Polpak

sobota, 10 stycznia 2026

MOREaudio CS100, wzmacniacz zintegrowany

Zdjęcie: MOREaudio

 


Wstęp
MOREaudio to polskie, ambitne przedsięwzięcie audio hifi z Zabrza. Jest tworzone przez dwóch ludzi: pana Tomasza Dębskiego - założyciela firmy i głównego konstruktora - oraz jego wspólnika pana Jana Siwego, elektronika i menadżera. MORE audio to owoc ich wielkiej pasji do muzyki i wieloletniego inżynierskiego doświadczenia w elektronice hifi. Ich ideą jest świeże, nowatorskie spojrzenie na projekty audio, innowacyjne rozwiązania i niepowtarzalny charakter konstrukcji. Dlatego wzmacniacze powstają z wielką dbałością o najdrobniejsze detale, łącząc w sobie zaawansowaną technologię z rzemieślniczą pasją oraz artystycznym zmysłem. 

Wszystkie komponenty są skrupulatnie dobierane, przeprowadzane są liczne eksperymenty z topologiami obwodów, aby osiągnąć brzmienie, które wykracza poza zwykłe standardy. MOREaudio wyznaje nadrzędną zasadę, że dobre parametry techniczne są dopiero początkiem ścieżki a nie jej końcem. Najważniejsze są wrażenia i odczucia dźwiękowe w możliwie największy sposób zbliżające do realnego brzmienia high-fidelity.

Jeszcze na długo przed warszawską wystawą Audio Video Show, bo na samym początku października '25 umawialiśmy się z właścicielami firmy MOREaudio, że wyślą mi na testy ich wzmacniacz zintegrowany MOREaudio CS100 (zobacz TUTAJ). Ale najpierw "audioszołowa" gorączka sprawiła, że w MOREaudio były ważniejsze sprawy, potem musieli się ogarnąć po wystawie ...i tak nastał środek listopada. Potem ja byłem w licznych rozjazdach i podróżach, w końcu kilka dni temu znaleźliśmy dogodny termin na testy. W drugiej połowie grudnia '25 wzmacniacz w końcu do mnie dotarł, został wypakowany z walizki (tak, z walizki!) i podłączony do prądu i głośników. Coż za wspaniała maszyna! I jak doskonale gra!

MOREaudio CS100 jest wzmacniaczem innym niż wszystkie inne. Ma zaimplementowaną nowatorską topologię inspirowaną legendarnym brzmieniem Single-Ended, charakteryzuje się stopniem wyjściowym w klasie AB oraz brakiem globalnego sprzężenia zwrotnego. CS100 łączy w sobie to, co najlepsze w świecie audio: prostotę i muzykalność topologii Single-Ended z mocą i precyzją wzmacniaczy tranzystorowych.

Wrażenia ogólne i budowa
Wzmacniacz jest dostarczany w dużej, solidnej, metalowej walizie zamykanej na cztery zamki. W walizie stoi na jej dolnej ściance (to nie jest pokrywa!), którą należy postawić na podłodze i otworzyć cztery boczne zamki. Po zdjęciu pokrywy, wzmacniacz stoi na dolnej ściance, zaś akcesoria schowane są w bocznej przegrodzie pokrywy. To przewód zasilający (polskiej marki Melodika), pilot zdalnego sterowania (duży, cały aluminiowy oraz instrukcja obsługi (może być potrzebna, o czym potem).

CS100 jest relatywnie dużym urządzeniem, choć jego szerokość jest mniejsza niż standardowa: to jedynie 34 cm (zamiast klasycznych 44 cm) przy 33 cm głębokości i 18 cm wysokości. Wzmacniacz jest ciężki - masa wynosi aż 15 kg. Należy jednak podkreślić, że wykonany jest doskonale, perfekcyjnie, nadzwyczaj estetycznie. To piękny kawał sprzętu. Obudowa jest smukła, w całości aluminiowa i pomalowana na czarno.

