poniedziałek, 31 października 2016

Mikro-wieża stereo Pioneer X-CM66D


Dowolny sposób ustawienia monitorów (zdjęcia ze strony Pioneer)

Wstęp
Tak, wiem - mikro-wieża Pioneer X-CM66D (zobacz TUTAJ) to nie jest audiofilski wykwint, lecz pozycja stricte budżetowa, ale przecież jak najbardziej służąca do słuchania, odtwarzania i kontemplowania muzyki, a przez to warta recenzji na Stereo i Kolorowo. Wielu melomanów poszukuje jakiejś ciekawej i funkcjonalnej mini-wieży do sypialni, gabinetu, czy kuchni. A ten maluch Pioneera wyposażony jest w kilka istotnych funkcji: cyfrowy wzmacniacz 2 x 15 Wat, odtwarzacz płyt kompaktowych, tuner FM i DAB+, radio internetowe, odbiornik Bluetooth, streamer Spotify i oczywiście ma własne kolumny głośnikowe. Ma też wejście dla nośników USB, wyjście słuchawkowe 3,5 mm i pilot zdalnego sterowania. Ponadto wieżyczka Pioneera jest wyjątkowo urodna - obudowy głośników i jednostki centralnej obłożone są imitacją drewna orzechowego. Ładnie to wygląda. To na pewno nie jest jakaś „plastikowa” wieżyczka, a solidna i rzetelna konstrukcja.

Wieża X-CM66D występuje w kilku wersach kolorystycznych quasi-drewnianej okleiny, maskownic monitorów i płyty czołowej amplitunera. Jest dostępny także niższy model X-CM56B pozbawiony tunera DAB+ i możliwości odbioru Spotify.

Wrażenia ogólne i budowa
W zasadzie nie ma co za dużo opisywać tytułowej mikro-wieży, bo producent na swojej stronie czyni to dokładnie i zamieszcza wiele zdjęć. To, że X-CM66D jest wyjątkowo estetyczna, już napisałem we wstępie. Dużo dobrego przynosi obłożenie amplitunera i skrzynek orzechową imitacją drewna. Ponadto monitorki można postawić albo na płasko, przysuwając je bezpośrednio do amplitunera (mini-wieża z monitorkami staje się niejako jednym ciałem), albo pionowo i ustawić je w pewnej odległości od jednostki centralnej. Doskonały pomysł designerski i równolegle użytkowy. 

Bardzo przyjemnie prezentuje się także aluminiowy, anodowany na czarno, front amplitunera – tworzy interesujący kontrast z quasi-drewnianą obudową. Front zdobi poziomy chromowany pasek, na którym umieszczono wszelkie regulatory i pokrętło głośności. Szuflada napędu CD znajduje się poniżej tego paska, jak i gniazdo słuchawkowe 3,5 mm oraz gniazdo cyfrowe USB. Dość spory bladoniebieski wyświetlacz wmontowano na górze amplitunera. Sygnalizuje aktywne źródło (CD, tuner analogowy, internetowy lub DAB+, Bluetooth, Audio-In, USB lub Spotify), siłę głosu oraz ewentualnie ustawienia RDS lub wykonawców i tytuły utworów strumieniowanych z serwisu Spotify. Oczywiście, wyświetlacz może posłużyć także za zwykły zegar (z funkcją budzika) pokazujący aktualny czas.

Z tyłu amplitunera umieszczono tylko kilka gniazd. Dwie pary sprężynowych zacisków głośnikowych, sieciową ósemkę, gniazdo do anteny Bluetooth (jest w komplecie), gniazdo Ethernet, radiowe i audio-in 3,5 mm. To wszystko.

Na monitorach z tyłu zamontowano analogiczne sprężynowe zaciski głośnikowe. Przednie maskownice przymocowane są na stałe. Przewody głośnikowe są załączone do mini-wieży. Podobnie jak mały pilot zdalnego sterowania. Mały, ale poręczny i obsługujący wszelkie funkcje X-CM66D.

