S

S

MA

Planeta Dźwięku

Premium Sound

Polpak

wtorek, 11 października 2016

Gramofon Pioneer PLX-500


PLX-500 dostępny jest także w białym wykończeniu (powyższe zdjęcie ze strony Pioneer)

Wstęp
Równo po roku od premiery super-dobrze-sprzedającego-się-gramofonu PLX-1000, Pioneer DJ zdecydował się wprowadzić nieco odchudzoną (i tańszą) wersję, czyli tytułowy Pioneer PLX-500 (zobacz TUTAJ). Swojego czasu na łamach Stereo i Kolorowo zachwycałem się właśnie gramofonem Pioneer PLX-1000 (czytaj test TUTAJ), który tak bardzo przypadł mi do gustu, że wkrótce na stałe zasilił redakcyjny system audio-stereo (zobacz TUTAJ). Dlatego, kiedy napisała do mnie list pani z Działu Marketingu gdyńskiej firmy DSV, czyli dystrybutora marek Pioneer i Pioneer DJ, z informacją, że jest już dostępny gramofon Pioneer PLX-500, od razu przygarnąłem go do testów. Nawiasem mówiąc, razem z gramofonem odebrałem także monitory aktywne Pioneer RM-05 (zobacz TUTAJ), które niedługo będą bohaterkami osobnej recenzji.

Wrażenia ogólne i budowa
Gramofon PLX-500, podobnie jak jego „starszy brat” PLX-1000, dostarczany jest w wielgachnym kartonie, w którym znajduje się …drugi karton. Po otwarciu pudeł, ujawnia się zawartość – to skrzętnie powycinany styropian, a w nim poukładane poszczególne elementy: akrylowa pokrywa, aluminiowy odlewany talerz, plinta z ramieniem, kilka przewodów (zasilający, USB i RCA – mini-jack). Akcesoria upakowane są boku jednej ze styropianowych form. Są to: aluminiowy adapter do singli, przeciwwaga ramienia, dodatkowy obciążnik +4 g, head-shell z zamontowaną już wkładką. Wkładka wygląda na Audio-Technica AT-91 (zobacz TUTAJ) z białą obudowa, ale nie ma żadnych firmowych oznaczeń.

PLX-500 designem przypomina PLX-1000, ale mają one odmienną budowę. PLX-500 wygląda nieco jak fuzja profesjonalnego PLX-1000 z konsumenckim Pioneer PL-30 (czytaj test TUTAJ), choć ma wdrożonych więcej rozwiązań wziętych z PLX-1000, niż z PL-30. Podobne z PL-30 są akrylowa, uchylna pokrywa oraz twarde tworzywo sztuczne użyte do konstrukcji plinty. Z kolei z PLX-1000 wzięty jest profesjonalny kształt plinty (a la SL-Technics 1200), aluminiowy włącznik sieciowy połączony ze światłem stroboskopu (w kształcie gałki), aluminiowy przycisk „Start”, przyciski prędkości obrotów 33, 45 i 78 RPM (też aluminiowe, z czerwonymi diodami), a także suwak „Tempo” zamontowany z prawej strony (PLX-1000 regulacji tempa na o wiele więcej, ma także automatyczną stabilizację obrotów – „Reset”). Identyczna jest również wysuwana z korpusu lampka diodowa oświetlająca wkładkę z igłą.

