S

S

MA

Planeta Dźwięku

Premium Sound

Polpak

wtorek, 11 września 2012

Wzmacniacz zintegrowany Roksan Caspian M2







Wstęp, czyli kilka słów o Persji
Roksan Audio Limited to bardzo zasłużona dla audio firma wywodząca się z Wysp Brytyjskich, a konkretniej z Anglii – z Londynu, bo tam ma główny adres. Istnieje od 1985 roku, kiedy to została założona przez panów: Touraja Moghaddama oraz Tufana Hashemi - obywateli brytyjskich, absolwentów Uniwersytetu Londyńskiego, lecz perskiego pochodzenia (lub irańskiego, jeżeli używać obecnej nazwy kraju). Stąd, zarówno w nazwie firmy, jak i jej produktach dominuje nomenklatura, która wykorzystuje perskie słowa – najczęściej oznaczające postacie historyczne, mityczne lub regiony, miasta. Roksan to imię córki króla Dariusza I Wielkiego (550 p.n.e. – 485 p.n.e.), władcy staroperskiego, który panował nad połową ówczesnego świata. Oprócz córki Roksan, Dariusz, miał także i syna Xerxesa, który toczył zacięte boje ze starożytną Helladą.

Natomiast Roksan Xerxes to nazwa pierwszego firmowego produktu (gramofon), który na rynku pojawił się w 1985 roku, a już rok później został wprowadzony Darius, czyli kolumny. Kolejne urządzenia, które ujrzały światło dzienne to: Shiraz (wkładka gramofonowa), Artemiz (ramię gramofonowe), Artaxerxes (przedwzmacniacz gramofonowy), a w roku 1998 roku, po raz pierwszy, został zaprezentowany system Caspian. Caspian wziął swoją nazwę od … Morza Kaspijskiego (ang. Caspian Sea), czyli największego jeziora na świecie, reliktu Oceanu Tetydy. Morze Kaspijskie oblewa brzegi współczesnego Iranu, Rosji i jeszcze kilka państw. Zaś seria Kandy źródłosłów ma w staroperskim słowie „quand” lub „qand”, które oznacza …cukier.

Obecnie marka Roksan jest silnie osadzona na światowym rynku audio, cieszy się dużą renomą krytyków redakcji branżowych periodyków i uznaniem wśród melomanów-audiofilów. Wiele z jej produktów nosi miano „kultowych” – tak dzieje się na przykład z gramofonem Xerxes (w kilku odmianach), kolumnami Caspian FR-5, czy wzmacniaczem zintegrowanym Caspian M1, który kilka lat temu przeszedł reinkarnację w model Caspian M2, któremu przyjrzę się bliżej w dalszej części tekstu.

Obrazkową historię firmy można prześledzić TUTAJ.

W bieżącym roku 2012, zarząd Roksana zdecydował o rozszerzeniu firmowej oferty o sprzęt zahaczający o segment lifestyle audio, czyli o serię Oxygene (TUTAJ). Uczynił to, przejmując innowacyjną duńską firmę Artora Audio. I tak Roksan stał się właścicielem, po raz pierwszy w swojej historii, wzmacniaczy cyfrowych (klasy D). Ciekawe, co z tego przedsięwzięcia o nazwie Oxygene wyjdzie, bo jest to, delikatnie mówiąc – „ciało obce” w jego ofercie. Ale, być może, zostanie szybko oswojone lub otorbione, jak kto woli. Jednak patrząc na projektantów tej serii, czyli Duńczyków inżyniera Bo Christiansena oraz artystę-malarza Nielsa Bjorndahla, jest to całkowite odstępstwo od klasycznego audio, a wejście już w pułap tzw. design-audio, co oczywiście, nie oznacza, że ten sprzęt nie może grać dobrze, bo najpewniej może (i gra), niemniej jednak jest to duża odmiana w dotychczasowym firmowym, „perskim” prortfolio, nawet słowo „oxygene” jest już greckiej proweniencji, a nie perskiej.

