Wstęp
Kiedy około dwa lata temu kupowałem wzmacniacz słuchawkowy
Musical Fidelity X-Can v.3 oraz słuchawki Sennheiser HD650 (TU) planowałem zaraz dokupić do kompletu zasilacz Musical
Fidelity X-Psu v.3. Niestety, zadanie to okazało się dość trudne. Nie dość, że
dostępność tego urządzenia była prawie żadna, bo choć nawet pojawiały się czasami
pojedyncze egzemplarze na eBay, to jeszcze ich cena oscylowała w okolicy
1500 zł lub nawet wyższej (sic!). Kiedy więc, niedawno odkryłem, że istnieje w Polsce firma, która
produkuje podobne zasilacze do Musical Fidelity V-DAC, od razu do niej
napisałem list z zapytaniem, czy zdecyduje się skonstruować takowy do modelu wzmacniacza
X-Can v.3. Bezzwłocznie otrzymałem odpowiedź: „- oczywiście, tak”. Tą firmą
była naturalnie „Tomanek” z Lublina.
Tomanek
Z pozoru nazwa firmy brzmi nieco dziwacznie, nietypowo.
Wydaje się, że jest to nazwisko właściciela. Nic bardziej mylnego, bo Tomanek
to po prostu …przezwisko pana Tomasza Szuby, czyli szefa firmy. Z początku
działalności produkowano tu jedynie zasilacze do efektów gitarowych, a z czasem
przedsięwzięcie rozszerzyło zakres działalności o zasilacze prądu stałego i zmiennego do zastosowań
audio-stereo. I to, zdaje się, był strzał w dziesiątkę, bo okazało się, że
istnieje spora luka w tej rynkowej niszy. Obecnie Tomanek oferuje około 10. różnych
zasilaczy, w tym między innymi do stream'erów Squeezebox, różnych DACów -
Styleaudio, M2Tech Young, czy Antelope Zodiac i wzmacniaczy słuchawkowych.
Co
istotne, pan Tomasz jest bardzo otwarty na nowe trendy, innowacje, tematy aktualne
w audio i zdaje się, że w przygotowaniu ma kolejne ciekawe urządzenia, których
odpowiedników na próżno szukać u innych polskich producentów – np. rezonator
Schummanna. Planowane są także listwy zasilające oraz kable sieciowe, które jak
mniemam, jakością nie będą ustępować konkurencji, a cena będzie więcej niż rozsądna.
Warto podkreślić, iż firma proponuje 30-dniowe bezpłatne wypożyczenie
danego urządzenia, a dopiero po tym czasie klient decyduje się na zakup lub
odsyła z powrotem sprzęt (na swój koszt) do producenta. Bardzo nietypowe i rzadkie postępowanie,
ale niezwykle pro-rynkowe.
Tomanek ma swój klub na forum internetowym audiostereo.pl: TUTAJ.
Wrażenia ogólne i budowa
Zasilacz przychodzi w bardzo porządnie zapakowanej paczce, a
w niej znajduje się dedykowane kartonowe pudełko z urządzeniem. Od razu
napiszę, że firmowy karton i jego zawartość w niczym nie przypomina jakichś
wyrobów firemek typu DIY z Allegro, bo tu jest całkowicie profesjonalne i rzeczowe podejście do
zagadnienia. Pudło ze sprzętem jest specjalnie zaprojektowane, wyłożone (wyklejone)
gąbkami, zasilacz zaś umieszczony jest centralnie w silnym uścisku, który
eliminuje ewentualne uszkodzenia podczas transportu. W opakowaniu znajduje się instrukcja użytkowania, kabel sieciowy tzw. komputerowy, a także przewód sieciowy łączący
zasilacz ze wzmacniaczem słuchawkowym.
Przewód ten ma jeden wtyk typu DIN (trzy-bolcowy) męski, a drugi żeński DIN (do zasilacza) z dokręcaną nakładką.
Skrzynka zasilacza zbudowana jest
estetycznie i schludnie, wszystkie ścianki wykonane są z ładnego aluminium. Z przodu
znajduje się włącznik sieciowy i jednocześnie indykator pracy urządzenia. Z
tyłu umieszczono gniazdo sieciowe IEC ze zintegrowanym szklanym bezpiecznikiem,
a obok wyjście zasilania w formie gniazda DIN. Zasilacz opiera się na 4.
gumowych nóżkach. O budowie wewnętrznej nie napiszę za wiele, bo jest bardzo
dokładnie opisana na stronie firmowej TU. Jak widać, na jednym ze zdjęć poniżej, obszerną część wnętrza zajmuje transformator toroidalny do zastosowań audio pochodzący z firmy toroidy.pl. Sam montaż wewnętrzny jest bardzo logiczny, czysty i solidny, zaś zastosowane elementy (w tym i kable) wysokiej jakości.
Dźwięk
Na początek tej części lojalnie uprzedzę, że zmiany w
dźwięku po przyłączeniu zasilacza Tomanek do wzmacniacza słuchawkowego nie są
duże i mocno wyraźne, ale subtelnie istotne i podnoszące klasę brzmienia o
spory pułap, poziom.
