środa, 4 listopada 2015

Wzmacniacz zintegrowany Hegel H360



Wstęp
Pisanie o Hegel H360 jako jedynie o wzmacniaczu zintegrowanym (jak brzmi tytuł niniejszego tekstu) jest nieprecyzyjne. Hegel od dawna przyzwyczaił swoich użytkowników do tego, że każdy wzmacniacz wyposażony jest dodatkowo w przetwornik cyfrowo-analogowy (wyjątek to H200). Tak było w historycznych już modelach H70, H100 oraz H300 i nie inaczej jest w nowych H80, H160 i H360. Przy czym H160 to także pełnoprawny wzmacniacz słuchawkowy, a także stereamer AirPlay. Najnowszy H360 dodatkowe funkcje ma jeszcze bardziej rozbudowane (choć nie ma wyjścia słuchawkowego), bo ma już DAC DSD64 i DSD128, ale o tym szerzej dalej. Ponadto w najnowszym Heglu zamontowano najbardziej rozbudowany i zaawansowany firmowy patent SoundEngine, czyli układ elektroniczny zapewniający zintegrowanie zalet wzmacniacza pracującego w klasie A z brakiem zniekształceń, co jest najbardziej charakterystyczne dla klasy AB amplifikacji (w skrócie pisząc).

Hegel H360 dopiero co pojawił się na rynku – właśnie trwa jego oficjalna premiera w Polsce, zaś Stereo i Kolorowo ma przyjemną możliwość przeprowadzać jeden z pierwszych testów norweskiego mocarza. Sposobność ta zaistniała dzięki uprzejmości polskiego dystrybutora – firmy Moje Audio z Wrocławia. Niemniej jednak z uwagi na ograniczony czas (niecały tydzień) odsłuchów i zapoznawania się z H360 nie miałem możliwości przetestować dokładnie wszystkich jego funkcji i umiejętności, stąd niniejszy test będzie raczej krótki i będzie dotyczyć walorów brzmieniowych samego wzmacniacza oraz trochę DACa. Pozostałe opiszę szerzej być może kiedyś indziej.

Wrażenie ogólne i budowa
Trudno napisać coś odkrywczego o designie wzmacniaczy Hegel – jest jaki jest i tyle. Minimalistyczny i wizualnie oszczędny aż do bólu. Identycznie jest w H360. To czarna jak smoła obudowa, czarna aluminiowa płyta czołowa, dwie czarne gałki i cztery czarne stopy. H360 jest ciut głębszy od H160 (o jakieś 2 centymetry) i trochę wyższy (o 3 centymetry). Jest też cięższy – 20,5 kg versus 16,5 kg. Na panelu frontowym, po środku umieszczono dość duży niebieski wyświetlacz alfanumeryczny. Dużymi literami i cyframi wyświetla aktualne źródło i poziom wzmocnienia. Czasami przy programowaniu systemowym pokazuje jeszcze jakieś znaki specjalne. Po obu stronach wyświetlacza zamontowano dwie identyczne gałki – prawa odpowiada za wzmocnienie sygnału (od 0 do 99), lewa – za wybór źródła (dostępnych jest aż dziewięć). Włącznik sieciowy umieszczono od spodu obudowy, tuż pod wyświetlaczem. I na tym można by zakończyć opis H360, na szczęście jest jeszcze tylny panel, a ten jest znacznie bogatszy niż frontowy.