Roksan Caspian M2
Drogi Czytelnik już wie, że Roksan to imię córki Dariusza, antycznego władcy Persji, a Caspian to słowo pochodzące od Morza Kaspijskiego (ang. Caspian Sea) oblewającego tę krainę – teraz czas, więc przejść do opisu sprzętu. Ale zanim to uczynię, wspomnę jeszcze, że model M2 to następca integry M1, która okazała się być sporym firmowym przebojem, uzyskała też masę różnorodnych nagród i wyróżnień. Zaś Roksan M to seria obejmująca całą rzeszę sprzętów. Począwszy od tunera radiowego, poprzez odtwarzacze płyt CD, aż do przedwzmacniacza i monofonicznych końcówek mocy. Następcy - modele M2, pojawiły się w 2010 roku i od razu podbiły serca (i uszy) wielu odbiorców, do których trafia firmowy styl gry. Wzmacniacz M2 uzyskał już status nieomal „legendarnego”. Natomiast po weryfikację tej opinii zapraszam P.T. Czytelników do dalszej części.

W Polsce dystrybutorem marki Roksan Audio Limited jest firma Polpak z Reguł pod Warszawą, a opisywany egzemplarz został właśnie stamtąd wypożyczony.

Budowa i wrażenia ogólne
Jak wzmacniacz wygląda – każdy widzi. Do jednych przemawia firmowa estetyka, do innych – nie. Na pewno design Caspian M2 jest oryginalny, nietypowy. Mi taka stylistyka odpowiada, lubię technicyzujący, surowy projekt, który często jest mylony z brzydotą, a tu, w moim mniemaniu, o czymś takim nie ma mowy. Owszem, bryła jest skromna i prosta, ale dzięki temu i piękna. Szykowna, aczkolwiek wielce charakterystyczna. Zresztą w audio-stereo (na pewnym, wyższym poziomie zaawansowania) obowiązuje inna reguła niż w normalnym świecie: „im sprzęt brzydszy, tym ładniejszy”. OK, dosyć żartów!

Caspian jest ładny, ale i z lekka groźny w formie, w swoim wyrazie, definicji piękna. Wzrok przykuwa nietypowy kształt obudowy – po bokach ścięty. Pokrywa z grubej szczotkowanej i polerowanej stalowej blachy jest fantazyjnie powyginana, po dwóch stronach na górze ma podłużne wgniecenia, a po bokach, jak już wspominałem - pościnana pod kątem 45 stopni. Poza tym na pokrywie dużo jest małych podłużnych otworów wentylacyjnych. Największe jednak wrażenie wywiera wielki napis „Roksan M2 Series” wyciśnięty (wypolerowany?) na pokrywie. Wspaniale i efektownie to wygląda. Panel frontowy wykonany jest z grubej płyty szczotkowanego aluminium, anodyzowanego na czarno. Po bokach umieszczono dwie chromowane gały z toczonego metalu, ta druga z czerwoną diodą wewnątrz. Pierwsza, po lewej, odpowiedzialna na selekcję źródeł (i włączenie/wyłączenie), a druga za regulację wzmocnienia. Oprócz wspomnianych pokręteł, po obu stronach panelu symetrycznie umieszczono dwa małe przyciski. Pierwszy ma za zadanie przyciszać skokowo wzmocnienie, a przytrzymany dłużej – wyłączyć wzmacniacz. Drugi, po prawej stronie uruchamia pętlę magnetofonową. Po środku frontu znajduje się wyświetlacz źródeł z lustrzanym tłem. Bezpośrednio pod nim, przyklejono duże firmowe logo.

Warto w tym miejscu dodać, że Caspian M2 ma sporo wejść liniowych, bo aż 6, z czego 1. para to XLR (tylko dla odtwarzacza CD) i 5. par RCA. Oprócz tego – 3. pary wyjść: 1. para dla pętli magnetofonowej, a kolejne 2. dla przedwzmacniacza lub subwoofera. Poza tym jest para RCA dla podłączenia końcówki mocy oraz zacisk uziemienia. Wyposażenie w gniazda – zdecydowanie ponad standardowe. Niestety, można podłączyć tylko jedną parę kolumn – producent nie przewidział funkcji biwiringu, ale za to terminale głośnikowe są solidne i akceptujące chyba każdy rodzaj wtyków kabli głośnikowych, jak i nagie kable.