Tak pisze Pioneer o swoim nowym produkcie: "Design, brzmienie i komfort streamingu - wszystko w jednym. Design inspirowany stylem skandynawskim z imitacją buka lub orzecha powoduje, że amplituner X-CM 66D jest sprzętem hi-fi, który szczególnie dobrze wkomponowuje się w stylistykę pomieszczeń. Dzieje się tak, ponieważ ta mikro wieża składa się co prawda z dwóch głośników i centralnego odtwarzacza CD, jednak w przypadku poziomego ustawienia stanowi wizualnie jedną całość. Oczywiście można postawić oba głośniki w pionie oraz z dala od siebie. W przypadku tego wyposażenia udało się uzyskać idealną równowagę między nowoczesnymi funkcjami a klasycznym komfortem obsługi: DAB oraz FM zapewniają odbiór radia – dzięki łącznie 40 przyciskom wyboru stacji ich wybór jest wyjątkowo wygodny. Jeśli wybór stacji ma być jeszcze większy, dostępne jest radio internetowe TuneIn z tysiącami nadawców. Równie elastycznie można spełnić swoje konkretne życzenia muzyczne: wystarczy po prostu włożyć ulubioną płytę CD i nacisnąć przycisk Start. Prześlij muzykę ze smartfonu przez Bluetooth do urządzenia. Możesz też włożyć pamięć USB z plikami MP3 do portu USB na panelu przednim. Jeśli nawet to nie wystarcza, zarejestruj się w serwisie Spotify i korzystaj z obejmującego ponad 25 milionów tytułów archiwum muzycznego. W każdym razie czeka Cię zaskoczenie, jak łatwo amplituner X-CM 66 D o mocy 2 x 15 Wat wypełni muzyką Twój salon, lub też sypialnię, gdzie możesz skorzystać z indywidualnie programowalnej funkcji budzenia amplitunera X-CM 66 D".


Opakowanie typowe dla japońskiego Pioneera

Styropianowe wytłoczki wzorowo chronią zawartość


Akcesoria; w tym całkiem estetyczny pilot zdalnego sterowania

Przewody głośnikowe

Monitory obwinięte grubą piankową folią



Wysoka estetyka mikro-wieży Pioneer



Szuflada napędu CD

Spory wyświetlacz

Front to anodowane na czarno aluminium

Drewnopodobna okleina

Po prawej - duże metalowe pokrętło siły głosu


Z tyłu uwagę zwraca antena Bluetooth, gniazdo sieciowe Ethernet i gniazdo tunera DAB+


Wrażenia dźwiękowe
Zanim przejdę do opisu brzmienia mini-wieży, chciałbym podkreślić jej multi-funkcjonalność. Rzadko spotyka się w takim przedziale cenowym aż tak bogate wyposażenie. Nie dość że Pioneer tradycyjnie umieścił tu odtwarzacz płyt CD i tuner analogowy (co zazwyczaj wyczerpywało zwyczajowe wyposażenie amplitunera), to dodatkowo jest tu również radio internetowe i DAB+, a także odbiornik Bluetooth, łączność Wi-Fi, jak i gotowa aplikacja dla strumieniowania sygnału Spotify. Dzięki temu możliwości odbióru muzyki (i audycji radiowych) są wręcz nieskończone, bo fizycznie nieoraniczone. Takie jest współczesne zapotrzebowanie wielu melomanów i Pioneer im to w stu procentach zapewnia. Brawo!

Oczywiście, nikt po małej wieży z mini-monitorami nie spodziewa się super obfitego i masywnego dźwięku o referencyjnej przestrzeni i podobnej selektywności. Niemniej jednak zapewniam, że X-CM66D całkiem dobrze gra. Przede wszystkim brzmi równo i harmonijnie – bardzo plastycznie. Przyjemnie i atrakcyjnie. To brzmienie dobrze ułożone. Proporcjonalne i o odpowiedniej energii.

Generalnie dźwięk jest skoncentrowany na środku pasma, przez co wszystkie utwory, w których wokale znajdują się na pierwszym planie, są najbardziej bezpośrednie i odczuwalne (istnieje wbudowana korekcja „Sound Preset Equaliser”, którą można regulować ten parametr). Wokale brzmią wiarygodnie i są dobrze osadzone na tle instrumentów, są wyróżniane z przestrzeni, a równolegle nie są natarczywe, czy agresywne. Najbardziej trafnym sformułowaniem wydaje się być następujące: „średnica jest wyrównana i zrównoważona – dość naturalna, a przez to przejrzysta”.