Tylny panel jest uporządkowany niczym ulice w Oslo – ma logiczny układ i ściśle wyznaczone grupy funkcjonalne, dodatkowo obrysowane białymi liniami. W górnych rogach zamontowano dwie pary bardzo solidnych terminali głośnikowych. Pomiędzy nimi umieszczono dwie grupy gniazd – trzy pary wejściowych analogowych i dwie pary wyjściowych. Wejściowe to para symetrycznych XLR, para klasycznych RCA i kolejna para RCA dla podłączenia (lub zintegrowania) systemu kina domowego (głośność ustawiona jest automatycznie na poziom 80). Parę tą można przeprogramować na tradycyjne wejście analogowe. Natomiast dwie pary wyjściowe to wyjścia z przedwzmacniacza – regulowane i nieregulowane, czyli albo ze stałym poziomem głośności lub ustawianym z poziomu wzmacniacza (a w zasadzie – przedwzmacniacza). Idąc dalej. Na dole, po prawej stronie umieszczono długi rząd gniazd cyfrowych. I tak, są tam aż trzy wejścia optyczne Toslink, jedno koaksjalne elektryczne, jedno USB i LAN (RJ45). Wejście LAN służy do zintegrowania H360 z AirPlay oraz streaming DLNA. Z kolei wejścia cyfrowe do DACa obsługują chyba wszelkie dostępne formaty wraz z DSD64 i DSD128. Obok wejść cyfrowych znajduje się koaksjalne wyście cyfrowe (np. do podłączenia innego zewnętrznego DACa), a także wejście IR dla zintegrowania wzmacniacza z innym firmowym urządzeniem. W lewej części zamontowano gniazdo sieciowe wraz z bezpiecznikiem.

W zestawie znajduje są aluminiowy pilot zdalnego sterowania, którym sterować można wszelkimi funkcjami wzmacniacza i DACa, a także przyłączonym doń komputerem (a przynajmniej niektórymi jego funkcjami). Pilot to model RC2 (zobacz TUTAJ). Ma przyjemną umiejętność sterowania dużą ilością dostępnych na rynku urządzeń hi-fi produkcji innych firm. Na przykład mój odtwarzacz płyt kompaktowych Musical Fidelity A1-CD PRO obsługuje bez szemrania, podobnie jak zestaw Audio Analogue Fortissimo.

Z pozoru Hegel H360 może wydawać się funkcjonalnie skromny, a nawet nie nowoczesny – bo na próżno tu szukać umiejętności transmisji sygnału Wi-Fi, czy Bluetooth, wejść dla iPoda, a nawet wyjścia dla zwykłych słuchawek. Otóż nie. Norwescy konstruktorzy nie są oszczędni, są bardzo pragmatyczni. Po prostu zbudowali bardzo dobrą integrę, w której zaaplikowali wszelkie zaawansowane technologie amplifikacji. A te wkraczają już w świat stricte high-endowy. Ponadto zamontowali w H360 referencyjny DAC z DSD, bo na tym znają się jak mało kto. Jednocześnie obcięli wszystkie inne funkcje i możliwości, bo po co to wszystko upychać w jednej obudowie? Wzmacniacz ma za zadanie wzmacniać sygnał podawany na kolumny, a DAC przetwarzać sygnał cyfrowy na analogowy. I H360 czyni to jak mało który inny sprzęt kategorii high-fidelity. Czytelnika zainteresowanego szczegółową filozofią firmy Hegel odsyłam do mojej rozmowy z jej business development managerem - Andersem Ertzeidem (czytaj TUTAJ).


Nowy wzór firmowego kartonu; ten nieco poobijany, bo zjeździł całą Polskę



Design charakterystyczny dla firmy Hegel, tu nie ma zaskoczenia


Logicznie i zmyślnie umieszczono wszystkie gniazda; głośnikowe w przeciwległych rogach, co pomaga zachować ład z przewodami głośnikowymi 

Hegel H360 - po lewej; Hegel H160 - po prawej (nad nim Primare R32)

Po lewej - kolumna Polk Audio RTi A7

Po lewej - kolumna Vienna Acoustics Mozart Grand



Na dole Hegel H360, nad nim - Hegel H160


Hegle w towarzystwie przedwzmacniacza gramofonowego Sonus Oliva (stoi na samej górze) oraz gramofonu Pioneer PLX-1000 z wkładką Goldring 1042

Rzut ogólny na system odsłuchowy


Wrażenia dźwiękowe
Jako punkt odniesienia używałem przede wszystkim wzmacniacz Hegel H160, ale także Audio Analogue Fortissimo i Dayens Ecstasy III. Kolumny to głównie Vienna Acoustics Mozart Grand oraz Triangle Esprit Antal EZ, a także Polk Audio RTi A7. Dokładna lista sprzętu towarzyszącego wymieniona jest na końcu tekstu.

