Pomarańczowy DAC na pomarańczach (a dokładniej - na pomarańczowych mandarynkach)
Wstęp
Miniaturyzacja sprzętu elektronicznego postępuje, dotyczy
to również urządzeń z segmentu audio-stereo. Kiedyś przetworniki
cyfrowo-analogowe były dużymi skrzynkami (i niekiedy dalej takowe można
spotkać) – obecnie mają rozmiary paczki papierosów, pudełka zapałek lub (o
zgrozo!) pendrive’a. Poręczność i niewielkie rozmiary DACów zaczęły mieć
decydujące znaczenie użytkowe. Tym bardziej, że wykorzystywane są one
najczęściej w tzw. computer audio – stąd ważne jest aby były jak najmniejsze i
zawierały jako element konstrukcyjny wbudowane złącze USB. Ale skoro wraz z
miniaturyzacją owych urządzeń podąża także wysoka jakość dźwięku, to dlaczego
nie? Niedawno opisywałem norweski DAC i wzmacniacz słuchawkowy Hegel
Super (test TU), dziś zaś przyszła kolej na włoskiego malucha M2Tech USB DAC 32 Bit/384
kHz.
Sprzęt został wypożyczony od polskiego dystrybutora marki M2Tech - firmy GFmod Audio Research z Częstochowy.
M2Tech
To przedsiębiorstwo stricte włoskie – zarówno biura
handlowe, jak i zakład produkcyjny położone są w prowincji Toskania – w mieście
Piza znanego na świecie z przechylonej dzwonnicy, zwanej też po prostu krzywą
wieżą. Jak można zobaczyć na firmowej stronie (zobacz TUTAJ),
M2Tech tworzy zespół uśmiechniętych młodych ludzi, którego podstawowym przedmiotem
działalności jest projektowanie, produkcja i sprzedaż innowacyjnych produktów
dla segmentu tzw. domowej rozrywki. Biorąc pod uwagę szybki rozwój i zmiany technologii
trybu odtwarzania muzyki, misją M2Tech jest oferowanie wyposażenia sprzętowego
oraz pakietów oprogramowania dla urządzeń hi-fi, a także przyjemny i łatwy
dostęp do zawartości audio w zakresie nowej metodologii oraz zagwarantowanie
wysokiej jakości eksploatacyjnej. Stąd główny punkt nacisku stanowi sprzężenie
domowego sprzętu audio z komputerem osobistym – M2Tech skupia się na
zapewnieniu tym dwóm światom pełnej synergii użytkowej dla dobra wysokiej
jakości dźwięku hi-fi.
Oferta M2Tech jest bardzo rozbudowana, lecz koncentruje
się głównie wokół konwersji sygnału cyfrowego na analogowy i odwrotnie. W
firmowym portfolio można jednak znaleźć sprzęty zarówno budżetowe, jak z bardzo
wysokiego pułapu cenowego. Topowym urządzeniem jest przetwornik c/a i
wzmacniacz słuchawkowy M2Tech Vaughan DAC/Preamp wspierający gęstość sygnału do
32 Bit/384 kHz. Ciekawym urządzeniem jest M2Tech Joplin – to konwerter analogowo-cyfrowy, czyli przetwornik umożliwiający zamianę sygnału analogowego
(np. z płyty winylowej) na wysokiej jakości sygnał binarny o częstotliwości do
32 Bit/384 kHz.
Z kolei najbardziej znanym, bo najczęściej nagradzanym, jest
DAC M2Tech Young – tradycyjnie oferujący rozdzielczość sygnału do jakości 32
Bit/384 kHz (na wejściu USB). Z innych urządzeń warto zwrócić uwagę na
serię EVO, w skład której wchodzi przetwornik c/a, konwerter USB-S/PDIF,
zewnętrzny zegar taktujący oraz dedykowany zasilacz i przewód zegarowy BNC. EVO
proponowane są w niewielkich, kompaktowych obudowach oraz niewygórowanej cenie.
Firmowy katalog zamykają dwa maluchy: M2Tech HiFace Two, czyli konwerter
USB-S/PDIF 24 Bit/192 kHz oraz M2Tech HiFace USB DAC, który będzie przedmiotem
dalszego tekstu.
Firma oferuje także układy cyfrowe (płytki konwerterów
c/a) OEM dla innych producentów hi-fi audio. Należy podkreślić, że wszelkie
produkty M2Tech są produkowane we Włoszech.
Budowa, wrażenia ogólne i właściwości
Jak wygląda M2Tech HiFace DAC każdy widzi – to niewielki
kawałek pomarańczowego tworzywa sztucznego ukształtowanego na podobieństwo
pendrive’a. Nic dodać, nic ująć. Z jednej strony sterczy wtyk USB, a z drugiej
znajduje się gniazdo na tzw. małego jacka. Jest to analogowe wyjście stereo –
można tu przyłączyć bezpośrednio słuchawki lub poprowadzić sygnał przewodem dalej
do wzmacniacza (w tym i słuchawkowego) lub kolumn aktywnych, etc. Myślę, że nie
ma co opisywać, iż HiFace DAC nie wygląda zbyt okazale, czy materiał z którego
jest wykonany, na mało wytrzymały, bo uczyniono to już w wielu recenzjach tego
sprzętu. Na pewno trzeba oddać Włochom podziękowania, że zamiast wkładać płytkę
DACa w wymyślną obudowę (i drogą), umieścili ją w budżetowym plastiku o prostej
konstrukcji. Tak jest rozsądniej, a przede wszystkim taniej – także dla
potencjalnego nabywcy.
