czwartek, 10 grudnia 2015

Zestaw marzeń: AudioSolutions Overture O203F i Audia Flight FL Three S - kolumny podłogowe i wzmacniacz zintregrowany





Wstęp
Kilka tygodniu temu odebrałem z gdańskiego salonu Premium Sound najnowsze litewskie kolumny podłogowe AudioSolutions Overture O203F oraz, także premierowy, włoski wzmacniacz zintegrowany Audia Flight FL Three S. Dlaczego właśnie taki, a nie inny zestaw przygarnąłem na testy? Otóż uznaliśmy z załogą Premium Sound, że warto skompletować tzw. "zestaw marzeń", czyli system synergiczny i kompletny, współgrający i koegzystujący. Taki zestaw, który pozytywnie sprawdzi się w zdecydowanej większości zwykłych pomieszczeń mieszkalnych u normalnych, choć wymagających melomanów. Niepotrzebujący jakichś wymyślnych warunków akustycznych, czy większej adaptacji pokoju odsłuchowego. Po prostu po ustawieniu wzmacniacza i kolumn, podłączenia kabli i włączeniu sprzętu - ma optymalnie grać i maksymalnie cieszyć uszy słuchacza. W tym przypadku doszedł jeszcze jeden warunek - mianowicie oprócz powyższych warunków brzmieniowych, zestaw miał spełniać jeszcze jedno wyśrubowane kryterium. Kryterium wysmakowanego designu.

W efekcie miałem okazję przeprowadzać jeden z najprzyjemniejszych testów w kilkuletniej historii Stereo i Kolorowo. Albowiem litewsko-włoski komplet okazał się być prawdziwym „zestawem marzeń”, który śmiało można każdemu melomanowi polecać w ciemno. To zestaw, który przynosi może nie dźwięk idealny, ale na pewno doskonały. Uniwersalny i zaangażowany. Ale aby nie uprzedzać wszystkich faktów przed czasem, niniejszym przechodzę o opisu wrażeń ogólnych i budowy.

O wcześniej testowanych na Stereo i Kolorowo kolumnach AudioSolutions czytaj TUTAJ

Wrażenia ogólne i budowa - kolumny
Overture to nowa seria (zastępuje wcześniejszą Euphony) kolumn AudioSolutions, składa się z kilku modeli podłogowych (O203F, O204F i O205F), podstawkowego (O202B) i głośnika centralnego (O201C). Co nietypowe, skrzynki tej serii wykończone są lakierem przypominającym granit, zaś boki są lakierowane na wysoki połysk (lakier fortepianowy) lub wyłożone są naturalnym drewnem albo trójwymiarowymi panelami - kto był w pokoju Premium Sound podczas ostatniego Audio Video Show w Warszawie, ten widział to niezwykłe rozwiązanie (zobacz wersje kolorystyczne TUTAJ). Do mnie przyjechała wersja z hebanowym drewnem lakierowanym na wysoki połysk. Bardzo wykwintnie coś takiego się prezentuje. Kontrast ciemnej czerni obudowy kolumn z naturalnym usłojeniem drewnianych boków wygląda niezwykle elegancko. Bez wątpliwości kolumny te mogą być uznane za dzieło sztuki użytkowej, a są one zaledwie początkową firmową ofertą. Przecież AudioSolutions w tym roku zaprezentowało swoje flagowe modele Vantage za bagatela około 130 000 PLN

Na lakierowanym na czarny mat froncie zamontowano trzy głośniki w dwudrożnym układzie D’Appolito. Zastosowano 2,5 cm głośnik wysokotonowy (kopułka jedwabna) i dwa 15 cm klasyczne głośniki papierowe. Ściany skrzynek wykonano z 36 mm płyt MDF, dodatkowo usztywnione od wewnątrz. Taka konstrukcja zapewnia cichą i akustycznie sztywną strukturę obudowy, a także wysoką jej masę – ta wynosi aż 25 kg/sztuka. Kolumny stoją na podstawkach z dystansującymi cokołami. Od spodu podstawek zamontowano po cztery stopki antywibracyjne. Kolców brak, ale najpewniej da się takowe zamontować.