Różnica dotyczy głównie materiału zastosowanego do budowy plinty: PLX-1000 to metal z elementami tworzywa sztucznego, zaś w PLX-500 to w całości tworzywo sztuczne, ale wysokiej jakości. Mechanizm silnika wmontowany jest jednakże w metalowym korpusie. PLX-500 ma aluminiowy, odlewany talerz jest jednak niższy, lżejszy i ogólnie mniej solidny jak w PLX-1000 – ten dodatkowo od spodu ma masywny pierścień obciążający i stabilizujący. PLX-1000 ma też bardziej zaawansowany silnik, lepsze łożysko i szpindel. To od razu widać po zdemontowaniu talerzy. Jednak PLX-500 ma stosunkowo dobrą konstrukcję silnika, wygląda na bardzo solidną i rzetelną. Nieco inne są także ramiona – w PLX-1000 to aluminiowa rurka, a PLX-500 – stalowa. Oczywiście, kształty są analogiczne, czyli litery „S”. Mocowania ramion i ich regulacje wydają się być identyczne, choć PLX-1000 ma bardziej precyzyjną przeciwwagę, jak i dodatkowy obciążnik dla wkładek o wyższej masie. Same headshelle są takie same, typowe dla Pioneera wkręcane w rurkę ramienia. Bardzo wygodne i łatwe do wyregulowania.

PLX-500 został posadowiony na czterech dużych stopach antywibracyjnych ze srebrzystego tworzywa sztucznego. Wyglądają niczym „łapy”. Gramofon stoi na nich bardzo stabilnie i pewnie. (W PLX-1000 stopy wykonane są ze stali). PLX-1000 ma masę 13,1 kg, zaś PLX-500 – 10,7 kg, czyli nadal sporo. W komplecie z PLX-500 znajduje się wełniana mata, w PLX-1000 jest wełniana i gruba gumowa.

Dużą różnicę widać z tyłu urządzenia. PLX-500 nie ma tak jak PLX-1000 trójbolcowego gniazda sieciowego IEC – w zamian zamontowano gniazdo dwubolcowe tzw. ósemkę. Z kolei wyprowadzenie sygnału stereo przewodem RCA zamontowane jest na stałe - w PLX-1000 to złocona para gniazd RCA. Natomiast w PLX-500 jest dodatkowe wyjście USB do komputera, a także przełącznik wyjście phono albo liniowe. Innymi słowy, w PLX-500 zamontowano wewnętrzny przedwzmacniacz gramofonowy, PLX-1000 takiego udogodnienia jest pozbawiony.

Podsumowując budowę PLX-500. To rzeczywiście, nieco odchudzona wersja PLX-1000, ale nadal bardzo solidna, masywna i pierwszorzędnie zbudowana. Estetyczna. Oszczędności generalnie dotyczą tych elementów, które nie powinny skutkować pogorszeniem dźwięku. Wyjątkiem jest talerz, który w PLX-500 jest wyraźnie niższej jakości. Plusami PLX-500 jest wyposażenie go w wewnętrzny phono-stage, fabryczny montaż wkładki gramofonowej, obecność wyjścia USB, jak i uchylna akrylowa pokrywa, ze specjalnymi uchwytami dla okładek płyt winylowych. Przydatny i miły bajer. Poza tym można wybrać jedną z dwóch wersji kolorystycznych obudowy – białą lub czarną.

Warto podkreślić, iż nabywca kupując PLX-500 otrzymuje kompletny produkt gotowy niemalże od razu do użytku. Oczywiście, po wypakowaniu i złożeniu gramofonu, co jest czynnością bardzo łatwą i przyjemną.

Dane techniczne
Wysoki moment obrotowy (33⅓ RPM w 0.3 sekundy)
Moment obrotowy 1,6 kg/cm
Klasyczne rozmieszczenie przycisków i funkcji
Odłączane przewody zasilania, uziemienia i audio (PHONO)
Ramię typu S
Długość ramienia: 230,5 mm
Kontrola parametru Tempo: ± 8 %
Solidna konstrukcja dla zapobiegania drganiom
Profesjonalne, pozłacane gniazda RCA
Ramię pokryte gumą dla zapewnienia lepszej izolacji
Pobór mocy 1 W
Masa 10,7 kg
Maksymalne wymiary 450 x 159 x 368 mm
Gniazdo wyjściowe RCA × 1
Silnik 3-fazowy silnik bezszczotkowy DC
Prędkość obrotowa 33⅓, 45, 78 RPM
Czas startu 1 sek (33⅓ RPM)
Błąd śledzenia ramienia: Mniej niż 3°
Regulacja wysokości ramienia: 6 mm ­