HiFace DAC dostarczany jest w pudełku wyścielonym ciemną
gąbką. Wewnątrz jest tylko on – brak jakichkolwiek adapterów, instrukcji, etc.
Na opakowaniu jest napisana informacja, aby odwiedzić firmową stronę M2Tech, gdzie
znajduje się zakładka z instrukcjami, oprogramowaniem, driverami, itd. I bardzo
dobrze, bo w końcu jest to sprzęt do użytku z komputerem, wiec każdy jego użytkownik
wie, jak postępować z kolejnym hardware. Należy pobrać najnowszą wersję
driverów (nie dotyczy to sprzętu Apple – ten robi to automatycznie) i
rozpakować je w komputerze. To wszystko – wystarczy wsunąć HiFace DAC do
gniazda USB i ewentualnie ustawić w ustawieniach dźwięku komputera odpowiednią
ikonkę „wybierz M2Tech jako urządzenie wyjściowe”. Można grać.
Szczegółowa
instrukcja obsługi dostępna jest TUTAJ.
Wewnątrz zamontowana jest kość XMOS jako interfejs USB oraz układ
konwertera c/a Texas Instrument PCM5101A (zobacz TUTAJ).
DAC jest asynchroniczny – obsługuje częstotliwości próbkowania 44,1, 48, 88,2,
176,4, 192, 352,8 oraz 384 kHz, a także rezolucje od 16 do 32 Bitów (wyłącznie
PMC).
Jeszcze jedna uwaga – jeżeli ktoś pragnie przyłączać do
pomarańczowego M2Tech gruby, ciężki kabel, to powinien od razu zaopatrzyć się w
dedykowane podstawki ponieważ urządzenie jest stosunkowo długie, może nawet
wyłamać się z gniazda USB pod wpływem za dużej masy przewodów.
DAC spoczywa w opakowaniu opatulony w miękkiej gąbce
Wyjście analogowe na tzw. małego jacka
Wtyk USB
Słuchawki HiFiMan HE-300 wpięte bezpośrednio do M2Tech
Zbliżenie na wtyk słuchawek HiFiMan HE-300
M2Tech w porównaniu z Audinst HUD-mx2...
...i ze wzmacniaczem Ming Da MC66-AE...
...oraz DR.DAC3
Rzut ogólny na duży system odsłuchowy
Przewód wyprowadzony z przetwornika M2Tech zwisa swobodnie - jego potencjalna większa masa (niż ta na fotografii) może okazać się problematyczną
Kilka zdjęć M2Tech zainstalowanego w komputerze
Zdjęcie wnętrza znalezione w tak zwanym Internecie
Dźwięk
M2Tech HiFace DAC używałem jako źródło sygnału
bezpośrednio dla słuchawek oraz dla wzmacniaczy słuchawkowych takich jak: Ming
Da MC66-AE, Musical Fidelity X-Can v.3 i DR.DAC3. Porównywałem także z Audinst HUD-mx2.
Sporadycznie (na potrzeby niniejszego tekstu) do wzmacniaczy zintegrowanych
Hegel H100, Myryad Z240 i PhonoGraph PG60. Przetworniki c/a odniesienia
stanowiły: Myryad Z20, DR.DAC3 oraz Audinst HUD-mx2. Wykorzystywałem pliki o
rozdzielczości do 24 Bit/192 kHz (bo nie mam na stanie bardziej gęstych nagrań).
Owszem, można wykorzystywać HiFace DAC jako wzmacniacz
słuchawkowy, dźwięk jest co najmniej niezły, dobrze zróżnicowany oraz
spektakularny, lecz nie zawsze – nie z każdą parą słuchawek tak się dzieje.
Najlepiej używać M2Tech jako przetwornik c/a przypięty do komputera, a sygnał
analogowy prowadzić dalej albo do wzmacniacza słuchawkowego lub wzmacniacza
zintegrowanego. W taki sposób wydobywa się maksimum potencjału dźwiękowego z urządzenia, jego największy poziom, a ten jest, pisząc wprost - zniewalający (jak na tę klasę cenową).
Zachwycające jest przede wszystkim bogactwo ilości informacji
muzycznej jaką dostarcza M2Tech – ma się wrażenie dosłownie zatopienia w
strumieniu dźwięku. Ten jest żywy, dynamiczny i kapitanie energetyczny –
kipiący od emocji, mocny i dobrze dociążony. O wysokiej masie własnej –
substancjalny. Doprawdy, zadziwiające są umiejętności tego niepozornego
włoskiego „daczka”. Przekaz jest obszerny, dobrze rozbudowany – wręcz „pulchny”,
lecz świetnie zorganizowany, uporządkowany i transparentny.