Mini-monitory nie wyprodukują tyle dźwięku i tylu niskich tonów, co duże kolumny. To zrozumiałe. Lecz kolumienki dołączone do zestawu Pioneer grają co najmniej żywo i energetycznie; tak, jakby pragnęły dać więcej niż rzeczywiście mogą. Dźwięk jawi się jako masywny, choć pozbawiony jest najniższych składowych. Amplituner zaopatrzony jest w możliwość podbicia niskich tonów, jeżeli komuś naprawdę brakuje basów, może aktywować funkcję „Power Bass”, która całkiem nieźle w praktyce sprawdza się.

Z kolei soprany są dobrze rozdzielcze, blachy brzmią autentycznie, lecz są nieco oddalone. Nie mają za to tendencji do syczenia, nie są szkliste. Są z lekka utemperowane, przez co nie są drażniące, ale super wyraźnie też nie. Soprany są kompromisowe.

Podsumowując, mikro-wieża Pioneer X-CM66D to optymalny wybór dla melomana, który poszukuje niewielkiego, wielofunkcyjnego i kompletnego urządzenia audio-stereo zaopatrzonego w bogactwo funkcji i możliwości. A równolegle pragnie urządzenia, które świetnie wygląda i gra więcej niż zadowalająco. Taki jest nowy Pioneer X-CM66D.

Cena w Polsce – 1 299 PLN.


niedziela, 30 października 2016

Monitory aktywne Pioneer RM-05




Wstęp
Można napisać, że bieżący październik to miesiąc marki Pioneer na Stereo i Kolorowo. Sypnęło jesiennymi premierami w tym japońskim przedsiębiorstwie, więc do mnie przyjechały pachnące nowością, różne ciekawe urządzenia od gdyńskiego dystrybutora marki - firmy DSV. Pierwszym był gramofon profesjonalny Pioneer PLX-500 (czytaj test TUTAJ), czyli niższy model w stosunku do Pioneer PLX-1000. Równo po roku od premiery PLX-1000, Pioneer zdecydował się wprowadzić nieco odchudzoną (i tańszą) wersję tego super-dobrze-sprzedającego-się gramofonu, który wcześniej zasilił też na stałe testowy sprzęt audio Stereo i Kolorowo (zobacz TUTAJ).

Zaraz potem przyjechała do mnie bardzo ładna „drewniana” mikro-wieża Pioneer X-CM66D (zapowiedź TUTAJ), którą postawiłem na biurku w gabinecie. Gra sobie wesoło, niebawem opublikuję jej test.

Kolejni premierowi goście to tytułowe aktywne monitory Pioneer RM-05 (zobacz TUTAJ) z segmentu Pioneer Professional. Bardzo solidne wykonanie - obudowy to aluminiowe odlewy (!), głośniki koaksjalne, szeroki przedni wylot bass-refleksu, wejścia RCA i XLR, dużo możliwości regulacji dźwięku. Równolegle z RM-05 Pioneer wypuścił nieco większe monitory RM-07. To zupełnie nowa jakość w Pioneer, ale wypada zacząć od początku.

Pioneer DJ
Niedawno japoński Pioneer Corporation wydzielił cztery osobne grupy swoich produktów: Home Audio, Car Audio, Cycling Audio oraz Pioneer DJ, czyli sekcję stricte profesjonalną. (Na rynku amerykańskim Pioneer DJ funkcjonuje jako Pioneer Professional Audio). Stało się tak, ponieważ spółka-matka Pioneer Corporation odsprzedała jesienią 2014 roku dział Audio Video innemu japońskiemu przedsiębiorstwu Onkyo (choć Pioneer wciąż zachował spory pakiet akcji, bo prawie 15 %). W rezultacie powstała firma Onkyo&Pioneer, gdzie Pioneer nadal jest osobną marką i ma dużą autonomię (ma też własny oddział R&D). Z kolei dział Pioneer DJ częściowo został sprzedany amerykańskiej firmie KKR & Co. L.P., lecz większościowe udziały (ponad 80 %) nadal są własnością Pioneer Corporation.

