Polpak

EIC

Rafko

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Audio Academy Phoebe III. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Audio Academy Phoebe III. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 21 maja 2012

Monitory Amphion Helium 510



Wstęp
Amphion to firma z Finlandii, czyli ze Skandynawii, która ostatnimi czasy stała się liczącym się i poważanym na świecie źródłem urządzeń audio hi-fi by wymienić tylko takie marki jak norweskie Electrocompaniet i Hegel, szwedzkie – Bladelius lub Primare, czy duńskie Dynaudio, Dali lub Vitus Audio. Można nawet pokusić się o tezę, że nadchodzi czas supremacji w audio firm z północnej Europy, które innowacyjnością, wysublimowanym dźwiękiem produktów oraz pięknym designem przekonują do siebie coraz to większą rzeszę melomanów i audiofili.

Amphion produkuje kilka serii kolumn, a oznacza je nazwami gazów szlachetnych. Są to podstawowe Helium, klasy wyższej – Argon oraz flagowe – Krypton 3. Jest jeszcze miejsce na Neon, Ksenon i Radon… Argon i Helion posiadają różne odmiany – są tu zarówno monitory, jak i kolumny podłogowe. Poza tym firma ma w swojej ofercie subwoofery Impact oraz głośniki komputerowe Ion. To, co wyróżnia markę Amphion wśród innych to skandynawskie wzornictwo – ascetyczne, lecz wysmakowane oraz wyrafinowany dźwięk, który powstaje w wyniku rzetelnego projektu, wysokiej jakości zastosowanych elementów konstrukcyjnych oraz doskonałego europejskiego wykonawstwa.

Do moich rąk trafiły zaś kolumny Helium 510, które zostały wypożyczone z salonu audio Premium Sound w Gdańsku.

Budowa
Producent dostarcza monitory w 5. podstawowych wykończeniach skrzynek – można wybierać pomiędzy matowym lakierem białym lub czarnym, ewentualnie za dopłatą, w wersji fornirowanej naturalnym drewnem. Czarne obudowy wyglądają jakby była na nich położone jakieś tworzywo sztuczne – nie widać bowiem żadnych szpar, połączeń ścianek. W rzeczywistości jest to gruba powłoka kilkunastu warstw farby. Skrzynki są proste, ale z lekko zaokrąglonymi rantami. Membrany głośników ukryte są pod metalową, czarną siateczką. Głośnik wysokotonowy umieszczony jest w lekko lejowatym zagłębieniu. Tweeter to 1 calowa kopułka z tytanu, a średnio-niskotonowy to 5,25 calowy głośnik z papieru. Producent nie informuje o żródle pochodzenia głośników. Rozmiary obudów to 310 x 160 x 265 mm (wysokość x szerokość x głębokość), a masa jednej sztuki to 7 kg. Z tyłu, u samej góry umieszczono wylot bass refleksu, a pod nim (na dole) solidne, lecz pojedyncze terminale głośnikowe wykonane z metalu.
Całość wywiera bardzo korzystne wrażenie zarówno pod względem minimalistycznej, aczkolwiek intrygującej stylistyki, wysokiej jakości budowy, jak i zastosowanych komponentów. Czysta piękna forma plus użyteczna estetyka.





Dźwięk
Na początek przyłączyłem fińskie monitory do „dużego” zestawu audio w miejsce kolumn Vienna Acoustics Mozart Grand (oraz testowanych też aktualnie Audio Academy Phoebe III - TU) ze wzmacniaczem Hegel H100 (TU). To, co mnie zaskoczyło na samym początku odsłuchów to fakt, że Amphiony nie grają wcale aż tak mało obszernym dźwiękiem w porównaniu do „wiedeńczyków” jak proporcja w ich rozmiarach by na to wskazywała. Masa przekazu monitorów jest zazwyczaj znacznie na dole obcięta, a sam dźwięk najczęściej jest mniej mocny niż z podłogówek. Otóż te zjawiska w Helium 510 są nieco inaczej skomponowane niż w jak w innych mi znanych monitorach, no może poza Paradigm Reference Studio 10 v.5 (TU).  Tu skala przekazu jest bardzo obszerna, a dźwięk jest silny i dobitny. Dosadny i dynamiczny. 