Fronty mają bardzo nietypową budowę i nie chodzi mi bynajmniej o symetryczne jego ścięcie na obu krawędziach układające się na kształt wydłużonego wazonu (?) z przewężeniem w okolicy głośnika wysokotonowego. Otóż fronty można zdjąć z przednich ścianek skrzynek (są wciskane na kołki) i wymienić je na identyczne, ale obciągnięte czarną materiałową maskownicą. Szczerze mówiąc, pierwszy raz spotykam się z takim rozwiązaniem. Nie ma tu osobnej maskownicy mocowanej do frontów, są wymienne fronty z przymocowaną na stałe maskownicą. Konstruktor uzasadnia taki zabieg faktem, że dodatkowo przypinane maskownice do frontów wpływają niekorzystnie na dźwięk, a zintegrowane (materiałowe) na stałe z frontami – są całkowicie neutralne i obojętne. Bez wpływu na wydajność głośników.

Z tyłu, u samego dołu skrzynki, w niewielkiej wnęce, umieszczono podwójną parę metalowych terminali głośnikowych połączone dwiema metalowymi blaszkami. Szkoda, że nie zamontowano w miejsce zwykłych blaszek fragmentami przewodów, czyli tzw. jumperów. Ponad wnęką terminali, do ścianki przylepiono tabliczkę znamionową. Tuż nad nią znajduje się wylot rury bass-refleksu.

Dane techniczne
Wymiary: 1 038 x 232 x 377 mm (W x S x G)
Masa: 25 kg/sztuka
Efektywność: 91 dB@2.83 V 1 m
Moc: 90 W RMS
Impedancja: DC 3,5 Ohm; minimalna 3,25 Ohm @ 200 Hz
Częstotliwość podziału: 1 900 Hz
Częstotliwość przenoszenia: 36 – 26 000 Hz
Przetworniki: 2,5 mm jedwabna kopułka i dwa klasyczne 15 cm głośniki papierowe.

Wrażenia ogólne i budowa - wzmacniacz
W katalogu przedsiębiorstwa Audia snc. można znaleźć trzy główne linie sprzętów: podstawową (ale nie budżetową) Three do której przynależy tytułowy wzmacniacz, a także CD , średnią Classic i topową Strumento. Seria Classic zawiera dwa wzmacniacze zintegrowane One i Two oraz odpowiadające im odtwarzacze płyt CD. Są tu też różne końcówki mocy i przedwzmacniacz, a także przedwzmacniacz gramofonowy. Natomiast Strumento to przedwzmacniacz No1 i dwie końcówki mocy No4 i No8, gdzie ta ostatnia waży prawie 100 kg.

Audia Flight FL Three S to najnowsze dziecko włoskiej firmy Audia snc. Tak nowe, że jeszcze nie ma o nim informacji na firmowej stronie. Wisi tam ciągle poprzednik FL Three S o nazwie FL Three. Jednakowoż pomimo tego, FL Three S zdążył już zdobyć spore uznanie branży audio hi-fi na kilku wystawach i w prasie. Warto zauważyć, że wzmacniacz, pomimo, iż podstawowy w ofercie, to nawiązuje wzorniczo do najwyższej linii Strumento. Jest tu możliwość zamontowania modułu DAC USB i przedwzmacniacza gramofonowego MM/MC. Otrzymałem wersję bez tych rozszerzeń.