Wzornictwo wzmacniacza jest przyjemne dla oka: jest dość oszczędne, ale nie surowe. Proste, minimalistyczne. Oryginalną stylistyką odznacza się duża (i gruba) płyta czołowa - jest wykonana ze szczotkowanego aluminium, przy czym na jej dolną część naniesiona jest czarna płyta akrylowa (szklana?), na której znajduje się spore logo producenta oraz długi, biały poziomy pasek. Ten pasek po prawej stronie jest w kilkunastu fragmentach poprzerywany, w tych miejscach umieszczono czerwone, kwadratowe diody sygnalizacyjne. Jedną, osobną dla zasilania, cztery dla oznaczenia wybranych źródeł (cztery wejścia RCA) oraz kilkanaście dla sygnalizacji skali / poziomu głośności. Bardzo ciekawie i oryginalnie to wygląda - w trakcie przełączania źródeł na białym pasku zapalają się sie przypisane im czerwone diody, a czasie pogłaśniania / ściszania sygnału - przyrasta lub maleje przerywany drugi rząd czerwonych diod. Przy czym kiedy wzmocnić sygnał powyżej pewnej wartości, rząd diod przeskakuje na nowy (zaczyna przyrastać od nowa).

Regulatory nie znajdują się tradycyjnie na froncie, przeniesiono je na górną pokrywę. Na jej rancie zamontowano czteroprzyciskowy panel sterujący osadzony na aluminiowej płytce. Lewy przycisk to włącznik / wyłącznik zasilania (główny włącznik znajduje się jednak na tyle wzmacniacza), potem jest selektor źródeł i kolejne dwa przyciski. Te dwa przyciski odpowiadają za wzmocnienie sygnału lub za selekcję źródeł, ale dopiero po przyciśnięciu przycisku selektora (czyli tego obok). Trochę to skomplikowane i mało ergonomiczne, ale można się przyzwyczaić. Lub ewentualnie użyć pilota zdalnego sterowania (na pewno w ten sposób będzie szybciej i poręczniej zmieniać źródła). Dodam, że musiałem sięgnąć do instrukcji obsługi, aby dowiedzieć się w jaki sposób wybierać źródła na panelu regulacyjnym wzmacniacza.

Na całych powierzchniach obu boków zamontowano duże, karbowane radiatory żeberkowe. Nadają groźnego wyglądu, ale spełniają ważną funkcję odprowadzania ciepła z wnętrza obudowy, bo wzmacniacz dość mocno się grzeje podczas pracy. Dodatkowo górna pokrywa ma wyciętych kilka otworów, które poprawiają wentylację wnętrza urządzenia.

Na tylnej ściance umieszczono cztery pary gniazd RCA (solidne Neutrik serii Professional) oraz dwie pary terminali głośnikowych (CMC-858-S-G). Przy czym prawe terminale zlokalizowano na prawej stronie, a lewe - na lewej. Brak wyjściowych gniazd symetrycznych XLR. Trochę szkoda, bo lubię łączyć urządzenia hifi przewodami symetrycznymi na wtykach XLR (choć wzmacniacz CS100 nie ma pełnej budowy symetrycznej).

Technologia w służbie muzyki 
Dzięki naszym innowacyjnym rozwiązaniom udało nam się zminimalizować ograniczenia tradycyjnych układów Single-Ended, zachowując jednocześnie ich unikalny charakter.

Architektura Single-Ended
CS100 zbudowany jest w oparciu o cztery dwustopniowe układy, z których każdy objęty jest lokalnym sprzężeniem zwrotnym. Wszystkie zrealizowane są w topologii Single-Ended. Taka architektura, w której wszystkie stopnie wykorzystują tę samą topologię, ma istotne zalety. Przede wszystkim zapewnia spójność brzmienia na całej ścieżce sygnału, od wejścia do wyjścia. Dodatkowo, zniekształcenia w poszczególnych stopniach wzmacniacza mają podobny charakter (między innymi generują podobną strukturę harmonicznych), co sprawia, że są one mniej uciążliwe dla słuchacza niż suma zniekształceń o różnym charakterze.

Klasa AB dla większej sprawności
Tradycyjne wzmacniacze Single-Ended pracują w klasie A, która charakteryzuje się niską sprawnością i dużym poborem mocy. W CS100, dzięki naszym innowacyjnym rozwiązaniom w zakresie topologii Single-Ended, zaprojektowaliśmy ostatni stopień pracujący w klasie AB. To rozwiązanie pozwala osiągnąć wyższą sprawność energetyczną ale bez kompromisów w zakresie niskich zniekształceń typowych dla klasy A.

Ujemna impedancja wyjściowa bufora prądowego dla kontroli i precyzji
W ostatnim stopniu CS100, zastosowaliśmy połączenie sprzężenia zwrotnego dodatniego i ujemnego, dzięki czemu wyjście wzmacniacza ma efektywnie ujemną impedancję wyjściową. Brzmi skomplikowanie? W prostych słowach oznacza to, że wzmacniacz aktywnie reaguje na zachowanie głośnika, zapewniając mu idealne warunki do pracy.