Podobnie rzecz ma się z basami, które oczywiście nie są aż tak nisko schodzące typowo dla podłogówek, ale są niezwykle intensywne i, można napisać – pełne zdrowej tężyzny. Mocno wyczuwalne w swojej dużej sprężystości i ciągliwości w dół, lecz bez niskich składowych. Trzeba jednak przyznać, że jakość basów jest na wysokim poziomie – są dobrze kontrolowane, wystarczająco szybkie oraz wielopłaszczyznowe. I bez wyczuwalnego ich spulchnienia, czy sztucznego podbicia.

Warto zwrócić uwagę, że te monitorki mają możliwość bardzo głośnego grania – w zasadzie bez słyszalnych zniekształceń można prawie maksymalnie przekręcać gałkę potencjometru we wzmacniaczu Hegel H100, a Amphiony ciągle nie osiągają pułapu zmęczenia materiału membran. Owszem, jest bardzo głośno, ale nie ma żadnych charkotów, czy innych deformacji.

Jeśli chodzi natomiast o średnicę, to nie jest wypychana przed szereg, lecz pozostaje na linii pozostałych zakresów. Jest za to bardzo kolorowa i zawierająca całą gęstwinę informacji, które dodatkowo są precyzyjnie porozkładane w przestrzeni. Plastyka fińskich kolumn to duży ich atut, bo trójwymiar budowany jest niesłychanie precyzyjnie i przy tym kulturalnie. Bardzo podobała mi się słuchana na Helium 510 płyta bluesmana z Luizjany - Jimmiego Thackery’ego „Healin’ Ground” (Telarc – 2005r.). Jego ciepły głos został oddany z charyzmą i z dużą dozą energii przynależnej tego typu wokalnej ekspresji. Tak jak napisałem wcześniej, fińskie monitory nie wysuwają średnich tonów do przodu, ale wokale zarówno Thackery’ego jak i reszty zespołu są wybornie wycinane w przestrzeni, mają swoje ścisłe przyporządkowane miejsce na linii dźwięków. Zaś instrumenty brzmią z dobrym wysyceniem i ze sporą dozą przynależnej im dźwięczności, a także z muzykalną aurą wokoło.

Na zakończenie tej części należy jeszcze dodać, że testowane monitory bez żadnych problemów napełniły dobrym  i rzetelnym dźwiękiem duży nieregularny pokój odsłuchowy o około 30 m2 powierzchni. Nie dało się odczuć większych niedomagań – Amphiony okazały się być mało wrażliwe na wpływ pomieszczenia na brzmienie.






Przejdę teraz do opisu zestawienia kolumn Helium 510 w systemie tzw. nabiurkowym, gdzie wzmacniaczem był ponownie Hegel H100, a źródłem naprzemiennie komputer MacBook Apple oraz serwer muzyczny CocktailAudio X10 (TU) przez DAC Hegel HD11. Za podstawki do monitorów posłużyły metalowe pojemniki na ołówki Dokument (TU) z IKEA. Głośniki odsunięte były od tylniej ściany około 15 cm. Pokój to 16 m2 o regularnych prostokątnych kształtach, średnio wygłuszony. Miejsce odsłuchu to krzesło tuż przy biurku, czyli w odległości około 1,2 metra od kolumn, które w tym układzie stały się monitorami bliskiego pola.

W tej konfiguracji (i w mniejszym pokoju niż poprzednio) fińskie podstawkowce zademonstrowały pełnię swoich możliwości. Dźwięk stał się jeszcze bardziej pełny, namacalny i z wieloma słyszalnymi mikrowybrzmieniami oraz licznymi szczegółami. Przekaz można określić jako niezwykle nasycony treścią, zawiesisty, ale i płynny jednocześnie. Wspaniale homogenny, jednorodny, bo z dobrze pozszywanymi podzakresami. Co ważne, struktura basów otrzymała niższe dopełnienie, którego w większym pomieszczeniu i przy większej odległości od kolumn nie było lub nie było słychać. Hegel H100 kompletnie zawładnął fińskimi maluchami – nadał im wyborne tempo oraz rytm, silny bas („mięsisty”) z mocnym bitem i wielostrukturalnością, lecz nadal typu monitorowego, czyli bez tych niższych składowych.