Konwerter zapewnia poczucie realnej sceny, prawdziwych instrumentów i autentycznych wokali – brzmienie ma przymioty dźwięku charakterystycznego
dla koncertowego. To taka sama namacalność źródeł pozornych, ich ułuda
obecności, a także proporcjonalny rozmiar i pogłos. Trzeba jednak przyznać, że
to głównie średnie tony nadają muzyce właściwy rytm i tempo – średnica jest gęsta i nieźle kontrolowana. Ba, jest wprost porywająca! Fortepian
brzmi jak …fortepian, poszczególne klawisze (a w zasadzie struny) są dobrze
rozróżnialne, nie nachodzą na siebie – są wyraźne i czyste oraz szybkie.
Soprany są odpowiednio dźwięczne, chociaż nie zawsze mocno zróżnicowane
(selektywne) – ale w granicach normy. Ich prezentacja nie jest za to wyostrzona, co przy słuchaniu na słuchawkach ma zasadnicze znaczenie. M2Tech nie ma
tendencji do ujawniana sybilantów. Niskie tony mają odpowiednie dociążenie,
dużo energii i piękną sprężystość – nie jest to jednakowoż taka waga i moc jaką
generuje choćby wzmacniacz lampowy Ming Da MC66-AE. Włoch, można rzec, jest
bardziej delikatny w tej kwestii – subtelniejszy. Głęboki bas kontrabasu brzmi
jak z dalszej odległości.
Konkluzja
Podsumowując, uczciwie należy przyznać, że M2Tech HiFace
DAC w swojej cenie oferuje niezwykle zdrowy, bardzo rozbudowany dźwięk wysokiej
jakości. Przekaz jest z gatunku eufonicznych – spektakularny, ale także klasowy.
Bez słyszalnego sztucznego podrasowania, czy nietaktownych podkolorowań.
Brzmienie jest wystarczająco szczegółowe, by móc cieszyć się bogactwem muzyki,
lecz nie jest tak analityczne, żeby usłyszeć najmniejsze niuanse i wybrzmienia.
Zresztą konstruktorzy M2Tech nie mieli w tym przypadku takich ambicji – ich celem
było stworzenie minimalistycznego przetwornika USB, który odda prawdziwość dźwięku
zawartego w plikach cyfrowych i zrobi to w sposób harmonijny, plastyczny i
muzykalny. To zadanie udało się wypełnić w 100 %. Brawo!
DAC pełnię swoich umiejętności dźwiękowych ujawnia
przyłączony do wzmacniacza stereo, z kolei współpracując bezpośrednio ze słuchawkami
nie zawsze to czyni.
Stroną ujemną może być „plastikowy” wygląd i nietrwała
obudowa. Jednak takie rozwiązanie pozwoliło dostarczyć zaawansowany produkt
hi-fi dla szerszej grupy odbiorców, ponieważ polska cena mniejsza niż 1 000 zł (a konkretnie 950 zł) jest
kwotą przystępną.
Sprzęt używany podczas testu
Wzmacniacze: Hegel H100 (test TU), PhonoGraph PG60, Myryad Z240, Dayens Ampino (test TU), a także komplet przedwzmacniacza i dwóch monofonicznych końcówek mocy Rotel RC-03/Rotel RB-03/Rotel RB-03.
Kolumny: Vienna Acoustics Mozart Grand, Studio16 Hertz Canto Two (test TU), Indiana Line Diva 255, Pylon Topaz 15 (test TU), Usher S-520 i Pylon Topaz Monitor (test TU), a także Dayens Tizo oraz Dayens Grande Mini.
Źródła cyfrowe: odtwarzacz CD Musical Fidelity A1 CD-PRO, odtwarzacz CD Myryad Z210, iPad 3 Apple (test TU) oraz NuForce Air DAC (test TU).
Źródła przenośne: iPod nano 3G oraz iPhone 5S i iBasso DX50.
Komputery: McBook Apple, Toshiba Satellite S75 i Lenovo ThinkPad X230.
Komputery: McBook Apple, Toshiba Satellite S75 i Lenovo ThinkPad X230.
Słuchawki: Harman Kardon CL, Marshall Major Black (test TU), HiFMan HE-300 (test TU), Sennheiser HD650 z kablem Ear Stream (test TU), Sennheiser PX100 i Koss PortaPro (test TU), a także douszne EarPods Apple.
Wzmacniacze słuchawkowe: Musical Fidelity X-Can v.3 (test TU) z zasilaczem ULPS Tomanek (test TU) oraz Ming Da MC66-AE, a także DR.DAC3 (test TU) i Audinst HUD-mx2.
Okablowanie: Audiomica Laboratory, DC-Components (test TU) i Nameless (test TU).
Wzmacniacze słuchawkowe: Musical Fidelity X-Can v.3 (test TU) z zasilaczem ULPS Tomanek (test TU) oraz Ming Da MC66-AE, a także DR.DAC3 (test TU) i Audinst HUD-mx2.