Pierwsze, co można zaobserwować to poszerzenie się sceny,
zarówno tej horyzontalnej, jak i wertykalnej. Poszczególne instrumenty
wcześniej jakby skupione na jednej przestrzeni (w jednym miejscu), odsuwają
się od siebie (rozsuwają się) i znajdują ściśle przypisane miejsce w
trójwymiarze. Stają się ponadto lepiej i mocniej definiowane (ogniskowane),
zyskują nieco grubsze obrysy, więcej kolorów, mikro-wybrzmień, a także sporo rezonansowego
powietrza wokół siebie. Ta zmiana jest najbardziej ewidentna i mocno
spektakularna na osi profitów oraz progresu.
Po pewnym czasie słuchania można
zorientować się, że słyszalnych jest więcej drobnych szczegółów nagrań,
mikro-tonów i wybrzmień, które otrzymują więcej iskier i barw, są bardziej
wyodrębnione na tle panoramy przestrzennej, są lepiej słyszalne. Ogólnie, ma
się wrażenie większego nasycenia dźwięku, lepszej jego czystości i większej
dynamiki. Tu, mała dygresja a’propos poprawy czystości dźwięku w torze
słuchawkowym po wpięciu zasilacza Tomanek w tor, bo jest to rzecz warta jeszcze
kilku słów. Gdzieś kilka razy czytałem w gazetowych opisach, recenzjach, że po
zastosowaniu takiego, a takiego urządzania została zdjęta z kolumn woalka lub
nawet koc.
Właśnie takie podobne zjawisko wystąpiło w słuchawkach Sennheiser
HD650 – zasilacz przynosi nadzwyczajną czystość przekazu połączoną z
klarownością dźwięku, a do tego podpartą sporą precyzją – to wszystko daje tego
typu prezentację, która pozwala cieszyć się na nowo dobrze znanymi nagraniami z
płyt i albumów.
Co do basu, to zyskuje nie tyle jego wolumen, czy niższe
zejście, ale raczej jego jakość, utwardzenie. Miałem wrażenie, że niskie tony
ulegały pewnemu przyśpieszeniu w rozumieniu impactu i ataku, a ich sprężystość
otrzymywała większą elastyczność, co mogę przyrównać do zgrabności w tej
materii lamp elektronowych KT88. Coś w tym jest.
Zamiast zakończenia
Owe zmiany po zastosowaniu opisywanego powyżej zasilacza, jeszcze raz podkreślę, są mocno subtelne i
subiektywne oraz nie tak spektakularne jak na przykład przy wpływie na brzmienie systemu niedawno
przeze mnie testowanych DACów Antelope Zodiac + (TU) czy Hegel HD11 (TU), ale zapewniam,
że istniejące rzeczywiście i łatwe do identyfikacji po wymianie zwykłego
firmowego zasilacza impulsowego (dołączanego w zestawie ze wzmacniaczem
słuchawkowym) na zasilacz ULPS Tomanek.
Na pewno modyfikacja dźwięku in plus
jest w powyższym przypadku większa niż po wymianie kabla czy to sieciowego, czy
to interkonektu. Innymi słowy, warto dokonać zakupu zasilacza Tomanek bez żadnej wątpliwości, a
wydatek około 500-600zl (w zależności od wersji urządzenia) to są bardzo dobrze
zainwestowane pieniądze w rozsądny apgrejd sprzętu audio, który zyskuje w ten sposób na klasie dźwięku.
Zasilacze Tomanek
ponadto charakteryzują się wspaniałą i niezwykle korzystną proporcją
jakość/cena, gdzie jakość jest bardzo wysoka, a cena wręcz okazyjna. Pełna i zasłużona rekomendacja.
Czekam z niecierpliwością na kolejne urządzenia z tej
młodej, lecz prężnej firmy, która z prędkością błyskawicy reaguje na
zapotrzebowania i potrzeby polskiego rynku audio-stereo.
Sprzęt używany w teście
Wzmacniacz słuchawkowy: Musical Fidelity X-Can v.3.
Słuchawki: Sennheiser HD650 oraz Creative Aurvana Live! z
kablem dedykowanym do Sennheiser HD650.
Źródła: odtwarzacz płyt CD Musical Fidelity A1 CD-PRO plus
DAC Hegel HD11, MacBook Apple przez DAC Hegel HD11 oraz wewnętrzny DAC w Hegel
H100, serwer muzyczny CocktailAudio X10 przez DAC Hegel HD11.
Kable: różne.
Akcesoria: Stolik VAP, stojak do słuchawek Woo Audio.
Akcesoria: Stolik VAP, stojak do słuchawek Woo Audio.
Przecież w tym zasilaczu nie ma nic szczególnego . Prosta konstrukcja bez niczego co nawet stabilizuje napięcie . Tak wiem jest AC ale skąd ta cena ?
OdpowiedzUsuń