Wracając ze świata finansjery do świata audio. Pioneer DJ to obecnie najszybciej rozwijający się dział Pioneer Corporation. Produkuje sprzęty i urządzenia przeznaczone przede wszystkim na rynek profesjonalny. To przede wszystkim multum rozmaitych kolumn estradowych, subwooferów, racków, szafek, etc. W tym katalogu można naliczyć chyba ze 100 pozycji albo i więcej. Są też kompletne elementy wyposażenia studia nagrań, itd., czyli różne wzmacniacze, miksery, kontrolery, gramofony profesjonalne, urządzenia przeznaczone dla DJ-ów, oprogramowanie i wiele innych. Osobną kategorię stanowią monitory aktywne i słuchawki. Słuchawek naliczyłem aż 11 par (zobacz TUTAJ) zaś monitorów aktywnych całe 6 (zobacz TUTAJ). Cały katalog Pioneer DJ dostępny jest TUTAJ.

Wrażenia ogólne i budowa
Monitory RM-05 to nieco mniejsza wersja RM-07. Obie pary zostały wprowadzone na rynek pod koniec lata br. To oczywiście aktywne monitory studyjne, co nie wyklucza ich zastosowania w domowym systemie hi-fi audio-stereo, a wręcz odwrotnie. Zresztą sam Pioneer określa je jako referencyjne.

Warto wiedzieć, że Pioneer buduje głośniki studyjne wykorzystując swoje długoletnie bogate dziedzictwo i doświadczenie w projektowaniu kolumn głośnikowych; pierwsze kolumny wyszły spod jego ręki już w 1938 roku, a w 1978 roku narodził się firmowy system TAD (Technical Audio Devices) wykorzystywany w głośnikach studyjnych (czytaj całą historię TUTAJ). Bezpośrednimi spadkobiercami owej technologii są nowe kolumny serii RM - współosiowych aktywnych monitorów studyjnych do zastosowania w profesjonalnym studio. Pioneer RM-05 i RM-07 mają głośniki wzięte z technologii pro-audio, aby zapewnić wysoki SPL i neutralny dźwięk z wyraźnym oddzieleniem całej częstotliwości co czyni je idealnymi towarzyszami dla bliskiego pola pracy w studio, gdzie wymagane są monitory o wysokiej rozdzielczości dźwięków.

Seria RM wykorzystuje koncentryczną jednostkę przetworników opracowaną przez Pioneer pro-audio TAD (Technical Audio Devices Laboratories). Konstrukcja, w której niskie, średnie i wysokie częstotliwości emitowane są z jednego punktu wpływa na bardziej precyzyjne brzmienie. Monitory tej serii są wyposażone w głośniki nisko tonowe z włókna aramidowego. Zastosowane wzmacniacze pracują w klasie A/B (LF: 100 W przy 4 Ω, HF: 50 W przy 4 Ω). Wnętrza wyposażono w technologię AFAST (Acoustic Filter Assisted System Tuning), gdzie tuby akustyczne redukuje fale stojące dla uzyskania czystej średnicy i niskich częstotliwości. AFAST to technologia opatentowana przez Pioneer. Drastycznie redukuje fale stojące, które mogą wytwarzać stłumione odpowiedzi w niskich i średnich zakresach. Tuby akustyczne w skrzynkach pochłaniają fale stojące, zapewniając prawdziwą reprodukcję niskich i średnich częstotliwościach.

RM-05 versus RM-07 (zdjęcie ze strony Pioneer)


Zanim przejdę do opisu wrażeń dźwiękowych, kilka słów należy się ogólnej aparycji RM-05. Obudowy w całości wykonane są z grubych profili aluminiowych, przez co masa jednej sztuki przekracza 9 kg (przy wymiarach 203 x 281 x 225 mm). Obudowy ukształtowane są w specjalne formy zwiększające propagację dźwięku, a eliminujące rezonanse, refrakcje i zniekształcenia. 