Każdy meloman, który zna firmowy dźwięk charakterystyczny dla wzmacniaczy Hegel wie, iż jest to brzmienie czytelne i przejrzyste, krystalicznie czyste, a jednocześnie wybitnie organiczne i dokładne. Taki dźwięk ma mój wzmacniacz Hegel H160 i takiego też, ale nieco lepszego, spodziewałem się w H360. Otóż nie, rzeczywistość przerosła moje oczekiwania – Hegel H360 to znacznie wyższy pułap jakościowy niż H160. Niby różni je cena około 9 000 PLN (13 000 PLN za H160 i 22 000 PLN za H360), czyli mniej niż połowa wartości tego drugiego, ale to jest gatunkowo zupełnie inna bajka. Tak jak H160 przynależy do świata zaawansowanego high-fidelity, tak H360 bez kozery można nazwać realnym high-endem. Dlaczego? – pewnie Czytelnik zapyta. Bo Hegel H360 gra w sposób nieprawdopodobnie wyrazisty i czytelny, bardzo selektywny i rozdzielczy – tu po prostu wszystko, ale to wszystko słychać! Panują pełna harmonia i ład tonalny, wszelkie pasma są równouprawnione, nie nachodzą na siebie, nie dominują i nie są pochowane. Wspaniale koegzystują. Czy to mocne uderzenie basu, czy wibracje strun fortepianu, czy subtelne świsty trąbek lub zniuansowane szmery perkusjonaliów, to są jednakowo widoczne i słyszalne. Można rzec, iż daje się usłyszeć każdą nutę. Czuć dalekie echa i wybrzmienia, drgające powietrze oraz wyborną wielopłaszczyznowość przekazu. A jednocześnie brzmienie jest fantastycznie nasycone, pełne i masywne. Hegel dba o odpowiednią energię i moc grania, wyczuwa się podskórną siłę i wysoki potencjał dźwięku. Gdy potrzeba, H360 gra cichutko i ślicznie, ale kiedy przekaz pochodzący z nagrań przybiera na sile, to Hegel potrafi gwałtownie uderzyć jak młot. Przy tym nie czuć najmniejszych śladów przesterowania, czy kompresji – H360 może optymalnie odtworzyć chyba nawet odgłosy bombardowania i wybuchów bomb atomowych. Aż chce się napisać, że bezproblemowo kreuje ścianę dźwięku, lecz zawsze jest to dźwięk nie tylko bezpośredni, ale i elegancki – kulturalny. Autentyczny, aczkolwiek wysublimowany. Taka to bestia z sentymentalną duszą.

Co istotne, bo nie zawsze obecne w dźwięku zaawansowanych wzmacniaczy, brzmienie H360 jest nie tylko wybitnie selektywne i fantastycznie dynamiczne, ale równolegle przyjemne w odbiorze, nie męczące sybilantami, urzekające plastycznością i niejakim zaokrągleniem tonów, bo te pozbawione są ostrych krawędzi. Dźwięk ma charakter organiczny i fizjologiczny, mimo że energiczny i ekstensywny. Kiedy nastawić płytę zespołu rockowego o nie najlepszej realizacji studyjnych (a takich jest masa np. większość nagrań Brucea Springsteena, Led Zeppelin, Van Hallen, czy Black Sabbath) Hegel nie wyostrzy ich dodatkowo, nie pokaże chropowatości, nie porazi syczeniami i nadmiarem sopranów, a zamiast tego sprawi, że istota muzyki zostanie optymalnie wydestylowana, zaś sens i treść nagrań zabrzmią więcej niż poprawnie; wzmacniacz uporządkuje przestrzeń, udźwiękowi instrumenty, zabarwi i rozjaśni niedoświetlone półcienie, itp, itd. Innymi słowy, H360 swoim sposobem gry nie ujawnia niedoskonałości realizacyjnych, a transformuje je na taki sposób, że stają się w stu procentach przyswajalne, adaptowane do stanu muzycznej konsumpcji. Jazgotliwe gitary zamienia w realny dźwięk, brudne brzmienie w akceptowalne, a odchudzone i anemiczne w soczyste. Cuda, czy co? Nie - taki jest Hegel H360 i jego innowacyjna konstrukcja patentów SoundEngine, DualPower, Organic Sound, etc. Warto też napisać, że Hegel pomimo, że jest wzmacniaczem w pełni opartym o tranzystory, to jego barwa jest transparentna i wysoce czytelna oraz ma w sobie dużo ciepła i analogowego brzmienia. Dzięki temu wokale są soczyste i emocjonalne, a instrumenty nacechowane specyficznym żarem i entuzjazmem. Finezją oraz wewnętrznym życiem.