Soprany charakteryzują się dużym rozdrobnieniem, która sprzyja detaliczności. Przy tym wysokie tony nie są krzykliwe, czy szkliste - Pasmo monitorów jest uderzająco spójne i wyrównane, od najwyższej góry do samego dołu imponujące krystalicznie przejrzyste. Warto zaznaczyć, że w porównaniu do kolumn podłogowych, dźwięk traci jednak na basie i zaakcentowaniu góry pasma, a także na otwartości niższego podzakresu średnicy, bo tu jest raczej spokojniej – niskie tony towarzyszą pozostałym dźwiękom, niż stanowią dla nich silną konstrukcję i podparcie. Niemiej jednak przekaz jest podobnie bezpośredni, o kunsztownie doprawionej barwie i dużej otwartej precyzji. Skupiający się na pięknie muzyki, jej wierności i naturalności.

Plik FLAC czteroczęściowego albumu zespołu Return to Forever „Anthology” (Concord Records – 2008r.) odtworzony na MacBook Apple zaskoczył niezłą energią i dynamiką zróżnicowanej muzyki, a także precyzją w odwzorowywaniu barw instrumentów. Gitara Ala di Moela, a w zasadzie jej struny były dobrze zróżnicowane oraz bogato nakreślone w przestrzeni. Monitory ani razu nie zgubiły rytmu perkusji Leny White’a, duże skoki jej dynamiki odtwarzały bez żadnego wysiłku, a kontrabas Stanleya Clarke’a wyraźnie i ze zniuansowaną strukturą. Natomiast fortepian Chicka Corea’i został podany precyzyjnie i z zachowaniem całego bogactwa jego esencji muzycznej oraz wielu niuansów strukturalnych. Dynamicznie i klimatycznie. Wzorowo, lecz jak zwykle, trzeba dodać, że istnieją kolumny na świecie, które zrobią to lepiej i bardziej przekonująco. Niemniej jednak, w swojej klasie cenowej fińskie monitory naprawdę nie mają się czego wstydzić.









Konfiguracje
Na zakończenie dodam, że opisywane kolumny najlepiej zagrały w towarzystwie innego "skandynawa", a mianowicie wzmacniacza Hegel H100. Tu nastąpiła pełna synergia lub zgranie, jak kto woli. Połączenie z lampowcem Xindak MT-3 (TU) nie było najlepsze dla dźwięku, który trochę rozmywał się, stawał się mniej precyzyjny - to nie są głośniki do "lampy", a przynajmniej nie do tej. Na tle kolumn Vienna Acoustics Mozart Grand Amphiony miały o wiele mniej obszerny bas, ale za to niezwykle barwny i mocny, poza tym Mozarty dominowały wysmakowaną plastyką. W porównaniu do polskich kolumn Audio Academy Phoebe III, fińskie konstrukcje wygrywały ogólną precyzją i skalą precyzji budowania sceny, a także szczegółowością, natomiast Phoebe III często wygrywały piękną harmonijną umiejętnością budowania emocji, szczególnie przy nagraniach rockowych. W zestawieniu z Usher S-520 Amphiony okazały się być tzw. klasą wyższą, choć chciałbym ewidentnie podkreślić, że „uszatki” nadal pozostały moimi ulubionymi budżetowymi monitorami, które oferują zawsze piękny styl gry oraz wyborną muzykalność w swojej umiarkowanej cenie.

Podsumowanie
  1. Wyrafinowane skandynawskie wzornictwo – skromny, lecz niezwykle elegancki minimalizm.
  2. Niebanalna konstrukcja skrzynek plus wysokiej jakości zastosowane elementy do budowy – 1 calowa tytanowa kopułka tweetera oraz 5,25 calowy papierowy głośnik średnio-niskotonowy ukryte pod metalową siateczką. Głośnik wysokotonowy umieszczony w szerokim stożkowym zagłębieniu, co sprzyja propagacji wysokich tonów. Piękny montaż.
  3. Głośniki grające niezwykle dynamicznie i obszernie, z mnóstwem energii i silnym basem. Zapewniające całą gęstwinę treści muzycznych oraz wiele detali. Wyborna stereofonia, monitory całkowicie „znikające” z pomieszczenia odsłuchowego.
  4. W dużym pomieszczeniu (30 m2) zapewniające mocne wysycenie dźwiękiem – kolumny mało są wrażliwe na akustykę pokoju odsłuchowego, co nie oznacza, że wcale. Słuchane na dużej powierzchni występuje pewnego rodzaju niedomoga niższego basu, który dalej jest mocny i sprężysty, ale o mniejszym wolumenie.
  5. Kolumny najlepiej sprawdziły się jako monitory bliskiego pola postawione na podstawkach na biurku w mniejszym pomieszczeniu (16 m2). W takim zestawieniu zaproponowały największy, lecz nieprzeskalowany bas, rewelacyjnie obszerną i bogatą średnicę oraz wyraźną, aczkolwiek nie nachalną górę. Zróżnicowaną i wystarczająco szczegółową nawet dla gęstych nagrań. Naturalność tak, naturalizm – nie.
  6. W swojej cenie około 4200 - 4600zł (w zależności od wykończenia skrzynek) posiadające wielu groźnych konkurentów.
  7. Amphion Helium 510 to połączenie wysokich umiejętności inżynierskich, świetnej jakości projektu i wykonania oraz piękny dojrzały dźwięk. Są takie jak ich nazwa, bo hel to gaz szlachetny, czyli w chemii i w naturze przecież pierwiastek idealny, choć najniższy w swojej grupie układu okresowego...