Na wypukłym froncie zamontowano duże głośniki koncentryczne (HD-Coaxial Technical Audio Devices Laboratories by Pioneer). Ich oś zajmują wysokotonowe 1,5 calowe aluminiowe kopułki. Przykryte są metalową siateczką. Z kolei część obwodową głośników koncentrycznych wypełniają 5 calowe membrany uplecione z włókien aramidowych. Przetworniki odseparowane są falowodem redukującym ich wzajemne oddziaływania. Na dole frontów znajdują się płaskie, ale szerokie ujścia bass-refleksów, które wewnątrz skrzynek tworzą tuby. Wyloty są specjalnie wyprofilowane, aby uzyskać czysty i gładki bas. Na frontach umieszczono również pojedyncze białe diody. Zapalone wskazują przyłączenie monitorów do prądu.

Z tyłu, na wspólnej płytce zamontowano cztery pokrętła: głośności, regulacji niskich, średnich i wysokich tonów. Poniżej umieszczono wejścia sygnałowe: RCA i XLR, jak i włącznik „auto stand-by”, czyli automatycznej aktywacji monitorów po wykryciu dochodzącego sygnału. Na samym dole tylnej ścianki znajduje się wejście sieciowe IEC oraz włącznik sieciowy. Na górze zamontowano spore radiatory oraz punkty montażu monitorów do ściany.

W komplecie znajdują się wysokie, gumowe stopki oraz gumowe podkładki. Użytkownik sam decyduje co i jak zamontować/przykleić o spodu oraz pod jakim kątem ostatecznie mają być umieszczone stojące głośniki. Dokonuje się tego za pomocą różnych możliwych kombinacji przytwierdzenia gumowych podkładek.

Stroną ujemną może być fakt, że wszelkie regulatory i gałki umieszczono z tyłu kolumn, przez co manipulowanie nimi jest w oczywisty sposób utrudnione, a producent nie wyposażył RM-05 w piloty zdalnego sterowania. Pozytywem tego jest to, że regulatory nie szpecą jednolitych i estetycznych frontów. Coś za coś.

Dodam jeszcze, że monitory RM-05, choć studyjne, to mają wysoce estetyczny design i wykonanie. Zresztą niedawno zostały uhonorowane prestiżową nagrodą IF Design Award (zobacz TUTAJ), a to mówi samo za siebie.

Dane techniczne
Typ : Bi-amp 2-drożne aktywne monitory studyjne
Obudowa: Bass Reflex/Aluminium
Tweeter: 1.5" hard dome aluminium HSDOM
Woofer: 5" aramid
Pasmo przenoszenia- 10 dB): 45 Hz50 kHz
Mksylany SPL: 104 dB SPL (peak @ 1 m)
Cross Over: 1.7 kHz
Wzmacniacz Class A/B bi-amp, LF100 W / 4 Ω HF50 W / 4 Ω Input
Złącza: Symetryczne XLR x 1, Niesymetryczne RCA x 1
Impedancja 10 kΩ
Czułość wejścia: -40 dB+6 dB
Moc: 142 W
Moc w trybie stand-by mode 0.3 W lub mniej
Wymiary: 203 x 281 x 225 mm
Masa jednej sztuki: 9.3 kg

Dostawa Pioneer; gramofon PLX-500 oraz tytułowe monitory

Karton w kartonie






Aluminiowa obudowa


Tylny panel z licznymi regulatorami, gniazdami i dużym radiatorem


Przewód Melodika MD2X; wtyk Neutrik

Gumowe podstawki


Głośnik koaksjalny; w środku aluminiowa kopułka, na zewnątrz membrana z włókien aramidowych

Po prostu Pioneer Professional



Wylot linii transmisyjnej

Zbliżenie na głośnik koncentryczny


Design monitorów RM-05 zasługuje na najwyższe uznanie



Zza monitora zwisa przewód symetryczny Melodika MD2X

Monitor Pioneer na podstawce Solid Tech


RM-05 jako monitory bliskiego pola; przedwzmacniacz/DAC to ADL Stratos by Furutech 



Pioneer RM-05 otrzymują sygnał z przedwzmacniacza/DACa Pathos Converto Evo 


Spojrzenie ogólne na duży system odsłuchowy; białe kolumny to Triangle Esprit Antal EZ


Wrażenia dźwiękowe
Monitory RM-05 przypinałem przewodami symetrycznymi Melodika MD2X (zobacz TUTAJ) do dwóch przedwzmacniaczy (i równolegle DACów): ADL Stratos by Furutech oraz Pathos Converto Evo. Sygnał cyfrowy pochodził z komputera, był konwertowany na analogowy przez wymienione powyżej DACi (patrz cała lista sprzętu towarzyszącego na końcu niniejszego tekstu).

