S

S

MA

Planeta Dźwięku

Premium Sound

Polpak

niedziela, 13 maja 2012

Kolumny Audio Academy Phoebe III





Wstęp
Na światowym rynku audio dostępny jest olbrzymi wybór konstrukcji kolumn wolnostojących, a na rynku polskim występuje szczególne zagęszczenie w tym segmencie ze względu na to, że Polska od lat słynęła i słynie z wielu zdolnych konstruktorów budujących ciekawe tego typu sprzęty. Istnieje tu bowiem, co najmniej kilkanaście polskich firm, które produkują wysokiej jakości kolumny głośnikowe. Wiele z nich, popularnością oraz jakością dorównuje, a nawet przewyższa konstrukcje tzw. zachodnie. Jedną z takich jest manufaktura z Łodzi – Audio Academy.

Audio Academy to przedsiębiorstwo formalnie założone w 2001 roku, lecz główny konstruktor i właściciel firmy - pan Michał Kęcerski już znacznie wcześniej zajmował się budową kolumn. Obecnie w katalogu Audio Academy znajdują się dwa sztandarowe modele: Phoebe III oraz Hyperion IV, czyli kolejne, ulepszone generacje pierwotnych konstrukcji. Dla kupujących dostępne są różne możliwe odcienie drewnianych oklein. Warto zaznaczyć, że produkty firmy cieszą się dużym uznaniem wśród polskich audiofili i melomanów, a także i coraz częściej zagranicznych, czego najlepszym przykładem jest prężnie działający „Klub Miłośników Audio Academy” na forum internetowym audiostereo.pl: TU.

Kolumny Audio Academy Phoebe III zostały wypożyczone z salonu Hi Fi Ja i Ty w Gdańsku.







Budowa
Phoebe III to proste skrzynki w kształcie regularnych prostopadłościanów o klasycznej budowie i minimalistycznym wzornictwie. Są raczej niskie i dość krępe, bo przy swoim niewysokim wzroście – 830 mm mają aż 190 mm szerokości. Ranty są proste, żadnych skosów – wyłącznie 90 stopniowe kąty. Jakość zastosowanej okleiny i sposób jej położenia nie budzi żadnych zastrzeżeń - regularne słoje drewna sapeli ładnie uwidaczniają się pod warstwą matowego lakieru. Porządna robota, choć nie aż tak finezyjna jak w produktach np. czeskiego Xaviana. Przednia ścianka oddzielona jest od pozostałej części skrzynek cienką szparą, która nadaje kolumnom wizualnej dostojności. Phoebe III posadowione są na grubym, z lekka ściętym cokole pomalowanym na kolor czarny. Natomiast w cokół wkręcane są wysokie kolce (ze śrubą dystansującą) o zaokrąglonych końcach. Na przedniej ściance cokołu umieszczona jest metalowa tabliczka z firmowym logo. Z tyłu znajdują pojedyncze metalowe terminale przyłączeniowe, dość solidne. Nad nimi zaś metalowa tabliczka znamionowa. Kolumny nie są zbyt ciężkie, bo jedynie 14 kg sztuka daleko im więc do potężnej masy np. niedawno opisywanych przeze mnie Studio 16 Hertz Minas Anor IIIs – 35 kg (TU).

Otrzymałem następujące informacje od projektanta kolumn – pana Michała Kęcerskiego: „kolumny są dwudrożne. Zastosowane głośniki to papierowy nisko-średniotonowy popularny Visaton W 170S, a wysokotonowy to Seas H1148. Zwrotnica to filtr pierwszego rzędu dla Visatona, a drugiego dla Seasa. W torze sygnału znajdują się kondensatory polipropylenowe. Dla głośnika nisko-średniotonowego użyto korektor impedancji”.