Masa urządzania to 13 kg, a rozmiary - 432 x 330 x 70 cm (szerokość x głębokość x wysokość), jest więc raczej niewielki, mając na uwadze wzmacniacz zintegrowany – można napisać, że jest kompaktowych rozmiarów.
Deklarowana moc to 2 x 85 Wat przy obciążeniu 8 Ohm i 125 Wat przy 4 Ohm.
Wnętrze podzielono po połowie na dwie sekcje: zasilającą oraz, oddzieloną sporym radiatorem, z układami wzmacniającymi oraz sekcją przedwzmacniacza. Tę pierwszą w większości okupuje masywny transformator toroidalny (350 VA) zasilający końcówki mocy, a także drugi, mniejszy toroid (60 VA) zasilający sekcję przedwzmacniacza. Wnętrze prezentuje się niezwykle logicznie, czysto i estetycznie. Duża klasa projektu i wykonania.
W komplecie jest oczywiście pilot zdalnego sterowania. Samouczący się. Z kablem USB, który można przyłączyć do komputera i w ten sposób uzyskiwać dodatkowe jego funkcje, rozszerzenia programowe. Ciekawa rzecz. Obsługa M2 jest prosta i całkowicie intuicyjna. Tak nieskomplikowana, że nie ma o czym pisać. Od razu więc przejdę do kolejnego rozdziału – o kaspijskim dźwięku.








(powyższe zdjęcie pochodzi ze strony techradar.com)


Dźwięk
Pierwsze wrażenie po włączeniu M2 – dźwięku jest bardzo dużo i jest bardzo silny. Ofensywny. Gęsty, substancjonalny – bogaty. Wyłącznie sama esencja, koncentrat. Przekaz jest mocny i potężny niczym gigantyczna armia Kserksesa atakująca Grecję i Spartę. Dookolny, ale jednocześnie z dużym rozdrobnieniem dźwięku. Jego specyficzną atomizacją, przybierającą często formę włóczni i strzał. Szybkich, szarżujących rydwanów zaprzęgniętych w tony i nuty. Kawalerię basów i sopranów. Zwarte natarcie piechoty średnicy. Tak, początkowy kontakt z Caspianem to prawdziwa dźwiękowa batalia. Spektakl, ale niezwykle uporządkowany. Strukturą przypominający żywy organizm regularnych perskich oddziałów „nieśmiertelnych”. Mam nadzieję, że Czytelnik wybaczy mi te antyczne odniesienia.

Kiedy natomiast dłużej wsłuchać się w dźwięk Caspiana, staje się jasne, że jego przekaz jest mocno komunikatywny, niosący duże kwanty informacji o nagraniach. Wystarczająco szczegółowy, by precyzyjnie oddać głębię sceny, pogłosy i informację o rozmiarach instrumentów. Ich rzeczywistą skalę. Roksan M2 z pewnością nie ma w swojej sygnaturze zbytniego ocieplenia dźwięku, chociaż początkowo może tak się wydawać – ma za to ową gładkość, która skutkuje fizycznym odczuwaniem wielu szczegółów dźwięku. Namacalną obecnością instrumentów oraz głosów. Szczegółowość okazała się być ponadprzeciętna, zapewniająca analityczny wgląd w zarówno dobrze znane, jak i mniej znajome nagrania. Podobnie odbiera się cały przekaz – spektakularnie i całym ciałem, bo Caspian generuje dużo dźwięku, który jest dobrze zestrojony i harmonijny, ale przy okazji nieco szorstki na brzegach, co czasami może drażnić – szczególnie w trakcie słuchania muzyki fortepianowej, gdzie pełna i naturalna kolorystyka jest bardzo pożądana. Nie jest to jednak zarzut, bo wiele wzmacniaczy ma problemy z oddaniem prawdziwej plastyki instrumentów klawiszowych. Po stronie zalet Roksana należy położyć dobrze rysowaną przestrzeń, szeroką i z dużym pogłębieniem oraz angażującym, przekonującym charakterem z wyborną i pełną barw, teksturą tła. Następnie, trzeba zwrócić uwagę na doskonałą lokalizację jak i separację instrumentów – są zogniskowane perfekcyjnie, z dużą autentycznością prezentowane na, jakby specjalnie dla nich wycinanym z przestrzeni, fragmencie sceny. Bezpośrednio.

Bardzo podobały mi się wokale – czarujące i perliste, gładkie, ale też bliższe niż zazwyczaj. O lampowym sznycie, bo przypominające te z lamp elektronowych KT90, wzmacniacza Ming Da MC368-BSE, który równolegle testuję. Głos ludzki prezentowany był śpiewnie (choć to oczywisty pleonazm, lecz właściwy w tym miejscu), naturalnie, ale też emocjonalnie i żarliwie.