Na początek ważna uwaga. Nabywając dwa solidne monitory aktywne wraz z DACiem z funkcją przedwzmacniacza, otrzymuje się kompletny system hi-fi, który nie zawiera wzmacniacza zintegrowanego, bo w takiej konfiguracji staje się zbędny. Pytanie – czy jakość wzmacniaczy zainstalowanych w kolumnach aktywnych dorównuje poziomem wzmacniaczom zintegrowanym z podobnego pułapu cenowego? W Pioneer RM-05 są to amplifikacje klasy A/B o mocy 50 Wat wraz z toroidalnym trafo, czyli jest co najmniej nieźle. Do sterowania monitorami nie trzeba oczywiście używać aż tak audiofilskich urządzeń jak ja to czyniłem (Pathos Converto Evo to koszt około 7 000 PLN, a ADL Stratos by Furutech 4 500 PLN). Wystarczy jakiś mały DAC z funkcją przedwzmacniacza i też powinno być dobrze. Widziałbym tu np. S.M.S.L. V2 lub jakiś polski Nostromo DAC z funkcją przedwzmacniacza. Wydatek do 1 000 PLN powinien załatwić sprawę, choć oczywiście im wyższej klasy DAC i przedwzmacniacz, tym ostatecznie lepiej dla dźwięku. Dla mnie optymalny w tym przypadku jest ADL Stratos by Furutech. Świetny sprzęt za rozsądne pieniądze. Ale wracając do monitorów RM-05.

Po przyłączeniu monitorów do prądu i uruchomieniu źródła zaskoczeniem może okazać się bardzo duży, obszerny i głęboki dźwięk wydobywający się z aluminiowych skrzynek. Uderzenie i moc brzmienia w stosunku do  niewielkich przecież obudów są zadziwiające. To dźwięk zbliżający się aparycją do dźwięku „live”, czyli nasyconego, pełnego, wibrującego i szybkiego. Pierwszorzędnie kontrolowanego, uporządkowanego i pulsującego wigorem. Do tego dochodzi świetne obrazowanie instrumentów i wokali na scenie - jednoznaczne i wiarygodne. Instrumenty mają dużą masę i ciężar, zaś wokale – są silne i bezpośrednie. Dobrze osadzone w przestrzeni. Wzmacniacze zamontowane w kolumnach Pioneer grają bardzo dobrze, czuć wysokie znawstwo zasad amplifikacji u japońskich konstruktorów. Może są nieco zawadiackie i angażujące, ale dzięki temu ma się szansę usłyszeć żywy i autentyczny dźwięk. Na pewno RM-05 nie są ani wysubtelniałe, ani ugrzecznione. Poziom wyrafinowania brzmienia jest nieco niższy niż w audiofilskich wzmacniaczach z pułapu około 5 000 PLN, co wcale nie musi być wadą.

Doskonałe efekty dźwiękowe otrzymuje się nie tylko stawiając monitory na podstawkach, ale także używając je jako monitory bliskiego pola (np. ustawione na biurku). Ciekawym zjawiskiem jest wówczas stosunkowo obfity tzw. sweet-spot, czyli innymi słowy stereofonia jest szeroka. RM-05 jako monitory bliskiego pola są, pisząc wprost, wręcz idealne. Koaksjalna konstrukcja głośników w skrzynkach ustawionych pod skosem powoduje jednoczasowe docieranie do uszu słuchacza wszystkich dźwięków. Harmonia i porządek brzmienia są idealne. Można całkowicie zanurzyć się w muzyce, poczuć się jak na koncercie, uzyskać efekt dookolności i wszechobecności muzyki. To brzmienie podobne do założenia słuchawek na uszy, przy czym tu tych słuchawek oczywiście nie ma. Myślę, że tego rodzaju autentyczności i dotykalności dźwięku nie zapewnią żadne kolumny pasywne. Rzetelne monitory aktywne Pioneer RM-05 dostarczają bardzo żywy i spektakularny przekaz, który w swojej klasie bez wątpienia można nazwać referencyjnym.  To brzmienie efektowne, autentyczne i plastyczne do kwadratu. A do tego selektywne i tonalnie wysycone. Komunikatywne.

