S

S

MA

Planeta Dźwięku

Premium Sound

Polpak

piątek, 14 września 2012

Wzmacniacz słuchawkowy Yaqin PH-5L






Wstęp
Firma Yaqin (a w zasadzie - YaQin) ciągle poszerza swoją ofertę. Niedawno zaprezentowała kilka nowych zintegrowanych wzmacniaczy lampowych, jeden z nich premierowo w Polsce opisywałem TUTAJ (trochę się pochwalę, a co!) – to model MC-13S. Wśród nowości można też znaleźć monumentalne MC-550B (TU) i MS-650B (TU) – to już wysoka liga. Co interesujące, Yaqin skonstruował pierwszy raz w swojej historii przetwornik cyfrowo-analogowy DAC-K9. Niestety, w Polsce jeszcze niedostępny. Natomiast mnie, bardzo zainteresował wzmacniacz słuchawkowy Yaqin PH-5L. Z kilku powodów. Po pierwsze, dlatego, że akurat testowałem słuchawki planarne HiFiMan HE-500 (wraz z dedykowanym wzmacniaczem HiFiMan EF5) (test TU) i ciekawy byłem jak one zagrają z budżetowym (patrząc na cenę) słuchawkowcem. Po drugie, postanowiłem ocenić na większej próbie dźwięk kabla słuchawkowego firmy Ear Stream do słuchawek Sennheiser HD650 i na końcu - z potrzeby eksperymentu i dla jego dobra. Innymi słowy: bo lubię eksplorować nowe urządzenia, poznawać je i ich dźwięk - sprawia mi to dużą przyjemność. Po prostu.

Opisywany wzmacniacz został wypożyczony od polskiego dystrybutora Yaqin Polska.

Budowa, a także słowo o lampach 6J1
Wzmacniacz zbudowany jest w stylu typowo „yaqinowskim”, czyli prosto i logicznie, ale w manierze estetycznej z lekka chińskiej – myślę tu o okienku będącym przedłużeniem panelu przedniego i o pokrywie klatki z transformatorami. Zawsze koniecznie z efektownej, wypolerowanej na glanc, blachy. Taki design i już. Generalnie, PH-5L wygląda atrakcyjnie i schludnie, a sprzyja temu również anodyzowana czerń stali frontu i obudowy, a także szczotkowane aluminium na osłonie transformatorów. Ładne i kształtne są też wytoczone w metalu dwie gałki na przedzie – jedna odpowiedzialna za wzmocnienie, a druga za wybór oporności: 32 Ohm lub 300 Ohm. Świetna funkcja i, jak się okaże później, niezwykle przydatna. Na dole, pomiędzy gałkami umieszczono gniazdo na tzw. dużego jacka 6,3 mm.

Na pokrywie umocowano dwie pentody 6J1 produkcji chińskiej (fabryki Shuguang). 6J1 zaś to współczesny chiński odpowiednik dawnej konstrukcji lampy elektronowej Tungsol 6AK5, znanej też w wersjach EF95 Mullard-Philips lub Amperex 5654, obecnie nieprodukowane. Lampa też ma (miała) radziecki klon militarny Wostok (ang. Voshkod) 6ZH1P-EV, podobno o najlepszych parametrach i dźwięku. Przy okazji warto wspomnieć, że owe lampy są do dziś z powodzeniem stosowane w wielu urządzeniach hi-fi, a do kupienia na eBay lub tubedepot.com (TU).
Wracając do budowy. Na dalszej części pokrywy, w głębi, tuż za lampami spoczywa wielki transformator sieciowy, który odpowiedzialny jest, zdaje się, za połowę masy wzmacniacza. Przykryty jest metalową ozdobną puszką. 

Z tyłu znajduje się gniazdo sieciowe IEC, obok przełącznik hebelkowy zasilania 115V/230V. Po prawej stronie zamontowano tylko jedną parę wejść RCA. Przelotki – brak. Szkoda. Włącznik sieciowy umieszczono po lewej stronie obudowy. Pracę urządzenia sygnalizuje (oprócz żarzących się lamp, naturalnie) niebieska dioda znajdująca się tuż pod prawą lampą. Ciekawie to wygląda. Wzmacniacz spoczywa na 4. wysokich gumowych nóżkach. Warto także zwrócić uwagę, że pokrywy obudowy i transformatorów, a także mocowania lamp przykręcone są estetycznie i równo wkrętami imbusowymi.
Masa to 3 kg, a wymiary 17 x 20 x 12 cm (szerokość x głębokość x wysokość). Całkiem sporo jak na wzmacniacz słuchawkowy. HiFiMan EF5 (z zasilaczem DY-1) ma mniejsze gabaryty.