Wzmacniacz prezentuje się, co tu dużo mówić, bardzo efektownie. Od razu widać, że to włoska robota, czyli połączenie wysokiej klasy, elegancji i wyrafinowania z dobrym smakiem. Gruby, panel czołowy przyozdobiony jest okienkiem z wyświetlaczem w kształcie fali lub łuku, jak kto woli. Wyświetlacz informuje o wybranym wejściu (od 1 do 5), wyciszeniu mute oraz o aktywnym trybie odłączeniu głośników, albowiem włożenie wtyku słuchawkowego do gniazda nie odcina ich automatycznie. Należy wcisnąć przycisk „Speakers off”. Wyświetlacz nie pokazuje poziomu wzmocnienia, bo działa on w domenie analogowej, a nie cyfrowej (jak można przeczytać w opisie). Do wzmocnienia sygnału służy duża metalowa gałka zainstalowana po prawej stronie frontu. Obraca się bardzo lekko i dostojnie. Na jej obwodzie znajduje się małe okrągłe wgłębienie informujące o aktualnym położeniu gałki, a więc i o wzmocnieniu. W ogóle tej kropki nie widać z odległości dalszej niż 0,5 metra. Szkoda, że producent nie zamontował tu diody sygnalizacyjnej. Drugą sprawą, też irytującą, jest system zmiany źródła z poziomu pilota zdalnego sterowania. Aby zmienić źródło należy przycisnąć klawisz „Input” na pilocie (na wyświetlaczu pojawia się stosowna strzałka), a następnie klawisz „+” lub „-” – źródło przełącza się, a z wnętrza wzmacniacza wydobywa się gustowne pstryknięcie. Niestety, przez kilka sekund wyświetlania się strzałki nie można dokonywać regulacji wzmocnienia lub zmniejszenia głośności. W przypadku kiedy wybrane źródło ma wyższy poziom głośności od poprzedniego może być problem.

Wracając do opisu panelu frontowego. Pod wyświetlaczem znajduje się rząd stalowych przycisków nawigacyjnych – umieszczono je w efektownych, precyzyjnie wyfrezowanych wyżłobieniach. Tuż przy gałce wzmocnienia zamontowano gniazdo słuchawkowe 6,3 mm, które nie jest od parady, bo Audia Flight FL Three S ma zamontowany wysokiej klasy przedwzmacniacz słuchawkowy.

Z tyłu, w dwóch rzędach umieszczono sześć par wejść liniowych (w tym jedną symetryczną i jedną typu monitor) oraz dwie pary wyjść – do nagrywania i wyjście z przedwzmacniacza. Pierwsze z wejść to gniazda przedwzmacniacza gramofonowego (nad nimi jest zacisk uziemienia). Jednak za taką opcję należy dodatkowo zapłacić 1 200 PLN. Trzeba dokupić płytkę-moduł, którą wsuwa się do urządzenia – stosowny port znajduje się obok gniazd. Drugim rozszerzeniem jest DAC USB (1 500 PLN) jego port znajduje się w okolicy gniazd głośnikowych. Terminale głośnikowe zamontowano mniej więcej po środku panelu tylnego. To pojedyncze gniazda – z dokręcanymi nakrętkami z tworzywa sztucznego. Na prawym skraju znajduje się gniazdo sieciowe IEC wraz z zintegrowanym włącznikiem zasilania.

Pilotem zdalnego sterowania (bardzo ładny i solidny przedmiot!) i przyciskiem SET na panelu frontowym można ustawiać i programować zaawansowane funkcje wzmacniacza. Na przykład ponazywać wyświetlane źródła na ekranie, czy włączyć tryb bypass, przyciemnić wyświetlacz lub go wyłączyć, etc.

Dane techniczne
Moc maksymalna:
- 2 x 100 W/8 Ω
- 2 x 160 W/4 Ω
Wzmocnienie: 26 dB
Pasmo przenoszenia: 1 Hz - 450 kHz (+3 dB)
Szybkość narastania sygnału: > 80 V/µs
Całkowite zniekształcenia harmoniczne (THD): < 0,03 %
Stosunek sygnału do szumu: > 95 dB
Impedancja wejściowa:
- RCA - 51 kΩ/150 pF
- XLR - 30 kΩ
Pobór mocy:
- max. 400 W
- standby 0,5 W
Wymiary (S x W x G) : 450 x 110 x 440 mm
Masa: 16,5 kg




Głośniki w układzie D’Appolito



Cały front można zdjąć i zastąpić identycznym ale powleczonym materiałową maskownicą