Brak globalnego sprzężenia zwrotnego
W CS100 świadomie zrezygnowaliśmy z globalnej pętli sprzężenia zwrotnego na rzecz lokalnych sprzężeń zwrotnych w poszczególnych stopniach. Choć sprzężenie zwrotne jest często stosowane w wzmacniaczach w celu redukcji zniekształceń i poprawy niektórych parametrów, to ma ono również swoje wady.

Głównym problemem wzmacniaczy ze sprzężeniem zwrotnym są zniekształcenia TIM (Transient Intermodulation Distortion), które powstają w wyniku opóźnień w pętli sprzężenia zwrotnego. Zniekształcenia te mają negatywny wpływ na dynamikę i naturalność brzmienia, szczególnie w przypadku sygnałów muzycznych o skomplikowanej strukturze.
Specyfikacja techniczna
- czułość wejściowa: 600 mVpp
- impedancja wejściowa: 100 kΩ
- wejścia: 4 x RCA niezbalansowane
- regulacja głośności: 0 dB - 64 dB (krok 1 dB)
- pasmo przenoszenia: 5 Hz – 120 kHz (-1 dB)
- zniekształcenia THD+N: poniżej 0,05%
- moc: 100 W RMS / 8 Ω, 200 W RMS / 4 Ω
- impedancja wyjściowa: 150 mΩ
- wymiary (szerokość x wysokość x głębokość): 340 mm x 180 mm x 330 mm
- masa: 15 kg

(Kursywą cytaty ze strony MOREaudio; modyfikacje własne L.H.).



Wzmacniacz jest dostarczany w solidnej walizie; do palety przytroczony specjalistycznym paskiem

Wzmacniacz w walizie


W bocznej kieszeni znajdują się akcesoria i dokumenty

Efektowny pilot zdalnego sterowania oraz niezłej jakości przewód zasilający marki Melodika

Wzmacniacz już wypakowany z walizy, ale na właściwą sesję zdjęciową musi poczekać - dziś nad Gdynią wiszą ołowiane chmury, ciemno...

Dzień później światło już nieco lepsze



Prosty i oszczędny, ale wyjątkowo atrakcyjny design

Szerokość obudowy to 340 mm



Panel z regulatorami został przeniesiony na górną pokrywę

Boczny radiator z długimi żebrami

Po lewej logo "MOREaudio"


Dolny, szklany panel: poziomy, biały pasek jest zaopatrzony w oryginalny wyświetlacz

Tylna ścianka

Gniazda wysokiej jakości; cztery pary gniazd RCA, brak symetrycznych XLR



Wzmacniacz z testową elektroniką


Porównanie ze wzmacniaczem Haiku-Audio SOL V

Spojrzenie na cały system odsłuchowy



Wrażenia dźwiękowe
Do wzmacniacza podłączałem (na zmianę) dwie pary kolumn głośnikowych: Living Voice Auditorium R3 i Pylon Audio Diamond 28 mkII, przy użyciu przewodów XLO UltraPLUS 6U-10. Wzmacniacze porównawcze to tranzystorowy Haiku-Audio SOL V, lampowy Cayin Jazz 80 (na lampach EL34) oraz hybrydowy Pathos Classic One MKIII. Pełna lista sprzętu towarzyszącego została wymieniona na końcu niniejszego tekstu.

Przerzuciłem już z tonę wzmacniaczy podczas moich testów na Stereo i Kolorowo, a może i z dwie lub nawet trzy. Przesłuchałem ich naprawdę sporo (a przecież słucham wzmacniaczy nie tylko u siebie w domu, ale także i w innych miejscach). Mam więc obrazowe, szerokie i porównawcze pojęcie o ich brzmieniu, możliwościach, wykonaniu, wydajności etc. Słuchałem wzmacniaczy tańszych, droższych, bardzo drogich, lampowych, cyfrowych, tranzystorowych, hybrydowych i sam jeszcze nie wiem jakich. Najróżniejszych. (Nawet takich, które ponoć mogą leczyć!). Ale z takim wzmacniaczem, jakim jest MOREaudio CS100 spotkałem się po raz pierwszy. Bo ten oprócz tego, że jest doskonale zbudowany i wygląda jak mały czołg, to przede wszystkim REWELACYJNIE gra! Referencja w każdym calu, a koszt (jak na wzmacniacz klasy high-end) - umiarkowany.