Warunki testu i używany sprzęt
Do wzmacniacza przyłączałem 3. pary słuchawek:
- Sennheiser HD650 z kablem Ear Stream  (test TU) o oporności 300 Ohm,
- HiFiMan HE-500 (test TU), magnetoplanarne o oporności 38 Ohm oraz
- Grado SR-60i  (test TU) 30 Ohm.

Jako wzmacniacze słuchawkowe używałem:
- Musical Fidelity X-Can v.3 wraz z zasilaczem ULPS firmy Tomanek (test TU) i
- HiFiMan EF5 z dedykowanym zasilaczem HiFiMan DY-1.

Odsłuchy trwały 6. dni. Głównie wieczorami, po około 2-3 godziny. Nie dokonywałem zmian w substancji zastosowanych lamp elektronowych – były to firmowe 6J1.

Za źródło posłużył za każdym razem odtwarzacz CD Musical Fidelity A1 CD-PRO. Kable połączeniowe RCA to Ear Stream Signature (test TU) oraz Audiomica Laboratory Rhod Reference, a zasilające: Audiomica Laboratory Jasper Reference (do Yaqin PH-5L) oraz Audiomica Laboratory Volcano Transparent (do CD) (testy kabli zasilających Audiomica Lab. - TU). Akcesoria to stojak do słuchawek Voo Audio oraz stolik audio VAP.

Słuchane płyty widoczne są na zdjęciu poniżej.




Dźwięk
Na początek nadmienię, że dobrze znam styl gry wzmacniaczy słuchawkowych Yaqin, tych zamontowanych w integrach MS-34D (test TU) oraz MS-20L (test TU), bo przez dłuższy czas gościłem je u siebie w domu, a efekt tych wizyt umieściłem pod przytoczonymi linkami. Nie ukrywam, że wówczas bardzo ich przekaz mnie zafascynował, urzekł, dlatego teraz niezwykle intrygująca była dla mnie obecna konfrontacja z dawnym, pozytywnym wrażeniem sensorycznym.

Yaqin PH-5L ma swój indywidualny czar, sposób prezentacji nagrań. Podczas słuchania testowych płyt CD, które przecież dobrze znam (nieomal na pamięć) uwagę zwraca fakt, że wzmacniacz przyciąga uwagę na inne elementy nagrań, niż zazwyczaj. Instrumenty, do tej pory oczywiście obecne i tworzące tło, z lekka wypychane są na front, na przód – polepsza się ich widoczność, czytelność, można napisać. Podobnie dzieje się z tymi tworzącymi główną linię melodyczną, a także rytmiczną. Gitary i skrzypce mają mocniej rozedrgane struny, otoczone zostały też lekką mgiełką słodyczy, którą najłatwiej zdefiniować określeniem: plastyczna lub kolorowa. Natomiast kontrabasy otrzymały pełnię i głębię, choć też nieco przykryte błogim i czarującym dymkiem, który określa ich aurę, ale także i ciut rozmazuje lokalizację niskich tonów. Nie mniej jednak – w granicach dopuszczalnej normy oraz, z pewnością, z korzyścią dla komfortu słuchania, lecz z krzywdą dla naturalności. Coś, za coś. Na szczęście powyższe zjawisko nie odbywało się kosztem sekcji czytelności linii melodycznej, bo ta jest czarująca. Sprzyja temu duża namacalność dźwięku, jego swoboda, bez cech poluzowania czy spowolnienia, a wiele lamp elektronowych ma przecież takie nieprzyjemne zapędy. Yaqin swoimi lampami wyciąga z nagrań kwintesencję muzyki, jej prawdziwy sens, gorący sublimat a robi to w sposób mocno transparentny, a przy okazji płynny i pełen uroku, ale jednocześnie nieprzesadzony, czy zbyt sentymentalny, polukrowany. W wiarygodnej formie. Co istotne, dźwięk jest subtelnie otwarty, ale dynamiczny, ze świetnie określonym (podawanym) tempem i z mocnym atakiem. 

Przestrzeń oraz panorama stereofoniczna są budowane wiarygodnie i dużą głębią, ale znam też i wzmacniacze słuchawkowe, które robią to perfekcyjnej – z większą gradacją planów i oddaniem ich skali, ale te drugie, kosztują niestety o wiele drożej niż opisywany Yaqin. A ten, w swojej kategorii cenowej, powyższe umiejętności ma doskonałe. Wszelkie niuanse dźwiękowe decydujące o poziomie rozciągnięcia dźwięku, klasie dostrojenia i konstrukcji niskich tonów, a także moc uderzeniowa (atak) przynależą do high-endu, trudno więc oczekiwać od sprzętu stricte budżetowego takich cudów, że zagra jak urządzanie, za które trzeba zapłacić 5 - 10 x więcej. Natomiast Yaqin PH-5L oferuje uczciwy dźwięk, dobrze spreparowany, o harmonijnym charakterze oraz wybornej gorącej dynamice, która sprzyja oddaniu nastroju nagrań, eksplikuje zapis muzyki na płycie – a przy tym robi to ochoczo, z dużą energią i bez warunkowo. Jednocześnie, nie skupia się na zbyt dokładnej analizie, laboratoryjnym spectrum muzyki, a upłynnia ją, czyni naturalną i przyjmowaną przez słuchacza wiarygodnie. Szczegółowość nie jest tu najważniejszym priorytetem; odpowiedni klimat, nastrój – tak.