Sprzęt używany podczas testu
Wzmacniacze: Hegel H100, Xindak MT-3 oraz przedwzmacnicz Rotel RC-03 i dwie monofoniczne końcówki mocy – Rotel RB-03.
Kolumny: Vienna Acoustics Mozart Grand, Usher S-520 i Audio Academy Phoebe III.
Źródła: odtwarzacz płyt CD – Musical Fidelity A1 CD-PRO, serwer muzyczny – CocktailAudio X10, komputer MacBook Apple, gramofon Clearaudio Emotion, a także DAC Hegel HD11.
Kable: różne, a w tym Siltech Amsterdam jako głośnikowe.
Akcesoria: platforma antywibracyjna Rogoz-Audio 3SG40, panele akustyczne Vicoustic Wave Wood, stoliki Ostoja i VAP, podstawki pod monitory - VAP i IKEA :)

Dane techniczne
Dostępne na stronie producenta Amphion: TUTAJ.



niedziela, 13 maja 2012

Kolumny Audio Academy Phoebe III





Wstęp
Na światowym rynku audio dostępny jest olbrzymi wybór konstrukcji kolumn wolnostojących, a na rynku polskim występuje szczególne zagęszczenie w tym segmencie ze względu na to, że Polska od lat słynęła i słynie z wielu zdolnych konstruktorów budujących ciekawe tego typu sprzęty. Istnieje tu bowiem, co najmniej kilkanaście polskich firm, które produkują wysokiej jakości kolumny głośnikowe. Wiele z nich, popularnością oraz jakością dorównuje, a nawet przewyższa konstrukcje tzw. zachodnie. Jedną z takich jest manufaktura z Łodzi – Audio Academy.

Audio Academy to przedsiębiorstwo formalnie założone w 2001 roku, lecz główny konstruktor i właściciel firmy - pan Michał Kęcerski już znacznie wcześniej zajmował się budową kolumn. Obecnie w katalogu Audio Academy znajdują się dwa sztandarowe modele: Phoebe III oraz Hyperion IV, czyli kolejne, ulepszone generacje pierwotnych konstrukcji. Dla kupujących dostępne są różne możliwe odcienie drewnianych oklein. Warto zaznaczyć, że produkty firmy cieszą się dużym uznaniem wśród polskich audiofili i melomanów, a także i coraz częściej zagranicznych, czego najlepszym przykładem jest prężnie działający „Klub Miłośników Audio Academy” na forum internetowym audiostereo.pl: TU.

Kolumny Audio Academy Phoebe III zostały wypożyczone z salonu Hi Fi Ja i Ty w Gdańsku.







