środa, 26 października 2016

Monitory PMC DB1 Gold

PMC DB1 Gold w całej krasie (zdjęcie ze strony PMC Ltd.)


Wstęp
Dopiero co testowałem fenomenalne monitory PMC Twenty5.22 (czytaj test TUTAJ), a tym razem opisuję kolumny podstawkowe PMC DB1 Gold (zobacz TUTAJ). To limitowana wersja głośników profesjonalnych PMC DB1, wyprodukowana na okoliczność 20-lecia przedsiębiorstwa PMC Ltd. The Professional Monitors Corporation Limited to szacowna brytyjska firma słynącej z wytwarzania referencyjnych monitorów (i nie tylko). Zaś DB1 Gold to monitory ze stricte profesjonalną genealogią, o czym za chwilę. Dodam jeszcze, iż słowo "Gold" w nazwie manifestuje się złotymi wkrętami na frontowych ściankach oraz złoconymi tabliczkami znamionowymi na tylnych.

Wrażenia ogólne i budowa
Jak można przeczytać na firmowej stronie: „PMC z dumą prezentuje ręcznie wykonaną kolumnę głośnikową DB1 Gold – najdoskonalszą wersję spośród dotychczasowych monitorów studyjnych DB1. Ten udoskonalony model udostępnia wytrawnym wielbicielom muzyki okno na świat profesjonalny, zapewniając im dostęp do balansu dźwięku i wrażeń zgodnych z intencjami nagrywającego artysty, bez utraty najmniejszego, pojedynczego niuansu.

Kolumna głośnikowa DB1 Gold posiada te same osiągi dźwiękowe wysokiej jakości oraz wyrafinowanie co dotychczasowe linie profesjonalne, do których dodany został wyrafinowany wygląd. Obudowa posiada odziedziczoną po wersjach studyjnych teksturowaną ściankę przednią i smukły, jedwabisty korpus. A nasza pewność w tworzeniu kolumn najwyższej jakości i inżynieryjna wybitność pozwalają nam na wydłużenie gwarancji na fenomenalne 20 lat”.

Pomyślałby kto, że powyższe zdania to jakieś czcze marketingowe przechwałki, ale nie w przypadku firmy PMC. Kiedy spojrzeć, na monitory BD1 Gold od razu widać, że ma się do czynienia z wyjątkowo rzetelną konstrukcją. To klasyczne skrzynki dwudrożnych monitorów o tradycyjnych proporcjach i rozmiarach (wymiary 155 x 290 x 234 mm). Na frontowych ściankach umieszczono po dwa głośniki: 27 mm wysokotonowy produkcji Scan-Speaka oraz własny 14 cm średnio-niskotonowy. Uwagę zwracają złote główki śrub, którymi przykręcone są ramy głośników do skrzynek. To oczywiste nawiązanie do nazwy „Gold”. Na samym dole zamontowano tabliczkę z logo PMC (także złoconą). Monitory oczywiście zaopatrzone są w maskownice (montowane na wcisk), ale fronty lepiej prezentują się bez nich.

Z tyłu monitorów, tuż przy górnej krawędzi wykrojono duże prostokąty ujść bass-refleksów szczelnie zapchane czarną gąbką. To wyjście wewnętrznej linii transmisyjnej, zdradzające studyjną proweniencję BD1 Gold. Linia transmisyjna zwie się ATL (ATL, czyli Advanced Transmission Line) i zawiera aż półtorametrowy (!) labirynt. Na dole tylnych ścian w zagłębieniach wmontowano podwójne metalowe terminale głośnikowe połączone sztywnymi blaszkami (szkoda, że nie jumperami). Pośrodku ścianek przylepiono złocone tabliczki znamionowe. Wokół nich znajdują się po cztery duże, czarne łepki śrub mocujące najprawdopodobniej listwy wewnętrznej linii transmisyjnej.

Oczywiście, design i wykonanie BD1 Gold to bardzo wysoka półka. Galanteryjno – luksusowa. Jedynym mankamentem jest fakt, że dostępne wykończenie drewnianego forniru skrzynek i lakierowanych frontów to wyłącznie głęboka …czerń. Wybarwienie to zwie się „Neo Black”.