MOREaudio CS100 został bardzo oryginalnie skonstruowany. Jest co prawda wzmacniaczem w 100% tranzystorowym, ale ma zaimplementowaną topologię inspirowaną lampowym brzmieniem Single-Ended (czyli z pojedynczym elementem wzmacniającym sygnał w stopniu wyjściowym) - charakteryzuje się stopniem wyjściowym w klasie AB oraz brakiem globalnego sprzężenia zwrotnego (wykorzystuje lokalne sprzężenie zwrotne w poszczególnych obwodach). Oferuje dość dużą moc: 100 W RMS / 8 Ω oraz 200 W RMS / 4 Ω.

Innymi słowy CS100 łączy w swej nietypowej amplifikacyjnej naturze prostotę i muzykalność topologii Single-Ended z mocą i precyzją wzmacniaczy tranzystorowych, co przekłada się na zupełnie niezwykły i wyjątkowy dźwięk: mocarny, dynamiczny i muzykalny, ale doskonale precyzyjny i rozdzielczy. Oraz super-wyrafinowany i kulturalny. To brzmienie "totalne", bardzo angażujące, a jednocześnie nadzwyczaj eleganckie. Bardzo dojrzałe. Strukturalne.

Wzmacniacz gra wyjątkowo namacalnie i żywo, podaje przestronny i obecny dźwięk o fenomenalnej skali i trójwymiarowej głębi tonalnej. Brzmienie jest nasycone, płynne i potężne, z dużym wolumenem. Jest gęste i zwarte, ale też obfitujące w rozmaite informacje i detale. Jednak pomimo sporego zagęszczenia oraz wzmocnienia dźwięku subtelności i mikroelementy są wyraźne, łatwo dostrzegalne, nie są zamazane. Albowiem przekaz jest bardzo transparentny i czysty. Owszem, wzmożony i ekspresyjny, lecz zapewniający wzorcową przezroczystość. Dalekosiężny i pełny wgląd w obfitą strukturę i namacalną substancję dźwięku.

W czasie odsłuchów czuć żywą dynamikę dźwięku, świetnie nasycone barwy, intensywną tonalność - wzmacniacz łatwo przekazuje dynamikę nagrań, jest w stanie szybko wygenerować dużą moc napędową głośników. MOREaudio CS100 nie ma żadnych problemów z budową dużego i obfitego dźwięku, utrzymaniem spektakularnego rytmu, pełną kontrolą basu, utworzeniem plastycznego i wielowarstwowego przekazu. Wierność i sugestywność brzmienia są wprost fenomenalne! To tzw. ściana dźwięku, ale osadzona na organicznej strukturze nasycenia, a nie bezwzględnej, twardej, czy klinicznie bezkompromisowej. W dźwięku można znaleźć miłą dla uszu przyjemną aksamitność, fizyczną wiarygodność. To brzmienie bez technicznego zacięcia, z naturalną miękkością i komfortem przyswajania. Niczym dobry wzmacniacz SET na lampach 300B, ale szybszy i mocniejszy. Z większą precyzją grania.

Średnica odznacza się popisową aktywnością, ale już nie nadmiernym pobudzeniem (!). Jest żywa, efektywna i ekspansywna, lecz też jakoś tak zawsze miło miękka, gładka, płynna, jakby powleczona aksamitem. Jest wzmocniona, dociążona, ożywiona. Średnica z powodzeniem, bo precyzyjnie i przekonująco obrazuje wokale i instrumenty oraz ich kompletne środowisko akustyczne. Pokazuje całą skalę, ujawnia różne oblicza nagrań, oddaje tembr, różnicuje niuanse, porządkuje scenę, wygładza ją. Harmonizuje.

Wysokie tony są doświetlone i czyste, wystarczająco selektywne, by analitycznie ukazać złożoność nawet sporej orkiestry symfonicznej, różnorodność instrumentalną, różne wydźwięki, mnogość smyczków oraz takich ich detali jak szarpanie i palcowanie strun, czy przyczepność włosia etc. Soprany są wzorcem przejrzystości, rozdzielczości i proporcjonalności - są bardziej subtelne niż ostre, a przy tym otwarte i klarowne. Wyraziste.

Bas jest równo prowadzony, uderza szybko, bez oporów i spowolnień, jest sprężysty i energiczny. Zwarty oraz spójny. Wierny. Ma w sobie sporo gęstości i namacalności, jest fizyczny, a nawet - można napisać - kinetyczny. Co ciekawe, niskie są lekko zaokrąglone i ocieplone (czego nie ma w średnicy), dzięki czemu ich brzmienie jest barwne, bardzo obecne. Wszechstronne. Ale wzmacniacz mocno trzyma bas w ryzach, kontroluje go absolutnie - nic się nie rozlewa, nie rozmywa, nie buczy. Niskie tony są wprost doskonałe.