Niestety, wzmacniacz nie zawsze dobrze radził sobie z reprodukcją najniższego basu kolumn VA Mozart Grand, które są bardzo, ale to bardzo wymagające pod tym względem, więc nie była to specjalna porażka, choć Hegel H100 czynił to znacznie lepiej, lecz też nie perfekcyjnie.

Z monitorami niższej klasy (tu Usher S-520, nawiasem mówiąc - moje ulubione kolumnienki) poradził sobie bezproblemowo – całkowicie je opanował i nadał swój rytm, władzę. Co ciekawe, dźwięk z głośników odrywał się swobodnie i bez „klejenia się”. Monitory Usher S-520 zupełnie znikły z przestrzeni odsłuchowej, stały się niewidzialne.

Generalnie, co do konstruowania niskich tonów to Roksan robił to znakomicie. Bas był zwarty, punktualny – o doskonałym timingu i z dużą werwą penetrujący przestrzeń. Doskonale rytmiczny. (Jak wspominałem, moje zarzuty budził jedynie najniższy bas, który czasami po prostu uciekał, rozlewał się zbytnio, ale nie "buczał").

Co istotne, Caspian M2 potrafił grać zarówno cicho jak i bardzo głośno. Bez przesterowania (kompresji) radził sobie z głośno odtwarzaną muzyką rockową reprodukując wyraźne dźwięki o dobrej stereofonii, z ciszej nastawioną płytą z walcami wiedeńskimi przekaz nie ucierpiał na komunikatywności, czy spójności, bo na energetyczności, co oczywiste – tak.

Wzmacniacz okazał się bardzo podatny na przyłączany kabel zasilający – a ten im wyższej klasy, tym lepszy, gładszy (czystszy) dźwięk. Użyłem ostatecznie przewód sieciowy firmy Audiomica Laboratory Jasper Referecnce, w moim przekonaniu, dostarczający najbardziej klarowny i transparentny przekaz w tym połączeniu.

Angażujący styl gry (spektakularny) oprócz wrażenia rozbudowanego dźwięku, może też niekiedy przytłaczać, męczyć – szczególnie, jeżeli zestawi się go z ostrymi krawędziami wysokich tonów, które są dźwięczne, ale i ostre. Dlatego pomimo moich powyższych zachwytów, namawiam każdego zainteresowanego Czytelnika tym wzmacniaczem do indywidualnych odsłuchów, bo Roksan Caspian M2 ma swój styl, rogaty charakter, z którym trzeba samemu się zmierzyć, ujarzmić go. Albo innymi słowy, zaadoptować, oswoić w swoim systemie, ale jeżeli ta sztuka uda się, to będzie bardzo wierny towarzysz każdego gatunku muzycznego i nierozłączny przyjaciel odtwarzacza płyt CD oraz kolumn głośnikowych.

Roksan Caspian M2 kontra Hegel H100
Takie porównanie ma sens. Jest uprawnione, ale trzeba zwrócić koniecznie uwagę na fakt różnic cenowych pomiędzy tymi dwoma urządzeniami. Koszt nowego Caspiana M2 to około 8000-8500zł, a H100 – 10 500zł, czyli ten drugi jest o 20 % droższy. Taka uwaga na początek.

Główna różnica dotyczy sposobu budowania sceny – Roksan czyni to bardziej dookolnie, szeroko, a Hegel – plastycznie i wielokolorowo. Ponadto, Hegel więcej uwagi poświęca kontrolowaniu basów, które nie są aż tak fizycznie (cieleśnie) obecne jak w Caspianie, ale za to są niewątpliwie głębsze i bardziej rozciągnięte. Poza tym są ciut szybsze. Jeżeli chodzi o bezpośredniość grania oraz rytmiczność, tempo, czy żywość brzmienia to są one podobne w wyrazie, choć nie takie same. Nie chcę oceniać, które lepsze, bo tu decyduje już indywidualny gust słuchacza. Na pewno bardziej podobała mi się współpraca Hegla (niż Roksana) z gramofonem Clearaudio Emotion. Więcej tu było namacalnych szczegółów, doskonalsza precyzja brzmienia, a także i obszerniejsza przestrzeń, z dużym pogłębieniem i emfazą. Dodatkowo, bas był bardziej skupiony, prężniejszy. Wydaje mi się za uprawnione subiektywne stwierdzenie, że w połączeniu z analogowym źródłem Hegel H100 jest ogólnie muzykalniejszy od Roksana, bo plastycznością dźwięku mocniej przekonuje, angażuje. Co do współpracy z odtwarzaczem płyt CD nie było aż takich różnic - oba wzmacniacze zapewniły sporą dozę wyrafinowanego przekazu, atrakcyjny dźwięk, który można od razu polubić, pokochać. Emocjonalny. Wysokiej klasy, choć i nie referencyjny. Hegel H100 okazał się być jednak bardziej rasowy - bliższy definicji hi-fi.