Od siebie dodam, że Phoebe III sprawiają korzystne wrażenie estetyczne – klasycznego głośnikowego piękna formy. Prosto, ale logicznie i poprawnie. Całość wygląda schludnie i estetycznie, choć i surowo jednocześnie, bo trochę zahacza o standard wizualny DIY. Jedyne, do czego można mieć zastrzeżenia, to fakt, że do mocowania obręczy czarnych tarcz głośników użyto mosiężnych wkrętów i to do tego zwykłych z nacięciem typu PH , a nie imbusowych. Poza tym, spokojną linię panelu frontowego psują 4. duże otwory mocowania maskownicy, a także surowy plastik wylotu rury bass-refleksu. Ale coś, za coś, bo jeżeli popatrzeć na niewygórowaną cenę zestawu, to można zrozumieć te pewnego rodzaju oszczędności. Lecz tych wkrętów nie jestem w stanie wybaczyć – na szczęście z dystansu kilku metrów nie jest to aż tak rażące uczucie jak z bliska…










Dźwięk
Te moje powyższe marudzenia a’propos estetyki wkrętów, etc przestają być ważne/istotne na tle jakości umiejętności gry opisywanych kolumn, bo głośniki te, zapewniam, o wiele lepiej grają niż wyglądają, choć, jak zwykle, to indywidualny gust decyduje o tym co jest ładne, a co nie. Dlatego nie napiszę, że Phoebe III są niezbyt piękne, bo wiem, że mogą się podobać.

Przy pierwszych kilkudniowych odsłuchach zanotowałem następujące uwagi: otwarty dźwięk z mocnym i wyjątkowo sprężystym basem, ale nieschodzącym za nisko – w wystarczającym jednak stopniu by odwzorować nawet silne uderzenia stopy w nagraniach rockowych. Co istotne, nie zauważałem poluzowania basu, jakiegoś nieznośnego buczenia, „bumbania” czy charkotania. Niskie tony generowane przez głośniki są szybkie i twarde, a jednocześnie o sporym ataku i dużej masie. To na pewno jest ich duży atut. Ujemną stroną jest niezbyt niskie zejście basu, bo nie należy tu spodziewać się sejsmicznych pomruków, czy atomowych czy huraganowych jego wystrzałów. Można go natomiast przyrównać do basu występującego w większych monitorach – kultura i realizm na pierwszym miejscu, a dopiero potem żywioł i subsoniczne podmuchy, pomruki. Dźwięk kolumn można opisać jako energiczny – promieniujący swobodnie w każdą stronę. Nie jest to co prawda taka czysta siła i masa zdyspergowanych dźwięków jak z np. ze słuchanych przeze mnie ostatnio fińskich Amphion Argon 3L, ale są one dobrze wyrażone w swej obfitości, kapitalnie porozkładane w przestrzeni, a jednocześnie nie przykro nachalne. Przyjemne. Subtelności i smaczki pozostają na dalszych planach, lecz są nadal wyczuwalne

Kolumny AA charakterem najbardziej przypominają mi Vienna Acoustics Bach Grand, które znam więcej niż bardzo dobrze. Kolumny z Łodzi to piękna barwa, dźwięczność, a do tego spora spektakularność, rozmach plus rozbudowana scena (szeroka i głęboka), są żywo grające i z polotem, ale pełna precyzja nie jest (dla nich) ich priorytetem. Phoebe III są dojrzałe i rzetelne, ale nie do końca wyrafinowane w stylu produktów high-end. Jednocześnie trzeba napisać, że AA to nie są w żadnym razie klony Bachów, a raczej kolumny wpisujące się w ich styl gry, charakterystykę.

Co istotne, Phoebe III bez problemu nasączają pełnym dźwiękiem duże powierzchnie. Miałem ustawione te kolumny w około 30 m2 – duży pokój z wnęką oraz z aneksem kuchennym  i do tego z jednej strony otwarty na obszerny korytarz. AA poradziły sobie z tą niemałą powierzchnią i nieregularnością kształtów pomieszczenia więcej niż dobrze – nie dało się odczuć niedomagań w barwie, czy małości przekazu. Nic z tych rzeczy – dźwięk był dosadny i bliski. Wystarczająco dynamiczny i o dużym wolumenie. Innymi słowy, wydaje się, że łódzkie kolumny zostały tak skonstruowane, by minimalizować wpływ pomieszczenia na brzmienie. Muszę, jednak zaznaczyć, że pokój mam wygłuszony/rozproszony 10. panelami akustycznymi Vicoustic Wave Wood (TU), a same kolumny ustawiłem lekko skręcone w stronę słuchacza w odległości około 2,5 m wzajemnie od siebie oraz 2,5 m od miejsca odsłuchowego.