Karton w kartonie

Pieczołowite pakowanie


Dużo styropianu

Akcesoria schowane są w styropianowym stelażu

Talerz z aluminium


Stalowa pokrywa mechanizmu napędu


Ramię "S"

Suwakowa regulacja tempa

Przewód 2 x RCA przymocowany jest na stałe; widoczne jest także wyjście USB


Talerz sprawia wrażenie solidnego i stabilnego

Filcowa mata jest w zestawie


Headshell wraz z fabryczną wkładką

Regulacja obrotów: 33, 45 lub 78 RPM


Profesjonalny design

Akrylowa pokrywa

Pokrywa jest uchylna; ma zainstalowane specjalne podstawki, o które można oprzeć okładkę winylu

Wrażenia dźwiękowe
Odsłuchiwałem PLX-500 z fabrycznie zamontowaną wkładką (to najprawdopodobniej Audio-Technica AT-91), z Ortofon 2M Black, jak i z zaawansowaną wkładką typu MC Ortofon Quintet Black S. Przedwzmacniacze gramofonowe to Musical Fidelity MX-VYNL, ADL Stratos by Furutech i Primare R32. Gramofony porównawcze to Pioneer PLX-1000 i Nottingham Analogue Horizon. Całość sprzętu towarzyszącego wymieniona jest na końcu niniejszego tekstu.

Pioneer PLX-500 to gramofon z napędem bezpośrednim (Direct Drive), czyli silnik zamontowany pod talerzem od razu go napędza, obraca płytą, a nie jak przy napędzie paskowym, gdzie pośredniczy w tym pasek naciągnięty na wałek silnika i talerz. Przez to Direct Drive jest uznawany przez wielu audiofilów za mniej „koszerny”. Jednakowoż wiele gramofonów i to często z bardzo wysokiego pułapu cenowego wyposażana jest obecnie napęd bezpośredni, albowiem dokonał się spory postęp technologiczny w tym zakresie. Pioneer PLX-1000 otrzymał spore uznanie audiofilskiego światka (szczególnie z zamontowaną dobrą wkładką), czas więc na odsłuch PLX-500.

Od razu napiszę, że PLX-500 z zamontowaną firmowo wkładką (Audio-Technica AT-91) nie brzmi zbyt galanteryjnie. Owszem, to zdrowe i obfite granie, stabilne i soczyste, ale pozbawione dalszej głębi i szerszej przestrzeni, z brakiem części subtelności brzmieniowych, czy finezji w oddawaniu analogowego klimatu. Ogólny dźwięk jest jednak przyjemny, niemęczący, atrakcyjny i harmonijny. Ale nie jest to brzmienie finezyjne, pogłębione, czy wysycone. Myślę, że warto wymienić wkładkę na taką z pułapu 300 – 400 PLN, wówczas brzmienie powinno polepszyć się w sposób logarytmiczny. Oczywiście, uwaga ta nie dotyczy DJ-ów. AT-91 do skreczowania i morderczej pracy nadaje się idealnie.

Optymalnie widziałbym w PLX-500 takie wkładki jak Shure M-44, Ortofon 2M Red, Sumiko Black Pearl, czy nawet nieco droższe Goldring 2100 lub Nagaoka MP-110. Na próbę zamontowałem w tytułowym gramofonie moją dyżurną wkładkę typu MM Ortofon 2M Black (jej cena to 1 990 PLN). To zupełnie inne granie niż z tą fabrycznie montowaną. W skrócie pisząc – pełniejsze, bardziej dynamiczne, z widoczną dalszą głębią, z czystszą przestrzenią oraz z lepszą detalicznością i wyraźniejszą selektywnością. Brakuje tu jeszcze takiego porządku, tonalności, czy nasączenia muzyką jak w gramofonie porównawczym Nottingham Analogue Horizon, ale generalnie nie jest źle. A co najmniej przyzwoicie. To bujne, żarliwe i mocarne granie, z dobrą podstawą basową i świetną analitycznością. Niskie może nie schodzą tak nisko jak w Horizon, czy w PLX-1000, ale czuć ich wymiar i widać kształt.