Współpraca z głośnikami jest zupełnie optymalna. Bezproblemowa. W czasie moich testów używałem dwóch par podłogowych: Living Voice Auditorium R3 (o wysokiej skuteczności 94 dB i Pylon Audio Diamond 28 mkII - 90 dB). Wzmacniacz obie pary napełnił mocnym, energicznym i żywym przekazem o doskonałym prowadzeniu. Symetrycznym, kompletnym i przestronnym. Trójwymiarowym. CS100 nadaje rytm, koloryt i dynamikę, a przy tym jest bardzo naturalny i uniwersalny, otwarty na każdy gatunek muzyczny.

W każdej beczce miodu zawsze jest też łyżka dziegciu. Przedmiotowy wzmacniacz CS100 pod względem dźwięku jest doskonały, nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Moją jedyną uwagą co go jego grania jest to, że wzmacniacz już samym początku skali regulacji głośności gra relatywnie ...głośno. Nie da się na nim słuchać cicho. Jeżeli chcieć słuchać cicho (np. wieczorem, nocą) należy posłużyć się dodatkową regulacją siły głosu w źródle, Musiałem tak robić np. w streamerze Rose RS1500. Inaczej nie mogłem słuchać odtwarzanej muzyki na niskim poziomie wzmocnienia. 

Krótkie porównanie MOREaudio CS-100 z Haiku-Audio SOL V i UNITRA WSH-805
Niedawno otrzymałem taki list od Czytelnika: "Bardzo mnie ciekawi, jak na tle pańskiego wzmacniacza odniesienia tj. Haiku-Audio Sol V wypada CS100. Obydwa są wzmacniaczami tranzystorowymi polskiej produkcji, w podobnych cenach i mocy. Oczywiście innej topologii. Posiadam CS100 i (przepraszam za spoiler) muszę przyznać, że brzmi wybitnie. Porównywalnie, o ile nie minimalnie lepiej niż Unitra WSH-805, którą miałem również przyjemność testować w swoim systemie. Swoją drogą byłoby bardzo interesujące porównanie tych trzech polskich urządzeń w podobnym zakresie cenowym. Słuchał Pan wszystkich. Ciekawe, jakie są Pana wrażenia na ich temat". 

Rzeczywiście, miałem wyjątkową okoliczność słuchania tych trzech wzmacniaczy u siebie (dwóch bezpośrednio w tym samym czasie i jednego pośrednio). Postanowiłem więc krótko, w punktach odpowiedzieć na powyżej zacytowany list. Opisuję jedynie najważniejsze cechy brzmienia wzmacniaczy, ich "pierwszoplanowe" zalety. Nie da się przecież napisać wszystkiego w krótkim podsumowaniu, proszę traktować to jako wskazówkę, a nie jako wyrocznię.

UNITRA WSH-805:
- wzorcowo czysty i transparentny dźwięk, naturalny i analityczny, kompletny
- neutralność i przezroczystość są stawiane na pierwszym miejscu (niczym w japońskich wzmacniaczach).

Haiku-Audio SOL V:
- najważniejsza jest dynamika i energia, pełne i motoryczne prowadzenie dźwięku
- referencyjne wypełnienie brzmienia i rasowa soczystość (jak w brytyjskich Naim).

MOREaudio CS100:
- wybitnie muzykalny dźwięk, nacechowany organiczną namacalnością
- brzmienie super przestronne, wyrafinowane, high-endowe (dźwięk typu lampa SET 300B, ale precyzyjniejszy, bardziej efektywny i dynamiczny).

Konkluzja
MOREaudio CS100 to tranzystorowy wzmacniacz zintegrowany inne niż wszystkie. Ma zaimplementowaną topologię inspirowaną lampowym brzmieniem Single-Ended (czyli z pojedynczym elementem wzmacniającym sygnał w stopniu wyjściowym) - charakteryzuje się stopniem wyjściowym w klasie AB oraz brakiem globalnego sprzężenia zwrotnego (wykorzystuje lokalne sprzężenie zwrotne w poszczególnych obwodach). Jest ultra-precyzyjnie i starannie skonstruowany, ma obudowę wykonaną w całości z aluminium, a poza tym jest bardzo estetyczny. Ładny. Inżynierski majstersztyk. Zaś pod względem dźwięku reprezentuje prawdziwą niezwykłość. Bo nadzwyczajne i niepospolite jest to, jak fenomenalnie gra! To brzmienie kompletne, dynamiczne, bardzo angażujące, a jednocześnie eleganckie, rasowe i dojrzałe. Jestem pod olbrzymim wrażeniem! Stąd moja absolutna i bezwarunkowa rekomendacja dla polskiego MOREaudio CS100 - genialna maszyna!