Warto podkreślić, że AA każdy rodzaj muzyki równie dobrze odwzorowywują - radzą sobie doskonale zarówno z mocnym gitarowym rockiem, akustycznym jazzem, czy delikatnie śpiewającymi wokalistkami typu Anna Maria Jopek lub Natasha St. Pierre. Trzeba jednak zaznaczyć, że kolumny wszystkie te nagrania na swój uśredniają lub intrerpoluja, jak kto woli. Ta uwaga oznacza, że gorzej zrealizowane płyty Phoebe III podają w sposób niejako ulepszony, czyli tak, że nie razi (nie kłuje w uszy) ich niedoskonałość realizatorska. Np. wczesne płyty zespołu U2 zagrane na AA dostały więcej plastycznej przestrzeni i zróżnicowania basów, a głos Bono był więcej niż wyraźny oraz nareszcie nie krzykliwy. Natomiast gęste płyty takie jak np. duńskiej wytwórni Stund Records kolumny odtwarzają z pewnym uproszczeniem, bo gdzieś po drodze nikną najmniejsze mikrowybrzmienia oraz specyficzna aura wokół instrumentów, ale i tak większość informacji zapisanych na płytach jest słyszalna, choć nie zawsze jest to pierwszy plan czy zdecydowane ich zaakcentowanie. Dla uczciwości opisu, dodam, że nie jest to wada, a jedynie najprawdopodobniej celowy zabieg konstrukcyjny, stylistyka dla dobra trójstronnego kompromisu pomiędzy muzykalnością, naturalnością, a przyjemnością odsłuchu, bo ta ostatnia cecha przecież jest wzorowa.

Na (rewelacyjnej, nawiasem mówiąc – polecam!) płycie zespołu z Alabamy The Black Keys „El Camino” (Nonesuch – 2011r.) silne natężenie emocji muzycznych zostało bardzo ładnie przez kolumny AA uchwycone, podkreślone i przekazane słuchaczowi. Gęste i ostre gitarowe brzmienie zespołu głośniki Phoebe III reprodukowały esencjonalnie i z pełną dynamiką. Wyśmienicie. Pewne różnice w porównaniu z płytami U2 ujawniały się przede wszystkim w zakresie wysokich tonów, a dotyczyły wierniejszego odwzorowania ich mikro-detali i barwy – ale rewelacyjna, wręcz holograficzna przestrzeń wywierała ogromnie pozytywne wrażenie. Bębny zabrzmiały z mocnym bitem, z dużym atakiem oraz pięknie plastyczną sprężystością – blisko realnego koncertowego dźwięku. Trudno uwierzyć, że tak nasycony i zniuansowany bas (choć jednak typowo rockowy) jest produkowany przez tak niewielkie 17 centymetrowe pojedyncze membrany Visatona. Klasa!



Winyl brytyjskiej wokalistki Rumer „Seasons of my Soul” (Atlantic/Warner – 2010r.) ukazał otwartą średnicę z wielkim bogactwem afektywnych namiętności głosu wokalistki, jej subtelny, a komunikatywny wokal z nasyceniem całej palety kolorów pasma. Ogniskowanie poszczególnych instrumentów zespołu towarzyszącego było stabilne, a organizacja sceny – czytelna i czysta. Poza tym ciekawie przedstawiona została dynamiczność – z nią kolumny nie miały problemów, bo nawet duże skoki głośności oddane były wiernie i naturalnie. Realistycznie i uczciwie. Podparcie basowe kontrabasu, choć nie żywiołowe, to także niedominujące, a współistniejące – budujące sporą konstrukcję dla pozostałych podzakresów. Góra pasma dość „przewiewna”, ale harmonijna i spójna – z wieloma detalami (jednak nie można napisać, że ze wszystkimi, bo część ginęła) słyszalnymi w wielu planach i poziomach. Całościowe brzmienie jest odbierane jako szybkie, mięsiste – z elastycznym basem i z wieloma przyjemnymi harmonicznymi. Bezpretensjonalnie gładkie, z dystansem do nachalności. Melodyjne i dźwięcznie wypoziomowane. Jednocześnie bez nadmiernego i głębokiego analitycznego wglądu we wszystkie niuanse nagrań.