Wewnętrzny przedwzmacniacz gramofonowy w porównaniu do fabrycznej wkładki wydaje się porządniejszy. Brzmi równo i czysto, choć tu i ówdzie, może czasem brakować wyrafinowania. Powinien spokojnie wystarczyć dla wkładek do kwoty 300 – 350 PLN, potem warto rozważyć wymianę na lepszy zewnętrzny.          

Konkluzja
Na pewno PLX-500 jest bardzo groźnym konkurentem dla takich budżetowych gramofonów jak Rega RP-1, czy Pro-Ject serii Debut i Elemental, bo jest od nich solidniejszy, masywniejszy, bardziej zaawansowany konstrukcyjnie – i co tu dużo pisać – po prostu lepiej grający. I to pomimo napędu bezpośredniego, a nie paskowego! Warunek sine qua non, to wymiana fabrycznej wkładki na nieco wyższej klasy.

Cena w Polsce - 1 449 PLN.

System testowy
Wzmacniacze: Hegel H160 (test TU), Pathos Classic One MKIII (test TU), Xindak XA6800R (test TU), Audia Flight FL Three S (test TU), Cayin CS-55 A (test TU), dzielony Pathos Converto Evo i Pathos Ampli D oraz Dayens Ecstasy III (test TU).
Kolumny: Eryk S. Concept Superioro (test TU), Triangle Esprit Antal EZ (test TU), Pioneer RM-05, Pylon Diamond 28 (test TU), Taga Harmony TAV-616F (test TU), Xavian Pearl i Guru Audio Junior (test TU).
Źródła cyfrowe: odtwarzacz CD Musical Fidelity A1 CD-PRO i NuForce Air DAC (test TU).
Komputery: MacBook Apple Pro, Acer Aspire ES13 i Dell Latitude E6440.
Gramofony: Nottingham Analogue Horizon z wkładką Ortofon 2M Black (test TU), Pioneer PLX-1000 z Ortofon Quintet Black S.
Przedwzmacniacze gramofonowe: iFi iPhono2 (test TU), Primare R32 (test TU) i Musical Fidelity MX-VYNL (test TU).
Tunery: Rotel RT-1080, Yamaha T-550 i Sansui TU-5900.
Magnetofon kasetowy: Nakamichi Cassette Deck 1.
Minisystem: Pioneer P1-K (test TU).
Słuchawki: RHA MA750 (test TU), Final Audio Design Adagio V (test TU), Final Audio Design Pandora Hope VI (test TU), Blue Mo-Fi i AKG K545 (test TU).
Wzmacniacze słuchawkowe: Cayin C5 DAC (test TU), Eryk S. Concept Superior, Musical Fidelity MX-HPA (test TU), Trilogy 931 i S.M.S.L. sAp-8.
Okablowanie: Przewody głośnikowe Cardas 101 Speaker (test TU) i Melodika Brown Sugar BSC 2450 (test TU). Seria XLO UltraPLUS. Pełne okablowanie AirTech seria Evo oraz Perkune Audiophile Cables.
Akcesoria: podstawa antywibracyjna Rogoz-Audio 3SG40 (test TU), podstawy głośnikowe Rogoz-Audio 4QB80 (test TU), podstawy głośnikowe Solid Tech, stopy antywibracyjne Rogoz-Audio BW40, szafka audio Solid-Tech Radius Duo 3 (test TU) i mata gramofonowa Harmonix TU-800EXi (test TU). Zatyczki do gniazd RCA Sevenrods. Zworki głośnikowe Sevenrods Speaker Jumper.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...