Parametry techniczne
Skuteczność - 87 dB 1 W/1 m
Zalecana moc wzmacniacza - 30 - 150 W
Impedancja - 8 Ω
Pasmo przenoszenia - 50 Hz – 25 kHz.
Wymiary (S x W x G) - 155 x 290 x 234 mm
Masa jednej sztuki - 4,5 kg.


W związku ze swoją głęboką czernią, PMC wyjątkowo trudne są do fotografowania 

Dbałość o detale


Czarna okleina skrzynki "Neo Black"


Monitor stoi na podstawce Solid Tech

U góry duża szczelina ujścia linii transmisyjnej ATL

Podwójne terminale głośnikowe łączone blaszkami



Widok ogólny systemu odsłuchowego


Wrażenia dźwiękowe
Monitory przyłączałem przede wszystkim do dzielonego tranzystorowego wzmacniacza (i DACa) Pathos Converto Evo i Pathos Ampli D, do też tranzystorowego Hegel H160 oraz hybrydowego Pathos One Classic MKIII.

Od razu warto napisać, że PMC DB1 Gold łase są na prąd, jak niedźwiedzie na miód. Najlepiej przyłączać je do mocnych wzmacniaczy, słabe lampy i niemrawe tranzystory nie ukażą całego potencjału monitorów. Owszem, producent zaleca moc amplifikacji w przedziale od 30 do 150 Wat, ale moim zdaniem powinno to być co najmniej  2 x 50 Wat, o ile nawet nie 2 x 70 Wat. Wówczas kolumny zagrają najpełniej, najbarwniej, na full-drive. Dopiero wtedy ich dynamika jest fantastyczna, a energia – ponad zwyczajna. Brytyjskie monitory z mocnym wzmacniaczem pokazują wszystkie swoje atuty, a jest ich niemało. To przede wszystkim soczysty i żarliwy dźwięk, bardzo transparentny i plastyczny. Typowo monitorowy – w najlepszym znaczeniu tego słowa. Czyli referencyjna stereofonia i pełna przestrzenność, niczym nie udawana naturalność, doskonałe nasycenie, jak i stu procentowa koherencja.

W brzmieniu DB1 czuć profesjonalny rodowód, albowiem PMC nie mają tendencji do podkręcania dźwięku – ani nie przyśpieszają, ani nie spowalniają, nie ocieplają, nie pogrubiają. Podają całą czystą energię otrzymaną od wzmacniacza i przekazują ją dalej niczym optymalne pudła rezonansowe i linie transmisyjne. Ukazują prawdę o nagraniu, rzeczywisty dźwięk, czas i przestrzeń. Może to wydawać się nieprawdopodobne, lecz większość producentów kolumn, w mniejszy lub większy sposób, ingeruje w barwę, czy w strukturę niskich tonów. PMC pewnie też to robi, ale w możliwie minimalny sposób. Inteligentny sposób. Stąd brzmienie wydaje się być czyste i otwarte, analityczne i odkrywcze (ale do rozsądnych granic). Proporcjonalnie dostrojone.
   
Brytyjskie monitory dostarczają całkiem sporą selektywność, ale nie przesadzoną. To rzadko spotykana precyzja w odtwarzaniu impulsów i ich równomiernego wygaszania. Bezproblemowo można usłyszeć pojedyncze smyczki w orkiestrze kameralnej, ale już niekoniecznie w rozbudowanej symfonicznej. Struny gitar są odseparowane, dźwięczą osobno, ale we wspólnej harmonii. Widać poszczególne plany, czuć ich gradację i zagęszczenie, lecz daleka głębia jest nieco ograniczona. Co istotne, soprany pomimo, że jasne i rozdzielcze, to nie atakują ostrością. Są na swój sposób wyrafinowane, bo atak blach przekazują pierwszorzędnie, a równolegle nie syczą metalem. Ich czystość fazowa jest urzekająca. Z kolei średnica jest dopełniona, dobrze zróżnicowana, nie wypchnięta to przodu. Bezpośrednia, ale współistniejąca z pozostałymi pasmami. Jest swobodna i naturalna. 

