im większa jest zdolność rozdzielcza, tym bliższe sobie punkty są słyszalne jako odrębne, a nie jako pojedyncza plama) i selektywności (to zdolność do wyodrębnienia pojedynczych cech). Pojedyncze tony odklejają się od siebie, mniej aglutynują, nie spajają się w ziarna. Tak, Fidata w sposób znaczący, choć jednocześnie subtelny, poprawia selektywność i rozdzielczość przekazu.

Drugi ważny aspekt brzmienia Fidaty to jego zdolności do ugruntowywania substancji i masy muzycznej. Przyczyniania się do uplastycznienia brzmienia. Wypełnienie jest stabilniejsze, szersze i bardziej tonalnie zaangażowane. Postawione na wyższym stopniu energetyczności, większej gęstości i nasycenia. W konsekwencji tych zjawisk dźwięk staje się nie tylko dobitniejszy w wyrazie i szybszy w przekazie, ale i bardziej przestrzenny. Z czytelniejszym rysunkiem, bo wiernie umocowany na siatce 3D.  To ekspansywna w przestrzeni i plastyczna prezentacja w skali makro, a także umocowanie detali i ich mocniejsze wyostrzenie w skali mikro. Cały dźwięk niejako układa się, stabilizuje i wypręża się. Nasyca, wzmacnia i optymalizuje się.

Dodatkowym atutem przewodu HFU2 jest jego wpływ na harmonię i proporcję brzmienia. Całość przekazu porządkuje się i systematyzuje. Ujednolica w sensie stabilności i wierności dźwiękowej. To jakby podłączyć jakiś harmonizator połączony z odpromiennikiem, który oczyszcza i organizuje dźwięk. Usuwa negatywne pola i zabrudzenia, pozostawiając sam zrównoważony i koherentny dźwięk o klarownym wypełnieniu tonalnym. Całkowicie znormalizowany pod ekosystem high-fidelity.

Konkluzja
Interkonekt USB Fidata HFU2-1M ma same zalety. Jest perfekcyjnie wykonany z wysokogatunkowych materiałów - to jakość wprost jubilerska. Ma błogosławiony wpływ na dźwięk. Oczyszcza go, stabilizuje i uplastycznia. Zwiększa substancję i rozdzielczość brzmienia. Harmonizuje i ujawnia holografię. A do tego jest więcej niż rozsądnie wyceniony. Stuprocentowa rekomendacja!

Ceny w Polsce - 1 499 PLN / 1 m, 1 649 PLN / 2 m, 1 799 PLN / 3 m.

System odsłuchowy
Wzmacniacze: Hegel H160 (test TU), Esoteric F-07 (test TU), Haiku-Audio Origami 6550 SE (test TU), Shanling A3.2 (test TU), Naim Uniti Nova (test TU) i Pathos Classic One MKIII (test TU).
Kolumny: Living Voice Auditorium R3 (test TU), Audiovector R 1 Arreté (test TU), Xavian Jolly (test TU), Pylon Diamond 30, Guru Audio Junior (test TU) i Studio 16 Hertz Canto One New SE (test TU).
Odtwarzacz CD: Musical Fidelity A1 CD-PRO.
Odtwarzacze sieciowe: Auralic Aries Mini (test TU), Lumin D2 (test TU) i Auralic Aries G1.
DAC-i: NuPrime DAC-10H (test TU), Lampizator Amber 3 DAC, Shanling D3.2 (test TU), NuPrime Evolution DAC, Topping D70 DAC oraz Encore mDSD (test TU).
Komputery: Dell Latitude 7390 i MacBook Apple Pro.
Smartfon/tablet: iPhone XR i iPad Air 2.
Gramofon: Nottingham Analogue Horizon (test TU).
Wkładka gramofonowa: Ortofon 2M Black (test TU).
Przedwzmacniacze gramofonowe: Musical Fidelity MX-VYNL (test TU) i Audiokultura Iskra 1 (test TU).
Tunery: Rotel RT-1080, Sansui TU-5900 i Tivoli Model One (test TU).
Magnetofon kasetowy: Nakamichi Cassette Deck 1 (test TU).
Minisystem: Pioneer P1-K (test TU).
Słuchawki: Fostex TH610 (test TU), Takstar HF-580 (test TU), Meze 99 Neo (test TU) i MEE Audio Matrix 2 (test TU).
Kondycjonery sieciowe: Xindak PC-200V (test TU) oraz NuPrime Pure AC-4 (test TU).
Listwy sieciowe: Solid Core Audio Power Supply (test TU) i ZiKE Labs Powerbox (test TU).
Akcesoria: podstawa antywibracyjna Rogoz-Audio 3SG40 (test TU), podstawy głośnikowe Rogoz-Audio 4QB80 (test TU), podstawy głośnikowe Solid Tech Radius Stand, stopy antywibracyjne Rogoz-Audio BW40, szafka audio Solid-Tech Radius Duo 3 (test TU), mata gramofonowa Harmonix TU-800EXi (test TU) i krążek dociskowy do gramofonu Clearaudio Clever Clamp (test TU). Kondycjoner masy dla głośników QAR Dynamit (test TU). Zatyczki do gniazd RCA Sevenrods. Zworki głośnikowe Sevenrods Speaker Jumper oraz adaptery głośnikowe bi-wire Perkune Audiophile Cables (test TU).


2 komentarze:

Komentarz będzie oczekiwać na moderację