Cena w Polsce - 19 900 PLN.

Bezwarunkowa i absolutna rekomendacja dla wzmacniacza MOREaudio CS100 


Za:
- za przedsiębiorstwem MOREaudio stoi dwóch inżynierów z bogatym doświadczeniem w audio hifi, dysponujących rozległą wiedzą na temat budowy wzmacniaczy (i nie tylko wzmacniaczy)
- nadzwyczaj solidna i rzetelna budowa wzmacniacza CS100
- z wyselekcjonowanych podzespołów i wysokiej jakości materiałów
- wszystkie komponenty są skrupulatnie dobierane, przeprowadzane są liczne eksperymenty z topologiami obwodów, aby osiągnąć brzmienie, które wykracza poza zwykłe standardy 
- wzmacniacze powstają z wielką dbałością o najdrobniejsze detale, łącząc w sobie zaawansowaną technologię z rzemieślniczą pasją oraz artystycznym zmysłem. 
- estetyczne wykonanie, efektowny design, oryginalne wzornictwo
- obudowa w całości z aluminium
- w zestawie pilot zdalnego sterowania
- oraz przewód zasilający polskiej marki Melodika
- ciekawe i nietypowe umieszczenie regulatorów na górnej pokrywie (a nie na froncie)
- intrygujący diodowy wyświetlacz w formie paska na froncie
- konstrukcja w oparciu o cztery dwustopniowe układy, z których każdy objęty jest lokalnym sprzężeniem zwrotnym, wszystkie zrealizowane są w topologii Single-Ended
- stopień wyjściowy w klasie AB
- ujemna impedancja wyjściowa bufora prądowego dla uzyskania większej kontroli i precyzji
- całość produkcji odbywa się w Polsce, w Europie
- brzmienie klasy high-end
- dźwięk, który łączy w sobie to, co najlepsze w świecie audio, czyli prostotę i muzykalność topologii Single-Ended z mocą i precyzją wzmacniaczy tranzystorowych
- konkurencyjna i racjonalna cena
- best-buy!
- absolutna i bezwarunkowa rekomendacja Stereo i Kolorowo!

Przeciw:
- MOREaudio to mało znana polska firma, debiutant na rynku audio hifi
- nieergonomiczne rozwiązanie regulacji wzmocnienia i selekcji źródeł (panel regulacyjny z czteroma mini-przyciskami umieszczony na górnej obudowie)
- na minimalnym poziomie regulacji wzmocnienia sygnał jest już dosyć głośny, niemożność cichego słuchania
- brak wejść XLR.

System odsłuchowy
Pomieszczenie odsłuchowe: 30 m2, z częściową adaptacją akustyczną - ustroje Vicoustic Wave Wood - 10 sztuk.
Wzmacniacze: Haiku-Audio SOL V (test TU), Cayin Jazz 80/EL34 (test TU) i Pathos Classic One MKIII (test TU).
Kolumny podłogowe: Living Voice Auditorium R3 (test TU) i Pylon Audio Diamond 28 mkII (test TU).
Kolumny podstawkowe: Martin Logan Motion 35XTi (test TU) i Paradigm Founder 40B (test TU).
Odtwarzacz CD: Musical Fidelity A1 CD-Pro (test TU).
Odtwarzacze sieciowe: Rose RS150 (test TU), Matrix Audio TS-1 i Silent Angel Munich M1 (test TU).
Platformy strumieniujące: Qobuz i Apple Music.
DAC-i/wzmacniacze słuchawkowe: Ferrum ERCO z zasilaczem Ferrum HYPSOS (test TU), EarMen CH-AMP Signature, Lampizator Amber 3 DAC (test TU) i iFi Audio Go bar.
Komputer: Dell Latitude 5440.
Smartfony / tablet: iPhone 16 PRO, iPhone XR oraz iPad Air 4.
Gramofony: Nottingham Analogue Horizon (test TU) i Pro-Ject X8 EVO (test TU).
Wkładki gramofonowe: Ortofon 2M Black (test TU), Ortofon Quintet Blue (test TU) i Ortofon MC X20 (test TU).
Przedwzmacniacze gramofonowe: Musical Fidelity MX-VYNL (test TU) i Manunta by M2Tech EVO Phono 3.
Radioodbiorniki: Rotel RT-1080, Sansui TU-5900 i Tivoli Model One (test TU).
Magnetofon kasetowy: Nakamichi Cassette Deck 1 (test TU).
Słuchawki: Fostex TH610 (test TU), SIVGA SV023 (test TU), SIVGA P2 Pro (test TU), eBravo HAMT-3 MkII, Aune SR7000 (test TU), Aune AR5000 (test TU), ZMF Bokeh Open, Noble FoKus Apollo (test TU), Final ZE8000 (test TU) i Final Audio UX5000.
Odbiornik Bluetooth/DAC: iFi Audio ZEN Blue + zasilacz iFi Audio iPower X (test TU).
Głośnik bezprzewodowy: Mooer Silvereye 10 (test TU).
Listwy sieciowe: Solid Core Audio Power Supply (test TU) i ZiKE Labs Powerbox (test TU).
Akcesoria: podstawa antywibracyjna Rogoz-Audio 3SG40, podstawy głośnikowe Rogoz-Audio 4QB80, podstawy głośnikowe Solid Tech Model 2/3, szafka audio Solid-Tech Radius Duo 3, mata gramofonowa Harmonix TU-800EXi oraz krążek dociskowy do gramofonu Clearaudio Clever Clamp.