Na bokach przyklejone są naturalne okleiny lakierowane na wysoki połysk


Piękny włoski design


Perforacje na górze obudowy

Dwie włoskie produkcje - Audia Fligth i Audio Analogue Vivace DAC

Porównanie z kolumną Pylon Diamond 25; na wzmacniaczu Audia Flight stoi lampowiec Fezz Audio Silver Luna


Spojrzenie ogólne na systemy odsłuchowe


Wrażenia dźwiękowe
Odsłuchu dokonywałem w pokoju o powierzchni około 30 m2. Wzmacniacze porównawcze to tranzystorowe Hegel H160, Audio Analogue Fortissimo, Pioneer A-70DA i Dayens Ecstasy III oraz lampowe Cayin CS-55A i Fezz Audio Silver Luna. Kolumny to Pylon Diamond 25 i Vienna Acoustics Mozart Grand. Dokładna lista sprzętu towarzyszącego dostępna jest na końcu niniejszego tekstu.

Pierwszą odczuwaną cechą włosko-litewskiego tandemu jest jego niewymuszona swoboda grania i znakomita naturalność brzmienia. Nie daje się odczuć żadne podbicie lub zamazanie tonów, nie słychać żadnego nadmiernego wyostrzenia, czy agresji. Panuje tu pełna harmonia i pierwszorzędne zrównoważenie. Dźwięk jest dokładnie taki, jaki powinien być – mocny i ekspansywny, ale wyważony i podkreślający subtelności tonalne. Jest organiczny i koherentny. Drugą bardzo przyjemną w odbiorze cechą opisywanego zestawu jest komplementarność, dopełnienie i wysycenie przekazu podparte wyśmienitą lotnością oraz zwinną lekkością. Przekaz charakteryzuje się dużą kalorycznością oraz żarliwą namacalnością, co objawia się nie tylko wysoką dźwięcznością, ale i cielesną zmysłowością brzmienia. Albowiem te są kulturalne i wysmakowane. Dopracowane. Owszem, można wytknąć zestawowi lekkie zdystansowanie i czasem niezbyt rozbudowaną ofensywność, ale nie można odmówić mu pierwszorzędnej plastyczności i kwiecistości dźwięku. Można pogrymasić, że rozdzielczość jest nieco stłumiona, lecz za to precyzja i wierność brzmienia są fenomenalne. Innymi słowy, litewsko-włoski komplet koncentruje się na obrazowaniu piękna muzyki, pokazywaniu jej naturalnych atrybutów takich jak melodyjność, namacalność i ekspresja, podkreślaniu atutów barwy i kolorystyki brzmienia, a daleko posunięta szczegółowość i głębia tonalna stoją na dalszym miejscu (co nie oznacza, że zestaw nie potrafi ujawniać drobnicy i pokazywać wybrzmiewania detali, bo potrafi, ale to nie tu jest położony główny akcent!). Trudno nie zachwycić się takową wyrafinowaną substancją brzmienia - i to już od pierwszych taktów odsłuchu.

No dobrze, zachwyty i uniesienia mam już za sobą, teraz czas na konkrety. Jak ten zestaw gra? Ogólny wyraz brzmienia jest gęsty, mięsisty i nasycony, ale lekki - napowietrzony. Średnica jest esencjonalna, lecz jednocześnie bardzo przejrzysta i szczegółowa. Testowany duet gra bardzo śmiałym, obszernym i zagęszczonym środkiem pasma, budującym bezpośredni i wiarygodny pierwszy plan, bo tu koncentruje się większa część spektaklu. Z kolei niskie tony są odważne i ekspansywne; są też dobrze kontrolowane i sprężyste. Nie jest to brzmienie pogrubione, twarde i klocowate (czy efekciarskie), a zapewniające dobrą spójność i konsystencję - substancjalność i cielesność. Niemniej jednak ofensywa najmocniejszych uderzeń jest trochę złagodzona i zaokrąglona, co przynosi pewnego rodzaju aksamitność i jedwabistość – nawet przy wysokich poziomach głośności. Z tej przyczyny dźwięk produkowany przez wzmacniacz i oddawany przez kolumny zawsze jest bardzo fizjologiczny i przyjemny. W stu procentach atrakcyjny i nie męczący. Hedonistyczny.