Konkluzja
Monitory aktywne Pioneer RM-05 to doskonały przykład na to, że zaawansowane audio-stereo może obyć się bez wzmacniacza zintegrowanego. W powyższym przypadku wystarczy dokupić DAC z funkcją przedwzmacniacza, aby otrzymać rasowy dźwięk hi-fi. Pioneer RM-05 zapewniają bardzo efektywne i plastyczne brzmienie o pierwszorzędnym ataku i doskonałej harmonii. To obszerny i głęboki dźwięk z referencyjnym wręcz stereo.

RM-05 reprezentują świetne wykonanie (aluminiowe obudowy,głośniki koncentryczne, wzmacniacze klasy A/B z trafami toroidalnymi), ciekawy i estetyczny design, mnóstwo funkcji, etc. 

Polecam tytułowe głośniki jako rozsądną alternatywę dla budżetowego wzmacniacza wspieranego monitorami pasywnymi podobnej klasy. Pioneer RM-05 mają szansę zagrać po prostu lepiej i żywiej – pełniej i dźwięczniej. Rekomendacja!

Pioneer RM-05 - cena w Polsce około 5 000 PLN (za dwie sztuki monitorów).

System testowy
Wzmacniacze: Hegel H160 (test TU), Pathos Classic One MKIII (test TU), Audia Flight FL Three S (test TU), Cayin CS-55 A (test TU), dzielony Pathos Converto Evo i Pathos Ampli D (test TU) oraz Dayens Ecstasy III (test TU).
Kolumny: Triangle Esprit Antal EZ (test TU), PMC DB1 Gold (test TU), Pylon Diamond 28 (test TU), Taga Harmony TAV-616F (test TU) i Guru Audio Junior (test TU).
Źródła cyfrowe: odtwarzacz CD Musical Fidelity A1 CD-PRO i NuForce Air DAC (test TU).
Komputery: MacBook Apple Pro, Acer Aspire ES13 i Dell Latitude E6440.
Gramofony: Nottingham Analogue Horizon z wkładką Ortofon 2M Black (test TU), Pioneer PLX-1000 z Goldring Legacy oraz Pioneer PLX-500 (test TU).
Przedwzmacniacze gramofonowe: iFi iPhono2 (test TU), Primare R32 (test TU), Haiku-Audio Sol MM i Musical Fidelity MX-VYNL (test TU).
Tunery: Rotel RT-1080, Yamaha T-550 i Sansui TU-5900.
Magnetofon kasetowy: Nakamichi Cassette Deck 1.
Minisystem: Pioneer P1-K (test TU).
Słuchawki: RHA MA750 (test TU), Final Audio Design Adagio V (test TU), Final Audio Design Pandora Hope VI (test TU), Blue Mo-Fi (test TU) i AKG K545 (test TU).
Wzmacniacze słuchawkowe: Cayin C5 DAC (test TU), Musical Fidelity MX-HPA (test TU) i Trilogy 931 (test TU).
Akcesoria: podstawa antywibracyjna Rogoz-Audio 3SG40 (test TU), podstawy głośnikowe Rogoz-Audio 4QB80 (test TU), podstawy głośnikowe Solid Tech, stopy antywibracyjne Rogoz-Audio BW40, szafka audio Solid-Tech Radius Duo 3 (test TU) i mata gramofonowa Harmonix TU-800EXi (test TU). Zatyczki do gniazd RCA Sevenrods. Zworki głośnikowe Sevenrods Speaker Jumper.