Budowa
Phoebe III to proste skrzynki w kształcie regularnych prostopadłościanów o klasycznej budowie i minimalistycznym wzornictwie. Są raczej niskie i dość krępe, bo przy swoim niewysokim wzroście – 830 mm mają aż 190 mm szerokości. Ranty są proste, żadnych skosów – wyłącznie 90 stopniowe kąty. Jakość zastosowanej okleiny i sposób jej położenia nie budzi żadnych zastrzeżeń - regularne słoje drewna sapeli ładnie uwidaczniają się pod warstwą matowego lakieru. Porządna robota, choć nie aż tak finezyjna jak w produktach np. czeskiego Xaviana. Przednia ścianka oddzielona jest od pozostałej części skrzynek cienką szparą, która nadaje kolumnom wizualnej dostojności. Phoebe III posadowione są na grubym, z lekka ściętym cokole pomalowanym na kolor czarny. Natomiast w cokół wkręcane są wysokie kolce (ze śrubą dystansującą) o zaokrąglonych końcach. Na przedniej ściance cokołu umieszczona jest metalowa tabliczka z firmowym logo. Z tyłu znajdują pojedyncze metalowe terminale przyłączeniowe, dość solidne. Nad nimi zaś metalowa tabliczka znamionowa. Kolumny nie są zbyt ciężkie, bo jedynie 14 kg sztuka daleko im więc do potężnej masy np. niedawno opisywanych przeze mnie Studio 16 Hertz Minas Anor IIIs – 35 kg (TU).

Otrzymałem następujące informacje od projektanta kolumn – pana Michała Kęcerskiego: „kolumny są dwudrożne. Zastosowane głośniki to papierowy nisko-średniotonowy popularny Visaton W 170S, a wysokotonowy to Seas H1148. Zwrotnica to filtr pierwszego rzędu dla Visatona, a drugiego dla Seasa. W torze sygnału znajdują się kondensatory polipropylenowe. Dla głośnika nisko-średniotonowego użyto korektor impedancji”.

Od siebie dodam, że Phoebe III sprawiają korzystne wrażenie estetyczne – klasycznego głośnikowego piękna formy. Prosto, ale logicznie i poprawnie. Całość wygląda schludnie i estetycznie, choć i surowo jednocześnie, bo trochę zahacza o standard wizualny DIY. Jedyne, do czego można mieć zastrzeżenia, to fakt, że do mocowania obręczy czarnych tarcz głośników użyto mosiężnych wkrętów i to do tego zwykłych z nacięciem typu PH , a nie imbusowych. Poza tym, spokojną linię panelu frontowego psują 4. duże otwory mocowania maskownicy, a także surowy plastik wylotu rury bass-refleksu. Ale coś, za coś, bo jeżeli popatrzeć na niewygórowaną cenę zestawu, to można zrozumieć te pewnego rodzaju oszczędności. Lecz tych wkrętów nie jestem w stanie wybaczyć – na szczęście z dystansu kilku metrów nie jest to aż tak rażące uczucie jak z bliska…










Dźwięk
Te moje powyższe marudzenia a’propos estetyki wkrętów, etc przestają być ważne/istotne na tle jakości umiejętności gry opisywanych kolumn, bo głośniki te, zapewniam, o wiele lepiej grają niż wyglądają, choć, jak zwykle, to indywidualny gust decyduje o tym co jest ładne, a co nie. Dlatego nie napiszę, że Phoebe III są niezbyt piękne, bo wiem, że mogą się podobać.

Przy pierwszych kilkudniowych odsłuchach zanotowałem następujące uwagi: otwarty dźwięk z mocnym i wyjątkowo sprężystym basem, ale nieschodzącym za nisko – w wystarczającym jednak stopniu by odwzorować nawet silne uderzenia stopy w nagraniach rockowych. Co istotne, nie zauważałem poluzowania basu, jakiegoś nieznośnego buczenia, „bumbania” czy charkotania. Niskie tony generowane przez głośniki są szybkie i twarde, a jednocześnie o sporym ataku i dużej masie. To na pewno jest ich duży atut. Ujemną stroną jest niezbyt niskie zejście basu, bo nie należy tu spodziewać się sejsmicznych pomruków, czy atomowych czy huraganowych jego wystrzałów. Można go natomiast przyrównać do basu występującego w większych monitorach – kultura i realizm na pierwszym miejscu, a dopiero potem żywioł i subsoniczne podmuchy, pomruki. Dźwięk kolumn można opisać jako energiczny – promieniujący swobodnie w każdą stronę. Nie jest to co prawda taka czysta siła i masa zdyspergowanych dźwięków jak z np. ze słuchanych przeze mnie ostatnio fińskich Amphion Argon 3L, ale są one dobrze wyrażone w swej obfitości, kapitalnie porozkładane w przestrzeni, a jednocześnie nie przykro nachalne. Przyjemne. Subtelności i smaczki pozostają na dalszych planach, lecz są nadal wyczuwalne