Kolumny Overture kosztują w Polsce około 10 000 PLN, zaś Audia Flight – niecałe 12 000 PLN, nie jest to więc poziom high-endu, a cenowo solidna średnia półka. Trzeba więc napisać, że zestaw ten nie ma absolutnie żadnych inklinacji ani aspiracji do audiofilskiej referencji. Nie zapewni tak zaawansowanego przekazu jak konstrukcje znacznie droższe. To oczywiste i zrozumiałe. Aczkolwiek wyróżnia się bardzo pozytywnie spośród wielu innych konstrukcji. Bowiem odznacza się fantastyczną żywością i komunikatywnością, swobodą i przejrzystością, wyrazistością i oczywistością. Charakteryzuje się pełną harmonią brzmienia, jak i również wzajemną synergią. Taki dźwięk ma wszelkie przymioty rasowego i pełnokrwistego. Dopełnionego.

Na uwagę zwraca też wyborna mikrodynamika; w tym obszarze dzieje się niesłychanie dużo, dźwięk podskórnie aż kipi ukrytym potencjałem. Ten zestaw ma dużą chęć do grania i robi to w sposób nieskrępowany – na „full drive”. A równolegle pozbawiony jest jakiejkolwiek arystokratycznej maniery – nie zadziera nosa. Żywo gra wszystko to, co jest zawarte i ukryte w nagraniach. Po prostu.

Kilka osobnych słów należy się wyjściu słuchawkowemu w Audia Flight FL Three S, bo nie jest to po prostu czczy dodatek, a pełnoprawny element. Nie zawsze zdarza się, aby gniazdo słuchawkowe dorównywało jakością brzmieniu samego wzmacniacza, tu zdecydowanie tak jest. Włoscy konstruktorzy zaimplementowali taki układ przedwzmacniacza słuchawkowego, że stoi on na wysokim poziomie i może być traktowany jako swoista wartość dodana urządzenia. Brawo.

Wnioski
Podsumowanie brzmi jednoznacznie, bo inaczej być nie może. Audia Flight FL Three S to wybitny wzmacniacz w swojej cenie. To urządzenie, które zapewnia temperamentny kontakt z muzyką, lecz jest to obcowanie przede wszystkim na poziomie somatycznej energii i emocji, a nie nadmiernej bezpośredniości i ofensywy. Dominują harmonia i wyważenie, ale również organiczna moc, która sprawia, że każdy dźwięk zawsze brzmi nadzwyczaj przyswajalnie i fizjologicznie. To wzmacniacz, który służy w stu procentach do analogowego słuchania. Fantastyczna włoska robota.

Z kolei AudioSolutions Overture O203F to kolumny, które charakteryzuje wyśmienite wykonanie skrzynek i stolarki, piękne ich wykończenie oraz dbałość o każdy szczegół. Klasą samą w sobie jest materiałowa maskownica głośników wymieniana razem z całym frontem. Litewskie głośniki oferują masywny i pełny dźwięk o galanteryjnym sznycie. To przekaz zaangażowany i energetyczny, a równolegle precyzyjny i wiarygodny. Ponadto Overture wyśmienicie określają barwę, dzięki czemu instrumenty i wokale są przepojone kolorowym blaskiem. To brzmienie dopracowane i koherentne.

Konkludując. Audia Flight i AudioSolutions to zestaw na wskroś synergiczny i symbiotyczny. Harmonijny i kompletny. To prawdziwy „zestaw marzeń”, który można polecać każdemu, kto ceni sobie pięknie brzmiącą muzykę. Zapewniam, że od razu pokochacie ten litewsko-włoski komplet!

AudioSolutions Overture O203F cena w Polsce - 9 999 PLN.
Audia Flight FL Three S cena w Polsce - 11 990 PLN.