niedziela, 4 stycznia 2026

Matrix Audio TS-1, streamer ze wzmacniaczem słuchawkowym - zapowiedź testu



Zdjęcia: Matrix Audio


 

Najpierw trochę martyrologii i osobistych wspomnień. Moja pierwsza przygoda z dalekowschodnią firmą Matrix Audio rozpoczęła się dość dawno, bo nieomal ...17 lat temu. W marcu / kwietniu 2009 roku - z myślą o testach na nie istniejącej już stronie Stereo Underground - kupiłem na portalu eBay wzmacniacz słuchawkowy / DAC Matrix mini-i (czytaj moją recenzję TUTAJ), a pod koniec tego samego roku dokupiłem jeszcze wzmacniacz słuchawkowy Matrix M-Stage (czytaj TUTAJ). Potem opisywałem wielokrotnie urządzenia Matrix Audio, ale już wypożyczając je od polskich dystrybutorów, a nie kupując z prywatnych zasobów finansowych. I tak - między innymi - zrecenzowałem Matrix Quatro DAC w 2012 roku, a potem w 2020 roku streamer Matrix Audio Element M (v. 2020). Następnie był zestaw Matrix Audio Element X2 Pure / Matrix Audio Element P2, czyli streamer, przedwzmacniacz, DAC / końcówka mocy. I jeszcze kilka sprzętów Matrix Audio. W sumie od 2009 roku do tej pory zrecenzowałem na łamach Stereo i Kolorowo ich aż jedenaście. Sporo.

Nie napisałem tego powyżej, aby się chwalić, bo w końcu opisywanie i recenzowanie różnych urządzeń jest dla mnie rzeczą normalną i codzienną. Piszę o mojej historii testowania Matrix Audio jako o latach, podczas których miałem do czynienia z wieloma firmowymi sprzętami - po prostu mogłem z bliska, organoleptycznie prześledzić rozwój i ewolucję firmy Matrix Audio. Kiedy w 2009 roku poznałem to chińskie przedsiębiorstwo, było ono w zasadzie jedynie kopistą innych światowych sprzętów i marek: głównie amerykańskich i japońskich, dopiero z czasem wdrożyło własne rozwiązania, opracowania i indywidualne konstrukcje. By wreszcie kilka lat temu stać się sporym potentatem na rynku DAC-ów i streamerów (i w ogóle urządzeń cyfrowych). Należy przyznać, że Matrix Audio bardzo się rozwinęło i zmodernizowało. Dziś jest nowoczesną firmą operującą na całym świecie, wytwarzającą bardzo dobre, zaawansowane sprzęty hifi. Takie są fakty i rzeczywistość.

Całkiem niedawno, bo w maju '24 na monachijskiej wystawie High Fidelity, firma Matrix Audio zaprezentowała zupełnie nową generację swoich sprzętów, a następnie w drugiej połowie tego samego roku wprowadziła je na światowy rynek. Mam na myśli topową serię "M", na którą składa się streamer MS-1, transport NT-1 przedwzmacniacz MP-1 oraz wzmacniacz mocy MA-1, a także zegar SC-1 i switche SS-1 Pro / SS-1. Wkrótce po serii referencyjnej "M", czyli rok później, zadebiutowała zmodernizowana seria średnia "T" - jej komponentami są transport strumieniujący TT-1 oraz streamer / wzmacniacz słuchawkowy TS-1. 