Co istotne, wzmacniacz wyposażony jest w „przekładkę”, która pozwala dostosować się do oporności przyłączanych słuchawek. Są tu dwa poziomy: 32 i 300 Ohm. Bardzo przydatna funkcja, jeżeli dysponuje się kilkoma parami o różnych opornościach. Podczas testu, miałem 300 Ohmowe Sennheiser HD650, 30 Ohmowe Grado SR-60i, a także 38 Ohmowe HiFiMan HE-500, więc swobodnie mogłem przełączać wzmacniacz na odpowiednie pułapy. Jeżeli natomiast wetknąć np. Sennheiser HD650 do PH-5L i słuchać na poziomie 30 Ohm, to objawia się takie połączenie cichszym dźwiękiem – po przekręceniu gałki na „300 Ohm” staje się głośniejszy.

Nie piszę, które konkretnie testowe słuchawki grały lepiej ze wzmacniaczem, bo to oczywiste, że na miejscu pierwszym bezwarunkowo stały HiFiMan HE-500 – ich dźwięk po prostu zachwyca, a dokładniej już je opisałem TUTAJ, więc nie uważam za stosowne powtarzać się. Na pozostałych miejscach uplasowały się Sennheiser HD650 (z kablem Ear Stream) oraz Grado SR-60i. Na pewno warto wspomnieć, że Yaqin PH-5L z każdą parą zagrał zgodnie, bez wysiłku oraz dynamicznie. Nie grymasił, nie stroił fochów, co do jakości słuchawek (ich klasy), bo każdej dał, to co miał najlepsze – umiejętność całościowego pokazywania muzyki, harmonijnego oraz melodyjnego, z dużą sceną, rozbudowanym basem. Pięknie portretowanymi wokalami. Krótko mówiąc – atrakcyjnie.

Podsumowanie
1. Yaqin PH-5L to wzmacniacz słuchawkowy o dobrej konstrukcji, estetycznym projekcie wizualnym, a także o dobrym wykonaniu. Zawiera tylko jedną parę wejść RCA (dla jednego źródła), ale za to posiada regulator oporności – 30 lub 300 Ohm.
2. Dźwięk rozbudowany, ze sporą emfazą, ale nieprzesadzony. Wyborna dynamika, duża scena dźwiękowa – instrumenty wyraźne, choć bez nadmiernej precyzji i klinicznej sterylności tonów. Bas zwarty, a góra wystarczająco rozdzielcza. Zastosowane lampy 6J1 w układzie przedwzmacniacza nadają dźwiękowi specyficzny aromat i przyjemną żarliwość, którą można nazwać błogą lub sentymentalną. Słuchanie płyt z żeńskimi głosami, to upajające przeżycie. Wciągające.
3. Zalecany do wielu par słuchawek, zarówno tych droższych, jak i tańszych, bo z każdymi współpracuje rzetelnie i z korzyścią dla dźwięku, któremu oferuje muzykalny przekaz. Dobrze zestrojony.
4. Cena około 900zł, czyni z Yaqin PH-5L wzmacniacz słuchawkowy o rewelacyjnej proporcji cena/jakość. Trudnej do pobicia.

Dane techniczne
Dostępne na stronie Yaqin Polska TUTAJ.

6 komentarzy:

  1. witam,
    jak natomiast wypada ten wzmacniacz na tle 'dziurki' w YAQIN MS-20L ? Slychac ze dedykowany sluchawkowiec jest tutaj lepszy w te klocki ?

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Osobny wzmacniacz słuchawkowy zawsze będzie lepszy niż ten w integrze.

    Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wlasnie z tym bywa roznie, zwlaszcza jak "dzurka" jest badz brana z glownego toru badz po prostu z glowa zaprojektowana. Przykladem urzadzenia Linear Audio Research gdzie sluchawkowce tez sa wybitne.
    Ale rozumiem tutaj sytuacja odwrotna - i w integrze nie jest to pelny sluchawkowiec jak wlasnie PH-5L.
    dzieki wielkie i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. jeszcze jedno pytanko - bo trudno znalezc informacje o tym sprzecie.
    Dobrze wnioskuje ze to jest hybryda, a nie OTL? Nie znalazlem info aby byly tam na wyjsciu transformatory. Wiec stopien wyjsciowy jest na tranzystorach?

    OdpowiedzUsuń
  5. Zdaje się, ze ma Pan rację. To najpewniej hybryda.

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...