I jeszcze kilka zdjęć:






Konkluzja
  1. Kolumny o bardzo harmonijnym dźwięku i urzekającej barwie. Wszystkie podzakresy są spójne i łagodnie przechodzące jeden w drugi – nie ma tu żadnych niedostatków pod tym względem.
  2. Mocny i sprężysty realistyczny bas, ale niezbyt nisko schodzący – trudno go nazwać obszernym. Niemniej jednak, życzyłbym wielu kolumnom takiej jakości niskich tonów, bo te w Phoebe III są po prostu fizjologicznie cielesne (namacalne). Prawdziwe.
  3. Kolumny o własnym indywidualnym charakterze gry, sposobie przekazywania sygnału ze wzmacniacza. Traktujące każdy gatunek muzyki w taki sposób, że zawsze brzmi przyjemnie i niemęcząco, choć trzeba też szczerze przyznać, że nadmierna detaliczność nie jest priorytetem dla Phoebe III. Nie są szkłem powiększającym, a raczej czymś co upiększa to, co gorsze, ale i równocześnie nieco spłaszcza to wybujałe. Mają to coś, co powoduje pełną relaksację i prawdziwą przyjemność odsłuchów
  4. Budowa skrzynek porządna, drewniana okleina estetyczna, design skromny, by nie rzec, że minimalistyczny – proste skrzynki postawione na cokole z kolcami. Pewne detale (jak np. nie estetyczne wkręty mocujące głośniki) na trudno akceptowalnym poziomie.
  5. Cena około 3000 zł w porównaniu do jakości dźwięku więcej niż atrakcyjna – okazyjna. Jeżeli natomiast przyjrzeć się bliżej zastosowanym elementom konstrukcyjnym i ogólnej jakości wykonania, to ta okazja nieco się spłaszcza, ale dalej występuje, jest.
  6. Mówiąc krótko - udane kolumny. Rekomendacja!
Dane techniczne
Dostępne na stronie firmowej Audio Acacemy: TUTAJ.

Sprzęt używany podczas testu
Wzmacniacze: Hegel H100, Xindak MT-3, Rotel RC-03/Rotel RB-03/Rotel RB-03 i Xindak PA-M
Kolumny: Vienna Acoustics Mozart Grand, Usher S-520 i Amphion Helium 510.
Źródła: odtwarzacz płyt CD – Musical Fidelity A1 CD-PRO, MacBook Apple, gramofon – Clearaudio Emotion, tuner – Rotel RT-1080
Kable: różne
Akcesoria: platforma antywibracyjna Rogoz-Audio 3SG40, panele akustyczne Vicoustic Wave Wood.






1 komentarz:

  1. Witam. Byłem posiadaczem tych kolumn. Niestety nie mogę podzielić Pana dość pozytywnej opinii o tym zestawie. Należy przede wszystkim uświadomić potencjalnym klientom, że są to kolumny 4 omowe, raczej średnio skuteczne - nie pamiętam - wymagające wzmacniacza o niezłej wydajności prądowej. W moim przypadku niestety nie sprawdziły się z budżetowymi konstrukcjami typu Denon PMA525, Technics - jeden ze starszych budżetowych modeli, i podobne tańsze wzmacniacze. Po zakupie Pan Kęcerski potwierdził, że jednak dedykowany wzmacniacz to no Atoll 80-100. Moje pomieszczenie jest wybitnie trudne akustycznie rozległy salon, z otwartą kuchnią, przejściem schodowym, wnęką jadalni, wysokie 3m. Z tymi kolumnami radził sobie Baltlab 3. Ale ideą była zmiana kolumn, a Phoebe rozpoczęły wyścig z pozostałymi elementami zestawu. No i zaczęło się. Szczęśliwie udało mi się sprzedać kolumny bez straty. Nie chciałbym tutaj nikogo zniechęcić, nie mniej zanim dokonacie Państwo zakupów polecam najpierw dogadać się z producentem lub sprzedawcą co do możliwości pełnego zwrotu kolumn w razie niepowodzenia. Mi się nie udało - zapomniałem i musiałem je sprzedać na rynku wtórnym. Pozdrawiam. Marek.

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...