Podsumowanie
1. Roksan Caspian M2 to wzmacniacz zintegrowany o perfekcyjnej budowie wewnętrznej oraz o atrakcyjnej powłoce zewnętrznej, choć nietypowej urodzie. Wysokiej jakości zastosowane komponenty, mnogość wejść i wyjść oraz samouczący pilot zdalnego sterowania czynią go groźnym rywalem dla konkurencji.

2. Dźwięk nieprawdopodobnie ofensywny, szybki i angażujący. Piękny. Wierny i naturalny, z doskonałą kontrolą i dynamiką w całym zakresie. Duża szczegółowość przekazu, a także precyzja. Czasami braki w ujarzmianiu najniższych pasm basu, szczególnie w połączeniu z bardziej wymagającymi kolumnami.

3. W porównaniu z Heglem H100 wychodzący raczej obronną ręką, choć ten drugi może być nazwany bardziej muzykalnym i dojrzalszym, jednak jest też o 20% droższy.
4. Wzmacniacz ze wszech stron godny uwagi i bliższej znajomości. Niewątpliwie należy wziąć go pod uwagę przy wyborze integry do 9 000 PLN. Mocny i oryginalny wzmacniacz. Uczciwy i rzetelny. Solidny wół pociągowy.

5. Roksan Caspian M2 ma własny charakter, finezyjną osobowość - swój styl gry, który może się podobać lub nie. Innych opcji nie ma – wyłącznie: „tak” lub „nie”, nic po środku. Mi do gustu przypadł, więc go polecam. Szczerze rekomenduję – wielki wzmacniacz, choć zmanierowany. W jego cenie można znaleźć też wiele innych ciekawych urządzeń, które mogą bardziej przypaść do gustu lub nie. A przecież "De gustibus non dispudandun set" -  używając łacińskiej mądrej sentencji...

System testowy
Wzmacniacze: Hegel H100 (test TU), Ming Da MC368-BSE i Dayens Ampino (test TU).
Źródła: odtwarzacz płyt CD Musical Fidelity A1 CD-PRO oraz gramofon Clearaudio Emotion.
Kolumny: Vienna Acoustics Mozart Grand i Usher S-520 (ze standami VAP).
Okablowanie: przewody zasilające Audiomica Laboratory Volcano Transparent i Jasper Reference (test TU), interkonekty Ear Straeam Signature (test TU) oraz Audiomica Laboratory Rhod Reference i Mica Transparent GLD, a także kable głośnikowe Audiomica Laboratory Dolomit Reference oraz Siltech Amsterdam.
Akcesoria: panele akustyczne (10. sztuk) Vicoustic Wave Wood (test TU), platforma antywibracyjna Rogoz-Audio 3SG40 (test TU) pod gramofonem oraz stopy antywibracyjne Rogoz-Audio BW40 (test TU) pod wzmacniaczem HegelH100.
Stoliki audio: Ostoja T3 i VAP TR-S1/S2 (test TU).

Dane techniczne
Dostępne na stronie dystrybutora marki Roksan – firmy Polpak TUTAJ.

5 komentarzy:

  1. Co Pan sądzi o połączeniu tego wzmacniacza z Pylonami 31 SLE? Dziekuję za odpowiedź.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pylony 31 to wybitne kolumny. Na 100 % powinny zgrać się z Roksanem Caspian M2. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. czy Pylon 31 to nie za niska półka dla m2?

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzięki za dobrą recenzję, w tej chwili wzmacniacz poza moim portfelem, może kiedyś. Po lekturze żałuję tylko że kiedyś sprzedałem swoje Usherki

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...