Urządzenia te właśnie wprowadził do swojej oferty polski dystrybutor MIP z Warszawy, zaś do mnie na testy dotarł premierowy streamer z wbudowanym wzmacniaczem słuchawkowym, czyli wspomniany Matrix Audio TS-1 (zobacz TUTAJ i TUTAJ). Dzisiaj rozpocząłem jego odsłuchy.

* * *

Matrix Audio TS-1 to urządzenie typu combo, które integruje odtwarzacz strumieniowy, przetwornik DAC i wysokiej klasy wzmacniacz słuchawkowy w kompaktowej obudowie (280 × 210 × 82 mm, masa 2,89 kg).

⦁ Dwa układy AKM4493SEQ w konfiguracji dual-parallel, każdy z niezależnym zasilaniem z niskoszumowymi regulatorami LDO dla maksymalnej dynamiki, czystości i precyzji sygnału
⦁ Podwójny femtosekundowy zegar (44,1 kHz i 48 kHz), zarządzany przez FPGA, aby zminimalizować jitter
⦁ Zmodernizowany ekran, który stanowi centralny element interfejsu użytkownika w systemie MA Player OS — zapewnia intuicyjne sterowanie, zmianę ustawień bezpośrednio z poziomu urządzenia.
⦁ Izolacja analogowego i cyfrowego toru na oddzielnych warstwach PCB dla poprawy jakości dźwięku i lepszego zarządzania wydzielaną energią
⦁ Pięć wejść: optyczne, koaksjalne, USB Audio, HDMI ARC i analogowe RCA, idealnie dobrane dla każdego scenariusza odsłuchowego
⦁ Wyjścia analogowe: XLR (balanced) i RCA (unbalanced) z możliwością regulacji poziomu, kompatybilne z aktywnymi głośnikami i systemami 2.1
⦁ Subwoofer-out z filtrem dolnoprzepustowym (poniżej 150 Hz), ze zsynchronizowaną kontrolą głośności, doskonały do małych systemów lub domowego kina
⦁ Wyjścia słuchawkowe: 4,4 mm (balanced) i 6,35 mm (unbalanced).
⦁ Niskie impedancje wyjściowe: 1 Ω (unbalanced) / <2 Ω (balanced), z dwupoziomową regulacją wzmocnienia do współpracy z IEM-ami i słuchawkami studyjnymi
⦁ Duża moc wyjściowa: do 1 000 mW na 33 Ω (obie opcje) oraz do 1 400 mW (6,35 mm), zapewnia pełną kontrolę i dynamikę
⦁ Pełna obsługa przewodowa i bezprzewodowa: LAN Gigabit + Wi-Fi (2,4 GHz / 5 GHz)
⦁ Obsługa formatów lokalnych: PCM do 768 kHz, DSD natywnie do 24,58 MHz. Aplikacje: MA Remote, Roon Ready, Tidal Connect, AirPlay 2, Spotify Connect, UPnP/DLNA i inne
⦁ Slot NVMe SSD (M.2 2280/2260/2242) — adresowany, ekranowany, niskoszumowy, do lokalnego katalogowania i odtwarzania muzyki
⦁ Wewnętrzny zasilacz impulsowy, plus wejście DC 12 V (≥36 W) — z priorytetem dla zewnętrznego zasilania i uziemieniem dla redukcji zakłóceń.

(Cytat za Matrix Audio Polska).


Pudło ze streamerem TS-1



Estetyczny i bezpieczny sposób pakowania

Sprzęt właśnie wyjęty z kartonu, jeszcze nie podłączony do zasilania

Tylna ścianka imponuje ilością wejść i wyjść

Pierwsze uruchomienie


Wysoce estetyczna, w całości aluminiowa obudowa


Dostępnych jest wiele ustawień

Ekran można ustawić w tryb wskaźników wychyłowych

Albo w tryb tradycyjny, który wyświetla streamowany album



Znakomita jakość, kolorystyka i rozdzielczość wyświetlacza!

Po lewej: dwa wyjścia słuchawkowe - symetryczne 4,4 mm Pentaconn i niesymetryczne 6,35 mm




Odsłuchy rozpoczynam od trybu streamer + wzmacniacz słuchawkowy


Aplikacja Matrix Remote: ustawienia systemowe i strumieniowanie z Qobuz (skany z ekranu iPhone'a)