System testowy
Wzmacniacze: Hegel H160 (test TU), Audia Flight FL Three S, Fezz Audio Silver Luna, Cayin CS-55 A (test TU), Dayens Ecstasy III (test TU), Audio Analogue Fortissimo (test TU) i Taga Harmony HTA-700B (test TU).
Kolumny: Triangle Esprit Antal EZ (test TU), Vienna Acoustics Mozart Grand, Polk Audio RTi A7 (test TU), AudioSolutions Overture O203F, Zingali Zero Bookshelf (test TU), Zingali Client Nano + Sub, Guru Audio Junior (test TU), Taga Harmony Platinium One (test TU) i Studio 16 Hertz Canto Three SE (test TU).
Źródła cyfrowe: odtwarzacz CD Musical Fidelity A1 CD-PRO, odtwarzacz CD/DAC Audio Analogue Fortissimo, DAC Audio Analogue Vivace i NuForce Air DAC (test TU).
Komputery: MacBook Apple Pro i Toshiba Satellite S75.
Gramofony: Clearaudio Emotion z wkładką Goldring Legacy (test TU) i Pioneer PLX-1000 z wkładką Goldring 1042 i Ortofon 2M Red (test TU).
Przedwzmacniacze gramofonowe: iFi Phono (test TU), Primare R32 (test TU), Sonus Oliva (test TU) i Ri-Audio PH-1 (test TU).
Tunery: Rotel RT-1080, Yamaha T-550 i Sansui TU-5900.
Magnetofon kasetowy: Nakamichi Cassette Deck 1.
Minisystem: Pioneer P1-K (test TU).
Słuchawki: RHA MA750 (test TU), Final Audio Design Adagio V (test TU), Final Audio Design Pandora Hope VI (test TU), Oppo PM-3 (test TU) i AKG K545 (test TU).
Wzmacniacze słuchawkowe: Cayin C6, Cayin C6 DAC (test TU), Divaldi AMP-01 (test TU) i Taga Harmony HTA-700B (test TU).
Okablowanie: Audiomica Laboratory serie Red i Gray, DC-Components (test TU) oraz Harmonix CI-230 Mark II (test TU). Przewód zasilający KBL Sound Fluid (test TU). Kabel zasilający i interkonekty RCA Perkune. Przewody głośnikowe Cardas 101 Speaker (test TU), Melodika Brown Sugar BSC 2450 (test TU) i Taga Harmony Platinium-18 (test TU).
Akcesoria: podstawa pod gramofonem to Rogoz-Audio 3SG40 (test TU), podstawy głośnikowe Rogoz-Audio 4QB80 (test TU), stopy antywibracyjne Rogoz-Audio BW40, szafka audio Solid-Tech Radius Duo 3 (test TU) i mata gramofonowa Harmonix TU-800EXi (test TU). Zatyczki do gniazd RCA Sevenrods.




5 komentarzy:

  1. Witam,

    jakby Pan porownal serie Euphony z Overture? Wystepuja znaczace zmiany na lepsze?

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzień dobry,

    Tak. Odsłuchiwałem wcześniejszą linię Euphony. Overture to twórcze rozwinięcie tej serii idące w dobrą stronę komplementarności i nasycenia dźwięku. Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Panie Redaktorze, zdaję sobie sprawę że mamy 2023 rok i trochę czasu od publikacji artykułu minęło. Chciałem jednak zapytać o różnice pomiędzy H160 a FL Three S. To jest przepaść czy subtelna różnica? Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. H160 jest bardziej neutralny, może ciut bardziej analityczny, ale i lekko posmarowany organicznym posmakiem. FL jest cieplejsza, bardziej przylepna do uszy, z głębszą barwą. To są inne charakterystyki grania, nie subtelne.

      Usuń
    2. Dziękuje bardzo za info. Zacznę od H160 gdyż można go taniej kupić :-) Pozdrawiam

      Usuń

Komentarz będzie oczekiwać na moderację