I na koniec kilka słów o zamontowanym na pokładzie przetworniku cyfrowo-analogowym. Producent nie podaje w materiałach informacyjnych jaki dokładnie DAC został zaimplementowany w H360. Na słuch w moim przekonaniu jest to konstrukcja mieszcząca się gdzieś pomiędzy HD12, a HD25 - ze wskazaniem na „coś” podobnego do HD12 ale ciut lepiej. To analogiczna wysoka rozdzielczość i substancjalność brzmienia przyozdobione wysoką energią oraz dynamiką przy poszanowaniu subtelności tonalnej i ogólnej kunsztowności dźwięku lokującego się w rejonach markowego high-fidelity. Hegel pozostawia tu pewnego rodzaju furtkę dla osób pragnących w doskonałym wzmacniaczu, jakim jest H360, mieć równie fantastyczny DAC, gdyby ten wewnętrzny nie spełniał ich oczekiwań jakości high-end. Wystarczy do H360 podłączyć zewnętrzny DAC do cyfrowego wyjścia koaksjalnego (a Hegel proponuje obecnie ultra-referencyjny DAC o symbolu HD30) i z powrotem, ale już analogowy sygnał, wpuścić do wnętrza wzmacniacza. Sygnał cyfrowy „nieobrobiony” dociera do zewnętrznego DACa, a stamtąd dopiero sygnał analogowy do H360. Oczywiście, taka opcja przeznaczona jest przede wszystkim dla bardzo wymagających audiofilów, pozostałe 95 % populacji pozostanie przy rozwiązaniu fabrycznego DACa wewnątrz H360. W moim odczuciu jest to fenomenalny przetwornik spełniający wszelkie kryteria urządzenia rzetelnego i solidnego, z dojrzałym i pełnokrwistym brzmieniem. Pozostaje podłączyć komputer do gniazda USB i cały bogaty świat muzyki stoi otworem. A nawet więcej, bo pliki DSD też zostaną odczytane.

Myślę, że nie ma co opisywać łączności bezprzewodowej H360 dla urządzeń Apple. Łączenie przebiega bezproblemowo, sygnał jest czysty i stabilny, bez przerw i bez kompresji. To realny XXI wiek streamingu muzyki w futurystycznej edycji Macintosh.

Konkluzja
Hegel H360 nie zaskakuje wyszukanym designem, bo ten od lat jest stały i przewidywalny. Nie czaruje rozbudowaną multi-funkcjonalnością – nie ma tu ani łączności bezprzewodowej typu Wi-Fi i Bluetooth (jest za to innowacyjny AirPlay Apple), ani przedwzmacniacza gramofonowego, czy słuchawkowego i innych dodatków. H360 to po pierwsze bezkompromisowy wzmacniacz zintegrowany, a po drugie zaawansowany przetwornik cyfrowo-analogowy. W rezultacie Hegel przynosi dźwięk, który jest nie tylko wysoce selektywny, bardzo transparentny, czy substancjalny i namacalny, ale również fenomenalnie plastyczny i organiczny, silny i delikatny jednocześnie. To wzmacniacz, który imponuje brzmieniem mocarnym i barwnym, swobodnym i lekkim oraz uporządkowanym i precyzyjnym. Taki dźwięk trudno nie nazwać inaczej jak realnym high-endem. W moim przekonaniu Norwedzy znaleźli prawdziwego Świętego Graala w audio, skonstruowali coś, co przed nimi wielu próbowało i czego wielu szukało. A do tego udało się zamknąć ten projekt w przystępnej cenie (jak na standardy hi-fi audio). Brawo Hegel!

Cena w Polsce – 21 900 PLN.