And last, but not least – bas. Profesjonalna linia transmisyjna o długości wewnętrznego labiryntu 1,5 metra robi swoje. Mówiąc krótko, dawno nie słyszałem tak obfitego, wielopłaszczyznowego i żyznego basu, a jednocześnie punktualnego i sprężystego jak z tytułowych, bądź co bądź, niewielkich przecież monitorów PMC. No chyba że były to referencyjne kolumny podstawkowe …PMC Twenty5.22. Jakość niskich tonów jest kapitalna! Może nie jest to bas najniższy, ani najbardziej obszerny, lecz posiadający piękny kontur i doskonałe wypełnienie. Moc i ciało.

Konkluzja
PMC DB1 Gold to rasowe monitory dla znawców. Adresowane do melomanów, którzy mają już za sobą etap zachwytu efekciarskimi monitorami o podkręconej plastyczności i zamazanym dźwięku. Tytułowe monitory to wulkany energii, ostoja naturalności i holograficznej przestrzeni, podparte ponadnaturalną czystością brzmienia oraz nieprzesadzoną analitycznością. Warunkiem powyższego jest posiadanie mocnego wzmacniacza o organicznym, fizycznym stylu gry.

Cena w Polsce - 6 000 PLN.

System testowy
Wzmacniacze: Hegel H160 (test TU), Pathos Classic One MKIII (test TU), Audia Flight FL Three S (test TU), Cayin CS-55 A (test TU), dzielony Pathos Converto Evo i Pathos Ampli D (test TU) oraz Dayens Ecstasy III (test TU).
Kolumny: Triangle Esprit Antal EZ (test TU), Pioneer RM-05, Pylon Diamond 28 (test TU), Taga Harmony TAV-616F (test TU) i Guru Audio Junior (test TU).
Źródła cyfrowe: odtwarzacz CD Musical Fidelity A1 CD-PRO i NuForce Air DAC (test TU).
Komputery: MacBook Apple Pro, Acer Aspire ES13 i Dell Latitude E6440.
Gramofony: Nottingham Analogue Horizon z wkładką Ortofon 2M Black (test TU), Pioneer PLX-1000 z Goldring Legacy oraz Pioneer PLX-500 (test TU).
Przedwzmacniacze gramofonowe: iFi iPhono2 (test TU), Primare R32 (test TU), Haiku-Audio Sol MM i Musical Fidelity MX-VYNL (test TU).
Tunery: Rotel RT-1080, Yamaha T-550 i Sansui TU-5900.
Magnetofon kasetowy: Nakamichi Cassette Deck 1.
Minisystem: Pioneer P1-K (test TU).
Słuchawki: RHA MA750 (test TU), Final Audio Design Adagio V (test TU), Final Audio Design Pandora Hope VI (test TU), Blue Mo-Fi (test TU) i AKG K545 (test TU).
Wzmacniacze słuchawkowe: Cayin C5 DAC (test TU), Musical Fidelity MX-HPA (test TU) i Trilogy 931 (test TU).
Okablowanie: Przewody głośnikowe Cardas 101 Speaker (test TU) i Melodika Brown Sugar BSC 2450 (test TU). Seria XLO UltraPLUS. Pełne okablowanie AirTech seria Evo oraz Perkune Audiophile Cables.
Akcesoria: podstawa antywibracyjna Rogoz-Audio 3SG40 (test TU), podstawy głośnikowe Rogoz-Audio 4QB80 (test TU), podstawy głośnikowe Solid Tech, stopy antywibracyjne Rogoz-Audio BW40, szafka audio Solid-Tech Radius Duo 3 (test TU) i mata gramofonowa Harmonix TU-800EXi (test TU). Zatyczki do gniazd RCA Sevenrods. Zworki głośnikowe Sevenrods Speaker Jumper.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarz będzie oczekiwać na moderację