Kolumny AA charakterem najbardziej przypominają mi Vienna Acoustics Bach Grand, które znam więcej niż bardzo dobrze. Kolumny z Łodzi to piękna barwa, dźwięczność, a do tego spora spektakularność, rozmach plus rozbudowana scena (szeroka i głęboka), są żywo grające i z polotem, ale pełna precyzja nie jest (dla nich) ich priorytetem. Phoebe III są dojrzałe i rzetelne, ale nie do końca wyrafinowane w stylu produktów high-end. Jednocześnie trzeba napisać, że AA to nie są w żadnym razie klony Bachów, a raczej kolumny wpisujące się w ich styl gry, charakterystykę.

Co istotne, Phoebe III bez problemu nasączają pełnym dźwiękiem duże powierzchnie. Miałem ustawione te kolumny w około 30 m2 – duży pokój z wnęką oraz z aneksem kuchennym  i do tego z jednej strony otwarty na obszerny korytarz. AA poradziły sobie z tą niemałą powierzchnią i nieregularnością kształtów pomieszczenia więcej niż dobrze – nie dało się odczuć niedomagań w barwie, czy małości przekazu. Nic z tych rzeczy – dźwięk był dosadny i bliski. Wystarczająco dynamiczny i o dużym wolumenie. Innymi słowy, wydaje się, że łódzkie kolumny zostały tak skonstruowane, by minimalizować wpływ pomieszczenia na brzmienie. Muszę, jednak zaznaczyć, że pokój mam wygłuszony/rozproszony 10. panelami akustycznymi Vicoustic Wave Wood (TU), a same kolumny ustawiłem lekko skręcone w stronę słuchacza w odległości około 2,5 m wzajemnie od siebie oraz 2,5 m od miejsca odsłuchowego.

Warto podkreślić, że AA każdy rodzaj muzyki równie dobrze odwzorowywują - radzą sobie doskonale zarówno z mocnym gitarowym rockiem, akustycznym jazzem, czy delikatnie śpiewającymi wokalistkami typu Anna Maria Jopek lub Natasha St. Pierre. Trzeba jednak zaznaczyć, że kolumny wszystkie te nagrania na swój uśredniają lub intrerpoluja, jak kto woli. Ta uwaga oznacza, że gorzej zrealizowane płyty Phoebe III podają w sposób niejako ulepszony, czyli tak, że nie razi (nie kłuje w uszy) ich niedoskonałość realizatorska. Np. wczesne płyty zespołu U2 zagrane na AA dostały więcej plastycznej przestrzeni i zróżnicowania basów, a głos Bono był więcej niż wyraźny oraz nareszcie nie krzykliwy. Natomiast gęste płyty takie jak np. duńskiej wytwórni Stund Records kolumny odtwarzają z pewnym uproszczeniem, bo gdzieś po drodze nikną najmniejsze mikrowybrzmienia oraz specyficzna aura wokół instrumentów, ale i tak większość informacji zapisanych na płytach jest słyszalna, choć nie zawsze jest to pierwszy plan czy zdecydowane ich zaakcentowanie. Dla uczciwości opisu, dodam, że nie jest to wada, a jedynie najprawdopodobniej celowy zabieg konstrukcyjny, stylistyka dla dobra trójstronnego kompromisu pomiędzy muzykalnością, naturalnością, a przyjemnością odsłuchu, bo ta ostatnia cecha przecież jest wzorowa.

Na (rewelacyjnej, nawiasem mówiąc – polecam!) płycie zespołu z Alabamy The Black Keys „El Camino” (Nonesuch – 2011r.) silne natężenie emocji muzycznych zostało bardzo ładnie przez kolumny AA uchwycone, podkreślone i przekazane słuchaczowi. Gęste i ostre gitarowe brzmienie zespołu głośniki Phoebe III reprodukowały esencjonalnie i z pełną dynamiką. Wyśmienicie. Pewne różnice w porównaniu z płytami U2 ujawniały się przede wszystkim w zakresie wysokich tonów, a dotyczyły wierniejszego odwzorowania ich mikro-detali i barwy – ale rewelacyjna, wręcz holograficzna przestrzeń wywierała ogromnie pozytywne wrażenie. Bębny zabrzmiały z mocnym bitem, z dużym atakiem oraz pięknie plastyczną sprężystością – blisko realnego koncertowego dźwięku. Trudno uwierzyć, że tak nasycony i zniuansowany bas (choć jednak typowo rockowy) jest produkowany przez tak niewielkie 17 centymetrowe pojedyncze membrany Visatona. Klasa!