System testowy
Wzmacniacze: Hegel H160 (test TU), Cayin CS-55 A (test TU), Hegel H360, Dayens Ecstasy III (test TU), Audio Analogue Fortissimo (test TU) i Taga Harmony HTA-700B (test TU).
Kolumny: Triangle Esprit Antal EZ (test TU), Vienna Acoustics Mozart Grand, Polk Audio RTi A7 (test TU), Pylon Sapphire 25 (test TU), Zingali Zero Bookshelf (test TU), Zingali Client Nano + Sub, Guru Audio Junior (test TU), Taga Harmony Platinium One (test TU) i Studio 16 Hertz Canto Three SE (test TU).
Źródła cyfrowe: odtwarzacz CD Musical Fidelity A1 CD-PRO, odtwarzacz CD/DAC Audio Analogue Fortissimo i NuForce Air DAC (test TU).
Komputery: MacBook Apple Pro i Toshiba Satellite S75.
Gramofony: Clearaudio Emotion z wkładką Goldring Legacy (test TU) i Pioneer PLX-1000 z wkładką Goldring 1042.
Przedwzmacniacze gramofonowe: iFi Phono (test TU), Primare R32, Sonus-Oliva i Ri-Audio PH-1 (test TU).
Tunery: Rotel RT-1080, Yamaha T-550 i Sansui TU-5900.
Magnetofon kasetowy: Nakamichi Cassette Deck 1.
Minisystem: Pioneer P1-K (test TU).
Słuchawki: RHA MA750 (test TU), Final Audio Design Adagio V (test TU), Final Audio Design Pandora Hope VI (test TU), Oppo PM-3 (test TU) i AKG K545 (test TU).
Wzmacniacze słuchawkowe: Cayin C6, Cayin C6 DAC (test TU), Divaldi AMP-01 (test TU) i Taga Harmony HTA-700B (test TU).
Okablowanie: Audiomica Laboratory serie Red i Gray, DC-Components (test TU) oraz Harmonix CI-230 Mark II (test TU). Przewód zasilający KBL Sound Fluid (test TU). Przewody głośnikowe Cardas 101 Speaker (test TU), Melodika Brown Sugar BSC 2450 (test TU) i Taga Harmony Platinium-18 (test TU).
Akcesoria: podstawa pod gramofonem to Rogoz-Audio 3SG40 (test TU), podstawy głośnikowe Rogoz-Audio 4QB80 (test TU), stopy antywibracyjne Rogoz-Audio BW40, szafka audio Solid-Tech Radius Duo 3 (test TU) i mata gramofonowa Harmonix TU-800EXi (test TU). Zatyczki do gniazd RCA Sevenrods.





6 komentarzy:

  1. Hm... strasznie nachalna ta recenzja... czy właściwie materiał reklamowy. Nie ma sprzętów idealnych a tu nawet śladu, ani nawet zapachu krytyki, czy wzmianki o słabszych stronach urządzenia. Mdli już od czytania tych recenzji o supermenach, batmanach i innych... Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. W cenie 22 000 PLN nie zanotowałem słabszych stron H360. Nie jest to oczywiście sprzęt idealny, ale na pewno jest rzetelny. Znam o wiele droższe urządzenia, które obiecują nie wiadomo co, a grają na niższym poziomie niż Hegel H360. Ot i co.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja rozumiem że to jest twój biznes, poobwieszałeś swoją stronę internetową reklamami. Rozumiem też ze jak napiszesz kiepską recenzję to dystrybutor nie da Ci już sprzętu do recenzowania.... . W końcu i wy, recenzenci i dystrybutorzy żyjecie z tego samego, więc ręka rękę myje jak mówi porzekadło. Ale ta recenzja po prostu śmierdzi na odległość. Nie można takich peanów wypisywać tak bezkrytycznie. i klepać się po brzuchu z zadowolenia ze w sztuce epistolografii znów prześcignąłem samego siebie. Spróbuj czasami przemycić jakieś treści miedzy wierszami... ludzie to zrozumieją.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję za opinię, choć się z nią nie zgadzam. Podtrzymuję wszystko to, co napisałem o Hegel H360. To jest wyjątkowo dobry wzmacniacz i całkiem niezły DAC.

    OdpowiedzUsuń
  5. Pytanie jakich kabli usb Pan użył, nie znalazłem w opisie...

    OdpowiedzUsuń

Komentarz będzie oczekiwać na moderację