Winyl brytyjskiej wokalistki Rumer „Seasons of my Soul” (Atlantic/Warner – 2010r.) ukazał otwartą średnicę z wielkim bogactwem afektywnych namiętności głosu wokalistki, jej subtelny, a komunikatywny wokal z nasyceniem całej palety kolorów pasma. Ogniskowanie poszczególnych instrumentów zespołu towarzyszącego było stabilne, a organizacja sceny – czytelna i czysta. Poza tym ciekawie przedstawiona została dynamiczność – z nią kolumny nie miały problemów, bo nawet duże skoki głośności oddane były wiernie i naturalnie. Realistycznie i uczciwie. Podparcie basowe kontrabasu, choć nie żywiołowe, to także niedominujące, a współistniejące – budujące sporą konstrukcję dla pozostałych podzakresów. Góra pasma dość „przewiewna”, ale harmonijna i spójna – z wieloma detalami (jednak nie można napisać, że ze wszystkimi, bo część ginęła) słyszalnymi w wielu planach i poziomach. Całościowe brzmienie jest odbierane jako szybkie, mięsiste – z elastycznym basem i z wieloma przyjemnymi harmonicznymi. Bezpretensjonalnie gładkie, z dystansem do nachalności. Melodyjne i dźwięcznie wypoziomowane. Jednocześnie bez nadmiernego i głębokiego analitycznego wglądu we wszystkie niuanse nagrań.


I jeszcze kilka zdjęć:






Konkluzja
  1. Kolumny o bardzo harmonijnym dźwięku i urzekającej barwie. Wszystkie podzakresy są spójne i łagodnie przechodzące jeden w drugi – nie ma tu żadnych niedostatków pod tym względem.
  2. Mocny i sprężysty realistyczny bas, ale niezbyt nisko schodzący – trudno go nazwać obszernym. Niemniej jednak, życzyłbym wielu kolumnom takiej jakości niskich tonów, bo te w Phoebe III są po prostu fizjologicznie cielesne (namacalne). Prawdziwe.
  3. Kolumny o własnym indywidualnym charakterze gry, sposobie przekazywania sygnału ze wzmacniacza. Traktujące każdy gatunek muzyki w taki sposób, że zawsze brzmi przyjemnie i niemęcząco, choć trzeba też szczerze przyznać, że nadmierna detaliczność nie jest priorytetem dla Phoebe III. Nie są szkłem powiększającym, a raczej czymś co upiększa to, co gorsze, ale i równocześnie nieco spłaszcza to wybujałe. Mają to coś, co powoduje pełną relaksację i prawdziwą przyjemność odsłuchów
  4. Budowa skrzynek porządna, drewniana okleina estetyczna, design skromny, by nie rzec, że minimalistyczny – proste skrzynki postawione na cokole z kolcami. Pewne detale (jak np. nie estetyczne wkręty mocujące głośniki) na trudno akceptowalnym poziomie.
  5. Cena około 3000 zł w porównaniu do jakości dźwięku więcej niż atrakcyjna – okazyjna. Jeżeli natomiast przyjrzeć się bliżej zastosowanym elementom konstrukcyjnym i ogólnej jakości wykonania, to ta okazja nieco się spłaszcza, ale dalej występuje, jest.
  6. Mówiąc krótko - udane kolumny. Rekomendacja!
Dane techniczne
Dostępne na stronie firmowej Audio Acacemy: TUTAJ.

Sprzęt używany podczas testu
Wzmacniacze: Hegel H100, Xindak MT-3, Rotel RC-03/Rotel RB-03/Rotel RB-03 i Xindak PA-M
Kolumny: Vienna Acoustics Mozart Grand, Usher S-520 i Amphion Helium 510.
Źródła: odtwarzacz płyt CD – Musical Fidelity A1 CD-PRO, MacBook Apple, gramofon – Clearaudio Emotion, tuner – Rotel RT-1080
Kable: różne
Akcesoria: platforma antywibracyjna Rogoz-Audio 3SG40, panele akustyczne Vicoustic Wave Wood.